Mak - drukowanie zdjęć - poradnik dfv.pl

 

Zdjęcia najlepiej prezentują się na papierze. Ich droga z aparatu zazwyczaj prowadzi przez maszynę w laboratorium fotograficznym. Można inaczej - samodzielnie drukując na własnej drukarce. Ale czy warto drukować samodzielnie?

Ewa Prus

 

Nie każdy wywoływał własne zdjęcia w czasach analogowych, nie każdy też pamięta dreszczyk emocji, gdy na papierze pojawiał się pierwszy zarys obrazu. Myślę jednak, że każdy może sobie taką sytuację wyobrazić. Z lupą przy oku szykujemy fotografię, potem dobieramy warunki wywołania, decydujemy: papier ten czy tamten? A potem odbitka ląduje w kuwecie i niech się dzieje wola nieba. Spoglądamy na zegarek i sprawdzamy temperaturę. Teraz wszystko, co zrobiliśmy wcześniej, każda podjęta decyzja jest widoczna na papierze. Dzieło własnych rąk (oraz chemii, no trudno) wyłania się w świetle czerwonej żarówki. Czujesz ten nastrój?


Teraz jest jaśniej
W sumie cyfrowa ciemnia nie różni się aż tak bardzo od tej analogowej. Największą różnicą funkcjonalną jest UNDO, czyli możliwość cofania operacji. Największą różnicą w sensie życiowym jest to, że nie trzeba godzinami okupować łazienki i wdychać niezbyt zdrowych oparów. Nie musząc siedzieć po ciemku i babrać się w odczynnikach, wciąż jeszcze możemy w pełni wpływać na wygląd naszych fotografii. Pod jednym jednakże warunkiem: że mamy własną (albo przynajmniej zaprzyjaźnioną) drukarkę fotograficzną. A największa różnica polega na tym, że znając monitor, drukarkę i papier, można przewidzieć wygląd fotografii, jeszcze zanim każemy jej się pojawić na arkuszu. A potem pijemy sobie spokojnie herbatę i nie musimy nawet pilnować czasu, a zdjęcie, bziut-szuuu-bziut, wyłania się z drukarki milimetr po milimetrze. I już wiemy, jak będzie wyglądać – teraz to tylko kwestia odczekania paru minut, aż wyschnie, i satysfakcji, gdy pokiwamy głową przy oknie: „Nooo, taaak, super wygląda, właśnie takie miało być”.

 

Mak - poradnik drukowania zdjęć - dfv.pl

Nasycone czerwienie trudno uzyskać na zwykłym papierze w labie, natomiast zaawansowane drukarki fotograficzne dadzą sobie radę. Widoczny tu wydruk to oczywiście symulacja, ale różnica między dobrym wydrukiem (a górze artykułu) a przeciętną odbitką (powyżej) może być właśnie taka.


Kiedy warto?
Główne hasło skłaniające do zakupu drukarki fotograficznej brzmi: JAKOŚĆ. Jeśli chcemy czegoś więcej, niż oferują internetowe (albo „mediamarktowe”) fotolaby, to mamy dwa wyjścia: profesjonalne usługi, bynajmniej nietanie, albo własna drukarka. Jakość, o której mowa, może dotyczyć wszelkich aspektów przenoszenia fotografii na papier: od proporcji kadru, poprzez oddanie barw i kontrastów, po rodzaj papieru. Na własnej drukarce można dokładnie określić szerokość marginesów lub ich brak, ewentualne ramki albo przycięcia. Jeśli więc nie jesteśmy zadowoleni z oddania kolorów, przejść tonalnych i kontrastu, jakie dostajemy na odbitkach z masówki – spróbujmy swoich sił osobiście. Najwyżej będzie trzeba poświęcić parę pocztówek na próbne wydruki, a potem już będziemy wiedzieć, czy i na ile opinia drukarki o kolorach jest zgodna z opinią monitora. Jeśli nie jest zgodna, zobaczymy, jakie są nieprawidłowości, i będziemy mogli je skorygować. Jeśli np. cienie są stale drukowane jako zbyt zielone, to trzeba do zdjęcia przed wydrukiem dodać różowego (magenty) w cieniach – i będzie dobrze. Oczywiście, wygodniej użyć profilów dopasowanych do danej drukarki i konkretnego papieru, ale nawet jeśli nie mamy takiej możliwości, metoda „moje oko plus regulacja Krzywych” w amatorskich zastosowaniach sprawdza się wystarczająco dobrze.

 

Zastanawiając się nad zakupem drukarki, warto zwrócić szczególną uwagę na pojemność i cenę pojemników z tuszem. Może się okazać, że tańsza drukarka z powodu małych atramentów jest o tyle droższa w eksploatacji, że taniej będzie kupić lepszy, droższy model.


Na czym drukować?
Zatrzymajmy się jeszcze nad ostatnim aspektem wspomnianej jakości: rodzaj papieru. Laby oferują standardowo do wyboru papier błyszczący lub matowy, przy czym ten drugi też się świeci, tylko że jest pokryty drobną, grudkowatą powierzchnią, która lepiej rozprasza światło. Oba są cienkie, a każdy z nich jest słabszy niż powszechnie dostępny papier fotograficzny do dobrej drukarki. Niespecjalnie przeszkadza to przy podziwianiu w gronie imprezowiczów małych odbitek z ostatniej imprezy, ale jeśli zechcemy czegoś wyglądającego bardziej elegancko, możemy liczyć najwyżej na wielkie, zdziwione oczy laboranta. Tymczasem wybór papierów fotograficznych jest ogromny: od zwykłych, tanich, przypominających to, do czego przyzwyczaiły nas laboratoria, dobrych do codziennego drukowania pamiątkowych fotek dla niezbyt obytych artystycznie znajomych, po artystyczne. Są wśród tych ostatnich również papiery naprawdę matowe w tym sensie, że nie świecą się wcale, pod żadnym kątem. I nie zapominajmy o różnych wersjach pośrednich i specjalnych, tak cenowo, jak i pod względem wykończenia powierzchni i gramatury. Całe to bogactwo oferty fotopapierów widać właściwie tylko w Internecie, bo tradycyjne sklepy niezmiernie rzadko prowadzą sprzedaż tak niszowych produktów. W pełnej krasie można je podziwiać na targach fotograficznych, bo firmy takie jak Medikon (www.sklep.medikon.pl) czy Epson (www.epson.pl) chętnie pokazują swoją ofertę tam, gdzie mają szansę dotrzeć do zapalonych fotografów.


Za co się płaci?
Istnieją drukarki za 300 zł i za 3000 zł, a nawet droższe – a wszystko to są drukarki fotograficzne do użytku domowego. Czy te droższe są kupowane przez snobów, czy też faktycznie istnieją jakieś zasadnicze różnice w zależności od ceny?

 

Pierwsza rzecz, którą zauważymy już w specyfikacji, to liczba i rodzaj atramentów. Klasyczny system CMYK ma ich cztery – i ma też poważne problemy z oddaniem co ciekawszych odcieni. Nowoczesne drukarki dysponują dodatkowymi kolorami. W zależności od firmy, są to: ciemnoróżowy (Vivid Magenta w Epsonach), ciemnoniebieski, zielony czy pomarańczowy (Canon) – pomysłowość firm jest duża, a efekty widać na zdjęciach w postaci lepszego oddania nasyconych kolorów. Z kolei dodatkowe szare tusze sprawiają, że zdjęcia czarno-białe są naprawdę monochromatyczne, a nie lekko podbarwione tu i tam.


Atramenty występują zasadniczo w dwóch odmianach: pigmentowe (żelowe) i barwnikowe (wodne). Te pierwsze są bardziej trwałe i lepiej oddają trudne, nasycone odcienie, nawet na matowych papierach; a te drugie po prostu tańsze. Atramenty są przypisane do konkretnych drukarek, nie da się
więc np. kupić taniej drukarki na atrament wodny, żeby montować w niej od czasu do czasu tusze żelowe.

 

papiery fotograficzne - poradnik dfv.pl

Różnorodność powierzchni papierów fotograficznych jest ogromna. Od lewej kolejno makrofotografie powierzchni: Harman Gloss Art Fibre, Harman Matt Cotton Smooth, Epson Cold Press Natural, Epson Traditional Photo Paper, Ilford Prestige Smooth Gloss.


Kolejna rzecz wpływająca na cenę to rozmiar papieru, jaki można zadrukować. Im większy format maksymalny, tym droższe urządzenie. Największe spośród drukarek domowych przyjmują papier do formatu A2+; inna sprawa, że największe arkusze, jakie można obecnie nabyć w Polsce, mają rozmiar
A2, czyli 59,4 x 42 cm.


Na cenę wpływają też inne, mniej oczywiste kwestie: wielkość pojemników z tuszem (im większe, tym lepiej, bo eksploatacja robi się tańsza), wewnętrzne systemy utrzymania jakości (czyszczenie dysz, regulacja i kontrola parametrów itp.), wygoda obsługi, możliwość wpływu użytkownika na parametry wydruku, ergonomia sterowników i – co też ważne – zachowanie drukarki w czasie, gdy nie pracuje. Są drukarki, które raz na dobę „czyszczą się”, rzężąc, by tusz nie zasechł; są też takie, które mogą stać spokojnie nawet przez miesiąc i nic im nie zasycha (żelowe Epsony), pod warunkiem jednakże, że korzystamy z firmowego tuszu.


No i jest jeszcze kwestia profili do druku. Do drukarek uznanych za „poważne”, czyli po prostu tych droższych, producenci papierów niezależnych przygotowują profile, które można za darmo pobierać i stosować. Drukujemy wtedy bezstresowo – nie trzeba się martwić o wierność kolorów ani samemu ich dopasowywać.

 

Kiedy nie warto?
Jeśli głównym czynnikiem jest cena odbitki, lepiej sobie odpuścić zakup drukarki. Zdjęcie formatu pocztówkowego kosztuje w labie 40-50 groszy, a da się znaleźć nawet tańsze oferty. Biorąc pod uwagę, że wyposażenie zakładające jak najtańszą eksploatację, czyli drukarka z zestawem ciągłego zasilania, to wydatek co najmniej 600–700 złotych (najtańsza drukarka z fabrycznie wbudowanym systemem stałego zasilania, czyli Epson L805, kosztuje około 1300 zł), łatwo wyliczyć, że w cenie samej maszyny można dostać jakieś półtora tysiąca „pocztówek”. A jeszcze nie zaczęliśmy doliczać kosztów eksploatacji, które, choć stosunkowo niskie, jakieś jednak są. Sam papier 10x15 cm do drukarek atramentowych kosztuje od około 40 groszy za arkusz, w zależności od gramatury i rodzaju powierzchni. A jeszcze trzeba go czymś zadrukować...

 

Drukowanie zdjeć - poradnik dfv.pl

 

Zapomnij o wyborze pomiędzy matowym a błyszczącym; wybór papierów do domowych drukarek jest ogromny, a połysk lub jego brak to tylko jedno z możliwych kryteriów.


W dodatku tanie atramenty-zamienniki nie do końca są identyczne z oryginałami. Rezultatem mogą być przekłamania barw, czasem bardzo poważne. By sobie z nimi poradzić, konieczne jest stworzenie profilu dla każdego używanego rodzaju papieru – a to też kosztuje. Nie ma też sensu kupowanie własnej drukarki, jeśli będziemy jej używać rzadko. Drukowanie po jednym zdjęciu co parę tygodni sprawi, że więcej tuszu zużyje się na czyszczenie głowic niż na faktyczne pokrywanie papieru kolorem. Koszty eksploatacji rosną i kłopoty też, bo dysze mogą zasychać, a kurzący się sprzęt bynajmniej nie działa lepiej niż taki, który pracuje regularnie. Natomiast im większe formaty i im częściej zamierzamy drukować, tym bardziej opłaca się zakup drukarki – również finansowo. Koszt wydruku formatu A2 to około 20–40 zł, w zależności od ceny użytego papieru. „Fotoplakat” o podobnych wymiarach, zamówiony w Fotojokerze, kosztuje od 20 zł wzwyż – plus 15 zł kosztów wysyłki (odbiór na miejscu to tylko 5 zł). Tej samej wielkości wydruk na płótnie to już prawie 170 zł (wciąż plus wysyłka). A papier fotograficzny o płóciennej fakturze kosztowałby najwyżej 30 zł za arkusz – i miał lepszą jakość. Warto więc sobie przeliczyć koszty, by wiedzieć, co tak naprawdę opłaca się bardziej – drukarka czy zamówienia w fotolabach.

 

Sześć powodów, dla których warto korzystać z drukarki

  1. Odbitki możemy otrzymać niemal natychmiast – to kwestia najwyżej paru minut, a nie dni.
  2. Zachowujemy prywatność – obcy ludzie nie oglądają zdjęć, których nie chcemy upubliczniać.
  3. Precyzyjnie kontrolujemy wygląd zdjęcia. Nawet jeśli coś wyjdzie nie tak, możemy wyciągnąć wnioski z błędu i następnym razem zrobić dobrze.
  4. Papier, ach, ten papier! Tu naprawdę da się dopasować papier do tematu zdjęcia i własnych upodobań.
  5. Przestrzeń barwna. Dobre drukarki fotograficzne potrafią oddać więcej tonów i zrobić to bardziej precyzyjnie niż laboratoria. Różnicę zobaczymyszczególnie w przypadku odcieni mocno nasyconych.
  6. I wreszcie – satysfakcja. Patrzenie, jak pojawia się na papierze osobiście przygotowany obraz, niewątpliwie daje dużo radości.

 

 

Zobacz więcej artykułów na temat drukowania zdjęć:

 

https://www.dfv.pl/articles/drukowanie-fotografii

 

Zobacz także testy drukarek i papierów fotograficznych:

 

https://www.dfv.pl/articles/testy-drukarek-i-papierow

 

 

 

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając z naszej witryny bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia.