Strona główna Fora Foto Sprzęt czy ktoś jeszcze w ogóle sam obrabia “analogowo” swoje zdjęcia…

czy ktoś jeszcze w ogóle sam obrabia “analogowo” swoje zdjęcia…

Sprzęt

Member

niestety ja już nie… brak czasu skomercjalizował niestety również tą dziedzinę…
za komuny kupiłem na bazarze stary walizkowy powiększalnik made in CCCP marki UPA (może ktoś pamięta to ustrojstwo ? mam go do dzisiaj) troche “podrasowałem” własnym sumptem i … focąc staruteńkim zenitem (nie było nic innego na rynku poza smieną jedynie) sam sobie wywoływałem negatywy i robiłem odbitki…
a łazienka przez ten czas dla domowników niestety była niedostępna…
kto robił sam odbitki zna klimat czerwonej żarówki (później przsiadłem się na oliwkowa…) w łazience…

BTW – ciekawy jestem ile osób obecnie potrafi własnoręcznie od początku do końca w dosłownym tego słowa znaczeniu WYKONAĆ fotografię ?

obawiam się niestety, że niewiele jest osób “brudzących” się tradycyjnymi metodami chemicznej obróbki zdjęć…
IMHO warto naprawdę spróbować, jeśli ktokolwiek naprawde lubi fotografować, bo prawdziwa fotografia, to nie tylko naciśnięcie w odpowiednim momencie guziczka…

żałuję jedynie, że obecny brak czasu uniemożliwia mi analogowe zajmowanie się obróbką zdjęć…
cóż cena postępu…

Member
ac wrote:
niestety ja już nie… brak czasu skomercjalizował niestety również tą dziedzinę…
za komuny kupiłem na bazarze stary walizkowy powiększalnik made in CCCP marki UPA (może ktoś pamięta to ustrojstwo ? mam go do dzisiaj) troche “podrasowałem” własnym sumptem i … focąc staruteńkim zenitem (nie było nic innego na rynku poza smieną jedynie) sam sobie wywoływałem negatywy i robiłem odbitki…
a łazienka przez ten czas dla domowników niestety była niedostępna…
kto robił sam odbitki zna klimat czerwonej żarówki (później przsiadłem się na oliwkowa…) w łazience…

BTW – ciekawy jestem ile osób obecnie potrafi własnoręcznie od początku do końca w dosłownym tego słowa znaczeniu WYKONAĆ fotografię ?

obawiam się niestety, że niewiele jest osób “brudzących” się tradycyjnymi metodami chemicznej obróbki zdjęć…
IMHO warto naprawdę spróbować, jeśli ktokolwiek naprawde lubi fotografować, bo prawdziwa fotografia, to nie tylko naciśnięcie w odpowiednim momencie guziczka…

żałuję jedynie, że obecny brak czasu uniemożliwia mi analogowe zajmowanie się obróbką zdjęć…
cóż cena postępu…

ja sie bawiłem kiedys… tzn z rok temu… ale teraz ani miejsca ani srodków ani obiektywu nie mam :(

Member
ac wrote:
BTW – ciekawy jestem ile osób obecnie potrafi własnoręcznie od początku do końca w dosłownym tego słowa znaczeniu WYKONAĆ fotografię ?

No to i ja skopiuje posta :)
Ja potrafie – nie chwaląc sie – ale nie kręci mnie to bardzo, choć we wkręcaniu filnu w koreks jestem niezły :)
…jednak jestem dzieckiem ery cyfrowej i PSa… choć słowa “naście” w wieku nie mam.
I wole oliwkowa żarówke… mniej oczy bolą po kilku godzinach życia jak kret… :)

I dodam tutaj jeszcze, ze przez najbliższy rok będe sie tym bawił.
Papierem barytowym również… jak to draństwo sie ciężko prostuje!!! :-/

Member

Hmm kiedyś regularnie parę razy w tygodniu robiłem taka “sztukę” przez cale piec lat . Do dziś pamiętam procesy i szalona szuszarke bębnową która lubiła “przypalać zdjęcia”(dosłownie) bo miała zepsuty regulator temperatury i B&W wychodziło w rożnych odcieniach sepii. Sztuki wszelkie z wywoływaniem filmów 400 żeby nie wyszło za duże ziarno. Na pamiątkę zostały mi jeszcze filmy Orwo produkowane w DDR tzw 120 (szeroki film) oryginalnie zapakowane (pewnie emulsja już z nich zeszła). Dziwne papiery rożnej jakości gdzie przy tych samych czasach naświetlania wychodziły rożne efekty . Kochane powiększalniki Krokus które nierównomiernie rozkładały światło. Swoja droga tęsknie trochę za tamtymi czasami . Wchodząc do ciemni to był inny magiczny świat. Komutery dopiero się pojawiały(286 SX 25Mhz) i kosztowały więcej niż niejeden samochód. Pamiętam jak chciałem na takim sprzęcie zrobić ze zdjęcia negatyw – czas obróbki 16 godzin. Moze kiedyś zamieszczę skany zdjęć z tamtych czasów.

Member

Ja nigdy się w to nie bawiłem i powiem szczerze, nie widzę na dzień obecny w tym sensu (może poza sentymentem, jestem w stanie to zrozumieć). I uważam, że “prawdziwa” fotografia to nie tylko analog i godzina w ciemni. Zdolność umiejętnego operowania PSem jest równie istotna (i trudna) jak wywołanie w ciemni.

A poza tym bardziej jednak cenię tego, który w odpowiednim momencie wciska guziczki niż tego co umie pięknie fotografię obrobić (czy to w ciemni, czy w PSie).

Member
roccodaone wrote:
Ja nigdy się w to nie bawiłem i powiem szczerze, nie widzę na dzień obecny w tym sensu (może poza sentymentem, jestem w stanie to zrozumieć). I uważam, że “prawdziwa” fotografia to nie tylko analog i godzina w ciemni. Zdolność umiejętnego operowania PSem jest równie istotna (i trudna) jak wywołanie w ciemni.

A poza tym bardziej jednak cenię tego, który w odpowiednim momencie wciska guziczki niż tego co umie pięknie fotografię obrobić (czy to w ciemni, czy w PSie).

tu nie chodzi o PS-a :P tylko o to ze kiedys nie miałeś labu ktory Ci to drukował :P a na dodatek podczas naswietlania miałeś wpływ na zdjecie i to spory :D i trzeba było jescze troche czekac az to wszystko wyschnie i dopiero wtedy wiedziałeś jakie sa dokładne efekty twojej pracy bo po ciemku to czasem mozna bylo wielu rzeczy nie zauwazyc :P a schniecie paru kartek na szybie :D to jest cos :P cała szyba zapchana zdjeciami :P a ludzie z zewnątrz dziwnie sie na Ciebie patrza :P

Member

Jestem “dzieckiem ery: zrób to sam” . Chociaż korzystam z cyfry ,to również robię cały proces analogowy,łącznie ze składaniem chemii (o ile uda mi się zdobyć odczynniki). To prawda,że zajmuje to trochę więcej czasu,ale żeby to docenić trzeba tego spróbować, przyjemność duża,zwłaszcza gdy wiemy jak osiągnąć cel. Nie ukrywam,że PSP ma wiele możliwości i w tej chwili,głównie z braku czasu, częściej korzystam z kompa niż z ciemni, jednak możliwość samodzielnego wykonania gotowej fotki w “mokrym” procesie ma swoje zalety, zapewniam

Member

To i ja się pochwale ze znam proces. Pewno dzis bym pomylił czas wywoływania i utrwalania filmu w koreksie( zawsze sie gubiłem ale miałem sciage), juz chwile nie robiłem tego. Jak przezucaliscie film z kasetki do koreksu? ja np. w ciemnym pokoju (nie całkiem czarnym) dodatkowo pod kołdrą zeby było 100% ciemnicy. Czasami były przypadki przerzutki filmu do kasetki ( CCCP foto69 bez kasetek). No i rożne zabawne historie z tym związane .

Member
azaki wrote:
Ja potrafie – nie chwaląc sie – ale nie kręci mnie to bardzo, choć we wkręcaniu filnu w koreks jestem niezły :)
…jednak jestem dzieckiem ery cyfrowej i PSa… choć słowa “naście” w wieku nie mam.

Ja też, a naście mam… ;]

Wygrzebałem krokusa ze strychu, całego w kurzu, odkopałem go z tych roztoczy, przedmuchałem wszystko, i chociaż dalej był szary, w miarę nadawał się do pracy. Znalazłem nawet trzy koreksy, nawet takie na kliszę większą niż mały obrazek, czerwoną i oliwkową żarówkę ciemniową i inne gadżety…
Od znajomej zdobyłem troche odczynników no i oczywiście papier i zacząłem fun
of course B&W…

Wrażenia? Zabawa przednia. ale raczej dla mnie tylko zabawa… Najśmieszniej jest jak wyciągając papier z pudełka, ktoś wchodzi, zapala światło (4×60 W – zabójcze) i niewinnie pyta co porabiam…;/

Co bylo dalej, każdy się domyśli…

ten KTOŚ dokładnie zapoznał się z ceną na pudełku papieru…

Member
tomy wrote:
azaki wrote:
Ja potrafie – nie chwaląc sie – ale nie kręci mnie to bardzo, choć we wkręcaniu filnu w koreks jestem niezły :)
…jednak jestem dzieckiem ery cyfrowej i PSa… choć słowa “naście” w wieku nie mam.

Ja też, a naście mam… ;]

Wygrzebałem krokusa ze strychu, całego w kurzu, odkopałem go z tych roztoczy, przedmuchałem wszystko, i chociaż dalej był szary, w miarę nadawał się do pracy. Znalazłem nawet trzy koreksy, nawet takie na kliszę większą niż mały obrazek, czerwoną i oliwkową żarówkę ciemniową i inne gadżety…
Od znajomej zdobyłem troche odczynników no i oczywiście papier i zacząłem fun
of course B&W…

Wrażenia? Zabawa przednia. ale raczej dla mnie tylko zabawa… Najśmieszniej jest jak wyciągając papier z pudełka, ktoś wchodzi, zapala światło (4×60 W – zabójcze) i niewinnie pyta co porabiam…;/

Co bylo dalej, każdy się domyśli…

ten KTOŚ dokładnie zapoznał się z ceną na pudełku papieru…

sie wykręca żarówki…
poza jedną – tą czerwoną (IMHO wolę oliwkową)
;)))))))))

Member

czerwona mnie nigdy nie przeszkadzała, ale w życiu bym już się nie zamknął w kiblu by zdjęcia kąpać… A na kontakcie plasterek się klei… ;)

Member

do czerwonej żarówy miałem osobną oprawkę, więc tamte zwykłe zostały…

poza tym choćby nawet, na zewnątrz pokoju było jasno…

Viewing 11 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.