Na żywo z krainy serów i tulipanów - zapraszamy do relacji z fotowyprawy do Holandii!

Ewa Prus i Piotr Dębek

 

Holandia 2017 - relacja z fotowyprawy

 

Po nocnej podróży spotkanie z Holandią zaczęliśmy mocnym akcentem: sesją przy wiatrakach w Zaanse Schans. To była jednak tylko krótka rozgrzewka – do wiatraków wrócimy na wschód słońca, dzisiaj można było natomiast zajrzeć im do środka i zobaczyć, jak im się kółka kręcą. Później zakwaterowaliśmy się w Botelu – hotelu na statku tylko nieco mniejszym od Titanica, za to szczęśliwie solidnie przycumowanym do nabrzeża. Spotkanie z górą lodową by mu tu wprawdzie nie groziło, za to ruch na rzece oddzielającej Botel od centrum Amsterdamu jest imponujący: potężne barki gęsto śmigają w obie strony, a między nimi przemykają promy.


Resztę dnia spędziliśmy wędrując wąskimi chodnikami, ciągnącymi się wzdłuż szerokich, dwupasmowych ścieżek rowerowych i kanałów Amsterdamu. Gdzieniegdzie pomiędzy tym wszystkim upchnięto jeszcze pojedynczy pas dla samochodów. Porządek środków lokomocji jest proporcjonalny do szerokości arterii: najważniejsze są jednostki pływające, a poznać to można po tym, że tak jak inne nacje mają życie zorganizowane przy ulicach, tak Holendrzy w centrum postawili kanały (każdy ma swoją nazwę), a do nich przytulili resztę miejskiej substancji. Na drugim miejscu są rowery, wszędobylskie i zachęcane do istnienia szerokimi drogami przeznaczonymi właśnie dla nich. Potem pod względem ważności plasują się piesi, uskakujący przed rowerami. Na ostatnim miejscu mamy pariasów: samochody, nieśmiało przekradające się przez miejsca chwilowo zwolnione przez pieszych i rowerzystów. A nad tym wszystkim unosi się duch liberalizmu i tolerancji: w końcu, jesteśmy w Amsterdamie.

 

Holandia 2017 - relacja z fotowyprawy

 
Na górnym zdjęciu wieczór nad kanałem Oudezijds Voorburgwal, na dolnym stary most, również na kanale. Przy moście oczywiście rowery, bo jakże by inaczej?

 

 

Fotowyprawa Holandia 2017 - relacja

Skąd się biorą dziury w serze

Wizyta na targu serów w Alkmaar pozwoliła rozstrzygnąć dręczącą poetów zagadkę dziur w serze. Właściwy sposób postępowania z holenderskim serem wymaga wielu zaskakujących czynności: z serem się biega, ser się rzuca, no i wierci się w nim dziury. Każdej z tych czynności przyporządkowani są osobni specjaliści, łatwo odróżnialni po strojach – rzucający są na niebiesko, a biegający na biało. Wiercący dziury w serze większość efektu wierceń zjada (pod pretekstem przeprowadzania testów), a resztką odwiertu dziurę zatyka. Z zewnątrz ser więc wygląda na cały, ale w środku na nabywcę czeka dziura.

 

Fotowyprawa Holandia 2017 - relacja

 

Oprócz targów w Alkmaarze, które fotografowaliśmy z loży VIP-ów (dzięki czemu w ogóle fotografowanie miało sens, bo oddzielony barierką tłum był zwarty i głęboki), wytropiliśmy kilka pól z tulipanami. Wieczór ponownie spędziliśmy wśród kanałów Amsterdamu, po których mknęły barki i łodzie – co widać poniżej.

 

Fotowyprawa Holandia 2017 - relacja

 

 

Fotowyprawa do Holandii 2017 - relacja

 

Jedyny sposób na dobrą pogodę

Właściwy układ chmur, słońce, które zaświeci w odpowiednim momencie, czasem też odpowiednio uformowana mgła (nie za dużo i nie za gęsto) to niezbędne składniki idealnego pleneru. Co gorsza, to składniki, nad którymi nie ma się żadnej kontroli. Planowanie, analizowanie różnych prognoz pogody i wieloletnich trendów może dostarczyć jakichś sugestii i wskazówek, ale koniec końców: właściwa pogoda jest albo jej nie ma. Co robić? Próbować. Niezależnie od tego, co mówią meteorologowie, jak wygląda niebo na kilka godzin przed sesją, skąd wieją wiatry i co mówi przeczucie. Po prostu – wstać, zabrać aparat i statyw, ustawić się we właściwym miejscu i liczyć na to, że tym razem dopisze szczęście. Czasem dopisuje wbrew wszelkim przesłankom, czasem zaś jeden obłoczek ustawia się nie tam, gdzie powinien, albo wiatr za wolno przesuwa chmury i mimo dobrych zapowiedzi nic ciekawego się nie dzieje. Szczelina nad horyzontem wpuści pierwsze promienie słońca we właściwym momencie i właściwym miejscu, albo nie. Nie ma prognoz pogody dostatecznie precyzyjnych, żeby były użyteczne dla fotografa.

 

Problem nie tyle w trafności co do samych zdarzeń meteorologicznych, co w precyzji określenia miejsca, gdzie one nastąpią. Mieliśmy ostatnio w Toskanii udany plener, podczas którego – zgodnie z prognozą – padał deszcz. Ale padał na sąsiednim wzgórzu, u nas było sucho i słonecznie. Wczoraj z wieczornej sesji wśród kanałów Amsterdamu wracaliśmy w ulewnym deszczu, który zaczął się zaraz po zakończeniu „niebieskiej godziny”, a poranek kilka godzin później i kilkanaście kilometrów dalej był pogodny, słoneczny i z ładnymi chmurkami.

 

Fotowyprawa do Holandii 2017 - relacja

 

No i dobra pogoda to nie zawsze znaczy to samo. Wczoraj przy sesjach na polach tulipanów mieliśmy idealną pogodę – solidne zachmurzenie. Tak – do zdjęć, zwłaszcza czerwonych tulipanów, równa pokrywa chmur to optymalne warunki, słońce tutaj byłoby niepożądane.

 

Fotowyprawa do Holandii 2017 - relacja

 

Dzisiaj po raz ostatni włóczyliśmy się po Amsterdamie, który jest bardzo żywy i ruchliwy zarówno na drogach wodnych, jak i ulicach i chodnikach (które tutaj są też formą ulicy).

 

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając z naszej witryny bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia.