Strona główna Fora Foto Inne Fotoreporter – zawód bez przyszłości

Fotoreporter – zawód bez przyszłości

Inne

 
Member

Koncern CNN zwalnia tuzin fotoreporterów, bo – uwaga, uwaga – “tylu ludzi fotografuje, a mają tak dobry sprzęt, że nie ma sensu zatrudniać zawodowców”. A ci fotografujący ludzie wrzucają zdjęcia z różnych wydarzeń na serwis iReporter (takie CNN-owski odpowiednik Kontaktu24), skąd CNN sobie bierze zdjęcia i jakoś ilustruje newsy. Oczywiście tym, wrzucającym na iReportera nie płacąc za to. Informacja jest tutaj: http://www.petapixel.com/2011/11/29/cnn-lays-off-photojournalists-citing-the-accessibility-of-quality-cameras/ Podobał mi się komentarz, że to udowadnia, że jak się milionowi małp da milion aparatów, to dostanie się miliard kiepskich zdjęć, ale da się nimi zapchać newsy i nie trzeba za nie płacić.
Nie jest to pierwsza wiadomość o redukowaniu fotoreporterów – z tendencją do redukcji do zera. Jeśli ktoś z forumowiczów jest na tyle młody wiekiem, że wybór zawodu jeszcze przed nim, to od fotografii prasowej powinien trzymać się z daleka. Chyba że jest bogaty z domu i chce sobie pouprawiać niedochodowe hobby.

 
Member
Piotr wrote:
Podobał mi się komentarz, że to udowadnia, że jak się milionowi małp da milion aparatów, to dostanie się miliard kiepskich zdjęć, ale da się nimi zapchać newsy i nie trzeba za nie płacić.

Z małym zastrzeżeniem – trzeba włożyć trochę wysiłku, by nauczyć ten milion małp zachowania ‘na salonach’ ;-)
Chociaż z drugiej strony, patrząc na zachowanie polityków i prominentów na owych ‘salonach’, to jednak nie, w większości przypadków nie trzeba, nie będą się wyróżniać z tłumu ;-)

 
Member

Może jak by “małpy” czytały ze zrozumieniem regulaminy tych wszystkich serwisów czyniących z nich pseudo-reporterów, to by się 3x zastanowiły, zanim jakieś zdjęcie by przesłały…
Pewnie taki National Geographic nie pozwoli sobie na wydawanie miesięcznika ilustrowanego wyłącznie zdjęciami pozyskanymi za free od przypadkowych osób (choć i tak takie zdjęcia się już u nich pojawiają), jednak faktycznie rynek pracy dla rasowych fotoreporterów się kurczy. Pozostają im do obstawienia miejsca do których bez legitymacji zwykły “Kowalski” się nie dostanie oraz imprezy wymagające stosownej akredytacji. Pewnie nawet z rejonów “zapalnych” ludność cywilna ma w swoich zbiorach więcej mocnych zdjęć niż reporterzy wojenni.
W moim mieście, dwie główne gazety, na chwilę obecną, zatrudniają kilku etatowych dziennikarzy i chyba podobną liczbę licealistów i studentów. Wszyscy piszą teksty i ilustrują je własnymi zdjęciami, skutkiem czego, część artykułów napisanych jest na średnim poziomie ale zilustrowana dobrymi zdjęciami i na odwrót.
Reasumując, kolejnego “Niedenthala” (przy okazji, świetna ta jego biografia) świat już chyba nie zobaczy.

 
Member

Obsługiwać aparat i pstrykać “fotki” to każdy byle kto potrafi. Jednak robić dobre, poruszające i pokazujace rzeczywistośc fotografie trzeba umiec robić i trzeba to czuć. Według mnie to wielka szkoda, że nie inwestuje sie w dobrą fotorafię prasową i nie rozwija się jej.

 
Member

Ale co Ty się Piotr CNNem przejmujesz. Kryzys ich dopadł to zwalniają. Zobacz co się tam teraz dzieje. W zeszłym tygodniu AIRLINES ogłosiły niewypłacalność. Wiesz ile tam pracuje ludzi? A co to jest tuzin dla takiego CNN. Ja rozumiem że to taki precedens ale nie demonizowałbym.
Druga sprawa jest taka, że faktycznie dzisiejsze najnowsze aparaty pozwalają robić amatorom coraz lepsze zdjęcia. A fotografia reportażowa dużo wybacza. Najważniejszy jest temat. Często o zdjęciu decyduje być albo nie być w danym miejscu i o danym czasie. Fakt że amator nie zastąpi zawodowego reportera, ale jeśli tych amatorów będzie tysiąc albo milion to coś tam sobie CNN z tych zdjęć wyłuska dla siebie, może nawet równie dobrych jak od zawodowca.
A po trzecie wydaje mi się, że fotografia prasowa ma się całkiem nieźle obserwując rynek kolorowych czasopism dla gospodyń domowych. I zobacz mimo takiego nasycenia rynku cały czas pojawiają się nowe tytuły. Ludzie są spragnieni informacji „jak się czuje Kasia Skrzynecka po porodzie” czy „co sobie kupiła Doda”. A w tych arcydziełach jest masa zdjęć.
Nie będzie tak źle ;)

 
Member

Wszystko już schodzi na psy. Ludzie się totalnie zapominają… Każdy dąży do tego by wszystko robić taniej i taniej.. Kończy się to tak, że linie lotnicze w końcu upadają jak im się noga choćby lekko podwinie bo latały praktycznie po kosztach.
Jakość pokazywanych przez CNN (i nie tylko) wiadomości pewnego dnia spadnie do tego stopnia, że ludzie przestaną to oglądać i wtedy nastąpi zwrot. Nie będziemy już chcieli oglądać tych marnej jakości news’ów i wtedy fotoreporterzy wrócą do łask… Przykre jest to, że obecny trend potrawa pewnie kilka lat i mnóstwo ludzi straci przez to pracę..
Pytanie, kiedy świat się opamięta…

 
Member
tomasziolkowski wrote:
Ale co Ty się Piotr CNNem przejmujesz. Kryzys ich dopadł to zwalniają. Zobacz co się tam teraz dzieje. W zeszłym tygodniu AIRLINES ogłosiły niewypłacalność. Wiesz ile tam pracuje ludzi? A co to jest tuzin dla takiego CNN. Ja rozumiem że to taki precedens ale nie demonizowałbym.

To nie chodzi o to, że zwalniają, tylko dlaczego zwalniają. A oficjalny powód jest właśnie taki, że zawodowych fotoreporterów nie potrzeba, skoro amatorzy wrzucają fotki do iReportera.

Quote:
Druga sprawa jest taka, że faktycznie dzisiejsze najnowsze aparaty pozwalają robić amatorom coraz lepsze zdjęcia. A fotografia reportażowa dużo wybacza. Najważniejszy jest temat. Często o zdjęciu decyduje być albo nie być w danym miejscu i o danym czasie.

Czyli wcześniej fotoreporterów zatrudniano, bo mieli dobry sprzęt? ;)
To jest spora przesada, że o zdjęciu decyduje “bycie we właściwym czasie i miejscu”. Owszem, tak się mówi, ale tam powinna być gwiazdka i przypis “dotyczy tych, którzy dobre reporterskie zdjęcia potrafią robić”. To jest dokładnie tak samo jak z pejzażem czy portretem – wyślij pstrykacza do jakieś słynnego krajobrazowego raju, a wróci nie ze wspaniałymi pejzażami, tylko z pstrykami. Ot, to samo miejsce w obiektywie Adamsa i pstrykaczy:
http://www.google.pl/search?q=half+dome&hl=pl&prmd=imvns&source=lnms&tbm=isch&ei=8nzXTuDpFsad-waMqtm-Dg&sa=X&oi=mode_link&ct=mode&cd=2&ved=0CBkQ_AUoAQ&biw=1184&bih=715
http://www.anseladams.com/Moon_and_Half_Dome_p/5010117-u.htm
Tak samo z reportażem. Wcale nie jest tak, że fotoreporter fotografuje po prostu to co obiektywnie jest. On wybiera sytuację, kadr i ujęcie, żeby jednym zdjęciem opowiedzieć historię. Miliony pstryków żadnej historii nie opowiedzą.

Quote:
Fakt że amator nie zastąpi zawodowego reportera, ale jeśli tych amatorów będzie tysiąc albo milion to coś tam sobie CNN z tych zdjęć wyłuska dla siebie, może nawet równie dobrych jak od zawodowca.

Tak, coś sobie wybiera. Nie, nie jest to nawet zbliżone do tego, co potrafi przywieźć dobry fotoreporter. I jakość sprzętu nie ma tu nic do rzeczy.

Quote:
A po trzecie wydaje mi się, że fotografia prasowa ma się całkiem nieźle obserwując rynek kolorowych czasopism dla gospodyń domowych. I zobacz mimo takiego nasycenia rynku cały czas pojawiają się nowe tytuły. Ludzie są spragnieni informacji „jak się czuje Kasia Skrzynecka po porodzie” czy „co sobie kupiła Doda”. A w tych arcydziełach jest masa zdjęć.

Proszę Cię… To jest Twoim zdaniem fotografia prasowa?

Quote:
Nie będzie tak źle ;)

A tu się zgadzamy. Nie będzie tak źle. Będzie jeszcze gorzej.

 
Member

Piotr sądze, że nie jest tak źle. takich zdjęć http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114944,10736912,Tsunami_w_Japonii__arabskie_rewolucje__sportowe_emocje.html na “kontakt24” nie dostaje się. Dobry fotoreporter zawsze bedzie w cenie :)

 
Member

No właśnie przestaje być w cenie, _pomimo_ że na różnych kontaktach24 takich zdjęć nie ma. Po prostu wydawcy doszli do wniosku, że nie musi być jakość, a “jakoś” wystarczy, byle za darmo.

 
Member

ostatnio w ogóle jest modne nie płacenie za zdjęcia. Przy takim dostępie do cyfrówek to normalne. Ale nie sądze by miało to trwale dotknąć fotoreporterki. Bo tu nie tylko trzeba byc we właściwym miejscu we właściwym czasie. Trzeba to jeszcze zawrzeć w sensownym kadrze i w miarę jakości. :)

 
Member

Czyli co? Trzeba zabrać się za śluby!
Chałturzenie dla mas trzyma cenę. Jak obserwuję swoje podwórko to coraz ciaśniej w tym towarzystwie.

 
Member

bo coraz więcej osób ma cyfrówki :) i coraz wiecej gniotów leci.

Ostatnio znajoma pokazała mi zdjęcia ze ślubu … ehh… szkoda gadać.

 
Member
ka_tula wrote:
Trzeba to jeszcze zawrzeć w sensownym kadrze i w miarę jakości. :)

Nie trzeba. Kontakt24 i inne iReportery wystarczą.

 
Member
 
Member
tomasziolkowski wrote:

takich na kontakt24 nie znajdziesz ;P

 
Member
Piotr wrote:
Koncern CNN zwalnia tuzin fotoreporterów, bo – uwaga, uwaga – “tylu ludzi fotografuje, a mają tak dobry sprzęt, że nie ma sensu zatrudniać zawodowców”. A ci fotografujący ludzie wrzucają zdjęcia z różnych wydarzeń na serwis iReporter (takie CNN-owski odpowiednik Kontaktu24), skąd CNN sobie bierze zdjęcia i jakoś ilustruje newsy. /…/

Abstrahując od CNN, wydaje mi się to dość naturalne tylko trzeba tu podejść raczej od strony socjologicznej a nie fotograficznej.
Sądzę że ludzi coraz bardziej interesuje sama informacja (jakoś tam zilustrowana) a nie ilustracja dobrej jakości.
Jesteśmy przyzwyczajeni do widoku różnych kataklizmów, tajfunów, trzęsień ziemi itp na bardzo dobrej jakości filmach
w bardzo dobrej jakości odbiornikach TV.
Wiemy dokładnie jak takie zjawiska wyglądają.
Ale jeżeli takie niecodzienne zjawisko wystąpi u nas, w naszym mieście, to raczej nie oczekujemy przekazu znakomitej jakości, bardziej liczy się autentyczność i szybkość.
Jeżeli ktoś zrobił zdjęcia lub filmik komórką i pokazuje go po 10 minutach to jakość nie ma znaczenia.
Kiepska jakość i szybkość opublikowania dodaje tylko wiarygodności, wierzymy że informacja jest rzetelna a nie spreparowana w PS.
Do obrazu tworzonego fachowo ludzie tracą zaufanie, tyle już było oszukaństwa, fotomontaży, przeróbek.
A ludzie z aparatami są faktycznie wszędzie. Słyszalem kiedyś że obecnie jest nawet moda na turystykę do krajów gdzie dzieje się coś niebezpiecznego, mieliśmy zresztą małą próbkę tego zjawiska przy poprzednich wydarzeniach w Egipcie.
Ludzie to wszystko fotografują, pokazują, jest to autentyczne. Nikt nie wymaga od nich dobrej jakości czy też podejścia artystycznego. To nie na wystawę.

A fotografia reporterska na dobrym poziomie ma szanse wszędzie tam, gdzie przeciętny śmiertelnik nie ma szans dotrzeć np w kosmosie, pod wodą na dużych głębokościach, w dżungli amazońskiej, w Himalajach, na Antarktydzie.
Wszędzie tam gdzie jest potrzebna wyjątkowo dobra kondycja fizyczna i bardzo dobry, drogi sprzęt (a często też i oddział wojska z karabinem maszynowym).
W takim np National Geographic prawdopodobnie zawsze będzie znakomita fotografia, ale też i pieniądze są tam niewyobrażalne.

 
Member

Piotr, czas chyba przyjąć do wiadomości, że istnieje kryzys(brr!), nawet w branży fotonews. Serwisy informacyjne próbują jakoś z tym walczyć i dlatego na chwilę obecną liczy się szybkość zamieszczenia newsa w imię zasady “first always wins”. Kryzys odejdzie i fotoreporterzy znów będą cenieni. ;)

Jestem spokojny o powidła z wyższej półki dla dużych nazwisk w fotobiznesie. Nawet po obejrzeniu albumu ślubnego poczynionego przez Tonego Mcgee(sic!)

 
Member

To nie jest kwestia kryzysu! Zjawisko zaczęło się 10 lat temu i jest niezależne od kryzysu. Wydawcy tną koszty i jakość materiałów, a fotografowie są pierwsi do cięcia tutaj. To, o czym pisze Piryt (“ludzi coraz bardziej interesuje sama informacja (jakoś tam zilustrowana) a nie ilustracja dobrej jakości”) to jest raczej założenie wydawców, a nie rzeczywistość (zresztą w odniesieniu w ogóle do jakości treści, a nie tylko samej ilustracji). Założenie wydawców jest takie, że kiepski i tani materiał da się tak samo dobrze sprzedać, jak dobry i drogi materiał. Współwystępowanie z tą tendencją tzw. kryzysu prasy papierowej nie jest, moim zdaniem, przypadkowe :) Ja po raz kolejny zwracam uwagę, że CNN nie zwolnił fotografów, bo ma kryzys i musi ciąć, tylko – otwartym tekstem – bo ma darmowe zdjęcia od amatorów, którymi zapchają newsy.
A fotografia ślubna nie ma z prasową nic wspólnego. Owszem, na rynku fotografii ślubnej raczej fotografów przybywa niż ubywa.

 
Member
Piryt wrote:
A fotografia reporterska na dobrym poziomie ma szanse wszędzie tam, gdzie przeciętny śmiertelnik nie ma szans dotrzeć np w kosmosie, pod wodą na dużych głębokościach, w dżungli amazońskiej, w Himalajach, na Antarktydzie.
Wszędzie tam gdzie jest potrzebna wyjątkowo dobra kondycja fizyczna i bardzo dobry, drogi sprzęt (a często też i oddział wojska z karabinem maszynowym).

Nie. Fotografia reporterska nie ma szans, jeśli ktoś nie zapłaci za posłanie tam fotoreportera. A coraz mniej wydawnictw za to płaci.

Quote:
W takim np National Geographic prawdopodobnie zawsze będzie znakomita fotografia, ale też i pieniądze są tam niewyobrażalne.

Są coraz mniejsze. I piszą o tym wprost fotografowie pracujący dla amerykańskiego NG, m.in. McNally (żeby nie było, że to polska specyfika). Zaraz na początku wydawania NG u nas był materiał Michaela Yamashity o ogrodach cesarskich w Kioto. Yamashita dostał na zrobienie tego materiału pół roku. W tej chwili raczej fotografowie nie mają co liczyć na zlecane miesięczne projekty. Zresztą nawet w NG są nadal materiały autorskie (realizowane od początku do końca przez jednego fotografa), ale też są już “reportaże na winie” – co się nawinie edytorowi pod rękę ze sztoków, to wrzuca.

 
Member

Ciekawe czy ktoś pojedzie na wojnę sobie popstrykać ? Jak “The Bang Bang club”
ps. Świetny film (na faktach) o Nich jest
http://www.youtube.com/watch?v=eFQnoMDFDAY

 
Member

Jeśli ktoś pojedzie, to z pewnością wiele wydawnictw chętnie od nich weźmie zdjęcia. Za darmo.

 
Member
Piotr wrote:
To nie jest kwestia kryzysu!

No jak nie, jak tak? :)

Quote:
Zjawisko zaczęło się 10 lat temu i jest niezależne od kryzysu. Wydawcy tną koszty i jakość materiałów, a fotografowie są pierwsi do cięcia tutaj.

Tak się dzieje we wszystkich, nie tylko fotograficznych dziedzinach.

Quote:
To, o czym pisze Piryt (“ludzi coraz bardziej interesuje sama informacja (jakoś tam zilustrowana) a nie ilustracja dobrej jakości”) to jest raczej założenie wydawców, a nie rzeczywistość (zresztą w odniesieniu w ogóle do jakości treści, a nie tylko samej ilustracji). Założenie wydawców jest takie, że kiepski i tani materiał da się tak samo dobrze sprzedać, jak dobry i drogi materiał. Współwystępowanie z tą tendencją tzw. kryzysu prasy papierowej nie jest, moim zdaniem, przypadkowe :) Ja po raz kolejny zwracam uwagę, że CNN nie zwolnił fotografów, bo ma kryzys i musi ciąć, tylko – otwartym tekstem – bo ma darmowe zdjęcia od amatorów, którymi zapchają newsy.

Należy zastanowić się czy sami(w sensie społeczeństwo), w ten sposób, owego kryzysu nie generujemy?

Quote:
A fotografia ślubna nie ma z prasową nic wspólnego. Owszem, na rynku fotografii ślubnej raczej fotografów przybywa niż ubywa.

Owszem, przytoczyłem jedynie przykład brania dużych pieniędzy za “nazwisko” w dobie kryzysu ;)

 
Member

Ktoś już tu napisał arcyważne stwierdzenie – trzeba być na miejscu tu i teraz. Fotografowanie zdarzenia ma sens w chwili zdarzenia, a nie godzinę później.
Pracowałem kiedyś w Gazecie, tam sytuacja wyglądała tak: telefon, dzwoni ktoś, mówi, że na skrzyżowaniu Gagarina i Belwederskiej jest straszny wypadek, cztery samochody, karetka, worek na trupa i w ogóle horror. Redaktor prowadzący wysyła fotografa (akurat jakiś był “na chodzie”), ten biegnie leci pędzi a na miejscu widać już tylko trochę szkła na jezdni.
Tak było parę lat temu. Dziś w pięć minut później dzwonią ludzie i oferują zdjęcie – za kasę, za darmesa ale dla chwały. Lepsze lub gorsze technicznie, ale ZDECYDOWANIE ciekawsze dla sprawy – jest karetka, jest trup, jest zdarzenie.

Dlatego właśnie redakcjom nie opłaca się trzymać etatów fotografa. Piotr twierdzi, że fotografia prasowa schodzi na psy, bo profesjonaliści tracą pracę. Może tak, może nie… Ilu jest amatorów, którzy piękne zdjęcia robią, którzy latają z aparatem po mieście? Setki, jak nie tysiące w Warszawie. Kto ma wyczulone oko, bez problemu w jakimś plecaku czy torbie rozpozna domek dla lustrzanki i paru szkieł. I co, nie zrobi taki zdjęcia? Pewnie, że zrobi. Nierzadko nie gorsze niż tak zwany fotograf, a na pewno lepsze pod względem treści wobec takiego, na którym treści już po rpstu nie będzie.

Oczywiście – amator nie dostanie akredytacji. To jest argument. Ale to jest do rozwiązania. Można zostawić na etacie najlepszych. Można wystawiać akredytację współpracownikom. Wszystko można.

Rynek medialny ogólnie a rynek prasowy w szczególności jest w strasznym kryzysie. Żeby daleko nie szukać – W Rzeczpospolitej mówiło się przed chwilą o zwolnieniu 120 osób na 600 zatrudnionych. Co piąty pracownik na bruk. Nie wiem na czym się skończyło, ale to głośna sprawa… A ile było cichych? Redakcje tną koszty, tną pensje, zwalniają pracowników żeby tylko jakoś się utrzymać na rynku. A taki fotograf to pierwszy darmozjad do rozwałki – poślesz takiego po zdjęcie to nie dojedzie, nie trafi, spóźni się, a potem jeszcze grymasi. To skoro można mieć zamiast jego prac setki często nie gorszych to po co przepłacać?

CNN żyje newsami. Tam nie ma czasu na cyzelowanie zdjęcia. Nie ma sesji fotograficznych, glamour czy innych takich. Tam się licze news, z ostatniej chwili, mocne uderzenie w odpowiedniej chwili. Zawodowy fotograf nie może być zawsze i wszędzie, bo jest tylko tu i teraz i nie zawsze zdaży być gdzieindziej. Przypadkowy świadek z aparatem jest od niego stokroć cenniejszy

 
Member
luczywo wrote:
Piotr wrote:
To nie jest kwestia kryzysu!

No jak nie, jak tak? :)

W Stanach od 10 lat? Prorocy jacy czy jak?

Quote:
Tak się dzieje we wszystkich, nie tylko fotograficznych dziedzinach.

Od 10 lat? Żartujesz? Pozostając przy fotografii – a boom na aparaty cyfrowe? Ostatnio się mówi, że sprzedaż lustrzanek przestała rosnąć – zwracam uwagę, że nie spada, ale przestała rosnąć. A od paru lat mamy kryzys, że ha!

Quote:
Należy zastanowić się czy sami(w sensie społeczeństwo), w ten sposób, owego kryzysu nie generujemy?

No, można się zastanawiać. Czy to media się tabloidyzują, bo ludzie tylko za takie chcą płacić, czy media mają kryzys, bo się stabloityzowały i coraz mniej ludzi chce płacić za newsy kopiowane jeden od drugiego i ilustrowane zdjęciami z Kontaktu24.

Quote:
Owszem, przytoczyłem jedynie przykład brania dużych pieniędzy za “nazwisko” w dobie kryzysu ;)

A żeś się na niego zawziął :) Ale ktoś go dofinansował z tym albumem? Bo jak wydał za własną kasę albo jakieś wydawnictwo mu wydało, a album kiepski, to cóż – nietrafiona inwestycja. Chyba że będzie tak dobre jak fotki z Kontaktu24 i jednak się świetnie sprzeda ;P

 
Member
Emhyrion wrote:
Ilu jest amatorów, którzy piękne zdjęcia robią, którzy latają z aparatem po mieście? Setki, jak nie tysiące w Warszawie. Kto ma wyczulone oko, bez problemu w jakimś plecaku czy torbie rozpozna domek dla lustrzanki i paru szkieł. I co, nie zrobi taki zdjęcia? Pewnie, że zrobi. Nierzadko nie gorsze niż tak zwany fotograf, a na pewno lepsze pod względem treści wobec takiego, na którym treści już po rpstu nie będzie.

Ty tak serio piszesz? No to mamy tutaj galerię, w niej mnóstwo zdjęć amatorów, wielu z nich ma świetne oko. Wrzucaj adresy tych świetnych zdjęć reportażowych. Ale takich naprawdę reportażowych, a nie pozowanych na reportaż, takich opowiadających historię, mówiących coś istotnego o rzeczywistości.

Akurat dokumentacja z wypadku to i najbardziej podrzędny rodzaj fotografii prasowej i najmniej potrzebny. Czy to sfotografuje etatowy reporter, czy amator komórką – jest równie mało ważne. Tu się zgadzam, że jeśli redakcja trzyma fotoreporterów, żeby robili zdjęcia z wypadków, to ich równie dobrze może zwolnić. Ale zwolnić by należało szefostwo takiego wydawnictwa, które nie wie, po co są zdjęcia w prasie.

Quote:
Rynek medialny ogólnie a rynek prasowy w szczególności jest w strasznym kryzysie. Żeby daleko nie szukać – W Rzeczpospolitej mówiło się przed chwilą o zwolnieniu 120 osób na 600 zatrudnionych. Co piąty pracownik na bruk. Nie wiem na czym się skończyło, ale to głośna sprawa…

Akurat Rzepa to jest w kryzysie od lat, głównie dotyczącym tego, kto ma tam rządzić i czyje to wydawnictwo. Teraz to się wyprostowało.

Quote:
A taki fotograf to pierwszy darmozjad do rozwałki – poślesz takiego po zdjęcie to nie dojedzie, nie trafi, spóźni się, a potem jeszcze grymasi. To skoro można mieć zamiast jego prac setki często nie gorszych to po co przepłacać?

No, tu się zgadzamy. Jeśli etatowy nie potrafi przynieść lepszych zdjęć niż amator biegający po mieście, to rzeczywiście nie ma sensu go trzymać. Przy okazji można też zwolnić tego, co zatrudniał takiego fotografa oraz tego, który nie potrafił wcześniej zauważyć, że zdjęcia nie stanowią wartości zwiększającej atrakcyjność tytułu.

Quote:
CNN żyje newsami. Tam nie ma czasu na cyzelowanie zdjęcia. Nie ma sesji fotograficznych, glamour czy innych takich.

No i dlatego nie zwalniali fotografów od glamour i cyzelowania zdjęć, tylko od newsów.

Rozumiem, że nie tylko zgadzasz się, że fotoreporter to zawód bez przyszłości, ale jeszcze uważasz, że to dobrze, bo zdjęcia reporterskie lepiej zrobią utalentowani amatorzy?

 
Member

Ale się Piotruś wkurzyłeś. Proponuję nowy wątek „Co Cię ostatnio wkurzyło?” i tam będziemy wpisywać takie historie.
Jak widzisz nie u wszystkich wzbudza ten fakt taką irytację. Po pierwsze Ty jesteś z drugiej strony barykady, patrzysz na to od środka. Poza tym przemawia przez ciebie solidarność branżowa i odbierasz to bezpośrednio na swojej skórze. My patrzymy na to z pozycji widza i może stąd większy nasz dystans.
Po drugie, ktoś już o tym wspominał, ty Piotrze na tych amatorskich gniotach wymienisz jednym ciągiem 20 błędów, niedociągnięć na każdej fotce. Ale zrozum, że 90% osób czytających i oglądających te fotografie w gazetach, nie zauważy tego. I na to liczy właśnie CNN. Widzisz, Kowalski wie o fotografii tyle ile wie i nie dostrzeże żadnej różnicy między zdjęciem mistrza, a gniotkiem pstrykacza.
A po trzecie to masz rację, że to świństwo ze strony CNNu, mogliby chociaż płacić tym pstrykaczom za wykorzystane foty, a nie żerować na nich jak hieny. No ale co zrobić takie czasy. Mamy dżunglę to są i hieny.

 
Member

Ale tak się dzieje wszędzie. Po co płacić skoro można mieć za darmo?
:)

 
Member

Piotr ma rację, mam kilku znajomych footgrafów w różnym wieku i gdyby nie renoma nazwiska (wypracowana przez lata) – to przypuszczam, że na chleb by nie zarobili. Rozmawiamy sobie czasem i faktycznie jeśli ktokolwiek obecnie myśli o pójściu w tą strone to może zrobić największy błąd życia. A to, że zawsze trzeba być pod telefonem i potrafić być jednocześnie w trzech miejscach – to już inna para “kaloszy”.

 
Member
Piotr wrote:
Ty tak serio piszesz?

Tak Piotrze, serio.
Pokaż mi gazetę newsową w Polsce, która ostatnio opublikowała jakiś fotoreportaż. Przypominam, że ni piszemy o Vogue czy życie na gorąco, tylko newsowym CNN.

Czy to na Waszych łamach były publikowane wypowiedzi starych fotografów, którzy kiedyś siedzieli po pół roku w Birmie, żeby jakieś zdjęcie świątyni zrobić? Może nie, może u konkurencji. Dziś żadnej redakcji sie to nie opłaca – kiedyś fotograf to był gość – miał aparat, potrafił go obsłużyć, dostał kasę na wyjazd w ciekawe miejsce. Dziś te miejsca są obfotografowane z każdej strony przez bandę amatorów. Tam gdzie przestaje się liczyć ekskluzywność zaczyna się liczyć kasa. A aparaty są tam mądre, że szympans da radę zrobić kilka fajnych zdjęć.

Gazeta newsowa to trochę co innego niż DFV. Tam nie ma miejsca na fotoreportaż z podróży barką po Holandii. Ona nie żyje z publikowania zdjęć, tylko z publikacji wiadomości.

 
Member

Czytam ten wątek i tak się zastanawiam: czy amator biegający po nieście z kilogramami sprzętu i rozsyłający swoje foty do różnych agencji to jeszcze jest amator, czy może darmowy zawodowiec? I na co tacy ludzie liczą? Na razie robią za darmochę , a jak wyrobią sobie ‘ markę” to zaczną kasować ciężkie pieniądze? Chyba tak to nie zadziała. Przyjdą następni …

 
Member
Piotr wrote:
/…/
Rozumiem, że nie tylko zgadzasz się, że fotoreporter to zawód bez przyszłości, ale jeszcze uważasz, że to dobrze, bo zdjęcia reporterskie lepiej zrobią utalentowani amatorzy?

Wydaje mi się, że tu nie chodzi o żadne zgadzanie się czy uważanie, to jest zupełnie nieistotne.
Obecna sytuacja jest tylko naturalną konsekwencją rozwoju techniki (nie kryzysu ekonomicznego, raczej kryzysu zaufania do mediów) i w związku z tym nieuchronnej zmiany obyczajów i potrzeb.
Nastąpił niesamowity rozwój wszelkiego rodzaju mediów służących do porozumiewania się, przekazywania informacji, obrazów itp.
Jak dziś ktoś jedzie na drugi koniec świata to cała jego rodzina i wszyscy znajomi mają relację na bieżąco. Mogą się wymieniać wrażeniami, komentować, przesyłać dobre rady.
Zdjęcia ludzie faktycznie robią coraz lepsze, przesyłają miniaturki a do domu przywożą oryginały dobrej jakości.
Zresztą jakość nie jest tu najważniejsza, liczy się szybkość przesłania informacji, jej aktualność i rzetelność.
Jak informacja pojawia się kilkanaście minut po wydarzeniu to jest duże prawdopodobieństwo, że nie została zmanipulowana a zdjęcia nie są fotomontażem zrobionym w PS.
To jest najważniejsze.
Dobrych obrazów mamy mnóstwo, mamy wspaniałą technicznie TV która dociera wszędzie.
Każdy wie jak wygląda tajfun, przemoc w Afryce, dzikie zwierzęta w warunkach naturalnych.
Dobre zdjęcia nie wnoszą tu już niczego nowego. Coraz bardziej zaczyna się liczyć rzetelna informacja. Kolejne zdjęcie (nawet wygrywające konkursy, nawet zrobione przez reportera który został zabity) żołnierza znęcającego się nad mieszkańcem konkretnej wioski niczego nowego już nie wnosi. To wszystko już widzieliśmy.
Oczekujemy raczej jakiejś refleksji na ten temat. Próby zaradzenia złu.

Kiedyś fotoreporterzy, dziennikarze byli pośrednikami między wydarzeniami a społeczeństwem, teraz to się zmienia.
Po co dziennikarze mają przekazywać i komentować wypowiedzi znanych polityków, kiedy ci politycy mogą dotrzeć do społeczeństwa bez pośredników. Mają blogi, Twittera, kanały RSS, FB itp.
Wszystko idzie w tym kierunku.
Sporo na ten temat pisze np. Eryk Mistewicz („Anatomia władzy”, „Marketing narracyjny”).

Rozwój techniki zmienia obyczaje i potrzeby odbiorców, wiele zawodów już zniknęło i nikt z tego powodu nie rozpacza, zegarmistrz wymienia dziś bateryjki, świat się zmienia.

 
Member

Ja jestem amatorem. Owszem, moje zdjęcia czasem są publikowane, właściwie to nawet dość systematycznie, ale właśnie na takiej zasadzie o której wspomniał ktoś wcześniej – pstrykam foty do tego co napiszę :)

Ale w kwestii oddawania zdjęć za darmo to mam takie zdanie – jedni pewnie liczą na to, że zostaną zauważeni i dostaną angaż. Inni robią to dla chwały, potem mogą pokazywać znajomym wydrukowane zdjęcia, w ramki sobie oprawią, nad łóżkiem powieszą. Jeszcze inny ma takie widzimisię i nic mu nie można zrobić. Pewnie znalazłaby się grupa takich, co robią to na złość komuś, żeby coś sobie lub komuś innemu udowodnić.

Gdy w kwietniu zeszłego roku przetaczała się w Warszawie żałoba narodowa łaziłem z aparatem jak zwykle. Ale zamiast skupiać się na architekturze i ptaszkach pstrykałem tłumy ludzi na Krakowskim Przedmieściu, kwiaty, znicze, czarne flagi, kondukty, żałobników… A na koniec odpowiedziałem na apel Narodowego Archiwum Cyfrowego i oddałem cały zbiór zdjęć ku chwale ojczyzny. Podobnie kilka innych imprez później.
Pewnie, nie każdy może, nie każde zdjęcie zostanie przyjęte, trzeba spełnić kilka wymogów technicznych nie wspominając o wartości przekazu czy artystycznej. No cóż, akurat moje się spodobały. Teraz mogę się chwalić, że mam własny zespół w NAC. Prawda, że fajnie brzmi? To nie dziwcie się ludziom, którzy dla chwili chwały oddają zdjęcia za darmo licząc na to, że ktoś kiedyś fotę zauważy i opublikuje.

Wciąż stoję na stanowisku – lepsze byle jakie zdjęcie zrobione w trakcie zdarzenia niż artystyczna fotografia zrobiona post factum. A gazeta nie jest miejscem na publikowanie fotoreportaży – do tego służą magazyny o architekturze, zwierzętach, przyrodzie, podróżach i inne periodyki w których zdjęcie jest sztuką a nie tylko dodatkiem do newsa.
Szczerze mówiąc na miejscu szefostwa CNN robiłbym dokładnie to samo. Skoro dają zdjęcia za darmo to biorę pełnymi garściami. Bardziej się nawet opłaca zapłacić jakieś drobne za te zdjęcia niż trzymać na etacie iluś fotografów. Prawa biznesu są nieubłagane.

Sztuka się obroni. Ale nie tam, gdzie przede wszystkim liczą się pieniądze.

 
Member

Wbrew temu, co Tomasz sugeruje, nie jestem zdenerwowany. Natomiast jestem naprawdę zdziwiony. Najbardziej tym, że nie tylko nie doceniacie dobrego fotoreportażu, ale wyraźnie nie wiecie, co to jest i czemu ma służyć w mediach. W sumie trochę przekonaliście mnie, że nie tylko fotoreportaż umiera (co ja napisałem), ale że to dobrze, bo nie jest nikomu potrzebny. Jeśli Wy nie doceniacie takich zdjęć i nie widzicie potrzeby już nawet nie płacenia za nie (jako konsument oczywiście, nie wydawca), ale nawet zainteresowania nimi, to może rzeczywiście nie ma na nie zapotrzebowania. A przecież jesteście bardzo elitarną grupą, która w ogóle interesuje się fotografią, obrazem, jest wyedukowana w odbiorze zdjęć.
Fotoreportaż to nie są pstryki z wypadków, nie jest bieganie po mieście, jak coś się dzieje, żeby mieć na deadline jakieś obrazki, to nie pocztówki z egzotycznych miejsc. To wszystko rzeczywiście może zrobić amator komórką. Albo może i nie robić, bo to naprawdę nikomu niepotrzebne.
Kiedyś redakcje wysyłały parami fotoreportera i dziennikarza. Obaj poznawali temat, o którym mieli pisać: dokumenty, ludzie, opinie, racje itp. itd. Później jeden z nich opowiadał historię słowami, a drugi obrazami. Ich zadaniem nie było po prostu być na miejscu i coś napstrykać albo naklepać w klawiaturę, tylko zrozumieć, co tam się dzieje i przedstawić to odbiorcy. Ich kompetencją była nie sprawność w obsłudze aparatu fotograficznego czy maszyny do pisania, ale umiejętność postrzegania świata, rozumienia go i przekładania tego na opowieść.
Tylko to rzeczywiście jest dość droga zabawa. I, jak widać, już niepotrzebna. Zamiast reportaży Kapuścińskiego czy Hugo-Badera wystarczą SMS-y z wakacji, a zamiast fotoreportażu – MMS-y z tychże wakacji. Tanio, a skoro nie widać różnicy – to po co przepłacać?

 
Member
Piotr wrote:
Zamiast reportaży Kapuścińskiego czy Hugo-Badera wystarczą SMS-y z wakacji, a zamiast fotoreportażu – MMS-y z tychże wakacji. Tanio, a skoro nie widać różnicy – to po co przepłacać?

Tylko z ta poprawka, ze roznice widac i to bardzo wyraznie.

Tak jak widac roznice w grze aktorskiej Mroczkow, a np. Bosaka, a ze niektorzy wola Mroczkow, no coz, oni tez pewnie tansi sa niz rasowi aktorzy, ale jakosc efektu koncowego olbrzymia. No i tego sie trzymajmy.

 
Member

zgadzam się z Jerrym. Zawsze z niesamowitą przyjemnością oglądam wyniki world press photo (nawet jak marudzę) to nie są zdjęcia jakie da się wykonać na wakacyjnym wypadzie ani komórką :)

 
Member
Piotr wrote:
Tylko to rzeczywiście jest dość droga zabawa. I, jak widać, już niepotrzebna. Zamiast reportaży Kapuścińskiego czy Hugo-Badera wystarczą SMS-y z wakacji, a zamiast fotoreportażu – MMS-y z tychże wakacji. Tanio, a skoro nie widać różnicy – to po co przepłacać?

Przykład o tyle nie trafiony, że Jacek w Rosji i w ogóle na wyjazdach zdjęcia robił sam, a Kapuściński właściwie w ogóle nie opierał się na obrazie tylko na słowie. Nie mylmy reportażu z fotoreportażem, to dwie zupełnie inne rzeczy.

Idziesz ulicą, jesteś głodny. Jest restauracja, ale droga. Wiesz, że zjesz tam wykwintne danie, ale w kieszeni jakby mniej pieniędzy niż kiedyś, wizja niespłaconego kredytu wisi Ci nad głową. A tymczasem miła Pani przed restauracją serwuje darmowe kanapki. Wiem, że niektórzy cenią sobie formę, ale większość głodnych weźmie kanapkę i nasyci głód za darmo.
Utrzymanie fotografa jest drogie. Także dlatego, że przez lata to były święte krowy. Zamiast im płacić pensję i “wierszówkę” za każde zdjęcie (w gazecie inaczej ceniono zdjęcie na dwie szpalty, inaczej za trzy, do tego na czołówce czy trzeciej stronie inaczej niż gdzieś z tyłu) lepiej wziąć za free skoro można to zrobić całkiem legalnie…

I jeszcze tak zupełnie na koniec. W nowych autobusach w Warszawie są montowane telewizorki, na których często są wyświetlane reklamy Narodowych Służb Rezerwy albo zdjęcia. Dziś akurat było chyba z 6 czy 7 zdjęć z Wilanowa, autorstwa fotografów Agory. I wiesz co? Mi też na miejscu fotoedytora szkoda by było kasy na utrzymanie fotografa. Z całym szacunkiem, ładniejsze zdjęcia w tych samych miejscach zrobiła moja 12-letnia córka niż członek ekipy Agencja Gazeta. A to przecież największy pracodawca na rynku prasowym w Polsce, mogłoby się wydawać, że pracuje tam elita, najlepsi z najlepszych. Więc może nie określajmy jasnych granic między super zdjęciami zawodowców a beznadziejnymi zdjęciami amatorów, bo w mojej ocenia ta granica bardzo często jest już dawno zatarta.

 
Member
Emhyrion wrote:
Przykład o tyle nie trafiony, że Jacek w Rosji i w ogóle na wyjazdach zdjęcia robił sam, a Kapuściński właściwie w ogóle nie opierał się na obrazie tylko na słowie. Nie mylmy reportażu z fotoreportażem, to dwie zupełnie inne rzeczy.

Dzięki za pouczenie :)

Quote:
Idziesz ulicą, jesteś głodny. Jest restauracja, ale droga. Wiesz, że zjesz tam wykwintne danie, ale w kieszeni jakby mniej pieniędzy niż kiedyś, wizja niespłaconego kredytu wisi Ci nad głową. A tymczasem miła Pani przed restauracją serwuje darmowe kanapki. Wiem, że niektórzy cenią sobie formę, ale większość głodnych weźmie kanapkę i nasyci głód za darmo.

No wiem, wiem, po co komu restauracja, jak są McDonaldy.

Quote:
Utrzymanie fotografa jest drogie. Także dlatego, że przez lata to były święte krowy. Zamiast im płacić pensję i “wierszówkę” za każde zdjęcie (w gazecie inaczej ceniono zdjęcie na dwie szpalty, inaczej za trzy, do tego na czołówce czy trzeciej stronie inaczej niż gdzieś z tyłu) lepiej wziąć za free skoro można to zrobić całkiem legalnie…

W ogóle utrzymanie pracownika jest drogie. To samo dotyczy dziennikarzy. Po co im płacić, jak można kopiować newsy z netu, brać informacje prasowe od producentów, a jak zostanie miejsce, to dać celebrycie niech felieton napisze. Temu ostatniemu, niestety, trzeba będzie zapłacić, ale resztę da się zrobić za darmo.

Quote:
A to przecież największy pracodawca na rynku prasowym w Polsce, mogłoby się wydawać, że pracuje tam elita, najlepsi z najlepszych.

Nie wiem komu mogłoby się wydawać. Ja z pewnością nie stawiałem nigdy Agory jako wzór fotoreportażu. Ani dziennikarstwa.

Quote:
Więc może nie określajmy jasnych granic między super zdjęciami zawodowców a beznadziejnymi zdjęciami amatorów, bo w mojej ocenia ta granica bardzo często jest już dawno zatarta.

Cała anegdotka nt. Wilanowa jest zupełnie nie na temat. Abstrahując już od kwestii poziomu gwiazd Agory, to nie dyskutujemy tutaj o tym, czy fotoreporter robi dobre zdjęcia pejzażowe (dla ułatwienia możemy się zgodzić, że raczej nie robi), tylko czy amator może zrobić równie dobry fotoreportaż jak dobry fotoreporter.

 
Member
Piotr wrote:
Cała anegdotka nt. Wilanowa jest zupełnie nie na temat. Abstrahując już od kwestii poziomu gwiazd Agory, to nie dyskutujemy tutaj o tym, czy fotoreporter robi dobre zdjęcia pejzażowe (dla ułatwienia możemy się zgodzić, że raczej nie robi), tylko czy amator może zrobić równie dobry fotoreportaż jak dobry fotoreporter.

Jest jak najbardziej na temat – bo te zdjęcia robili etatowi fotografowie prasowi. Jaką masz pewność, że Ci z Agory są lepsi/gorsi od tych dwunastu zwolnionych z CNN ???

 
Member

Na temat jest o tyle, że świadczy o tym, że Agora nie potrafi właściwie wykorzystywać fotoreporterów. Do robienia pejzaży zatrudnia się pejzażystę, do robienia portretów – portrecistę. Założenie, że fotoreporter zrobi każdy rodzaj zdjęcia to efekt trendu w mediach, który własnie zaczął się dekadę temu i objawiał m.in. tym, że fotografowie mieli pisać relacje, a dziennikarze pstrykać zdjęcia. A i jedni i drudzy kręcić wideo, dzięki czemu wydawnictwo zamiast posłać trzech specjalistów, posyłało jednego, który może na jednej rzeczy się znał, ale w dwóch pozostałych był laikiem.
I nie mam pojęcia, czy Ci z CNN byli lepsi od tych z Agory. W ogóle nie wiem, czy byli warci zatrudniania. Odnoszę się tylko do kwestii, że zwolniono ich nie dlatego, że byli kiepscy, ale dlatego, że uznano, że w ogóle fachowcy od robienia zdjęć są niepotrzebni.

 
Member
Piotr wrote:
Wbrew temu, co Tomasz sugeruje, nie jestem zdenerwowany. Natomiast jestem naprawdę zdziwiony. Najbardziej tym, że nie tylko nie doceniacie dobrego fotoreportażu, ale wyraźnie nie wiecie, co to jest i czemu ma służyć w mediach. W sumie trochę przekonaliście mnie, że nie tylko fotoreportaż umiera (co ja napisałem), ale że to dobrze, bo nie jest nikomu potrzebny. /…/

Piotrze, tu naprawdę nie chodzi o niedocenianie czy też pochwalanie tego co się dzieje.
Ja staram się głównie opisywać rzeczywistość, która nas otacza i nie mamy na nią żadnego wpływu.
Podażą rządzi popyt, popyt na klasyczne reportaże jest coraz mniejszy z kilku powodów.
1. Rozwój nowych środków przekazu obrazów i treści.
2. Łatwość podróżowania i wykorzystywania tych środków.
3. Utrata zaufania do klasycznego fotoreportażu, spowodowana między innymi różnymi manipulacjami i zwykłymi oszustwami, także przeróbkami w PS. W DFV też były artykuły na ten temat.
Kryzys gospodarczy ma na te zjawiska niewielki wpływ, trochę je tylko przyśpiesza.

Jeżeli mój syn lub dobry znajomy jedzie do jakiegoś dalekiego kraju, przysyła mi na bieżąco zdjęcia z opisem tego co widzi, z opisem miejscowych obyczajów itd. to bez wątpienia jest to fotoreportaż. Może nie jest on wspaniały i na bardzo wysokim poziomie, ale jest autentyczny.
Znam autora, wiem jak reaguje w różnych sytuacjach, wiem że nie ma powodu oszukiwać.
Jeżeli opisze prymitywną produkcję mydła na wietnamskiej wsi i przywiezie mi kawałek takiego mydła to ja mu wierzę.
Jeżeli powie mi uczciwie jak się ma kolorystyka zdjęć do oryginału, to zdobędę jakąś tam wiedzę prawdziwą (a nie wygłaskaną, podkolorowaną, „kalendarzową”).
Taki reportaż daje mi więcej korzyści niż wyprodukowany za wielkie pieniądze przez fachowców, którzy są też mistrzami w PS i bajkopisarzami.
Na tym to właśnie polega, z miejsc względnie łatwo dostępnych wolę mieć taki właśnie reportaż.
Natomiast takiego reportażu z Antarktydy już nie dostanę i tam trzeba wysłać fachowców i zainwestować kupę forsy.

Sytuacja rozwija się zupełnie niezależnie od naszych na ten temat opinii. To co kiedyś było dostępne dla garstki dobrze opłacanych fotoreporterów dziś jest dostępne prawie dla wszystkich.
I wszyscy będą mieć coraz więcej tanich środków pozwalających na tworzenie swoich prywatnych fotoreportaży, które dzięki temu być może będą coraz lepsze.

A jeśli chodzi o same zdjęcia to dziś wielu amatorów robi je bez porównania lepiej niż wielu dawnych fachowców, których była garstka i byli monopolistami.
Co oczywiście nie znaczy, że nie było wśród nich jednostek wybitnych, o poziomie raczej niedostępnym.

 
Member
Piotr wrote:
To nie jest kwestia kryzysu! Zjawisko zaczęło się 10 lat temu i jest niezależne od kryzysu. /…/

Jeszcze trochę pomarudzę.
Z tym że coś się zaczęło 10 lat temu też jestem skłonny polemizować.
MZ nie ma tu żadnego kryzysu reportażu, jest tylko ewolucja jego formy.
Być może fotoreportaż polegający na łączeniu treści ze zdjęciami zanika, ale rozwija się jednocześnie inna jego postać – reportaż filmowy.
Znakomitej jakości TV przyzwyczaiła ludzi do obrazów ruchomych, obrazy nieruchome są coraz bardziej atrakcją raczej dla miłośników fotografii ze względu na swoją estetykę, treść jest mniej istotna.
A że coś tam zanika w CNN to nie jest dowód na zanik reportażu.
Przykładem może być choćby Wojciech Cejrowski, którego książki i płyty rozchodzą się w dużych nakładach.
Można nie lubić Cejrowskiego, jego sposobu bycia, poglądów itp ale przekazuje on jednak bardzo dużo wiedzy w przystępny i atrakcyjny sposób.
I jak widać nie jest do tego potrzebny potężny CNN, wystarczy trochę wsparcia przez kilka firm (które zresztą zupełnie nieźle na tym wychodzą) i pojedynczy człowiek z talentem do pisania, fotografowania i interesów.

 
Member
Piotr wrote:
To nie jest kwestia kryzysu! Zjawisko zaczęło się 10 lat temu i jest niezależne od kryzysu. /…/

W takim razie czy nie jest to mniej więcej okres zmiany z fotografii analogowej na cyfrową?
Cyfrowa fotografia = darmowa fotografia.
Mam aparat, robię dużo zdjęć, robię bardzo dużo zdjęć. Jestem reporterem?
Digitalizacja fotografii przyniosła wiele zmian, jak widać nie tylko pozytywnych.

 
Member
Piryt wrote:
popyt na klasyczne reportaże jest coraz mniejszy z kilku powodów.
1. Rozwój nowych środków przekazu obrazów i treści.
2. Łatwość podróżowania i wykorzystywania tych środków.
3. Utrata zaufania do klasycznego fotoreportażu, spowodowana między innymi różnymi manipulacjami i zwykłymi oszustwami, także przeróbkami w PS. W DFV też były artykuły na ten temat.
Kryzys gospodarczy ma na te zjawiska niewielki wpływ, trochę je tylko przyśpiesza.

Nie zgadzam się. To jest taki sam argument jak ten, że wzrost podaży dobrych garnków i produktów żywnościowych w sklepach zmniejsza zapotrzebowanie na restauracje. Dobry fotoreportaż to nie namiastka wyjazdu na wakacje, tylko historia. Ok, być może nie chcemy już oglądać opowieści, ale to nie jest skutkiem większej łatwości podróżowania. W ogóle argument o łatwości podróżowania jest bardzo lokalny – ja przypominam, że na Zachodzie ludzie od pół wieku nie mieli problemów z jeżdżeniem po świecie.
Natomiast punkt 3. to jest inny argument – brak zainteresowania kiepskim reportażem (niezależnie od tego, czy kiepskim, bo zmanipulowanym, czy po prostu mało ciekawym).

Quote:
Jeżeli mój syn lub dobry znajomy jedzie do jakiegoś dalekiego kraju, przysyła mi na bieżąco zdjęcia z opisem tego co widzi, z opisem miejscowych obyczajów itd. to bez wątpienia jest to fotoreportaż.

Nie, to są pocztówki wakacyjne. Choć oczywiście zgodzę się, że wielu osobom to w zupełności wystarczy i nie są zainteresowane niczym bardziej pogłębionym.

Quote:
Może nie jest on wspaniały i na bardzo wysokim poziomie, ale jest autentyczny.
Znam autora, wiem jak reaguje w różnych sytuacjach, wiem że nie ma powodu oszukiwać.

Tyle, że jego znajomość miejsca, miejscowych warunków, jego spojrzenie i rozumienie miejscowej rzeczywistości to perspektywa i poziom zrozumienia turysty. Owszem, taki turystyczny pseudoreportaż jest całkiem konkurencyjny wobec innego pseudoreportażu, gdy edytor ze sztoków wybiera 10 zdjęć, które mu się wydają charakterystyczne dla danego miejsca, a później z poradników, przewodników i innych relacji kompiluje do tego tekst ogólnej prawdziwości.
Możemy się zgodzić, że kiepski reportaż czy też pseudoreportaż klecony metodą kompilacji nie jest w ogóle interesujący i jeśli reportaż postrzega się przez pryzmat takich “tworów”, to rzeczywiście nie ma czego żałować.

Quote:
Jeżeli opisze prymitywną produkcję mydła na wietnamskiej wsi i przywiezie mi kawałek takiego mydła to ja mu wierzę.

A zainteresuje się i będzie się w stanie dowiedzieć, czy ta prymitywna produkcja mydła nie jest czasem pokazem dla turystów? Będzie w stanie sprawdzić, kto organizuje taką produkcję oraz np. jakim mydłem i skąd myją się mieszkańcy tejże wioski w swoich domach?

Quote:
Taki reportaż daje mi więcej korzyści niż wyprodukowany za wielkie pieniądze przez fachowców, którzy są też mistrzami w PS i bajkopisarzami.
Na tym to właśnie polega, z miejsc względnie łatwo dostępnych wolę mieć taki właśnie reportaż.
Natomiast takiego reportażu z Antarktydy już nie dostanę i tam trzeba wysłać fachowców i zainwestować kupę forsy.

Nie rozumiem. Po co Ci bajki i podkręcone w PS kolory z Antarktydy?

Quote:
Sytuacja rozwija się zupełnie niezależnie od naszych na ten temat opinii. To co kiedyś było dostępne dla garstki dobrze opłacanych fotoreporterów dziś jest dostępne prawie dla wszystkich.

To jest taka samo prawdziwe jak twierdzenie, że każdy może sobie dzisiaj kupić kamerę i kręcić filmy jak Spielberg (czy którego reżysera kto tam lubi).

Quote:
I wszyscy będą mieć coraz więcej tanich środków pozwalających na tworzenie swoich prywatnych fotoreportaży, które dzięki temu być może będą coraz lepsze.

Ale po co jakieś środki do tworzenia fotoreportaży? Przecież doskonały fotoreportaż można stworzyć na swoim osiedlu/wiosce. Powiedziałbym nawet, że u siebie w domu łatwiej zrobić dobry reportaż czy fotoreportaż, bo bardziej się rozumie otaczającą rzeczywistość, niż gdy wsiądzie się w samolot i poleci na drugi koniec świata.

Quote:
A jeśli chodzi o same zdjęcia to dziś wielu amatorów robi je bez porównania lepiej niż wielu dawnych fachowców, których była garstka i byli monopolistami.

Hm? Kiedy i gdzie ktoś miał monopol na fotografię?

 
Member
tomasziolkowski wrote:
W takim razie czy nie jest to mniej więcej okres zmiany z fotografii analogowej na cyfrową?
Cyfrowa fotografia = darmowa fotografia.

Też, choć bardziej jeszcze w ogóle rewolucji informatycznej. Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta plagę tworzenia portali koło 2000 roku i związaną z tym ideę Web 2.0? Przypomnę w skrócie, że opierało się to na założeniu, że jak się stworzy mechanizm, do którego internauci będą mogli wrzucać własne treści, to ci internauci nie tylko będą sami tworzyć treści, ale też je sami konsumować i jeszcze za to płacić. Co nie do końca zadziałało, ale kierunek myślenia, że media będą się same tworzyć oddolnie, więc nie trzeba płacić za ich tworzenie, funkcjonuje do dzisiaj.

 
Member

Piotrze, sam stwierdziłeś że fotoreportaż pada, ja twierdzę że pada w tradycyjnej formie i staram się dociec dlaczego tak się dzieje.
Jeżeli Ty to rozumiesz inaczej to wytłumacz to zjawisko po swojemu, bo jakieś powody być muszą.
I powiedz gdzie taki tradycyjny fotoreportaż ma szanse dziś zaistnieć, bo z prasy popularnej raczej zniknął.
I do jakiej grupy ma być skierowany, kogo konkretnie ma zainteresować?
Może zaistnieć np w wydawnictwach o profilu fotograficznym, ale one mają zasięg bardzo ograniczony i wtedy to się zupełnie nie opłaca.
Więc gdzie konkretnie, żeby się opłacało?

Można sobie tak płakać że coś zanika, krytykować wszystkich którzy mają inne poglądy, ale czy jest na to jakaś praktyczna rada?
Bo jeśli nie ma to nie warto płakać, lepiej się przestawić na to co się rozwija.

I nie zgadzam się z twierdzeniem, że reportaże “wakacyjne” nie mają wartości.
W ten sposób rośnie ogólna wiedza o świecie, a tworzący takie wakacyjne reportaże zdobywają doświadczenie.
Część z nich, być może, stanie się kiedyś twórcami bardzo cenionymi.
W końcu R. Kapuściński też nie był od początku geniuszem.

I jeszcze jedno.
Oczywiście że dobry fotoreportaż można zrobić na swoim osiedlu, ale kogo on zainteresuje, 20 osób z osiedla?
Czy taka działalność uratuje zanikający fotoreportaż?
Ludzie pragną wiedzy o świecie, a nie o swoim osiedlu.
Od swojego osiedla chcą się oderwać, zapomnieć o nim.

 
Member
Piryt wrote:
Piotrze, sam stwierdziłeś że fotoreportaż pada, ja twierdzę że pada w tradycyjnej formie i staram się dociec dlaczego tak się dzieje.

Właściwie napisałem, ale mogę wyraźniej: myślenie “Web 2.0” wśród wydawców, czyli produkcja treści jak najniższym kosztem, a najlepiej za darmo, dzięki darmowym zdjęciom i tzw. “dziennikarstwu obywatelskiemu” powoduje eliminację najbardziej kosztownych form dziennikarstwa. Fotoreportaż jest jedną z nich, ale nie jedyną – widzieliście gdzieś ostatnio solidne dziennikarstwo śledcze?

Quote:
I powiedz gdzie taki tradycyjny fotoreportaż ma szanse dziś zaistnieć, bo z prasy popularnej raczej zniknął.

Zależy, jak rozumiesz prasę popularną. Jeśli jako prasę brukową – to tam oczywiście nie ma miejsca na dobry fotoreportaż. Natomiast tradycyjnie fotoreportaż był ważnym elementem prasy polityczno-społecznej z wyższej półki.
I nie bardzo widzę, żeby miał szanse przetrwać gdzieś poza dużymi mediami. Są fotoreportaże realizowane na zlecenie organizacji społecznych, które w ten sposób uzyskują materiał, za pomocą mogą zwrócić uwagę na jakiś istotny problem, ale to jest margines i malutka nisza. Fotoreportaż to gatunek prasowy i nie bardzo ma rację bytu poza mediami. A że jest to gatunek dość drogi, to i nie widzę innej drogi niż zanik.

Quote:
I do jakiej grupy ma być skierowany, kogo konkretnie ma zainteresować?

Do konsumentów informacji nieco bardziej wymagających niż odbiorca portali/brukowców/telewizyjnych show, osób szukających pogłębionych informacji, czegoś więcej niż newsowa papka. Wydawcy wyraźnie uznali, że takich osób nie ma lub jest ich ma tyle mało, że nie ma co robić dla nich produktu. Może mają rację.

Quote:
Bo jeśli nie ma to nie warto płakać, lepiej się przestawić na to co się rozwija.

No, rozwija się fotoreportaż metodą kolażu ze sztoków i ogólnie znanych mądrości z przewodników.

Quote:
I nie zgadzam się z twierdzeniem, że reportaże “wakacyjne” nie mają wartości.
W ten sposób rośnie ogólna wiedza o świecie, a tworzący takie wakacyjne reportaże zdobywają doświadczenie.

Oczywiście, podróże kształcą. Tyle, że to nie jest żaden reportaż, tylko zabawa w reportaż, podobnie jak teatrzyk szkolny pozostanie teatrzykiem szkolnym i nie zastąpi teatru z zawodowymi aktorami, gdyby ktoś kiedyś wpadł na pomysł “aktorstwa obywatelskiego”

Quote:
Część z nich, być może, stanie się kiedyś twórcami bardzo cenionymi.

Twórcami czego? Wakacyjnych opowieści? Bo nawet przy założeniu, że ktoś z nich wykaże talent i zdobędzie jakoś umiejętności rasowego fotoreportera, to i tak nie będzie miał gdzie tego zaprezentować – poza standardowymi odbiorcami swoich wakacyjnych relacji.

Quote:
W końcu R. Kapuściński też nie był od początku geniuszem.

Nie, Kapuściński zaczynał od solidnej roboty dziennikarskiej robionej na własnym podwórku, czyli na polskiej prowincji. A jak pojechał za granicę, to nie pisał przy okazji tygodniowych wakacji i tego, co zobaczył w ramach wycieczki z przewodnikiem, tylko normalnie pracował jako etatowy korespondent.

 
Member
Piotr wrote:
Fotoreportaż to gatunek prasowy i nie bardzo ma rację bytu poza mediami. A że jest to gatunek dość drogi, to i nie widzę innej drogi niż zanik.

Czyżby jednak kryzys? ;)

Quote:
Do konsumentów informacji nieco bardziej wymagających niż odbiorca portali/brukowców/telewizyjnych show, osób szukających pogłębionych informacji, czegoś więcej niż newsowa papka. Wydawcy wyraźnie uznali, że takich osób nie ma lub jest ich ma tyle mało, że nie ma co robić dla nich produktu. Może mają rację.

Przykre, aliści prawdziwe.

 
Member
luczywo wrote:
Piotr wrote:
Fotoreportaż to gatunek prasowy i nie bardzo ma rację bytu poza mediami. A że jest to gatunek dość drogi, to i nie widzę innej drogi niż zanik.

Czyżby jednak kryzys? ;)

Nie, maksymalizacja zysków przez redukcję kosztów, która zaczęła się na długo przed kryzysem. Właściwie w czasach prosperity, która towarzyszyła pompowaniu tzw. bańki portalowej (nie żebym sugerował, że ta prosperity miała coś wspólnego z pompowaniem bańki. Raczej współwystępowanie).

 
Member
Piotr wrote:
luczywo wrote:
Piotr wrote:
Fotoreportaż to gatunek prasowy i nie bardzo ma rację bytu poza mediami. A że jest to gatunek dość drogi, to i nie widzę innej drogi niż zanik.

Czyżby jednak kryzys? ;)

Nie, maksymalizacja zysków przez redukcję kosztów, która zaczęła się na długo przed kryzysem. Właściwie w czasach prosperity, która towarzyszyła pompowaniu tzw. bańki portalowej (nie żebym sugerował, że ta prosperity miała coś wspólnego z pompowaniem bańki. Raczej współwystępowanie).

Czyli znajdą się i tacy co na kryzysie kasę zrobią. Nic odkrywczego ;)

 
Member

Hm, w dalszym ciągu nie! :) Maksymalizacja zysków nie ma nic wspólnego z kryzysem – eliminuje się zbędne (zdaniem producenta) koszty, żeby zarobić więcej. Przy okazji tego wywalania z CNN też nie było nic o kryzysie, tylko że redukują zbędnych pracowników, których świetnie zastępują amatorzy na iReporter.

 
Member

Piotr, no ja Cię proszę. ;) Pacjenty mi płaczą, że redukcje, że nie dostali wypłaty od marca, że zwolnienia grupowe, itp. To jest fakt. Kryzys jest i to, że zaprzeczasz niczego nie zmienia. Właśnie w takich czasach, zawsze znajdą się “łebscy”, co sobie skalkulują, że dobry fotoreportaż jest marketingowo niepotrzebny, że ludzie, którzy mają problem z utrzymaniem rodziny wcale takiego nie potrzebują, bo skupiają się na własnych problemach, no i że znajdą się tacy co za friko zdjęcia podrzucą dla wiecznej, niezrozumiałej chwały. Wbrew pozorom, my dyskutanci w wątku, znamy różnicę “pomiędzy”.

 
Member

Wojciechu, no ja Cię proszę :) Po raz kolejny powtarzam, że to zjawisko trwa od dekady na całym świecie, nie tylko w Polsce. I przy zwolnieniach fotoreporterów jako powodu nie podaje się kryzysu, tylko po prostu to, że są niepotrzebni do prowadzenia biznesu medialnego.
A powiedzmy sobie szczerze, ludzie, którzy mają problemy z utrzymaniem rodzin, to nie jest grupa docelowa dla żadnego koncernu medialnego, więc ludzie dotknięci kryzysem to w ogóle nie jest kwestia przy ustalaniu dla kogo się robi przekaz.
Twojego ostatniego zdania nie rozumiem.

 
Member

To co mówi Piotr to niestety smutna rzeczywistość,znam osobiscie paru fotoreporterów i teraz cieńko piszczą,kończą się czasy na zarobek dla wielu z nic. Ale są wyjątki,taki Adam Lach pojechał ostatnio do Grecji i zeby nie było to fotografował na średnim formacie(dla ciekawskich -Bronica 6×4,5 + negatywy)
http://www.napoimages.com/index.php?gdzie=10&id=80

 
Member

Jeśli ta dyskusja ma być choć trochę twórcza to trzeba chyba zadać pytanie podstawowe: Jakie potrzeby odbiorców ma zaspakajać dobry fotoreportaż i czy czasem te potrzeby nie są obecnie zaspakajane w jakiś inny, tańszy i efektywniejszy sposób?
A może te potrzeby skurczyły się z jakiegoś powodu? Jakiego?
Bez odpowiedzi na te pytania cała dyskusja jest raczej biadoleniem, że coś mija, zanika itp.
Czy nie jest to po prostu tani sentymentalizm? Kiedyś byliśmy młodzi, było tak pięknie, rozwijał się fotoreportaż …
Ech, życie, życie ;-)

 
Member
Piryt wrote:
Jeśli ta dyskusja ma być choć trochę twórcza to trzeba chyba zadać pytanie podstawowe: Jakie potrzeby odbiorców ma zaspakajać dobry fotoreportaż i czy czasem te potrzeby nie są obecnie zaspakajane w jakiś inny, tańszy i efektywniejszy sposób?
/…/

Nikt nie chce odpowiedzieć na moje pytanie, więc muszę sobie odpowiedzieć sam ;-)
Czytałem trochę na temat fotoreportażu w Internecie i dowiedziałem się, że jest z nim kiepsko, przeniósł się do Internetu, są czynione próby łączenia go z dźwiękiem itp. czyli de facto uatrakcyjnienia jego dotychczasowej formy.
Trochę tego nie rozumiem, ponieważ atrakcyjne połączenie obrazu z dźwiękiem mamy już dawno przećwiczone w filmie.

Jakie potrzeby odbiorców ma zaspokoić fotoreportaż?
Krótki przykład:
Reportaż to nie tylko od razu dalekie kraje, terroryzm, wojny i głodne dzieci w Afryce.
Zgadzam się z tym co powiedział Piotr, że dobry reportaż można zrobić na własnym podwórku i mój przykład jest właśnie z szeroko pojętego własnego podwórka, czyli z Polski.
Zostawmy już w spokoju terroryzm, patologie itp.
Ja miałem potrzebę dowiedzenia się czegoś na temat życia dzikiego ptactwa w naturalnym środowisku. Może być reportaż, może być cokolwiek innego.
Aby tę potrzebę zrealizować kupiłem sobie płytę ze znakomitym filmem Krystiana Matyska „Dziobem i pazurem” (kto nie widział niech żałuje, czasem można go jeszcze obejrzeć w TV – chyba na Planete).
Na tym filmie mam znakomity obraz (walki o pożywienie, o dominację w grupie, ok. 50 gatunków ptaków), jednym naciśnięciem przycisku na pilocie mogę się przełączyć do komentarzy (komentuje między innymi świetny specjalista od ptactwa, prof. Andrzej Kruszewicz), powrócić do filmu itp.

To jest właśnie nowoczesna forma przekazu, jak to się nazywa zupełnie mnie nie interesuje. Można to nazwać reportażem, filmem, reportażem filmowym, czymkolwiek.
Jest to forma zaspakajająca moje potrzeby, maksimum wiedzy i doznań estetycznych za minimalne pieniądze, lub w TV za darmo.
To się bardzo szybko rozwija, jest dla współczesnego człowieka atrakcyjne, klasyczny fotoreportaż przestał być prawdopodobnie atrakcją i dlatego ginie.
Taka forma przekazu rozwija się we wszystkich dziedzinach, przykładem mogą tu być choćby filmy podróżnicze W. Cejrowskiego.

Czy fotoreportaż w piśmie da mi coś więcej? Kilka zdjęć (nawet znakomitych) i strona tekstu?
Nie przesadzajmy.
Wolę mieć komentarz znakomitego fachowca np. prof. Andrzeja Kruszewicza (po co mi pośrednik) niż dziennikarza, który pojedzie do puszczy i tam będzie na potrzeby reportażu zgłębiał życie ptaków w przyśpieszonym tempie).
I dlatego dla mnie upadek fotoreportażu jest zjawiskiem dość obojętnym, jestem natomiast zadowolony z szybkiego rozwoju bardziej atrakcyjnych form przekazu.

Przyszłością są filmy, książki z dobrymi zdjęciami i płytą (tego kiedyś nie było), wszystko to co na dobrej jakości sprzęcie (tego też kiedyś nie było) daje znakomite efekty wizualne i edukacyjne.

Pozdrowienia :-)))

 
Member

Czy ja coś źle czytam, czy właśnie napisałeś, że fotografia jest przestarzała i jej funkcje przejmie film? :)

 
Member

Piryt, Andrzej Kruszewicz jest doktorem (jeśli masz na myśli dyrektora zoo w Warszawie, pojawiającego się w trójce co piątek o 6:50 ;-)).

 
Member
Piotr wrote:
Czy ja coś źle czytam, czy właśnie napisałeś, że fotografia jest przestarzała i jej funkcje przejmie film? :)

Skłonny jestem potwierdzić, chyba przeczytałeś Piotrze niezbyt uważnie.
Bardzo szanuję Twoje poglądy i wiedzę, ale tu coś mi wciskasz.
Nie powiedziałem że fotografia jest przestarzała tylko że powstają nowe formy przekazu, bardziej dla dzisiejszego świata atrakcyjne niż klasyczny fotoreportaż.
Rozwija się np coś w rodzaju reportażu multimedialnego (podkast), łączącego zdjęcia, dźwięki, nagrania wideo itp. czyli wszystko idzie w kierunku uatrakcyjnienia dawnego fotoreportażu.
Jeżeli wykorzystuje się do tego celu nagrania wideo to po prostu zmierza to w kierunku filmu (lub jego połączenia z innymi środkami przekazu).
I należy się cieszyć z tego, że formy atrakcyjniejsze wypierają mniej atrakcyjne.
Trochę na ten temat jest np tu:
http://fotoblogia.pl/2008/11/27/jak-stworzyc-fotokast-podstawy
http://www.akademianikona.pl/warsztaty/48/foto-videokast-krotka-forma-dokumentu-multimedialnego/

A poczciwa fotografia będzie nadal atrakcyjna dla małych, dużych, prawdziwych i nieprawdziwych Artystów i Miłośników.

 
Member
jfuks wrote:
Piryt, Andrzej Kruszewicz jest doktorem (jeśli masz na myśli dyrektora zoo w Warszawie, pojawiającego się w trójce co piątek o 6:50 ;-)).

No to pomyliłem się, ale ja nikomu nie żałuję.
Niczego to zresztą nie zmienia, Jego książka “Ptaki Polski” jest znakomita (zawiera też oczywiście płytę z głosami tych ptaków).

 
Member
Piryt wrote:
Nie powiedziałem że fotografia jest przestarzała tylko że powstają nowe formy przekazu, bardziej dla dzisiejszego świata atrakcyjne niż klasyczny fotoreportaż.

Mam wyraźnie problemy z czytaniem, ale dalej nie widzę różnicy. Znowu piszesz, że fotografia jest przestarzała, a film jest lepszy. Nie rozumiem tylko, czemu twierdzisz, że dopiero teraz – film dokumentalny i reportaż filmowy to chyba niedługo będą stulecie obchodzić.

Quote:
A poczciwa fotografia będzie nadal atrakcyjna dla małych, dużych, prawdziwych i nieprawdziwych Artystów i Miłośników.

No właśnie – czyli jednak twierdzisz, że fotografia jest przestarzała i obecnie atrakcyjna dla niszy.
Ja nie mam problemu z tym, że tak twierdzisz, tylko nie rozumiem, dlaczego nie chcesz się przyznać do tego, co sam piszesz :)

 
Member
Piotr wrote:
Piryt wrote:
Nie powiedziałem że fotografia jest przestarzała tylko że powstają nowe formy przekazu, bardziej dla dzisiejszego świata atrakcyjne niż klasyczny fotoreportaż.

Mam wyraźnie problemy z czytaniem, ale dalej nie widzę różnicy. Znowu piszesz, że fotografia jest przestarzała, a film jest lepszy. Nie rozumiem tylko, czemu twierdzisz, że dopiero teraz – film dokumentalny i reportaż filmowy to chyba niedługo będą stulecie obchodzić.

Quote:
A poczciwa fotografia będzie nadal atrakcyjna dla małych, dużych, prawdziwych i nieprawdziwych Artystów i Miłośników.

No właśnie – czyli jednak twierdzisz, że fotografia jest przestarzała i obecnie atrakcyjna dla niszy.
Ja nie mam problemu z tym, że tak twierdzisz, tylko nie rozumiem, dlaczego nie chcesz się przyznać do tego, co sam piszesz :)

Nie bardzo rozumiem Piotrze o co Ci chodzi, po prostu coś kręcisz.
Postaraj się zrozumieć moje intencje, a nie rób “merytorycznej korekty” mojego tekstu.

 
Member

Staram się zrozumieć zarówno Twoje intencje, jak i to, co piszesz :) I cały czas wychodzi mi, że uważasz dokument filmowy za atrakcyjniejszy od fotoreportażu, który uznajesz za przestarzały.

 
Member
Piotr wrote:
Staram się zrozumieć zarówno Twoje intencje, jak i to, co piszesz :) I cały czas wychodzi mi, że uważasz dokument filmowy za atrakcyjniejszy od fotoreportażu, który uznajesz za przestarzały.

A ja Piotrze nie bardzo rozumiem, co jest Twoim celem?
Czy chcesz tylko zwrócić uwagę na upadek fotoreportażu, czy chcesz dociec jakie są tego przyczyny, czy chcesz znaleźć kompana do zamartwiania się z tego powodu?
Czasem wydaje mi się, że chodzi Ci tylko o nazwę do której się przyzwyczailiśmy.
No więc dobrze, wszystkie nowe formy które teraz się rozwijają nazwijmy FOTOREPORTAŻEM i będzie OK.
Nazwa i tak nie ma żadnego znaczenia, ważna jest atrakcyjność treści.

Jak kiedyś ludzie mieli telewizory czarno-białe to dla nich kilka kolorowych zdjęć w miesięczniku “Poznaj Świat” było atrakcją.
Atrakcją były nawet kolorowe ulotki z Targów Poznańskich.

A jak teraz prawie każdy ma dobry, kolorowy telewizor z dużym ekranem to miesięcznik “PŚ” już nie wystarcza.
Ale nie jest źle, a nawet jest zupełnie dobrze, bo jest mnóstwo wiedzy w bardziej atrakcyjnej formie, niezależnie od nazwy.
A ja kumplem do zamartwiania się nie będę.

 
Member
Piryt wrote:
Czasem wydaje mi się, że chodzi Ci tylko o nazwę do której się przyzwyczailiśmy.
No więc dobrze, wszystkie nowe formy które teraz się rozwijają nazwijmy FOTOREPORTAŻEM i będzie OK.

A jak nazwiemy telewizyjny szoł dramatem teatralnym, to będzie dramatem teatralnym? Fotoreportaż to fotoreportaż, dokument filmowy to dokument filmowy. Film nie jest “lepszą fotografią”, podobnie jak kino nie jest “lepszą literaturą” itp. Różnica jest w formie, która określa sposób przekazu treści i wpływa bezpośrednio na same treści.

Quote:
Nazwa i tak nie ma żadnego znaczenia, ważna jest atrakcyjność treści.

Czy treści w formie nieruchomych obrazów są mniej atrakcyjne niż treści w formie filmu? To nie jest pytanie retoryczne – odpowiedz szczerze, żeby nie było, że coś Ci imputuję :)

Quote:
Jak kiedyś ludzie mieli telewizory czarno-białe to dla nich kilka kolorowych zdjęć w miesięczniku “Poznaj Świat” było atrakcją.
Atrakcją były nawet kolorowe ulotki z Targów Poznańskich.

A jak teraz prawie każdy ma dobry, kolorowy telewizor z dużym ekranem to miesięcznik “PŚ” już nie wystarcza.
Ale nie jest źle, a nawet jest zupełnie dobrze, bo jest mnóstwo wiedzy w bardziej atrakcyjnej formie, niezależnie od nazwy.

Znowu mam wrażenie, że piszesz tutaj, że fotografia jest przestarzała i nieatrakcyjna. Znowu mi się wydaje?

Quote:
A ja kumplem do zamartwiania się nie będę.

Ja Ci się nie każę zamartwiać. Próbuję się tylko upewnić, że naprawdę chcesz powiedzieć, że śmierć fotoreportażu uznajesz za zjawisko pozytywne.

 
Member
Piotr wrote:
Po raz kolejny powtarzam, że to zjawisko trwa od dekady na całym świecie, nie tylko w Polsce.

Obawiam się tylko, że sprawa jest rozwojowa. ;)

Quote:
I przy zwolnieniach fotoreporterów jako powodu nie podaje się kryzysu, tylko po prostu to, że są niepotrzebni do prowadzenia biznesu medialnego.

Teza ta od początku, kłóciła się z tym co widziałem na tegorocznym Festiwalu Podróży i Fotografii. Nie wiedzieć czemu sale, w których odbywały się foto/video relacje były wypełnione bez mała po sufit. Ciężko mi zatem zrozumieć zwolnienia z “braku zapotrzebowania”.

Quote:
A powiedzmy sobie szczerze, ludzie, którzy mają problemy z utrzymaniem rodzin, to nie jest grupa docelowa dla żadnego koncernu medialnego, więc ludzie dotknięci kryzysem to w ogóle nie jest kwestia przy ustalaniu dla kogo się robi przekaz.

Z moich obserwacji tacy ludzie spędząją bardzo dużo czasu przed telewizorem, może zatem Piryt ma rację?

Quote:
Twojego ostatniego zdania nie rozumiem.

Miało być rozwinięcie, ale jakoś tak mi czoło opadło na klawiaturę. Po przebudzeniu odkryłem, że poszła niepełna informacja. ;) Generalnie miało być coś, o czym później napisał Piryt. Nie będę zatem dublował.

Piryt wrote:
I należy się cieszyć z tego, że formy atrakcyjniejsze wypierają mniej atrakcyjne.
Trochę na ten temat jest np tu:
http://www.akademianikona.pl/warsztaty/48/foto-videokast-krotka-forma-dokumentu-multimedialnego/

A poczciwa fotografia będzie nadal atrakcyjna dla małych, dużych, prawdziwych i nieprawdziwych Artystów i Miłośników.

Na wspomnianym już przeze mnie Festiwalu Podróży i Fotografii, ciekawy wykład na temat foto/videocastu miał właśnie Krystian Bielatowicz. Jak sam stwierdził, zwykły fotoreportaż czy zwykła fotografia nie przynoszą mu już takiego dochodu jak kiedyś. Zajął się zatem nowsza/atrakcyjniejszą formą przekazu. W pamięci zapadł mi cast pt. “Nieśmiertelni” jak i ten z Twojego linku o “Wall Street”. Na koniec udowodnił, że wcale nie trzeba lecieć do Peru czy na Kubę(Havana) by zrobić fajny f/vcast i przedstawił Pasterzy.

Jest jedno “ale”. Wykład był bardzo fajny…tyle że na mojej Żonie(jak i na mnie osobiście) największe wrażenie zrobiły pozawieszane na sztalugach zdjęcia z cyklu “Nieśmiertelni”. I to im poświeciliśmy najwiecej uwagi. Należy się zatem zastanowić, czy tą “starą i nieatrakcyjną metodą” nie da się już dotrzeć do odbiorców? :)

 
Member
luczywo wrote:
Obawiam się tylko, że sprawa jest rozwojowa. ;)

No, też podejrzewam, że lepiej już było.

Quote:
Teza ta od początku, kłóciła się z tym co widziałem na tegorocznym Festiwalu Podróży i Fotografii. Nie wiedzieć czemu sale, w których odbywały się foto/video relacje były wypełnione bez mała po sufit. Ciężko mi zatem zrozumieć zwolnienia z “braku zapotrzebowania”.

Nie, żebym się z taką logiką zgadzał, ale jest ona dość prosta – do większej grupy konsumentów można dotrzeć produktami tańszymi w produkcji.
Te tłumy na Festiwalu Podróży to prawdopodobnie końcówka “długiego ogona” – jakkolwiek liczbowo pokaźna grupa, to daleko za liczebnością najbardziej masowego klienta.

Quote:
Z moich obserwacji tacy ludzie spędząją bardzo dużo czasu przed telewizorem, może zatem Piryt ma rację?

Mówiąc brutalnie, bezrobotni, którzy z braku zajęć spędzają dużo czasu przed telewizorem, to nie jest atrakcyjna grupa docelowa dla żadnego producenta. Dla telewizji i jej reklamodawców również.
Końcówki zdania nie rozumiem. W którym momencie Piryt ma rację? Jeśli z tym, że telewizja jest łatwa w odbiorze i masowa, to owszem, ma rację.

Quote:
Na wspomnianym już przeze mnie Festiwalu Podróży i Fotografii, ciekawy wykład na temat foto/videocastu miał właśnie Krystian Bielatowicz. Jak sam stwierdził, zwykły fotoreportaż czy zwykła fotografia nie przynoszą mu już takiego dochodu jak kiedyś. Zajął się zatem nowsza/atrakcyjniejszą formą przekazu.

Tu mnie zaciekawiłeś. Czy Krystian Bielatowicz dał do zrozumienia, że zarabia na fotokastach podróżniczych lepiej niż na fotoreportażu? Z tego, co wiem o “złotym trójkącie” w polskiej prasie podróżniczej, byłaby to spora nowość, zwłaszcza w czasach kryzysu prasy papierowej.

 
Member

Przed telewizorem spędzają dużo czasu nie tylko bezrobotni, również robotni po robocie wybałuszają gały na coraz większe ekrany z coraz głupszą treścią na dowolnym programie. Ubawić się na śmierć, K. Popper się kłania i kultura masowa.
Większość moich znajomych w PL jest tak uzależniona od TV, że nawet jak wpadnę po roku nie widzenia się na chwilę rozmowy, to nie są w stanie wyłączyć TV. Jak zadzwonię przez Skype, to jednym okiem patrzą na mnie a drugim zezują na ekran TV.
TV jest wszystkim, papier kończy się jako medium, będzie jeszcze ciekawiej.
A reportażu szkoda, chyba faktycznie lepiej już było.

 
Member
Piotr wrote:
/…/
Ja Ci się nie każę zamartwiać. Próbuję się tylko upewnić, że naprawdę chcesz powiedzieć, że śmierć fotoreportażu uznajesz za zjawisko pozytywne.

Nic takiego nie chcę powiedzieć, to jest tzw. nadinterpretacja.
Chcę powiedzieć, że uznaję za zjawisko NORMALNE.
Sam powiedziałeś Piotrze że tak jest od 10 lat, czyli jest to tendencja stała, zupełnie od nas niezależna.
Tak po prostu jest, ważne (ciekawe) są przyczyny, choćby ze względów marketingowych.
Aby choć częściowo poznać przyczyny można zrobić prosty eksperyment.
Były już w DFV różne fotoreportaże z plenerów, targów, imprez itp.
Przy najbliższej okazji można zrobić reportaż łączący zdjęcia, czyjeś wypowiedzi, film dobrej jakości i wrzucić to na płytę.
A potem zapytać czytelników, co im się bardziej podoba, co jest dla nich atrakcyjniejsze.
Był kiedyś taki reportaż z czegoś, co się działo nad morzem.
Na zdjęciu były dwie osoby trzymające wyrywający im się latawiec.
Jest to sytuacja ciekawa, ale wolałbym popatrzeć sobie na filmie, jak ten latawiec im się wyrywa, a potem posłuchać ich relacji z tego mrożącego krew w żyłach incydentu.

A z oglądaniem TV jest różnie. Ja np mogę przez kilka dni w ogóle telewizora nie włączać, a często zapominam że chciałem coś obejrzeć i przypomina mi się to po trzech dniach.

 
Member

W pełni zgadzam się z Pirytem…

Dawno, dawno temu ludzie poznawali świat na podstawie rycin i drzeworytów. Później przyszedł czas fotografii, najpierw czarno-białej, później kolorowej. Te kolory były najpierw takie sobie a teraz piękne. W tak zwanym międzyczasie przyszedł czas na telewizję. I kamery video.
Technologie się rozwijają. Dziś można kupić album w postaci elektronicznej – mamy zdjęcia, mamy filmy, mamy dźwięki. Moc poznawcza takiej formy przekazu jest kilkukrotnie większa niż tylko zdjęcia, że nie wspomnę o rycinach.

Dziś już nikt się nie podnieca zdjęciem lwa, które jeszcze 100 lat temu wzbudziłoby wielkie zainteresowanie, jeśli nie przerażenie. Dziś też każdy może być domorosłym Fellinim, kręcąc filmy kamerą 3D albo choćby komórką, montując je potem na komputerze. Umówmy się – fotografia staje się sztuką niszową. Jest na nią zapotrzebowanie, owszem, jeszcze przez lata sprawdzi się w papierowych publikacjach. Ale w mediach elektronicznych jest jej coraz mniej, a filmów i animacji coraz więcej. Cóż, żyjemy w świecie szybkich łączy :)

Jak widać – ktoś w CNN uznał, że nie potrzeba im tych kilkunastu fotografów. I bardzo dobrze. To są ich pieniądze, właściciela koncernu i udziałowców. Liczy się zysk, a nie misja :) I nic nam do tego. powtarzam – jeśli można mieć coś za darmo, albo za drobne kwoty, to bez sensu jest płacić za to kupę kasy. Należy się spodziewać, że ta tendencja ma charakter stały, zostanie w wydawnictwie kilka osób fotografujących a reszta to będzie “outsourcing”. A fachowcy będą pstrykać na ślubach, chrzcinach i pogrzebach. Jeszcze jakiś czas. Ale ich los będzie taki, jak malarzy miniaturystów. Kiedyś byli niezwykle popularni, miniaturami przerzucano się przy aranżowaniu małżeństw. A dziś? Co najwyżej spotka się jakiegoś malarza na Rynku Starego Miasta, ale w większości wypadków idzie się do zakładu fotograficznego. Nie wspominając o tym, że w Europie wyraźnie spadła ilość aranżowanych małżeństw :)
Malarstwo ze sztuki użytkowej weszło na inny poziom – sztuki jako takiej. Podobnie będzie z fotografią, pewnie jeszcze za naszego życia. Zwykłe nagrania video pewnie ustąpią kiedyś miejsca filmom 3D czy obrazom holograficznym. Już teraz w domach można spotkać ramki fotograficzne na których wyświetlane są nie tylko pokazy zdjęć, ale także filmy.

To się nazywa postęp. Mój dziadek, przedwojenny rotmistrz z domu o tradycjach ułańskich był przeciwnikiem rozwoju motoryzacji. Koń to koń, dymów nie puszcza i przyjacielem być może. A jednak dziś na ulicach miast jakoś rzadko spotyka się ludzi jeżdżących konno.
Konie- fajnie, że są, można pojeździć, miła odmiana, ale na co dzień są lepsze środki komunikacji. Fotograficy są właśnie takimi końmi, wymierający gatunek. Można ubolewać, ale to powoli zaczyna pachnieć hipokryzją. Z jednej strony w DFV mamy pochwały dla coraz lepszego sprzętu, większych możliwości, trybów filmowych w aparatach, lustrzanek co mają super balans bieli, które w trymach auto i semi-auto robią piękne zdjęcia…. Z drugiej oburzenie, że zwalnia się fotografów. A jak ma się nie zwalniać, jak na świecie poza nimi są milionów operatorów tych prawie wspaniałych aparatów?

Reasumując – żyjemy w ciekawych czasach, postęp jest nieubłagany, nie ma co drzeć szat tylko dopasować się do realiów.

 
Member
sewo wrote:
Przed telewizorem spędzają dużo czasu nie tylko bezrobotni, również robotni po robocie wybałuszają gały na coraz większe ekrany z coraz głupszą treścią na dowolnym programie. Ubawić się na śmierć, K. Popper się kłania i kultura masowa.
Większość moich znajomych w PL jest tak uzależniona od TV, że nawet jak wpadnę po roku nie widzenia się na chwilę rozmowy, to nie są w stanie wyłączyć TV. Jak zadzwonię przez Skype, to jednym okiem patrzą na mnie a drugim zezują na ekran TV.
TV jest wszystkim, papier kończy się jako medium, będzie jeszcze ciekawiej.
A reportażu szkoda, chyba faktycznie lepiej już było.

Coś w tym jest. pamiętam jak po wichurach w zeszłym roku gdzieś tam w Polsce przez 2 tygodnie nie było prądu. Dziennikarz latał z kamerą po tych wioskach i pytał ludzi jak żyją. To nie przeszkadzało im że mięso w lodówce szlag trafił, że krowy nie wydojone tylko że telewizora nie mają 2 tygodnie i płakali do kamery, że co oni mają robić cały dzień. Po prostu uciekło im kilka odcinków “M jak miłość” i ich świat legł w gruzach :)
A z innej beczki, reportaż sam w sobie jest ciężki. Jego odbiorcą docelowym jest dość elitarna grupka. A tak jak pisze Piryt jest cała masa innych kolorowych obrazków i ten odbiorca gdzieś się rozpływa po drodze. Zobaczcie co się dzieje z Internetem. (a tak na marginesie, wiecie ile jest rozwodów/separacji przez NK i FB – MASA, sam znam kilka takich).
I na koniec ostatnia uwaga. Rozwój mediów jest ogromny. Pamiętacie za komuny jak były w telewizji 3 kanały? Jak leciał jakiś porządny (nie Radziecki) film to ulice pustoszały. Pamiętacie “Niewolnice Isaure” czy “Powrót do Edenu”, albo z naszego podwórka “Janosika” “007 zgłoś się”. Znamy to wszyscy na pamięć. A dzisiaj mamy w telewizorze 100 kanałów, 100 filmów dziennie. Podobno w Stanach powstaje rocznie 100 nowych seriali. Ludzie kochani kto to wszystko obejrzy? Gdzie tu miejsce na fotoreportaż? Smutne ale prawdziwe.

 
Member
Piotr wrote:
/…/
Ja Ci się nie każę zamartwiać. Próbuję się tylko upewnić, że naprawdę chcesz powiedzieć, że śmierć fotoreportażu uznajesz za zjawisko pozytywne.

To ja jeszcze z innej strony.
Zrobiliście Piotrze bardzo piękną panoramę z Wąchocka.
Tu jest przykład innej panoramy, która bardzo mi się podoba.
http://www.muzeum.bialystok.pl/suprasl/pages/panorama/index.php
W jakim celu robi się takie panoramy?
Żeby odbiorcę (np potencjalnego turystę) zachęcić do przyjazdu, obejrzenia obiektu, żeby mu dać jakieś wrażenia estetyczne itp.
Jest to możliwe dzięki rozwojowi techniki.
Jeżeli ja chcę pojechać do Wąchocka to taka panorama podziała na mnie zdecydowanie zachęcająco, cztery zdjęcia w piśmie raczej nie. Nie te czasy.
Oczywiście nie sugeruję tu, że panorama może zastąpić reportaż, to są dwa różne rodzaje przekazu.
Chodzi mi o to, że rozwój techniki pozwala na uatrakcyjnienie tego , co powoli przestaje tą atrakcją być.
I z tego się cieszę.
Jedne atrakcje zanikają, inne się pojawiają. Tych co się pojawiają jest chyba jednak zdecydowanie więcej.
Formy przekazu są zdecydowanie mocniejsze niż kiedyś.

A że kultura masowa idzie w kierunku uzależnienia od TV to już jest inna sprawa, na inną dyskusję.
Mówmy o ludziach w miarę kulturalnych, w miarę przeciętnych, w miarę interesujących się tym co ich otacza, zwykłych.
Uzależnieni od seriali to jest inna grupa, która fotografią czy też ambitnym reportażem raczej się nie interesuje.

 
Member
Piryt wrote:
Zrobiliście Piotrze bardzo piękną panoramę z Wąchocka.

A dziękuję pięknie.

Quote:
W jakim celu robi się takie panoramy?

W celu pokazania czegoś, co inną formą się pokazać nie da. Fotoreportażem nie zastąpię panoramy kulistej, panoramą nie zrobię reportażu. Każdy temat ma optymalną dla siebie formę, każda forma ma swoje mocne strony i swoje ograniczenia.

Quote:
Jeżeli ja chcę pojechać do Wąchocka to taka panorama podziała na mnie zdecydowanie zachęcająco, cztery zdjęcia w piśmie raczej nie. Nie te czasy.

Przyjmuję do wiadomości, że fotografia Ci się znudziła i tylko technologię multimedialne Cię kręcą. Ok. Ale to nie ma nic wspólnego z czasami. I niezależnie od obecnej kondycji fotoreportażu, jest postawą mniej więcej więcej tak niszową jak fotoreportaż. Producenci aparatów fotograficznych świadkami.

Quote:
A że kultura masowa idzie w kierunku uzależnienia od TV to już jest inna sprawa, na inną dyskusję.

Hm, dyskusję spóźnioną o jakieś 30 lat co najmniej i mocno nieaktualną.

 
Member
Emhyrion wrote:
Można ubolewać, ale to powoli zaczyna pachnieć hipokryzją. Z jednej strony w DFV mamy pochwały dla coraz lepszego sprzętu, większych możliwości, trybów filmowych w aparatach, lustrzanek co mają super balans bieli, które w trymach auto i semi-auto robią piękne zdjęcia…. Z drugiej oburzenie, że zwalnia się fotografów. A jak ma się nie zwalniać, jak na świecie poza nimi są milionów operatorów tych prawie wspaniałych aparatów?

Jesteś pewien, że do zrobienia ciekawego zdjęcia, najważniejszą umiejętnością jest techniczna umiejętność obsługi aparatu? I coraz lepsza (przyjmijmy) automatyka powoduje, że średnia umiejętności fotograficznych się podnosi?
Zarzut o hipokryzji należałoby oczywiście podeprzeć cytatem z tegoż DFV, gdzie ktoś z redakcji głosiłby, że lepszy sprzęt czyni kiepskiego fotografa (filmowca, whatever) dobrym fotografem, filmowcem itp.

 
Member

O, Andrzej2 się wypowiedział, ale się przestraszył czegoś i skasował?

 
Member
Piotr wrote:
Zarzut o hipokryzji należałoby oczywiście podeprzeć cytatem z tegoż DFV, gdzie ktoś z redakcji głosiłby, że lepszy sprzęt czyni kiepskiego fotografa (filmowca, whatever) dobrym fotografem, filmowcem itp.

Wiesz co Piotrze? Miarą dobrego dziennikarstwa jest przedstawianie faktów a nie naginanie ich do swoich teorii. Nigdzie nie napisałem, że lepszy aparat z kiepskiego pstrykacza zrobi zawodowca albo że ktoś w DFV tak napisał. Twierdzę jedynie, że piszecie o coraz lepszych aparatach, w dodatku często coraz tańszych a więc łatwiej dostępnych, a więc jest szansa, że dzięki nim objawią się talenty samorodne. Ktoś wejdzie na wyższy poziom pozostając amatorem, czyli nie będąc profesjonalistą. A przykładów tekstów o coraz wspanialszych aparatów można by tu przytoczyć co niemiara, tylko po co?
Mamy tu do czynienia z efektem skali. Jeśli przyjąć, że tylko 1% populacji umie zrobić ładne zdjęcie, to jeśli mamy na rynku milion lustrzanek, tych artystów będzie 10 tysięcy. A co się stanie, jak się puści na rynek kolejnych 100 milionów aparatów? Mamy potencjalny milion ludzi, którzy z powodzeniem mogliby zarabiać fotografując, tyle że mają akurat co innego do roboty. Odnoszę wrażenie, że dla Ciebie miarą jakości zdjęcia nie jest samo zdjęcie, tylko czy zrobił je amator czy zawodowiec. Cóż, ja oceniam zdjęcie jako takie, a nie przez pryzmat autora.

Szczerze mówiąc nie chce mi się już z Tobą dyskutować. Nie przyjmujesz do siebie argumentów innych stron trwając w w przekonaniu o własnej wyższości. Trwaj sobie dalej…

PS. A fotografów dalej będą zwalniać, takie to już koleje dziejów.

 
Member
Piotr wrote:
Te tłumy na Festiwalu Podróży to prawdopodobnie końcówka “długiego ogona” – jakkolwiek liczbowo pokaźna grupa, to daleko za liczebnością najbardziej masowego klienta.

Przy sprzyjających wiatrach, zdam relację z frekwencji w przyszłym roku ;)

Quote:
Mówiąc brutalnie, bezrobotni, którzy z braku zajęć spędzają dużo czasu przed telewizorem, to nie jest atrakcyjna grupa docelowa dla żadnego producenta. Dla telewizji i jej reklamodawców również.

Troszkę się rozpędziłeś piętnując bezrobotnych, ale to już kolega Sewo wyjaśnił. ;)

Quote:
Końcówki zdania nie rozumiem. W którym momencie Piryt ma rację? Jeśli z tym, że telewizja jest łatwa w odbiorze i masowa, to owszem, ma rację.

Nad łatwością (nazwałbym to bezrefleksyjnością) odbioru nie ma co dywagować, bo to jest oczywiste. Miałem na myśli: Nie powiedziałem że fotografia jest przestarzała tylko że powstają nowe formy przekazu, bardziej dla dzisiejszego świata atrakcyjne niż klasyczny fotoreportaż
Spora grupa konsumentów jest, ujmijmy to “gadżeciarzami”. Jak coś zabłyska, odtworzy melodyjkę(a już w ogóle interaktywnie), wydaje się być wpasowane w wymóg czasów (czyt.atrakcyjniejsze).

Quote:
Tu mnie zaciekawiłeś. Czy Krystian Bielatowicz dał do zrozumienia, że zarabia na fotokastach podróżniczych lepiej niż na fotoreportażu? Z tego, co wiem, o “złotym trójkącie” w polskiej prasie podróżniczej, byłaby to spora nowość, zwłaszcza w czasach kryzysu prasy papierowej.

Dał do zrozumienia, że nowa forma jest atrakcyjniejsza dla aktualnego odbiorcy. Nie do końca się z tym zgadzam, ale jak widać wszystkich nie zadowolisz.

Piryt wrote:
W jakim celu robi się takie panoramy?
Żeby odbiorcę (np potencjalnego turystę) zachęcić do przyjazdu, obejrzenia obiektu, żeby mu dać jakieś wrażenia estetyczne itp.
Jest to możliwe dzięki rozwojowi techniki.
Jeżeli ja chcę pojechać do Wąchocka to taka panorama podziała na mnie zdecydowanie zachęcająco, cztery zdjęcia w piśmie raczej nie. Nie te czasy.

Ja natomiast widzę niebezpieczeństwo drzemiące w takiej formie promocji. Zapewne spora grupa społeczna zrezygnuje z odwiedzin, jeśli poda się jej wszystko na tacy w formie interaktywnej. Zasada kliknięcie->zobaczyłem->odfajkowane.

Kończąc wywód, chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że to “zatrważające zjawisko” z pierwszego posta, wcale nie musi mieć negatywnego wydźwięku. Każdy ekonomista potwierdzi, że w biznesie trzeba być kreatywnym….a to się przecież nie kłóci z poszukiwaniem/odnalezieniem się w niszy :)

 
Member
luczywo wrote:
Troszkę się rozpędziłeś piętnując bezrobotnych, ale to już kolega Sewo wyjaśnił. ;)

Wcale nie piętnuję bezrobotnych, odniosłem się do Twojej sugestii, że podaż medialna jest do nich dostosowywana. Do nich z pewnością nie.

Quote:
Spora grupa konsumentów jest, ujmijmy to “gadżeciarzami”. Jak coś zabłyska, odtworzy melodyjkę(a już w ogóle interaktywnie), wydaje się być wpasowane w wymóg czasów (czyt.atrakcyjniejsze).

Oczywiście. Co więcej, reportaż zawsze był elitarny, czy to w wersji pisanej, czy obrazowej. I zawsze było jasne, że “Niewolnica Izaura” czy inne arcydzieło telewizyjne będzie miało większą grupę odbiorców niż tenże fotoreportaż. Nad tym nie ma co dyskutować. Nowością ostatnich lat jest rezygnacja z trafiania do tej bardziej wymagającej grupy odbiorców na rzecz tej najbardziej masowej grupy.

Quote:
Dał do zrozumienia, że nowa forma jest atrakcyjniejsza dla aktualnego odbiorcy.

Hm, to dalej nie odpowiada na kwestię, czy to jest bardziej dochodowa forma, ale rozumiem, że innej odpowiedzi od niego nie masz.

 
Member
Emhyrion wrote:
Szczerze mówiąc nie chce mi się już z Tobą dyskutować. Nie przyjmujesz do siebie argumentów innych stron trwając w w przekonaniu o własnej wyższości. Trwaj sobie dalej…

Masz rację. Przyznaję. Jedyne, co przeszkadza rzeszom ludzi zostać świetnymi fotografami to brak odpowiednio dobrze działających aparatów.

 
Member
Piotr wrote:
Wcale nie piętnuję bezrobotnych, odniosłem się do Twojej sugestii, że podaż medialna jest do nich dostosowywana. Do nich z pewnością nie.

Tyle, że to Twoje skojarzenie. Ani razu nie zasugerowałem “bezrobotnych” w naszej dyskusji.

Quote:
Oczywiście. Co więcej, reportaż zawsze był elitarny, czy to w wersji pisanej, czy obrazowej. I zawsze było jasne, że “Niewolnica Izaura” czy inne arcydzieło telewizyjne będzie miało większą grupę odbiorców niż tenże fotoreportaż. Nad tym nie ma co dyskutować. Nowością ostatnich lat jest rezygnacja z trafiania do tej bardziej wymagającej grupy odbiorców na rzecz tej najbardziej masowej grupy.

Może zatem warto przemyśleć próbę powrotu do “pracy u podstaw”? :)

Quote:
Hm, to dalej nie odpowiada na kwestię, czy to jest bardziej dochodowa forma, ale rozumiem, że innej odpowiedzi od niego nie masz.

Z tego co wykładał, znalazł inną/nowocześniejszą/wydajniejszą formę zarabiania. Ot co.

 
Member
luczywo wrote:
Może zatem warto przemyśleć próbę powrotu do “pracy u podstaw”? :)

W sensie, żeby wychowywać odbiorców trudniejszych form dziennikarskich? Niby komu miałoby na tym zależeć? :)
A w ogóle to zupełnie nie ta kwestia. Ja jestem przekonany, że tacy odbiorcy nadal są i procentowo jest ich nie mniej niż było, tylko oferty dla nich nie ma, bo producenci mediów celują w największy, masowy “target”.

Quote:
Z tego co wykładał, znalazł inną/nowocześniejszą/wydajniejszą formę zarabiania. Ot co.

Hm, trzymam za niego kciuki, choć dalej nie pojmuję, gdzie są pieniądze z fotokastów.

 
Member
Piotr wrote:
/…/Nowością ostatnich lat jest rezygnacja z trafiania do tej bardziej wymagającej grupy odbiorców na rzecz tej najbardziej masowej grupy./…/

Trochę się chyba Piotrze zagalopowałeś w tych wywodach.
Rozumując w ten sposób powinno się zrezygnować z całej nowoczesnej techniki i powrócić do fotografii otworkowej, bo to jest dla ambitnych.
A cała fotografia cyfrowa jest dla prymitywnej gawiedzi, bo jest technicznie coraz doskonalsza.
Tak sobie można dyskutować w nieskończoność.
Zrób Piotrze eksperyment który zaproponowałem (a Ty go nie zauważyłeś?), zapytaj potem ludzi co na ten temat sądzą.
To będzie pierwszy krok praktyczny w celu wyjaśnienia tego ważkiego problemu.

 
Member

Dla upadłych fotoreporterów jak znalazł:
http://www.myfinepix.pl/pl/news/382036
Ech, marzenie ;)

 
Member

http://fotoblogia.pl/2011/12/07/fotograf-bedzie-jak-policjant
“Istnieje szansa, że pojawią się nowe regulacje chroniące dziennikarzy – a więc także fotoreporterów – podczas wykonywania przez nich obowiązków służbowych. Press Club Polska reprezentowany przez prezesa Marcina Lewickiego wystosował właśnie list z apelem do prezydenta RP.”

 
Member
Piotr wrote:
/…/
Nowością ostatnich lat jest rezygnacja z trafiania do tej bardziej wymagającej grupy odbiorców na rzecz tej najbardziej masowej grupy.
/…/

Proszę mi powiedzieć, jakie cechy fotoreportażu stawiają go ponad bardziej współczesnymi środkami przekazu i co konkretnie powoduje, że jego odbiorcy są grupą bardziej wymagającą?
Jakie są cechy grupy bardziej wymagającej?

Poprzednio podałem przykład znakomitego filmu (reportażu przyrodniczego z komentarzem fachowca) “Dziobem i pazurem”.
Film ten oglądali też moi znajomi, ludzie z wyższym wykształceniem, raczej bardzo wymagający.
Wszyscy stwierdzili, że film jest świetny, daje dużo wiedzy i wrażeń estetycznych.
Że nareszcie zaczyna się w branży reportażowej dziać coś ciekawego.

Rozwój bardziej współczesnych form przekazu nie powoduje niczego złego i nie ma żadnego związku z obniżaniem poziomu i z żadnymi masowymi grupami.
Sprawa jest prosta, formy ciekawsze są prawidłowo odbierane przez odbiorców wymagających, ale często też dają przyjemność tym mniej wymagającym (masowym), którzy może w ten sposób zdobędą choć trochę wiedzy, a na pewno będą mieli rozrywkę na trochę wyższym poziomie (niż np kabareciki, gdzie jeden udaje idiotę a drugi pyta go o jakieś bzdury).

A jeśli chodzi o bezrobotnych to nie róbmy z nich sobie żartów. Nieładnie.
W zdecydowanej większości są to ludzie zupełnie normalni i na poziomie, często nawet z dyplomami dobrych uczelni. A jeśli siedzą w domu i oglądają TV to nie dlatego że są prostakami, tylko dlatego że są często załamani swoją sytuacją.
Jeżeli ktoś ma żonę, dzieci i przez pół albo cały rok poszukiwań pracy znaleźć nie może to trudno się dziwić.
Pół biedy jak ma lat 30, ale jak ma 50 to już jest dramat.

 
Member
Piryt wrote:
Piotr wrote:
/…/Nowością ostatnich lat jest rezygnacja z trafiania do tej bardziej wymagającej grupy odbiorców na rzecz tej najbardziej masowej grupy./…/

Trochę się chyba Piotrze zagalopowałeś w tych wywodach.

Masz rację. Tabloidyzacja mediów jest moim wymysłem. Jedyne, co im można zarzucić, to zbyt mała tabletyzacja i HaDeizacja. W wersji Full oczywiście.

Quote:
Rozumując w ten sposób powinno się zrezygnować z całej nowoczesnej techniki i powrócić do fotografii otworkowej, bo to jest dla ambitnych.

Znowu masz rację. Rozgryzłeś mnie. Jestem luddystą, boję się technologii, bo sobie z nią nie radzę.

Quote:
A cała fotografia cyfrowa jest dla prymitywnej gawiedzi, bo jest technicznie coraz doskonalsza.

I znowu mnie rozgryzłeś. A to, że nigdy w życiu niczego choćby zbliżonego treściowo nie napisałem, tylko świadczy przeciwko mnie.

 
Member

Zaczynam podejrzewać, że ktoś się włamał na Piotra konto i podszywa się pod niego. NIE WIERZĘ, żeby bądź co bądź redaktor, dziennikarz, człowiek wydawałoby się “na poziomie” pisał takie farmazony, żeby prowadził dyskusję jak rozkapryszony 10-latek…

 
Member
Emhyrion wrote:
Zaczynam podejrzewać, że ktoś się włamał na Piotra konto i podszywa się pod niego. NIE WIERZĘ, żeby bądź co bądź redaktor, dziennikarz, człowiek wydawałoby się “na poziomie” pisał takie farmazony, żeby prowadził dyskusję jak rozkapryszony 10-latek…

Hm, widzę, że przyznawanie racji dyskutantom również ich nie satysfakcjonuje. Nie wiem, co nazywasz farmazonami: to, co mi się imputuje, czy to, że nie zgadzam się na imputowanie mi różnych poglądów.
Ostatnio imputuje mi się jakobym:
– nabijał się z bezrobotnych
– postulował rezygnację z nowoczesnej techniki
– twierdził, że “fotografia cyfrowa jest dla prymitywnej gawiedzi, bo jest technicznie coraz doskonalsza”
Nie liczę zarzucania mi hipokryzji.
Zaczynam się czuć wielbłądem.

 
Member

To Piryt: zapomnij o Janku Muzykancie, widz masowy nie chce słyszeć o wiedzy, od tego ma pilota, aby w momencie, gdy program zaczyna zalatywać wiedzą, przełączyć na inny. Widz masowy chce rozrywki, kto nie wierzy, niech popatrzy, jak Berlusconi ogłupił swoimi telewizjami, teleturniejami i estradami całkiem niegłupi naród. Właśnie trzeźwieją a będzie to bolało. A to czasopismo walczy z berluskonizacją fotografii, po to je kupuję i czytam, więc rozumiem też Piotra, że go martwi powszechna jazda w dół.

Nie wiem, czy zostanę zrozumiany, ale wg mnie dobry fotoreportaż zmusza do myślenia, refleksji, zastanowienia się. Mogą być też inne formy, o których piszesz, które dadzą podobny efekt. Ale człowiek typu widz masowy tego nie lubi, bo go zaraz boli głowa, bo on tzw. ciężko pracuje i nie chce się nad niczym zastanawiać, on chce wypoczywać i bawić się, itd.

 
Member

Ale się rozpędziliście w tej dyskusji ;) I pewnie każdy z Was ma trochę racji .
A co do tego zwolnienia . Może tak zwyczajnie ktoś usiadł popatrzył na te darmowe zdjęcia i na pracę tych reporterów i stwierdził że nie widać różnicy . A skoro nie widać różnicy to po co przepłacać ? Może ci panowie byli w redakcji niejako z “zasiedzenia” . Nie robili ( a może już im się nie chciało ) nic ambitnego (jak chciałby Piotr ), parę fotek po fakcie jak gdzieś ich wysłali i tyle . Patrząc na codzienne gazety i tym podobne to naprawdę mało tam “ambitnej” ba ambitnej , przynajmniej przyzwoitej fotografii .
Dobry fotoreportaż miał i pewnie jeszcze długo będzie miał swoich klientów i wyznawców . Tylko że tego dobrego jest coraz mniej , a przynajmniej tak mi się wydaje .

 
Member

Jak pisałem wcześniej – nie mam pojęcia, co robili ci fotoreporterzy. Może byli kiepscy, może nie. Gdyby był komunikat, że ich wywalają, bo są kiepscy i trzeba przyjąć lepszych – tylko bym przyklasnął. Ale ich wywalają, bo w ogóle żadni fotoreporterzy nie są potrzebni, skoro jest iReporter.
A fotoreportaż może mieć swoich fanów i klientów, tylko nie będzie podaży. Stypendia Napo i granty od organizacji społecznych to trochę mało, żeby podtrzymać ten gatunek przy życiu.

 
Member

A może fotoreportażowi przyświeca zasada “non omnis moriar”? Może znów kiedyś w CNN rozkwitnie “moda na” ?Nadzieja umiera ostatnia! ;)

 
Member

No, no, no !!!!!
W tzw. międzyczasie (albo może i wcześniej) pojawił się właśnie taki fotoreportaż (albo reportaż foto/video) jaki właśnie poprzednio proponowałem dla eksperymentu zrobić i poprosić o ocenę.
To jest właśnie to o co mniej więcej chodzi, bardziej współczesna forma przekazu: zdjęcia + filmy + dźwięk.
Mnie się to ogólnie podoba, zdecydowanie bardziej niż ten reportaż w piśmie, trochę zdjęć i trochę drętwa wyliczanka kto jaką ustawił przesłonę i którym końcem spadł z wielbłąda ;-)

A uwagi bardziej szczegółowe mam takie:
1. Jakość Full HD na cały ekran zupełnie dobra, z portalu DFV na początku trochę się zacina, z blogu startuje płynnie.
2. Muzyka trochę monotonna, lekko nużąca, jakby było dłużej to chyba raczej denerwująca.
Zdecydowanie wolę te zawodzenia krajowców, one tu pasują.
Ewentualnie jakieś odgłosy z ulicy, targowiska, prawdziwy szum wodospadu.
3. Zdecydowanie też brakuje mi komentarza słownego, ale rozumiem że to początki a czasu było niewiele.
4. Ogólnie kierunek jest słuszny.

Mam nadzieję że przez obejrzenie tego filmu (reportażu, czy czegoś w tym guście bliżej nieokreślonego) nie stałem się odbiorcą masowym i nadal jestem tym bardziej wymagającym.
Pozdrowienia, tak trzymać.

 
Member
Piryt wrote:
No, no, no !!!!!
W tzw. międzyczasie (albo może i wcześniej) pojawił się właśnie taki fotoreportaż (albo reportaż foto/video) jaki właśnie poprzednio proponowałem dla eksperymentu zrobić i poprosić o ocenę.
To jest właśnie to o co mniej więcej chodzi, bardziej współczesna forma przekazu: zdjęcia + filmy + dźwięk.

A dziękujemy!

Quote:
Ewentualnie jakieś odgłosy z ulicy, targowiska, prawdziwy szum wodospadu.

Odgłosy z targowiska są – przy scenach na targowisku :) (choć rzeczywiście są ciche). Szum wodospadu nagrał się nieładnie, więc zamiast niego jest ulewny deszcz.

Quote:
3. Zdecydowanie też brakuje mi komentarza słownego, ale rozumiem że to początki a czasu było niewiele.

Nie, raczej takie założenie, że narracja będzie prowadzona tylko obrazem i muzyką.

Quote:
Mam nadzieję że przez obejrzenie tego filmu (reportażu, czy czegoś w tym guście bliżej nieokreślonego) nie stałem się odbiorcą masowym i nadal jestem tym bardziej wymagającym.

Hm, tyle, że to niezupełnie ten reportaż, za którym ja “płaczę” (jak to określił Andrzej2, zaraz się autocenzurując :)). I nie chodzi o mniej lub bardziej multimedialną formę, tylko wagę tematu, zaangażowanie autora, no i funkcję, jaką taki utwór pełni. Może spróbuj zerknąć tutaj, znalazłem Ci multimedialne reportaże (niestety, z narracją po angielsku): http://mediastorm.com/

 
Member

Prowadzenie narracji obrazem i muzyką jest dobre jeżeli ta muzyka jest jakoś z tym obrazem związana. Tu takiego związku nie widzę, ta muzyka przypomina mi telefon kiedy się czeka na połączenie z konsultantem, jeden zapętlony motyw ciągnący się w nieskończoność.
Raczej męczy, wolałbym te piszczałki i zawodzenia, bo to choć pasuje do obrazu.
A narracja słowna może właśnie pokazać zaangażowanie autora i podkreślić wagę tematu.
Coś z historii, obyczajów, coś na temat poziomu ich życia itp.
To była wyprawa czysto fotograficzna, więc może nie było na takie rzeczy czasu.
Ale np Cejrowski pokazując obraz (w książkach dobre zdjęcia) przekazuje jednocześnie olbrzymią wiedzę.
A że robi to w sposób dość frywolny… no cóż, taka teraz moda.
Zresztą treści ambitne i poważne wcale nie muszą być przekazywane w bardzo poważny sposób. Mogą być niejako przemycane i wtedy tak nie odstraszają.

 
Member

Panowie wybaczcie ale zaczynacie smęcić :)
A Piotr i reszta redakcji niech może pomyśli trochę więcej o własnym podwórku a nie o CNN. No wybaczcie szanowni panowie ale nuda ostatnio na Forum, że aż strach. Już dawno takiej posuchy nie pamiętam. Nowych wątków jak na lekarstwo, stare wygasły. Ogólnie cicho wszędzie, ciemno wszędzie. No zróbcie coś żeby rozruszać to towarzystwo.
Jak chcecie to zapodam parę wątków.
Jeszcze raz przepraszam za publiczne sepuku, ale musiałem.

 
Member
tomasziolkowski wrote:
Panowie wybaczcie ale zaczynacie smęcić :)
A Piotr i reszta redakcji niech może pomyśli trochę więcej o własnym podwórku a nie o CNN. No wybaczcie szanowni panowie ale nuda ostatnio na Forum, że aż strach. Już dawno takiej posuchy nie pamiętam. Nowych wątków jak na lekarstwo, stare wygasły. Ogólnie cicho wszędzie, ciemno wszędzie. No zróbcie coś żeby rozruszać to towarzystwo.
Jak chcecie to zapodam parę wątków.
Jeszcze raz przepraszam za publiczne sepuku, ale musiałem.

Trochę mi to przypomina takie odgrażanie się:
Uważajcie wy smutasy, bo jak ja zaproponuję temat to od razu się ożywi.
No mam zaproponować czy nie?
No niech ktoś powie.
Uwaga, bo już proponuję.
Jesteście przygotowani?
itd.

Jak masz jakieś ciekawe tematy to nie strasz, nie dołączaj do smutasów, tylko proponuj.
A jak uważasz że nic się nie dzieje to już dawno trzeba było to zrobić, a nie takie tam: “Jest mi smutno, ONI powinni coś zaproponować… bo jak nie to sam zaproponuję” ;-)
No właśnie o to chodzi, żeby każdy bez zapraszania sam coś proponował.

 
Member

O i już coś się dzieje :)

 
Member
tomasziolkowski wrote:
O i już coś się dzieje :)

Piotr zaprezentował składankę filmowo-zdjęciową z Maroka.
Można przecież o tym dyskutować.
Czy ciekawa czy nie, czy się podoba i dlaczego, czy ją łatwo na portalu znaleźć (ja miałem pewne kłopoty, musiałem się poważnie zastanowić gdzie też Oni ją ukryli).
Zamiast się chwalić czerwonym drukiem na głównej stronie to ją gdzieś skromnie wcisnęli ;-)
Już jest temat.

 
Member
Piryt wrote:
Czy ciekawa czy nie, czy się podoba i dlaczego, czy ją łatwo na portalu znaleźć (ja miałem pewne kłopoty, musiałem się poważnie zastanowić gdzie też Oni ją ukryli).

Ukryli ją na stronie głównej, jako główny news od wczoraj rana. Tacy sprytni jesteśmy – najciemniej pod latarnią :))

 
Member
Piotr wrote:
Piryt wrote:
Czy ciekawa czy nie, czy się podoba i dlaczego, czy ją łatwo na portalu znaleźć (ja miałem pewne kłopoty, musiałem się poważnie zastanowić gdzie też Oni ją ukryli).

Ukryli ją na stronie głównej, jako główny news od wczoraj rana. Tacy sprytni jesteśmy – najciemniej pod latarnią :))

Na ogół, tradycyjnie po lewej stronie jest zakładka “Strona główna”.
Wtedy z dowolnego miejsca łatwo jest do niej przejść.
Jak przejść np z “Forum” do strony głównej?

 
Member

Klikając na duży baner Digital Foto Video na samej górze forum. Zresztą ten baner prowadzi na główną z każdej części serwisu.

 
Member
Piotr wrote:
(jak to określił Andrzej2, zaraz się autocenzurując :))

To nie autocenzura, tylko słoń mnie trąbą zdzielił :)

 
Member
Andrzej2 wrote:
Piotr wrote:
(jak to określił Andrzej2, zaraz się autocenzurując :))

To nie autocenzura, tylko słoń mnie trąbą zdzielił :)

No już myślałem, że nie napiszesz sprostowania :D

 
Member
Piryt wrote:
… Zresztą treści ambitne i poważne wcale nie muszą być przekazywane w bardzo poważny sposób. Mogą być niejako przemycane i wtedy tak nie odstraszają.

Ale po co te treści przemycać, jak on nie chce. Bo go potem boli głowa :-(. Dziewiętnastowieczni pozytywiści nas nabrali (w szkole), widz i konsument masowy wie czego nie chce, a tym są treści, szczególnie ambitne i poważne. Chce się bawić, na jak najniższym poziomie, aby wszystko zrozumiał. Oczywiście jak będzie chciał coś ambitnego to to sam znajdzie, ale jak nie chce, to nie przemycajmy mu ich, bo się przestraszy i będzie na nas. Mam ochotę zaprosić Cię na piwo i porozmawiać o tym szerzej. Jak masz daleko do Pragi?

 
Member
sewo wrote:
Piryt wrote:
… Zresztą treści ambitne i poważne wcale nie muszą być przekazywane w bardzo poważny sposób. Mogą być niejako przemycane i wtedy tak nie odstraszają.

Ale po co te treści przemycać, jak on nie chce. Bo go potem boli głowa :-(. Dziewiętnastowieczni pozytywiści nas nabrali (w szkole), widz i konsument masowy wie czego nie chce, a tym są treści, szczególnie ambitne i poważne. Chce się bawić, na jak najniższym poziomie, aby wszystko zrozumiał. Oczywiście jak będzie chciał coś ambitnego to to sam znajdzie, ale jak nie chce, to nie przemycajmy mu ich, bo się przestraszy i będzie na nas. Mam ochotę zaprosić Cię na piwo i porozmawiać o tym szerzej. Jak masz daleko do Pragi?

Wydaje mi się Szanowny Kolego że jesteś nieco sfrustrowany i trochę przesadzasz.

Są ludzie bardziej ambitni i mniej ambitni.
Lepiej wykształceni i mniej.
Ci z pierwszej grupy bardzo często odczuwają po prostu potrzebę robienia czegoś pożytecznego, przekazania innym czegoś, tworzenia, komponowania itp.
Takie są cechy tej grupy, stąd się biorą projektanci, malarze, kompozytorzy ale też i znakomici fachowcy np w przemyśle, lekarze.
Są to jednostki twórcze, ktore same z siebie, bez przymusu i specjalnych teorii, będą zawsze coś pożytecznego robić.

Ci z drugiej grupy są bardziej bierni i mają mniejsze ambicje, ale są pod jakimś tam wpływem pierwszej grupy i często ich poziom w ten sposób rośnie.
Między tymi grupami jest jakaś naturalna równowaga i w sumie daje to jakiś tam poziom średni.
Jeżeli z pierwszej grupy nic wartościowego do drugiej nie przenika to znaczy, że poziom pierwszej grupy zaczyna się niebezpiecznie zbliżać do poziomu drugiej.

Przecież DFV też nie musi być pismem ambitnym, nikt Redakcji nie zmusza.
Może powoli dryfować w kierunku banalnych kwiatuszków, koteczków, robaczków i żarówiastych zachodów słońca.
Może w ten sposób nawet zyska finansowo, ktoś kiedyś powiedział, że nikt jeszcze nie stracił na obniżaniu poziomu.
No więc dlaczego tego nie robi i chce dać coś ambitnego? Potrafisz to wytłumaczyć?

 
Member
Piryt wrote:
Jeżeli z pierwszej grupy nic wartościowego do drugiej nie przenika to znaczy, że poziom pierwszej grupy zaczyna się niebezpiecznie zbliżać do poziomu drugiej.

A nie bierzesz pod uwagę wersji, że różnica poziomów jest już tak duża (bo śmiem twierdzić, że tej drugiej jednak się obniża, a nie rośnie), że nic się już do niej nie przebije?
Mozna zresztą znaleźć jeszcze inne wersje wytłumaczenia, dlaczego ‘nie przenika’ ;-) Twoja wersja też może być w jakimś stopniu prawdopodobna, chociaż ja nie sądzę ;-)

 
Member
jfuks wrote:
Piryt wrote:
Jeżeli z pierwszej grupy nic wartościowego do drugiej nie przenika to znaczy, że poziom pierwszej grupy zaczyna się niebezpiecznie zbliżać do poziomu drugiej.

A nie bierzesz pod uwagę wersji, że różnica poziomów jest już tak duża (bo śmiem twierdzić, że tej drugiej jednak się obniża, a nie rośnie), że nic się już do niej nie przebije?
Mozna zresztą znaleźć jeszcze inne wersje wytłumaczenia, dlaczego ‘nie przenika’ ;-) Twoja wersja też może być w jakimś stopniu prawdopodobna, chociaż ja nie sądzę ;-)

Wydaje mi się że nie masz racji.
1. Różnice między grupami wcale nie są aż tak gigantyczne jak sugerujesz (a np nałóg alkoholowy jest jednakowo popularny w obu grupach).
2. Nie jest prawdą że ludzie się nie zmieniają.
Przykład ze szkoły (autentyczny): uczeń który zawsze był pierwszy do wygłupów, przed maturą staje się bardzo pilny i zdaje ją na luzie, po prostu coś mu się w mózgu otworzyło.
Drugi też ze szkoły.
Jeżeli towarzystwo zostaje siłą w czasie wycieczki zmuszone do pójścia w góry a nie na pizzę, to potem nawet jest z tego dumne (ale się zmordowaliśmy i upapraliśmy) i wspomina to po powrocie do domu.
Sęk w tym, że często tacy ludzie nawet nie mieli okazji spróbować różnych rozrywek (bo jedni byli bogaci i rodzice ich wozili wszędzie samochodem, a innych nie było stać na wyjazdy), jak spróbowali to polubili.
Problem polega na tym, żeby ktoś im pokazał coś ciekawego bo oni sami wcale nie są tępi tylko np. nie mieli w rodzinie dobrych przykładów.
Nie było w rodzinie turystów, fotografów itp. Znałem takich.

Jedni ludzie są lepsi, drudzy gorsi, ale ogólnie wcale się tak strasznie nie różnią.
Jeżeli człowiek „prosty” marnuje czas na oglądanie głupich seriali, a „wykształcony” wpada w nałogi bo się odpręża po pracy i zaniedbuje rodzinę, to trudno powiedzieć kto jest tu lepszy.
Może jednak nawet ten pierwszy.

 
Member

Ohoho…. Ja nie jestem sfrustrowany, bynajmniej, kocham świat i ludzi, ale jestem realistą.
Chodzi mi po prosto o to, że człowiek prosty kupuje np. “małpkę” nie dlatego, że go nie stać na lustrzankę, ale dlatego, że ma ona dużo guzików i pokręteł i to go irytuje, bo on chce szybko, łatwo i bez wysiłku. I wychodzi byle co, ale tak jest dobrze.
Twoich argumentów z alkoholem nie rozumiem, ale przyznaję, że upijanie sią płynem do mycia okien i markową whisky daje w końcowej fazie podobny efekt.

 
Member
Piryt wrote:
sewo wrote:
Piryt wrote:
… Zresztą treści ambitne i poważne wcale nie muszą być przekazywane w bardzo poważny sposób. Mogą być niejako przemycane i wtedy tak nie odstraszają.

Ale po co te treści przemycać, jak on nie chce. Bo go potem boli głowa :-(. Dziewiętnastowieczni pozytywiści nas nabrali (w szkole), widz i konsument masowy wie czego nie chce, a tym są treści, szczególnie ambitne i poważne. Chce się bawić, na jak najniższym poziomie, aby wszystko zrozumiał. Oczywiście jak będzie chciał coś ambitnego to to sam znajdzie, ale jak nie chce, to nie przemycajmy mu ich, bo się przestraszy i będzie na nas. Mam ochotę zaprosić Cię na piwo i porozmawiać o tym szerzej. Jak masz daleko do Pragi?

Wydaje mi się Szanowny Kolego że jesteś nieco sfrustrowany i trochę przesadzasz.

Są ludzie bardziej ambitni i mniej ambitni.
Lepiej wykształceni i mniej.
Ci z pierwszej grupy bardzo często odczuwają po prostu potrzebę robienia czegoś pożytecznego, przekazania innym czegoś, tworzenia, komponowania itp.
Takie są cechy tej grupy, stąd się biorą projektanci, malarze, kompozytorzy ale też i znakomici fachowcy np w przemyśle, lekarze.
Są to jednostki twórcze, ktore same z siebie, bez przymusu i specjalnych teorii, będą zawsze coś pożytecznego robić.

Ci z drugiej grupy są bardziej bierni i mają mniejsze ambicje, ale są pod jakimś tam wpływem pierwszej grupy i często ich poziom w ten sposób rośnie.
Między tymi grupami jest jakaś naturalna równowaga i w sumie daje to jakiś tam poziom średni.
Jeżeli z pierwszej grupy nic wartościowego do drugiej nie przenika to znaczy, że poziom pierwszej grupy zaczyna się niebezpiecznie zbliżać do poziomu drugiej.

Przecież DFV też nie musi być pismem ambitnym, nikt Redakcji nie zmusza.
Może powoli dryfować w kierunku banalnych kwiatuszków, koteczków, robaczków i żarówiastych zachodów słońca.
Może w ten sposób nawet zyska finansowo, ktoś kiedyś powiedział, że nikt jeszcze nie stracił na obniżaniu poziomu.
No więc dlaczego tego nie robi i chce dać coś ambitnego? Potrafisz to wytłumaczyć?

Wszystko się zgadza tylko że nie łączył bym tego z wykształceniem ( szczególnie dzisiaj , gdy bardzo często za papierem , zaświadczeniem o wykształceniu nie idzie żadna inna wartość jak ten papier )
Zawsze nawet w czasach jaskiniowych byli tacy co chcieli nabazgrać coś na ścianie a innym nie było to do niczego potrzebne . O tym samym świadczy cała masa artystów ludowych ( często bez wykształcenia ) czy też innych twórców czy artystów amatorów . Świadczy też o tym cała masa z papierami na ” artyzm ” którzy po zdobyciu tego papierka nic więcej z tym nie robią i giną w tłumie .
Po prostu jedni czują taką potrzebę inni nie i wykształcenie nie ma tu nic do gadania .

 
Member

Ludzie są różni – i chwała im za to ( jak byśmy byli tacy sami to było by strasznie nudno) . Każdy ma prawo reagować na otaczający go świat po swojemu. Każdy też może uprawiać swoją pasję po swojemu. I tu całe szczęście, że jak to wcześniej wspomniano są “..ludzie bardziej ambitni…”
MZ nie jest problemem to , coś ktoś tworzy . Może to być nowa technologia , dzieło sztuki albo totalny niewypał. I nie ma znaczenia czy to jest adresowane do takiej, czy innej grupy odbiorców.
Problem zaczyna się w momencie ” puszczenia w obieg” takiego wytworu. Autor chce się nim pochwalić najbliższemu gronu albo ogółowi ludzkości. To zrozumiałe. My tez robimy zdjęcia po to, by ktoś je kiedyś zobaczył. Do tego momentu jest OK.

Nie jest w porządku to, że efekt czyjejś pracy , powstały często z potrzeby serca jest wykorzystywany komercyjnie czyli SPRZEDAWANY DO DALSZYCH ODBIORCÓW bez jakiegokolwiek wynagrodzenia dla autora ( to w kontekście działań władz CNN i ich wizji Dziennikarstwa Obywatelskiego)
Moim zdaniem takie praktyki są nieetyczne powinny być piętnowane. To samo dotyczy portali i pseudokonkursów obliczonych na darmowe pozyskiwania fotografii.

Tak na marginesie: spróbowałby CNN wykorzystać nieodpłatnie nagranie któregoś z utworów J. Lopez. Też są w formie cyfrowej .

 
Member
sewo wrote:
Ohoho…. Ja nie jestem sfrustrowany, bynajmniej, kocham świat i ludzi, ale jestem realistą.
Chodzi mi po prosto o to, że człowiek prosty kupuje np. “małpkę” nie dlatego, że go nie stać na lustrzankę, ale dlatego, że ma ona dużo guzików i pokręteł i to go irytuje, bo on chce szybko, łatwo i bez wysiłku. I wychodzi byle co, ale tak jest dobrze. /…/

Bywałem często w różnych środowiskach nie związanych bynajmniej z “elitami” intelektualnymi i stwierdzam, że wszędzie są ludzie lepsi i gorsi, ale w sumie daje się z nimi żyć zupełnie normalnie, pod warunkiem że człowiek nie udaje lepszego od nich.

Człowiek prosty kupuje często “małpkę” faktycznie z powodu prostoty obsługi (małej ilości przycisków i pokręteł) dlatego, że nie każdego interesuje skomplikowana technika, natomiast interesujące jest uwiecznianie własnej rodziny w różnych sytuacjach, czyli tworzenie tzw. kroniki rodzinnej, co w sumie jest zjawiskiem pozytywnym.
Jeżeli ta “małpka” będzie technicznie lepsza to i zdjęcia są lepsze. W sumie to do czego sprowadza się często rozwój, do eliminacji konieczności ZBĘDNEGO myślenia. Myśleć należy o dziecku które się uwiecznia, nie o przyciskach.
Są zresztą ludzie którzy skomplikowanej techniki po prostu nie pojmują, to jest zupełnie inny rodzaj psychiki i nic się na to nie poradzi (czy zresztą jest to niezbędne?).
NIKON 1 robi zdjęcia przed naciśnieciem spustu migawki oraz po naciśnięciu, może automatycznie wybrać najlepszy uśmiech modela itd.
W sumie sprowadza się to do dobrej “małpki”, która zapaleńcom technicznym daje też trochę przyjemności i niezłej jakości.
Zajmowałem się trochę projektowaniem różnych rzeczy i cały czas mnie uczono, że najlepsze jest to co w najprostszy sposób realizuje założone funkcje, wszystko co zbędne – precz.

Mówisz że ludzie robią “…byle co, ale tak jest dobrze”. Owszem, często tak robią, ale nie dlatego że się boją pokręteł w lustrzankach lub są za leniwi żeby się wysilić.
Oni nie wiedzą po co im te pokrętła, bo nie wiedzą co to jest dobra fotografia. Nikt im tego nigdy nie wytłumaczył, nie pokazał na przykładach, nie czują tego. Do tej pory oglądali rodzinne fotografie na imieninach, niskiej jakości i bez zadnych ambicji estetycznych. To znają i to naśladują. Jak im pokażesz dobrą fotografę to są zaskoczeni, że tak może wyglądać fotografia. Że samemu można uwieczniać kwiaty, zwierzęta. W ich dotychczasowym pojęciu fotografia to ciocia i jej jej córki, inną fotografią zajmują się jacyś fachowcy produkujący kalendarze.
Znam taką osobę.
Ale Ty prawdopodobnie też nie wnikasz szczegółowo np w psychikę niemowląt i subtelności z tym związane, co dla wielu kobiet jest zjawiskiem niepojętym.
Dlatego ostrożnie z ocenianiem innych ludzi jak się ich nie rozumie.

 
Member
heniek.b wrote:
Nie jest w porządku to, że efekt czyjejś pracy , powstały często z potrzeby serca jest wykorzystywany komercyjnie czyli SPRZEDAWANY DO DALSZYCH ODBIORCÓW bez jakiegokolwiek wynagrodzenia dla autora ( to w kontekście działań władz CNN i ich wizji Dziennikarstwa Obywatelskiego)
Moim zdaniem takie praktyki są nieetyczne powinny być piętnowane. To samo dotyczy portali i pseudokonkursów obliczonych na darmowe pozyskiwania fotografii.

Tak na marginesie: spróbowałby CNN wykorzystać nieodpłatnie nagranie któregoś z utworów J. Lopez. Też są w formie cyfrowej .

Ok, ale jeśli ktoś wysyła zdjęcie do CNN, TVN24 itp., czy zamieszcza na takim portalu, czy też zgłasza do “pseudokonkursu” to wyraża zgodę na bezpłatne wykorzystanie. Co w tym nieetycznego? Nikt nikogo nie zmusza, aby zamieszczał/wysyłał tam swoje zdjęcia. Widocznie ci co to robią tego chcą, albo nie do końca są świadomi tego co robią.
Co innego jeśli ktoś wykorzystuje bez wiedzy i zgody autora, ale o tym to u dar_wro na flexie można poczytać:)

 
Member

Wytłumacz proszę ? Bo nie mogę związku znaleźć . Że niby retuszowanych nie będą pokazywać w gazetach ? Czy może że amator nie potrafi wyretuszować ? Nie rozumiem co to ma do tematu

 
Member
Krzysz_tof wrote:

Wytłumacz proszę ? Bo nie mogę związku znaleźć . Że niby retuszowanych nie będą pokazywać w gazetach ? Czy może że amator nie potrafi wyretuszować ? Nie rozumiem co to ma do tematu

Wydawało mi się, że pewien związek jednak jest.
Mnóstwo ukazujących się zdjęć to zwykłe naciąganie.
Retusz to pół bidy, popatrz na te zdjęcia po prawej.
Jak pięknie zniknęły te fałdki i tłuszczyki na brzuszku i bioderkach. Czy to jest jeszcze retusz?
To wszystko robią dobrzy fachowcy za dobre pieniądze.
Wyolbrzymianie biustów, wyszczuplanie w pasie, wyreżyserowane reportaże.
No to ja już wolę autentyczny filmik czy też reportaż zrobiony amatorsko.

 
Member

Ale co to ma wspólnego z fotoreportażem?
I nie, raczej to nie “robią dobrzy fachowcy za dobre pieniądze”. Ilość wpadek przy retuszach nawet tych lądujących na okładkach czasopism z górnej półki świadczy o tym, że to nie są dobrzy fachowcy.

 
Member

No tak , tylko że wygląd i siła retuszu nie zależą już ani od fotoreporterów ani od amatorów podsuwających zdjęcia . Każda gazeta ma stado fotoedytorów i innych “speców” od przeróbki którzy zajmują się tym żeby zdjęcie zamieszczone w gazecie wyglądało tak jak naczelnemu się zamarzy . Jak poczytasz ( nie zarzucam że nie czytasz …żeby nie było ) to nawet autor tak tu nielubionego zdjęcia ( najdroższego ) ma stado fotoedytorów które nadaje jego zdjęciom ostateczny kształt ;)
PS
Pan Piotr trochę mnie uprzedził , spóźniłem się z odpowiedzią ;)

 
Member

Ogólnie jestem skłonny powiedzieć tak.
Nie chodzi o drobiazgi, bardzo dobrze że się o tym wszystkim coraz częściej mówi, że różne przekręty jednak wychodzą bo to jest coraz większe oszukaństwo.
I bardzo dobrze że tzw. zawodowcy mają coraz większą konkurencję w postaci amatorów.
Tak samo jak w innych dziedzinach, dla odbiorców i konsumentów konkurencja jest bardzo pożyteczna.

 
Member

Jeszcze o “Wirtualnej wycieczce po hotelu w Marakeszu”, nie ma tam możliwości komentowania (albo ja nie znalazłem) więc pytam tutaj.
Piotrze, czy to że najpierw widać obraz czarno-biały a potem pojawia się kolor to jest efekt zamierzony czy jakaś niedoróba?
Kolor pojawia się jakoś tak kapryśnie, czasem tylko na części, czasem jak się kliknie.
Ale ogólnie sprawa jest sympatyczna, można obejrzeć wszystko, podłogi, sufity.
Dobre, czasem się człowiek czuje jak na symulatorze myśliwca F-16.
Tylko muzyka tradycyjnie już, mówiąc delikatnie, nużąca.
Wyłączyłem na samym początku.
A swoją drogą ciekaw jestem dlaczego nikogo to nie interesuje, jakoś nie ma na ten temat żadnych komentarzy,

 
Member
Piryt wrote:
Piotrze, czy to że najpierw widać obraz czarno-biały a potem pojawia się kolor to jest efekt zamierzony czy jakaś niedoróba?

Standardowy mechanizm ładowania panoramy. To jest 9 MB na każde piętro – to się musi chwilę ściągać.

Quote:
Kolor pojawia się jakoś tak kapryśnie, czasem tylko na części, czasem jak się kliknie.

Tam jest mechanizm, który najpierw ładuje to, co jest widoczne na ekranie, więc można niejako sobie ustawić, co ma się dociągnąć pierwsze. Jeśli nie widzisz całości w kolorze, to znaczy, że jeszcze nie wszystko dotarło.

Quote:
Tylko muzyka tradycyjnie już, mówiąc delikatnie, nużąca.

Mnie się podoba, podobnie jak wariacja na temat Czajkowskiego z filmu marokańskiego.

Quote:
A swoją drogą ciekaw jestem dlaczego nikogo to nie interesuje, jakoś nie ma na ten temat żadnych komentarzy,

Może nie wszyscy jeszcze odwiedzili DFV :) Ta wycieczka jest dostępna od paru godzin.

 
Member
Piotr wrote:
/…/

Quote:
Tylko muzyka tradycyjnie już, mówiąc delikatnie, nużąca.

Mnie się podoba, podobnie jak wariacja na temat Czajkowskiego z filmu marokańskiego.
[/…/

Ja ją odbieram jako takie dość monotonne bulgotki.
Może dlatego że fragment jest dość krótki i musi się stale powtarzać, a panoramę ogląda się dość długo bo trzeba czekać (a internet mam 25 Mb).
Ale ogólnie kierunek jest dobry.

 
Member
Piotr wrote:
Może nie wszyscy jeszcze odwiedzili DFV :) Ta wycieczka jest dostępna od paru godzin.

Dla wykonu uczynionego skronie chylę,
cierpliwości, znoju i trudu zadanego dostatek tu czuję,
niejako klimy tudzież wiatraka jakiego nie stwierdzono,
tym goręcej dłonie klaskami zajmuję… ;)

Jednakoż sam obiekt w smutek wprowadza,
Kota czy kury zapach jeno czuję…:)
być może czasu naświetlania to przyczyna :)
bo zwykle rychła jest to zwierzyna… ;)))

 
Member

Pooglądałem sobie trochę tych reportaży i mnie osobiście to się podoba.
https://www.dfv.pl/wizyta-u-mistrzow.html?id=1577
Wydaje mi się, że to jest właśnie ten ciekawy kierunek.
Reportaże są tak proste i sugestywne, że nawet bez znajomości języka angielskiego chyba prawie wszystko można zrozumieć.
Obraz jest znakomity i mówi sam za siebie.
Celowo piszę “obraz” bo teraz właściwie wszystko zaczyna się łączyć, dobrymi aparatami można robić zdjęcia i filmy, czyli obrazy nieruchome i ruchome.
Różnice się zacierają.
Podoba mi się zarówno obraz jak i dźwięk dobrze dopasowany do tematu, delikatny, niemęczący, zmieniający się razem z tematem.
Przy internecie 25 Mb ogląda się bez zastrzeżeń, płynnie, nie trzeba czekać, jakość zupełnie dobra.

 
Member
 
Member

Hańba mości panowie, hańba.
Ode mnie 1 BAN
1_ban_%28waluta%29.jpg

 
Member

“Chańba Panie!”

a Piotr nie wierzył w związek z kryzysem…

no i mnie ubiegł Tomasz :D

 
Member

A co? Mieli napisać, że skoro dostępne są zdjęcia w necie za free, to im się nie opłaca trzymać fotografów? A kryzys to taka świetna wymówka jest przecież – aż się prosi, żeby z niej skorzystać. No to korzystają:P

 
Member

Ja jednak nie rozumiem Waszego oburzenia. Decyzja jest businessowa. Nowy właściciel wydał sporo, nawet bardzo sporo milionów, to ma prawo poukładać po swojemu te klocki. Zawsze mnie wkurza takie społeczne oburzenie, na decyzje w prywatnych spółkach.
Weźcie zróbcie ściepę, kupcie spółkę i wtedy zarządzajcie po swojemu. Rozumiem, że za taką decyzją kryją się kłopoty wielu ludzi, ale każdy kto jest pracownikiem musi się liczyć, że mogą go zwolnić z pracy. Żadna hańba, a czysty business.

 
Member

Ja się nie oburzam:P Próbuję im wytłumaczyć związek decyzji z kryzysem – że to tylko wymówka, a jak jest naprawdę wie tylko ten, kto tę decyzję podjął.

 
Member
SHARK wrote:
Ja się nie oburzam:P Próbuję im wytłumaczyć związek decyzji z kryzysem – że to tylko wymówka, a jak jest naprawdę wie tylko ten, kto tę decyzję podjął.

A tym razem nie Ciebie miałem na myśli a przedpiśców, co to wykrzykują hańba ;D

 
Member

Aaaa, to zmienia postać rzeczy. A już się chciałam oburzyć, że twierdzisz jako bym była oburzona;P A tak w ogóle, to masz rację w związku z powyższym.

 
Member

w sumie to było do przewidzenia. Smutne.

 
Member

Rozwój technologii powoduje redukcję w wielu zawodach, nie tylko wśród fotografów. Trudno się dziwić pracodawcom, że redukują koszty, jeżeli jest taka możliwość. Oburza to lud pracujący miast i wsi, ale to nie lud wykłada kasę na biznes. Może to bolesna prawda, ale prawda. A że cierpi na tym jakość produktu czasami, w tym wypadku zdjęć reportażowych? To wina tego ludu co płacze nad losem zwalnianych. To ten lud kupuje gazety wypełnione gniotowymi zdjęciami i nabija kabzę wydawcy. Gdyby sprzedaż spadła, spece od sprzedaży znaleźliby źródło problemu (niska jakość prezentowanych materiałów) wydawcy stwierdziliby, że profesjonalni reporterzy muszą wrócić. Nie kupujcie gazet i tyle ;-)

 
Member
SHARK wrote:
Ja się nie oburzam:P Próbuję im wytłumaczyć związek decyzji z kryzysem – że to tylko wymówka, a jak jest naprawdę wie tylko ten, kto tę decyzję podjął.

Acha…do tej pory było “si” i nagle nowy pomysł na biznes? :) Kryzys, narasta od jakiegoś czasu. W moim przekonaniu, należy traktować go ogólnie, a nie tylko w rozumieniu finansowym. Dla przykładu, w mojej (ogólnie rozumianej) branży pojawili się samozwańczy “specjaliści”, ludzie którzy nigdy nie przekroczyli progów uczelni AM czy aktualnie UM. Myślisz, że nie mają “brania”? :D Skoro zmniejszają się wymagania ogólnospołeczne co do specjalistów z danych branż, to co się dziwicie?

 
Member

Najwyraźniej muszę przejść jakiś kurs szybkiego pisania na klawiaturze. Znów mnie ktoś(Jacek)we wnioskach wyprzedził :)

 
Member

Moi drodzy dyskusja o jakości zdjęć jakichkolwiek, a nie tylko reportażowych, w prasie codziennej (a Rzepa taką jest), mija się z celem. I nie chodzi mi o to, że zdjęcia są kiepskie, ale o jakość druku gazetowego.

 
Member
dar_wro wrote:
Ja jednak nie rozumiem Waszego oburzenia. Decyzja jest businessowa. Nowy właściciel wydał sporo, nawet bardzo sporo milionów, to ma prawo poukładać po swojemu te klocki. Zawsze mnie wkurza takie społeczne oburzenie, na decyzje w prywatnych spółkach.

Powoli, powoli. Nie oburzam się, to raz, dwa – nie interesuje mnie kwestia jak sobie jeden z drugim wydawca prowadzą biznes. Nawet nie odnoszę się do kwestii zwalniania ludzi (czy to fotoreporterzy, czy ktokolwiek inny) – przykre, ale oczywiście suwerenna decyzja właściciela. Ja odnoszę się do traktowania mnie jak kretyna, któremu można opchnąć newsa kopiowanego z PAP-u i ilustrowanego sztokiem lub pstrykami z Kontakt24 czy innego “dziennikarstwa obywatelskiego” i który ma się cieszyć i to kupować. I to mniej więcej tyle. Odnoszę się do eliminowania z oferty treści trudniejszych, bardziej kosztownych i papkoizacji oferty.
Zupełnie abstrahując od kwestii czy ci fotoreporterzy Rzepy i Agory byli warci trzymania – która zresztą kwestia tu w ogóle nie pada, bo oni nie zostali wywaleni dlatego, że nie byli dość dobrzy, tylko byli za drodzy.

Quote:
Weźcie zróbcie ściepę, kupcie spółkę i wtedy zarządzajcie po swojemu.

Ja się nie biorę za wydawanie dziennika, stąd nie bardzo rozumiem, dlaczego miałbym jakąś ściepę robić. Ja jestem konsumentem i po prostu zagłosuję portfelem.

 
Member
dar_wro wrote:
Moi drodzy dyskusja o jakości zdjęć jakichkolwiek, a nie tylko reportażowych, w prasie codziennej (a Rzepa taką jest), mija się z celem. I nie chodzi mi o to, że zdjęcia są kiepskie, ale o jakość druku gazetowego.

No nie. Pomijając kwestię, że jakość druku też jest regulowalna i kiepska jakość papieru to po prostu decyzja, że nie ma potrzeby oferować druku o wyższej jakości (nie dyskutuję tu, czy to słuszna decyzja), to zwłaszcza w przypadku fotografii prasowej jakość techniczna druku jest mocno drugorzędna. Zdjęcia dobrych fotoreporterów sprzed 50 lat nadal robią wrażenie i są dobre, choć jakość techniczna – powiedzmy sobie szczerze – jest podła bez względu na jakość druku, a wręcz dobry papier tę techniczną nędzę bardziej obnaża.

 
Member
Piotr wrote:
dar_wro wrote:
Ja jednak nie rozumiem Waszego oburzenia. Decyzja jest businessowa. Nowy właściciel wydał sporo, nawet bardzo sporo milionów, to ma prawo poukładać po swojemu te klocki. Zawsze mnie wkurza takie społeczne oburzenie, na decyzje w prywatnych spółkach.

Powoli, powoli. Nie oburzam się, to raz, dwa – nie interesuje mnie kwestia jak sobie jeden z drugim wydawca prowadzą biznes. Nawet nie odnoszę się do kwestii zwalniania ludzi (czy to fotoreporterzy, czy ktokolwiek inny)

Tekst nie odnosił się do Twoich gdybań, a do krzyczących hańba, na tekst o zwolnieniu fotoreporterów. Oj admin egocentryk jesteś;)

 
Member
dar_wro wrote:
Tekst nie odnosił się do Twoich gdybań, a do krzyczących hańba, na tekst o zwolnieniu fotoreporterów. Oj admin egocentryk jesteś;)

Idziesz jak widać w zaparte…browara w Pradze nie odpuszczę. Są dowody :DDD

 
Member
luczywo wrote:
Idziesz jak widać w zaparte…browara w Pradze nie odpuszczę.

Jest jeden warunek, który nie zależy ode mnie. Musisz przyjechać ;P ;-)))

 
Member

Heh, myślisz, że odpuszczę po takiej akcji? :DDD

 
Member
dar_wro wrote:
Oj admin egocentryk jesteś;)

Choroba zawodowa :P

 
Member
dar_wro wrote:
Tekst nie odnosił się do Twoich gdybań, a do krzyczących hańba, na tekst o zwolnieniu fotoreporterów.

Darku, a może ową ‘hańbę’ odnoszą przedpiścy do umów, zaproponowanych fotografom? Bo że zwalniają to faktycznie ich broszka (cokolwiek to oznacza ;-)), ale jak wygląda po-‘prawność’ tych nowych umów?

 
Member
dar_wro wrote:
Piotr wrote:
dar_wro wrote:
Ja jednak nie rozumiem Waszego oburzenia. Decyzja jest businessowa. Nowy właściciel wydał sporo, nawet bardzo sporo milionów, to ma prawo poukładać po swojemu te klocki. Zawsze mnie wkurza takie społeczne oburzenie, na decyzje w prywatnych spółkach.

Powoli, powoli. Nie oburzam się, to raz, dwa – nie interesuje mnie kwestia jak sobie jeden z drugim wydawca prowadzą biznes. Nawet nie odnoszę się do kwestii zwalniania ludzi (czy to fotoreporterzy, czy ktokolwiek inny)

Tekst nie odnosił się do Twoich gdybań, a do krzyczących hańba, na tekst o zwolnieniu fotoreporterów. Oj admin egocentryk jesteś;)

Buuu..
Hańba,
Hańba i Targowica :))

 
Member
jfuks wrote:
dar_wro wrote:
Tekst nie odnosił się do Twoich gdybań, a do krzyczących hańba, na tekst o zwolnieniu fotoreporterów.

Darku, a może ową ‘hańbę’ odnoszą przedpiścy do umów, zaproponowanych fotografom? Bo że zwalniają to faktycznie ich broszka (cokolwiek to oznacza ;-)), ale jak wygląda po-‘prawność’ tych nowych umów?

Teraz ściągnę na siebie gromy;-) Musu podpisywać nie ma.
ps. No jest czasem mus, mus ekonomiczny.

 
Member
dar_wro wrote:
Decyzja jest businessowa. Nowy właściciel wydał sporo, nawet bardzo sporo milionów, to ma prawo poukładać po swojemu te klocki. Zawsze mnie wkurza takie społeczne oburzenie, na decyzje w prywatnych spółkach.

Czysta demagogia. Niby prawda i tylko prawda. Dobrze brzmi i trudno z tym dyskutować. Pewnie ten przypadek nie dotyczy Rzeczpospolitej, ale kto przeżył transformację to słyszał tu i ówdzie o tej prywatyzacji i tych rzekomych milionach.

 
Member
Piotr wrote:
Ja odnoszę się do traktowania mnie jak kretyna, któremu można opchnąć newsa kopiowanego z PAP-u i ilustrowanego sztokiem lub pstrykami z Kontakt24 czy innego “dziennikarstwa obywatelskiego” i który ma się cieszyć i to kupować.

Chwila chwila…

Na portalu DFV codziennie pojawia się jakaś wiadomość. A to ktoś napisał książkę, a to jakaś firma wypuściła na rynek nowy aparat, a to jest nowa wersja oprogramowania. To wszystko jest opatrzone zdjęciami od producentów albo ogólnie z serwisów prasowych. I co? I nic. Super, można bez grzebania w sieci znaleźć interesujące nas informacje ze świata fotografii

Prasa codzienna jest takim samym zbiorem wiadomości, z tą różnicą, że na papierze. Owszem – analizy, teksty problemowe, często relacje z konkretnych wydarzeń są pisane przez naocznych świadków-dziennikarzy. Większość lokalnych zdarzeń to przeróbka newsów z rolki PAP. Dzięki temu te newsy po prostu są publikowane na bieżąco, a nie kilka czy kilkanaście dni po wydarzeniu.

Wyjaśnij mi, bo nie rozumiem, w czym newsy na stronie DFV są lepsze od newsów pisanych za PAP? Poza tematyką, oczywiście…

 
Member
Emhyrion wrote:
Wyjaśnij mi, bo nie rozumiem, w czym newsy na stronie DFV są lepsze od newsów pisanych za PAP? Poza tematyką, oczywiście…

Hm, widziałeś produktowe zdjęcia pochodzące od producenta (niezależnie czy to aparat, samochód, czy telefon). A widziałeś gdzieś tak produkowane fotoreportaże?
Choć oczywiście można sobie to wyobrazić – lokalny urząd deleguje pracownika działu promocji do przygotowania fotoreportażu na temat życia mieszkańców i ich problemów. Efekt pod względem rzetelności, prawdziwości i zgodności z rzeczywistością będzie podobny do np. wiadomości telewizyjnych z Korei Północnej.
Różnica byłaby mniej więcej jak między informacją prasową i reklamą producenta urządzenia a solidnym testem tegoż urządzenia.

 
Member
Piotr wrote:
Emhyrion wrote:
Wyjaśnij mi, bo nie rozumiem, w czym newsy na stronie DFV są lepsze od newsów pisanych za PAP? Poza tematyką, oczywiście…

Hm, widziałeś produktowe zdjęcia pochodzące od producenta (niezależnie czy to aparat, samochód, czy telefon). A widziałeś gdzieś tak produkowane fotoreportaże?
Choć oczywiście można sobie to wyobrazić – lokalny urząd deleguje pracownika działu promocji do przygotowania fotoreportażu na temat życia mieszkańców i ich problemów. Efekt pod względem rzetelności, prawdziwości i zgodności z rzeczywistością będzie podobny do np. wiadomości telewizyjnych z Korei Północnej.
Różnica byłaby mniej więcej jak między informacją prasową i reklamą producenta urządzenia a solidnym testem tegoż urządzenia.

Nie odpowiedziałeś Piotrze na moje pytanie, więc powtórzę – w czym news na DFV pisany za agencjami reklamowymi tej czy innej firmy bądź agencjami prasowymi jest lepszy od wiadomości opublikowanej w gazecie za PAP czy innym Reutersem?

 
Member
Andrzej2 wrote:
ale kto przeżył transformację to słyszał tu i ówdzie o tej prywatyzacji i tych rzekomych milionach.

nie ma to jak propaganda szeptana ;P

 
Member
Emhyrion wrote:
Nie odpowiedziałeś Piotrze na moje pytanie, więc powtórzę – w czym news na DFV pisany za agencjami reklamowymi tej czy innej firmy bądź agencjami prasowymi jest lepszy od wiadomości opublikowanej w gazecie za PAP czy innym Reutersem?

A, nie zauważyłem, że zmieniasz temat z dyskusji o fotoreportażu na dyskusję o newsach na DFV. W skrócie – news na DFV nie jest kopiowany z informacji producenta, tylko przetworzony zgodnie z najlepszą wiedzą osoby przygotowującej news. Jaka jest różnica – możesz sprawdzić sam, bo są serwisy, które wrzucają informację prasową od producenta tak, jak ją producent podał. W przypadku niektórych producentów różnica jest spora, w przypadku innych – umiarkowana.
Oczywiście news produktowy to news produktowy – w większości przypadków produktu nikt nie widział na oczy, więc można jedynie wycinać największe bullshity marketingowe z informacji i tłumaczyć na ludzki język to, co np. polski marketing nie do końca zrozumiał z oryginalnej informacji i przekręcił. Jeśli producent w newsie twierdzi, że dodał funkcję fuszmu, która coś robi, a on jej nie dodał, albo ona tego nie robi, to oczywiście na etapie newsa tego się nie zweryfikuje. Od tego są testy.

 
Member
dar_wro wrote:
Andrzej2 wrote:
ale kto przeżył transformację to słyszał tu i ówdzie o tej prywatyzacji i tych rzekomych milionach.

nie ma to jak propaganda szeptana ;P

Fakt. W firmie w której pracowałem nie wolno było o tym głośno mówić :)

 
Member

A ja sobie tak myślę …no bo we wszystkim staram się szukać jakiś plusów . Może to wyrwie paru ludzi z marazmu z zastoju z zasiedzenia ? Może znowu zaczną myśleć na tym że trzeba dać czytelnikom dobry a wręcz bardzo dobry towar ( Teraz oglądając czasami foty w gazetach to chyba były na zasadzie ” ciemny naród i tak wszystko kupi ” )
Może …

 
Member
Piotr wrote:
A, nie zauważyłem, że zmieniasz temat z dyskusji o fotoreportażu na dyskusję o newsach na DFV. W skrócie – news na DFV nie jest kopiowany z informacji producenta, tylko przetworzony zgodnie z najlepszą wiedzą osoby przygotowującej news. Jaka jest różnica – możesz sprawdzić sam, bo są serwisy, które wrzucają informację prasową od producenta tak, jak ją producent podał. W przypadku niektórych producentów różnica jest spora, w przypadku innych – umiarkowana.
Oczywiście news produktowy to news produktowy – w większości przypadków produktu nikt nie widział na oczy, więc można jedynie wycinać największe bullshity marketingowe z informacji i tłumaczyć na ludzki język to, co np. polski marketing nie do końca zrozumiał z oryginalnej informacji i przekręcił. Jeśli producent w newsie twierdzi, że dodał funkcję fuszmu, która coś robi, a on jej nie dodał, albo ona tego nie robi, to oczywiście na etapie newsa tego się nie zweryfikuje. Od tego są testy.

No wciąż nie odpowiedziałeś na moje pytanie, Piotrze…
Stawiasz tezę o gazetach, które publikują wiadomości za PAP albo innymi agencjami i że to złe, że szukanie frajera i inne takie. Cytuję: “Ja odnoszę się do traktowania mnie jak kretyna, któremu można opchnąć newsa kopiowanego z PAP-u i ilustrowanego sztokiem lub pstrykami z Kontakt24 czy innego “dziennikarstwa obywatelskiego” i który ma się cieszyć i to kupować”.
Wciąż z uporem maniaka pytam, czy w takim razie widzisz różnicę między takim newsem a notkami na DFV ???

Nie dobra, nie będę Cię dłużej męczył, tym razem niech to będzie pytanie retoryczne… Bo widzisz – ja znam odpowiedź. NIE MA ŻADNEJ RÓŻNICY. Ty przetwarzasz informację z jakiejś agencji i wstawiasz ją na portalu, a dziennikarz w Agorze (czy gdziekolwiek indziej) przetwarza notkę z rolki PAP zgodnie ze swoją wiedzą i z kanonami sztuki dziennikarskiej.
Tyle, że Ty wstawiasz image-owe zdjęcia z agencji fotograficznych, a redaktorzy na gwałtu rety szukają czegoś do zilustrowania, bo nie zawsze za notka PAP idzie przekaz obrazkowy. I tyle… Więc prosiłbym Cię, byś może następnym razem nie ferował takich wyroków, które łatwo jest obrócić w Twoim kierunku, głupio podcinać gałąź na której się siedzi :P

Wracając do fotografów – uważam, że w Agorze źle się dzieje. Nie lubię, jak się zmienia zasady gry w trakcie. Z drugiej strony mają wolny wybór. Albo będą dawać foty na nowych zasadach albo mogą odejść. Tak po prostu, każdy z nich może w zgodzie z własnym sumieniem podjąć suwerena decyzję. Tego komfortu nie mieli ich koledzy z FotoRzepy. a tak czy inaczej jest to znak czasów i tyle. Ktoś tu już podrzucił kwestię jakości wydruków w gazecie. Tak bogiem a prawda, żeby opublikować zdjęcie w gazecie codziennej drukowanej na papierze trochę lepszym od toaletowego wystarczy dziś zwykły I-phone, nie wspominając o małpkach. Widzę to tak, że niedługo dziennikarz będzie miał za zadanie obok poznania tematu na miejscu zrobienie kilku zdjęć. Owszem, spadnie jakość, ale jednocześnie spadną koszty wydania gazety. To jest biznes. Tylko biznes, liczy się każda złotówka. W świecie, gdzie ze świecą szukać szewca czy kaletnika niedługo będą niepotrzebni także fotografowie, fotoedytorzy i cała reszta temu podobnych zawodów. I co z tego, że mało kto poza szewcem potrafi naprawić buty, skoro można w miarę tanio kupić nowe? Podobnie można dać tanią fotkę w gazecie, której jedyny, zadaniem jest rozbić strumień tekstu i ubarwić trochę stronę, żeby “blachy” nie było.

Dobre zdjęcia się obronią, tak samo jak do dziś się broni dobre malarstwo. Długo jeszcze będą chyba funkcjonować na rynku pisma poświęcone czy bazujące w dużym stopniu na przekazie fotograficznym i żyjące ze zdjęć jako formy sztuki. Drukowane na lepszym papierze foty będą cieszyć nasze oczy. Newsowa gazeta nie jest żadnym medium dla zdjęć, ona ma zupełnie inny cel i dziwi mnie to, że szukasz tam doznań artystycznych.

 
Member
Emhyrion wrote:
Wciąż z uporem maniaka pytam, czy w takim razie widzisz różnicę między takim newsem a notkami na DFV ???

Taką, że news (do tego u nas przetworzony, a nie wklejany z informacji prasowej) to ok. 5% objętości miesięcznika. Podczas gdy news w gazecie codziennej to… jaka część objętości? Twoja analogia była właściwa do czasopisma, które by zamieszczało wyłącznie informacje o produktach będące powieleniem informacji pochodzących od producenta – czyli testy Nikona przygotowuje dział PR Nikona, test Canona – pracownik Canona itp. I to samo w odniesieniu do pozostałych działów.

Quote:
Nie dobra, nie będę Cię dłużej męczył, tym razem niech to będzie pytanie retoryczne… Bo widzisz – ja znam odpowiedź. NIE MA ŻADNEJ RÓŻNICY.

Ty nie widzisz różnicy. Ja widzę.

Quote:
Ty przetwarzasz informację z jakiejś agencji i wstawiasz ją na portalu, a dziennikarz w Agorze (czy gdziekolwiek indziej) przetwarza notkę z rolki PAP zgodnie ze swoją wiedzą i z kanonami sztuki dziennikarskiej.

Dziennikarz nie jest od przetwarzania informacji. Dziennikarz jest od ich zbierania. Później materiał od dziennikarza przetwarza redaktor, który wspólnie z fotoedytorem przygotowują autorski materiał. To, co oceniasz jako normalne, to właśnie rezygnacja z etapu zbierania informacji na rzecz przemielenia tego, co dostają wszyscy plus zilustrowaniem tego jakimś obrazkiem, niekoniecznie mającym rzeczywiście coś wspólnego z przedstawionymi informacjami. Dla mnie takie podejście to duża różnica. Czy dla Ciebie to różnica – sam oceń.

Quote:
Widzę to tak, że niedługo dziennikarz będzie miał za zadanie obok poznania tematu na miejscu zrobienie kilku zdjęć.

No, tak to już jest od dawna. I jeszcze ma z tego nakręcić materiał wideo, oprócz zrobienia zdjęć.

Quote:
Owszem, spadnie jakość, ale jednocześnie spadną koszty wydania gazety. To jest biznes. Tylko biznes, liczy się każda złotówka.

I jako drugi koniec tego biznesowego łańcucha chętnie akceptujesz ten spadek jakości i nie masz problemu z pytaniem: “na co ja właściwie wydaję tę złotówkę?”?

Quote:
Dobre zdjęcia się obronią, tak samo jak do dziś się broni dobre malarstwo. Długo jeszcze będą chyba funkcjonować na rynku pisma poświęcone czy bazujące w dużym stopniu na przekazie fotograficznym i żyjące ze zdjęć jako formy sztuki.

Proszę, wskaż dowolne jedno czasopismo publikujące reportaż społeczny. Nie wymagam lepszego papieru :)

Quote:
Newsowa gazeta nie jest żadnym medium dla zdjęć, ona ma zupełnie inny cel i dziwi mnie to, że szukasz tam doznań artystycznych.

Dzienniki i tygodniki zawsze były medium dla reportaży społeczno-politycznych. I nie było żadnego innego medium, które by takie treści publikowało regularnie.

 
Member

Piotrze i Spółko z forum!

W przerwie przygotowań świątecznych zerknąłem na forum i poraził mnie tytuł postu – nie chcę się jednak dołować i czytać wszystkich stron dyskusji, zrobię to poźniej, ale po tym co już przeczytałem chciałbym sie podzielić paroma refleksjami.

Sam jestem na aucie od 3 lat, jeśłi chodzi o fotografię prasową, pracowałem w Dzienniku. Póki była kasa zatrudniali – 14 fotoreporterów, 15 fotoedytorów, nie licząc grafików, artystycznych i DTP.
Niemcy odcieli kasę – rozpoczela sie jatka i wyscig szczurów – ja po prostu w pewnym momencie powiedziałem sobie, ze zdrowie jest wazniejsze.

Zawód fotoreportera uważam za jeden z bardziej prestiżowych, podobnie jak zawód dziennikarza. Oczywiście mówię tu o poważnych tytułach w których ceni sie etykę zawodową i zwykłą ludzką wrażliwość.

Ale żeby wpuścić trochę optymizmu – gdy zaczynałem pracę fotoreportera w branżowym biuletynie Związku Rzemiosła w 1994 r, naczelny powiedział mi: “Dzisiaj sa tak doskonałe aparaty, ze każdy może zrobic dobre zdjęcie”. Od tego czasu przepracowałem jako zawodowy fotograf 15 lat i miałem sie nieźle.

Spójrzcie na takie tytuły jak “Polityka” – wspomnę tu tylko Annę Musiałównę i jej znakomite reportaże. To jest klasa fotografii prasowej, chyba sie ze mną zgodzicie. “Polityka” nie zamieszcza zdjęć przypadkowych. Gazety padają i tworzą się nowe. Może nikt już nie będzie wysyłał etatowych fotografów, zeby fotografowali wypadki, bo zrobią je miejscowi gapie – specjalnie nie używam słowa amatorzy, gdyż wielu “zawodowców” nie dorasta do pięt części galeriowiczów DTV. Jednak, do cholery, komuś się musi po prostu chcieć być pod telefonem non stop i plucha, mróz, wiatr – pojechać fotografować korek, demonstrację i inne sejmowe głupoty. To taka praca. Kazdy chciałby tak jak Gudzowaty jeździć do Afryki i zarabiać na fotografowaniu zwierząt, mając na to i czas i fundusze.

Zawód fotoreportera ( a część reportażu ślubnego też bym zaliczył do tej kategorii) jest czymś wspaniałym – ja chcę rozwijać sie dalej i robić coraz lepsze fotoreportaże i mam nadzieję, że jeżeli nie w tytułach prasy codziennej czy pism typu NG, NG Traveler, to gdzieś znajdę pracę.

Moi Koledzy z Dziennika, oprócz “rasowych” fotoreporterów, jak Wojtek Grzędziński ( o nim za chwilę), to byli fotografowie o szerokim spektrum zainteresowac zawodowych – byli wśród nich porteciści studyjni, specjaliści od architektury, lub znawcy mody – fotoreporterka w prasie codziennej to był “chleb”. Z Jerzym “Gumą” Gumowskim z GW spotykałem się na drugorzędowych konferencjach prasowych – a jego pasją oprócz fotografii jest paralotniarstwo – dostał za zdjęcia z powietrza Grand Press Foto kilka lat temu.

Myślę, ze praca paparazzi nie wymaga specjalnej wiedzy fotograficznej czy dziennikarskiej, ale zawodowy fotoreporter, który musi być i dobrym fotografem i dobrym dziennikarzem powinien byc w cenie. Jak obserwuję ambitną prasę “papierową” – tak jest.
Może sposobem na przeczekanie kryzysu (którego nikt nie widział w Polsce, jest to tylko kolejny pretekst do “cięcia kosztów” czyli bardzo krótkowzrocznej polityki zarządzania firmą), jest robić coś mniej ambitnego dla pieniędzy (np. broszurki reklamowe firm), a rozwijać swoją pasję fotograficzną niezależnie.

Dzisiaj można powiedzieć że każdy moze sobie wydać ksiażkę – wydajmy album fotograficzny z naszymi najlepszymi zdjęciami (np. Wasze z Maroka)!

Zobaczcie to:

http://wsfoto.art.pl/album-wsfoto-juz-w-ksiegarniach/

Nie wiem czy jest dostępny w sprzedaży, ale zawiera naprawdę fantastyczne zdjęcia. Na niektóre portrety patrzę i mówię sobie:”to zdjęcie jest super, ale k… nie wiem dlaczego?”

I jeszcze trochę o etyce: uważam że oddawanie zdjęć za darmo agencjom czy gazetom jest tak samo nieetyczne jak piratowanie nagran czy zdjęć z internetu. Zżymam się też jak ktoś mi mówi:”ja nie mam doświadczenia, a potrzebuję portfolio, więc biorę za ślub 500 zł” Super: to kto nam zapłaci za ślub 2 tys.?
To sie w slangu branżowym nazywa “psucie rynku” i proceder ten istniał od zawsze.

Piotrze, bądźmy dobrej myśli, fotografia prasowa będzie zawsze w cenie, jeśłi znajdą się wydawnictwa które tą cenę chcą zapłacić. I zapłacą ją może nam.

I o profesjonalnym fotoreportażu:

http://www.fotopolis.pl/index.php?n=5947&wyniki-bzwbk-press-foto-2007

Zwróćcie uwagę na fotkę Wojtka Grzędzińskiego (I miejsce w kategorii “Wydarzenia” – zdjecie ofiary bombardowania w Bejrucie)
Zobaczcie co robią fotoreporterzy, operatorzy i “komórkowcy”: fotografują ciało zabitego dziecka. Co zrobił Wojtek?
Cofnął sie o krok, lub skrócił ogniskową i objął całą tą scenę.

I jeszcze World Press Photo i nagrodzone zdjęcie z Gruzji:

http://onephoto.net/?p0=5&p1=1&news=1582

W podpisie pod nagrodzonym zdjęciem było imię rozpaczającego po utracie brata mężczyzny – Wojtek w tej sytuacji prawdopodobnie podszedł po pewnym czasie od zrobienia zdjecia i zagadał lub zapytał sąsiadów o co chodzi.
Profeska.

A teraz świątecznie: Życzę całej Załodze DTV i “Szturchańca” dalszej wytrwałości w niesieniu “oświaty kaganka” (czy kagańca, jak to było?:)) Robicie świetną robotę! Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

PS Islandia na topie warsztatów ale tam jest droooooooogo :(

Krzysiek

 
Member

No i wreszcie rozsądny głos i to praktyka, a nie teoretyków:)

 
Member
Piotr wrote:
Dzienniki i tygodniki zawsze były medium dla reportaży społeczno-politycznych. I nie było żadnego innego medium, które by takie treści publikowało regularnie.

Dziś już jest, nazywa się Internet.

Nie zgadzam się z Tobą i się nie zgodzę. Nie przyjmuję Twoich argumentów bo są anachroniczne, ale też już Cię nie będę uświadamiał, że żyjesz przeszłością. Na koniec tylko taka dygresja:

Mam przyjaciela. Wciąż pracuje w Rzeczpospolitej, nie zwolniono go jak wszystkich z działu korekty czy prawie wszystkich z działu foto, czy jak jednej trzeciej z działu krajowego. Wciąż pracuje, ku chwale i na chleb. I mimo tego, a może właśnie dlatego powiedział mi dziś, iż czuje się jak angielska szwaczka w dobie rewolucji przemysłowej – niepotrzebny, przedstawiciel wymierającego gatunku.
To oczywiście przesada – dziennikarze i redaktorzy będą potrzebni jeszcze długo. Pierwsi na odstrzał w prasie codziennej pójdą korektorzy i fotografowie. Już poszli.

Możesz nie kupować prasy codziennej, bo poziom zdjęć schodzi na psy. Wiele osób nie kupuje, bo przecież to samo jest w Internecie, a nawet lepiej, bo z linkami, filmami, dźwiękiem i w ogóle och ach. Prasa papierowa powoli ale nieubłaganie odchodzi do lamusa, a kto na czas nie znajdzie dla siebie formuły – zginie. Tak jak Życie – Krzy28, pozdrawiam, też pracowałem parę miesięcy w Tęczowym na Jagiellońskiej :)
Umarło Życie, umiera Rzeczpospolita, inne tytuły ograniczają koszty jak mogą, zwalniają po cichu, małymi partiami żeby szumu nie robić i akcjonariuszy nie niepokoić. Na rynku coraz więcej jest bezrobotnych dziennikarzy. A fotografów pewnie jeszcze więcej. Znak czasów.

 
Member
Emhyrion wrote:
Dziś już jest, nazywa się Internet.

Ponawiam prośbę o wskazanie miejsca w internecie, gdzie są prezentowane dobre fotoreportaże społecznopolityczne. I niech to, w miarę możliwości, nie będzie internetowy serwis dziennika czy tygodnika – czyli mediów, dla których fotoreportaż jest “naturalnym” gatunkiem.

Quote:
Cię nie będę uświadamiał, że żyjesz przeszłością.

Nie musisz – zdaję sobie z tego sprawę :) Oczekiwanie informacji pogłębionej, zweryfikowanej, osadzonej w kontekście i z inteligentnym komentarzem (a nie pseudodowcipnym bon motem) to z pewnością anachronizm.

Quote:
Pierwsi na odstrzał w prasie codziennej pójdą korektorzy

I to Ci nie przeszkadza? Jako konsumentowi wiadomości, przy przygotowaniu których oszczędzono na jakości?

Quote:
Możesz nie kupować prasy codziennej, bo poziom zdjęć schodzi na psy. Wiele osób nie kupuje, bo przecież to samo jest w Internecie, a nawet lepiej, bo z linkami, filmami, dźwiękiem i w ogóle och ach.

No proszę, jak się zaczynamy zgadzać. Zakładam, że przyznanie, że poziom informacji w internecie jest niski (a prasa dąży w tą samą stronę) nie był przejęzyczeniem? No i tu znowu nieco się dziwię, że Tobie to nie przeszkadza. Nie chcesz być anachroniczny? :)

Quote:
Prasa papierowa powoli ale nieubłaganie odchodzi do lamusa

A to jest teza, z którą ja tu w ogóle nie dyskutuję.

 
Member
Piotr wrote:
Ponawiam prośbę o wskazanie miejsca w internecie, gdzie są prezentowane dobre fotoreportaże społecznopolityczne. I niech to, w miarę możliwości, nie będzie internetowy serwis dziennika czy tygodnika – czyli mediów, dla których fotoreportaż jest “naturalnym” gatunkiem.

A dlaczego? To tak samo, jakbyś mi powiedział, żebym Ci wskazał garbusa, ale takiego, który nie ma garba na plecach.
Właśnie naturalnym jest, że media schodzą do sieci – to kapitalnie obniża koszty. Koszty druku, dystrybucji, zwrotów. Sami to przerabiacie, namawiając do kupna prenumeraty, by zaoszczędzić kasę na dystrybucji.

Rozmowa Piotrze z Tobą staje się coraz bardziej bezsensowna. Bronisz tez, których obronić się nie da. Dla Twojej wiadomości – nie, nie jestem za tym, żeby poziom edytorski czy poziom zdjęć w prasie się obniżał. Ale prasy nie kupuję już od lat, wychodząc z założenia, że to samo mam w sieci. I nawet jeśli nie ma przy tych wiadomościach żadnych zdjęć, to google naszym przyjacielem jest – jak chcę to znajdę. Jak chcę pooglądać ładne zdjęcia to wejdę do jakiejś galerii, tak samo jak idę oglądać malarstwo tam, gdzie jego miejsce, a nie na rynku Starego Miasta, gdzie pacykarze wystawiają swoje “dzieła” malowane z pocztówki.

Internet zabije prasę. Tak po prostu – w sieci mam wszystko na tacy, szybko i łatwiej, z dźwiękiem i filmami. Musisz się z tym pogodzić, polubić bo inaczej pozostanie Ci tylko marudzić.

 
Member
Emhyrion wrote:
Właśnie naturalnym jest, że media schodzą do sieci – to kapitalnie obniża koszty. Koszty druku, dystrybucji, zwrotów.

Ja cały czas cierpliwie zwracam uwagę, że w ogóle nie dyskutuję o nośniku, tylko o treści. Fotoreportaż – także w formie multimedialnej, jak w mediastorm – można realizować w internecie. Proszę, przestań mi udowadniać, że nośniki cyfrowe wypierają papier. Fotoreportaż to gatunek, który nie jest przywiązany do papieru. Natomiast jest drogi w produkcji (jeśli mówimy o reportażu wysokiej jakości) i dość elitarny w odbiorze.

Quote:
Internet zabije prasę. Tak po prostu – w sieci mam wszystko na tacy, szybko i łatwiej, z dźwiękiem i filmami. Musisz się z tym pogodzić, polubić bo inaczej pozostanie Ci tylko marudzić.

Ale rozróżniasz treść od nośnika? :)

 
Member
Piotr wrote:
Ale rozróżniasz treść od nośnika? :)

Dyskusja zaczęła się od zwolnienia 12 fotografów. Zeszła na to, że nie ma zapotrzebowania na tylu, bo nie ma gdzie publikować ich zdjęć.
Tak, ja rozróżniam nośnik. A Ty?

Póki co za każdym razem odwracasz kota ogonem, nie odpowiadasz na pytania wprost tylko zmieniasz temat. WQciąż nie wiem, czy się różnią notki newsowe w DFV od tych pisanych za PAP, no poza tym, że Wasze są lepsze i jest ich mniej. Cóż, taka branża…
Powiem Ci, że ja już nie mam przyjemności w kontynuowaniu tej dyskusji, bo nie da się rozmawiać z kimś, kto niezależnie od wszystkiego WIE LEPIEJ. Z mojej strony EOT.

 
Member
Emhyrion wrote:
Dyskusja zaczęła się od zwolnienia 12 fotografów. Zeszła na to, że nie ma zapotrzebowania na tylu, bo nie ma gdzie publikować ich zdjęć.

Nieprawda. Nie zwolniono ich dlatego, że gazety padły, tylko dlatego, że wydawcy postanowili zapychać strony darmowymi zdjęciami od internautów. Jest gdzie ich drukować, nie ma woli, żeby za zdjęcia płacić.

Quote:
WQciąż nie wiem, czy się różnią notki newsowe w DFV od tych pisanych za PAP

Odpowiedziałem Ci, to po pierwsze. Po drugie, nasze notki nie mają nic wspólnego z tematem dyskusji. Po trzecie – rozróżniasz notki od fotoreportażu?

Quote:
Powiem Ci, że ja już nie mam przyjemności w kontynuowaniu tej dyskusji, bo nie da się rozmawiać z kimś, kto niezależnie od wszystkiego WIE LEPIEJ. Z mojej strony EOT.

Wesołych Świąt!

 
Member

Święty Piotrze. Celowo piszę „święty” bo wzrusza mnie Twoje współczucie dla „ginącego” reportażu i „ginących” dziennikarzy.
Nie bardzo tylko wiem jak mam to wszystko razem interpretować.
Przecież Ty sam Piotrze (razem z Ewą i innymi) wbijasz tym dziennikarzom gwóźdź do trumny, a potem ich żałujesz.
To jak to właściwie jest?
Jedziecie do Maroka, robicie dobre zdjęcia i filmy.
Po powrocie pokazujecie to wszystko w postaci zbliżonej do reportażu. Jeżeli do tego wszystkiego (zamiast tej bulgoczącej oprawy dźwiękowej) dodacie jeszcze komentarz słowny z pogłębioną refleksją to będzie właśnie to.
Reportaż dobrej jakości.
Ta pogłębiona refleksja wcale nie musi być na temat doli i niedoli mieszkańców Maroka.
Może być na tematy fotograficzne (technika, warunki, refleksje na temat oświetlenia, kolorystyki nieba, piasku pustyni itp).
Mamy dobry reportaż (może jeszcze nie akurat ten, ale to jest już obiecujący początek).
NO TO PO JAKIE LICHO MI DZIENNIKARZ, skoro Wy potraficie zrobić to lepiej, taniej i szybciej obejrzę to w internecie lub w piśmie???
PO CO MI POŚREDNIK jak mam wszystko „z pierwszej ręki” od fachowców.
I tak jest w każdej dziedzinie, fachowców jest dużo, ważne żeby ONI mówili a nie ci co wszystko skomentują po swojemu.
I to by było w zasadzie wszystko, ale jeszcze coś dodam.

Pisałem już kiedyś, że tymi problemami zajmuje się Eryk Mistewicz, warto Go poczytać.
Na razie kilka cytatów z Jego artykułu „Generator narracji zwolni dziennikarzy?”
/…/
Amerykanie postanowili wykorzystać narratologię do stworzenia „robotów dziennikarskich”
/…/
W mgnieniu oka będą pozyskiwały ciekawe opinie oraz informacje z sieci, zadając pytania bezpośrednio aktorom zdarzeń. Już dziś gros kontaktów dziennikarze realizują poprzez Twistera, e-maile, ostatecznie telefon. Roboty lepiej zanalizują i napiszą ciekawszy, zrozumiały tekst.
/…/
Pracować będą na danych, nie na wyobrażeniach. Naprzeciw polityka nie będą się zacietrzewiać.
/…/
Dziś kluczem do sukcesu w mediach jest wyrazistość. Jeśli – jak przekonywałem w „Anatomii władzy” – na polskim rynku ma szansę przetrwać ledwo dziesięciu dziennikarzy, to będą to jednostki najbardziej rozpoznawane, wyraziste.
/…/

To wszystko dotyczy oczywiście przekazu informacji, a dobre reportaże Piotrze (z pogłębioną refleksją, dobrymi zdjęciami i filmami) to Wy możecie robić przy okazji kolejnych wyjazdów.
A ja czyli odbiorca nie będę wtedy skazany na pośredników.

A poziom, no cóż, jak się zrobi tak będzie, w końcu poziom wielu obecnych dziennikarzy jest mówiąc delikatnie nienajświetniejszy.

Przyjemnych Świąt życzę Piotrze.

 
Member
Piryt wrote:
Przecież Ty sam Piotrze (razem z Ewą i innymi) wbijasz tym dziennikarzom gwóźdź do trumny, a potem ich żałujesz.
To jak to właściwie jest?
Jedziecie do Maroka, robicie dobre zdjęcia i filmy.
Po powrocie pokazujecie to wszystko w postaci zbliżonej do reportażu. Jeżeli do tego wszystkiego (zamiast tej bulgoczącej oprawy dźwiękowej) dodacie jeszcze komentarz słowny z pogłębioną refleksją to będzie właśnie to.
Reportaż dobrej jakości.

Hm, przecież byłeś na mediastorm, pisałeś, że Ci się podoba? Jest pewna, nie taka subtelna, różnica między materiałem przywiezionym z Maroka a tym, co prezentuje Mediastorm. Bardzo nam miło, że nasz materiał Ci się podoba, ale to nie jest reportaż społeczny. Ok, można go nazwać reportażem z wycieczki. Ale jeśli chciałbyś się dowiedzieć co nieco o problemach Maroka i Marokańczyków, to żadne – naszych nie wyłączając – materiały z wyjazdu turystycznego takich informacji nie dostarczą. Zresztą w ramach tylko tego, co jest na portalu, zerknij sobie do galerii Nachtweya czy McCurry’ego (a w wydaniach papierowych DFV adresów do galerii fotoreporterów było więcej).

Quote:
Ta pogłębiona refleksja wcale nie musi być na temat doli i niedoli mieszkańców Maroka.

No, problem w tym, że nawet nie może – po prostu z perspektywy turysty nie da się poznać kraju na tyle, zaangażować w relacje z mieszkańcami, poznać opinie różnych stron, żeby przygotować coś więcej niż:

Quote:
Może być na tematy fotograficzne (technika, warunki, refleksje na temat oświetlenia, kolorystyki nieba, piasku pustyni itp).
Quote:
NO TO PO JAKIE LICHO MI DZIENNIKARZ, skoro Wy potraficie zrobić to lepiej, taniej i szybciej obejrzę to w internecie lub w piśmie???
PO CO MI POŚREDNIK jak mam wszystko „z pierwszej ręki” od fachowców.

Z pewnością nie zrobię lepiej fotoreportażu społecznego od dobrego fotoreportera. Z pewnością nie zrobię tego taniej ani szybciej – po prostu poznanie pewnych spraw, o których się pisze, opowiada czy filmuje, wymaga czasu i zaangażowania, a to się wiąże z większymi kosztami niż turystyczna wycieczka.
Pozostając przy tym, czego my o Maroku _nie_ pokazaliśmy i nie powiedzieliśmy, to np. dla mnie ciekawa jest sprawa, dlaczego w Maroku _nie_ wybuchła taka rewolucja jak Tunezji, Algierii czy Egipcie. Niestety, odpowiedź na to pytanie wymagałaby więcej czasu i głębszych kontaktów z mieszkańcami niż spotkania na sukach i w kasbach.

Quote:
I tak jest w każdej dziedzinie, fachowców jest dużo, ważne żeby ONI mówili a nie ci co wszystko skomentują po swojemu.

Ja bym wolał raczej, żeby ci, co mówią, mieli coś do powiedzenia. A żeby mieć coś do powiedzenia, to trzeba poświęcić trochę czasu, żeby poznać temat.

Quote:
W mgnieniu oka będą pozyskiwały ciekawe opinie oraz informacje z sieci, zadając pytania bezpośrednio aktorom zdarzeń. Już dziś gros kontaktów dziennikarze realizują poprzez Twistera, e-maile, ostatecznie telefon. Roboty lepiej zanalizują i napiszą ciekawszy, zrozumiały tekst.

Jako science fiction to to jest kiepskie :) Z pewnością teksty robotów dostarczą mnóstwo radości – nie mniej niż translatory gugla :)
A przy okazji – to Twoja literówka czy Mistewicza z tym Twisterem? Mam nadzieję, że jego :))

Quote:
Przyjemnych Świąt życzę Piotrze.

Również Ci życzę pogodnych i spokojnych Świąt!

 
Member

Wiem Piotrze, że nie zrobisz fotoreportażu społecznego, ale zrobisz dobry fotoreportaż fotograficzny.
Od spraw społecznych są inni fachowcy.
A ja też wcale nie jestem pewien, czy jest mi potrzebny społeczny FOTO-reportaż, czyli czy jest mi do tego naprawdę potrzebny obraz (no może trochę, ale bez przesady).
Bardzo lubię radio, nie może mnie fascynować krwią, obrazami nędzy, ja to wszystko znam.
Radio przekazuje mi treść, czyli samą istotę zagadnienia, w radiu jest dużo więcej treści niż w TV.
I wcale nie jest do tego konieczny dziennikarz, bardzo ciekawe są często rozmowy z obcokrajowcami, którzy są np studentami, biznesmenami, naukowcami pracującymi u nas itp.
Znają nieźle nasze stosunki, wiedzą jak to wszystko wygląda u nich, potrafią porównać, wyciągnąć wnioski.
I to wszystko z ich punktu widzenia, który wcale nie musi być taki jak nasz.
To jest właśnie dużą wartością.

 
Member

Abstrahując od tego, że news z Onetu itd.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/17-letni-fotoreporter-zginal-tragicznie-w-syrii/ekqhw
jedna informacja jest, jak dla mnie, porażająca – chłopak miał 17 lat, niby dużo, ale jakby jeszcze dziecko…dokąd zmierza ten świat?

 
Member
szalas wrote:
Abstrahując od tego, że news z Onetu itd.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/17-letni-fotoreporter-zginal-tragicznie-w-syrii/ekqhw
jedna informacja jest, jak dla mnie, porażająca – chłopak miał 17 lat, niby dużo, ale jakby jeszcze dziecko…dokąd zmierza ten świat?

Zmierza? Od zawsze tam jest. Wojna to było, jest i będzie zajęcie dla dzieci. Dorosły miewa skrupuły, nieukształtowany młody człowiek ich nie ma. Obejrzyj pod tym kątem np. „Pola śmierci”.

 
Member

Film znam, historie o dzieciach po obu stronach barykady również.
Nie w tym rzecz – jeśli był rzeczywiście fotoreporterem, to ktoś go zatrudniał z pełną świadomością zatrudniania dziecka – nawet jeśli to powszechne, to z pewnością nie jest to normalne.
Pytanie też – dlaczego? wolałbym, by odpowiedź nie brzmiała: bo nie było chętnych wśród dorosłych…

 
Member
szalas wrote:
Film znam, historie o dzieciach po obu stronach barykady również.
Nie w tym rzecz – jeśli był rzeczywiście fotoreporterem, to ktoś go zatrudniał z pełną świadomością zatrudniania dziecka – nawet jeśli to powszechne, to z pewnością nie jest to normalne.
Pytanie też – dlaczego? wolałbym, by odpowiedź nie brzmiała: bo nie było chętnych wśród dorosłych…

ludzi wysyłajacych zdjęcia na kontakt 24 tez nazywaja fotoreporterami.

 
Member
szalas wrote:
Film znam, historie o dzieciach po obu stronach barykady również.
Nie w tym rzecz – jeśli był rzeczywiście fotoreporterem, to ktoś go zatrudniał z pełną świadomością zatrudniania dziecka – nawet jeśli to powszechne, to z pewnością nie jest to normalne.
Pytanie też – dlaczego? wolałbym, by odpowiedź nie brzmiała: bo nie było chętnych wśród dorosłych…

Mysle ze sytuacja wydaje Ci sie tak daleka od normalnosci bo patrzysz na nia przez pryzmat otoczenia w ktorym sam zyjesz. A roznice sa wedlug mnie spore.

Po pierwsze bedac 17-latkiem w Syrii nie jest sie chyba chlopcem tylko raczej mlodym mezczyzna. W tym kontekscie nie powiedzialbym ze jego praca w charakterze fotoreportera mialaby znamiona wyzysku nieletnich.

Czy robil to bo nie bylo chetnych doroslych? Bardzo mozliwe. Nie mozemy wykluczyc ze jego ojciec, trzech wujkow oraz nawet dziadek, tak jak i zreszta wielu mezczyzn w sile wieku, biegalo w tym czasie po ulicach z automatami kalasznikowa, butelkami z benzyna czy tez kamieniami. W zestawieniu z tym pstrykanie zdjec zza rogu zdaje sie wzglednie bezpiecznym zajeciem.

Jakkolwiek by nie bylo to mozna zadac sobie pytanie czy jest to ogromna roznica gdyby zamiast niego zginal jakis “dojrzaly emocjonalnie, doswiadczony zyciowo i w pelni odpowiadajacy za siebie” 18-latek? A gdyby mial 20 lat? 22?

W Stanach Zjednoczonych, 17-latek moze zapisac sie do wojska i przejsc szkoleine podstawowe by zaraz po ukonczeniu 18 lat wyladowac po drugiej stronie globu na jakims zadupiu z karabinem w rekach walczac o demokracje. W tym samym kraju, moca aktu federalnego z 1984 roku ten sam mlody czlowiek nie moze sobie kupic legalnie puszki piwa poki nie ukonczy 21 lat. Zabijanie i umieranie przed 21 rokiem zycia? Jak najbardziej. Wypicie browara? Co to to nie.

 
Member

Na facebooku wstawianie zdjęć ukazujących sceny przemocy nie powoduje żadnych reakcji, natomiast już kawałek gołego cycka grozi zablokowaniem konta. No ale FB pochodzi z Ameryki, to może nie ma co się dziwić.

 
Member
okuka67 wrote:
Na facebooku wstawianie zdjęć ukazujących sceny przemocy nie powoduje żadnych reakcji, natomiast już kawałek gołego cycka grozi zablokowaniem konta. No ale FB pochodzi z Ameryki, to może nie ma co się dziwić.

Tam jednego i drugiego zbyt duzo.

 
Member

Chociażby ze względu na gardiozę i już z pewnością na wandelię nie jest to zawód bezpieczny dla zdrowia i życia:

http://bi.gazeta.pl/im/0/14414/m14414560,INFOGRAFIKANATIONALGEOGRAPHIC.png

 
Member
ac wrote:
Chociażby ze względu na gardiozę i już z pewnością na wandelię nie jest to zawód bezpieczny dla zdrowia i życia:

http://bi.gazeta.pl/im/0/14414/m14414560,INFOGRAFIKANATIONALGEOGRAPHIC.png

Ja tam widzę głównie konieczność taszczenia walizki z 30-ma parami majtek na zmianę :)))

 
Member
okuka67 wrote:
ac wrote:
Chociażby ze względu na gardiozę i już z pewnością na wandelię nie jest to zawód bezpieczny dla zdrowia i życia:

http://bi.gazeta.pl/im/0/14414/m14414560,INFOGRAFIKANATIONALGEOGRAPHIC.png

Ja tam widzę głównie konieczność taszczenia walizki z 30-ma parami majtek na zmianę :)))

A co przy wypadzie dłuższym niż 30 dni?
:P

You must be logged in to reply to this topic.