Fotolab

Obróbka i archiwizacja zdjęć

Member

Korzystam z usług fotolab’u. Potrzebuję rozszyfrowania cyfr na odwrocie dotyczących korekcji bo cos mi się wydaje, że obsługa, mówiąc kolokwialnie, „leci w bambuko”. Kiedyś chyba był artykół w F-V na ten temat. Byłbym wdzięczny za info gdzie mozna znaleść jakieś materiały na ten temat. Może www?

Member

I rozszyfrowanie cyfr, i znalezienie materiałów okazuje się nie takie proste. Przede wszystkim różne laby mają różne oznaczenia. Generalnie same NNNN (3, 4 albo 5) oznaczają brak jakiejkolwiek korekcji – tyle jest pewne. Jeśli pomiędzy nimi (albo zamist nich) są jakieś cyfry, oznaczają korekcję na danym kanale. Którym konkretnie – to też zależy od labu. Kanały mogą być w porządku CMYK, YCMK, albo jeszcze innym. Może też być w RGB, podobno. Na końcu po tych N-ach albo cyfrach jeszcze powinna być informacja o wyostrzaniu, gdzie N albo 0 oznacza brak.
To chyba niewiele wyjaśnia :) Obawiam się, że konkretne informacje o znaczeniu tego kodu można dostać tylko z labu, z którego się korzysta.

Member

Dzieki. Ja mam 5 5 0 1 2 1 1. Fotka ma nieco zielonego zafarbu i lab twierdzi, że tylko lekko podostrzył i zwiększył kontrast co uważam jest bzdurą.
Pozdrawiam

Member

Nie wiem jak uruchamiasz na labie zlecenie. No ogół pliki cyfrowe wędrują do obróbki z fotokiosku. Jeżeli ty tesz tak masz, to pamiętaj o wyłączeniu opcji automatycznej korekcji. To co opisujesz pachnie jakąś przystawką cufrową do labu analogowego. Na labach cyfrowych obsługa na ogół nie koryguje zdjęć, chyba że ich o to poprosisz. Sami z siebie to oni raczej tego nie robią. Poszukaj może innego labu, to czasami radykalnie poprawia jakość odbitek.
Powodzenia

Member

Zanosze fotki na CD lub pendrive. Wygląda na to, że on sami z własnej woli korygują. Dotyczy to pojedyńczych fotek formatu 20×30. Mniejszych chyba nie korygują. Wybieram sie do nich na rozmowę i teraz wiem nieco więcej o czym rozmawiać. Dzięki

Member

Jak pozbyć się dręczącej nas niepewności „czy otrzymam to co widzę”, dając do labu zlecenie na wykonanie fotek.
Należy mieć i stosować profil kolorów wybranego labu. Polecić mogę http://www.e-agfa.pl/, który chętnie go udostępnia. Nawet nie trzeba wychodzić z domu, zlecenie przez internet, a fotki dostarcza posłaniec. Jak sobie fotkę przygotujemy, taką będziemy mieć. Życzę zainteresowanym dobrego ich przygotowania.
Stefan L

Member

Ale przecież człowiek pisze, że jego zdaniem grzebią mu w plikach, a na to niestety nawet oryginalne profile labu nie poradzą. Ja również „przerabiałem” różnych laborantów, i z utopsji wiem, że trzeba szukać aż do skutku. Mimo, że mieszkam w pobliżu dużej aglomeracji, zamówienia na których mi zależy wysyłam via internet do labu który znajduje się ode mnie ok. 200 km. Ale świat tak zmalał, że nie ma to znaczenia. Znalazłem człowieka na Allegro i nie dośc, że powiększenia robi bez zarzutu, to oferuje niezwykłe ceny – za odbitkę 30×45 cm na Crystalu Fuji płacę 6 zł !!! Może to jest jakiś sposób na twoje bolączki?

Member

No rozmowa w labie była wreszcie konkretna. Uzyskałem informację o oznaczeniach i tak cyfry korekty (w tym labie):
1 – gęstośc (jaśniej, ciemniej)
2 – żólty
3 – purpura
4 – czerwony
5 – kontrast
6 – nasycenie
7 – ostrość
kOd 5 5 0 1 2 1 1 oznacza rozjaśnienie, dołożenie żółtego,purpura b.z,nieco czerwonego,zwiększony kontrast, nieco zwiększone nasycenie i ostrość. Poza tym facet twierdzi, że najlepiej dawać fotki bez wyostrzania bo on to robi i tak obowiązkowo. Ciekawe?!! Twierdzi, że każdą fotkę poprawia (nawet 1000 fotek w zleceniu) chyba, że ktoś wyrażnie zaznaczy, że bez poprawiania.
Reasumując, to chyba najważniejszy wniosek to taki by koniecznie rozszyfrować oznaczenia na odwrocie z labu, który wykonuje fotki. Przynajmnie można się czegos doszukać. Poza tym można ustawić sobie monitor konfrontując obraz z tymi fotkami, które nie były ruszane. Jest to o tyle sensowne, że w labach (tych lepszych) mają lepsze monitory niż domowe i są zestrojone z maszyną. Facet twierdził, że jeżeli w 80% fotek zlecenia poprawia zdecydowanie (mocno) np. żółty to trzeba szukać albo w aparacie (bal.bieli jeżeli odbitki prosto z karty) albo w monitorze (jeżeli były obrabiane).
Niby oczywistości ale warto sobie to uświadomić.

Keymaster

Może lepiej znaleźć lab, gdzie jest możliwość zrobienia bez korekcji i pobrania profilu kolorystycznego labu? Można wówczas przestać zgadywać co się dostanie.

Member

Niektóre Fotolaby, np. Fuji, Agfa – oferują, oprócz profili kolorystycznych do Adobe Photoshop, możliwość kalibracji monitora klienta.
„W celu skalibrowania państwa monitorów udostępniamy plik kalibracyjny (np. na poniższej stronie http://www.fotolabfuji.pl/profil/9x13testmonitora.jpg do porównania ze zdjęciem wywołanym na naszej maszynie”.

Taką kalibracyjną odbitkę można (z reguły bezpłatnie) otrzymać w Labie. Po pewnym okresie dopasowywania się Ciebie i monitora, Twoich przyzwyczajeń w obróbce, kadrowaniu i praktyki labu – będziesz najczęściej zadowolony nawet z ich automatycznych korekt. Jeżeli masz jakieś specjalnie trudne kolorystycznie zdjecia, możesz zaznaczyć na zleceniu w Fujilab – że nie chcesz żadnych korekt – i wtedy na Twoje ryzyko wykonają zlecenie. Większość klientów wręcz liczy na poprawki zdjęć w Fotolabie – i na takich głównie nastawiony jest laborant. Tych co nie chcą korekt jest niewielu, czasem godzinami przesiaduję u znajomych w fotolabie -i na palcach jednej ręki można policzyć tych, co chcą odbitek bez korekty. Dla zmyłki, niektóre kioski w fotolabach nie są idealnie skalibrowane z profilem kolorystycznym macierzystego labu. Fotka oglądana u Ciebie, na skalibrowanym monitorze i prawidłowo wykonana w Fotolabie, czasem wygląda fatalnie na kiosku, ale to już trzeba doświadczalnie wyczaić. Najlepiej trzymać się jednego, w miarę porządnego Fotolabu i na niego skalibrować swój sprzęt i przyzwyczajenia, a będziesz zadowolony.
Stały klient otrzyma kartę rabatową na usługi, ważną we wszystkich salonach – odpowiednio np. Agfa lub Fuji
Ja praktykowałem z trzema Fotolabami Fuji i dwoma Agfa – w końcu dostroiłem się do jednego Fuji, mam tam stałe upusty, średnio 90% fotek robią zgodnie z moimi wymaganiami i ustawieniami fotek, reszta wygląda różnie, ale również bezpłatnie poprawiają zlecenie wykonane zbyt niechlujnie. Raz nawet powtórzyli mi bezpłatnie serię kilkunastu identycznych odbitek 18×25, przeznaczonych dla grupy parafian. Stały klient ma pewne prawa do rozpieszczania…
Z numeracji na odwrocie odbitki interesuje mnie tylko numer odbitki, który wcześniej nadałem fotkom, który pozwala mi szybko i prawidłowo posegregować odbitki dla różnych zamówień. Jeżeli kolorystyka i inne parametry zdjęcia odbiegają znacznie od moich ustawień – to po prostu zwracam fotkę do poprawki, ale są to nieliczne przypadki (po okresie wzajemnego dopasowania sie klienta i labu). Dla precyzyjnego kadrowania i unikania nadmiernego ścinania skrajnych, czasem ważnych partii odbitki – zalecono mi ustawiać rozdzielczość 302dpi, a nie 300 – jak powszechnie podają instrukcje Fotolabów. Agfa stosuje rozdzielczości 400 dpi, mają też opcję dynamicznego cięcia – z którą często są problemy i dyskusje z klientami, przyzwyczajonymi do maszyn Fuji, więc od 3 lat trzymam się jednego Fujilabu i jestem zadowolony. W razie awarii – mają zniżkę dla swoich stałych klientów w innym zaprzyjaźnionym labie – i to też się liczy.

Member

Przy wszelkich udogodnieniach korzystania z usług Fotolabów, trzeba mieć na uwadze fakt, że w Fotolabie wszystko płynie -panta rhei, co podobno odkrył już Heraklit z Efezu. Otóż praktycznie rzadko kiedy mamy pewność stuprocentowej powtarzalności wyników nawet w najlepszych Fotolabach. Odbitka wykonana nawet bez korekty dzisiaj i ponowiona, np. za kilkanaście dni – gdy fotolab zmieni serię papieru, albo serię chemikaliów, a do maszyny usiądzie inny laborant – już są niewielkie różnice w odbitkach tego samego pliku cyfrowego lub negatywu. Każda nowa partia papieru fotograficznego ma inną korekcję wstępną, podobnie z inną partią chemikaliów, ma swój specyficzny skład. i pomimo wprowadzania w fotolabie wstępnych korekt, laborant znowu musi skalibrować maszynę na określony profil, a to zależy od jego osobistej percepcji itd.
Przypuszczam (nie jestem tego pewny), że niektóre cyfry i litery na odwrocie odbitki mogą właśnie oznaczać korekcję wstępną kalibracji w fotolabie dla określonej partii papieru, korekcję bieżącą no i nazwę pliku z rozszerzeniem.
W ciągu dnia nieustannie zmienia się skład chemiczny kąpieli w maszynie, i pomimo korekt, dodawania określonych porcji regeneratorów po wykonaniu pewnej ilości odbitek (liczonych wg powierzchni zdjeć) – to całkowicie stała jest tylko temperatura kąpieli, a odbitka wykonana rano, może minimalnie różnić się od powtórki wykonanej po kilku godzinach, albo powtórzonej w innym formacie i z innej rolki papieru. Dlatego tak niechętnie bawię się w powtórki tej samej odbitki dla tych samych, często kapryśnych, znajomych osób w zamówieniach. Trudno potem komuś nieobeznanemu z procesem fotochemicznym wytłumaczyć, dlaczego zdjęcie sprzed tygodnia jest ciut inne, niż przyniesione dzisiaj…
Odbitki wykonane w różnych okresach minimalnie różnią się od siebie i jest to nieuniknione z powodów jw. Czasem zdarza sie idealne powtarzanie wyników, ale to rzadkość.

Member

Mam pytanie dotyczące labu Agfy. Zamawiałem u nich odbitki dość długo i w dość dużych ilościach. W trybie REPRO. Byłem zadowolony i to bardzo. Miałem 2 lata przerwy z różnych powodów. Po tych 2 latach zamówiłem odbitki oczywiście w labie Agfy. Jakie było moje rozczarowanie w chwili odbioru zdjęć. Jakieś takie sine, trupie. Wszystko przeniebieszczone. Pytam się obsługi, o co chodzi. Ma pan nieskalibrowany monitor, usłyszałem w odpowiedzi. Mówię, że kalibracja monitora nic nie ma do tego. Niemożliwe żeby w serii kilkudziesięciu zdjęć wszystkie były takie, a są. Żeby się przekonać o tym, że kalibracja monitora nie ma nic z tym wspólnego przyniosłem trzy archiwalne JPG-i sprzed 2 lat i znowu to samo. Za dużo niebieskiego. A przecież stare odbitki są dobre.
No to dowiedziałem się, że w międzyczasie zmienili papier z AGFAPHOTO na KODAK ENDURA. A poza tym, czy pobrałem ze strony internetowej profil kolorów?
No to biegnę do domu, pobieram profil, instaluję, wykonuję konwersję plików i pełen nadziei składam zlecenie.
Odbitki jeszcze bardziej niebieskie, niż przed konwersją do właściwego [?] profilu.
Nic z tego nie rozumiem. Moim zdaniem, w momencie zmiany papieru to zakład powinien przekalibrować maszynę. Nie wiem, nie znam się na tym, ale być może sprawę załatwiłyby zmiany dokonane przez Agfę w profilu. Ale powinna to zrobić Agfa, a nie żądać, aby klienci grzebali w kolorach w swoich kilkuletnich archiwach. No tak, ale podobno do kalibracji maszyny trzeba tęgiego fachowca…
Obsługa jest oczywiście bardzo pewna siebie i traktuje człowieka jak ciemniaka, który na niczym się nie zna. Dyskutować z nimi trudno. Oni wiedzą lepiej. (Nawet podjęto próbę przekonania mnie, że te niebiesko-sine zdjęcia wyglądają lepiej)
Zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie nastawieni są na klienta mającego niewielkie wymagania, płacącego i niemarudzącego. Takiego, co jak rozpozna przysłowiową ciocię na zdjęciu, to będzie zadowolony. Ale co ja mam zrobić? Zmienić lab ktoś powie. No to dzwonię do KODAKA. Gość, z którym rozmawiałem nie słyszał o trybie REPRO, nie wie co to profil ICC. Ręce opadają.
Czuję sie zniechęcony. Może wyciągnąć powiększalnik z szafy i wrócić do fotografii czarno-białej. Przynajmniej jak coś wyjdzie nie tak, to będę znał winnego. I nikt nie będzie mnie traktował jak idioty.

Member

Zmiana papieru może wpłynąć na kolorystykę zdjęć, ale nie aż tak. Tzn. różnicę między starą a nową odbitką mogłoby być widać w dobrym świetle, po przyjrzeniu się i zestawieniu jednej z drugą. Wyraźne przebarwienie oznacza, że coś jest zdrowo zrąbane. Jeśli zainstalowanie profilu (zakładam, że oglądałeś w PSie soft proofa i nie był niebieski) nie pomogło, to albo mają totalnie rozkalibrowaną maszynę (wszystko możliwe…) albo mimo zamówienia REPRO coś jednak grzebią (to byłoby naprawdę dziwne). To drugie powinno być widać w cyferkach na odwrocie odbitki. Na rozkalibrowaną maszynę niestety nic nie poradzimy.
Jeszcze dla pewności: porównywałeś stare odbitki tych samych plików z nowymi i z ich obrazem na monitorze, tak?

Member

Andrzej2-ja robiłem drugi raz takie same odbitki z negatywu w tym samym labie,w którym robiłem pierwsze i aby uzyskać identyczne jak przy pierwszym razie dałem nawet te pierwsze na wzór.Odstęp czasowy między pierwszymi i drugimi to jakiś miesiąc.Oczywiście zapewnienia,że wszystko będzie identyczne były.Odbieram,a tam nie dość,że znacznie ciemniejsze to jeszcze jakieś rysy na zdjęciach,które sami zobaczyli dopiero jak im je pokazałem.Normalnie….ach,szkoda gadać.Dałem sobie spokój z kliszami i kupiłem lustro cyfrowe.Teraz zdjęcia oglądam na monitorze,a fotolabów unikam jak tylko mogę.Wolę w świetnej jakości na ekranie niż zepsute na papierze.Bo taka jest prawda-to co robią w fotolabach to partactwo,tym bardziej,że swoimi błędami i lenistwem próbują obarczać klienta.Pewnie są i takie laby gdzie do sprawy podchodzi się profesjonalnie,ale to niewielki margines.
Twoje ostatnie 3 zdania są jak najbardziej odpowiednie w takiej sytuacji.
Pozdrawiam.

Member

Po dwóch dniach dochodzę do wniosku, że to jednak moja wina. Grzebałem w kalibracji monitora. Wydaje mi się, że teraz jest lepiej. Ale najważniejsze, zauważyłem, że inaczej obraz wygląda, gdy dokona się konwersji na właściwy profil ICC i dopiero potem edytuje zdjęcie. Poprzednio zrobiłem dokładnie odwrotnie. Tak jak pisałem przekonwertowałem gotowy obraz sprzed 2 lat. Zobaczymy, może pomoże.
Odpowiadając Ewie: trudno mi o porównanie odbitek z ich obrazem na monitorze. Owszem mogę porównać teraz (nie były niebieskie). W międzyczasie zmieniłem monitor, więc nie wiem, jak wyglądały poprzednio.
Ciągle się upieram, że monitor o tyle ma znaczenie, że edycji dokonuje się oglądając obraz właśnie na nim. Natomiast dając gotowy obraz do laboratorium odbitka powinna być identyczna. I to niezależnie od tego, co widać na monitorze.
Tak a propos literek na odwrocie. W trybie REPRO z tyłu odbitek nie ma żadnych napisów. Ma to tę wadę, że nie ma też nazwy pliku (a to się czasem przydaje, np., gdy wykonuje się kilka odbitek z tego samego obrazka, lecz przy minimalnych różnicach w edycji, trzeba później „na oko” identyfikować zdjęcie, a czasem na monitorze różnica jest dość wyraźna, a na odbitce minimalna, co pewnie wiąże się też z wielkością tego, co widać).
Jeśli chodzi o to, co w zakładach fotograficznych (w tym i w labach) potrafią zrobić z negatywami, to można by było książkę napisać. Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby to dwóch bytnościach w takim zakładzie negatyw nie wrócił porysowany. W Labie Fuji widziałem kiedyś jak laboludek prowadził ożywioną dyskusję z klientem. Negatyw był wyciągnięty z woreczka i leżał przed nim na ladzie. Laborant trzymał go pod palcem i tarł nim o tą ladę. Taki miał tik nerwowy.
Linie papilarne tych „profesjonalistów” na negatywach to też żadna sensacja. Jedynie w Zakopanem widziałem przed laty laboranta w rękawiczkach.
Pozdrawiam i życzę udanych zdjęć w nowym roku.

Member
Andrzej2 wrote:
trudno mi o porównanie odbitek z ich obrazem na monitorze. Owszem mogę porównać teraz (nie były niebieskie). W międzyczasie zmieniłem monitor, więc nie wiem, jak wyglądały poprzednio.
Ciągle się upieram, że monitor o tyle ma znaczenie, że edycji dokonuje się oglądając obraz właśnie na nim. Natomiast dając gotowy obraz do laboratorium odbitka powinna być identyczna. I to niezależnie od tego, co widać na monitorze.

Chodziło mi o porównanie starej odbitki (jeśli ją jeszcze masz oczywiście), nowej odbitki i obrazu tegoż pliku na monitorze. Jeśli nie ruszałeś pliku, odbitki powinny być takie same, albo prawie. Choć to w sumie i tak niewiele powie.
„odbitka powinna być identyczna” – nie bardzo rozumiem. Identyczna z czym? Jeśli monitor z jakiegoś powodu (na przykład skopanej kalibracji) wyświetla kolory dajmy na to jako bardziej żółte, to osoba edytująca stara się to zniwelować tak, żeby szare wyglądało na szare, a nie na żółtawe. W efekcie zdejmuje tego żółtego za dużo i zdjęcie sie staje niebieskie, ale oglądający tego nie wie, bo widzi neutralne. W takim przypadku plik „neutralny” na monitorze, po wydrukowaniu okaże się niebieski.
Co do kolejności edycji: po zmianie profilu (albo przynajmniej podglądu profilu) na ICC labu obrazek powinien wyglądać dobrze. To jest podgląd tego, co dostaniemy z labu. Więc jeśli edytujesz w domyślnym profilu i jest ok, a potem konwertujesz i jest nie ok, to po prostu trzeba jeszcze trochę kolory zmienić. I oprócz wersji z ICC labu zapisać sobie też plik, który ma właściwe kolory _przed_ tą konwersją.

Member

Witaj Ewo!
Dziękuję za odpowiedź.
Oczywiście masz rację. Wyraziłem się mało precyzyjnie. Przepraszam. Chodziło mi o porównanie dwóch odbitek: tej sprzed dwóch lat i tej wykonanej obecnie (mam obie). I tylko w tym kontekście pisałem, że monitorowi nic do tego.
Oglądając w PS oba pliki (tzn. przed konwersją i po konwersji na ICC Labu widzę, że różnią się mniej więcej tak samo, jak różnią się odbitki.
Natomiast oglądając obrazy w „Galerii fotografii systemu Windows” różnice są bardzo duże (te nowe, tzn. te po konwersji, w „Galerii” są za czerwone i za bardzo kontrastowe). Pewnie wynika to stąd, że jest to program niewyposażony w system zarządzania kolorami. Ale z drugiej strony jest tak tylko w przypadku tych dwuletnich plików (plik 2 lata temu poddawany był edycji, teraz tylko przekonwertowany). Gdy zgram JPG-i z aparatu i przekonwertuję na ICC Labu, to oglądając w „Galerii” pliki przed konwersją i po konwersji widzę różnicę, ale w drugą stronę: jakby trochę kontrast się zmniejszył. Ale minimalnie. Oczywiście żaden z plików nie jest poddawany edycji.
Miałbym jeszcze wiele pytań, ale muszę to sobie najpierw w głowie sam poukładać, bo widzę, że jestem za bardzo w gorącej wodzie kąpany.
Z tego, co piszesz wynika, że kolejność edycji i konwersji nie ma znaczenia. Dobrze zrozumiałem?
Pozdrawiam

Member

Kolejność edycji i konwersji nie ma znaczenia, jeśli plik po konwersji wygląda dobrze. Celem jest uzyskanie ładnej odbitki. Ja zwykle przeprowadzam edycję tonalną „ogólną”, czyli tak żeby było ok bez żadnego specjalnego profilu. Jeśli niosę do labu (ręcznie, na płycie, bo to nie jest lab internetowy), muszę jeszcze zdjecia lekko rozjaśnić i odjąć troszkę żółtego, bo po podglądzie ICC są zbyt ciemne i żółtawe właśnie. Mam takie krzywe zapisane, więc robię to (na już wcześniej edytowanym pliku) dwoma kliknięciami. I odbitki zawsze są takie jak powinny, a lab mi żadnych poprawek nie wprowadza.

Member

Mam pytanie dotyczące obróbki zdjęcia po przekonwertowaniu do profilu firmy. Zdjęcie obrabiam w przestrzeni sRGB i na końcu konwertuję do właściwego profilu. Zdjęcie oczywiście wygląda inaczej (w tym wypadku gasną żółcie i czerwienie, trochę zielenie, a niebieski jest prawie bez zmian, całe zdjęcie jest ciemniejsze). Czy dobrze myślę, że mogę (a w zasadzie powinienem) jeszcze na tym zdjęciu dokonać korekt, żeby rozjaśnić te czerwienie i żółcie? Jak to najlepiej zrobić? Rozjaśniając całe zdjęcie, a potem zwiększając nasycenie żółtego i czerwonego?

Member

Na czym polega „gaśnięcie” żółci i czerwieni? Robią się ciemniejsze czy mniej nasycone?
Jeśli ciemniejsze, to można po prostu rozjaśnić – już na tym nowym profilu. Jeśli mniej nasycone, to jest problem, bo możliwe że ten profil nie zawiera odpowiednio nasyconych czerwieni i żółci. Wtedy po prostu nie da się takich kolorów uzyskać. Możesz spróbować zwiększać nasycenie, ale patrz przy tym uważnie, czy jaskrawe fragmenty nie tracą przy tym szczegółów.
Warto też porozmawiać z tym labem, żeby się dowiedzieć jaki sposób konwersji zalecają (Perceptual, Colorimetric, z kompensacją punktu czerni czy bez itp). Może przy zmianie metody będzie lepiej.

Viewing 19 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.