Strona główna Fora Foto Sprzęt Czyszczenie matrycy

Czyszczenie matrycy

Sprzęt

Member

No więc na początek historia deprymująca. Jako, że jestem chłopak przewidujący to kiedyś kupiłem (w specjalistycznym sklepie, a jakże) specjalne super-extra-u-nas-wyjątkowe szpatułki do czyszczenia matryc. Każda w folii, nasączona jakimś cudo-płynem. Wygląda bardzo profesjonalnie. Wiedziałem, że kiedyś matryca się zapaprze i trzeba będzie coś z tym zrobić.
No i trzeba było. Tyle, że fakt zapaskudzenia wrażliwego obszaru wykryłem w dniu wylotu na zagraniczne wojaże i to nie za długo przed wyjazdem. No ale przecież mam swoje cudo-patyczki. Raz, dwa, wyciągam, czyszczę zgodnie z zaleceniami producenta. I co? Ano klops – po wyschnięciu i zrobieniu paru fotek pustego nieba przy f:22 okazuje się, że usiane jest ono “czarnymi gwiazdami”. No to jeszcze raz, i jeszcze. Za każdym razem gorzej. Czasu coraz mniej, a tu dramat. Wyszukałem “długopis” czyszczący do obiektywów. Efekt trochę lepszy, ale tylko na środku. Po bokach i w rogach dalej syf. I została godzina.
Wtedy zrobiłem coś, na co nie odważyłbym się w normalnych warunkach. Wyciągnąłem jakiś zapas alkoholu izopropylowego i zwyczajne waciki na patyczkach, takie z supermarketu. Myślę: gorzej już nie będzie, jak się nie uda to trzeba aparat w domu zostawić zabierając tylko kompakt (obciach, co nie?).
Cała akcja trwała 10 minut. Najpierw pałeczką umoczoną w izopropylu wycieram szkło filtra (umownie powiedzmy, że matrycę). Po kilkunastu sekundach delikatnymi ruchami czyszczę powierzchnię suchym patyczkiem. Efekt? nadspodziewanie dobry., ale jeszcze jakiś jeden paroch się uchował (może dwa). Powtarzam zabawę, teraz zmieniam patyczki co kilka ruchów i prowadzę tylko w jedną stronę. Po 10 minutach gotowe. Moja matryca od czasu opuszczenia fabryki nie była czystsza.
Nie wiem czy znalazłem świętego Graala walczących z wiatrakami posiadaczy lustrzanek cyfrowych, ale pewnie zepsułem interes paru producentom cudownych zestawów do czyszczenia. Nigdy już na nie nawet nie spojrzę.

PS. Fotek narobiłem na wakacjach tonę i żadnego śladu paprocha nie znalazłem. Ku chwale ojczyzny!

Member

Potwierdzam, patyczkom i innym wynalazkom nie ufam. W stosunku zaawansowanej matrycy to trochę jak tłuk pięściowy ludów pierwotnych. Też miałem dokładnie taką samą historię, oczywiście już na na egzotycznym wyjeździe. Dramat, wydawało się! Pomógł pojemnik ze sprężonym powietrzem. Nie wstrząsać, przed użyciem albo psiknąć na boku ;-) Grucha może być za słaba. Alkoholu to mi trochę szkoda by było ;-)

Member
strzelec wrote:
Alkoholu to mi trochę szkoda by było ;-)

Izopropylowy i tak się nie nadaje do picia…

Member
strzelec wrote:
Potwierdzam, patyczkom i innym wynalazkom nie ufam. W stosunku zaawansowanej matrycy to trochę jak tłuk pięściowy ludów pierwotnych. Też miałem dokładnie taką samą historię, oczywiście już na na egzotycznym wyjeździe. Dramat, wydawało się! Pomógł pojemnik ze sprężonym powietrzem. Nie wstrząsać, przed użyciem albo psiknąć na boku ;-) Grucha może być za słaba. Alkoholu to mi trochę szkoda by było ;-)

Należy jedynie pamiętać, że przy rozprężaniu gazu jego temperatura i entalpia maleje. Na chłopski rozum nie próbował bym tak czyścić sensora np. zaraz po długich seriach.

PS. Borisz…w pieknych miejscach bywasz :)

Member

no ja powiem że miałem podobne problemy,za pierwszym razem posłuchałem kolegi i kipiłem pędzelek do malowania bardzo miękki i czyściłem..,,i dramat matryca ciemna od kurzu…

pózniej jakoś wydmuchałem gruszką i nie do końca,na ratunek poszedł nie tani lens pen który według gazety fotograficznej miał być złotym środkiem lepszym od wszystkich wynalazków…pieniądze w błoto wyrzucone,ile syfu było na nowym egzemplarzu ze sklepu to jakaś masakra,pieniądze w błoto wyrzucone,matryca jak z kopalni,setki kropek..

był również odkurzacz z rorką z drugiej strony do wciągania…

po kilkudniowych bojach,wszystkigo nie wymienię czym to skrobałem,nawet nie uwierzycie:))),dodam że nie jest to wcale aż tak delikatne,i nie jest tak łatwo matrycę porysować…

dziś już się nie boję sam czyścić,za kilkanaście złotych kupiułem zestaw do czyszczenia optyki+ ściereczka z mikrofibry,na patyczek od lizaka naciągam ściereczkę troszkę płynu i przesuwam od srodka do krawędzi,nawet całkiem się to sprawdza,nigdy nic nie porysowałem.

ale wiem dobrze że inaczej się to robi na korpusie za 1500zł a inaczej za parę tysi,,jest wtedy więcej strachu…

od pewnego czasu nawet już nie czyszczę,przy zwykłych fotkach nie widzę ,jedynie mam problem przy makro z maksymalnie domkniętą przysłoną i światłem błyskowym,wtedy wszystko widać,ale przy obróbce stemplem ładnie wszystko czyszczę…

Member
Robak wrote:
ile syfu było na nowym egzemplarzu ze sklepu to jakaś masakra

Może on był “nowy”…
Ale skoro masz swój działający sposób, to wszystko ok :)
Patyki od lizaków to niezły patent, ale pocięta na paski stara karta bankomatowa (czy inny plastikowy dinks) też fajnie działa, bo jest lekko elastyczna.

Member
Ewa wrote:
strzelec wrote:
Alkoholu to mi trochę szkoda by było ;-)

Izopropylowy i tak się nie nadaje do picia…

Nie doceniasz możliwości rodaków ;-)
To nie jest kwestia ‘nie nadaje się’ tylko kto i jak pije ;-) (nie mówię o sobie;-))

Member

Racja Jfuks! Nie chciałem rozszerzać wątku, ale nie takie wynalazki pan Henio spożywa! Ale matryce mimo to, to jakby przymgloną cały czas miał… ;-)

Member

http://www.dust-aid.pl/dust-wand-kit
Naprawdę warto. Na e-bay o połowę taniej niż u nas. Używałem kilkukrotnie i się super sprawdza. I najważniejsze nie bać się czyszczenia matrycy. Tylko to mamy dobrze zrobione co zrobimy sami. Starcza na kilkadziesiąt razy a koszt zakupu równa się kosztowi jednej usługi w serwisie.

Viewing 8 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.