Strona główna Fora Foto Sprzęt Pomóżcie :) fugi s9600 v sony dsc-h50 czy moze olympus sp-560uz Re: Pomóżcie :) fugi s9600 v sony dsc-h50 czy moze olympus sp-560uz

Re: Pomóżcie :) fugi s9600 v sony dsc-h50 czy moze olympus sp-560uz

Strona główna Fora Foto Sprzęt Pomóżcie :) fugi s9600 v sony dsc-h50 czy moze olympus sp-560uz Re: Pomóżcie :) fugi s9600 v sony dsc-h50 czy moze olympus sp-560uz

#62717
Tomasz_Kulas
Member

Możę roccodaone ma rację – jeśli masz czas czytać nasze Forum, to pewnie w chwilach wolnych będziesz mógł stopniowo rozwijać swoją wiedzę o fotografii. Nie jest to jakaś czarna magia – duże efekty daje opanowanie zaledwie kilku pojęć takich jak operowanie głębią ostrości, korekcją ekspozycji czy rodzajem pomiaru naświetlenia. Jeśli czujesz takie ciągoty, wybierz Fujifilm.
Natomiast w innym miejscu muszę się z roccodaone nie zgodzić: brak stabilizacji to moim zdaniem ogromny minus w przypadku kompaktu z długim zoomem. Inaczej scenariusz będzie taki: kupisz Fujifilm, zachwycisz się zoomem i będziesz fotografował mnóstwo rzeczy przy najdłuższej ogniskowej. A potem wrócisz do domu, obejrzysz zdjęcia na komputerze i to, co Ci się wydawało jeszcze w miarę ostre na wyświetlaczu aparatu, wyrzucisz do kosza. Jeśli fotografowałeś wewnątrz budynku, choćby w nie wiem jak jasnej sali, do kosza może powędrować nawet 100% zdjęć. Przy kompakcie z długim zoomem i ze stabilizacją to też może być bardzo duży procent, ale trochę zdjęć da się pewnie uratować. Nie chcę się wymądrzać, po prostu sam to kiedyś przeżyłem na własnej skórze i wiem, jak brak jakichś zdjęć może później zaboleć. Oczywiście można używać lampy (płaskie zdjęcia), statywu (przy fotografowaniu ruszających się ludzi to nie najlepszy pomysł) lub nie używać dłuższych ogniskowych, ale nie podobają mi się zbytnio te rozwiązania.

Wrócę jeszcze na moment do kwestii wizjera “optycznego”, czyli w przypadku kompaktów z długim zoomem EFV. Zapomniałem dodać, że wizjery elektroniczne, czyli po prostu małe ekraniki LCD, są w 99% przypadków na tyle beznadziejne, że nawet jeśli będzie się to przyczyniało do pewnego wzrostu zużycia akumulatora, to i tak wybierać będziesz zapewne kadrowanie na dużym wyświetlaczu LCD (chyba że będzie mocne słońce itp).

Jedyne w miarę dobre wizjery do kompaktów z długim zoomem robiła kiedyś Konica Minolta. Mieli co najmniej dwa ciekawe patenty, których nikt nie podjął – szkoda, że Sony tego nie robi. Jeden polegał na tym, że obraz z dużego wyświetlacza LCD za pomocą systemu luster po naciśnięciu jednego przycisku odbijany był do wizjera (np. Z1, taka kompaktowa odmiana lustrzanki…), w drugim wizjer miał ogromną rozdzielczość. Dokładnie taką, jaką mają rewelacyjne 3-calowe ekrany zaawansowanych lustrzanek Nikona: D3 i D300, czyli 922 tys. pikseli. Wszyscy się nimi obecnie zachwycają (bo i jest czym), ale nie wszyscy pamiętają, że Konica Minolta zrobiła coś takiego (np. A2) jakieś raptem niecałe cztery lata wcześniej, na dodatek pakując tak ogromną rozdzielczość do wyświetlacza o przekątnej 0,44 cala, a cały wizjer mógł być przy okazji np. podnoszony do góry o 90 stopni, miał też czujnik zbliżeniowy, którego brakuje np. jeszcze w Nikonach D40/D40x i został szumnie dodany ostatnio w Nikonie D60. Ech, żałuję, że ta firma wycofała się z fotografii, bo chętnie bym zobaczył to, co proponowaliby w dzisiejszych czasach. Strach pomyśleć ;-)