Strona główna Fora Foto Inne Islandia

Islandia

Inne

Keymaster

Popularny temat w wątku marokańskim :) to może zasługuje na własny kącik :)

http://vimeo.com/30581015

Member

A piszą , ze Islandia to szara i smutna wyspa- prawie jak na innej planecie. I jedno sie sprawdza , kolory jak z innej planety. Pięknie.
Się napracowali – 38 tys zdjęć. Wow!.

Member

Trzeba powoli się przyzwyczajać do faktu, że trzeba tam się wybrać koniecznie.

Member

Ania, bo trafić tam na pogodę wcale nie jest tak prosto. Niestety większość osób wracających stamtąd kręci nosem, że gdyby chcieli takiej (nie)pogody, to wybraliby urlop nad Bałtykiem(bliżej i taniej). Moim zdaniem jednak, dla takich miejsc (Sejlandsfoss)…
seljalandsfossislandia.jpg
…warto zaryzykować.

Member

Bo tam się nie jeździ na _urlop_ czyli typowe plażowanie plus spacery na rybkę do portu. Tam się jeździ podziwiać widoki. W kurtce.

Member

Tam się “jeździ” pod namiot i pod niewygodę, kąpiele w lodowatej wodzie i po zapalenie płuc ;)

Member
luczywo wrote:
Ania, bo trafić tam na pogodę wcale nie jest tak prosto. Niestety większość osób wracających stamtąd kręci nosem, że gdyby chcieli takiej (nie)pogody, to wybraliby urlop nad Bałtykiem(bliżej i taniej). Moim zdaniem jednak, dla takich miejsc (Sejlandsfoss)…
http://img607.imageshack.us/img607/9859/seljalandsfossislandia.jpg
…warto zaryzykować.

Oj tak , oj tak warto… pogoda to największy wróg wypraw na północ naszego kontynentu.

Kapiel w lodowatej wodzie? Oj… to przy namiocie nie ma łazienki z wanną i masażem?

Member

Masaż jest do załatwienia. Gorzej z wanna. Są tam co prawda zródła termalne, ale nie wszystkim podchodzi woda o zapachu zgniłych jaj. ;)

Keymaster
malkowicz wrote:
Kapiel w lodowatej wodzie? Oj… to przy namiocie nie ma łazienki z wanną i masażem?

Co do masaży to można się dogadać z białym niedźwiedziem. Czasem wpadają z wizytą w Grenlandii.

Member

Ufff… wanienke sobie kupię. Ale masaz od niedzwiedzia polarnego , bezcenne. A jakie foty by były , Playboy by majatek płacił :P

Member

Maskonury są większymi gentlemanami w tej materii ;)

Member
ka_tula wrote:
luczywo wrote:
Z Islandią jest tak, że fotograficznie warto celować w przełom sezonu umiarkowanego i drogiego(czyt. czerwiec/lipiec). Jeśli w tym terminie coś zaplanujecie, nie obawiaj się wysłać zaproszenia z odpowiednim wyprzedzeniem. ;)

a nie lepiej tak by zorze polarne złapać? (wrzesień-marzec)

Oczywiście, o ile dla Aurory jesteś w stanie ryzykować odmrożenia ;)
Czerwiec/lipiec jest o tyle sympatyczny, że średnie opady w tym terminie oscylują wokół 41-48 mm, a temperatury 9-11’C. Sęk w tym, że na Islandii hoteli jak na receptę a i to tylko w największych miastach. Decydując się na fotowyprawę, decydujesz się raczej na koczownicze wakacje pod namiotem.

Member

Katarzyna chce zorzę polarną z namiotami? O matko, Kasia , ja tego nie wytrzymam. Może jedz z nami do Islandii w lipcu, a zorzę polarną to może juz z inną bardziej luksusową wyprawą ( film co niektórzy juz ode mnie dostali)

http://vimeo.com/32238206

Member

wymiękacie? :-))))

zorze chcę!!!!!!!!!!

Member
ka_tula wrote:
zorze chcę!!!!!!!!!!

Podobno absyntem można zaradzić. ;p

Keymaster

Wojtek trochę przesadza albo straszy. Albo szykuje się na ekstremalnie niskobudżetową wyprawę, która podpada pod próbę samobójstwa lub zabójstwa (w zależności od tego, czy Wojtek jest uczestnikiem czy tylko organizatorem). Ja nie wyobrażam sobie wyjazdu, gdzie po paru godzinach łażenia w temperaturze 10-15 stopni przy dużej wilgotności wraca się nie do ciepłego pomieszczenia, tylko do namiotu. Najdalej trzeciego dnia nikt już nie myśli o zdjęciach, tylko o czymkolwiek ciepłym, mogą być flaki wyprute z pomysłodawcy imprezy pod namiotami.
Na Islandii są hotele, także poza dużymi miastami. Standard jest oczywiście różny, część z tego to coś w rodzaju agroturystyki, a ceny oczywiście wyższe niż koszt rozbicia namiotu, ale jeśli będziemy robić fotowyprawę na Islandię, to z pewnością nie tak survivalową, jak insynuuje Wojtek.

Member

Ufff… Piotrze odetchnęłam z ulgą. To znaczy , ze wanny nie bedę musiała brac ze sobą.

A tak na poważnie , to ja też tak myslę. To nie kraj i region na namiotowo – harcerskie wypady. Zresztą sprzęt potrzebuje też odsapnąć w cieple i zostać podładowany przez elektrykę. Nie wyobrażam sobie brak ciepłego prysznica po całodziennym chodzeniu być może w deszczu , byc może we mgle , być może w śniegu.

Ale zawsze można zostawić furtkę dla tych co jednak wolą survival. Kawałek trawki koło hotelu zawsze sie znajdzie :P

Member
Piotr wrote:
Wojtek trochę przesadza albo straszy. Albo szykuje się na ekstremalnie niskobudżetową wyprawę, która podpada pod próbę samobójstwa lub zabójstwa (w zależności od tego, czy Wojtek jest uczestnikiem czy tylko organizatorem). Ja nie wyobrażam sobie wyjazdu, gdzie po paru godzinach łażenia w temperaturze 10-15 stopni przy dużej wilgotności wraca się nie do ciepłego pomieszczenia, tylko do namiotu. Najdalej trzeciego dnia nikt już nie myśli o zdjęciach, tylko o czymkolwiek ciepłym, mogą być flaki wyprute z pomysłodawcy imprezy pod namiotami.
Na Islandii są hotele, także poza dużymi miastami. Standard jest oczywiście różny, część z tego to coś w rodzaju agroturystyki, a ceny oczywiście wyższe niż koszt rozbicia namiotu, ale jeśli będziemy robić fotowyprawę na Islandię, to z pewnością nie tak survivalową, jak insynuuje Wojtek.

Jakie zabójstwo, jakie samobójstwo, flaki wyprute??? Toś dał upust. Wow…jeszcze te insynuacje…Ja tylko wspomniałem, że to nie wycieczka na garbatym, nic więcej.

Member

dla takich widoków warto sobie 4 litery odmrozić :-) http://podroze.gazeta.pl/podroze/56,114158,10680585,Aurora_borealis___polowanie_na_zorze_polarna__PORADNIK.html

Member

Ja nie wiem Kaska czy na Islandii takie widoczki uswiadczysz , ja myslę,m ze raczej trzeba by na Spitsbergen polecieć, tam z pewnoscią coś takiego uswiadczysz. Ale nie latem :) bo latem to tam słońce nie zachodzi :P

Member

No masz rację, pięknie jest. :)

Member
Piotr wrote:
…szykuje się na ekstremalnie niskobudżetową wyprawę…

Byłbym pierwszym chętnym na taki wyjazd:)

Piotr wrote:
Ja nie wyobrażam sobie wyjazdu, gdzie po paru godzinach łażenia w temperaturze 10-15 stopni przy dużej wilgotności wraca się nie do ciepłego pomieszczenia, tylko do namiotu.

Odpowiednia odzież oraz dobry psiworek rozwiązują ten problem;)

Piotr wrote:
Najdalej trzeciego dnia nikt już nie myśli o zdjęciach, tylko o czymkolwiek ciepłym…

Można się przyzwyczaić, a nawet polubić takie wyprawy. Ja na ten przykład lubię zarzucić na barki 25 kg plecak i śmigać po Tatrach kilkanaście godzin dziennie, przez kilka dni, żywiąc się kabanosami i czekoladą. Jak już mi kabanosy wychodzą bokiem szybko wracam do domu i odkrywam różne smaki na nowo. Pierwsza kawa po powrocie smakuje wybornie:) W dodatku jest co wspominać i o czym opowiadać przy czymś mocniejszym;)

Piotr wrote:
Na Islandii są hotele, także poza dużymi miastami.

Tracimy cenny czas na dojście/dojazd, a moglibyśmy w tym czasie fotografować.

Member

Kolega to młody pewnie jest i pewnie znajdzie zwolenników ze strony “rather young” czytelników DFV. Ale my “młodzi inaczej” mamy już trochę życia w nogach i całodzienne wedrówki z kilkukilogramowym sprzętem to jeszcze możemy wytrzymac ale z 25kg plecakiem? Ja nawet nie wiem czy bym sie wyprostowała z czymś takim na plecach. I gdzie tu nastrój i chęci do fotografowania , kiedy pot z czoła , bezdech w płucach i mroczki przed oczami z wycieńczenia , a na dodatek ta perspektywa wieczornej kapieli w przeręblu… ło matko , toż to tortury, sorki , ja wybieram wariant “lux” :)

Member

Są jeszcze prawdziwi wyprawowcy na DFV ;) Dzięki FitzRoy, bo już zacząłem wątpić.

Ania, spokojnie istnieje jeszcze coś takiego jak kompromis. Być może moja wyobraźnia troszkę entuzjastycznie rozszalała się w związku z nadzieją na taki wyjazd, ale Piotr był pod tym względem lepszy ;) Mam informacje, z pierwszej ręki, jakoby Tour de Islandia można było zrobić w ciagu 2 tygodni. Wypożyczenie aut 4×4(choć tu przydałaby się pewna nauka “pilotażu”), namiociki, prowiant i heja!
Ps. Tam na północy…naprawdę nie ma hoteli, nawet tych 2* ;)

Member

hmm… ja mogę wymarznąć i znieść wiele niewygód ale potem muszę mieć nagrodę w postaci garącego prysznica i ciepłego łóżeczka ale dla zorzy polarnej dam radę!

Member

Dla zainteresowanych parę fotek z Islandii autorstwa Patrycji Makowskiej:
http://patulkaa.digart.pl/galerie/9689/Iceland_-_like_a_mirror.html
http://patulkaa.digart.pl/galerie/4941/Islandia-pomiedzy_noca_a_dniem.html

Keymaster
luczywo wrote:
Są jeszcze prawdziwi wyprawowcy na DFV ;) Dzięki FitzRoy, bo już zacząłem wątpić.

No to jak z FitzRoyem zrobicie własną, namiotową wyprawę na Islandię, to będziemy trzymać kciuki, a jeśli uda Wam się wrócić ze zdjęciami, to zapraszamy na łamy. My jednak pozostaniemy przy luksusowych wyjazdach, na których przeważnie jest dach nad głową na noc i od czasu do czasu prysznic z ciepłą wodą.

Member

Alleluja Piotrze , uratowałeś nas!:) Ale 2 tygodnie? Matko kto nam tyle wolnego da? Tydzień , 10 dni max w sezonie letnim.

Member
Piotr wrote:
No to jak z FitzRoyem zrobicie własną, namiotową wyprawę na Islandię, to będziemy trzymać kciuki, a jeśli uda Wam się wrócić ze zdjęciami, to zapraszamy na łamy.

Skąd ten pesymizm i wątpliwości Piotrze? Dlaczego mielibyśmy nie wrócić ze zdjęciami?
Zorganizujemy namiotową wyprawę i wszystko będzie ok. Na wszelki wypadek zwiążemy się liną jeszcze w Polsce, by ten najbardziej spragniony luksusu, czyli Ty Piotrze (musisz wybrać się z nami jako fotograficzny GURU), nie wrócił do domu;)
Pamiętaj, że wszystkie nasze marzenia mogą się spełnić, jeśli mamy odwagę za nimi podążać;)
Pzdr!

Member

Zawsze chciałem tam pojechać (polecieć). Może następna wyprawa z DFV?
Na razie planuję na przyszły rok Danię . Muszę mieć w końcu zdjęcia TEGO mostu.

Keymaster
malkowicz wrote:
Ale 2 tygodnie? Matko kto nam tyle wolnego da? Tydzień , 10 dni max w sezonie letnim.

Zgadza się. Taka też była zgodna opinia “marokańczyków” – tydzień jest optymalnie, te 9 dni (liczy się z dojazdem, bo dojazd nie wiem, czy nie jest najbardziej męczący) to granica bólu.
(Tak, wiem, dwóch naszych twardzieli zaraz powie, że 2 tygodnie to im rozgrzewka zajmuje :)

Keymaster
FitzRoy wrote:
Skąd ten pesymizm i wątpliwości Piotrze? Dlaczego mielibyśmy nie wrócić ze zdjęciami?

Bo ja wiem… Może będziecie walczyć o śpiwór i ostatnią puszkę mielonki?

Quote:
Zorganizujemy namiotową wyprawę i wszystko będzie ok. Na wszelki wypadek zwiążemy się liną jeszcze w Polsce, by ten najbardziej spragniony luksusu, czyli Ty Piotrze (musisz wybrać się z nami jako fotograficzny GURU), nie wrócił do domu;)

Dobra, dajcie znać, jak się będziecie związywać.

Quote:
Pamiętaj, że wszystkie nasze marzenia mogą się spełnić, jeśli mamy odwagę za nimi podążać;)

To jakiś Coelho? Tak czy owak moim marzeniem było fotografowanie Islandii z noclegiem w hotelach.

Member
Quote:
To jakiś Coelho? Tak czy owak moim marzeniem było fotografowanie Islandii z noclegiem w hotelach.

Moim też.
Spotkanie z naturą bezcenne i owszem , za reszte zapłace kartą bo od czego j mam. A zrestą panowie w dobie elektroniki i komputeryzacji gdzie Wy chcecie ładowac akumulatorki do aparacików co by GBajty przywieżć z wyprawy? No chyba , ze razem z plecakami , sprzętem foto , namiotami , śpiworami agregat bedziecie ciągnąć na wózku. :P

Member

Biuro “Horyzonty ” ma ciekawy program. Szczególnie oglądanie meczu finałowego EURO , to jest to co fotografowie lubią najbardziej. :P Ale reszta OK :)

wycieczki PIS-2

Dzień 1 Przelot z Warszawy do Reykjavíku, zwiedzanie stolicy Islandii. 2 Park Narodowy Thingvellir, Geysír, wodospad Gullfoss, wieczorem transmisja finałowego meczu Euro 2012. 3 Piesza wędrówka w Parku Narodowym Skaftafell, Lodowcowa Laguna. 4 Wycieczki w rezerwacie Lonsoraefi, kolorowy wąwóz Havannagil. 5 Kanion Jokulsargljufur, wodospad Dettifos, przejazd do Reykjahlid. 6 Eksploracja okolic jeziora Myvatn, krater Hverfjall, wulkan Krafla. 7 Rejs łodzią na obserwacje wielorybów, wodospad Godafoss, Akureyri, przejazd do Osar. 8 Obserwacja kolonii fok, słynna skała Hvitserkur, przejazd na półwysep Snaefelsnes. 9 Klify Londrangar, malownicze wybrzeże o kolonie morskich ptaków na Snaefelsnes, wulkan Eldborg, przejazd w okolice Reykjaviku. 10 Powrót samolotem do Warszawy.
Plan wycieczki PIS-3

Member

Tylko znając życie czas (i ilość i pora) będzie zupełnie niefotograficzny.

Keymaster
malkowicz wrote:
A zrestą panowie w dobie elektroniki i komputeryzacji gdzie Wy chcecie ładowac akumulatorki do aparacików co by GBajty przywieżć z wyprawy? No chyba , ze razem z plecakami , sprzętem foto , namiotami , śpiworami agregat bedziecie ciągnąć na wózku. :P

Będą kręcić dynamem, żeby się w nocy zagrzać.

Keymaster
malkowicz wrote:
Biuro “Horyzonty ” ma ciekawy program. Szczególnie oglądanie meczu finałowego EURO , to jest to co fotografowie lubią najbardziej. :P Ale reszta OK :)

No tak na pierwszy rzut oka to program jest ze trzy razy za szybki dla fotografa. To zresztą i tak powolne tempo jak na biura podróży, niemniej fotografowanie Islandii w biegu nie było nigdy moim marzeniem :)

Member
ka_tula wrote:
Tylko znając życie czas (i ilość i pora) będzie zupełnie niefotograficzny.

Finał Euro? Z pewnoscią. Reszta to do uzgodnienia.

Jest to niestety jedna z tańszych ofert. Inne sa dłuższe i może ciekawsze ale ceny zaczynają się od 7tys w górę. Niestety to co najbardziej fotograficzne, fotogeniczne , niesamowite baaardzo dużo kosztuje.

Wariant tańszy – zachodnie wybrzeże Hiszpanii też cudnie fotograficznie i cieplej :) : http://vimeo.com/22437132

Member

Swoją szosą czemu tak daleko (i drogo?)? Norki bliżej, łatwiej i wcale nie mniej fotograficzne? CO więcej Polaków więcej:P skupionych w pomocnych w razie potrzeby kołach zainteresowań/organizacjach itp… w tym i podróżniczo/fotograficznych. a tak se ferment posieje.. Islandia jedynie w marzeniach.

Member
Piotr wrote:
malkowicz wrote:
Biuro “Horyzonty ” ma ciekawy program. Szczególnie oglądanie meczu finałowego EURO , to jest to co fotografowie lubią najbardziej. :P Ale reszta OK :)

No tak na pierwszy rzut oka to program jest ze trzy razy za szybki dla fotografa. To zresztą i tak powolne tempo jak na biura podróży, niemniej fotografowanie Islandii w biegu nie było nigdy moim marzeniem :)

Ależ ja sobie zdaję sprawę. Wyjazd fotograficzny to tylko fotograf może zorganizować. Tzn osoba , która rozumie takich jak my. Macie kogos kto tego się podejmnie?
Czy wyprawa do Maroka była dokładnie tym czego oczekiwaliście? Niestety z doświadczenia wiem , ze korzystanie z pośrednictwa biura zawsze bedzie zawyżać koszty wyprawy ( dlatego od wielu lat nie korzystam z ich pośrednictwa). Jedyne co jest na plus , to , ze ktos za nas organizacyjne myśli , ale czy dla Was , Nas ludzi wolnych , szukających wolności jest to co chcecie doświadczyć? :)

Member
yehood wrote:
Swoją szosą czemu tak daleko (i drogo?)? Norki bliżej, łatwiej i wcale nie mniej fotograficzne? CO więcej Polaków więcej:P skupionych w pomocnych w razie potrzeby kołach zainteresowań/organizacjach itp… w tym i podróżniczo/fotograficznych. a tak se ferment posieje.. Islandia jedynie w marzeniach.

Co to są te Norki? Nie znam takiego kraju :P

Member

Sorki jeśli sieję zamęt. Trzeba realnie spojrzec w oczy. “Kawalerka- ludożerka” , ludzie z branży tacy jak Piotr i Ewa to moga sobie pozwolić na taki drogi ewentualnie długi wyjazd. 80% nas zwykłych bardziej amatorów , mniej profesjonalistów jest za tym żeby organizować sobie wyjazdy fotograficzne , ale nie rujnowac przy tym budżetu rodziny. Zauważ Piotrze jakim powodzeniem cieszyły się warsztaty w Tatrach. Blisko , krótko (może troszkę za krótko – 4 dni to by było super) i tanio. Wszyscy wyjeżdzali zachwyceni , rodzina nie pomstowała , a firma DFV zyskała wielu wiernych i kilku nowych czytelników. Zauważcie , ze to właśnie warsztaty w Tatrach nas i Was scaliły. Znajomości utrzymują się od kilku lat odświeżane przy okazji kolejnych spotkań czy na Targach w Łodzi.
Fotograficzne wyprawy były i bedą zawsze ale każdy z nas to wie , ze najlepiej fotografuje się w samotności i to wtedy wychodzą nam najlepsze zdjęcia. Lista gdzie pojechać , zeby zrobić super fotki mogłaby być długa: Nowa Zelandia , Japonia, Norwegia , tak przeze mnie upragniona. Wszędzie jest pieknie ale czy my pasjonaci fotografii z rodzinami możemy wszystko poświęcic dla własdnych ambicji i spełnienia marzeń? Bardzo bym chciała spełnić swoje marzenia, tylko co w życiu jest najważniejsze…? Jeszcze raz sorki. To tak napisane w przypływie frustracji , że tak ciężko nam jest realizowac marzenia i cele. Życie nam przepływa jak rzeka w wąwozie , lata przelatują jak mewy nad zatoką , ale liczmy , zeuda nam sie jeszcze coś zobaczyć zanim nas siły całkiem nie opuszczą i pomijając ten 25kilowy plecak , ale zebyśmy długo mieli czas dzwigac nas ukochany sprzęt foto.

Member
Piotr wrote:
To jakiś Coelho? Tak czy owak moim marzeniem było fotografowanie Islandii z noclegiem w hotelach.

Być może… Ja też podzieliłem się swoim marzeniem. Zobaczymy kto jest silniejszy w podążaniu za marzeniami;)

Member
SHARK wrote:
Zabierzecie ze sobą jedną pyskatą rekinicę? ;P

Witaj na pokładzie:) Jako kierownik wyprawy uczynię Ciebie odpowiedzialną za kuchnię polową;)

Member
malkowicz wrote:
Zauważcie , ze to właśnie warsztaty w Tatrach nas i Was scaliły. Znajomości utrzymują się od kilku lat odświeżane przy okazji kolejnych spotkań czy na Targach w Łodzi.

Żałuje okrutnie, że nie byłem z Wami w Tatrach, ale schodziły mi paznokcie u stóp (tatrzańska kontuzja) i miałem spory problem z poruszaniem się:( Do Łodzi nie trafiłem bo… byłem w Tatrach;)

Keymaster
malkowicz wrote:
Zauważ Piotrze jakim powodzeniem cieszyły się warsztaty w Tatrach. Blisko , krótko (może troszkę za krótko – 4 dni to by było super) i tanio.

Ale my nie rezygnujemy z robienia warsztatów krajowych i bliskiego zasięgu międzynarodowego :) (bo koszty Pragi to tylko trochę więcej niż w Polsce). Chcielibyśmy, żeby udało nam się w przyszłym roku zrobić i warsztaty gdzieś w Polsce, i Pragę, i warsztaty miejskie, i fotowyprawę też. Też – a nie wyłącznie :)

Member
Keymaster

Tu jest bardziej konkretnie, z ceną:
http://www.akademianikona.pl/fotoekspedycje/66/nepal/

Keymaster

A to ja jeszcze zdradzę, że Marcin szykuje bardzo nietypowe warsztaty… lotne. Ich lotność jest tak lotna, że do ostatniej chwili nikt nie będzie wiedział, kiedy się odbywają, z Marcinem włącznie. O resztę jego pytajcie :)

Member
Piotr wrote:
malkowicz wrote:
Zauważ Piotrze jakim powodzeniem cieszyły się warsztaty w Tatrach. Blisko , krótko (może troszkę za krótko – 4 dni to by było super) i tanio.

Ale my nie rezygnujemy z robienia warsztatów krajowych i bliskiego zasięgu międzynarodowego :) (bo koszty Pragi to tylko trochę więcej niż w Polsce). Chcielibyśmy, żeby udało nam się w przyszłym roku zrobić i warsztaty gdzieś w Polsce, i Pragę, i warsztaty miejskie, i fotowyprawę też. Też – a nie wyłącznie :)

Piotrze już chyba kolejny raz w tym tygodniu dajesz mi radość , ależ ja się baaardzo cieszę!!!, ze nie odchodzicie od krajowych spotkań i nie tylko , ale blisko. Tak mi w tym roku brakowało tego klimatu. Dobrze , ze chociaz mogłam się z Wami na Targach w Łodzi pobawic w warsztaty. :)

Member
Piotr wrote:
A to ja jeszcze zdradzę, że Marcin szykuje bardzo nietypowe warsztaty… lotne. Ich lotność jest tak lotna, że do ostatniej chwili nikt nie będzie wiedział, kiedy się odbywają, z Marcinem włącznie. O resztę jego pytajcie :)

Bravo , bravo , tu następuje aplauz na stojąco … oglądam się .. no cóż ja tylko jestem , ale co tam, potrafię głośno klaskać :)))

Member
Piotr wrote:
Tu jest bardziej konkretnie, z ceną:
http://www.akademianikona.pl/fotoekspedycje/66/nepal/

No tak ale ja mam Canona. Zostawią mnie gdzies w tym Nepalu na pożarcie Yeti, a aparat i tak sobie wezmą , żeby podpatrzeć nowinki Canona :P

Member
malkowicz wrote:
yehood wrote:
Swoją szosą czemu tak daleko (i drogo?)? Norki bliżej, łatwiej i wcale nie mniej fotograficzne? CO więcej Polaków więcej:P skupionych w pomocnych w razie potrzeby kołach zainteresowań/organizacjach itp… w tym i podróżniczo/fotograficznych. a tak se ferment posieje.. Islandia jedynie w marzeniach.

Co to są te Norki? Nie znam takiego kraju :P

Toć właśnie ta Twoja wymarzona Norwegia:)

Member

Ja zwierząt futerkowych nie nosze, ale te firdy jak by mi z ręki jadły. Tak się domyslałam ale nie chciałam wtopy zrobić. Ale to i tak luksusowy kierunek , tak samo drogi , chociaz powiem szczerze , zdecydowanie gdybym miała wybierac to wolę te Norki :)

Member
malkowicz wrote:
Wyjazd fotograficzny to tylko fotograf może zorganizować. Tzn osoba , która rozumie takich jak my. Macie kogos kto tego się podejmnie?
Czy wyprawa do Maroka była dokładnie tym czego oczekiwaliście?

A propos – przypomniała mi się scena, z której się wszyscy potem śmialiśmy. Otóż jedziemy sobie z jednego takiego fajnego miejsca do hotelu, wieczór już, okolica pełni. I nagle okrzyk: Oooo, księżyc, księżyc, STOP! No więc autobus się zatrzymał, wszyscy wylegli ze statywami i focili księżyc nad górami, palmy i odbicia w rzece, bo okrzyk padł na moście. Takie coś jest możliwe tylko na wyprawie fotograficznej. Kierowca miał z nas duży ubaw, ale się dostosował.
Zachęcam wszystkich do próby zatrzymania w celu fotograficznym autobusu wiozącego towarzystwo na kolację na normalnej wycieczce. Już nie musi być na moście.

Member
ka_tula wrote:
dla zorzy polarnej dam radę!

Hmm. Po pierwsze primo, żeby było widać zorzę, musi być noc. Więc lato odpada. Optymalny jest ponoć luty (i być może listopad). Problem w tym, że wtedy jest dłuuuuuga noc, słońca mało co jeśli w ogóle, więc poza ewentualną zorzą nic się właściwie nie pofoci. A z łapaniem zorzy też nie jest tak gładko. Ona istnieje zawsze, ale nie zawsze jest efektowna. Kolorowa jest rzadkością. Aby ją było w ogóle widać, nie może być chmur. Czyli musi być wyż. A to oznacza na tych szerokościach zimą solidny mróz. A jak wyżu nie będzie, to guzik z focenia zorzy.
Mark Dubovoy, zapalony fotograf zórz, pisze szczerze: “Unfortunately, the probability of being in the right place, at the right time, with the right atmospheric conditions is low. It may take patience, perseverance and a number of trips before one is lucky enough to experience an intense Aurora, but the effort is definitely worth it.”
Zwracam szczególną uwagę na sformułowanie “a number of trips”. Dubovoya pewnie stać. Jak dla mnie, jechać w czasie, kiedy być może da się zobaczyć jakąś zorzę, a całkiem prawdopodobne jest, że nie będzie widać nic (bo ciemno przez większość tak zwanego dnia), to niezbyt zachęcające. Ale trzymamy kciuki za wszystkich, którzy się odważą wybrać zimą na Islandię (albo inne Norki, whatever) fotografować zorzę.

Member

Ewo :(((

Member
Ewa wrote:
ka_tula wrote:
dla zorzy polarnej dam radę!

Hmm. Po pierwsze primo, żeby było widać zorzę, musi być noc. Więc lato odpada. Optymalny jest ponoć luty (i być może listopad). Problem w tym, że wtedy jest dłuuuuuga noc, słońca mało co jeśli w ogóle, więc poza ewentualną zorzą nic się właściwie nie pofoci. A z łapaniem zorzy też nie jest tak gładko. Ona istnieje zawsze, ale nie zawsze jest efektowna. Kolorowa jest rzadkością. Aby ją było w ogóle widać, nie może być chmur. Czyli musi być wyż. A to oznacza na tych szerokościach zimą solidny mróz. A jak wyżu nie będzie, to guzik z focenia zorzy.
Mark Dubovoy, zapalony fotograf zórz, pisze szczerze: “Unfortunately, the probability of being in the right place, at the right time, with the right atmospheric conditions is low. It may take patience, perseverance and a number of trips before one is lucky enough to experience an intense Aurora, but the effort is definitely worth it.”
Zwracam szczególną uwagę na sformułowanie “a number of trips”. Dubovoya pewnie stać. Jak dla mnie, jechać w czasie, kiedy być może da się zobaczyć jakąś zorzę, a całkiem prawdopodobne jest, że nie będzie widać nic (bo ciemno przez większość tak zwanego dnia), to niezbyt zachęcające. Ale trzymamy kciuki za wszystkich, którzy się odważą wybrać zimą na Islandię (albo inne Norki, whatever) fotografować zorzę.

Ewo!!! :))) Na prawdę , prawdę powiadasz.! :)

Member
ka_tula wrote:
Ewo :(((

Kasiu , prawda boli , ale cóż nikt nie mówił , że będzie łatwo. :) Ale zawsze możesz kogoś namówić, paru chętnych już tu na forum widziałam :) A my wszyscy bedziemy trzymać kciuki i wyczekiwac waszego powrotu. Nawet jeżeli by to miało trwać całą noc… polarną ;)>

Member
Ewa wrote:
Aby ją było w ogóle widać, nie może być chmur. Czyli musi być wyż. A to oznacza na tych szerokościach zimą solidny mróz.

Zastanawiam się co to jest ten solidny mróz? Ile to będzie poniżej zera?
Poza tym sam mróz nie jest straszny. „Zabawa” zaczyna się gdy jego towarzyszem jest wiatr wiejący z prędkością np.: 100km/h. Pomijam już kwestię wilgotności powietrza bo ustaliliśmy, że będzie słoneczny wyż;)

Ewa wrote:
Jak dla mnie, jechać w czasie, kiedy być może da się zobaczyć jakąś zorzę, a całkiem prawdopodobne jest, że nie będzie widać nic (bo ciemno przez większość tak zwanego dnia), to niezbyt zachęcające. Ale trzymamy kciuki za wszystkich, którzy się odważą wybrać zimą na Islandię (albo inne Norki, whatever) fotografować zorzę.

Szansa nie przychodzi do tych, którzy czekają. Jest chwytana przez tych, którzy atakują.
ps: niestety, nie wiem czy to jakiś Coelho;)

Keymaster
FitzRoy wrote:
Zastanawiam się co to jest ten solidny mróz? Ile to będzie poniżej zera?

Tam, gdzie Dubovoy fotografuje zorze, czyli w północnej Kanadzie, to jest -40 Celsjusza, a jak jest tylko -10 to jest wielkie ocieplenie i przeważnie chmury, więc lepiej te -40. Ale Kanada to klimat kontynentalny, więc zimą mrozy większe. Z drugiej strony – na Islandii pewnie takich mrozów nie będzie, za to wilgotność znacznie wyższa… To ja nie wiem, co bym wolał…

Quote:
Szansa nie przychodzi do tych, którzy czekają. Jest chwytana przez tych, którzy atakują.

No właśnie za Was odrabiamy lekcje i pomagamy przygotować atak :)
Who dares, wins! (z pewnością nie Coelho :)

Member
ka_tula wrote:
Ewo :(((

No bo ja taka wredna małpa jestem i psuję ludziom zabawę.
Ale jak sobie wyobraziłam potencjalnego organizatora wyprawy po zorzę polarną, i to co mu zrobią potencjalni uczestnicy jak wrócą z niczym, to nie mogłam się powstrzymać.

Member
Ewa wrote:
ka_tula wrote:
Ewo :(((

No bo ja taka wredna małpa jestem i psuję ludziom zabawę.
Ale jak sobie wyobraziłam potencjalnego organizatora wyprawy po zorzę polarną, i to co mu zrobią potencjalni uczestnicy jak wrócą z niczym, to nie mogłam się powstrzymać.

Ewo, dla ciebie taka zorza to podejrzewam 10 min w PS i gotowe. Trochę maskowania, pędzelkowania i zorza jak żywa. Wrzuć jakiegoś tutka pod Gimpa – będzie taniej, wygodniej i cieplej :)

Member

Popatrzyłam na wykresy meteorologiczne dla lutego na Islandii. Jeśli chodzi o temperaturę, jest pozytywnie: średnie temperatury koło -4 C. Na wybrzeżu trochę wyższe niż w głębi lądu, gdzie średnia to ok. -10. (Przypominam że zorzę widać dobrze w _zimne_ noce.) Średnie opady 64mm, zamykające się w mniej więcej 17 dniach. Dobra wiadomość, że w tej temperaturze to będzie raczej śnieg niż deszcz. Wilgotność 85% (pewnie też na wybrzeżu więcej, w środku lądu mniej), wiatr 4 w skali Beauforta, też średnio.

Member
Piotr wrote:
FitzRoy wrote:
Zorganizujemy namiotową wyprawę i wszystko będzie ok. Na wszelki wypadek zwiążemy się liną jeszcze w Polsce, by ten najbardziej spragniony luksusu, czyli Ty Piotrze (musisz wybrać się z nami jako fotograficzny GURU), nie wrócił do domu;)

Dobra, dajcie znać, jak się będziecie związywać.

Mnie tam wystarczy aktualny “związek”. Poza tym wiązanie z chłopami to nie moja działka. W szczeliny lodowe pchać się nie zamierzam, więc asekuracja także nie powinna być potrzebna.

Piotr wrote:
malkowicz wrote:
A zrestą panowie w dobie elektroniki i komputeryzacji gdzie Wy chcecie ładowac akumulatorki do aparacików co by GBajty przywieżć z wyprawy? No chyba , ze razem z plecakami , sprzętem foto , namiotami , śpiworami agregat bedziecie ciągnąć na wózku. :P

Będą kręcić dynamem, żeby się w nocy zagrzać.

W samochodach(tych 4×4 także) są gniazda 12V i dedykowane do nich ładowarki….nawet z kilmoma “wyjściami”.

malkowicz wrote:
Trzeba realnie spojrzec w oczy. “Kawalerka- ludożerka” , ludzie z branży tacy jak Piotr i Ewa to moga sobie pozwolić na taki drogi ewentualnie długi wyjazd. 80% nas zwykłych bardziej amatorów , mniej profesjonalistów jest za tym żeby organizować sobie wyjazdy fotograficzne , ale nie rujnowac przy tym budżetu rodziny. Zauważ Piotrze jakim powodzeniem cieszyły się warsztaty w Tatrach. Blisko , krótko (może troszkę za krótko – 4 dni to by było super) i tanio.

Mam troszkę odmienne spojrzenie, bo jak już zostało napisane “punkt widzenia, zależy od miejsca siedzenia”. Dla mnie wyjazd do Zakopanego to sporo ponad 500km do pokonania. Poruszanie się A4 zdecydowanie podwyższa spalanie nie mówiąc o opłacie za przejazd. Tak więc na trasie Poznań-Zakopane-Poznań zostawiam w chwili obecnej spokojnie 700zl(a to tylko dojazd). Po drodze warto by coś przekąsić, więc mamy kolejny koszt. Nie liczę czasu dojazdu a jak wiadomo czas to pieniądz. Do tego doliczamy kwotę za warsztaty i na moje wychodzi, że za 4dni płacę sporo więcej niż za tydzień w Turcji, hotel Royal Vikingen(gorąco polecam!) w opcji all inclusive, w okolicach weekendu majowego :)

Quote:
Fotograficzne wyprawy były i bedą zawsze ale każdy z nas to wie , ze najlepiej fotografuje się w samotności i to wtedy wychodzą nam najlepsze zdjęcia. Lista gdzie pojechać , zeby zrobić super fotki mogłaby być długa: Nowa Zelandia , Japonia, Norwegia , tak przeze mnie upragniona. Wszędzie jest pieknie ale czy my pasjonaci fotografii z rodzinami możemy wszystko poświęcic dla własdnych ambicji i spełnienia marzeń? Bardzo bym chciała spełnić swoje marzenia, tylko co w życiu jest najważniejsze…? Jeszcze raz sorki. To tak napisane w przypływie frustracji , że tak ciężko nam jest realizowac marzenia i cele. Życie nam przepływa jak rzeka w wąwozie , lata przelatują jak mewy nad zatoką , ale liczmy , zeuda nam sie jeszcze coś zobaczyć zanim nas siły całkiem nie opuszczą i pomijając ten 25kilowy plecak , ale zebyśmy długo mieli czas dzwigac nas ukochany sprzęt foto.

Życzę Ci z całego serca byś mogła odwiedzić te miejsca. Sam o nich marzę, jednocześnie zazdroszcząc wyprawy do USA. Wiadomo jednak, im później tym trudniej dla zwykłego zjadacza chleba. Nie chcę nikogo denerwować, ale na studiach dwa miesiące w Mongolii i niezapomniana wyprawa koleją transyberyjską(Bajkał, ależ chciałbym tam wrócić) uszczupliła budżet tylko o 5600zl!(zarobione legalnie – stypendia naukowe). Przypominam…dwa miesiące! Wszystko na żywioł, łacznie z wpraszaniem się do jurt :D

SHARK wrote:
Zabierzecie ze sobą jedną pyskatą rekinicę? ;P

O ile mnie pamięc nie myli, bałaś się podwózki przez cyt. “nieznajomego” z Poznania do Szklarskiej Poręby. ;p

Piotr wrote:
Tu jest bardziej konkretnie, z ceną:
http://www.akademianikona.pl/fotoekspedycje/66/nepal/

Kwota z czapki. Rozumiem, że organizator musi zarobić ale Akademia Nikona…wyjątkowo sobie życzy.

Piotr wrote:
A to ja jeszcze zdradzę, że Marcin szykuje bardzo nietypowe warsztaty… lotne. Ich lotność jest tak lotna, że do ostatniej chwili nikt nie będzie wiedział, kiedy się odbywają, z Marcinem włącznie. O resztę jego pytajcie :)

Czekam na rozwój wypadków, no może, by nie korcić licha…wydarzeń.

Ewa wrote:
A propos – przypomniała mi się scena, z której się wszyscy potem śmialiśmy. Otóż jedziemy sobie z jednego takiego fajnego miejsca do hotelu, wieczór już, okolica pełni. I nagle okrzyk: Oooo, księżyc, księżyc, STOP!

No właśnie, czasem w życiu przydaje się jakiś spontan. Niestety pechowcy mogą mieć w związku z tym sporo nieprzyjemności. Wszystkim nie dogodzisz.

Ewa wrote:
Hmm. Po pierwsze primo, żeby było widać zorzę, musi być noc. Więc lato odpada. Optymalny jest ponoć luty (i być może listopad)…Aby ją było w ogóle widać, nie może być chmur. Czyli musi być wyż. A to oznacza na tych szerokościach zimą solidny mróz. A jak wyżu nie będzie, to guzik z focenia zorzy.

Primo, nie jest prawdą Twoje primo ;) Zorzę da się obserwować w dzień, a co zabawne nawet gdy jest umiarkowane zachmurzenie. Proof , jako że “english is easy”. ;)
Luty, jest fajny bo…wyże zwykle wtedy nawiedzają, dodatkowo jest ciemno, więc łatwiej zaobserwować zorzę.

ka_tula wrote:
Ewo :(((

Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Zorzę da się obserwować w “naszych”, a nawet bardziej południowych szerokościach geograficznych. Muszą jednak zaistnieć pewne warunki, o których Ewa nie wspomniała. Mianowicie(i tu moje secundo) spora aktywność Słońca. Oczywiście po dobrych wiadomościach czasem następują złe. Fajne zorze obserwowano po detonacji ładunków jądrowych(nie mylić z fajerwerkami widzianymi w sypialni), jak i po tym gdy bracia Amerykanie bawili się Haarpem. Nikola Tesla mógł mieć w to wkład, ale oficjalnie mu nie udowodniono ;)

Piotr wrote:
No właśnie za Was odrabiamy lekcje i pomagamy przygotować atak :)
Who dares, wins! (z pewnością nie Coelho :)

Jak już wcześniej wspomniałem, czekam z utęsknieniem. Moja prośba o informacje z odpowiednim(!) wyprzedzeniem jest jak najbardziej aktualna. Gdzieś tam wcześniej wytykałeś planowanie cheap wyprawy. Ta dwutygodniowa objazdówka wokół Islandii z namiotem i innymi niewygodami to minimum 6 tysięcy PLNów, a i to jest niepewne. Oczywiście znajdą się osoby, które dla fun’u będą mogły sobie pozwolić…ale ja poproszę o info na conajmniej 6m-cy przed, by móc coś odłożyć. Zaznaczę również, że zwiedzanie Reykjaviku niezbyt mnie interesuje.

Ps. Gratuluję wszystkim, którzy dobrnęli do końca moich nieskładnych, wieczornych wywodów :D

Member

Dzięki za gratulacje ;)

Member

A to Cię natchnienie dotknęło ;)

Member
luczywo wrote:
Zorzę da się obserwować w dzień, a co zabawne nawet gdy jest umiarkowane zachmurzenie. Proof

Mhm. Ja jestem skłonna się zgodzić, że formalnie rzecz biorąc, mogła to być zorza. Chcesz taką fotografować?

Quote:
Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Zorzę da się obserwować w “naszych”, a nawet bardziej południowych szerokościach geograficznych. Muszą jednak zaistnieć pewne warunki, o których Ewa nie wspomniała. Mianowicie(i tu moje secundo) spora aktywność Słońca.

Prawda. I prawdopodobnie są to te same warunki, w których może ją być widać w dzień. Burze słoneczne, huragany kosmiczne, te rzeczy (o atomówkach nie wspominam, dzięki bardzo). Bądź łaskaw je przewidzieć z półrocznym wyprzedzeniem na lato, to pojedziemy. Choć nie, nie musimy jechać, przecież u nas też zorza będzie!
Tylko jak to jest, że jeszcze w życiu żadnej nie widziałam? Może nie patrzyłam dość dobrze? Ale nawet pogodynek w telewizji nic nie wspominał, a oni chyba dobrze patrzą?

Keymaster

Wojtek chce dać do zrozumienia, że ludzie, którzy odmrażają sobie cztery litery na dalekiej północy, w zimie, w nocy próbując coś tam sfotografować, to słynne łosie z Norek? :)

Member
Ewa wrote:
Mhm. Ja jestem skłonna się zgodzić, że formalnie rzecz biorąc, mogła to być zorza. Chcesz taką fotografować?

Tyle, że to Katarzyna uparła się na tą zorzę ;)

Quote:
Prawda. I prawdopodobnie są to te same warunki, w których może ją być widać w dzień. Burze słoneczne, huragany kosmiczne, te rzeczy (o atomówkach nie wspominam, dzięki bardzo). Bądź łaskaw je przewidzieć z półrocznym wyprzedzeniem na lato, to pojedziemy. Choć nie, nie musimy jechać, przecież u nas też zorza będzie!
Tylko jak to jest, że jeszcze w życiu żadnej nie widziałam? Może nie patrzyłam dość dobrze? Ale nawet pogodynek w telewizji nic nie wspominał, a oni chyba dobrze patrzą?

To zgadzasz się, czy właściwie negujesz? :) Zorza(ta nocna) wygląda spektakularniej przy silniejszym wietrze słonecznym. Oczywiście nie da się tego przewidzieć na pół roku do przodu w sposób “na 100%” ale wcześniejsze plamy na Słońcu potrafią już coś zwiastować. Ponadto czasem (jednak) pogodynka wieszczy większą aktywność Słońca w danym okresie. Sprawdzalność prognoz to inna sprawa, ale tego nie chcemy przecież dyskutować ;)

Piotr wrote:
Wojtek chce dać do zrozumienia, że ludzie, którzy odmrażają sobie cztery litery na dalekiej północy, w zimie, w nocy próbując coś tam sfotografować, to słynne łosie z Norek? :)

Wojtek chciał w sposób lekki, by nie powiedzieć humorystyczny sprostować pare napisanych zdań, wcale przy tym nie negując oczywistej oczywistości, jaką jest teza: zorzę fotografuje się trudno ;)

Member

Drogi Wojtku.:)

Ok, ok ale ja też ma podobnie bo startuję z Konina :)))
Opracowałam sobie wariant tani , który realizuję od kilku lat jeżdząc do Zakopca. Nie jeżdzę samochodem. Szkoda nerw , szkoda kasy ( autostrada do Łodzi też już płatna) szkoda życia- wariatów na drodze nie brakuje. Koło 8 rano mam pociąg do Krakowa za 45zł ( ty pewnie coś o godzinke wczęśniej i dyszke więcej) , potem autobus do Zakopca za 17 złotych i po 7-8 godzinach jestem w Zakopcu. Długo? A ile sie samochodem jedzie? Różnica jest w kosztach , w tym , ze możesz sobie odespac zaległości , przeczytać ciekawą fotograficzną lekturę, zawrzeć intersujące znajomosci. Szczerze polecam , przetestowałam ten wariant i jest on obecnie najtańszy , jeśli chodzi o dostanie sie do Zakopanego z Wielkopolski. Nie polecam pociągów do Zakopanego z Poznania bezpośrednio – masakra , wariant przerobiłam i trauma mi została do końca życia.

Member

Jeszcze pare słów o kasie – niby nie rozmawia sie o pieniądzach ale bez nich nic nie da sie zrobic.

Siegamy bo drogie kierunki. Północna Europa jest ja dla nas biednych Polaków zbyt luksusowa. Mam propozycje za te same pieniadze ( pisano coś o 6 tysiacach) możemy spedzić 10 dni nad Kanionem Kolorado lub w innym super Parku w Utah czy Arizonie. Zaskoczeni? Nie ma co sie dziwić. Bilet do Nowego Jorku obecnie – najnowsze maile- kosztuje ok 1700zł w obie strony do Nowego Jorku , tam łapiemy samolocik do Las Vegas w dolarach 60-70 w jedna stronę. W Las Vegas pokój 2 os w fajnym hotelu kosztuje od 60-100 dolarów, przy okazji wygrywamy w kasynie kilka tysiączków i już nic nam nie stoi na przeszkodzie. Ale gdyby jednak sie nie udało i wygrane na jednorekim bandycie były symboliczne to wypożyczamy samochodzik – 4 osoby na tydzień 280 dolarów – czyli coś koło 70dolców na osobę. Jeżdzimy sobie dookoła Kanionu przez tydzień, hotele można znależć za 20-30 dolców. Wracamy do Las Vegas , znowu próbujemy w kasynie , lot do New York za 100 dolców , a na powrót mamy już bilet. No i może jeszcze starczy czasu na wizyte na Times Square. Wiezcie mi , ze we wzlocie to bedzie to 6tys , ale wrazenia , widoki i przygoda zycia niezapomniana.

Member

Malkowicz – a co jak całą kasę przegra się w tym kasynie?
Temat widzę skręcił w kierunku największe wrażenia za najmniejszą kasę. I popieram. A może jakieś propozycje z naszej pięknej ojczyzny? Tatry, Bieszczady, czy Karkonosze, to wszyscy doskonale znamy. A co jeszcze? Może macie jakieś magiczne miejsca koło swojego domu o których mało kto wie?

Member
malkowicz wrote:
Mam propozycje za te same pieniadze ( pisano coś o 6 tysiacach) możemy spedzić 10 dni nad Kanionem Kolorado lub w innym super Parku w Utah czy Arizonie.

Brzmi świetnie! Ale co z wizami?

Member
wzrokowiec wrote:
malkowicz wrote:
Mam propozycje za te same pieniadze ( pisano coś o 6 tysiacach) możemy spedzić 10 dni nad Kanionem Kolorado lub w innym super Parku w Utah czy Arizonie.

Brzmi świetnie! Ale co z wizami?

U mnie akurat no problem. Ale wierzcie mi nie miałam żadnych problemów. Wiozłam całą teczke zaświadczeń i róznych dokumentów- nie potrzebnie. Pan w okienku zapytał się tylko po co jade i gdzie pracuje. I … przybiił pieczątke na 10 lat :) Fakt kosztuje to 4-stówki bez gwarancji otrzymania, ale zaryzykowac raz warto. Hotele w Stanach rezerwując przez booking .com można zawsze anulowac bez ponoszenia żadnych kosztów- nawet dzień przed przyjazdem ( nie to co w Polsce – jakies głupie zaliczki) . Jadąc po wize ma się już wydrukowane potwierdzenia rezerwacji hoteli i wpisuje sie we wniosek te adresy. Zreszta jak bedzie to wyjazd grupowy , fotograficzno – turystyczny , to raczej nie powinno byc problemu. No chyba , ze na kimś wisza jakies wyroki za terroryzm , no to już raczej nie ma co startować- wrażliwi sa na tym punkcie :)

Member
tomasziolkowski wrote:
Malkowicz – a co jak całą kasę przegra się w tym kasynie?
Temat widzę skręcił w kierunku największe wrażenia za najmniejszą kasę. I popieram. A może jakieś propozycje z naszej pięknej ojczyzny? Tatry, Bieszczady, czy Karkonosze, to wszyscy doskonale znamy. A co jeszcze? Może macie jakieś magiczne miejsca koło swojego domu o których mało kto wie?

Jakie przegra , jakie przegra… juz my przypilnujemy hazardzistów. Ja miałam kiepskie szczęście , zainwestowałam 1 dolara i wygrałam… 10 dolarów. Ale moja koleżanka zainwestowała 100 dolarów i wygrała 3tys. Bogaci zawsze szczęście więcej mają. :)

Member
tomasziolkowski wrote:
Malkowicz – a co jak całą kasę przegra się w tym kasynie?
Temat widzę skręcił w kierunku największe wrażenia za najmniejszą kasę. I popieram. A może jakieś propozycje z naszej pięknej ojczyzny? Tatry, Bieszczady, czy Karkonosze, to wszyscy doskonale znamy. A co jeszcze? Może macie jakieś magiczne miejsca koło swojego domu o których mało kto wie?

Ja polecam szlak z Doliny Koscieliskiej przez Tomanową Dolinę na Czerwone Wierchy- jakie widoki ech… ( oczywiscie pomijam widoki w Dolinie K. na panie w japonkach :P )

Albo wejście na Rysy od Słowackiej strony , może łatwiejsze , ale dla nas fotografów – to luzik jest ważny , a widokowo , to super jest :)

Member
luczywo wrote:
Mam troszkę odmienne spojrzenie, bo jak już zostało napisane “punkt widzenia, zależy od miejsca siedzenia”. Dla mnie wyjazd do Zakopanego to sporo ponad 500km do pokonania. Poruszanie się A4 zdecydowanie podwyższa spalanie nie mówiąc o opłacie za przejazd. Tak więc na trasie Poznań-Zakopane-Poznań zostawiam w chwili obecnej spokojnie 700zl(a to tylko dojazd). Po drodze warto by coś przekąsić, więc mamy kolejny koszt. Nie liczę czasu dojazdu a jak wiadomo czas to pieniądz. Do tego doliczamy kwotę za warsztaty i na moje wychodzi, że za 4dni płacę sporo więcej niż za tydzień w Turcji, hotel Royal Vikingen(gorąco polecam!) w opcji all inclusive, w okolicach weekendu majowego :)

Masakra! Zapomniałeś jeszcze o kosztach alternatywnych czyli kosztach utraconych możliwości. Zamiast cisnąć A4 i siedzieć w górach 4 dni, mógłbyś przytulic trochę kasy, ubijając interes życia.

Ja kilka razy w roku, a ostatnio co miesiąc, pomykam w Tatry. Mieszkam w linii prostej jakieś 15 km od centrum Warszawy, w 20 tysięcznym mieście. Wsiadam o 5 w SKM i pomykam bez biletu, sam nie wiem dlaczego. Być może o tej porze nie potrafię dogadać się z automatem od biletów;) O 6 wsiadam w TLK za 42zł i po 9 jestem już w Krakowie. Tam przesiadka w autobus – koszt biletu to 18zł. Ostatnio jechałem z kumplem, trochę się „zmęczyliśmy” w pociągu;) i doszło do nieporozumienia. Ja myślałem, że kolega kupił bilety, a kolega, że ja to uczyniłem. W efekcie pojechaliśmy na gapę.

W Zakpocu byliśmy przed 12 – obiad za 15 zł, zakupy za 50-80zł i busikiem za piątaka do Chochołowskiej. 4 dni chodzenia po Tatrach, 3 noclegi po 30zł. Czasem jakaś zupka w schronie lub jajcownica za parę złociszy, w zależności od pory wyjścia/powrotu. Koszt wyprawy to około 400-450zł. Byłoby mniej gdybyśmy odpuścili kilka imprez w schroniskach lub nosili ze sobą więcej wódki;) A tak musieliśmy pić browarki po 8 zł. Powrót w ten sam sposób – autobus i TLK. Polak potrafi!
Nie muszę chyba dodawać, że miałem niezły ubaw i pozostało sporo miłych wspomnień;)

SHARK wrote:
Ja tylko żartowałam, ale przy okazji wyszedł niecny zamiar FitzRoya zagonienia mnie na tym wyjeździe do garów:P

Wiedziałem, że to nie przejdzie, ale musiałem spróbować;)
Pzdr!

Member

może uda się zorze zaobserwować dzisiaj w Polsce: http://wiadomosci.onet.pl/nauka/juz-dzisiaj-zobaczymy-nad-polska-zorze-polarne,1,4935207,wiadomosc.html

Member

To było wczoraj :)
Patrzyłem, ale nic nie zobaczyłem. Może była za słaba, albo za nisko nad horyzontem?

Member

Na pewno nisko nad horyzontem, no i zbyt mocna to u nas i tak nie będzie, chyba żeby na tym Słońcu naprawdę solidnie walnęło ;)
W celu obserwacji należałoby się udać w miejsce oddalone od miast i wejść możliwie wysoko. Co przypuszczalnie oznacza Bieszczady albo coś w tym rodzaju :)

Member

Tym razem nawet krótkofalowcy zorzy nie “usłyszeli” ;)

Member
FitzRoy wrote:
Masakra!…

Taaa…Być może zbyt dosadnie, ale jazda na “gapę” i góry(może nienajwyższe, ale nadal niebezpieczne)na kacu, nie do końca muszą wszystkim odpowiadać. ;)

Member
luczywo wrote:
Taaa…Być może zbyt dosadnie, ale jazda na “gapę” i góry(może nienajwyższe, ale nadal niebezpieczne)na kacu, nie do końca muszą wszystkim odpowiadać. ;)

Z tym kacem nie przesadzajmy. Jedno piwko lub nawet dwa, w miłym towarzystwie w schronisku to nie grzech;)
Możesz to sprawdzić już jutro na własnej skórze. Zapraszam w Tatry:)

Member
FitzRoy wrote:
luczywo wrote:
Taaa…Być może zbyt dosadnie, ale jazda na “gapę” i góry(może nienajwyższe, ale nadal niebezpieczne)na kacu, nie do końca muszą wszystkim odpowiadać. ;)

Z tym kacem nie przesadzajmy. Jedno piwko lub nawet dwa, w miłym towarzystwie w schronisku to nie grzech;)
Możesz to sprawdzić już jutro na własnej skórze. Zapraszam w Tatry:)

W Tatry?! O! i to jest fajna wiadomość , to może fotki będą , a może coś takiego uda ci się zrobić :)

http://vimeo.com/channels/hd#32619535

Member

Hej odgrzebałam temat na forum bo trafiłam na filmik ze styczniowej wyprawy na Islandię. Koniec filmu zachwyca – tam jest to co chcieliscie zobaczyć. W środku też fajnie , ale już od patrzenia zmarzł mi nos więc chyba taka styczniowa wyprawa to dla najwytrwalszych :)

http://vimeo.com/35536937

Member

No chyba , ze takim fajnym ciepłym autkiem. Wyskakujemy robimy fotki i z powrotem do ciepłego samochodu. Tylko , ze ilość ogrzewaczy do rąk i stóp mogłaby przewyższyę wagę naszego sprzętu fotograficznego. Sztywne trzęsące się paluszki nic fajnego nie zrobią. :)

Member
malkowicz wrote:
No chyba , ze takim fajnym ciepłym autkiem.

Widoczki bardzo fajne. Uważam jednak, że auto to przesada. Od czego są narty? ;)

Viewing 88 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.