Strona główna Fora Foto Technika fotografowania ABC panoram (a przy okazji o prawie)

ABC panoram (a przy okazji o prawie)

Technika fotografowania

Member

Witam serdecznie!

Tym razem będzie konkretnie i szczegółowo ;)

1. Potrzebuję poczytać jak w temacie – od podstaw jak robimy panoramy, jakie są zasady. Jestem po lekturze artykułu Ewy w numerze 11/2010 (temat architektura) i po lekturze tekstu Piotra i gigapanoramy Wrocka z wykorzystaniem inteligentnej głowicy. Więc już coś wiem.
A czego nie wiem:

– chciałbym osiągnąć efekt wnętrza bez przerysowań pierwszego planu, czyli w miarę “neutralną” perpektywę – jak w piotrowym Wrocku- jakiej ogniskowej użyć do zdjęć składowych (czy 28 +APS-C, czyli ok. 50 wystarczy?)
– czy przy robieniu panoramy mozaikowej, mogę bez obaw pochylać w dół i w górę aparat i w postprodukcji uda mi się doprowadzić kadr do stanu używalności (znów kłania sie gigapanorama Piotra – nie wiem jak działa elektroniczna głowica). Pytanie stad, że oglądałem jakiś czas temu program w którym, zeby sfotografować sekwoję zorganizowano logistyczne megaprzedsięwzięcie, polegające na tym, że fotograf od góry drzewa do dołu zjeżdzał na linie i robił fotki standardem (50). Potem posklejali i wyszło Duże Proste Drzewo. Jakby co – nie mam takich funduszy :)
– czy robiąc panoramę ustawiam: stałą ekpozycję, MF i stałą ogniskową?

ITD., jeśli mozecie mnie odesłać do któregoś numeru DFV (w domu mam 2010 i 2011 rok, ale od czego są biblioteki:)
będę wdzięczny, jeśłi temat jest krótki i chce Wam sie odpisać na forum, będę wdzięczny podwójnie :)

A teraz drugi problem:

2. Problem jest taki : wybieram sie za jakiś czas do Petersburga gdzie jest dużo wnętrz, które nawet za opłatą wolno fotografować (“amatorsko”), jednak w większości obowiązuje bardzo głupia zasada, ze nie wolno używać statywu
Zasada znana jest również z naszego podwórka, poniewaz dla urzędników statyw = profesjonalna fotografia, a tego uprawiać bez specjalnego permitu nie lzja :(
Żeby pokazać stopień absurdu, opowiem anegdotkę z warszawskich Łazienek. Kiedyś w jesienny mglisty dzien udałem się do rzeczonego parku i na żelaznej balustradzie zobaczyłem efektowną pajęczynę z kroplami rosy.
Wyjąłem więc statyw i zasadziłem sie na biżuterię. Podszedł do mnie jeden ze smutnych panów z ochrony i powiedział, ze tu statywu nie wolno. Więc tłumaczę: to pajęczyna, nie zabytek, mogłem ją równie dobrze spotkać u siebie przed domem albo u kolegi na działce. Nie. W Łazienkach nie wolno używać statywu. I już.

I to samo jest we wnętrzach. Jesłi czyta mnie Darek, może coś wie na ten temat. I jak to jest w Rosji.

Krótko mówiąc fotografując w pałacach Petersburga będę skazany na zdjęcia z ręki i stabilizację, którą mam w obiektywie EF 28-135 IS (czyli 45-210 Canon 40D).
Panoramy więc będę mógł robic tylko z ręki. Czy to da sie zrobić? Pewnie polecicie mi poziomiczkę montowaną na sankach? Czy w tym przypadku powienienem zrobić dużo zdjęć składowych (np. 4×3 lub więcej)?Łatwiej będzie pewnie z poziomych kadrów skłądać panoramę?

Będę wdzięczny za wszystkie porady i odsyłacze, szczególnie od Adminów, którzy problem panoram zgłębili dogłębnie :)

Pozdrawiam serdecznie

Krzysiek

Member

Po kolei:
1.
– ogniskowa 28 na APS-C – tak, powinno być ok, przynajmniej jeśli chodzi o geometrię. Mam nadzieję, że nie masz na myśli panoram dookólnych. Bo wyszedłby wąski, dłuuuugi pasek. Trudno coś takiego obejrzeć. “Neutralność” geometrii zależy niestety od tego, jak duży wycinek kuli (rzeczywistości wokół siebie) chcesz objąć. Im szerzej, tym większe zniekształcenia muszą zajść, żeby się dało ten obraz wtłoczyć na płaszczyznę.
– możesz pochylać aparat. Im dalej będziesz od pierwszego planu, tym mniejsze zniekształcenia. Zawsze jeszcze można wyprostować tę beczkę przy składaniu, jakby co.
– 3xtak

2. Ponoć w tamtym kraju nieźle działa smarowanie, ale ja absolutnie niczego nie sugeruję i nie mam osobistych doświadczeń.
Panoramy z ręki – da się, ale przy pewnych zastrzeżeniach:
– jak najdalej od pierwszego planu. Im bliżej pierwszy plan, tym większy problem z paralaksą i tym większa precyzja jest potrzebna. Im krótsza ogniskowa, tym bliżej pierwszy plan (bo więcej się łapie w kadr, łącznie z własnymi stopami). Przy bardzo szerokich kątach bez głowicy VR ani rusz.
– aparat przyciśnięty do twarzy i obracasz się cały (a szczerze mówiąc, najlepiej jakby aparat był przymocowany do czubka głowy)
– lepiej trzymać aparat w pionie. Panorama ma wtedy lepsze proporcje. Może się okazać, że wystarczy jeden “przebieg” i nie trzeba mozaiki. Z mozaikowymi jest ten kłopot, że z ręki trudno utrzymać właściwe zakładki. Przy jednym pasku, czyli gdy jedziesz z panoramą z lewa w prawo, zapamiętujesz, gdzie sięgał poprzedni kadr. Przy mozaice to trudne.
Poćwicz u siebie w salonie, zanim pojedziesz. Pewnie jeszcze jakieś pytania wyskoczą.

Member
Ewa wrote:
Po kolei:
1.
– ogniskowa 28 na APS-C – tak, powinno być ok, przynajmniej jeśli chodzi o geometrię. Mam nadzieję, że nie masz na myśli panoram dookólnych. Bo wyszedłby wąski, dłuuuugi pasek.

Nie, nie. Bardziej chodzi mi o naturalny efekt wnętrza (czy zewnętrza ;)). Czyli objąć cały kadr, jak obiektywem szerokokątnym, ale nie mieć nienaturalnych przerysowań. Czyli chciałbym osiągnąć efekty, jakie opisałaś we wspomninaym artykule o architekturze w 11/2010 i taki jak w gigapikselowej panoramie Piotra.

Trudno coś takiego obejrzeć. “Neutralność” geometrii zależy niestety od tego, jak duży wycinek kuli (rzeczywistości wokół siebie) chcesz objąć. Im szerzej, tym większe zniekształcenia muszą zajść, żeby się dało ten obraz wtłoczyć na płaszczyznę.
– możesz pochylać aparat. Im dalej będziesz od pierwszego planu, tym mniejsze zniekształcenia. Zawsze jeszcze można wyprostować tę beczkę przy składaniu, jakby co.
– 3xtak

2. Ponoć w tamtym kraju nieźle działa smarowanie, ale ja absolutnie niczego nie sugeruję i nie mam osobistych doświadczeń.

Spróbuję ;) Choć bardziej pewnie chodzi o przekonanie Władz, ze nie mam profesjonalnych zamiarów.

Panoramy z ręki – da się, ale przy pewnych zastrzeżeniach:
– jak najdalej od pierwszego planu. Im bliżej pierwszy plan, tym większy problem z paralaksą i tym większa precyzja jest potrzebna. Im krótsza ogniskowa, tym bliżej pierwszy plan (bo więcej się łapie w kadr, łącznie z własnymi stopami). Przy bardzo szerokich kątach bez głowicy VR ani rusz.

Tego nie bardzo rozumiem, bo wydawałoby się, ze im szerszy kąt tym łatwiej zrobić duże zakładki i kadrować. (?)
To znaczy przy założeniu że potrzebuję tylko część pola widzenia obiektywu.

Tak na mój zdrowy (?) rozum to wydawałoby się, że jak mam kilkanaście zdjęć zrobionych szerokim kątem i (wyobraźmy sobie) układam je na stole, to mając zapas, włąśnie wynikający z szerszego kadru, łatwiej możnaby to wszystko posklejać, kadrując ostateczną panoramę-składankę, obcinając ten zapas. Ale moze cos nie tak myślę…

– aparat przyciśnięty do twarzy i obracasz się cały (a szczerze mówiąc, najlepiej jakby aparat był przymocowany do czubka głowy)

Mam też pomysł, żeby przyczepić sznurek do spodu aparatu i go(sznurek) przydeptać. Dawałoby to stałą wysokość i w pewien sposób również stabilizację.?

– lepiej trzymać aparat w pionie. Panorama ma wtedy lepsze proporcje. Może się okazać, że wystarczy jeden “przebieg” i nie trzeba mozaiki.

Rozumiem, ze zarówno w kadrach pionowych jak i poziomych muszę utrzymać…poziom właśnie (czyli wykorzystać poziomicę)?

Z mozaikowymi jest ten kłopot, że z ręki trudno utrzymać właściwe zakładki. Przy jednym pasku, czyli gdy jedziesz z panoramą z lewa w prawo, zapamiętujesz, gdzie sięgał poprzedni kadr. Przy mozaice to trudne.
Poćwicz u siebie w salonie, zanim pojedziesz. Pewnie jeszcze jakieś pytania wyskoczą.

Dzięki!

Krzysiek

Member

Myśl o robieniu panoramy jak o fotografowaniu kuli, w której centrum siedzisz. Promieniem tej kuli jest odległość od Ciebie do najbliższego fotografowanego obiektu. Widzisz to? No to teraz pomyśl. Jeśli na końcowym zdjęciu ma się znaleźć coś, co masz po lewej ręce oraz coś, co masz po prawej, to niestety, ale fotografujesz półkulę. Razem z jej zakrzywieniami, które z trójwymiarowego świata muszą zostać przetransponowane na płaszczyznę. To jak rozpłaszczyć piłkę, albo powiedzmy połowę piłki. I niestety, kąt widzenia obiektywu ma tu niewiele do rzeczy. Zniekształcenia zależą od tego, jak szeroki zakres świata (tej wirtualnej kuli) chcesz objąć.
Jeśli jesteś w dużym pokoju, to najbliższa rzecz jest powiedzmy 2m od Ciebie (a może i bliżej). 5 mb powierzchni takiej kuli (czyli tak powiedzmy półtorej ściany fotografujesz) ma już spore zakrzywienie. Na wrocławskiej gigapanoramie najbliższy istotny obiekt był oddalony o wiele metrów. Jest na niej spory kawał miasta, ale to jest tak naprawdę niewielki wycinek sfery, dlatego zniekształcenia nie rzucają się bardzo w oczy (choć istnieją).
Z tymi szerokimi kątami i zakładkami to zupełnie nie tak. Dlaczego – zobacz sobie sam. Ustaw kubek 30 cm od siebie, a drugi 3 m za nim. Załóż do aparatu co masz najszerszego i ustaw się tak, żeby pierwszy kubek zasłaniał drugi. A potem obróć aparat w prawo i w lewo, tak żeby ten bliższy kubek znalazł się raz z prawej, raz z lewej strony kadru.
Programy składające nie będą wiedzieć, czy drugi kubek ma być za, z prawej czy z lewej pierwszego. I klops. Dlatego gdy masz coś w kadrze blisko (bliżej niż ok. 1,5-2m) to bez głowicy VR się nie obejdzie. Im bliżej, tym większy problem.

Keymaster
krzy28 wrote:
Mam też pomysł, żeby przyczepić sznurek do spodu aparatu i go(sznurek) przydeptać. Dawałoby to stałą wysokość i w pewien sposób również stabilizację.?

To jest dobry pomysł, który do pewnego stopnia może Ci rozwiązać jeszcze jeden problem – tę paralaksę. Szansę na skuteczną walkę z paralaksą masz wówczas, gdy przywiążesz ten sznurek nie do aparatu, tylko do obiektywu w okolicy punktu nodalnego (z grubsza – czyli gdzieś w przedniej połowie obiektywu będzie dobrze). I wówczas przy robieniu kolejnych zdjęć – ważne! – obracasz się nie wokół własnej osi, tylko wokół osi tego przytrzymanego stopą sznurka w taki sposób, żeby sznurek cały czas był pionowy. Nieco karkołomne, ale po treningu powinno się udać :) No i nie sądzę, żeby ochrona muzeów była bardzo wrażliwa na ludzi przydeptujących własne sznurki :)

A w ogóle to myślałeś może, żeby kupić po prostu szerszy obiektyw i w ten sposób rozwiązać problem szerokich ujęć w pomieszczeniach? Z ultraszerokich obiektywów pod APS-C najjaśniejsza jest Tokina 11-16/2.8, a zaraz za nią nowa Sigma 10-20/3.5.

Member
Piotr wrote:
krzy28 wrote:
Mam też pomysł, żeby przyczepić sznurek do spodu aparatu i go(sznurek) przydeptać. Dawałoby to stałą wysokość i w pewien sposób również stabilizację.?

To jest dobry pomysł, który do pewnego stopnia może Ci rozwiązać jeszcze jeden problem – tę paralaksę. Szansę na skuteczną walkę z paralaksą masz wówczas, gdy przywiążesz ten sznurek nie do aparatu, tylko do obiektywu w okolicy punktu nodalnego (z grubsza – czyli gdzieś w przedniej połowie obiektywu będzie dobrze). I wówczas przy robieniu kolejnych zdjęć – ważne! – obracasz się nie wokół własnej osi, tylko wokół osi tego przytrzymanego stopą sznurka w taki sposób, żeby sznurek cały czas był pionowy. Nieco karkołomne, ale po treningu powinno się udać :) No i nie sądzę, żeby ochrona muzeów była bardzo wrażliwa na ludzi przydeptujących własne sznurki :)

A w ogóle to myślałeś może, żeby kupić po prostu szerszy obiektyw i w ten sposób rozwiązać problem szerokich ujęć w pomieszczeniach? Z ultraszerokich obiektywów pod APS-C najjaśniejsza jest Tokina 11-16/2.8, a zaraz za nią nowa Sigma 10-20/3.5.

Piotrze! Mam szeroki 10-22 EF-S Canona. Problemy są 2:

-nie ma stabilizacji
-na pierwszym planie mam olbrzymią paprotkę, która jest większa od całej ściany w tle, lub
na pierwszym planie mam ławkę kościelną, która jest większa od całego ołtarza Wita Stwosza ;)
nie mówiąc już o ludziach, którzy w tej ławce sobie siedzą i robią się trochę…hmm… jajogłowi
– przy fotografowaniu budynku z zewnątrz, który jest w kształcie symetrycznej litery U (niektóre pałace np. w Liwadii na Krymie) fotografując 10-22 pod kątem 45 st mam olbrzymią pierwszą wieżę i malenką drugą, czego nie da się oglądać i jest nie do skorygowania pod PS.
– przy dużych wnętrzach robionych 10-22, dużą część kadru zajmuje podłoga, co jest irytujące

ITD.

Do pomysłu zastosowania panoramy natchnęła mnie Twoja panorama starówki Wrocławia, która ma świetną, “neutralną” perspektywę. Nie tyle interesuje mnie gigarozdzielczość tylko włąśnie ta perspektywa, która wygląda jakby zdjęcie robione było 50-tką

No i ta stabilizacja…

Pozdrawiam :)

Krzysiek

Member
krzy28 wrote:
Żeby pokazać stopień absurdu, opowiem anegdotkę z warszawskich Łazienek. Kiedyś w jesienny mglisty dzien udałem się do rzeczonego parku i na żelaznej balustradzie zobaczyłem efektowną pajęczynę z kroplami rosy.
Wyjąłem więc statyw i zasadziłem sie na biżuterię. Podszedł do mnie jeden ze smutnych panów z ochrony i powiedział, ze tu statywu nie wolno. Więc tłumaczę: to pajęczyna, nie zabytek, mogłem ją równie dobrze spotkać u siebie przed domem albo u kolegi na działce. Nie. W Łazienkach nie wolno używać statywu. I już.

Krzysiek

Jakoś często ze statywem bywam w Łazienkach i nigdy nikt mi nawet uwagi nie zwrócił, że nie wolno. Jak chodziłem po trawce i robiłem jakieś robale to i owszem, pogonili mnie z trawnika bo to zieleń itd, ale statyw….
W pomieszczeniach, faktycznie to problem.
A co do statywów w samym parku, kiedyś zrobiliśmy sobie taki zlocik w Łazienkach, było nas koło 10-12 osób, połowa ze sttywami i też się nikt nie przyczepił

Member
krzy28 wrote:
-na pierwszym planie mam olbrzymią paprotkę, która jest większa od całej ściany w tle, lub
na pierwszym planie mam ławkę kościelną, która jest większa od całego ołtarza Wita Stwosza ;)
nie mówiąc już o ludziach, którzy w tej ławce sobie siedzą i robią się trochę…hmm… jajogłowi
– przy fotografowaniu budynku z zewnątrz, który jest w kształcie symetrycznej litery U (niektóre pałace np. w Liwadii na Krymie) fotografując 10-22 pod kątem 45 st mam olbrzymią pierwszą wieżę i malenką drugą, czego nie da się oglądać i jest nie do skorygowania pod PS.
– przy dużych wnętrzach robionych 10-22, dużą część kadru zajmuje podłoga, co jest irytujące

Przeczytaj sobie post 4.
Powtarzam: Jeśli chcesz mieć na zdjęciu taki sam zakres kątowy sceny, jaki daje obiektyw 10 mm, to będziesz też mieć równie duże zniekształcenia. Choć zdecydowanie inaczej pokrzywione, bo ten obiektyw jest bardzo dobrze skorygowany.

Quote:
Do pomysłu zastosowania panoramy natchnęła mnie Twoja panorama starówki Wrocławia, która ma świetną, “neutralną” perspektywę. Nie tyle interesuje mnie gigarozdzielczość tylko włąśnie ta perspektywa, która wygląda jakby zdjęcie robione było 50-tką

Wygląda tak, bo była zrobiona z 200 metrów. Na zdjęciu jest nie więcej niż 90 stopni sfery, a i tak budynki na dole są zaokrąglone.

Member
Makar wrote:
krzy28 wrote:
Żeby pokazać stopień absurdu, opowiem anegdotkę z warszawskich Łazienek. Kiedyś w jesienny mglisty dzien udałem się do rzeczonego parku i na żelaznej balustradzie zobaczyłem efektowną pajęczynę z kroplami rosy.
Wyjąłem więc statyw i zasadziłem sie na biżuterię. Podszedł do mnie jeden ze smutnych panów z ochrony i powiedział, ze tu statywu nie wolno. Więc tłumaczę: to pajęczyna, nie zabytek, mogłem ją równie dobrze spotkać u siebie przed domem albo u kolegi na działce. Nie. W Łazienkach nie wolno używać statywu. I już.

Krzysiek

Jakoś często ze statywem bywam w Łazienkach i nigdy nikt mi nawet uwagi nie zwrócił, że nie wolno. Jak chodziłem po trawce i robiłem jakieś robale to i owszem, pogonili mnie z trawnika bo to zieleń itd, ale statyw….
W pomieszczeniach, faktycznie to problem.
A co do statywów w samym parku, kiedyś zrobiliśmy sobie taki zlocik w Łazienkach, było nas koło 10-12 osób, połowa ze sttywami i też się nikt nie przyczepił

Widocznie cos się poprawiło, opisywałem sytuację sprzed 7 lat i założyłem, ze nic sie nie zmieniło dlatego nie chodzę tam ze statywem, muszę spróbować :) Co do deptania kwiatków i trawników można napisać list do dyrektora Łazienek i umotywować chęć fotografowania kwiatków czy robali i włażenia w tym celu na trawę. Ja dostałem takie pozwolenie.
Inna rzecz, że teraz mieszkam po drugiej stronie Warszawy i mam 15 minut drogi do lasu, którego substytutem były dla mnie przez wiele lat Łazienki. Niemniej, znam park jak własną kieszeń, wiem co gdzie kiedy kwitnie, kiedy rodzą się kaczęta itd.

Co do statywu we wnętrzach to mam jeszcze jedną spiskową teorię dziejów, mianowicie, że statyw może w oczach ochrony stanowić narzędzie zbrodni – a nuż naszym trójnogiem zaatakujemy jakiś cenny obraz, strącimy starożytną wazę, albo w przypływie obłedu ruszymy z tym groźnym narzędziem na ochronę. Zauważ, ze do muzeów nie można np. wchodzic z plecakiem, którym możemy coś strącić, zarysowac itd. Jednak stawiam na to, że ogólnie statyw jest postrzegany przez urzędników jako narzędzie do fotografowania profesjonalnego, jednak moim zdaniem wystarczyłoby podpisać jakiś dokument, ze nie zamierzamy wykorzystać zdjęć do celów komercyjnych i po sprawie.
Tak jednak nie jest a na stronach różnych muzeów piszą też, że oprócz zakazu używania flesza (co jest oczywiste), nie wolno również używać “żadnych innych płasczyzn odbijających światło”. Czyli patrz: profesjonalizm.

Jesli ktoś ma doświadczenia z muzeów i zabytków w Polsce i na świecie pod kątem pozwolenia na użycie statywu, bardzo proszę o włączenie sie do dyskusji! :)
Pozdrawiam
Krzysiek

Member
Ewa wrote:
krzy28 wrote:
-na pierwszym planie mam olbrzymią paprotkę, która jest większa od całej ściany w tle, lub
na pierwszym planie mam ławkę kościelną, która jest większa od całego ołtarza Wita Stwosza ;)
nie mówiąc już o ludziach, którzy w tej ławce sobie siedzą i robią się trochę…hmm… jajogłowi
– przy fotografowaniu budynku z zewnątrz, który jest w kształcie symetrycznej litery U (niektóre pałace np. w Liwadii na Krymie) fotografując 10-22 pod kątem 45 st mam olbrzymią pierwszą wieżę i malenką drugą, czego nie da się oglądać i jest nie do skorygowania pod PS.
– przy dużych wnętrzach robionych 10-22, dużą część kadru zajmuje podłoga, co jest irytujące

Przeczytaj sobie post 4.
Powtarzam: Jeśli chcesz mieć na zdjęciu taki sam zakres kątowy sceny, jaki daje obiektyw 10 mm, to będziesz też mieć równie duże zniekształcenia. Choć zdecydowanie inaczej pokrzywione, bo ten obiektyw jest bardzo dobrze skorygowany.

Aha! Dopatrzyłem się też, ze w zdjeciu wnętrza kościoła z tekstu o architekturze użyłaś 3 razy 10 mm.

Czyli jeśli dobrze rozumiem morał, warto robić panoramę w przypadkach, gdy:

– naszym najszerszym obiektywem nie obejmujemy całości interesującego nas kadru (Twój kościół i dom w Amsterdamie – choć tam dodatkowo “wspomagałaś się” obiektywem TS-E, co pewnie miało znaczenie dla całości kadru)
– chcemy uzyskać większą rozdzielczość (panorama Wrocławia)
– chcemy pokazac całe pomieszczenie np. naokoło i rozłożyć je na płaszczyznę

Natomiast robienie panoram nie jest lekarstwem na:

– zniekształcenia (przerysowania pierwszego planu i “nienaturalną” perspektywę, to mam na myśli)?

– Czyli wracamy do podstaw fotografii i wyciągamy wniosek, że jedynym sposobem, żeby w naturalny sposób sfotografować budynek jako bryłę geometryczną (czyli pokazując przynajmniej 2 jego ściany)jest po prostu sie od niego oddalić i użyć dłuższej ogniskowej :(( ?

– I wreszcie wniosek bezpośredni w mojej obecnej sytuacji: zamiast bawić się w panoramę 3 zdjęć wykonanych obiektywem 28 (45), należy zrobic fotkę 10-tką i efekt będzie taki sam, albo lepszy?

Ewo, Piotrze, czy moje wnioski sa prawidłowe, czy jest jeszcze cos o czym nie wiem?

Pozdrawiam, Krzysiek

Quote:
Do pomysłu zastosowania panoramy natchnęła mnie Twoja panorama starówki Wrocławia, która ma świetną, “neutralną” perspektywę. Nie tyle interesuje mnie gigarozdzielczość tylko włąśnie ta perspektywa, która wygląda jakby zdjęcie robione było 50-tką

Wygląda tak, bo była zrobiona z 200 metrów. Na zdjęciu jest nie więcej niż 90 stopni sfery, a i tak budynki na dole są zaokrąglone.

Aha! o tym (o tych 200 metrach) nie było w tekście :)

Member
krzy28 wrote:
Czyli jeśli dobrze rozumiem morał, warto robić panoramę w przypadkach, gdy:
– naszym najszerszym obiektywem nie obejmujemy całości interesującego nas kadru (Twój kościół i dom w Amsterdamie – choć tam dodatkowo “wspomagałaś się” obiektywem TS-E, co pewnie miało znaczenie dla całości kadru)
– chcemy uzyskać większą rozdzielczość (panorama Wrocławia)
– chcemy pokazac całe pomieszczenie np. naokoło i rozłożyć je na płaszczyznę
Natomiast robienie panoram nie jest lekarstwem na:
– zniekształcenia (przerysowania pierwszego planu i “nienaturalną” perspektywę, to mam na myśli)?
– Czyli wracamy do podstaw fotografii i wyciągamy wniosek, że jedynym sposobem, żeby w naturalny sposób sfotografować budynek jako bryłę geometryczną (czyli pokazując przynajmniej 2 jego ściany)jest po prostu sie od niego oddalić i użyć dłuższej ogniskowej :(( ?

No niestety, wszystko to prawda. Geometria jest wredna i nie da się z nią dyskutować ;)

Quote:
– I wreszcie wniosek bezpośredni w mojej obecnej sytuacji: zamiast bawić się w panoramę 3 zdjęć wykonanych obiektywem 28 (45), należy zrobic fotkę 10-tką i efekt będzie taki sam, albo lepszy?

Tak

Viewing 10 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.