Strona główna Fora Foto Inne Czy fotografia cyfrowa to jeszcze fotografia?

Czy fotografia cyfrowa to jeszcze fotografia?

Inne

 
Member

Ciekawy artykulik:
http://www.fahrenheit.net.pl/archiwum/f61/19.html

 
Member

Przytoczony tekst bardziej nadaje się na Święta Wielkanocne, a na pewno na drugi ich dzień. Wodnistość treści i kobylasty rozmiar zapisu dość skutecznie zniechęcają do lektury, szkoda. Mogę jedynie odnieść się do tematu tego wątku: Fotografia cyfrowa to nie “jeszcze” fotografia, a po prostu fotografia. Pisząc “cyfrowa” określamy jedynie jaką techniką fotografowaliśmy. I informacja ta absolutnie nie jest potrzebna do percepcji, analizy czy podziwiania fotki. Jeśli światło przeszło przez zakamarki obiektywu i przekazało swą energię na coś w czeluści aparatu, w efekcie czego powstał obraz, to nie interesuje mnie to czy powstał on na drodze chemicznej, elektrycznej czy nuklearnej. Interesuje mnie obraz i nazywam go fotografią.

 
Member

artykuł nie zaprzecza temu. Pokazuje jedynie pewne mechanizmy myślowe.

 
Member
okuka67 wrote:

Artykulik pokazuje jak bardzo rozwinęły się nowoczesne technologie.
Kiedyś można było podzielić włos na czworo, dziś już chyba na 50 części :-)))))))))

 
Member

Oj nie, myślę, że dziś właśnie włos tylko włosem…

 
Member

dzielenie włosa to specjalność krytyków i różnych ortodoksów, którzy wyczuwają różnice dla zwykłych ludzi niedostrzegalne. Jak każdy mają prawo do swojego zdania, a my proste foto-ziutki, do swojego ;)

 
Member

Ja jednak nie zamierzam dzielić włosa ani na dwoje ,ani na czworo, na 50 też nie. Zostanę przy tym, że fotografia cyfrowa to fotografia bez względu na sposób powstawania obrazu.

 
Member

Liczy się to dlaczego fotografujemy, jaki to ma cel

A tak bez sensu to możnaby mnożyć :

Czy fotografia (analogowa, cyfrowa) to jeszcze malarstwo ?
Czy auto to jeszcze karoca ?
Czy telefon to jeszcze gołąb, posłaniec, ?
Czy film to jeszcze teatr ?
…………………….

jp

 
Member
janusz-pawlak wrote:
/…/
A tak bez sensu to możnaby mnożyć :

Czy fotografia (analogowa, cyfrowa) to jeszcze malarstwo ?
Czy auto to jeszcze karoca ?
Czy telefon to jeszcze gołąb, posłaniec, ?
Czy film to jeszcze teatr ?
/…/

I to jest chyba najcelniejsze podsumowanie. Bardzo mi się podoba.
Po co to pisać artykuł na 2 strony jak wystarczą 4 zdania i wszystko jasne.
Ubawiłeś mnie Januszu :-)))))
Pozdrowienia.

 
Member

Jakieś chyba odwrotne te podsumowanie. Wszyscy są zgodni, że fotografia cyfrowa to też fotografia. Czyli TAK.
A Janusz podaje przykłady pytań, na które odpowiedź brzmi: NIE.

A już pierwsze zdanie: “Liczy się to dlaczego fotografujemy, jaki to ma cel” to jakieś kuriozum. Co to ma wspólnego z tematem? Artykuł bada czy możemy coś nazwać fotografią w zależności od zastosowanej techniki rejestracji, a nie intencji fotografa. Równie dobrze można rzucić tezę, że najważniejsze jest jaką fotograf ma kurtkę. Jak ma motocyklową, to zdjęcie nie powstanie, musi mieć taką normalną do chodzenia :D

 
Member

Nie żebym się do końca zgadzał z powyższym artykułem ale coś jest na rzeczy.
Powiecie – o.k. ale w czasach ciemni analogowej też fotograf ingerował w proces wywoływania negatywu i mniej lub więcej modyfikował rzeczywistość uwiecznioną na kliszy.
Nie zrozumcie mnie źle. Nie mam pretensji o to że nie przedstawiamy na zdjęciach w 100% świata rzeczywistego bez żadnych ingerencji. Po to są programy graficzne aby tą rzeczywistość wedle swoich gustów mniej lub bardziej modyfikować, zmieniać, udoskonalać.
ALE!
Jeżeli efektem Photoshopa są maziaje (przepraszam – bez urazy) które w 5 minut sprawny grafik zrobiłby w Corelu bez użycia aparatu, bez tego materiału wyjściowego którym była fotografia – to czy takie “coś” można nazwać jeszcze FOTOGRAFIĄ, czy raczej już GRAFIKĄ?

 
Member
tomasziolkowski wrote:
Jeżeli efektem Photoshopa są maziaje (przepraszam – bez urazy) które w 5 minut sprawny grafik zrobiłby w Corelu bez użycia aparatu, bez tego materiału wyjściowego którym była fotografia – to czy takie “coś” można nazwać jeszcze FOTOGRAFIĄ, czy raczej już GRAFIKĄ?

Problemem jest niemożliwa do dokładnego określenia granica, po przekroczeniu której fotografia zmienia się w grafikę komputerową. Czym bardziej tradycyjne podejście tym mniej możliwości ingerencji dla miłośników PS-a.

Może bezpieczna byłaby nazwa grafika komputerowa na bazie fotografii? Ale to też nie rozwiązuje problemu, od którego miejsca fotografia zmienia się w grafikę. I nie widzę tu możliwości rozwiązania tego problemu. Każdy ma swoje kryteria. Niektórzy najmniejszą ingerencję cyfrową w powstałe zdjęcie uważają za zbrodnię. Jest to moim zdanie naiwność. Wiadomo, że aparat nie rejestruje dokładnie tego co widzi oko ludzkie. Obróbka może mieć właśnie na celu poprawę zdjęcia, by wyglądało bardziej naturalnie niż surowy RAW czy JPG. Dla przykładu zmniejszenie zbyt silnych kontrastów.

 
Member

Temat tego wątku jest dość typowy dla tzw.”sezonu ogórkowego” kiedy nic się nie dzieje i nie ma o czym pisać.
Ale obecnie mamy właśnie taki “sezon ogórkowy” (grzybkowy, gęsiowy, pasztetowy, ciastowy itp) i można coś napisać.
Wprawdzie problem te był już roztrząsany w zeszłym roku, 2 lata temu i 3 lata temu, ale jest on widocznie ważny dla naszego samopoczucia i w dalszym ciągu aktualny.
A czy opony bezdętkowe to jeszcze opony???
A czy obiad ugotowany na kuchence z płytą indukcyjną to jeszcze obiad???
Coraz więcej niepewności jest w naszym życiu, komu wierzyć?
Powoli dochodzę do wniosku, że stawianie sobie takich pytań odwleka tylko w czasie wstrząsającą i tragiczną dla nas odpowiedź. Problemy te nie zostaną rozwiązane nigdy. Pytania te będą tak długo aktualne, jak długo będzie trwał postęp techniczny.
A jak np powstanie aparat działający na zasadzie ksero to co wtedy? Fotografia czy nie? Może kserografia, a to co jest teraz to matrycografia?
Tak, tak, powodów do niepewności jest mnóstwo, przyszłość to jedna wielka niewiadoma :-)))

A czy w ogóle obrazek na monitorze to fotografia? A może tylko na papierze? Ale drukowana czy tylko fotochemicznie?
A jak starą fotografię (która niewtpliwie w 100 % była fotografią) zeskanujemy i poprawimy nieco w PS, to co otrzymujemy? Fotografię czy PSografię? I co to znaczy “nieco”? A jak ktoś ją kiedyś przerobił przy pomocy jednej z technik szlachetnych (np guma) to co otrzymał? I czy był fotografem czy może wulkanizatorem ? A może był fotografem tylko do pewnego momentu? Do którego?

To są wszystko problemy niezmiernie istotne, choć ich praktyczne znaczenie jest raczej zerowe. W większości też są to problemy czysto językowe, co to za różnica jakim wyrazem coś nazwiemy? Jak obraz nazwiemy fotografią to mamy pełnię szczęścia. A jak mamy wątpliwości czy ten wyraz pasuje, to niby co? To szczęście nam jakimś cudownym sposobem znika??? Dlaczego?
Piękny obraz to piękny obraz, a nazwą niech się zajmują Panowie Profesorowie Bralczyk i Miodek ;-)

 
Member
Piryt wrote:
Po co to pisać artykuł na 2 strony jak wystarczą 4 zdania i wszystko jasne.
Pozdrowienia.

Kolego Piryt, weź sobie do serca własne słowa przed rozpoczęciem kolejnego postu ;)

 
Member
okuka67 wrote:
Piryt wrote:
Po co to pisać artykuł na 2 strony jak wystarczą 4 zdania i wszystko jasne.
Pozdrowienia.

Kolego Piryt, weź sobie do serca własne słowa przed rozpoczęciem kolejnego postu ;)

Nie wypieram się tego oczywiście, ale skoro już zaproponowałeś taki temat to chciałem Ci w święta zrobić przyjemność. Potraktuj to jak drobny upominek :-)
Chyba nie pragniesz, żeby temat błyskawicznie zdechł.
Mam silny charakter, przełamałem się i napisałem :-)))))

 
Member
janusz-pawlak wrote:
Liczy się to dlaczego fotografujemy, jaki to ma cel

A tak bez sensu to możnaby mnożyć :

Czy fotografia (analogowa, cyfrowa) to jeszcze malarstwo ?
Czy auto to jeszcze karoca ?
Czy telefon to jeszcze gołąb, posłaniec, ?
Czy film to jeszcze teatr ?
…………………….

jp

Kompletnie nie tak postawione pytania.
Czy fotografia cyfrowa to jeszcze fotografia??? Tak brzmi pytanie.
Czy fotografia (analogowa, cyfrowa) to jeszcze malarstwo ? -To jest bez sensu.
Czy auto to jeszcze karoca ? Powinno być czy jak była karoca to samochód jest dalej środkiem transportu?
Czy telefon to jeszcze gołąb, posłaniec, ? Powinno być czy wiadomość otrzymana telefonicznie jest tak samo ważna jak gołębiem czy przez posłańca ?
Czy film to jeszcze teatr ? Powinno być czy sztuka teatralna sfilmowana i puszczona w TV to jeszcze sztuka teatralna?
Pytanie postawione w wątku dotyczy raczej efektu a nie użytego narzędzia. Czy jest różnica w zdjęciach wiszących na ścianie zrobionych cyfrowo bądź analogowo ???

 
Member
Piryt wrote:
okuka67 wrote:
Piryt wrote:
Po co to pisać artykuł na 2 strony jak wystarczą 4 zdania i wszystko jasne.
Pozdrowienia.

Kolego Piryt, weź sobie do serca własne słowa przed rozpoczęciem kolejnego postu ;)

Nie wypieram się tego oczywiście, ale skoro już zaproponowałeś taki temat to chciałem Ci w święta zrobić przyjemność. Potraktuj to jak drobny upominek :-)

No, skoro tak, to rozumiem, dziękuję bardzo za włożony trud :)

 
Member
Piryt wrote:
Piękny obraz to piękny obraz, a nazwą niech się zajmują Panowie Profesorowie Bralczyk i Miodek ;-)

Nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć?
Przecież to jest bardzo prosty problem. Nie o terminologię i słownictwo tutaj biega ale tak jak napisał okuka o GRANICĘ I ZDROWY ROZSĄDEK W FOTOSZOPOWYM SZALENSTWIE.
Chodzi o to (tak mi się wydaje oglądając i oceniając zdjęcia) że czasami szukam “zdjęcia w zdjęciu”. I nie chodzi o teksturę, dodane szumy itp. ale o to że często z materiału który zarejestrowała matryca “fotoszopowiec” robi taką sieczkę że naprawdę nie wiadomo co jest na zdjęciu. Człowiek wygina tą głowę we wszystkie strony i nic :)
A jak zerkniesz do exifa to tam jednocyfrowy potwór, FF i f/1.4. No to ludzie kochani – po co mu to? Mógł równie dobrze smartfonem pstryknąć o potem dwa tygodnie przy komputerze siedzieć.
Nie mam nic przeciwko PS’owi ale z głową i umiarem.

 
Member

Ktoś tu wywołuje Anapt, tudzież innego Javeda?

Czymże jest wasz “problem” Panowie, wobec bezkresu Wszechświata? :D

 
Member
luczywo wrote:
Ktoś tu wywołuje Anapt, tudzież innego Javeda?

Czymże jest wasz “problem” Panowie, wobec bezkresu Wszechświata? :D

Poruszyłeś Waść ważne zagadnienie. Za 5mld lat nastąpi nieodwołalny nawet przez Toyotę koniec świata. Słońcu skończy się wodór, rozedmie się do rozmiarów sięgających orbity ziemi i pójdziemy z dymem :(

 
Member
okuka67 wrote:
Poruszyłeś Waść ważne zagadnienie. Za 5mld lat nastąpi nieodwołalny nawet przez Toyotę koniec świata. Słońcu skończy się wodór, rozedmie się do rozmiarów sięgających orbity ziemi i pójdziemy z dymem :(

Czerwony olbrzym, brr! Brzmi apokaliptycznie. Dla Wszechświata…to jak dla nas zgromadzonych, pierdnięcie(ups!) Chińczyka w jakuzzi na otwarciu największego budynku świata(成都/Syczuan). Prawie niezauważalne. :D

 
Member
tomasziolkowski wrote:
Piryt wrote:
Piękny obraz to piękny obraz, a nazwą niech się zajmują Panowie Profesorowie Bralczyk i Miodek ;-)

Nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć?
/…/

Tu przyznaję Ci rację, w Święta mam raczej skłonności frywolne :-)))
Tym bardziej że na ten temat i pokrewne rospisywałem się już wiele razy na poważnie.
Np tu:
“Czy zdjęcie przerobione PS to jeszcze fotografia?”, str 8 tego działu.
https://www.dfv.pl/forum/viewtopic.php?id=374
albo tu:
“Artystyczność” str 9
https://www.dfv.pl/forum/viewtopic.php?id=5479
i tu:
“Wartość zdjęcia” str 10
https://www.dfv.pl/forum/viewtopic.php?id=5917

Spory materiał, ale oczywiście można jeszcze raz, tylko niech się te Święta skończą.
Miłej gęsi życzę, a raczej pewnie Jej resztek, bo już chyba niewiele zostało :-)))

 
Member

1
Człowiek malował obraz bo miał taką potrzebę, (on lub wprost jego klient)
Fotografujemy z tego samego powodu.

2
Malarz w różny sposób przedstawia to co widzi w naturze (lub “w sobie”) na obrazie

3a
W fotografii analogowej były różne filmy, które w rózny sposób zamieniały światło które nań padalo na obraz
W świadomy sposób, już poprzez wybór filmu, interpretowaliśmy w rózny sposób rejestrowany obraz.
W ciemni w rózny sposób obrabialiśmy film a następnie wywoływalismy papier aby osiągnąć taki czy inny efekt.

3b
W fotografii cyfrowej oprogramowanie w aparacie w rózny sposób interpretuje padające światło zapisując je w pamięci
Zmieniając ustawienia dodatkowo wpływamy na tą interpretację aby osiagnąć taki czy inny efekt.
W Photoshopie w rózny sposób dodatkowo obrabiamy obraz aby osiągnąć zamierzony efekt.

4
Malarstwo (ogólnie sztuka) fotografia analogowa, fotografia cyfrowa to tylko metody wyrażania, osiągania efektów.
Cyfrowa daje znacznie wieksze mozliwości tego wyrazania od analogowej.

5
Mozna zadawać oczywiście takie same pytania z innych dziedzin :
– (przemieszczenie się) czy auto to jeszcze karoca
– (wymiana informacji) czy telefon to jeszcze posłaniec
– (zapis informacji) czy Word to jeszcze pióro
– czy ………

6
Fotografia to rejestrowanie pojedynczego obrazu za pomocą światła. KROPKA.
A pytanie główne wątku jest po prostu źle postawione.
Dyskutujemy (niektórzy) na zupełnie inny temat.

jp

 
Member
tomasziolkowski wrote:
Piryt wrote:
Piękny obraz to piękny obraz, a nazwą niech się zajmują Panowie Profesorowie Bralczyk i Miodek ;-)

Nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć?
Przecież to jest bardzo prosty problem. Nie o terminologię i słownictwo tutaj biega ale tak jak napisał okuka o GRANICĘ I ZDROWY ROZSĄDEK W FOTOSZOPOWYM SZALENSTWIE.
Chodzi o to (tak mi się wydaje oglądając i oceniając zdjęcia) że czasami szukam “zdjęcia w zdjęciu”. I nie chodzi o teksturę, dodane szumy itp. ale o to że często z materiału który zarejestrowała matryca “fotoszopowiec” robi taką sieczkę że naprawdę nie wiadomo co jest na zdjęciu. Człowiek wygina tą głowę we wszystkie strony i nic :)
A jak zerkniesz do exifa to tam jednocyfrowy potwór, FF i f/1.4. No to ludzie kochani – po co mu to? Mógł równie dobrze smartfonem pstryknąć o potem dwa tygodnie przy komputerze siedzieć.
Nie mam nic przeciwko PS’owi ale z głową i umiarem.

No to pochodź trochę po muzeach, wystawach malarstwa gdzie są już wyselekcjonowane, uznane za warte prezentacji eksponaty.
W muzeum sztuki współczesnej jest np. jako eksponat jednokolorowa ściana albo akwarium z 3 pływającymi piłkami.

W fotografii wszystko rozpoczyna się od rejestracji pojedynczego obrazu za pomocą światła.
Ale już nałożenie filtra, dobór filmu, sposób obróbki w ciemni, taki czy inny fiirmware w aparacie czy zmiana ustawień to nasza interpretacja, nasz sposób wypowiedzi, chęć pokazania czegoś.

Oko ma większą dynamikę niz film, nie widzimy okiem zjawiska głebi ostrości, perspektywę mamy jak soczewka około 50mm. To dlaczego czasami świadomie naświetlasz “na cienie” albo wyodrębniasz głębią lub spłaszczasz teleobiektywem ?

Zostawmy kazdemu mozliwośc wypowiedzi jak chce.
I każdemu swobodną ocenę.

jp

 
Member
janusz-pawlak wrote:
W muzeum sztuki współczesnej jest np. jako eksponat jednokolorowa ściana albo akwarium z 3 pływającymi piłkami.

Wobec powyższego nie znajduję kontrargumentów :)
No tak, artyzm i sztuka – rządzą się swoimi prawami.

A co tam sztuka, cieszmy się ludziska że koniec świata przeżyliśmy.
Jesteśmy legendą!!!
;)

 
Member

Januszu, jak zwykłe swoim zwyczajem, zamiast odpowiedzieć na zadane pytanie, stawiasz pięć nowych.
Zatem rozważmy może bardzo ważny w dzisiejszych czasach problem.
Czy świnia to jeszcze dzik?
Wszak oba zwierze w ryciu w ziemi się lubują.
Ale z drugiej strony u świni włos rzadki zaś u dzika gęsta szczecina.
Więc dzik to czy nie dzik, oto jest pytanie!

 
Member
okuka67 wrote:
Januszu, jak zwykłe swoim zwyczajem, zamiast odpowiedzieć na zadane pytanie, stawiasz pięć nowych.
Zatem rozważmy może bardzo ważny w dzisiejszych czasach problem.
Czy świnia to jeszcze dzik?
Wszak oba zwierze w ryciu w ziemi się lubują.
Ale z drugiej strony u świni włos rzadki zaś u dzika gęsta szczecina.
Więc dzik to czy nie dzik, oto jest pytanie!

Hmm, świnia domowa i tzw. dzika świnia to dalej świnie. Tyle,że ja bym tego kręgu na tych dwóch świniach nie zamykał. Pewnie znajdzie się jeszcze parę innych. :)
Ale wracając do tematu.
Zdjęcie zrobione nawet pudełkiem po butach też jest fotografią. Cała reszta to tylko bla,bla bla.

 
Member
tomasziolkowski wrote:
Piryt wrote:
Piękny obraz to piękny obraz, a nazwą niech się zajmują Panowie Profesorowie Bralczyk i Miodek ;-)

Nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć?
Przecież to jest bardzo prosty problem. /…/

No dobra. Święta minęły, teraz możemy być śmiertelnie poważni ;-)
“Czy fotografia cyfrowa to jeszcze fotografia?”
“Czy fotografia przetworzona w PS to jeszcze fotografia?”
Na oba pytania odpowiadam zdecydowanie twierdząco. Tak, to jest fotografia.
To nie jest JESZCZE fotografia, tylko jej dalszy rozwój.
Jeżeli nie kwestionujemy fotograficzności dawnych technik szlachetnych (a także całej fotografii czarno-białej) to nie możemy też negować fotograficzności jej obecnych, współczesnych form.
Załóżmy na chwilę, że najpierw powstała fotografia kolorowa, a w naszych czasach czarno-biała.
Jaki to byłby szok.
-Czy B&W to jeszcze fotografia???
-A może grafika?
-Przecież nasze otoczenie tak nie wygląda. To jest prostackie zniekształcenie oryginału.
itp.

Fotografia cyfrowa jest tylko kolejnym etapem rozwojowym, daje coraz doskonalsze narzędzia. Dzięki nim możemy coraz wierniej odwzorowywać nasze otoczenie (jeżeli komuś na tej wierności zależy), lub przekształcać obraz wg własnego gustu (jeżeli wierność oryginałowi nie jest dla nas wartością).
Technologia daje nam możliwość obejścia niedoskonałości sprzętu (np technika HDR), jakiej do tej pory nie mieliśmy.

Problem nie polega na technice tylko na wrażliwości fotografa.
Narzędzia mogą być stosowane inteligentnie, subtelnie i z wyczuciem estetyki, ale mogą się też dostać do rąk “małpy w kąpieli”.
A wtedy może być różnie :-)

 
Member
janusz-pawlak wrote:
6
Fotografia to rejestrowanie pojedynczego obrazu za pomocą światła. KROPKA.
A pytanie główne wątku jest po prostu źle postawione.
Dyskutujemy (niektórzy) na zupełnie inny temat.

jp

A w innym wątku (też twego autorstwa) twierdziłeś, że:

janusz-pawlak wrote:
Czyli kto tak na prawdę potrzebuje teraz “światło” gdy jest IS
– potrzebujący super szybkiego AF (ale coraz mniej, mamy coraz doskonalsze rozwiązania AF)
– hobbyści bokeh, wyizolowywania obiektu (rozwój oprogramowania jest konkurencją ?)

jp

 
Member
Piryt wrote:
tomasziolkowski wrote:
Piryt wrote:
Piękny obraz to piękny obraz, a nazwą niech się zajmują Panowie Profesorowie Bralczyk i Miodek ;-)

Nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć?
Przecież to jest bardzo prosty problem. /…/

No dobra. Święta minęły, teraz możemy być śmiertelnie poważni ;-)
“Czy fotografia cyfrowa to jeszcze fotografia?”
“Czy fotografia przetworzona w PS to jeszcze fotografia?”
Na oba pytania odpowiadam zdecydowanie twierdząco. Tak, to jest fotografia.
To nie jest JESZCZE fotografia, tylko jej dalszy rozwój.
Jeżeli nie kwestionujemy fotograficzności dawnych technik szlachetnych (a także całej fotografii czarno-białej) to nie możemy też negować fotograficzności jej obecnych, współczesnych form.
Załóżmy na chwilę, że najpierw powstała fotografia kolorowa, a w naszych czasach czarno-biała.
Jaki to byłby szok.
-Czy B&W to jeszcze fotografia???
-A może grafika?
-Przecież nasze otoczenie tak nie wygląda. To jest prostackie zniekształcenie oryginału.
itp.

Fotografia cyfrowa jest tylko kolejnym etapem rozwojowym, daje coraz doskonalsze narzędzia. Dzięki nim możemy coraz wierniej odwzorowywać nasze otoczenie (jeżeli komuś na tej wierności zależy), lub przekształcać obraz wg własnego gustu (jeżeli wierność oryginałowi nie jest dla nas wartością).
Technologia daje nam możliwość obejścia niedoskonałości sprzętu (np technika HDR), jakiej do tej pory nie mieliśmy.

Problem nie polega na technice tylko na wrażliwości fotografa.
Narzędzia mogą być stosowane inteligentnie, subtelnie i z wyczuciem estetyki, ale mogą się też dostać do rąk “małpy w kąpieli”.
A wtedy może być różnie :-)

Wiesz, zgadzam się z Tobą w 99,9 %.
Gdybyś jeszcze napisał zamiast :
Fotografia cyfrowa jest tylko kolejnym……
napisał :
Zastosowanie metod cyfrowych w fotografi jest tylko kolejnym………..
to zgodziłbym sie w 100%

I widac wyraźnie że pytanie wątku jest źle postawione

Przepraszam :-)

jp

Za “chwilę” w całym kraju moglibyśmy zadać pytanie : czy telewizja cyfrowa to jeszcze telewizja ?

 
Member

Czy ktoś raczył przeczytać artykuł i odnosić się do tez w nim zawartych?

 
Member
okuka67 wrote:
Czy ktoś raczył przeczytać artykuł i odnosić się do tez w nim zawartych?

Ja próbowałem “raczyć”, ale nie dałem rady.
Jak ktoś kiedyś raczy napisać to samo w sposób przystępny, to ja raczę przeczytać :-)))

 
Member

Nie wiem co takiego powoduje u Kolegi trudności w “raczeniu” , ja jakoś przeczytałem bez większych problemów :-)

 
Member
okuka67 wrote:
Nie wiem co takiego powoduje u Kolegi trudności w “raczeniu” , ja jakoś przeczytałem bez większych problemów :-)

Tylko tak na prawdę to problemem na którym zbudowany jest artykuł jest to jaką jest właściwa definicja słowa fotografia. Ze zródłosłowia nie wynika , jak chce PWN, na jakim podłożu obraz się rejestruje.

jp

 
Member

No właśnie tu pies pogrzebany. Artykuł pokazuje, że różnica zdań wynika z przyjętej definicji. Źródłosłów chyba definicją nie jest, jedynie nazwą przyjętą na określenie nowego wtedy zjawiska. Kto zatem ma rację? Cyfra jest fotografią czy nie? Obstawiałbym, że obie strony mają rację. Dla jednych tak, dla drugich nie, zależy od jakiej definicji wystartujemy :) Tak samo jak z pornografią, też ewoluowała, w starożytności obyczaje dość swobodne, w pobożnym średniowieczu niedopuszczalne jakiekolwiek negliże… dziś też trudno określić w którym miejscu kończy się erotyka a zaczyna porno :D

 
Member
okuka67 wrote:
No właśnie tu pies pogrzebany. Artykuł pokazuje, że różnica zdań wynika z przyjętej definicji. Źródłosłów chyba definicją nie jest, jedynie nazwą przyjętą na określenie nowego wtedy zjawiska. Kto zatem ma rację? Cyfra jest fotografią czy nie? Obstawiałbym, że obie strony mają rację. Dla jednych tak, dla drugich nie, zależy od jakiej definicji wystartujemy :) Tak samo jak z pornografią, też ewoluowała, w starożytności obyczaje dość swobodne, w pobożnym średniowieczu niedopuszczalne jakiekolwiek negliże… dziś też trudno określić w którym miejscu kończy się erotyka a zaczyna porno :D

Mnie te różne dociekania przypominają średniowieczne rozważania ile diabłów mieści się na łepku od szpilki.
Definicje, definicje, definicje, człowiek ma taką manię szufladkowania wszystkiego.
MZ problem polega na tym, że rozwój techniki wyprzedza nasze teorie z tym rozwojem związane. Tak jest zresztą we wszystkich dziedzinach.
Problemy prawne związane z prawem autorskim, pojęcie kradzieży plików w internecie – prawo i nasze analizy nie nadążają za rozwojem.
Mieszają się zawody, specjalności. Powstają nowe, które jeszcze nie mają nazwy.
Jakby tak w automatyce przemysłowej wszystko zaczynać od definicji to żadna maszyna by nie działała, a nawet pewnie by nie powstała.
Kto to jest automatyk i czym się różni od elektronika, a informatyk musi być też elektronikiem czy nie? Czy programujący sterowniki mikroprocesorowe to programista, automatyk czy może elektronik?
Na szczęście nikt sobie nie zawraca głowy takimi “problemami”. Maszyny dziełają dzięki ludziom, którzy potrafią je budować i uruchamiać, mogą się oni nazywać dowolnie.
Sądzę, że w fotografii jest podobnie i dlatego zakończenie tego artykułu jest najlepsze.
A te całe wywody i analizy definicji były raczej zbędne, bo i tak było z góry wiadomo jaki będzie tego efekt.
Wiem że nic nie wiem, więc róbmy swoje :-)

 
Member

Rzecz w tym, że ja się zgadzam tutaj z Tobą kolego Piryt. Ale nie zabraniajmy ludziom, którzy lubią dzielić włos na czworo, mieć własnego zdania. Problem nie jest techniczny, możliwy do pokazania w liczbach czy wykresach, więc dyskusje będą zawsze.

 
Member
okuka67 wrote:
Rzecz w tym, że ja się zgadzam tutaj z Tobą kolego Piryt. Ale nie zabraniajmy ludziom, którzy lubią dzielić włos na czworo, mieć własnego zdania. Problem nie jest techniczny, możliwy do pokazania w liczbach czy wykresach, więc dyskusje będą zawsze.

Też się zgadzam :)

Gorzeej z kwalifikacją analoga ze ścianką cyfową :)

Nikon-f3-digital.jpeg

Jak wynika z patentu, zmiana ma być szybka i ława, mając analogowy aparat, w prosty sposób można uzyskać cyfrowe zdjęcia, problemem jej tylko to, czy Nikon takie urządzenie wyprodukuje i wpuści na rynek. Zdjęcie przedstawia cyfrową ściankę firmy Kodak która została wyprodukowana dla aparatu Nikon F3. Dla tych którzy nie wiedzą o co w tym chodzi to mniej więcej tak to wygląda, zamiast zwykłego tyłu aparatu montujemy ten elektroniczny, zdolny zapisywać obraz w cyfrowej postaci.

Pomysł nienowy, bo już w 1998 r. firma Imagek (później przemianowana na Silicon Film) zaprezentowała rozwiązanie o nazwie Electronic Film System (EFS-1), czyli specjalny moduł, który umożliwiał przekształcenie tradycyjnego analogowego aparatu fotograficznego w urządzenie cyfrowe (po zamontowaniu go w aparacie zamiast filmu).

vide:Silicon Film EFS-1
010212-1302-49-303647.jpg

 
Member
okuka67 wrote:
Rzecz w tym, że ja się zgadzam tutaj z Tobą kolego Piryt. Ale nie zabraniajmy ludziom, którzy lubią dzielić włos na czworo, mieć własnego zdania. Problem nie jest techniczny, możliwy do pokazania w liczbach czy wykresach, więc dyskusje będą zawsze.

Ja też ludziom nie zabraniam, niech sobie dzielą.
W ogóle nie jest to problem tylko fotograficzny (tu jest raczej mało ciekawy i dość oklepany) i trzeba go rozpatrywać jako mały fragment całości.
Całość problemu polega na tym, że we wszystkich dziedzinach postęp w technice wyprzedza postęp w psychice ludzi.
Jest grupa zapaleńców która ciągnie to wszystko do przodu i reszta ludzi (znacznie większa) która nie może za tym wszystkim nadążyć psychicznie.
Kiedyś człowiek rodził się i umierał w tym samym świecie, dziś każdy w ciągu swojego życia przechodzi przez kilka zasadniczych zmian (technologicznych, obyczajowych) i umiera w świecie zupełnie innym.
Na dodatek rozwój techniki coraz bardziej przyśpiesza i rodzą się różne takie wątpliwości jak tytułowa.
Twórcy tego rozwoju (np konstruktorzy sprzętu fotograficznego) idą do przodu i mają w nosie problemy typu “czy to jeszcze fotografia”. Dla nich ważny jest cel, a nie klasyfikacje i definicje. Jak coś się da zrobić to się to robi.
Inżynier nie zawraca sobie głowy definicjami i tak jest we wszystkich dziedzinach.
Ludzie którzy nie tworza rozwoju (a takich jest większość) są zaniepokojeni, odbierają to wszystko jako swoisty chaos i odruchowo usiłują go uporządkować.
Stąd się biorą pytania typu: czy to jeszcze fotografia czy nie. A jeśli nie, to co?
Konstruktorzy takich problemów nie mają, oni mają problemy czysto technologiczne, materiałowe itp.
Nazwa tego co robią zupełnie ich nie obchodzi. Może być na razie robocza, a potem coś się wymyśli np jakiś ładny wyraz łaciński :-)
Nazwa niczego nie zmienia.

To jest właśnie istota takich różnych akademickich dociekań, które niewiele wnoszą do sprawy natomiast stwarzają pozory porządkowania otaczającej nas rzeczywistości.

 
Member

Jak ja się rodziłem rządził Gomułka, a jak będę umierał… sondaże twierdzą, że Tusk :-D zaiste nie nadążam :-D

 
Member

Jeszcze coś dodam do tego.
Człowiek ma w sobie jakąś taką potrzebę porządkowania, widzenia czarno-białego.
Do tego momentu fotografia, dalej już coś innego. Potrzebne nam są jakieś ramy, granice. Wtedy wszystko jest łatwiejsze.
Kiedyś w czasach dość odległych zaiteresowałem się historią architektury. Pamiętam że na początku (jak miałem mało wiedzy) denerwowało mnie to, że o żadnej budowli nie można powiedzieć w jakim konkretnie jest stylu.
Zawsze było wszystko wymieszane, kompletny bałagan.
Fundamenty romańskie, nawa główna gotycka, kaplice boczne przerobione na renesansowe a wyposażenie wewnętrzne barokowe. Jak się w tym wszystkim połapać.
Dopiero potem zrozumiałem, że właśnie ten bałagan jest piękny.
Budowa była procesem ciągłym, każdy coś dodawał ze swoich doświadczeń, każde pokolenie upiększało po swojemu. Ten “bałagan” był po prostu rozwojem. Po co jakieś sztuczne podziały, granice, definicje. Rozwój jest procesem ciągłym i do tego trzeba się przyzwyczaić.
Co z tego, że nie wiemy czy to jeszcze fotografia czy nie.
A jak byśmy to wiedzieli to byśmy byli mądrzejsi?
Trzeba się cieszyć z tego że technika daje nam coraz doskonalsze narzędzia i je umiejętnie wykorzystywać, a nie zastanawiać się jak się nazywają ;-)

 
Member

A jak z tego skorzystamy to już inna sprawa. Niektórzy będą robić coraz lepsze technicznie zdjęcia, ostrzejsze i lepiej naświetlone, bo dba o to komputer, ale dalej tak samo bezmyślne jak kiedyś. Takie doskonałe technicznie gnioty. Inni będą robić takie jak kiedyś robili, dobre, przemyślane fotografie. Tylko będzie im trochę łatwiej walczyć z trudnymi warunkami oświetleniowymi, bo matryca więcej przełknie ;-)

 
Member

W czasie świąt miałem przyjemność pooglądać sobie trochę starych zdjęć rodzinnych, swoich i nie tylko.
I przyznam się, że moje poglądy na tytułowy problem nieco się zradykalizowały :-)
Czy fotografia cyfrowa to jeszcze fotografia?
Takie pytania mogą sobie zadawać różni filozofowie fotografii, zwłaszcza w stosunku do wielkich mistrzów już w czasach analogowych dysponujących znakomitym sprzętem i nie mniej znakomitymi warunkami laboratoryjnymi (i również grubymi portfelami).
Natomiast w zakresie fotografii popularnej, pamiątkowej, “z rodzinnego albumu” jestem sklonny powiedzieć, że DOPIERO fotografia cyfrowa zaczyna być prawdziwą fotografią.
Dała ona taką jakość techniczną i taką łatwość obróbki, że można ją uznać za prawdziwy początek fotografii popularnej. Dziś nawet osoba nie mająca bladego pojęcia o fotografii jest w stanie wykonać zdjęcie poprawne technicznie, na dodatek szybko i bez żadnych praktycznie kosztów.
To jest wymaganie podstawowe, potem można myśleć o innych rzeczach.
Stosując dzisiejsze kryteria te wszystkie stare zdjęcia są straszne, mają wszystkie możliwe wady.
Są nieostre, niedoświetlone albo prześwietlone, gigantyczne kontrasty, ślady kurzu i plamy, brak jakiejkolwiek kompozycji.
Kiedyś była to rozrywka bardzo droga, uciążliwa, wymagająca sprzętu, pomieszczenia, eksperymentów itp. W warunkach domowych strasznie trudna.
Powiem trochę prowokacyjnie, ja bym ten cały okres analogowy przestał już ubóstwiać i zaliczył raczej do “technik specjalnych” czy też “szlachetnych”. Dziś wzorowanie się na nim jest już lekkim anachronizmem, przynajmniej w zakresie fotografii popularnej. Dopiero teraz ma ona szanse stać się prawdziwą, dobrej jakości fotografią.
Tanią, prostą i dostępną dla wszystkich.

 
Keymaster
Piryt wrote:
W czasie świąt miałem przyjemność pooglądać sobie trochę starych zdjęć rodzinnych, swoich i nie tylko.
I przyznam się, że moje poglądy na tytułowy problem nieco się zradykalizowały :-)

Radykalizujesz się we właściwą stronę ;)

Quote:
Takie pytania mogą sobie zadawać różni filozofowie fotografii, zwłaszcza w stosunku do wielkich mistrzów już w czasach analogowych dysponujących znakomitym sprzętem i nie mniej znakomitymi warunkami laboratoryjnymi (i również grubymi portfelami).

To zależy których :) Ansel Adams musiał udowadniać, że różne manipulacje ciemniowe to “legalna” fotografia. Był zresztą entuzjastą zastosowania komputerów do edycji zdjęć na długo przed tym, zanim to w ogóle było możliwe.

Quote:
Natomiast w zakresie fotografii popularnej, pamiątkowej, “z rodzinnego albumu” jestem sklonny powiedzieć, że DOPIERO fotografia cyfrowa zaczyna być prawdziwą fotografią.

Ostatnio się zaskakująco często z Tobą zgadzam :)

Quote:
Dała ona taką jakość techniczną i taką łatwość obróbki, że można ją uznać za prawdziwy początek fotografii popularnej. Dziś nawet osoba nie mająca bladego pojęcia o fotografii jest w stanie wykonać zdjęcie poprawne technicznie, na dodatek szybko i bez żadnych praktycznie kosztów.

…co zawsze było zarzutem ze strony części fotoartystów pod adresem postępu w fotografii. Nawet przed erą cyfrową, automatyka ostrości i ekspozycji to było zło, bo każdy mógł uzyskać poprawne efekty. Tymczasem sprawność techniczna i umiejętność obsługi sprzętu była dla niektórych podstawową przewagą nad amatorami.

Quote:
Stosując dzisiejsze kryteria te wszystkie stare zdjęcia są straszne, mają wszystkie możliwe wady.
Są nieostre, niedoświetlone albo prześwietlone, gigantyczne kontrasty, ślady kurzu i plamy, brak jakiejkolwiek kompozycji.

Trochę przesadzasz ze “wszystkie” – choć jeśli masz na myśli te, które są po domowych albumach, to przesadzasz tylko trochę :)

Quote:
Powiem trochę prowokacyjnie, ja bym ten cały okres analogowy przestał już ubóstwiać i zaliczył raczej do “technik specjalnych” czy też “szlachetnych”. Dziś wzorowanie się na nim jest już lekkim anachronizmem, przynajmniej w zakresie fotografii popularnej. Dopiero teraz ma ona szanse stać się prawdziwą, dobrej jakości fotografią.
Tanią, prostą i dostępną dla wszystkich.

Ja bym to ujął inaczej – kiedy nie trzeba tracić czasu i energii na długoletnie zgłębianie podstaw poprawności technicznej, szybciej można przejść do etapu “co ja mam do powiedzenia za pomocą obrazu”.

 
Member

http://www.swiatobrazu.pl/bez-photoshopa-juz-w-xix-wieku-powstawaly-portrety-ludzi-bez-glow-28492.html
I okazuje się że szopowanki to wcale nie taki nowy pomysł ;)

 
Member
Krzysz_tof wrote:

Dobre , a ten retusz tkaniny u tega pana z kotarą , ale sie musiał namazać. :)))

 
Member

A skąd jesteście tacy pewni, że 4. fotografia od góry, ta na tle krzaka, to fotomontaż?

You must be logged in to reply to this topic.