Strona główna Fora Foto Inne Fotografa zawodowy…?

Fotografa zawodowy…?

Inne

Member

Witam,jestem nowy to się od razu przedstawię:]

Mam na imię Krzysiek pochodzę z Wielkopolski…parę lat temu odkryłem ze robienie zdjęć robi mi wielka przyjemność…a z czasem moi znajomi zaczęli zachwalać moje fotki ,,ze niby dobre,,…:]

Z każdym dniem próbuje rozwijać pasje…czytają,myśląc o fotografii…lub biegać z aparatem:]

Tu pojawia sie takie moje pytanko…

Czy uzyskanie jakiegoś papieru/certyfikatu fotografa jest potrzebne by zostać jednym z nich…?
Gdzie i jaki papier jest lepszy… czy wystarczy dobre robienie zdjęć i to ,,cos,,?

I co do zdjęć…czy od tak mogę umieszczać mój podpis na moich fotkach…czy muszę się jakoś zarejestrować:D?

Z góry dziękuje za odp…

pozdrawiam

Member

moim zdaniem twoje fotki to mozesz z nimi robic co chcesz wiec podpisac tez, ja jestem zdania ze zaden papier-certyfikat nie jest miernikiem twoich kwalifikacji to co umiesz to twoje a fotografie to najlepszy certyfikat

Member

papier nie jest potrzebny, liczą sie umiejetności, które również możesz zdobyć na kursach/studach lub innych po których dostaniesz papier. A możesz zdać się na siebie i na opinie doświadczonych fotografów ( z DFV :) i robic super fotografie bez papieru.

Member

Ależ opowiadacie, że niby papier niepotrzebny.
Najlepszy jest papier fotograficzny dobrej jakości, ze ślicznie wydrukowanymi własnymi zdjęciami.
;-)

Member

to ja mam jeszcze pytanie do tematu . kto może nazywać się fotografem ???

Keymaster

Kto chce :) Wpisanie sobie na wizytówce “fotograf” a nawet “fotograf zawodowy” czy “artysta fotograf” nie jest zastrzeżone dla członków żadnego związku czy stowarzyszenia. Aparatu też nie trzeba mieć :)

Member

o :D ale tu patrzymy na polske ;) z kolei podobno w szwajacarii mozna nazywać sie fotografem tylko po kursach cechów fotograficznych ;)

Member

Nazywajta się jak chceta, odbiorcy zweryfikują czy jesteś fotografem, czy fotogniotem :-)

Member

no dobra,ale nawet gdy papier jest niepotrzebny to lepiej go mieć niż niemieć, co nie:D?

Właśnie jak jest z tymi wizytówkami…?Mogę sobie napisać fotograf …ale czy profesjonalny tez:D?bo to już brzmi wiecie ,,studia,, ,,magisterka,, :]

A co do praw do fotografii…jeżeli np: zdjęcie jest moje(ja je zrobiłem)ale na zdjęciu jest moja ex…czy mogę robić ze zdjęciem co chce,czy ona tez ma coś do powadzenia…?(nie mam tu namyśli oczerniania kogoś tylko zarabianie na fotkach…powiedzmy takich ,,gorących,,:D)

pozdrawiam i dziękuje za odpowiedzi…

Keymaster
krzysW89 wrote:
no dobra,ale nawet gdy papier jest niepotrzebny to lepiej go mieć niż niemieć, co nie:D?

Są małe szanse, że ktoś zlecając Ci robotę, będzie pytał o papier. Natomiast prawie na pewno spyta o portfolio – nawet jeśli nie będzie potrafił tego tak nazwać :)

Quote:
Właśnie jak jest z tymi wizytówkami…?Mogę sobie napisać fotograf …ale czy profesjonalny tez:D?bo to już brzmi wiecie ,,studia,, ,,magisterka,, :]

Nie, to brzmi: “utrzymuję się z fotografii i robię zdjęcia, za które mi płacą”. O studiach tutaj nic nie wiadomo :)

Quote:
A co do praw do fotografii…jeżeli np: zdjęcie jest moje(ja je zrobiłem)ale na zdjęciu jest moja ex…czy mogę robić ze zdjęciem co chce,czy ona tez ma coś do powadzenia…?

Zdecydowanie ma. Bez jej zgody nie możesz takiego zdjęcia sprzedać.

Quote:
(nie mam tu namyśli oczerniania kogoś tylko zarabianie na fotkach…powiedzmy takich ,,gorących,,:D)

Wyłączając sytuację, gdy Twoją ex jest Doda, to czarno widzę zarabianie na takich zdjęciach.

Member
Quote:
Bez jej zgody nie możesz takiego zdjęcia sprzedać.

A tylko publikowac w galerii w celach niekomercyjnych?

Member
Quote:
Quote:
(nie mam tu namyśli oczerniania kogoś tylko zarabianie na fotkach…powiedzmy takich ,,gorących,,:D)

Wyłączając sytuację, gdy Twoją ex jest Doda, to czarno widzę zarabianie na takich zdjęciach.

Jeśli Twoją ex jest Doda, to nazywasz się Radosław Majdan i co Ty wiesz o fotografii…??:D

Member

Kiedyś kiedy jeszcze pracowałem dla Polski Ludowej Usłyszałem taki fragment rozmowy murarza z inżynierem ” Panie Pan mosz papióry a jo umia robota” Papiery fajno mieć ale umieć też trzeba. Dane mi było żyć w czasach kiedy to organizacja załatwiała papiery i to nie umnym ale posłusznym.

Member
fotoocean wrote:
Quote:
Quote:
(nie mam tu namyśli oczerniania kogoś tylko zarabianie na fotkach…powiedzmy takich ,,gorących,,:D)

Wyłączając sytuację, gdy Twoją ex jest Doda, to czarno widzę zarabianie na takich zdjęciach.

Jeśli Twoją ex jest Doda, to nazywasz się Radosław Majdan i co Ty wiesz o fotografii…??:D

dobry tekst xD

A apropos certyfikatów. Ja takie wystawiam. Kto chce? :]

Keymaster
reilord wrote:
Quote:
Bez jej zgody nie możesz takiego zdjęcia sprzedać.

A tylko publikowac w galerii w celach niekomercyjnych?

Bez zgody – nie.

Aczkolwiek jest ciekawa sytuacja. (Dar_wro do tablicy! :) Ja sobie czytam Amerykanina Bryana Petersona, który w co trzecim zdaniu przypomina, że trzeba uzyskać zgodę na publikację i dlatego zdjęcia z ukrycia są bez sensu. A Ewa tłumaczy książkę o portretach, w której też Amerykanin Matt Hoyle robi portrety z ukrycia, nie kłopocze się uzyskiwaniem zgody (choć od gangsterów i byłych gangsterów kłopocze się :) i takie zdjęcia zrobione bez wiedzy osoby i bez jej zgody publikuje – bez skrupułów. Przy czym Hoyle to zawodowiec od portretów pełną gębą: http://www.matthoyle.com/

Member
Piotr wrote:
Przy czym Hoyle to zawodowiec od portretów pełną gębą: http://www.matthoyle.com/

Zrozumiałem Piotrze aluzje…
:PPPP

Keymaster
PizMc wrote:
Piotr wrote:
Przy czym Hoyle to zawodowiec od portretów pełną gębą: http://www.matthoyle.com/

Zrozumiałem Piotrze aluzje…
:PPPP

To nie była aluzja, bo Ty masz sytuację czystą – na razie. Dopóki właściciele praw ;) do tej dziewczynki nie złożą protestu. Natomiast Hoyle robi zdjęcia, które są zdecydowanie portretem zdecydowanie jednej osoby, żadnego tłumu tam się nie da dopatrzyć. I nie pyta o zgodę, a publikuje. I do tego jest z hameryki, skąd przyszły do nas wszelkie absurdy ochrony wizerunku, praw autorskich i inne atrakcje.

Member
krzysW89 wrote:
Witam,jestem nowy to się od razu przedstawię:]

Mam na imię Krzysiek pochodzę z Wielkopolski…parę lat temu odkryłem ze robienie zdjęć robi mi wielka przyjemność…a z czasem moi znajomi zaczęli zachwalać moje fotki ,,ze niby dobre,,…:]

Z każdym dniem próbuje rozwijać pasje…czytają,myśląc o fotografii…lub biegać z aparatem:]

Tu pojawia sie takie moje pytanko…

Czy uzyskanie jakiegoś papieru/certyfikatu fotografa jest potrzebne by zostać jednym z nich…?
Gdzie i jaki papier jest lepszy… czy wystarczy dobre robienie zdjęć i to ,,cos,,?

I co do zdjęć…czy od tak mogę umieszczać mój podpis na moich fotkach…czy muszę się jakoś zarejestrować:D?

Z góry dziękuje za odp…

pozdrawiam

Zacząłbym najpierw rozmowę od zamieszczenia w swojej galerii zdjęć które robisz. Potem kilka lat pracowałbym nad swoimi umiejętnościami a życie i klienci zweryfikują czy potrafisz robić zdjęcia czy nie. Niby każdy kto ma samochód jest kierowcą ale tylko nieliczni potrafią robić to zawodowo i bez wypadku przejechać setki tysięcy kilometrów….

Member

To w końcu które zdjęcia są moja własnością?Te do których mam pozwolenie od pozujących…?Czy jak to jest…?Wyjaśnijcie mi to bo nie jestem pewien…bo jeśli np.fotografuje czyjąś działkę albo drzewo,to potrzebuje jego (właściciela) pozwolenia…?

To nie będąc po żadnych studiach i nie mając żadnych kalifikacji na fotografa,można na wizytówce napisać Zawodowy Fotograf…?

Jak moje fotki:P?
Podobają się?

Member

No pewnie, ze mozna, fotograf to nie lek.med. :)
Nie trzeba miec papierow aby wykonywac wolny zawod o ile ktos Ci da zlecenie.

Wlasnoscia sa kazde Twoje zdjecia – masz do nich prawa majatkowe (Ba, masz nawet prawa autorskie!) – i jesli osoba sfotografowana bedzie sie pluc, ze masz usunac/wyrzucic/oddac jej zdjecia na ktorych widnieje to mozesz pokazac srodkowy palec, bo zdjecie jest Twoja wlasnoscia – po prostu nie mozesz tego zdjecia odsprzedac, ani opublikowac bez zgody osoby sfotografowanej. Proste.

Ja sie podlaczam tylko co do pytania o fotografowanie mienia prywatnego, jak jest z publikacja takich zdjec?

PS.
fotki mi nie przypasowaly

Keymaster
krzysW89 wrote:
To w końcu które zdjęcia są moja własnością?Te do których mam pozwolenie od pozujących…?Czy jak to jest…?Wyjaśnijcie mi to bo nie jestem pewien…bo jeśli np.fotografuje czyjąś działkę albo drzewo,to potrzebuje jego (właściciela) pozwolenia…?

Wszystkie zdjęcia, które wykonałeś, są Twoje i tylko Ty masz prawo je publikować, sprzedawać itp. Jednak jeśli zdjęcie przedstawia inną osobę, która jest głównym motywem zdjęcia i jest identyfikowalna, to musisz uzyskać jej zgodę, zanim sprzedasz zdjęcie. Cudze działki, domki, hotele, centra handlowe itp. możesz fotografować i publikować do woli, jeśli zdjęcie wykonujesz z miejsca publicznego – czyli np. z ulicy. Jak będziesz chciał komuś zrobić zdjęcie domu z jego podwórka, to ma prawo Cię pogonić.

Quote:
To nie będąc po żadnych studiach i nie mając żadnych kalifikacji na fotografa,można na wizytówce napisać Zawodowy Fotograf…?

Możesz, aczkolwiek licz się z tym, że ktoś to będzie chciał zweryfikować. Jeśli nie będziesz w stanie wykazać, że deklaracja na wizytówce ma jakieś podstawy, to się zbłaźnisz i spalisz wszelkie mosty do ewentualnej współpracy.

Member
Quote:
Cudze działki, domki, hotele, centra handlowe itp. możesz fotografować i publikować do woli, jeśli zdjęcie wykonujesz z miejsca publicznego – czyli np. z ulicy.

Jest na to jakas podstawa prawna, czy tylko prawo zwyczajowe? Pytam, bo “przepedzono” mnie, gdyz podobno robilem zdjecia “posesji” mimo, ze z poziomu miejsca publicznego – nieprywatnego lasu.

Jak ktos bedzie pytal o podstawy to pokaz swietne portfolio, a pytany o szkole powiedz, ze nie chcesz aby Twoja sztuka i postrzeganie swiata zostaly zbrukane szero pojetymi zasadami, albo sztuka z glebi, albo reprodukcja w ramach. Wielcy artysci nie uczyli sie o kierunkach, uczyli sie warsztatu i sami stworzyli kierunki w np. malarstwie. Dlaczego mamy uczyc sie o tych kierunkach i jak ich uzywac/kopiowac, zamiast uczyc sie warsztatu i pozostac nieskazonym i oryginalnym tworca? A do nauki warsztatu potrzeba grupy i wykladowcy? Wg mnie niekoniecznie – wystarczy determinacja, mentor i podejscie – warsztat mozna trenowac samemu.
Sam pamietam taki okres kilka lat temu, ze na cyberfoto kazde zdjecie z centralnym kadrem – chocby wybitne – od razu bylo krytykowane, ze zle, bo centralny kadr. I co z tego, ze centralny? Szkoda, ze tej kobity z lasica nikt nie krytykuje za centralny kadr :D

Keymaster
reilord wrote:
Quote:
Cudze działki, domki, hotele, centra handlowe itp. możesz fotografować i publikować do woli, jeśli zdjęcie wykonujesz z miejsca publicznego – czyli np. z ulicy.

Jest na to jakas podstawa prawna, czy tylko prawo zwyczajowe? Pytam, bo “przepedzono” mnie, gdyz podobno robilem zdjecia “posesji” mimo, ze z poziomu miejsca publicznego – nieprywatnego lasu.

Masz myślenie dostosowane do państwa policyjnego :) Odwróć problem – jesteś w publicznym miejscu, gdzie możesz robić wszystko, co nie zostało zakazane. Na jakiej podstawie ktoś ma Ci zakazywać robić zdjęcia w określonym kierunku? Jak ktoś nie chce, żeby mu dom fotografowali, to niech posadzi wysoki żywopłot lub zbuduje mur.

Member

Dobre :) Zapamietam LOL

Keymaster

Co oczywiście nie oznacza, że nie może Cię ktoś pogonić z kłonicą, ale to już niezależnie od przepisów. Takie mamy społeczeństwo. Na widok faceta z aparatem większym niż kompakt reakcja często jest: “a dla kogo te zdjęcia?”, “a kto to kazał fotografować?” itp.

Member

Jak bardzo spokój i opanowanie fotografa zawodowego są ważne, jak to może wpłynąć na to jedno jedyne ujęcie…
zapodaje ciekawy link:
http://www.mototube.pl/film/1459/fotograf-z-najmocniejszymi-nerwami-na-swiecie/

Member

niezłe all…

oczywiście widać, ze gość ma typowo fotoreporterskie odruchy bo zanim do jego mózgu dotarła informacja, że wypadałoby pomóc poszkodowanym to najpierw walnął fotkę;-)

Member

no i o te odruchy chodzi, po za tym się sfifrał, bo do końca winien palec na spuście trzymać, a nie bawić się w pierwszą pomoc… ;)))

Member
Piotr wrote:
reilord wrote:
Quote:
Bez jej zgody nie możesz takiego zdjęcia sprzedać.

A tylko publikowac w galerii w celach niekomercyjnych?

Bez zgody – nie.

Aczkolwiek jest ciekawa sytuacja. (Dar_wro do tablicy! :) Ja sobie czytam Amerykanina Bryana Petersona, który w co trzecim zdaniu przypomina, że trzeba uzyskać zgodę na publikację i dlatego zdjęcia z ukrycia są bez sensu. A Ewa tłumaczy książkę o portretach, w której też Amerykanin Matt Hoyle robi portrety z ukrycia, nie kłopocze się uzyskiwaniem zgody (choć od gangsterów i byłych gangsterów kłopocze się :) i takie zdjęcia zrobione bez wiedzy osoby i bez jej zgody publikuje – bez skrupułów. Przy czym Hoyle to zawodowiec od portretów pełną gębą: http://www.matthoyle.com/

To jeszcze dodajmy Bruce’a Gildena. To, co robi, jest szokujące, nawet trudno mówić o zdjęciach z ukrycia, a co dopiero o uzyskiwaniu zgody: http://www.youtube.com/watch?v=kkIWW6vwrvM
Może poza ekranem tabun asystentów załatwia te zgody na publikację :), inna sprawa, że NYC to jednak inna przestrzeń publiczna i w realiach pl nie da się tak łatwo, na ulicy, w ciągu kilku minut, seryjnie strzelić tylu ciekawych ludzi :)

Member
Piotr wrote:
Aczkolwiek jest ciekawa sytuacja. (Dar_wro do tablicy! :) /

no ja muszę sprzęt szykować na urlop, a tu do tablicy i do tablicy;) nie wiem jak to wygląda w USA – ale u nas wizerunek chroniony jest i basta (no dobra sa wyjątki)- ile razy już było na tym forum – 81 praw autorskiego + 23 i 24 KC

faktycznie B. Peterson jest wyczulony na zgody i powtarza jak mantrę to

co by nie szukać
Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

a tu fragment z komentarza prof. J. Barty
Rozpowszechnianie bez zgody wizerunku osoby powszechnie znanej wymaga spełnienia następujących, dodatkowych warunków. Po pierwsze, wizerunek powinien być wykonany w związku z pełnieniem funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych. Po drugie (ten warunek niestety nie jest już wymieniony w ustawie, lecz jedynie interpretowany na podstawie wykładni celowościowej), wykorzystanie takiego wizerunku powinno być związane z przedstawianiem (relacjonowaniem) wykonywania przez portretowanego funkcji zawodowych, społecznych lub politycznych. Wyłącza to zatem możliwość wykorzystywania bez zgody zainteresowanego jego wizerunku m. in. na pocztówkach, w kalendarzach czy w działalności reklamowej.

a gazety i serwisy info zamieszczają zdjęcia zazwyczaj na podstawie art. 81 .1.2

osoba, której wizerunek jest jedynie szczegółem całości (zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza) nie musi wyrazić zgody na rozpowszechnianie. Działalność dokumentacyjna czy informacyjnej nie może naruszać prawa do prywatności.

No i znowu nic nie jest jednoznaczne (pewien użytkownik znowu zarzuci mi, że na niczym się nei znam ;P

Member
krzysW89 wrote:
To w końcu które zdjęcia są moja własnością?Te do których mam pozwolenie od pozujących…?Czy jak to jest…?Wyjaśnijcie mi to bo nie jestem pewien…bo jeśli np.fotografuje czyjąś działkę albo drzewo,to potrzebuje jego (właściciela) pozwolenia…?

wszystkie są Twoją własnością, co nie oznacza, że masz prawo do ich PUBLICZNEJ prezentacji lub sprzedaży

Jeżeli zapłacisz modelowi, to istnieje domniemanie prawne 81.1 praw autorskiego zdanie 2 że masz zgodę na rozpowszechnianie wizerunku modela.
Czego nie wolno fotografować jest określone dokładnie w ustawach – np. w ustawie o muzeach jest wprost napisane, że mogą wprowadzić opłaty za zdjęcia

jak fotografujesz z miejsca publicznego i nie stosujesz super tele, żeby dojrzeć Premiera Topolanka;-), to możesz publikować zarówno mój dom, jak i moje drzewo. /:-)

art. 33 pr. autorskiego
“Wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku”. -> to jest podstawa dla drzewka czy domu (z ZEWNĄTRZ)

twoje prawo, twoim prawem, ale speed w nogach warto tez mieć ;)

kolej od końca 2004 r. nie ma juz zakazu fotografowania – nowe rozporządzenie w sprawie przepisów porządkowych nie zawiera zakazu, który jezcze był zawarty w poprzednim z 2001 r.

i jeszcze Centrum Monitoringu Wolności Prasy

Keymaster
mareksyatcreamteam wrote:
To jeszcze dodajmy Bruce’a Gildena. To, co robi, jest szokujące, nawet trudno mówić o zdjęciach z ukrycia, a co dopiero o uzyskiwaniu zgody: http://www.youtube.com/watch?v=kkIWW6vwrvM
Może poza ekranem tabun asystentów załatwia te zgody na publikację :), inna sprawa, że NYC to jednak inna przestrzeń publiczna i w realiach pl nie da się tak łatwo, na ulicy, w ciągu kilku minut, seryjnie strzelić tylu ciekawych ludzi :)

Stawiałbym na to, że u nas łatwiej :) U nas nie ma takiego stężenia prawników na metr kwadratowy co w NYC (to nie do Ciebie, Dar_wro :) i nie ma takiego rozpasania z pozywaniem wszystkiego i wszystkich o naruszenie jakiś praw.
Inna sprawa – jak oni to robią? Bo to już drugi znany fotograf, który wyraźnie olewa kwestie zgody, prezentuje wykonane tak prace, sprzedaje je (przynajmniej Hoyle sprzedaje) i.. żyje, nawet na wolności.

Member

aż mleko się rozleje…. ;)

Member
Piotr wrote:
) i nie ma takiego rozpasania z pozywaniem wszystkiego i wszystkich o naruszenie jakiś praw.

ehhhhhhhh się rozmarzyłem ;))

u nas istnieje przyzwolenie społeczne na bezkarne łamanie wszystkiego co jest zabronione lub zakazane (komuna zrobiła swoje) + brak świadomości prawnej

Member
Piotr wrote:
Inna sprawa – jak oni to robią? Bo to już drugi znany fotograf, który wyraźnie olewa kwestie zgody, prezentuje wykonane tak prace, sprzedaje je (przynajmniej Hoyle sprzedaje) i.. żyje, nawet na wolności.

Bardzo dobre pytanie, nad którym się głowię, także po trosze z powodu wykształcenia.
Może faktycznie wpływ i to spory ma stosunek fotografowanych do fotografowania (bo nie sądzę, by różnice prawne były dramatycznie różne, pomimo różnic w szczegółach).
Nie sądzę, by robili tak “do czasu”, bo już zostaliby w takim otoczeniu prawnym, jak opisujesz, złapani i pociągnięci do odpowiedzialności.
Znam jeszcze jeden film, tym razem z Londynu, inny fotograf, ale ten sam pomysł. Na filmie wszystko wygląda na spontan, na b-rollach już nie. Stado asystentów latało za fotografowanymi i załatwiało sprawy papierkowe. Może taka jest prawda?

Member

Wyobrażam sobie takiego fotografa na ulicy w którymś z polskich miast :-)))
Dwa, trzy zdjęcia robione jakimś takim dziwnym sposobem (“a ku,ku mam cię!”) i po aparacie (nawet jeśli to pancerna Leica) i po zębach…

Member

ja na naszych ulicach boję sie nawet wyciągnąć aparat i skierować w czyjąś stronę

Member

w necie o Cononie sobie sprawki przeglądałem i taką anegdotkę o zawodowy fotografie wygrzebałem… :

“Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie “specjalisty”.
Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci . Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.

– Dzień dobry, madame, ja jestem…
– Ależ wiem, oczekiwałam pana – odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
– Ooo, doprawdy? – zdziwił się fotograf. – Ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach…
– Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. – mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji: – To gdzie zaczniemy?
– No cóż – odpowiada fotograf – myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa – trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie… Naprawdę można się wyluzować…

“Dywan w salonie…” – Myśli kobieta. – “Nic dziwnego, że mnie i Harry’emu nic nie wychodziło…”

– Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. – kontynuuje fotograf. – Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu – siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu…

Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:

– Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania…

Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia…

– Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy…

– Taka była trudna? – spytała mdlejącym głosem kobieta.

– Straszliwie… Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji… TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt…

– Sprzęt… – głos kobiety był ledwo słyszalny. – Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu… khem.. sprzęt..?

– Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal…

No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.

– STATYW ?

– No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić… Proszę pani! Proszę pani!!!
Jasna cholera, ZEMDLAŁA!!!! “

:))) hmmm…..

Member

znam ;]
To jeden z najlepsiejszych dowcipów, oczywiście garnki najlepsze :)

Member

znalazłem tego fotografa, o którym pisałem, tego z asystentami, to Nick Turpin
http://www.crmtm.eu/blog/index.php/2009/04/09/dragan-effect-to-latwizna/
Zostawiam linka, w którym przy okazji można poczytać także o Hillu, La Chapelle’u, Draganie i Corbijnie

Member

Ja tak a propos absurdu ochrony wizerunku. Zdjęcie ilustrujące artykuł o urlopach, a pasuje bardziej do kroniki policyjnej. Jakiś „koszmarek” do kwadratu. Dziwię się redakcji, że nie zrezygnowała z niego w ogóle. W każdym bądź razie w coraz ciekawszych czasach żyjemy.

Member
mareksyatcreamteam wrote:
znalazłem tego fotografa, o którym pisałem, tego z asystentami, to Nick Turpin
http://www.crmtm.eu/blog/index.php/2009/04/09/dragan-effect-to-latwizna/
Zostawiam linka, w którym przy okazji można poczytać także o Hillu, La Chapelle’u, Draganie i Corbijnie

“Świetny aparat, ale czy zauważyliście na lampach “plaster miodu” ręcznej roboty, wykonany z pianki, taśmy klejącej oraz rurek, jakich zwykle używacie do picia drinków?! ;)

co to jest ten “plaster miodu” i po co to?

Member
Piotr wrote:
Kto chce :) Wpisanie sobie na wizytówce “fotograf” a nawet “fotograf zawodowy” czy “artysta fotograf” nie jest zastrzeżone dla członków żadnego związku czy stowarzyszenia. Aparatu też nie trzeba mieć :)

no na artysta fotograf to już trzeba miec papiery:)

Keymaster

Nie, trzeba mieć papiery na artystę dyplomowanego :) Można być artystą bez ASP.

Keymaster
K1 wrote:
“Świetny aparat, ale czy zauważyliście na lampach “plaster miodu” ręcznej roboty, wykonany z pianki, taśmy klejącej oraz rurek, jakich zwykle używacie do picia drinków?! ;)

co to jest ten “plaster miodu” i po co to?

Nasadka na lampę, która modyfikuje sposób emisji światła – zmniejsza jego “rozłażenie się” na boki. Wygląda to jak siatka o sporej wysokości “przegródek”.

Member

no tak coś myślałem, ale sądziłem że raczej większość dąży w kierunku rozproszenia światła z lampy a nie skoncentrowania go :/
apropo, zrobiłem sobie taki dyfuzorek: http://www.dforum.de/Technik/softbox/softbox.htm i nie bardzo widzę różnicę czy robię zdjęcia z nim, czy bez niego :/ o co chodzi? jako białej karty przysłaniającej flesza użyłem pergaminu. Może za cieńki?

Keymaster
K1 wrote:
no tak coś myślałem, ale sądziłem że raczej większość dąży w kierunku rozproszenia światła z lampy a nie skoncentrowania go :/

Do koncentrowania to jest strumienica :) Taki stożek nakładany na lampę, który wypuszcza wąski strumień światła, coś jak miecz świetlny ;)
Plaster miodu obcina rozchodzenie się światła na boki, czyli jak założysz go na sofboksa, to masz miękkie światło, ale na określonej powierzchni – np. tylko na postaci, ale nie świeci już obok niej.

Quote:
apropo, zrobiłem sobie taki dyfuzorek: http://www.dforum.de/Technik/softbox/softbox.htm i nie bardzo widzę różnicę czy robię zdjęcia z nim, czy bez niego :/ o co chodzi? jako białej karty przysłaniającej flesza użyłem pergaminu. Może za cieńki?

A czego się spodziewasz? Więcej niż nieduże zmiękczenie cieni bym nie oczekiwał. Powierzchnia sofboksa jest mała i jego odsunięcie od lampy też zbyt małe, żeby oczekiwać jakiś cudów.

Member
K1 wrote:
użyłem pergaminu. Może za cieńki?

spróbuj z kalką techniczną ;) dobrze rozprasza swiatło lampki biurowej ;) kosztuje 20 gr za a4

Viewing 47 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.