Strona główna Fora Foto Inne Chcesz fotografować? Oddaj zdjęcia

Chcesz fotografować? Oddaj zdjęcia

Inne

Keymaster

Nowa świecka tradycja się tworzy:
http://www.wirtualnemedia.pl/article/2773412_Chcesz_akredytacje_Oddaj_zdjecia.htm

Fotoreporterzy się burzą, ale oni mają jakieś argumenty siły, natomiast podobne zwyczaje trafiają się i w innych sytuacjach: koncerty, muzea itp. “Chcesz robić tu zdjęcia? Proszę bardzo, ale my chcemy dostać te zdjęcia do wykorzystania”.

Member

Jeśli dobrze zrozumiałem to tacy reporterzy po meczu mieli by oddać “wybrane” zdjęcia przez “wybranych” z klubu oceniających które się klubowi podobają/przydadzą/nie podobają i nie powinny ujrzeć światła dziennego, czyli oryginały z prawami własności do zdjęcia. A reporterzy co? Kopa w tyłek “zrobiłeś zdjęcia a teraz je oddaj i spadaj”.

Poza tym nie przekonuje mnie “Jednego dnia robili zdjęcia, a drugiego wydawali widokówki z wizerunkami naszych piłkarzy”. Przecież są prawa do wizerunku i bez zgody ww. piłkarzy nie da się tak prosto “wydawać widokówek”.

To wszystko prowadzi widzę do coraz to kolejnych ograniczeń w fotografowaniu gdziekolwiek i czegokolwiek. Poza tym widzę że informacja fotograficzna to staje się coraz bardziej łakomy towar i to są jedne z prób położenia łapek na tym towarze, ograniczania dostępu innym do tego towaru oraz inne działania mające na celu uzyskanie dodatkowych korzyści finansowych na tym samym towarze czyli sprzedać ten sam towar kilka razy. Faktycznie powinno być tak jak na końcu tego artykułu. A niech sami sobie robią zdjęcia telefonami. Jeżeli takie sytuacje będą się zdarzały w innych dziedzinach życia i mnie ktoś postawi przed takim dylematem to powiem “adios, to w takim razie szkoda mojej migawki w aparacie”.

Ale jak by to było w innych sytuacjach gdzie nie było żadnych podpisanych umów “o współpracy” to jak to jest wg. polskiego prawa? Ma prawo ktoś zmusić mnie do przekazania mu moich jak by nie było zdjęć oryginałów i jeszcze przekazać pełne prawa do nich? Mam na myśli te sytuacje, gdzie prawo nie zabrania fotografowania. Bo jeszcze np. w muzeum rozumiem, że dozwolone są wew. regulacje odnośnie czy wolno co wolno i gdzie wolno robić zdjęcia.

Keymaster
Saldgor wrote:
Jeśli dobrze zrozumiałem to tacy reporterzy po meczu mieli by oddać “wybrane” zdjęcia przez “wybranych” z klubu oceniających które się klubowi podobają/przydadzą/nie podobają i nie powinny ujrzeć światła dziennego, czyli oryginały z prawami własności do zdjęcia. A reporterzy co? Kopa w tyłek “zrobiłeś zdjęcia a teraz je oddaj i spadaj”.

Niezupełnie. Powinni oddać kopie wszystkich zdjęć, a klub sobie może z nich wybrać jakąś liczbę (określoną w umowie), które sobie wykorzysta. Fotograf zachowuje prawa do dysponowania wszystkimi zdjęciami, także tymi wybranymi przez klub, na dotychczasowych zasadach.

Quote:
To wszystko prowadzi widzę do coraz to kolejnych ograniczeń w fotografowaniu gdziekolwiek i czegokolwiek. Poza tym widzę że informacja fotograficzna to staje się coraz bardziej łakomy towar i to są jedne z prób położenia łapek na tym towarze, ograniczania dostępu innym do tego towaru oraz inne działania mające na celu uzyskanie dodatkowych korzyści finansowych na tym samym towarze czyli sprzedać ten sam towar kilka razy.

Niewątpliwie jest to próba skoku na kasę – czyli pozyskania zdjęć bez konieczności wynajmowania i płacenia fotografowi. Ograniczania dostępu – niekoniecznie, bo dotyczy to fotografów, którzy dostają akredytacje na mecze, czyli właśnie specjalny dostęp. Ograniczanie dostępu owszem, też jest, ale to w postaci niewpuszczania na imprezy ludzi z lustrzankami, osobna historia.

Quote:
Faktycznie powinno być tak jak na końcu tego artykułu. A niech sami sobie robią zdjęcia telefonami. Jeżeli takie sytuacje będą się zdarzały w innych dziedzinach życia i mnie ktoś postawi przed takim dylematem to powiem “adios, to w takim razie szkoda mojej migawki w aparacie”.

Z punktu widzenia zawodowca sytuacja jest oczywiście nieciekawa, ale z punktu widzenia amatora – już niekoniecznie. Takie wymogi “akredytacja za zdjęcia” są stosowane na koncertach, imprezach masowych itp. Stanowi to okazję dla amatora, żeby popstrykać w warunkach, jakie mają zawodowcy. Owszem, później musi udostępnić zdjęcia (co nie znaczy, że traci do nich prawa).
Idea nie jest całkiem nowa, taki handel wymienny w fotografii też jest znany od lat, np. sesje portretowe “time for print”. Czy iść na takie układy, czy nie – to już każdy sam sobie musi rozstrzygnąć.

Quote:
Ale jak by to było w innych sytuacjach gdzie nie było żadnych podpisanych umów “o współpracy” to jak to jest wg. polskiego prawa? Ma prawo ktoś zmusić mnie do przekazania mu moich jak by nie było zdjęć oryginałów i jeszcze przekazać pełne prawa do nich?

Zmusić – nie, ale jeśli zgodzisz się na to, to prawo nie ingeruje w dobrowolnie zawierane umowy. Zawsze się możesz nie zgodzić, a organizator nie da Ci akredytacji. Nie oddajesz zresztą pełnych praw – z tekstu wynika, że organizator ze wszystkich zdjęć wybiera określoną w umowie liczbę i wykorzystuje je do własnych promocji, ale nic nie ma tam mowy, żeby miał prawo je komuś sprzedać.
Jak wyżej – każdy sam musi zdecydować, czy mu coś takiego odpowiada. Można jeszcze oczywiście negocjować. W każdym razie dla zawodowca sytuacja jest mniej ciekawa niż dla amatora.

Member

Jeżeli akredytacja kosztuje, to zdjęcia też powinny kosztować. Proste jak świński ogon po naciągnięciu.

Keymaster

Przeważnie akredytacja nie kosztuje…

Viewing 4 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.