Teraz, gdy wszyscy wrócili do domów a nawet (być może) zgrali z kart to, co zostało w te dni zrobione, pora trochę szerzej opowiedzieć bardziej szczegółowo o tym co się działo. A działo się wiele.
Intensywny weekend zaczął się w piątek od wieczornego malowania światłem na Okienniku. Po zachodzie słońca (i wschodzie księżyca) staliśmy na polance pod tą znaną skałą i fotografowaliśmy to, co księżyc, Ewa oraz Sławek Smoleń malowali światłem. Ewa świeciła z boku, Sławek w „okienku” a księżyc – jak to księżyc – tam gdzie chciał :)
Oczywiście nie trzeba było jechać - można było zostać i fotografować Kasię w mące.
Pewnie pomyśleliście, że po powrocie do hotelu (tak koło 23.00) poszliśmy spać – otóż nie. Edyta Chrząszcz opowiadała jeszcze o fotografowaniu na Kubie.

 

 

W sobotę … no cóż w sobotę był wschód słońca. W lipcu słońce wschodzi o nieludzkiej porze – tak o 4.30 a my wyjechaliśmy o 3.30 by zdążyć dojechać i wejść na Górę Zborów nim słońce wstanie. Było warto. Co prawda trochę trwało aż słońce przebiło się przez warstwę mgły ale potem zaświeciło przepięknie.
Wróciliśmy spać. No prawie – niektórzy wrzucali krótką relację na portal :)) Po śniadaniu w sobotę część techniczno - warsztatowa.
Marek Kosiński opowiadał o tym dlaczego ma dosyć fotografowania zwierząt na „ż” i okrasił to przepięknymi zdjęciami przyrody, Grzegorz Szafruga opowiadał o fotografii beauty, Piotr Wróblewski o podstawach fotografii studyjnej a Marcin Bójko o fotografii dziecięcej i kulinarnej. Po obiedzie pojechaliśmy do Ogrodzieńca fotografować w trakcie imprezy „Wrota Czasu” - czyli trochę grup rekonstrukcyjnych z różnych epok.

 


Po kolacji spotkaliśmy się z Tomaszem Tomaszewskim, którego nie trzeba nikomu zajmującemu się fotografia przedstawiać. Pan Tomasz opowiadał długo i ciekawie ... a ma o czym.
Późno w nocy powtórzyliśmy sesję mączną – skąd my mieliśmy jeszcze siły to ja nie wiem :) Potem trzeba było się przespać – bo jednak większość z nas  następnego dnia siadała za kółko i wracała do domów. Jednak kilka osób (całe trzy) wybrało się na drugi wschód na Górę zborów. Tym razem rozsądek i zmęczenie zwyciężyło i przespałam godzinę 3.30 :)

Po śniadaniu Ewa i Piotr opowiadali o fotowyprawach, X-rite o zarządzaniu kolorem, najlepszefoto.pl o tym jak najlepiej zaprezentować nasze zdjęcia. Przez cały weekend można było również korzystać ze sprzętu firm BenQ, Canon, Eizo, Epson, Fomei ,Ilford, Manfrotto, Nec, Olympus oraz Sony. Można też było skalibrować sobie laptopy.
Na zakończenie poszliśmy się wykąpać w basenie … no prawie :) Ćwiczyliśmy portret w wodzie ale oprócz modelek moczyli się i fotografowie. Ciekawskich informuję, że obyło się bez strat w sprzęcie :)
Po obiedzie trzeba było się pożegnać i wywieźć mnóstwo zdjęć i dużo wiedzy.
Niesamowicie pozytywna atmosfera spotkania osób podobnie zakręconych to coś zupełnie niezwykłe i wartego powtórzenia.

 

Katarzyna Gritzmann

 

 

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka). Korzystając z naszej witryny bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia.