Zielone strony Lustrzanka czy bezlusterkowiec kupione, podstawowy zoom przestaje wystarczać, a inne obiektywy takie drogie... A może da się użyć jakiegoś starego, taniego obiektywu? Da się, ale nie zawsze będzie to proste.

Piotr Dębek

 

Nowe obiektywy potrafią kosztować tysiące, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Tymczasem na aukcjach internetowych i w komisach można spotkać różne „szkła” w bardzo przystępnych cenach. Tylko ich nazwy są jakieś takie mało znane: Vivitar, Jupiter, Takumar... Czy da się użyć tych „dziwnych” obiektywów ze współczesną lustrzanką cyfrową lub bezlusterkowcem?

 

ABC: obiektywy manualne - poradnik dfv.pl

Krokusy sfotografowane bardzo starym obiektywem, przypiętym do cyfrowej lustrzanki.


Przynależność do stada
Najpierw trzeba zidentyfikować, jakie mocowanie ma upatrzony obiektyw. Jak wiadomo, współczesnego „szkła” od Canona nie da się przypiąć do lustrzanki Nikona i odwrotnie (a przynajmniej nie bez dzikich kombinacji). Podobnie jest ze starszymi obiektywami – miały one różne mocowania, zaprojektowane dla różnych systemów fotograficznych. Najpopularniejsze i najłatwiej dostępne są „szkła” z gwintem M42 i to właśnie takie najłatwiej będzie „pożenić” z naszym aparatem cyfrowym, niezależnie od tego, czy ma ona napis Sony, Nikon czy Pentax. Wszystko, czego będziemy potrzebowali oprócz takiego sprzętu retro, to przejściówka, czyli pierścień, do którego z jednej strony przykręcimy obiektyw, a drugą stronę zatrzaśniemy na mocowaniu bagnetowym aparatu. Odpowiednie przejściówki do aparatów każdej firmy znajdziemy w większych sklepach fotograficznych lub na Allegro. Koszt zakupu to 30–40 zł, chyba że zechcemy nabyć wersję ze specjalnym układem elektronicznym. Ale o tym za chwilę.

 

Flektogon 4/20 - poradnik dfv.pl

...i obiektyw, którym krokusy zostały sfotografowane: Flektogon 4/20. Aus Jena, naturalnie...


Mogłoby się wydawać, że skoro mamy Canona, to powinniśmy szukać starych obiektywów Canona, a gdy Nikona – najlepsze będą stare Nikkory. Niestety, nie musi to być prawdą. W przypadku starych, manualnych obiektywów z bagnetem FD Canona niezbędne stanie się zastosowanie trudno dostępnej, niezbyt taniej przejściówki z soczewką. W przypadku antycznych Nikkorów sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Wprawdzie Nikon nie zmienił bagnetu po wprowadzeniu autofokusu i elektroniki do obiektywu, ale mimo pozorów kompatybilności użycie niektórych obiektywów może być mocno utrudnione, a innych – wręcz grozi uszkodzeniem aparatu! Do tych niebezpiecznych produktów należą tzw. obiektywy „pre AI”, czyli najstarsza optyka Nikona, produkowana przed 1977 rokiem, a także pierwsze „szkła” z autofokusem, przeznaczone dla lustrzanki F3AF. Z młodszymi modelami też nie jest różowo, aczkolwiek wiele zależy tutaj od korpusu. Nikon konsekwentnie rezerwuje lepsze możliwości korzystania ze starszej optyki dla właścicieli lustrzanek z górnej półki. I tak z tym samym obiektywem typu AI przypiętym do Nikona D3 będziemy mogli korzystać z priorytetu przysłony lub trybu manualnego i użyć wbudowanego światłomierza, podczas gdy z D60 zdjęcie uda się zrobić tylko w trybie manualnym ekspozycji, a długość czasu otwarcia migawki trzeba będzie dobrać metodą prób i błędów. Niuanse zgodności manualnych obiektywów Nikona z różnymi modelami lustrzanek cyfrowych przedstawiamy w tabeli.

 

Aparat Starsze niż AI oraz F3AF AI, AI-S, E AI-P
Współpraca aparatów Nikona ze starszymi obiektywami Nikona
D1 Nie! Grozi uszkodzeniem! tryb A, M, bez pomiaru matrycowego wszystkie tryby
D1H i D1X Nie! Grozi uszkodzeniem! tryb A, M, bez pomiaru matrycowego wszystkie tryby, bez pomiaru matrycowego
D2H, D2X, D2Hs, D2Xs, D3, D3x,  D300, D500, D600, D610, D700, D750, D800, D810, D4, D5, D7000, D7100, D7200 Nie! Grozi uszkodzeniem! tryb A, M wszystkie tryby, bez pomiaru matrycowego
D100, D70, D70s, D50 Nie! Grozi uszkodzeniem! tryb M, bez pomiaru światła wszystkie tryby
D200 Nie! Grozi uszkodzeniem! tryb A, M wszystkie tryby
D40, D40x, D60, D80, D90, D3000, D3100, D3200, D3300, D5000, D5100, D5200, D5300, D5500 Nie! Grozi uszkodzeniem! tryb M, bez pomiaru światła wszystkie tryby, bez pomiaru matrycowego
Df tryb A, M, bez pomiaru matrycowego wszystkie tryby wszystkie tryby


Na dobrą sprawę można podłączyć wszystko do wszystkiego: stare obiektywy Canona do aparatów Olympusa, „szkła” Olympusa do Pentaksa i co tylko nam się spodoba. Wszystko sprowadza się do kupienia obiektywu i znalezienia do niego odpowiedniej przejściówki.

 

Inne mocowania

Istnieje wiele starszych rodzajów mocowań obiektywów: M37, M39, mikroskopowe, do kamer filmowych itp. Zdecydowanie sugeruję jednak zacząć przygodę od obiektywów M42, bo przejściówki z M42 na dowolny współczesny aparat cyfrowy są powszechne, tanie i bezproblemowe. Z innymi mocowaniami niekoniecznie jest tak łatwo.

 

Ostrość na oko i inne atrakcje
Oczywiście należałoby zacząć od pozytywów, czyli odpowiedzi na pytanie: co zyskujemy, kupując obiektyw retro? Odpowiedź jest oczywista: zyskujemy... obiektyw. Przeważnie tani lub bardzo tani, bywa, że niezły optycznie. A w niektórych przypadkach - bardzo specyficzny optycznie, co jest nawet lepsze niż gdyby był niezły. Jednak nic nie jest doskonałe, więc i tutaj musimy się liczyć z pewnymi niedogodnościami. Przede wszystkim wszystkie stare i tanie obiektywy są manualne, czyli nie mają mechanizmu ustawiającego ostrość. Będziemy musieli ostrzyć ręcznie, za pomocą pierścienia, co niekoniecznie jest proste, a z całą pewnością nie jest szybkie.

 

Przejściówka na M42 z dandelionem - poradnik dfv.pl

Podłączenie starszego obiektywu do aparatu cyfrowego wymaga przejściówki. Na zdjęciu widać przejściówkę z gwintu M42 z przyklejonym dandelionem - układem elektronicznym, pozwalającym na potwierdzenie ostrości w lustrzankach Canona.

 


Niektóre aparaty ułatwiają to zadanie, potwierdzając moment, gdy odległość do celu została ustawiona. W tej kategorii mieszczą się lustrzanki Nikona i Pentaksa. Gdy kręcimy pierścieniem ostrości, powinniśmy trzymać wciśnięty do połowy spust migawki – w momencie gdy pierścień znajdzie się we właściwej pozycji, czujnik w wizjerze błyśnie i rozlegnie się znajome piśnięcie. Gratulacje! Udało się ustawić.

 

Współpraca aparatów cyfrowych z obiektywami M42
system pomiar światła potwierdzenie ostrości
Canon tak z dandelionem
Nikon nie/tak* tak
Pentax tak tak
m4/3 tak focus peaking
Sony Nex/A7 tak focus peaking
Fuji tak focus peaking

* - niższe modele Nikona nie mierzą światła, wyższe - mierzą. Z obiektywami M42 jest tak samo, jak z obiektywami AI, AI-S oraz E - patrz tabela wyżej.

 

W bezlusterkowcach dużym ułatwieniem jest funkcja focus peaking (dostępna tylko w niektórych modelach), która powoduje, że krawędzie przedmiotów ostrych w kadrze otrzymują kolorową obwódkę. Wystarczy więc kręcić pierścieniem na obiektywie do momentu, aż to, co powinno być ostre, dostanie ową obwódkę. Oczywiście ta obwódka widoczna jest tylko w wizjerze i tylko w momencie fotografowania. Na gotowym zdjęciu jej nie będzie.

 

Nieco trudniej, a w każdym razie drożej, jest w przypadku lustrzanek, które nie potwierdzają ostrości z obiektywami manualnymi. Z tym problemem spotkają się głównie właściciele lustrzanek Canona. Można się tutaj zdać na własne oczy (co przy małych wizjerach amatorskich lustrzanek wymaga naprawdę sokolego wzroku) lub sięgnąć po pomoc techniczną. Ową pomocą będzie specjalna wersja przejściówki z gwintu M42, wyposażona w układ elektroniczny, tzw. dandelion. Oszukuje on aparat, przesyłając do korpusu informację, jakoby był przypięty obiektyw z pełną automatyką. W ten sposób aparat będzie zachowywał się jak przy nowoczesnym obiektywie z wysprzęglonym silnikiem autofokusu: zmierzy światło, a gdy ustawimy odpowiednio pierścień ostrości – potwierdzi, że ostrość została złapana. Inne wersje dandeliona są dla aparatów Canona, a inne dla starszych lustrzanek Olympusa i Sony. Dodatkową korzyścią z zastosowania przejściówki z układem elektronicznym jest działający mechanizm stabilizacji matrycy.

 

Jeśli aparat z zamontowanym obiektywem manualnym po prostu nie chce zrobić zdjęcia, sprawdź, czy w menu znajduje się opcja robienia zdjęć bez obiektywu (ang. "Shoot without lens") i aktywuj ją.


Warto jeszcze zwrócić uwagę, że nie w każdym przypadku będziemy mogli ustawić ostrość na dowolnie dalekie motywy. Ze względu na odsunięcie nieco obiektywów M42 od matrycy po zamocowaniu przejściówki w lustrzankach Nikona nie będziemy mogli ostrzyć na nieskończoność. Problem rozwiąże nam specjalna przejściówka z soczewką – niestety, droga i negatywnie wpływająca na jakość obrazu.


Co działa, a co nie?
Kwestia potwierdzania ostrości w części aparatów to jeden problem. Użytkownicy prostszych modeli lustrzanek Nikona mają inny – brak pomiaru światła. Z dwojga złego jest to mniejszy kłopot niż brak potwierdzenia ostrości. Wykorzystując histogram i tryb manualny, można dość szybko – za pomocą dwóch czy trzech zdjęć próbnych – ustalić właściwy czas naświetlania dla ustawionej w obiektywie przysłony. Oczywiście utrudnia to korzystanie z obiektywów manualnych w dynamicznie zmieniających się sytuacjach, ale zwykle w takich wypadkach optyka z lamusa nie będzie najlepszym narzędziem.

 

Obiektyw Danubia 500/8 - poradnik dfv.pl

Jeśli szukamy obiektywu do fotografowania ptaków, sprawdźmy minimalną odległość ostrzenia. Danubia 500/8 jest być może najtańszym obiektywem o takiej ogniskowej, ale pozwala ostrzyć na przedmioty oddalone co najmniej o 10 metrów...

 

Księżyc obiektywem M42 - poradnik dfv.pl

...wniosek z tego prosty: zdjęcia Księżyca – tak, zdjęcia sikorki – nie. (zdjęcie zrobione obiektywem Danubia 500/8).


Pewne komplikacje czekają też użytkowników lustrzanek Sony, a mianowicie modeli A200, A300 i A350. Bez dandeliona ich aparaty będą pracowały tylko w trybie manualnym, bez możliwości potwierdzania ostrości, ale na szczęście z pomiarem światła – wystarczy obserwować drabinkę w wizjerze i patrzeć, w jakiej pozycji jest wskaźnik (oczywiście przy aktualnie ustawionym otworze przysłony). W lustrzankach Sony A100, A700 i A900 specjalna pozycja w menu pozwala włączyć funkcję wykonywania zdjęć nawet bez obiektywu – będziemy wówczas mieli możliwość korzystania także z priorytetu przysłony.


Najwygodniejszą, bo wymagającą najmniej kombinacji współpracę z obiektywami manualnymi, nie tylko M42, oferują lustrzanki Pentaksa – mamy tu zawsze pomiar światła i potwierdzenie ostrości, a przejściówki nie wymagają dodatkowej soczewki.


Instrukcja obsługi – prace ręczne
Sposób korzystania z obiektywów manualnych jest nieco odmienny od tego, do czego przywykliśmy, używając nowoczesnych aparatów. Zazwyczaj najpierw dokonujemy zwykłych ustawień – w priorytecie przysłony będzie to balans bieli, wartość przysłony, czułość ISO. Później po prostu celujemy, ustalamy kadr, wciskamy spust do połowy, odczekując ułamek sekundy, aż aparat ustawi ostrość, a następnie dociskamy spust i wykonujemy zdjęcie. Z obiektywem manualnym cała procedura będzie nieco bardziej złożona, a przede wszystkim dłuższa.


Zaczyna się tak samo – czyli wybieramy tryb pracy (tryb manualny z każdym aparatem, priorytet przysłony będzie możliwy tylko w niektórych modelach), ustawiamy balans bieli oraz czułość ISO. Następnym etapem będzie ustawienie ostrości. Robimy to ręcznie przez obrót pierścienia na obiektywie. Jeśli nasza cyfrówka oferuje potwierdzenie ostrości, trzymamy wówczas wciśnięty spust migawki do połowy (lub wciskamy i trzymamy
przycisk aktywujący pomiar ostrości), a obrót pierścienia ostrości wykonujemy powoli, by aparat zdążył zareagować. Po usłyszeniu „pipnięcia” i ujrzeniu błysku na jednym z punktów AF wskazane jest jeszcze wolniejsze pokręcenie pierścieniem ostrości z powrotem – optymalne ustawienie będzie wówczas, gdy przy nieruchomym pierścieniu ostrości aparat zacznie „pikać” raz za razem.

 

Portret obiektywem Jupiter-9 - poradnik dfv.pl

Bardzo tania (i bardzo stara) portretówka w akcji. Jupiter-9 (85 mm, jasność f/2) jest zapewne najtańszą portretówką, ale...
ręczne ostrzenie przy w pełni otwartej przysłonie nie jest zadaniem banalnym.


Jeśli nie możemy liczyć na to, że nasz sprzęt potwierdzi nam ustawienie ostrości, stosujemy raczej szybkie, krótkie obroty – przy zbyt powolnym obrocie będzie trudno ocenić, czy lepiej już było czy dopiero będzie.


Pamiętajmy, że w każdym przypadku w pełni otwieramy przysłonę – trzeba to zrobić ręcznie, za pomocą pierścienia. Po ustawieniu ostrości musimy przymknąć przysłonę, obracając jej pierścień. Nie trzeba w tym celu odrywać oka od wizjera, jeśli wcześniej nieco poćwiczymy – powinniśmy nauczyć się, ile „klików” jest między pełnym otworem dla danego obiektywu a potrzebnym nam otworem względnym. Część obiektywów ma „klik” co pełną wartość przysłony, a część co 1/2 EV. Jeśli mamy Jupitera-9, to od pełnego otworu (f/2) do f/8 są cztery kliknięcia.

 

obiektyw Jupiter-9 85 mm f/2 - poradnik dfv.pl

I sam Jupiter-9 w całej okazałości. Jest to prawdopodobnie najtańsza portretowa 85-tka.


Można też nieco inaczej – niektóre obiektywy mają dodatkowy pierścień preselekcji do przymykania przysłony. Nie ma on opisanych wartości, a domyka do otworu ustawionego na właściwym pierścieniu przysłony. Wcześniej więc ustawiamy pożądaną wartość otworu względnego za pomocą pierścienia przysłony, a następnie otwieramy obiektyw do „pełnej dziury” pierścieniem preselekcji. Ustawiamy ostrość i przekręcamy pierścień preselekcji do oporu – opór nastąpi przy wartości f ustawionej wcześniej.


Dopiero po ręcznym przymknięciu przysłony możemy wcisnąć spust migawki – jeśli korzystamy z priorytetu przysłony. W trybie manualnym w aparacie mierzącym ekspozycję po ustawieniu przysłony roboczej patrzymy na drabinkę światłomierza i stosownie do jej wskazań ustawiamy długość czasu ekspozycji. Dopiero teraz możemy zrobić zdjęcie.

 

Obiektyw Jupiter-9 85mm f/2 - poradnik dfv.pl

Ten plastikowy „słoiczek” to oryginalne opakowanie na Jupitera-9. Gwint obiektywu wkręcało się w podstawkę, a z wierzchu nakręcało się przezroczystą kopułkę.

 

Cała procedura wygląda na czasochłonną? Z pewnością nie jest szybka, zwłaszcza w porównaniu z komfortem, jaki dają nowoczesne, w pełni automatyczne zoomy. Nie zawsze jednak proces przygotowania do wykonania zdjęcia jest tak długotrwały. Jeśli fotografujemy z w pełni otwartą przysłoną – w celu uzyskania silniejszego rozmycia tła lub skrócenia czasu naświetlania – odpada nam jej przymykanie i otwieranie. Nadal jednak tempo wykonywania zdjęć ogranicza nam sprawność, z jaką ustawiamy ręcznie ostrość. Szczególnie w dynamicznych sytuacjach korzystanie z obiektywów manualnych jest utrudnione – co nie znaczy, że się nie da. Włodzimierz Puchalski wykonywał wspaniałe zdjęcia zwierząt aparatami – z dzisiejszego punktu widzenia – skrajnie prymitywnymi, nieoferującymi fotografowi żadnych ułatwień.


Które obiektywy?
Jeśli kogoś nie zniechęciła opisana powyżej procedura i nadal chce spróbować swojej przygody z obiektywami manualnymi, to oczywiście staje przed dylematem: co kupić? Z pewnością nie warto zastanawiać się nad zoomami – w czasach świetności obiektywów M42 właśnie formowała się opinia, że żaden zoom do pięt nie dorasta obiektywom stałoogniskowym. Dzisiaj jest to prawda dyskusyjna, ale wówczas jakość zoomów była niska. Umiarkowany sens będzie miało także kupowanie obiektywów o ogniskowej pokrywającej się z tzw. kitem, czyli podstawowym zoomem dołączanym w zestawie do lustrzanek cyfrowych – ogniskowe poniżej 50 mm nie stworzą nam większych możliwości, natomiast uzyskane za ich pomocą zdjęcia ucierpią z powodu braku telecentryczności obiektywów retro – dla filmu kąt padania światła był nieistotny, natomiast matryce „lubią” dostawać obraz pod kątem prostym do płaszczyzny sensora. Nie ma też co liczyć, że tanim kosztem uzyskamy szersze pole widzenia niż w „kicie” – możliwe jest to tylko ze starymi obiektywami typu rybie oko (jak np. Peleng 8 mm lub Zenitar 16 mm), ale ich „rybiooczność” (czyli silne zakrzywienie linii na brzegach kadru) da się we znaki – niestety, efekt nie będzie na tyle silny, żeby stanowił atrakcję, ale jednocześnie pozostanie na tyle wyraźny, że zwróci uwagę. Co więcej, te specjalne obiektywy nadal są bardzo popularne wśród osób chcących za ich pomocą uzyskać tani „szeroki kąt”, a co za tym idzie – trzymają wysoką cenę.

 

Obiektyw Helios-44 - poradnik dfv.pl

Helios 44–2 o ogniskowej 58 mm i jasności f/2 jest prawdopodobnie najpopularniejszym obiektywem M42. Przez lata był sprzedawany z rosyjskimi lustrzankami Zenit, a dzisiaj może stanowić pierwszy krok w świat optyki retro. Jeśli gdzieś w szafie mamy taki obiektyw, to wystarczy dokupić przejściówkę za 30–40 zł i możemy się przekonać, czy mamy dość cierpliwości do zabawy obiektywami manualnymi.


Atrakcje zaczynają się od ogniskowej 50 mm. Mamy tutaj słynne Takumary 50/1,4, ale także Carl Zeiss Pancolara 50/1,8 oraz coś dla miłośników niezbyt ruchliwego makro: Wołna 9 50/2,8 o skali odwzorowania 1:2. Szczególnie ciekawie robi się od ogniskowej 80 mm. Można tu znaleźć wiele obiektywów portretowych – jasnych, o ładnym rozmyciu, dobrych optycznie i względnie tanich. Jednym z najpopularniejszych i łatwo dostępnych jest Jupiter 9 85/2, droższe i trudniejsze do znalezienia są Carl Zeiss Sonnar 85/2 i 85/1,4, Super Takumar 105/2,8 i nieco bardziej dostępny Carl Zeiss Sonnar 135/3,5, a z tańszych: Jupitery 11 i 37 o ogniskowych 135 mm.

 

Wirujący bokeh

Modny w ostatnich latach jest tzw. "wirujący bokeh", czyli bardzo specyficzne, jakby skręcone rozmycie tła, charakterystyczne dla niektórych starych obiektywów. Najtańszym i najłatwiej dostępnym zabytkiem z optyką tworzącą wirujący bokeh jest Helios 44-2, obiektyw o ogniskowej 58 mm i jasności f/2. Jeszcze lepszy do tego celu jest Helios 40-2 - obiektyw o ogniskowej 85 mm i jasności f/1.5. Jest jednak też znacznie droższy.


Szczególnie atrakcyjny wydaje się zakres od ok. 200 mm wzwyż. Trzeba jednak pamiętać, że im dłuższa ogniskowa, tym ręczne ostrzenie stanie się większym problemem, a popełnionych błędów nie da się ukryć w głębi ostrości. Jeśli jednak nie zniechęca nas to, możemy się rozglądać np. za dość drogim i ciężkim Zeissem 200/2,8, niezłym optycznie i dość lekkim Tairem 300/4,5 czy którymś z obiektywów o ogniskowej 500 mm (pamiętajmy jednak, że część z nich ma jasność f/8, a przy tym otworze względnym nie można być pewnym, czy aparat potwierdzi poprawność ustawienia ostrości).

 

Obiektyw Rubinar 500 - poradnik dfv.pl


Wśród starszych obiektywów o ogniskowych powyżej 300 mm najłatwiej spotkać konstrukcje lustrzane. Ze względu na dość specyficzną budowę nie mają one w ogóle mechanizmu przysłony, a ich bokeh jest bardzo charakterystyczny i niezbyt atrakcyjny.


Wśród modeli o najdłuższej, półmetrowej lub nawet metrowej (1000 milimetrów!) ogniskowej spora część oferty to obiektywy lustrzane. Mają one dość specyficzną konstrukcję, co skutkuje pewną liczbą zalet oraz jeszcze większą liczbą wad. Do zalet należą niewielkie gabaryty (długość i waga) jak na tę ogniskową. Wadą jest stała wartość przysłony – nie można jej przymknąć w celu zwiększenia głębi ostrości czy poprawienia właściwości optycznych i polepszenia ostrości obrazu. Następnym minusem jest kształt rozmycia poza głębią ostrości: jasne obszary przybierają formę obwarzanków, z jasnym pierścieniem i ciemnym środkiem – jest to dość odległe od idealnej formy bokehu.


Dlaczego nie zrobiłem drugiego zdjęcia
Jest jeszcze jeden powód, by sięgnąć po starsze obiektywy manualne. Gdy planowałem zdjęcie z krokusami, chciałem wykonać dwa identyczne kadry – pierwszy starym manualnym Flektogonem 20/4, a drugi – nowoczesną Sigmą EX 10–20/4–5,6, ustawioną oczywiście na 20 mm. Skończyło się jednak na pierwszym zdjęciu, zrobionym za pomocą Flektogona. Gdy w aparacie ustawionym na statywie – dla zachowania punktu widzenia – zmieniłem
obiektyw, okazało się, że nie da się tego zdjęcia powtórzyć Sigmą. Jej minimalna odległość ostrzenia jest zbyt duża. Musiałbym cofnąć aparat kilka centymetrów. Niby to niewiele, ale przy szerokim kącie i tak bliskim pierwszym planie kadr zmieniłby się radykalnie. Stałoogniskowe obiektywy mają przeważnie mniejszą minimalną odległość ostrzenia.


Często ten parametr nie jest krytyczny, ale bywa, że właśnie on okazuje się istotny. Można oczywiście sięgnąć po nowoczesną „stałkę”, która pod tym względem nie będzie pewnie gorsza niż sprzęt retro. Jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do zoomów, a takie specjalne zdjęcia robimy rzadko, wydatek ponad tysiąca złotych jest niezbyt zasadny. Stary Flektogon może wówczas wygrać pojedynek ze świetną skądinąd Sigmą.


Stare jest piękne...
...a nawet jeśli nie jest piękne, to przynajmniej bywa tanie. Obiektywy kosztujące 200 czy 300 zł są bez wątpienia kuszące. Trzeba się jednak zastanowić, czy spełnią nasze oczekiwania – jakość zdjęć to jedna sprawa, ale tutaj istotnym czynnikiem jest dość nietypowa procedura przygotowania się do zdjęć. Im mniej pośpiechu, tym obiektywy manualne lepiej się sprawdzą. Najlepszym zastosowaniem będzie więc dla nich fotografia krajobrazowa (choć tu trzeba uważać na ujęciach pod światło, bo współczesne powłoki antyodblaskowe są bez porównania lepsze od tego, co stosowano 20 lat temu), portretowa i produktowa. Można też pokusić się o zbudowanie taniego zestawu makro ze średniego teleobiektywu i tanich mieszków lub pierścieni pośrednich – procedura ręcznego ostrzenia nie stanowi wówczas szczególnego utrudnienia, bo przy takim zestawie... zawsze ostrzy się ręcznie. Pewnym problemem pozostaje nadal ręczne przymykanie przysłony, jednak jeśli tylko nie próbujemy w ten sposób upolować płochliwych owadów, nie będzie to stanowiło przeszkody w uzyskaniu ciekawych zdjęć.

 

pierścienie na Jupiterze-9 - poradnik dfv.pl

Starsze obiektywy stałoogniskowe miewają czasem trzy pierścienie. Najbliższy służy do ustawiania wartości przysłony, najdalszym regulujemy ostrość. Ciekawy jest środkowy – domykamy nim przysłonę od pełnego otworu do wartości ustawionej wcześniej bliższym pierścieniem. Dzięki temu nie musimy liczyć „klików” ani zerkać, jaką aktualnie ustawiliśmy wartość. Dokręcamy do oporu i mamy taki otwór względny, jaki wcześniej wybraliśmy.


Z pewnością najgorzej obiektywy manualne sprawdzą się tam, gdzie istotna jest szybkość. Wykonując zdjęcia reportażowe, sportowe czy przyrodnicze, odczujemy boleśnie brak sprawnego autofokusu. I tutaj jednak można osiągnąć dobre rezultaty, dopasowując pomysły na ujęcia do możliwości sprzętu. Zwróćmy tylko jeszcze uwagę na minimalną odległość ostrzenia w obiektywach o długich ogniskowych – jeśli przy ogniskowych rzędu 500 mm nie możemy się zbliżyć do naszego celu na bliżej niż 10 metrów, to o fotografowaniu niedużych ptaków możemy zapomnieć.


Wśród starszej optyki da się znaleźć prawdziwe perełki lub po prostu użyteczne narzędzia, z pomocą których przetrwamy jakoś do momentu uskładania pieniędzy na nowoczesny obiektyw z autofokusem. Właściwy zakup i późniejsze zadowolenie ze sprzętu, jak w większości innych sytuacji, zależy od określenia swoich potrzeb i przygotowania się na dość specyficzny sposób korzystania ze starszych obiektywów. Zresztą jeśli dobrze podejdziemy do problemu, może się okazać, że do naszych celów właśnie któryś ze starszych produktów będzie bardziej użyteczny niż nowoczesny zoom. Ja używam pozbawionych powłok przeciwodblaskowych obiektywów na gwincie M42 do fotografii podczerwonej – sprawdzają się lepiej niż skonstruowane z większej liczby soczewek, wykorzystujące szkło domieszkowane współczesne konstrukcje.


Pozostaje wybrać właściwe narzędzie do określonego zadania. I pilnować, by nie nabrać złudnych nadziei. Może być tanio i dobrze lub dobrze i wygodnie, ale nie da się tanio, wygodnie i z dobrą jakością zdjęć. Rozpoczynając przygodę z obiektywami manualnymi, można być bezkompromisowym co do jakości zdjęć, ale ich powstanie będzie nas kosztowało nieco więcej starań.

 

 

Przeczytaj więcej artykułów z serii Zielone strony:

https://www.dfv.pl/articles/zielone-strony

 

 

 

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając z naszej witryny bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia.