Nikon 1 V1 okiem... Saldgora

Nikon V1

Podczas warsztatów w Pradze uczestnicy mieli okazję korzystać z wypożyczonego przez Nikon Polska zestawu składającego się z Nikona V1, obiektywów Nikkor VR 10-30/3.5-5.6 oraz Nikkor VR 30-110/3.8-5.6, a także adapter Nikon FT1 do podłączania obiektywów z mocowaniem F Nikona. Przedstawiamy opinię Krzysztofa Zielińskiego.



Krzysztof "Saldgor" Zieliński

 

Podczas warsztatów w Pradze mogłem zapoznać się z budzącym kontrowersje Nikonem 1 V1. Redakcja DFV razem z aparatem dostarczyła dwa obiektywy: podstawowy 10-30mm, teleobiektyw 30-110mm oraz, to, co najbardziej mnie interesowało, konwerter FT1 umożliwiający podłączanie obiektywów z bagnetem Nikon F.

 

Zdjęcie w większym rozmiarze do pobrania tutaj.

 

 

 

Wygląd i ergonomia

Pierwsze wrażenia z użytkowania były następujące: dlaczego to jest takie małe. Nie mam dużych dłoni, a przyznam się, że zmiana ogniskowej obiektywu 10-30mm przypominała mi zabawę w zegarmistrza. Dodatkowo mało miejsca na kciuk na korpusie i dość częste naciskanie czegoś niechcący. Krążące opinie, że Nikon 1 V1 jest porównywalnej wielkości, co bezlusterkowce z matrycami APS-C, a powinien być mniejszy, bo ma mniejszą matrycę są nietrafione. Nikon 1 V1 nie powinien być już mniejszy, chyba, że to ma być aparat dla małych dzieci.

 

Wygląd Nikona V1 to jego ogromna zaleta. Jest ascetyczny, prosty, skromny, surowy. Słowem sprawia niepoważne wrażenie, co moim zdaniem jest dużą zaletą, zwłaszcza, gdy ktoś chce dyskretnie fotografować nie rzucając się w oczy. Taki fotograf może zostać uznany za amatorskiego „pstrykacza” i w niektórych przypadkach nawet zignorowany. Poza tym moim zdaniem taki wygląd nie rozprasza. Można się skupić na tworzeniu fotografii, a nie na głaskaniu, dotykaniu i pokręcaniu pierścieniami i pokrętłami pięknych aparatów nawiązujących estetyką do zeszłowiecznych konstrukcji.

 

 

 

Zdjęcie w większym rozmiarze do pobrania tutaj.

 


Obsługa i autofokus

Aparat ma bardzo intuicyjne menu i nauczenie się jego obsługi zajmuje niewiele czasu. Szkoda tylko, że tryby PASM nie zostały umieszczona na pokrętle obok marketingowych trybów typu „ruchome zdjęcie”. Pokrętło to porusza się moim zdaniem za lekko. Zdarzyło mi się nie raz je niechcący przekręcić. Brak konfigurowalności niektórych przycisków na obudowie i podstawowe funkcje w menu były zauważalne, ale był to problem mniejszy niż ciągłe omyłkowe naciskanie nie tego, co akurat trzeba.

 

Z dedykowanymi obiektywami autofocus działał bardzo szybko, ale czy najszybciej – nie jestem przekonany. Testowany przeze mnie Olympus EP-3 z kitem również szybko ustawiał ostrość. Moim zdaniem porównywalnie.


Zdjęcie w większym rozmiarze do pobrania tutaj.

 

 

V1 z „dużymi” obiektywami

Podłączenie do Nikona 1 V1, poprzez konwerter FT1, Nikkora 70-200mm F/2.8 ujawniło zalety formatu matrycy CX. Zyskanie dodatkowego przybliżenia (2,7x) przy zachowaniu tego samego światła w pewnych sytuacjach może być niezastąpione, zwłaszcza jak kogoś nie stać na potężne teleobiektywy. Autofocus działał nadal bardzo szybko, a jakość obrazu moim zdaniem była bardzo dobra. Zaskoczyła mnie ergonomia takiej konfiguracji. Spodziewałem się, że bez statywu się nie obejdzie, a tymczasem udawało mi się całkiem dobrze robić zdjęcia z ręki. Użycie dodatkowo konwertera TC20E-III to widoczne pogorszenie szybkości i celności autofocusa (nawet w słoneczny dzień), jakości obrazu (chodź moim zdaniem nie była ona tragiczna) oraz w wielu przypadkach spadek kontrastu na zdjęciach. Polecam tylko, jako opcję „przy okazji”.

 

 

 

Zdjęcie w większym rozmiarze do pobrania tutaj.


 

Wyrok

Podsumowując Nikon 1 V1 to intuicyjny w obsłudze aparat o sporych możliwościach. W zasadzie posiada tylko jedną znaczącą wadę: cena jest za wysoka. Gdyby w obecnej cenie w zestawie był konwerter FT1 byłby dużo atrakcyjniejszym produktem w porównaniu z innymi bezlusterkowcami. Nie wiadomo również jak bardzo spopularyzuje się system 1 Nikona. Jeśli nie bardzo, to nie ma co liczyć na obiektywy, akcesoria i dodatki różnych producentów. Skazanym się będzie na niewielką ofertę drogich, oryginalnych komponentów.

 




Autor tekstu podczas fotografowania Nikonem V1.



Reklama