Strona główna Fora Foto Sprzęt Dlaczego Polska traktowana jest jak zad.pie świata

Dlaczego Polska traktowana jest jak zad.pie świata

Sprzęt

 
Member

Nie mogę zrozumieć dlaczego producenci aparatów i akcesoriów fotograficznych traktują duży kraj UE jak Nigerię. Czemu sprzedaje się w Polsce wyroby z okrojonymi możliwościami i żenującym wprost serwisem gwarancyjnym i pogwarancyjnym. Dlaczego tak trudno lub jest to niemożliwe kupno w kraju akcesoriów od których wprost roi się na ebayu czy zwykłych sklepach fotograficznych np. w Niemczech , Anglii, USA. Nawet malutkie Czechy mają większy asortyment choć liczba mieszkańców sugeruje że ilość sprzedanych aparatów jest niższa. Pominę stosunek cen do zarobków krajów zachodniej Europy który stawia nas w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji. To co dla amatora stanowi dwumiesięczny zarobek u nas staje się granicą przekraczalną dla zawodowców i to dobrze zarabiających. Narzuty stosowane przez naszych sprzedawców czasami powodują cenę wyższą niż na Zachodzie a przecież jesteśmy w UE która miała zapobiec nierównemu traktowaniu poszczególnych państw i są zniesione cła. Najbardziej denerwuje mnie brak drobnych akcesoriów których sprowadzenie kosztuje drożej niż sam produkt. Plus dodatkowy kłopot z zapłatą itp. Następnym mankamentem jest niemożliwość fizycznego dotknięcia produktu i sprawdzenia czy na pewno pasuje i zadziała bo z tym różnie bywa. Marzy mi się taka sytuacja jaką mają inni fotoamatorzy UE którzy wchodzą do sklepu wybierają , dobierają, sprzedawca doradza, jest możliwość wymiany itd. Czyżby rynek w Polsce był tak płytki w co nie bardzo wierzę patrząc na tłumy rodaków fotografującym wokół. A może to nasi sprzedawcy mają również nas gdzieś i nie chcą sprowadzać drobiazgów ułatwiających tą pasję. Czy ktoś z was ma podobne odczucia ? Poziom serwisu i obsługi w Polsce a dla przykładu w Niemczech to następny moim zdaniem temat rzeka. Przecież jesteśmy zdolnym narodem to czemu przeciętny bez polotu i zmysłu do improwizacji niemiecki serwisant robi to lepiej? Czy naszych serwisantów nie szkolą tak dokładnie? A może system doboru firm zajmujących się serwisem został jakoś wypaczony przez układziki. No wprost nie mogę uwierzyć czemu tak źle to u nas idzie. Dlaczego producenci aparatów nie wyciągają wniosków z licznych skarg klientów na naprawy serwisowe. Może nie wiedzą a może maja to gdzieś traktują nas jak przysłowiową Nigerię?

 
Member
Endep wrote:
… Następnym mankamentem jest niemożliwość fizycznego dotknięcia produktu i sprawdzenia czy na pewno pasuje i zadziała bo z tym różnie bywa. Marzy mi się taka sytuacja jaką mają inni fotoamatorzy UE którzy wchodzą do sklepu wybierają , dobierają, sprzedawca doradza, jest możliwość wymiany itd.

Podejrzewam, że przyczyną tego stanu jest praktyka “macania” w sklepach i późniejszego kupowania na allegro, czy też ogólnie przez internet. Spójrz na to z punktu widzenia sprzedawcy, cały dzień ludzie macają sprzęt a potem znikają, poziom sprzedaży = 0.
Zjawisko to dotyczy nie tylko sprzętu fotograficznego. Ja właśnie dlatego staram się robić zakupy w sklepach, książki (oprócz e-booków) w księgarniach itp. Ale ostatnio rozrastają się punkty wydawcze (w Czechach, gdzie mieszkam) z możliwością dodatkowego zakupu towaru na miejscu, czyli sprawa praktycznie wróciła do punktu wyjścia :-) – kupuję przez internet, wybieram odbiór osobisty, widzę ofertę na miejscu w punkcie odbiorczym i kupuję dalsze nieplanowane rzeczy.

 
Keymaster

Zapewne popularność metody “obejrzę w najbliższym sklepie, a kupię w najtańszym internetowym” powoduje, że sklepy niekoniecznie chcą trzymać produkty niszowe. Do tego ja jednak podejrzewam, że u nas niewiele sprzedaje się akcesoriów z wyższej półki czy bardziej specjalistycznych, więc trzymanie tego na stanie przez sklep to topienie pieniędzy. Jakiś czas temu potrzebowałem jednego z tuszy do Epsona 3880 i okazało, że wszędzie to jest tylko na zamówienie, z czasem realizacji do 2-3 tygodni. A ponieważ nie mogłem tyle czekać, to po 3 dniach miałem ten tusz z niemieckiego Amazona…

 
Member

“Podejrzewam, że przyczyną tego stanu jest praktyka “macania” w sklepach i późniejszego kupowania na allegro, czy też ogólnie przez internet. Spójrz na to z punktu widzenia sprzedawcy, cały dzień ludzie macają sprzęt a potem znikają, poziom sprzedaży = 0. “

Przyznaję rację ale markety i stacjonarne sklepy poszły po rozum do głowy i oferują również sprzedaż przez internet taniej niż w sklepie. Tak wiec aż tak źle nie mają. Chodzi mi o to że kupuję jakiś nowy aparat ale już dodatkowych akcesoriów już nawet stacjonarny sklep nie prowadzi. Dla przykładu pilota nie mogłem o tak po prostu kupić. Musiałem się gimnastykować. A ja bym chciał wejść i decydując się na zakup mieć na miejscu do wyboru pełny firmowy asortyment akcesoriów. Filtr czy akumulator mogę zamówić w necie ale inne rzeczy trzeba wypróbować jak to działa i czy na pewno jest do tego typu. Nie mogąc dostać oryginału timera-wężyka bo nie mieli a ewentualne pojedyncze dla mnie zamówienie wywołało koszmarną cenę zdecydowałem się kupić chińczyka. Okazało się że akurat z tym panasem nie współpracowało bo pomylili się w ofercie. Byłoby w sklepie od razu byłoby jasne że obsługuje wiele ale akurat tego nie. Koszt odesłania był większy niż to było warte i dałem koledze ot tak. Drugi przykład. Po roku od zakupu aparatu znana sieć zajmująca się tylko fotografią odpowiedziała mi że już oryginalnych japońskich akumulatorów nie mają bo to stary model zeszłoroczny. Nie powiedzieli jak to robią w Niemczech czy Anglii : dziś nie mamy ale prozę przyjść za… i będzie na pana czekał. I to nie pobierając zaliczki. A w salonie FJ w stolicy powiedziano niech pan szuka gdzieś w necie. Znalazłem ale okazało się że to piękna podróba. Akumulator padł praktycznie po 6 miesiącach. Przecież nie będę się ciągał po sądach za 200 zł tym bardziej że to kwota w strefie znikomej szkodliwości społecznej i same koszty sądowe plus pomoc prawna kosztowałaby wielokrotnie więcej. Jeśli wydaję tyle kasy na korpus i szkła to chcę mieć resztę dostępną . Większość fotografujących to hobbyści i robią to dla przyjemności. Więc dla mnie przyjemnością jest zakup w tradycyjnym sklepie gdzie wszystko dotknę i powącham. To nie żart bo jeden z najbardziej znanych japońskich wynalazców zapytany jak rozpoznać czy aparat jest dobrej klasy odpowiedział że po zapachu. Jeśli nie pachnie nowy aparat przyjemnie oznacza że użyto marnej klasy materiałów na korpus czyli reszta też jest słaba. Wracają do zakupu w sklepie. Ekspedient się mną zajmie nie poganiając mnie. Ja wyjdę uszczęśliwiony nowym zakupem ze wszystkim co chcę i co mi się wydawało potrzebne. To że niektóre rzeczy kupiłem na wyrost wyjdzie w tzw. praniu ale nie szkodzi. Za przyjemności trzeba płacić bo to jak nałóg wciąga i kosztuje.

 
Member
Endep wrote:
Więc dla mnie przyjemnością jest zakup w tradycyjnym sklepie gdzie wszystko dotnę, ekspedient się mną zajmie nie poganiając mnie. Ja wyjdę uszczęśliwiony nowym zakupem ze wszystkim co chcę i co mi się wydawało potrzebne. To że niektóre rzeczy kupiłem na wyrost wyjdzie w tzw. praniu ale nie szkodzi. Za przyjemności trzeba płacić bo to jak nałóg wciąga i kosztuje.

Ja się z Tobą w pełni zgadzam, znam takie sklepy np. ten, ale nie w Polsce, nie wiem, dlaczego w kraju tak się dzieje. Jedni lubią pójść, powybierać, pogadać, o sprzęcie i o pogodzie, szczególnie lubię księgarnie z takim klimatem, kiedyś był w empikach. A drudzy lubią w kapciach przeglądać strony, szukać najtańszej oferty a potem doznawać orgazmu obserwując zza firanki zmierzającego w ich stronę KURIERA z PACZKĄ!

 
Member

Jeszcze jedna uwaga. Czemu w innych krajach dostępna jest cała gama akcesoriów od tanich po drogie niszowe. Przecież sklepy internetowe mogłyby wzorem zachodnich kolegów mieć taki sam asortyment. Idea takich sklepów polega na podpisanej współpracy z producentami lub ich dystrybutorami i przesyłaniu towaru i odroczonej płatności po złożeniu zamówienia. Tego też nie ma choć to nie mój ideał sprzedaży. Proszę dla przykładu zajrzeć na Ebay i porównać zakres proponowanego towaru z naszym Allegro lub wyszukiwarką cen. Niebo a ziemia. Kilka dni temu szef Biedronki Martens wkurzył Polaków wypowiedzią że polscy biznesmeni są nieruchawi bo inwestują w działalność handlową w Portugalii kilka procent w porównaniu z ich inwestycjami w Polsce. Mam wrażenie że Polacy zatracili słynny na cały świat zmysł handlowy którym zadziwialiśmy za komuny. Zwykły Polak potrafił znając relację cen i zapotrzebowanie rynku pojechać na urlop do Bułgarii czy Jugosławii za przysłowiową złotówkę. Mam wrażenie że dzisiejsze pokolenie młodych utraciło ten gen i woli pracować u kogoś a najlepiej zagranicą od do za kasę pozwalającą średnio przeżyć. Młodych foto-entuzjastów namawiam zapytajcie rodziców o słynne wyjazdy turystyczne. Mimo komuny w każdym miejscu świata byli nasi nawet w Afganistanie swobodnie mogłeś usłyszeć polskie rozmowy i traktowany byłeś jak gość. Wyprawy alpinistyczne wracały z pojemnikami zapakowanymi kożuszkami czy futrami. W ten sposób rekompensowały sobie koszty. W latach 80 w Indiach, Tajlandii na każdym bazarku byli nasi. Wiedzieli co gdzie jak i za ile sprzedać i kupić. W krajach bałkańskich do samochodu z polska rejestracją sami tubylcy podchodzili zapytać co jest do pohandlowania. To byli Kolumbowie małego biznesu czy dzisiejszych sklepów internetowych. W Warszawie zabrakło procesorów do telewizorów pozwalających przejść z SECAM na PAL do oglądania wideo. Żaden problem bo tydzień później już rodak leciał do Kuala Lumpur i przywoził walizkę czyli zaopatrzenie na kilka miesięcy dla serwisantów tv.

 
Member
Endep wrote:
Mam wrażenie że Polacy zatracili słynny na cały świat zmysł handlowy którym zadziwialiśmy za komuny. Zwykły Polak potrafił znając relację cen i zapotrzebowanie rynku pojechać na urlop do Bułgarii czy Jugosławii za przysłowiową złotówkę. Mam wrażenie że dzisiejsze pokolenie młodych utraciło ten gen i woli pracować u kogoś a najlepiej zagranicą od do za kasę pozwalającą średnio przeżyć.

nie wiem czy zatracili czy po prostu przepisy i urzędnicy skutecznie wybiły im to z głowy…
od czasu ustawy Wilczka nagrzebano w przepisach sporo… a było tak prosto i przyjemnie…

 
Member

Porównywanie czasów, w których półki świeciły pustkami a towar sprowadzony zza granicy można było sprzedać na pniu z kilkukrotnym przebiciem – z czasami gdzie każdy ma możliwość jednym kliknięciem kupić towar choćby i z Hongkongu daje odpowiedź, dlaczego większość sklepów nie ma w swej ofercie mało chodliwych towarów.

Po body czy obiektyw większość pofatyguje się do sklepu – żeby pomacać, pooglądać i żeby mieć gwarancję, bo w końcu taki sprzęt sporo kosztuje.

A jaki konkretnie wężyk jest niedostępny w żadnym sklepie w Warszawie?

 
Member
kashpir wrote:
Po body czy obiektyw większość pofatyguje się do sklepu – żeby pomacać, pooglądać i żeby mieć gwarancję, bo w końcu taki sprzęt sporo kosztuje.

Czas zatem, aby nastapily jakis zmiany. U mnie w Szwecji jest tak, ze gdy pojde sobie np. do Media Markt, albo innej sieci podobnej branzy, aby jakis sprzet pomacac albo i nawet kupic, to mam zagwarantowana najnizsza cene jaka mozna uzyskac za dany towar w podobnym sklepie albo nawet w internecie. Wystarczy tylko, ze powiem sprzedawcy, ze kosztuje on tyle a tyle gdzie indziej, a zaczyna dzialac tzw. zasada “prisgaranti”, czyli gwarancja ceny (tej najnizszej) za ten sam produkt w innym sklepie lub internecie.

 
Member
Jerry wrote:
kashpir wrote:
Po body czy obiektyw większość pofatyguje się do sklepu – żeby pomacać, pooglądać i żeby mieć gwarancję, bo w końcu taki sprzęt sporo kosztuje.

Czas zatem, aby nastapily jakis zmiany. U mnie w Szwecji jest tak, ze gdy pojde sobie np. do Media Markt, albo innej sieci podobnej branzy, aby jakis sprzet pomacac albo i nawet kupic, to mam zagwarantowana najnizsza cene jaka mozna uzyskac za dany towar w podobnym sklepie albo nawet w internecie. Wystarczy tylko, ze powiem sprzedawcy, ze kosztuje on tyle a tyle gdzie indziej, a zaczyna dzialac tzw. zasada “prisgaranti”, czyli gwarancja ceny (tej najnizszej) za ten sam produkt w innym sklepie lub internecie.

no to u nas to nie działa… już kilka razy spotkałem się z odpowiedzią na pytanie a u konkurencji to taniej (serio taniej, byłem i widziałem) – to niech Pan idzie do konkurencji… to poszedłem….
powyższe dotyczy zarówno sieciowego sklepu jak i mniejszych instancji…

 
Member
saldi wrote:
Jerry wrote:
kashpir wrote:
Po body czy obiektyw większość pofatyguje się do sklepu – żeby pomacać, pooglądać i żeby mieć gwarancję, bo w końcu taki sprzęt sporo kosztuje.

Czas zatem, aby nastapily jakis zmiany. U mnie w Szwecji jest tak, ze gdy pojde sobie np. do Media Markt, albo innej sieci podobnej branzy, aby jakis sprzet pomacac albo i nawet kupic, to mam zagwarantowana najnizsza cene jaka mozna uzyskac za dany towar w podobnym sklepie albo nawet w internecie. Wystarczy tylko, ze powiem sprzedawcy, ze kosztuje on tyle a tyle gdzie indziej, a zaczyna dzialac tzw. zasada “prisgaranti”, czyli gwarancja ceny (tej najnizszej) za ten sam produkt w innym sklepie lub internecie.

no to u nas to nie działa… już kilka razy spotkałem się z odpowiedzią na pytanie a u konkurencji to taniej (serio taniej, byłem i widziałem) – to niech Pan idzie do konkurencji… to poszedłem….
powyższe dotyczy zarówno sieciowego sklepu jak i mniejszych instancji…

No to znaczy, ze handlowcy w Polsce nie maja tak zle, bo u nas juz pare firm padlo w ten sposob i dlatego ta zasada najnizszej ceny jest tak respektowana przez handlowcow szwedzkich automatycznie bez mrugniecia oka.

 
Member

A co powiecie o serwisie gwarancyjnym i płatnym bo ten temat uszedł na razie uwadze. W dalszym ciągu się upieram że traktuje się Polaków po macoszemu. Zawodowcy jak słyszę oddają sprzęt na zachód bo lepiej i w szerszym zakresie naprawiają czyli wymieniają całą płytkę a nie jakiś elemencik i potem bywa różnie w czasie eksploatacji. Ponoć bo tego nie mogłem sprawdzić wyposażenie w oprzyrządowanie do napraw u nas jest na poziomie króla Ćwieczka. Dziś nie te czasy że lupa, szczypce, lutownica i wkrętaki załatwią sprawę. Jak twierdzi jeden ze znajomych który widział przez szybę jak wygląda sala serwisowa w Niemczech to laboratorium. Facet rozbiera aparat i podłącza do kompa ze specjalnym oprogramowaniem. Widzi jaki jest stan elementów i wyrzuca mu co działa nieprawidłowo. Sytuacja jest podobna do tej gdy u nas wyważamy koła w aucie. My się cieszymy że dziś zdejmujemy koło i maszyna zatrzymuje się i podaje wagę ciężarka do wyważenia. Mina mi zrzedła gdy zobaczyłem jak się to robi w porządnych warsztatach na Zachodzie. Otóż nie zdejmuje się kół ale wyważa tak jak są. Daje to prawdziwy obraz pracy ze wszystkimi elementami i pozwala wyważyć koła prawie idealnie bo stopień zużycia każdego auta jest indywidualny. Więc ja uważam że my odstajemy również z serwisem sprzętu foto tak jak w w/w przykładzie z autem. Czy czasem koncerny zachodnie mają gdzieś nas godzą się na niższy poziom serwisów w Polsce i nie wymagając od naszych firm otrzymujących certyfikat by były tak wyposażone i przeszkolone jak u nich. Bo że jest to powszechna praktyka w przypadku papierosów, proszków, itd. to już potwierdziły polskie instytucje konsumenckie pocieszając nas że na Ukrainę wysyłają jeszcze niższej klasy produkty. A może już czas byśmy zaprotestowali i nie godzili się na klientów UE gorszej kategorii? Ma ktoś jakiś pomysł jak to zrobić?

 
Member

W tej fazie dyskusji piszecie intensywnie o cenach, ale chyba nie o to chodzi, kolega Endep napisał: “Więc dla mnie przyjemnością jest zakup w tradycyjnym sklepie gdzie wszystko dotnę, ekspedient się mną zajmie nie poganiając mnie. Ja wyjdę uszczęśliwiony nowym zakupem ze wszystkim co chcę i co mi się wydawało potrzebne.” To kosztuje, ja kupuję w sklepie, który oferuje kącik klienta (niestety, tylko C, N i S), w którym można na spokojnie przy stoliku pomęczyć kupowany sprzęt i zasięgnąć rady doświadczonych sprzedawców, jest wypożyczalnia sprzętu, możliwość ubezpieczenia sprzętu, lombard, serwis, sprzęt kupiony u nich sami wysyłają do odpowiednich serwisów, jest dział statywów, toreb i plecaków, filtrów, ceny może parę procent wyższe niż “na allegro”, ale wiem za co płacę, za fachowość, rady, klimat i poczucie dbałości o klienta.

 
Member
Jerry wrote:
U mnie w Szwecji jest tak, ze gdy pojde sobie np. do Media Markt, albo innej sieci podobnej branzy, aby jakis sprzet pomacac albo i nawet kupic, to mam zagwarantowana najnizsza cene jaka mozna uzyskac za dany towar w podobnym sklepie albo nawet w internecie. Wystarczy tylko, ze powiem sprzedawcy, ze kosztuje on tyle a tyle gdzie indziej, a zaczyna dzialac tzw. zasada “prisgaranti”, czyli gwarancja ceny (tej najnizszej) za ten sam produkt w innym sklepie lub internecie.

Jak kupowałem zmywarkę, to też poszedłem najpierw do Media Marktu, bo mieli największy wybór modeli. Obejrzałem, wybrałem i pytam, dlaczego u nich cena jest taka wysoka. Mówię, że gdyby była 200 zł wyższa niż w porządnym sklepie internetowym, to kupiłbym u nich, ale 1000 ??? A facet na to mówi, że zdają sobie sprawę, że przez taką cenę mało ludzi u nich kupuje, tylko przychodzą oglądać, ale za to przy okazji może kupią coś innego…

 
Member
sewo wrote:
ja kupuję w sklepie, który oferuje kącik klienta (niestety, tylko C, N i S), w którym można na spokojnie przy stoliku pomęczyć kupowany sprzęt i zasięgnąć rady doświadczonych sprzedawców, jest wypożyczalnia sprzętu, możliwość ubezpieczenia sprzętu, lombard, serwis, sprzęt kupiony u nich sami wysyłają do odpowiednich serwisów, jest dział statywów, toreb i plecaków, filtrów, ceny może parę procent wyższe niż “na allegro”, ale wiem za co płacę, za fachowość, rady, klimat i poczucie dbałości o klienta.

A gdzie w Polsce jest taki sklep? Ja też chcę w takim kupować!

 
Member
wzrokowiec wrote:
sewo wrote:
ja kupuję w sklepie, który oferuje kącik klienta (niestety, tylko C, N i S), w którym można na spokojnie przy stoliku pomęczyć kupowany sprzęt i zasięgnąć rady doświadczonych sprzedawców, jest wypożyczalnia sprzętu, możliwość ubezpieczenia sprzętu, lombard, serwis, sprzęt kupiony u nich sami wysyłają do odpowiednich serwisów, jest dział statywów, toreb i plecaków, filtrów, ceny może parę procent wyższe niż “na allegro”, ale wiem za co płacę, za fachowość, rady, klimat i poczucie dbałości o klienta.

A gdzie w Polsce jest taki sklep? Ja też chcę w takim kupować!

Niestety, ale w zasadzie niedaleko, i ładna okolica: to tu

A może faktycznie ustalić, że forumowicze z krajów ościennych nie będą siać zamętu i dyskusja przejdzie na poziom krajowy? Chociaż gdy nikt się nie odzywał, to chwyciłem za klawisz i napisałem ….

 
Member
wzrokowiec wrote:
Jerry wrote:
U mnie w Szwecji jest tak, ze gdy pojde sobie np. do Media Markt, albo innej sieci podobnej branzy, aby jakis sprzet pomacac albo i nawet kupic, to mam zagwarantowana najnizsza cene jaka mozna uzyskac za dany towar w podobnym sklepie albo nawet w internecie. Wystarczy tylko, ze powiem sprzedawcy, ze kosztuje on tyle a tyle gdzie indziej, a zaczyna dzialac tzw. zasada “prisgaranti”, czyli gwarancja ceny (tej najnizszej) za ten sam produkt w innym sklepie lub internecie.

Jak kupowałem zmywarkę, to też poszedłem najpierw do Media Marktu, bo mieli największy wybór modeli. Obejrzałem, wybrałem i pytam, dlaczego u nich cena jest taka wysoka. Mówię, że gdyby była 200 zł wyższa niż w porządnym sklepie internetowym, to kupiłbym u nich, ale 1000 ??? A facet na to mówi, że zdają sobie sprawę, że przez taką cenę mało ludzi u nich kupuje, tylko przychodzą oglądać, ale za to przy okazji może kupią coś innego…

mają w cenę wliczone “50 rat 0%” ale głośno tego nie powiedzą :)

 
Member
sewo wrote:
wzrokowiec wrote:
A gdzie w Polsce jest taki sklep? Ja też chcę w takim kupować!

Niestety, ale w zasadzie niedaleko, i ładna okolica: to tu

Podobne salony (no, może nieco mniejsze) istnieją i u nas, np:

http://www.youtube.com/watch?v=ATeTr9RK9Og

A że jest ich tak mało i nie są aż tak duże?
To akurat nasza zasługa, bo wolimy “pomacać” sprzęt w salonie, a kupić na allegro.

 
Member

Obejrzałem, podziwiałem, świetne miejsce, bardzo podobne do koncepcji praskiego sklepu, czyli czemu kolega Endep tam nie trafił, może za słaba propagacja?

 
Member

“Czemu sprzedaje się w Polsce wyroby z okrojonymi możliwościami i żenującym wprost serwisem gwarancyjnym i pogwarancyjnym.”
Na portalach testujących sprzęt, często we wnioskach przy teście np. słabego obiektywu sprzedawanego za cenę dużo przekraczającą przeciętną pnsję czytamy: dla amatora może być. (amator to ten nie zarabiający na zdjęciach, czyli większość) tak nas traktują jak się sami traktujemy.
Kiedyś zadałem pytanie panu z firmy Sony W Polsce, dlaczego wasz sprzęt foto jest taki drogi w Polsce, odpowiedział:
Jeżeli pana nie stać to trzeba zmienić hobby.

 
Member

[Obejrzałem, podziwiałem, świetne miejsce, bardzo podobne do koncepcji praskiego sklepu, czyli czemu kolega Endep tam nie trafił, może za słaba propagacja?]

Bardzo proszę bez osobistych uwag. Znam ten serwis Canona lata temu gdy jeszcze nie mieli wypożyczalni. Specjalnie obejrzałem przed chwilą ofertę ich sklepu i tego co ostatnio szukałem nie mają. Nie różnią się ofertą od tego co proponują inne wyspecjalizowane sklepy fotograficzne. Naprawiałem u nich Sony i musiałem trzy razy wracać. Zrobili jedno ale zapomniał serwisant podłączyć AF. Potem okazało się że lampa coś zgłupiała. Poprawili ale nie wszystkie funkcje są aktywne jak przed naprawą więc dałem spokój. Flesza rzadko używam a błyskać w tzw. standardzie błyska. Starali się poprawić i byli grzeczni ale co się najeździłem w te i z powrotem oraz popsuło krew to moje. Tak przy okazji składałem skargę na naprawę na ręce chłopaka którego kilka miesięcy później jakiś głupek zadźgał nożem w Krakowie za potrącenie. I tak miałem szczęście bo kolega w innej firmie zostawił nie zawsze trafiający AF obiektyw a otrzymał zupełnie popsuty. Jest 7 tyś w plecy bo nie udowodni że popsuli mu do reszty.

 
Member

@endep – uwaga była do sklepu, nie do Ciebie. Jeżeli trafiłeś, dla mnie OK i EOT.

 
Member

Widocznie lewym okiem czytałem Sewo. Wracając do sprawy to dla przykładu na eBay Remotes & Shutter Releases (18,003) propozycji zaś na Allegro 1203 . Czyli minus 1500 % lub 15 razy mniej. A na ebay świat się nie kończy jest mnóstwo innych portali czy stron sklepów. Znajduję tam rzeczy nie tylko jakie dusza zapragnie ale nawet takie o których nie wiedziałem że istnieją a są naprawdę fajne. I dalej się upieram że jak jestem w UE to mam być tak samo traktowany jak inni członkowie a nie jak Ukrainiec czy przysłowiowy Nigeryjczyk. Nawet niedawno czas gwarancji na ten sam aparat na świecie czy UE był dłuższy niż w Polsce. Dlaczego? Są kraje w których producentom mówi się chcesz sprzedać produkt czy program komputerowy to musi być wersja językowa dla tubylca. Nie masz to nie wolno ci próbować eksportować. Może instytucje biorące ciężkie dotacje od rządu z naszych podatków wymusiłby odpowiednie traktowanie nas przez zachodnie koncerny. Jak się sam nie szanujesz to inni też nie będą cię szanowali.

 
Member

I co Cię powstrzymuje żeby kupić coś na ebay-u zamiast na allegro?
Ktoś Cię tam dyskryminuje? Bo mnie jakoś nie i czasami robię zakupy na ebay’u.
Czasami, bo 99% rzeczy jest dostępnych na allegro i w lokalnych sklepach.

Dowiemy się w końcu jakiego to wężyka nie ma w żadnym sklepie w Warszawie?

 
Member
Piotr wrote:
Zapewne popularność metody “obejrzę w najbliższym sklepie, a kupię w najtańszym internetowym” powoduje, że sklepy niekoniecznie chcą trzymać produkty niszowe.

Sporadycznie korzystam z serwisu Allegro i wydaje mi się że ta era (przynajmniej w branży AGD/RTV) powolutku się kończy, a nawet jeśli różnica cenowa wypada na korzyść sklepu internetowego to nie są to różnice już tak duże jak jeszcze kilka lat temu kiedy na Allegro nożna było kupić aparat za 60% ceny sklepowej.
Ja swój ostatni śmieszny aparacik kupiłem w sklepie “murowanym z cegły” i był 200 zł tańszy niż najtańsza oferta internetowa.

Piotr wrote:
Jakiś czas temu potrzebowałem jednego z tuszy do Epsona 3880 i okazało, że wszędzie to jest tylko na zamówienie, z czasem realizacji do 2-3 tygodni. A ponieważ nie mogłem tyle czekać, to po 3 dniach miałem ten tusz z niemieckiego Amazona…

Miałem podobną sytuację niedawno – uszczelka gumowa w ekspresie ciśnieniowym przetarła się i co? i nie było porannej kawki. Wykręciłem ją i objechałem całe miasto. Jak pokazywałem serwisantom o co kaman to patrzyli na mnie jak na kosmitę, aż mi się tłumaczyć nie chciało w każdym następnym. Kliknąłem na allegro – 14 zł i za dwa dni była kawa.

Jaki z tego morał?

Tak jak mówisz – skoro sprzedawca (czy serwisant) ma na półce towar najbardziej chodliwy, popularny, a jak wchodzi raz na pół roku taki Ziółkowski i chce “coś tam coś tam” o czym nawet nie słyszał to bierze katalog – szuka – jak znajdzie to mówi że może zamówić – tyle że zamówić to ja mogę sobie sam klikając na Allegro czy innym serwisie internetowym, z pominięciem pośredników.
Tego nie można odmówić sklepom internetowym – mnogości produktów i wyboru. Cena jest sprawą drugorzędną.

 
Member

Jestem rozczarowany zarówno odzewem jak poziomem niektórych wypowiedzi. Otóż są oni gotowi bronić ochłapu jaki im rzucono z niezrozumiałych dla mnie powodów. Piszę ochłapów bo płacimy takie same pieniądze za wyrób który jest gorszy, z gorszym serwisem i żenującą gwarancją. Myślałem że wiedza na ten temat jest powszechniejsza wszak fotografia skupia ludzi o wyższym poziomie niż amatorów np. piłki kopanej. Zamykając dalszą jałową dyskusję podam przykład do sprawdzenia samemu. Nie musicie mi wierzyć. Wchodzimy na stronę np. panasonica.pl i przeczytajmy jakie są warunki gwarancji . W pliku pdf jasno napisano że te zasady gwarancji obowiązują tylko Polaków, Łotyszy, Estończyków i Litwinów. W zależności od rodzaju sprzętu okres gwarancji wynosi od 1 do 2 lat. Wchodzimy na niemiecki panasonic.de i tam w oczy kłuje duży napis którego brak na polskiej stronie producenta. Niby wszystko jest to samo ten sam układ graficzny, fotki aparatów ale brak napisu 5 Jahre …. czyli 5 lat gwarancji. Jaki z tego wniosek. Otóż dziki Polak czy Litwin oprócz robienia zdjęć używa aparatu do wbijania gwoździ itp. czynności lub na nasz rynek sortuje się świadomie te gorzej wykonane lub tańszych podzespołów. Podobnie robią inne firmy z nami o czym nie wiedzą mądrale pouczający mnie.

 
Member

Dziki Polak wszedł na panasonic.pl i znalazł to:
Panasonic.jpg

więc chyba nie jest tak jak piszesz …

 
Member
Endep wrote:
Jestem rozczarowany zarówno odzewem jak poziomem niektórych wypowiedzi.

przyłączam się do rozczarowania ;) – niestety sam powód rozczarowania jest nieco inny: rozczarowuje mnie taki marudząco-narzekający wątek…
W przyszłym roku wybory – może petycja do planujących przejęcie/utrzymanie rządów coś by w tej materii pomogła…

 
Member

Rzeczywiście Polska też została objęta tą czasową akcją promocyjną jest jednak parę ale. Na stronie oficjalnej polskiej którą podałem nie ma słowa na ten temat do teraz. Na niemieckiej jest. U nas akcja dotyczy głównie aparatów z serii G zaś w Niemczech prawie cały asortyment od plazm po drukarki. W Polsce obowiązuje 2 letnia gwarancja a dopiero po podaniu wszystkich danych osobowych i wpłaceniu dodatkowych 700 złotych dostajemy dodatkowe 3 lata ale też są małe haczyki w regulaminie. Niemcy i Austriacy wystarczy że podadzą nr paragonu i miasto. Nie muszą niczego dopłacać Panasonicowi. Jeśli komuś wydaję się że marudzę przypominam że nie wprowadzono obowiązku czytania moich postów. Są inne bardziej ciekawe zajęcia np. oddzielanie maku z popiołu, szukanie igły w stogu siana itp.

 
Member
Endep wrote:
oddzielanie maku z popiołu, szukanie igły w stogu siana itp.

No właśnie.

 
Member

Faktycznie nie muszę czytać Twoich postów, ale też nie lubię demagogii. Na pierwszej stronie http://www.panasonic.com/pl/consumer.html masz po prawej stronie informację o akcji: 5 lat gwarancji, rzeczywiście czasowej, ale darmowej, nie ma mowy o wpłacaniu 700 PLN. Ale zgadzam się, że Niemcy i Austriacy mają lepiej w wielu sferach życia, ale jest tam trochę nudno.

 
Member

https://lumixg5lat-panasonic.pl/Uploads/Docs/Regulamin_przedluzonej_promocji.pdf

To link do regulaminu promocji. Mimo napisu że 5 lat gwarancji za darmo to jest ona wliczona w cenę aparatu i jak mówi punkt 4.4 regulaminu nie zostanie zwrócona nikomu. Dlatego wyraźnie napisano że obowiązuje tylko w wyznaczonych przez Panasonica sklepach. Sprawdziłem ceny wszystkich tych sklepów i mają taką samą co oznacza że cenę w tym te 700 zł zostało wliczone z góry. To bardzo sprytny zabieg marketingowy tym bardziej że część osób a to zapomni zarejestrować się a część kupi pamiętając o 5 latach gwarancji a przy wypełnianiu formularza dowie się że kupił już po terminie promocji. Takich numerów nie robią Niemcom i Austriakom bo zjadłaby ich konkurencja i byłby to numer na raz. W krajach byłego bloku socjalistycznego i to tych gorszych panuje zmowa koncernów i nie zrobią szumu że to kant. Dziś my czegoś nie zauważymy jutro wy u nas i golić ile się da tych białych murzynów. Tak nas traktują co widać nawet w tak prostych produktach jak kawa, proszki, papierosy, czekolada. Przyznały to nawet po badaniach Instytuty Konsumenckie. Po wejściu do UE ceny aut niemieckich były niższe w Polsce. Niemcy zaczęli kupować u nas ale szybko ta moda minęła bo okazało się że auta sprzedawane w naszych salonach nie są objęte tak szeroką gwarancją i trzeba płacić za pewne elementy. Dodatkowo po euforii taniego zakupu okazywało się że pewne funkcje w aucie są niedostępne a przyciski ślepe bo to auta na kraje wschodnie. To niby dlaczego to zjawisko miałoby omijać branżę foto. Aparat znanego koncernu na rynek USA ma klawisze z napisami frezowanymi i nasączonymi farbą a dla nas tylko sitodruk który szybko się ściera. No dobra już nie truję.

 
Member
Endep wrote:
Jestem rozczarowany zarówno odzewem jak poziomem niektórych wypowiedzi.

Nie wiem czy ja też Cię nie rozczaruję ale wydaje mi się, że odpowiedzi na pytania zawarte w pierwszym poście tego wątku należałoby szukać w forach dla serwisantów i sprzedawców. Tutaj udzielają się raczej użytkownicy, którzy nie mają wpływu na jakość serwisu i jakość oferty kierowanej na nasz rynek. Co najwyżej mogą ponarzekać tak jak Ty albo podzielić się swoimi doświadczeniami (jako klientów).
Odnośnie pięcioletniej gwarancji na aparat fotograficzny to ciekawym komentarzem może być wpis ac w sąsiednim wątku dotyczącym wyboru aparatu:

ac wrote:
Nex-5 to już trochę dziadek :) a wiem, bo sam długo go używałem ;)

zwracam uwagę na czas przeszły i przysłówek “długo”. Oczywiście lepiej wyrzucić do kosza aparat, który ma gwarancję jeszcze na dwa lata niż aparat pogwarancyjny ale o to nie kruszyłbym kopii.

 
Member
tomasziolkowski wrote:
Ech, idę lepiej ten mak wybierać.

jakbyś szukał kogoś do pomocy, to daj znać :)

 
Member

Jak się nie ma argumentów to należy rżną tzw. głupa i pleść androny o jakimś rasizmie czy wyganiać mnie z kraju. Za podobne obraźliwe teksty wygłoszone publicznie wielki działacz PO będzie miał proces w Niemczech panie Tomaszu Ziółkowski. Oczekuję odpowiedniej reakcji. Szalas i inni koledzy z grajdołka już się w poprzedniej dyskusji o wpływie przesłony na balans bieli popisali. Gdy pokazałem linki do stron i swoje fotki ilustrujące to zjawisko to zamiast być mężczyzną i powiedzieć mea culpa zamilkli. Szkoda że nie milczycie dalej przynajmniej tam gdzie ja zainicjowałem temat.

 
Member
Endep wrote:
Szalas i inni koledzy z grajdołka już się w poprzedniej dyskusji o wpływie przesłony na balans bieli popisali. Gdy pokazałem linki do stron i swoje fotki ilustrujące to zjawisko to zamiast być mężczyzną i powiedzieć mea culpa zamilkli.

Krótko wyjaśnię, bo szkoda czasu – dyskusja z głupotą niepotrzebnie ją nobilituje.

 
Member
Endep wrote:
Jak się nie ma argumentów to należy rżną tzw. głupa i pleść androny o jakimś rasizmie czy wyganiać mnie z kraju. Za podobne obraźliwe teksty wygłoszone publicznie wielki działacz PO będzie miał proces w Niemczech panie Tomaszu Ziółkowski. Oczekuję odpowiedniej reakcji. Szalas i inni koledzy z grajdołka już się w poprzedniej dyskusji o wpływie przesłony na balans bieli popisali. Gdy pokazałem linki do stron i swoje fotki ilustrujące to zjawisko to zamiast być mężczyzną i powiedzieć mea culpa zamilkli. Szkoda że nie milczycie dalej przynajmniej tam gdzie ja zainicjowałem temat.

chyba na temat linków i Twoich przykładów się wypowiedziano o ile czytałem ten sam wątek? inne przykłady również były poruszane i zgrabnie je ignorowałeś…
działacz PO wygłosił coś mocniejszego co w Niemczech jest ścigane z urzędu i ma podłoże tylko częściowo rasistowskie, a ten temat to akurat sam zacząłeś… ja mogłem poczuć się obrażony…
MM kiedyś miał Siamsiangi w sprzedaży, ale już nie ma i ma nie mieć (przynajmniej u mnie). Mam się poczuć jak biały murzyn?

 
Member
tomasziolkowski wrote:
Endep wrote:
… to zamiast być mężczyzną i powiedzieć mea culpa zamilkli.

Bo mają odrobinę rozumu w głowie i kultury.

no teraz to przesadziłeś – odrobinę? ;)

 
Member

To bardzo przepraszam,

 
Member

U nas małe pieniądze są i ludzie kupują to co najtańsze , dlatego dobrzy producenci nie celują w nasz rynek.. czy się mylę?

 
Member
Endep wrote:
Nie mogę zrozumieć dlaczego producenci aparatów i akcesoriów fotograficznych traktują duży kraj UE jak Nigerię.

Czas agitacji wyborczej minął, pora na konkrety! Może byś podał jakieś w sprawie ograniczenia funkcjonalności w aparatach na rynek Polski. Na razie całą swoją teorie podpierasz zwykłymi komunałami.

 
Member

W UK wyrób kawopodobny Nescafe Classic ma ciemniejszy kolor granulek niż u nas w Polandii. Już jedna łyżeczka owego wyrobu doprowadziła mnie do chwilowego szczękościsku, potem jeszcze pół minuty zgrzytałem zębami! Z całą pewnością Nestle inaczej traktuje polski i brytyjski rynek zbytu. Z drugiej strony w moim aparacie nie ma żadnego przycisku atrapy z malfunkcją. Co więcej jest kilka takich, które można programować! Kto by się spodziewał po sprzęcie “Made in Thailand”. :D

Kolego Endep…więcej luzu, Świat(w tym Polska) jest piękny! :D

 
Member
luczywo wrote:
Kolego Endep…więcej luzu, Świat(w tym Polska) jest piękny! :D

Nigdy nie twierdziłem że Polska nie jest pięknym krajem. Dlatego że ją kocham to złości mnie traktowanie nas jako gorszych europejczyków. Mogę się spierać ale rzeczowo na temat fotografii ale nie do zaakceptowania dla mnie są wypowiedzi zarzucające mi antysemityzm czy bycie hitlerowcem. Otóż dwóch braci mego taty zostało rozstrzelanych przez Niemców. Jeden za jawną niechęć do Niemców a drugi za ukrywanie swego kolegi ze szkolnych lat Żyda. Dodatkowo jego żona i dwie małoletnie córeczki wysłano do obozu i ślad po nich zaginał. Dlatego jak ktoś do mnie bez jakiekolwiek powodu pisze publicznie “Jahwol mein Führer” to po prostu krew się we mnie gotuje. Ja rzeczywiście nie pasuję do tego forum z dwóch powodów. Po pierwsze jestem zbyt wiekowy i pewne formy dyskusji mnie rażą . Po drugie w każdej grupie społecznej jak zakład pracy, osiedle czy jakaś organizacja wytwarza się pewna grupa narzucająca innym swoje zdanie. Jeśli jest to twórczy zespół ludzi wzajemnie się inspirują i robią ciekawe projekty czy inicjatywy. Niestety częściej powstaje klika którą ja nazwałem delikatniej grajdołkiem. W firmach a nawet kościele, polityce zapobiega się temu robiąc rotacje personalne czy ograniczenia czasowe pełnienia jakieś funkcji bo taka klika szkodzi firmie zniechęcając innych do większej inicjatywy. Ja nie będę czyścił stajni Augiasza bo nie chce mi się i nie mam takich możliwości. Zajmę się swoją pasją a dalsze jałowe dyskusyjki z grajdołkiem sobie daruję.

 
Member
dar_wro wrote:
Endep wrote:
Nie mogę zrozumieć dlaczego producenci aparatów i akcesoriów fotograficznych traktują duży kraj UE jak Nigerię.

Czas agitacji wyborczej minął, pora na konkrety! Może byś podał jakieś w sprawie ograniczenia funkcjonalności w aparatach na rynek Polski. Na razie całą swoją teorie podpierasz zwykłymi komunałami.

Miałem ponad 10 aparatów i żaden nie był potraktowany w sposób, jaki opisujesz w pierwszym poście. Niczego im nie brakowało w porównaniu z takimi samymi sprzedawanymi w USA czy Niemczech.

Endap dwie strony wątku i wciąż żadnych konkretów. Może byś w końcu podał przykłady tych ograniczeń w sprzęcie zamiast pisać historię rodziny i wylewać różne daremne żale na otaczający świat. A może pomyliłeś portale?

 
Member
Endep wrote:
Nigdy nie twierdziłem że Polska nie jest pięknym krajem. Dlatego że ją kocham to złości mnie traktowanie nas jako gorszych europejczyków. Mogę się spierać ale rzeczowo na temat fotografii ale nie do zaakceptowania dla mnie są wypowiedzi zarzucające mi antysemityzm czy bycie hitlerowcem. Otóż dwóch braci mego taty zostało rozstrzelanych przez Niemców. Jeden za jawną niechęć do Niemców a drugi za ukrywanie swego kolegi ze szkolnych lat Żyda. Dodatkowo jego żona i dwie małoletnie córeczki wysłano do obozu i ślad po nich zaginał. Dlatego jak ktoś do mnie bez jakiekolwiek powodu pisze publicznie “Jahwol mein Führer” to po prostu krew się we mnie gotuje. Ja rzeczywiście nie pasuję do tego forum z dwóch powodów. Po pierwsze jestem zbyt wiekowy i pewne formy dyskusji mnie rażą . Po drugie w każdej grupie społecznej jak zakład pracy, osiedle czy jakaś organizacja wytwarza się pewna grupa narzucająca innym swoje zdanie. Jeśli jest to twórczy zespół ludzi wzajemnie się inspirują i robią ciekawe projekty czy inicjatywy. Niestety częściej powstaje klika którą ja nazwałem delikatniej grajdołkiem. W firmach a nawet kościele, polityce zapobiega się temu robiąc rotacje personalne czy ograniczenia czasowe pełnienia jakieś funkcji bo taka klika szkodzi firmie zniechęcając innych do większej inicjatywy. Ja nie będę czyścił stajni Augiasza bo nie chce mi się i nie mam takich możliwości. Zajmę się swoją pasją a dalsze jałowe dyskusyjki z grajdołkiem sobie daruję.

Rozumiem, że najbardziej rażące formy dyskusji to te, w których ktoś się nie zgadza z postawioną dość karkołomną tezą.
Co do kliki i grajdołka – na tym forum funkcjonuje TWA! ;)

 
Member
Endep wrote:
Ja nie będę czyścił stajni Augiasza bo nie chce mi się i nie mam takich możliwości. Zajmę się swoją pasją a dalsze jałowe dyskusyjki z grajdołkiem sobie daruję.

Błagam…. znowu….
Jak się ktoś nie zgadza to grajdołek? I po co tu wszystkich obrażasz skoro sam jesteś taki czuły na punkcie kultury itp?
W zarówno poprzednim wątku jak i tym unikasz odpowiedzi na pytania lub opinie konkretnie wskazujące słabości Twoich wywodów. Czy mam w takim razie sądzić, że Twoja opinia jest jedynie słuszna?
Co do wpływu przesłony – ja zrobiłem swoje testy, żadnego wpływu nie stwierdziłem, Twój link do forum o wpływie aperture na kolory to zdaje się było o programie Apple Aperture a nie przesłonie w aparacie… wziąłeś do pod uwagę?
Co do różnego traktowania rynków, jak to mówią co kraj to obyczaj i firmy biorą to pod uwagę. Mało która chińska restauracja podaje prawdziwe chińskie żarcie w Polsce, bo mało kto był chciał to jeść (i nie chodzi tylko o węże i psy ;) )
I ciężko mieć pretensje do firm, że nie sprzedają w Polsce fermentowanych śledzi, bo w Skandynawii się sprzedają….
BTW ktoś zauważył, że żółta Lipton to herbata aromatyzowana ….. herbatą? Ciekawe czemu :)

 
Member
Endep wrote:
Nigdy nie twierdziłem że Polska nie jest pięknym krajem. Dlatego że ją kocham to złości mnie traktowanie nas jako gorszych europejczyków. Mogę się spierać ale rzeczowo na temat fotografii ale nie do zaakceptowania dla mnie są wypowiedzi zarzucające mi antysemityzm czy bycie hitlerowcem. …. Zajmę się swoją pasją a dalsze jałowe dyskusyjki z grajdołkiem sobie daruję.

Endep, chłopie nie obrażaj się i wracaj. Za chwilę nikt nie zostanie na tym forum bo wszyscy się na wszystkich o coś obrażą. Bardzo Cię przepraszam za tego Fuhrera, to było głupie i aroganckie z mojej strony, ale zaraz wytłumaczę dlaczego tak zareagowałem.
Po pierwsze – odebrałem twój (pierwszy) post jako mało fotograficzny, polityczny i antypolski, nic tylko w Niemczech to, w Niemczech tamto. Nazwałeś Polskę “zadupiem świata” co też mnie zirytowało i na koniec o tych murzynach pojechałeś. Zareagowałem może zbyt histerycznie, jeśli Cię uraziłem to wybacz bracie – nie chciałem być złośliwy.

Po drugie – nie ma odpowiedzi na zadane przez ciebie pytanie. To jest pytanie retoryczne. Dlaczego nie ma pokoju na świecie? Dlaczego Polak zarabia za tą samą pracę 4 razy mniej niż Niemiec?
Patrząc na historię naszej ojczyzny to należałoby się cieszyć, że w ogóle coś innego niż Zenit i Smiena jest do kupienia.

Po trzecie – nie jest żadną tajemnicą że te same produkty (kawa, czekolada, chemia gosp.dom.) wypuszczane na rynki wschodnie różnią się jakością od swoich zachodnich odpowiedników (sam kupuje kawę na targu z “niemieckiego” stoiska).
Dlaczego tak jest?
Nie ma na to jednej jasnej odpowiedzi. Jesteśmy krajem zupełnie od niedawna w miarę normalnie funkcjonującym, zrujnowanym przez wojny, rozbiory, okupacje, a na końcu niańczony przez pół wieku ruskim cyckiem.
Stereotyp Polaka na świecie też nam chwały nie dodaje. No niestety ale Polak kojarzony jest na świecie jako drobny cwaniaczek, złodziejaszek i pijaczek. Być może dla tego Panasonic dale 3 lata gwarancji zamiast 5 – nie wiem.

Tym ostatnim postem trochę się zrehabilitowałeś – sprawiasz wrażenie gościa który ma pookładane w głowie tylko źle zacząłeś. Zarzucasz brak na rynku akcesoriów dla grupy ‘profi / vip” – wysoce specjalistycznego sprzętu. Profesjonalistę wyróżnia umiejętność działania i rozwiązywania problemów. Była mowa o tym wyżej – jest Allegro, e-buy i inne serwisy aukcyjne – tam jest na prawdę wszystko – wystarczy kliknąć, a nie psioczyć i jojczyć.

Na koniec jeszcze taka mała uwaga. Mój aparat ma już 6 lat (czyli dinozaur). Jak spojrzeć w EXIFy to w większości nowszy sprzęt gości. Homo Forografikus jest raczej gatunkiem bardzo specyficznym i jeszcze dobrze nie rozpakuje aparatu z kartonika a już pyta kiedy będzie nowszy model, następca starego. To bardzo dynamicznie rozwijający się rynek. Po co Ci aż 5 lat gwarancji?

Mam nadzieję że to wyjaśniło Ci dlaczego taki był mój wcześniejszy post, za który to jeszcze raz szczerze Cię przepraszam.

 
Member
tomasziolkowski wrote:
……Mam nadzieję że to wyjaśniło Ci dlaczego taki był mój wcześniejszy post, za który to jeszcze raz szczerze Cię przepraszam.

Przyjmuję choć pierwsze chwile po przeczytaniu podniosły mi ciśnienie i to dosłownie. Nie jestem zawzięty czy nadmiernie obrażalski jak mi niektórzy sugerują. Wrócę do sprawy nie związanej ze sprzętem a raczej z odbieraniem fotografii i jej znaczenia w życiu innych ludzi. Bez nich zabrakłoby mi pewnego fragmentu mego życia i mojej postawy do wielu spraw. Po stryju tym który ratował kolegę z klasy Żyda (nie dla pieniędzy bo to stryj był bogaty a ten biedny) zachowało się w albumie rodzinnym tylko jedne ich rodzinne zdjęcie. Jak dziecko często oglądaliśmy z rodzicami album szczególnie w niedzielę gdy był wolny czas dla rodziców. Opowiadali ciekawe historie związane z poszczególnymi zdjęciami. Dopiero teraz u kresu życia bo jestem już dziadkiem zupełnie inaczej odbieram zdjęcie rodziny stryja. Zrobiłem skan zdjęcia i oglądam na plazmie. Całkiem niezłe były przedwojenne obiektywy i chemia do obróbki bo jakość jest wspaniała mimo że skan z pocztówki. W tej skali odwzorowania i innym podejściem do życia patrzę szczególnie na te dwie córeczki stryjeństwa. Wyobrażam sobie ich strach, ból i niezrozumienie za co spotyka je taki los gdy dręczono i ostatecznie zamordowano je w obozie koncentracyjnym.
Pozdrawiam

 
Member

No, to już w atmosferze sielanki, na zakończenie wątku narodowościowego taka mała dygresja zupełnie prywatnie i niefotograficznie.
W piątek zwolnił mi się pracownik (płakał za nim nie będę ale zawsze jakaś strata). Prosty chłop ale robotny. Pytam się go co robi? On na to że jedzie do Niemiec do roboty. Napisał maila, ktoś mu tam odpisał no to jedzie. Rzuca wszystko w cholerę jasną, zostawia żonę, zwalnia się z roboty i jedzie bo już widzi te Euro na godzinę.
Mam masę znajomych w UK, młodych fajnych ludzi, którzy już raczej nie wrócą do kraju. Dobrze zarabiają mają tam rodziny, nic ich tu nie ciągnie.
Tylko jak tak będziemy tylko te Euro na godzinę przeliczać to za chwilę w tym kraju zostaną sami emeryci i renciści.
Ja rozumiem że jak jest kredyt do spłacania to patriotyzm schodzi na drugi plan ale bez przesady.
Pozdrawiam wszystkie dzieci ;)

 
Member
tomasziolkowski wrote:
Mam masę znajomych w UK, młodych fajnych ludzi, którzy już raczej nie wrócą do kraju. Dobrze zarabiają mają tam rodziny, nic ich tu nie ciągnie.
Tylko jak tak będziemy tylko te Euro na godzinę przeliczać to za chwilę w tym kraju zostaną sami emeryci i renciści.
Ja rozumiem że jak jest kredyt do spłacania to patriotyzm schodzi na drugi plan ale bez przesady.

Jest chyba jeszcze kilka aspektów tego tematu. Nie w każdym kraju jak pracujesz i coś zarobisz traktowany jesteś jak oszust i złodziej począwszy od sąsiadów na skarbówce kończąc…

 
Member

Co do dostepnosci towarow, to wbrew temu co sie autorowi wydaje na calym swiecie jest podobnie, czyli towar chodliwy jest na stanie. Im rzadziej klienci o cos pytaja tym mniej tego jest, albo tylko na zamowienie.
Ja mieszkam w UK i tu jest tak samo jak w Polsce, czyli w zadnym fizycznym sklepie na polkach nie znajdziesz pelnej oferty handlowej ktoregos z producentow- chodliwe artykuly kupisz od reki, a rzadkie musisz zamowic ze strony internetowej. Co do jakosci produktow NIE ZGODZE sie, ze np moj D300s byl wyzszej jakosci niz D300s, ktory ktos kupil w Polsce bo to oczywista bzdura, i bawia mnie do lez ludzie tworzacy, lub powtarzajacy takie niedorzecznosci.
Co do gwarancji to nie mam pojecia czy faktycznie roznice sa, czy ich nie ma, ale wiem, ze ja za zarejestrowanie mojego korpusu na stronie nikona dostalem za darmo dodatkowe 3lata( czyli lacznie 5lat) i kwalifikowalem sie do “NPS”.

 
Member
radziu wrote:
Ja mieszkam w UK i tu jest tak samo jak w polsce…. kupil w polsce …

Nie chcę się czepiać ale jak UK to możne i w Polsce albo jak w polsce no może i w uk. Szanujmy się.

 
Member

Faktycznie machnalem sie przy pisowni nazwy kraju.
Ale juz poprawione.
Dzieki za zwrocenie uwagi.

 
Member
radziu wrote:
Co do gwarancji to nie mam pojecia czy faktycznie roznice sa, czy ich nie ma, ale wiem, ze ja za zarejestrowanie mojego korpusu na stronie nikona dostalem za darmo dodatkowe 3lata( czyli lacznie 5lat) i kwalifikowalem sie do “NPS”.

To u nas nie ma tak dobrze, aby za zarejestrowanie D300 było się kwalifikowanym do NPS. Co najmniej dwa wypasione aparaty plus wykonywanie zawodu.

 
Member

W 2011 roku gdy rejestrowalem aparat wymagane bylo posiadanie przynajmniej jednego korpusu z listy na stronie oraz przynajmniej 2 obiektywow z listy na stronie. Nie mam pojecia, czy obecnie wymagania sa inne. Nie jestem w stanie wypowiadac sie na temat jakosci serwisu poniewaz do tej pory na cale szczescie nie musialem korzystac z NPS i mam nadzieje, ze nie bede musial.

 
Member

mieszkam w Kopenhadze,i tutaj dostępność sprzętu i jego wybór jest dużo gorszy (oczywiście oprócz najpopularniejszych modeli). Np dostanie sigmy 18-35mm 1,8 graniczy z cudem. Ale za to warunki gwarancyjne, czy też podejście do klienta to dwa różne światy :) .Niestety w Polsce jest jeszcze dużo , bardzo dużo do nadrobienia (:. Dlatego prawie zawsze kupuję sprzęt w Danii , nawet jeśli nawet czasami jest droższy.

 
Member
suso wrote:
mieszkam w Kopenhadze,i tutaj dostępność sprzętu i jego wybór jest dużo gorszy (oczywiście oprócz najpopularniejszych modeli). Np dostanie sigmy 18-35mm 1,8 graniczy z cudem. Ale za to warunki gwarancyjne, czy też podejście do klienta to dwa różne światy :) .Niestety w Polsce jest jeszcze dużo , bardzo dużo do nadrobienia (:. Dlatego prawie zawsze kupuję sprzęt w Danii , nawet jeśli nawet czasami jest droższy.

To dziwne, po drugiej stronie w Szwecji a konkretnie w Malmö kupisz ja bez problemu, np. w Japan Photo
http://www.japanphoto.se/sigma-18-35mm-f-1-8-dc-hsm-art-till-canon#.U5navHJ_uSo

albo Scandinavian Photo.

http://www.pricerunner.se/pos/543-2899948/Kameraobjektiv/Sigma-18-35mm-F1.8-DC-HSM-Art-for-Canon-EF-offlinestores

 
Member

Następny drobny ale kamyczek do ogródka. Nie mam zamiaru wydawać 300 dolarów na klatkę do filmowania więc robię ją samemu. Nie mogę się obyć jednak bez pewnych firmowych elementów jak adapter z płytką szybkozłączki. Co wejdę na jakiś sklep by kupić tanią i prostą za np. 35 z trafiam na brak towaru. Są za to znanego producenta Mon…to który z byle drobiazg chce góry złota. Za tandetnie wykonany adapter życzy sobie ponad sto parę złotych. Za śrubę 1/4 czy 3/8 minimum 15 zł lub nawet 30 zł. Na dodatek wszystkie mają max długość 11 mm czyli za krótkie by przeszły przez ściankę klatki i mocno związały aparat czy głowicę. Zdesperowany wyszukałem narzynkę do własnego wytwarzania ale okazało się że to narzynka maszynowa więc bez tokarki nieprzydatna. Przy okazji pogłębiłem swoją wiedzę ślusarską pozornie niepotrzebną fotografowi. Gwint używany w statywach jest gwintem nie metrycznym ale calowym. No to najprościej udać się do hydraulika by uzyskać długość śruby jaką sobie życzymy. Błąd bo to jest rzeczywiście gwint calowy 1/4 ale ma inny skok. W fotografii używa się gwintu angielskiego twórcy ale popularnego w USA bo Anglia nie przyjęła tego systemu. To on opracował gwintowanie luf do broni palnej. Żeby nie było za prosto w USA używa się trzech rodzajów gwintów calowych 1/4. Niezłe burdello co? Znalazłem polskiego ślusarza który robi ponoć gwintem fotograficznym za 4 zł. Zamówiłem i zobaczymy czy będą pasowały. Wracając do naszego rynku wymiotło te tańsze adaptery i głowice ze wszystkich sklepów. Sprzedawcy twierdzą że może coś będzie około września. Szkoda że nie w listopadzie czyli po sezonie fotograficznym. Sprawdziłem na ebay zachodnim są adaptery i głowice od 27zł w górę. Brać wybierać itp. Czemu nawet chinszczyzna omija Polskę, a może do nas płynie towar statkiem a na zachód samolotami? Już się nie domagam dotknięcia i obejrzenia w sklepie a mimo to jak konkretnie czegoś potrzeba to nie ma nawet w netowych sklepach. Szukałem taniej głowicy kulowej bo można by po pewnych trudnościach odkręcić adapter ze złączka resztę wyrzucić. Jak napisałem wcześniej tych tanich głowic też nie ma w całej Polsce. Czyżby wszyscy kupowali u jednego hurtownika chińskiego? Zauważyłem też paskudne zjawisko pasożytowania na pasjonatach foto i wideo. Chcesz kilkucentymetrową płytkę metalową z otworami no to płać jakby była ze złota. Pójdziesz do sklepu z metalowymi wyrobami za taką samą płacisz kilka złotych. Jedynie czasem trzeba rozwiercić na potrzebny wymiar co jest prostą robotą. Marudzę jak bym wstał lewą nogą ale cały czas się upieram że coś jest nie tak na naszym rynku. Jeśli w USA ten sam chiński adapter ze złączką kosztuje 27 zł a w Polsce jeśli łaskawie jest dostępny to 37 zł i porównując nasze zarobki z amerykańskimi. Czyli wystarczy że się urodzisz w innym kraju a pasja staje się przyjemnością i to dostępną. U nas zaś drogą zabawą na którą wielu nie stać. Podałem przykład cen tego adaptera tylko na tzw. rybkę bo zasada ta działa w przypadku droższego sprzętu jeszcze wyraźniej. Na koniec prośba dyskutujmy na temat a nie na temat mojej osoby i stanu mego umysłu.

 
Member
Endep wrote:
Marudzę jak bym wstał lewą nogą ale cały czas się upieram że coś jest nie tak na naszym rynku. Jeśli w USA ten sam chiński adapter ze złączką kosztuje 27 zł a w Polsce jeśli łaskawie jest dostępny to 37 zł i porównując nasze zarobki z amerykańskimi.

mały błąd w założeniach – zarobki w danym kraju nie są wyznacznikiem cen produktów ;)

 
Member
Endep wrote:
Zauważyłem też paskudne zjawisko pasożytowania na pasjonatach foto i wideo. Chcesz kilkucentymetrową płytkę metalową z otworami no to płać jakby była ze złota. Pójdziesz do sklepu z metalowymi wyrobami za taką samą płacisz kilka złotych.

:)
Jasny gwint ale zakręcona historia.

Ano taka karma.
Dla porównania wyprodukowanie 0,5l wódki 40% kosztuje 1,80 PLN, a w sklepie ile?
Okazuje się jednak że Polak potrafi.
Za wykład o gwintach daję Ci wielkiego plusa.
Ale twój problem ze śrubką to jeszcze nic w porównaniu z moim. Ja usilnie poszukuję SZCZĘŚCIA, i jakby kto miał na sprzedaż to bardzo chętnie kupię nawet za 37 zł, nawet stówkę bym dał albo i dwie….. ale gdzie to kupić, gdzie? :(

 
Member
szalas wrote:
mały błąd w założeniach – zarobki w danym kraju nie są wyznacznikiem cen produktów ;)

I tak i nie. W zasadzie to prawda ale nie zawsze. Z racji wieku służę przykładem.W latach 70/80 zagraniczne samochody można było nabyć przez centralę handlu zagranicznego Pol Mot wpłacając dolary poprzez Pewex czyli polski sklep z zagranicznymi towarami. Dla wyobrażenia najniższa miesięczna pensja wynosiła równowartość czarnorynkową 20 USD. Zachodni producenci zrozumieli że w Polsce nie sprzedadzą aut w takiej cenie jak u siebie. Dlatego potrafili zjechać z ceną nawet do 50% ceny na Zachodzie inaczej 0 sprzedaży. W tamtym centralnie zarządzanym systemie można było wymusić niższe ceny a przypominam że Polska też chciała swoje zarobić bo dolarów oczekiwała jak kania dżdżu. Jaka była prawdziwa cena do dziś wiedzą tylko tamci handlowcy. Czyli jednak można. Może zbyt słabą pozycję ma u nas Krajowa Izba Gospodarcza. W Japonii czy Korei Południowej mają takie izby mocną pozycję i starają się zapobiegać niszczycielskiej wzajemnej konkurencji lub wymuszają pewną wspólną politykę. W Japonii istnieją plany 5 ,10 letnie itd. czyli odpowiednik gospodarki planowej jak w socjalizmie. Nie sterują na tzw. chama ile butów i jaki wzór należy produkować. Jeśli ministerstwo uważa że dana gałąź gospodarki jest potrzebna otrzymują dotacje, nisko oprocentowane kredyty czy też dopłaty do targów za granicą. Od lat mam pewien obraz jak ministerstwo z Korei Poł. pomaga , koordynuje promocję targową swoich przedsiębiorców i handlowców. Bardzo agresywnie wchodzą w rynek UE poprzez wystawy i targi tworząc tzw. pawilony narodowe. U nas wszystko poszło na żywioł i małe najbardziej zdolne firmy giną w zetknięciu z polityką i numerami jak odstawiają duże koncerny. Odjechałem od fotografii ale kasa ma w tej branży też znaczenie tym bardziej że to drogie zabawki sobie fundujemy.

 
Member
Endep wrote:
…W latach 70/80 zagraniczne samochody można było nabyć przez centralę handlu zagranicznego Pol Mot wpłacając dolary poprzez Pewex czyli polski sklep z zagranicznymi towarami….

Samochody zagraniczne (zachodnie) stanowiły nieistotną liczbę sprzedawanych samochodów przez PEWEX. Tą drogą sprzedawano przede wszystkim krajowe (licencyjne) FIATY 125p. Sam w ten sposób kupiłem pierwsze moje auto rocznik 1975.

 
Member
Endep wrote:
W tamtym centralnie zarządzanym systemie można było wymusić niższe ceny a przypominam że Polska też chciała swoje zarobić bo dolarów oczekiwała jak kania dżdżu. Jaka była prawdziwa cena do dziś wiedzą tylko tamci handlowcy. Czyli jednak można.

Jak dobrze zauważyłeś – “centralnie zarządzanym systemie”.
Te ceny nie miały nic wspólnego z rzeczywistością, jest całkiem możliwe, że producent sprzedawał poniżej kosztów byle pojawić się za “żelazną kurtyną”. Osobiście nie chcę powrotu do tych czasów….

 
Member
Endep wrote:
Jeśli w USA ten sam chiński adapter ze złączką kosztuje 27 zł a w Polsce jeśli łaskawie jest dostępny to 37 zł i porównując nasze zarobki z amerykańskimi. Czyli wystarczy że się urodzisz w innym kraju a pasja staje się przyjemnością i to dostępną.

Wystarczą inne umowy handlowe, brak VATu w USA, inne cła itp, bo cena wytworzenia to stała miska ryżu…

 
Member
tomasziolkowski wrote:
Ja usilnie poszukuję SZCZĘŚCIA, i jakby kto miał na sprzedaż to bardzo chętnie kupię nawet za 37 zł, nawet stówkę bym dał albo i dwie….. ale gdzie to kupić, gdzie? :(

It’s complicated. :D

Z jednej strony, życia warto smakować małą łyżeczką. Wtedy potrafisz cieszyć się z kompanii dobrego gwinciarza. Z drugiej, życie jest tak krótkie i przy okazji tak jednorazowe, że nie warto przejmować się pierdołami, czerpać pełną piersią i…żyć szczęśliwym. ;)

Reasumując kupić cięzko, wypracować trochę łatwiej. ;)

 
Member

Zainteresowanym śrubami i mocowaniami 1/4 i 3/8 polecam mój komentarz w dziale wideo “Steadicam….”

You must be logged in to reply to this topic.