Kadrujemy kompaktem: ekran LCD kontra wizjer lunetkowy i elektroniczny

W90

Kolejne generacje aparatów cyfrowych wyposażane są w ekrany LCD o coraz większych przekątnych. Coraz rzadziej natomiast montowane są natomiast wizjery lunetkowe - maleńkie okienka w obudowie, pozwalające mniej więcej zobaczyć jaki obszar zmieści się w kadrze. Tymczasem są sytuacje, że małe jest piękne, a rozmiar nie ma znaczenia - przynajmniej gdy chodzi o cyfrowe kompakty i ich wizjery optyczne oraz ekrany LCD.

Piotr Dębek

Aktualny rekordzista: HP Photosmart R937 ma ogromny ekran o przekątnej
3,6 cala. Zabrakło jednak miejsca na wizjer optyczny.
Jeszcze niedawno wydawało się, że ekrany umieszczane na tylnych ściankach kompaktów nie mogą być już większe, bo nie zmieszczą się w małych obudowach. Tymczasem jednak ekrany nadal rosną, czasem zmniejszając margines dzielący wyświetlacz od krawędzi obudowy, czasem redukując liczbę i wielkość umieszczonych na tylnej ściance przycisków. LCD o przekątnej dwóch i pół cala, czyli ponad sześciu centymetrów są już codziennością, modele z ekranami trzycalowymi też bez trudu można kupić, a zaczynają się pojawiać aparaty z jeszcze większymi wyświetlaczami. Jednak wielkość ekranu nie mówi wszystkiego o jego użyteczności.

Nikon S7c: malutki aparat z wielkim ekranem. Powłoki
przeciwodblaskowe mają zwiększyć czytelność w ostrym
świetle.

Wady i zalety LCD

Gdy pojawiły się aparaty cyfrowe, oferowana przez nie możliwość obejrzenia zdjęcia natychmiast po jego zrobieniu, była największą atrakcją nowego sprzętu. Do dzisiaj to jedna z najważniejszych zalet cyfrówek. Wyświetlacze przed wciśnięciem spustu migawki mogą pokazać nie tylko ustawione przez aparat parametry ekspozycji, takie jak czas otwarcia migawki, wielkość otworu przysłony, czułość ISO, tryb pomiaru światła, balans bieli czy wybrany punkt pomiaru ostrości. Niektóre modele na żywo wyświetlają histogram, który pozwala się zorientować jeszcze przed wykonaniem zdjęcia, czy fotografia nie będzie za ciemna lub za jasna. Jeśli dodamy do tego, dostępne w części modeli cyfrówek, możliwość odchylania i obracania ekranu, pozwalające na wykonanie ujęć z nietypowych perspektyw, na przykład znad głowy lub bardzo nisko nad ziemią, może się wydawać, że ekran ciekłokrystaliczny to najlepszy sposób kadrowania. Tak jednak nie jest. Problemy związane z korzystaniem z wyświetlaczy w kompaktach uwidacznia się w piękne, jasne dni. Otóż umieszczone na tylnej ściance wyświetlacze są mało czytelne w ostrym świetle, np. w słoneczny dzień, zwłaszcza gdy światło pada bezpośrednio na LCD. Producenci próbują sobie radzić z tym problemem, dodając warstwy przeciwodblaskowe i usprawniając konstrukcję samych wyświetlaczy, zwłaszcza przez zwiększenie ich jasności. Zmniejsza to skalę problemów, na jakie napotykają użytkownicy w słoneczne dni, ale ich nie rozwiązuje całkiem. Także gdy jest bardzo ciemno, wygoda korzystania z wyświetlaczy znacznie się pogarsza. Mimo że gołym okiem widzimy jeszcze całkiem sporo, to LCD aparatu prezentuje nam całkowitą ciemność. Kolejny problem pojawia się, gdy śledzimy szybko poruszający się obiekt ? biegnącego piłkarza czy ptaka w locie. Wygląda to wówczas tak, jakby ekran nie nadążał prezentować zmian i dynamiczna sylwetka jest rozmazana. Co gorsza, w niektórych modelach do rozmazania dochodzi jeszcze opóźnienie ? kierując się obrazem na ekranie celujemy w rzeczywistości w miejsce, gdzie biegacz czy ptak byli przed chwilą.

Sony DSC-W90 wyposażony jest w wizjer lunetkowy. Pozwala on
wygodnie kadrować nawet w ostrym słońcu.

Wizjer lunetkowy, czyli skuteczność prostych rozwiązań

Ponieważ mimo postępu technologii nie zanosi się, by przedstawione powyżej problemy trapiące wyświetlacze ciekłokrystaliczne zostały szybko rozwiązane. W trudnych sytuacjach warto więc skorzystać z dobrodziejstw technologii niemal tak starej, jak historia fotografii, czyli wizjera lunetkowego. Pod tą nazwą kryje się prosta lunetka wbudowana w obudowę aparatu. Jej umiejscowienie i przybliżenie są dopasowane do pola widzenia obiektywu aparatu. Patrząc przez nią widzimy to samo, co zostanie zarejestrowane przez matrycę, gdy naciśniemy spust migawki. W zasadzie to samo. Wizjery lunetkowe, stosowane od blisko stu lat, są cały czas obciążone błędem paralaksy. Ponieważ wizjer nie jest dokładnie w tym samym miejscu, gdzie obiektyw, ich pola widzenia nie pokrywają się w pełni. Im bliżej aparatu znajduje się fotografowany obiekt, tym większe są różnice w polu widzenia. Jest to oczywiście problem przy komponowaniu zdjęcia, ale jeśli zdajemy sobie sprawę z zakresu rozbieżności, można wziąć poprawkę na błąd paralaksy. Atutem prostych wizjerów optycznych jest natomiast brak jakiegokolwiek opóźnienia, znacznie lepsza czytelność obrazu w półmroku niż oferowana przez ekrany LCD. Najważniejszym jednak ich atutem jest dobra widoczność w ostrym słońcu ? przykładamy wówczas oko do ?okienka? i padające z boku czy z tyłu światło nie utrudnia kadrowania. W wizjerach lunetkowych nie są wyświetlane niemal żadne informacje dotyczące parametrów pracy aparatu ? niekiedy znajduje się tam tylko dioda, której zapalenie stanowi potwierdzenie ustawienia przez aparat ostrości. Nie ma też oczywiście możliwości podejrzenia w ten sposób już wykonanego zdjęcia. Nie jest to więc z pewnością metoda kontroli pracy aparatu, z której korzystalibyśmy na co dzień. Jednak w trudnych sytuacjach wizjer lunetkowy, przy wszystkich swoich ograniczeniach, okazuje się wygodniejszy i bardziej przydatny niż największy nawet wyświetlacz LCD.

Fuji FinePix S5700 ma wizjer elektroniczny o przekątnej 0,24 cala i rozdzielczości
230 tysięcy pikseli - czyli tyle samo, co na głównym wyświetlaczu.

Złoty środek, czyli wizjer elektroniczny

Zaawansowane kompakty, czasem nazywane lustrzankami hybrydowymi, mają jeszcze inny mechanizm służący zarówno do kadrowania, jak i podglądu gotowych zdjęć. Jest to wizjer elektroniczy (ang. EVF ? electronic viewfinder), czyli malutki wyświetlacz zabudowany tak, jak wizjer w lustrzance. Jego niewielki rozmiar nie stanowi przeszkody, bo patrzymy weń przykładając oko do aparatu. Ponieważ wiernie imituje on wizjer w lustrzance, jest wbudowany w korpus aparatu i zabezpieczony przed wpadającymi z boku promieniami światła. Nie musimy się więc bać utraty widoczności w jasny dzień. Jednak pozostałe wady wyświetlaczy LCD pozostają aktualne ? opóźnienie i kłopoty z prezentacją obrazu w półmroku.

Wybierz okienko

Kupując mały, zgrabny kompakt, zwracajmy uwagę nie tylko na liczbę megapikseli, krotność zoomu czy przekątną ekranu LCD. Poszukajmy cyfrówki, która w górnej części obudowy ma małe szklane okienko. Ten wizjer lunetkowy w nowoczesnym aparacie cyfrowym wygląda jak relikt z zamierzchłych czasów, ale szybko może okazać się zaskakująco użyteczny.

Reklama