Strona główna Fora Foto Sprzęt Jak przekonać żonę (męża) do kupna nowego sprzętu?

Jak przekonać żonę (męża) do kupna nowego sprzętu?

Sprzęt

Member

Witam. Chcę kupić nowy aparat (mam trochę większe potrzeby niż 3 lata temu), ALE pomiędzy mną i aparatem jest jeszcze moja żona! Więc pytanie czy ma ktoś sposób na przekonanie drugiej połowy do kupna nowego sprzętu? Moje sposoby nie działają mimo 2 miesięcznych starań….

Member

Poczekaj na jakąś okazje np.8 Marca ,urodziny żony ,lub rocznicę ślubu i kup jej ten sprzęt w prezencie;-))).

A tak na poważnie- postaraj się jej wytłumaczyć że każdy człowiek powinien mieć jakiś ,,wentyl”. Dla jednych będzie to fotografia,dla innych ogródek ,czy też uprawianie sportu.Każde hobby wiąże się niestety z wydawaniem sporej kasy.
A są tacy którzy wolą wydawać kasę na alkohol lub dragi…To też jest niezły argument ;-)))

Powodzenia w negocjacjach!!!!!

Member

Moją żonę przekonały nieostre zdjęcia dziecka w ciemnym pokoju robione kompaktem. Wytłumaczyłem jej, że bez D300s się nie da. Potem przekonałem ją, że z lampą SB-900 zdjęcia będą jeszcze lepsze. Teraz pracuję nad jasnym obiektywem. A wszystko, żeby zdjęcia biegającego dziecka były jak najlepsze…

Keymaster

Zacznij od ostentacyjnego przeglądania kredytów tak w okolicy 200-300 tysięcy, kup ze dwa numery czegoś takiego: http://www.pilotclub.pl/home.html (i rozkładaj po domu w widocznych miejscach), zacznij szperać po forach internetowych poświęconych awionetkom i oczywiście głośno dyskutuj przewagi Cessny nad Piperem (lub odwrotnie). Po dwóch tygodniach możesz wrócić do tematu aparatu fotograficznego :)

Member
hideous wrote:
Moją żonę przekonały nieostre zdjęcia dziecka w ciemnym pokoju robione kompaktem. Wytłumaczyłem jej, że bez D300s się nie da. Potem przekonałem ją, że z lampą SB-900 zdjęcia będą jeszcze lepsze. Teraz pracuję nad jasnym obiektywem. A wszystko, żeby zdjęcia biegającego dziecka były jak najlepsze…

Jesteś lepszym taktykiem od Napoleona%-)

Member
hideous wrote:
Moją żonę przekonały nieostre zdjęcia dziecka w ciemnym pokoju robione kompaktem. Wytłumaczyłem jej, że bez D300s się nie da. Potem przekonałem ją, że z lampą SB-900 zdjęcia będą jeszcze lepsze. Teraz pracuję nad jasnym obiektywem. A wszystko, żeby zdjęcia biegającego dziecka były jak najlepsze…

Będę Cię zapraszał do wytłumaczenia konieczności dokonania poważniejszych zakupów! Najbliższy – ekspres do kawy… Jak to odnieść do dzieci? ;-)

Member
hideous wrote:
Moją żonę przekonały nieostre zdjęcia dziecka w ciemnym pokoju robione kompaktem. Wytłumaczyłem jej, że bez D300s się nie da. Potem przekonałem ją, że z lampą SB-900 zdjęcia będą jeszcze lepsze. Teraz pracuję nad jasnym obiektywem. A wszystko, żeby zdjęcia biegającego dziecka były jak najlepsze…

ale naciągnąłeś ją na 18-200 VR II, bo bidulka nie czyta DFV i forum ;P

Member

kubek, możesz starać się przekonać zonę , że zmiana hobby (np. kochanka) może wyjść jeszcze drożej ;)

Member
dar_wro wrote:
kubek, możesz starać się przekonać zonę , że zmiana hobby (np. kochanka) może wyjść jeszcze drożej ;)

Gorzej, jak żona powie, że “jak ty będziesz miał aparat, to ja kochanka”. I co wtedy?

Member
__Marek__ wrote:
Będę Cię zapraszał do wytłumaczenia konieczności dokonania poważniejszych zakupów! Najbliższy – ekspres do kawy… Jak to odnieść do dzieci? ;-)

Opcja bardzo szybkiego podgrzewania i/lub spieniania mleka? :D

dar_wro wrote:
kubek, możesz starać się przekonać zonę , że zmiana hobby (np. kochanka) może wyjść jeszcze drożej ;)

Siła Twojego argumentu jest bezdyskusyjna ;)

Member
luczywo wrote:
Siła Twojego argumentu jest bezdyskusyjna ;)

skrzywienie zawodowe ;-)

Member
wzrokowiec wrote:
dar_wro wrote:
kubek, możesz starać się przekonać zonę , że zmiana hobby (np. kochanka) może wyjść jeszcze drożej ;)

Gorzej, jak żona powie, że “jak ty będziesz miał aparat, to ja kochanka”. I co wtedy?

To się odpowiada:” jak ty będziesz miała kochanka, to ja nową żonę, która będzie lubiła i mnie i mój aparat”:) A do tego wszystkiego jeszcze będzie prosiła, żebym go jej pożyczał, co z przyjemnością będę czynił”.

Member

Załóż dodatkowe konto bankowe i co miesiąc jakąś część wypłaty przelewaj na nie – z tego sobie kupisz – przynajmniej część a jak nie część na raty i tak aby raty przychodziły na inny adres ( jakiegoś znajomego ). Później powiesz, że aparat pożyczony. Z kobietami się nie dyskutuje na tematy o których nie mają pojęcia i nawet nie starają się zrozumieć. Pytanie na forum jak przekonać żonę do czegoś to loteria … i co gorsza loteria dla Ciebie przy której możesz dużo stracić.

Member

… lub po prostu niech zupełnym przypadkiem zepsuję się nienaprawialnie stary aparat – aby uniknąć strat rozkręć go, odkręć coś ważnego w środku, poskręcaj i po zweryfikowaniu przez żonę/teścia/kumpla z pracy, skręć go tak aby działało i sprzedaj. Gdy zepsuje się na amen lodówka czy pralka i to tak, że nie warto naprawiać kupuje się nową i cała rodzina to rozumie. :]

Member

Te wszystkie rady mogą zawieść bo żony mają inne priorytety.

Raz facet w wypadku stracił atrybut meskości. Lekarz pociesza, że teraz chirurgia plastyczna robi cuda ale ponieważ NFZ tego nie finansuje to musi liczyć się z kosztami. Takie “byle co” kosztuje $2000, coś średniego $4000 a imponujący organ $8000. “Niech pan uzgodni z żoną” mówi lekarz, za godzinę zajrzę. Po godzinie lekarz przychodzi i widzi faceta smutnego. “No i co?” Na to facet: “żona powiedziała, że za te pieniądze woli kuchnię wyremontować”. Ot zycie.

Member

W tym konkretnym przypadku łatwiej zmienić żonę ;)

Member

Chłopaki, nie chcę prowokować jakiegoś buntu(w ew. konsekwencji Darkowi naganiać klientów)…
ale czy Wy tak drobiazgowo rozliczacie swoje żony z zakupu 12tej pary butów w ciągu roku? ;p

Member

Wojtek, Twoja żona kupuje 12 par butów na rok?

Keymaster

A to jest dobry trop :)) – wyjaśniać, że sprzęt fotograficzny zużywa się w tempie wcale nie mniejszym niż buty. I tak samo jak buty – wygląda nadal ok, ale do użytku się nie nadaje ;)

Member
Piotr wrote:
A to jest dobry trop :)) – wyjaśniać, że sprzęt fotograficzny zużywa się w tempie wcale nie mniejszym niż buty. I tak samo jak buty – wygląda nadal ok, ale do użytku się nie nadaje ;)

;))))))))))))))))))

Member
Ewa wrote:
Wojtek, Twoja żona kupuje 12 par butów na rok?

Mojej starcza 6 par gwoli ścisłości. Panie(czyjeś żony), z którymi pracuję, potrafią przekroczyć i 14 par/rok :)

Member
Piotr wrote:
A to jest dobry trop :)) – wyjaśniać, że sprzęt fotograficzny zużywa się w tempie wcale nie mniejszym niż buty. I tak samo jak buty – wygląda nadal ok, ale do użytku się nie nadaje ;)

Można się też posiłkować nowymi trendami w modzie. Np. w tym roku bardziej modne są korpusy nieco zaokrąglone i obłe niż kanciaste i zwaliste jak w poprzednich latach. No i co znajomi pomyślą jak się pokażemy na imprezie z takim wiekowym “grzmotem”.

Keymaster
luczywo wrote:
Panie(czyjeś żony), z którymi pracuję, potrafią przekroczyć i 14 par/rok :)

Albo bardzo dużo chodzą, albo mają więcej nóg niż przeciętny przedstawiciel gatunku ludzkiego.

Member
Piotr wrote:
luczywo wrote:
Panie(czyjeś żony), z którymi pracuję, potrafią przekroczyć i 14 par/rok :)

Albo bardzo dużo chodzą, albo mają więcej nóg niż przeciętny przedstawiciel gatunku ludzkiego.

Moja żona z jednego “małego wypadu na zakupy” potrafi przynieść nawet cztery pary. Ale nóg ma nie więcej niż inne, znane mi kobiety. Tylko ładniejsze.

Member
Piotr wrote:
luczywo wrote:
Panie(czyjeś żony), z którymi pracuję, potrafią przekroczyć i 14 par/rok :)

Albo bardzo dużo chodzą, albo mają więcej nóg niż przeciętny przedstawiciel gatunku ludzkiego.

Niekoniecznie Piotrze. Z poczynionych obserwacji…”a xxx sobie kupiła to dlaczego JA mam być gorsza?” Śmieszno czy straszno mam w pracy? :D

Keymaster

To wracając do pytania rozpoczynającego wątek – kolega może zastosować jakiś przelicznik kupionych par butów do nowego aparatu.

Member
luczywo wrote:
“a xxx sobie kupiła to dlaczego JA mam być gorsza?” Śmieszno czy straszno mam w pracy? :D

No właśnie.. Kolega kupił to dlaczego ty masz nie kupić?

Member

Hm, ja mniej więcej 4 – 5 miesięcy temu “zachorowałem” na lepszy sprzęt. Do tej pory działałem 3 letnim kompaktem canona, a550 i czułem się przez efekty końcowe, czyli zdjęcia, w znacznym stopniu okradziony….
Mój ojciec bawił się kiedyś bardzo amatorsko w fotografię (mojej osoby :) ) ale nie zaraził mnie. Dopiero zwalający z nóg urok krajobrazu Norwegii, gdzie teraz mieszkam, skradł moje serce i duszę….
W ciągu ostatnich kilku miesięcy zrobiłem więcej zdjęć niż wcześniej przez 2.5 roku, nawet zacząłem się interesować ustawieniami manualnymi, nawet jeśli są dosyć okrojone. Efekty moich działań, czyli zdjęcia, podobały się mi i mojej żonie. I tak się zaczęło.
Moja żona widzi że mnie to bardzo wciągneło, ogląda efekty mojej pracy. Trafiłem parę razy na takie obiekty do fotografowania, że utrwaliłem coś niepowtarzalnego… Oczywiście śledzę stale fora, czytam, oglądam, wywieszam jęzor :) gapię się w gazetki reklamowe, w których jest masa promocji…
No i się stało, ja i pentax, na dobre i złe :)

Myślę, że najważniejsze jest mieć pasję. Warto zaapelować też do czyichś zainteresowań, bo w takim przypadku pieniądze i sens czasem nie mają się nijak do spełniania rozsądnych potrzeb. Jeśli żona ma coś co ją interesuje to wg mnie ty też masz prawo do tego.
Nie wiem w jaki sposób okazujesz że fotografia jest twoim zainteresowaniem. Być może problemem są też finanse, bo mimo wszystko aparat nie jest potrzebny do życia i taką kwotę można wydać na coś “użytecznego” rodzinnie.

Member

A to może byś wrzucił te “niepowtarzalne”? Może i nam się spodobają:P Się może w czerwcu odezwę to polecisz kilka miejscówek do cykania:)

Member
yehood wrote:
Się może w czerwcu odezwę to polecisz kilka miejscówek do cykania:)

O ile Małżonka nie zaplanuje rozleglejszego wypadu po buty jak mniemam? :D

Member

o nie! Ja żem jest stanowczy. Jak coś postanowię to walę z całej siły pięścią w stół ..
…i stanowczo mojej połowie komunikuję że potrzebne pogotowie:)

Member

Niepowtarzalny był różany ogród, miliony lodowych róż i liści które były wszędzie i tylko jeden dzień…. :)

Member

to nie jest portal o poezji! dowody “różowości” proszę zamieścić w galerii czarno na białym.. z tym BW to moze przesadzam:P .. a nie opowiadać o tym.

Member

Temat ten od razu mi przypomniał, jak nie tak dawno temu sama musiałam podejść mojego męża. Ględziłam mu o aparacie kilka miesięcy i zmiękł (pewnie dla świętego spokoju). Więc może to też jest dobra metoda? ;)

Member
tobo wrote:
Dopiero zwalający z nóg urok krajobrazu Norwegii, gdzie teraz mieszkam, skradł moje serce i duszę….
W ciągu ostatnich kilku miesięcy zrobiłem więcej zdjęć niż wcześniej przez 2.5 roku, nawet zacząłem się interesować ustawieniami manualnymi, nawet jeśli są dosyć okrojone. Efekty moich działań, czyli zdjęcia, podobały się mi i mojej żonie. I tak się zaczęło.

Dowody prosimy! Galeria pusta…

Member

Ja nie wiem w czym problem … “Kochanie jaki ten aparat jest wspaniały, popatrz co może a Ty wiesz jak ja lubię fotografować” odp: “jeżeli chcesz to kup” :)
Spokój w domu jest bezcenny a zona z nowym aparatem zerwie się grubo przed świtem wymarznie jej tyłek porobi kilka fotem i wróci zadowolona i ma cały tydzień dobry humor ;PP

Member

Możesz zrobić jej starym sprzętem jakieś fotki (nieostre niezbyt ładnie oświetlone itp) a potem pokazać jej foty zrobione ze sprzętu, który Ci się marzy i powiedzieć: “takie foty chciałbym Ci robić”.
Chociaż ja uważam, że zrozumienie dla pasji współmałżonka jest tu kluczowe. jeżeli żona/mąż ma jakąś pasję (nie mówię o siedzeniu przed TV czy chodzeniu po sklepach) to zrozumie pasję drugiej połówki.

Member

A dla facetów, którzy mają pewna trudność w wyrażaniu uczuć… (!)… trzeba wybrać najgorsze techniczne zdjęcie (autoportret), oprawić w ładne ramki, podpisać np. “kocham Cie Kochanie Moje”… każda żona ten dowód uczucia będzie chciała umieścić w widocznym miejscu (… tak aby inni widzieli !)… no ale ta jakość….. a wtedy kredyt zaufania masz załatwiony… jak w najlepszym banku… i hop, do sklepu……. :)

Member
ka_tula wrote:
Ja nie wiem w czym problem … “Kochanie jaki ten aparat jest wspaniały, popatrz co może a Ty wiesz jak ja lubię fotografować” odp: “jeżeli chcesz to kup” :)
Spokój w domu jest bezcenny a zona z nowym aparatem zerwie się grubo przed świtem wymarznie jej tyłek porobi kilka fotem i wróci zadowolona i ma cały tydzień dobry humor ;PP

O! To jest to! :D
Ale jak widać czasami jest to jednak problem. (Chociaż ja nie narzekam.)

Member
Silver wrote:
Temat ten od razu mi przypomniał, jak nie tak dawno temu sama musiałam podejść mojego męża. Ględziłam mu o aparacie kilka miesięcy i zmiękł (pewnie dla świętego spokoju). Więc może to też jest dobra metoda? ;)

To jest NAJLEPSZA metoda;) I działa w dwie strony. Tylko trzeba się wykazać cierpliwością:)

Member

To moze zastosuj metode mojej zony. Jak (a dzieje sie to dosyc czesto) zapytam ja “a co to? Takie ladne nowe ….* ” to odpowiada: ” … aaaa to juz stare, kupilam pare miesiecy temu i chyba juz nie pamietasz” :))
Na mnie to (niestety) dziala.
Wiec moze kup sprzet, a jak zauwazy, to powiedz “… eeee tam, stare dzieje” :)

* byty, szalik, bluzka, spodnie,itp, itd ;)

Member

Widzę, że nie tylko ja mam taki problem. Ale wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem będzie sprzedanie własnej nerki (czym bym pstrykał jak sprzedał bym rękę). A moja lepsza połowa nie rozumie, że foto to bezpieczniejsze, tańsze i przydatniejsze zajęcie niż rajdy samochodowe więc jako dobry mąż wybrałem mniejsze zło dla rodziny… Jest tu kilka pomysłów które musze przemyśle nim zaczne wycinac sobie nerke nożem kuchennym :-)

Member
kubek wrote:
Widzę, że nie tylko ja mam taki problem. Ale wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem będzie sprzedanie własnej nerki (czym bym pstrykał jak sprzedał bym rękę). A moja lepsza połowa nie rozumie, że foto to bezpieczniejsze, tańsze i przydatniejsze zajęcie niż rajdy samochodowe więc jako dobry mąż wybrałem mniejsze zło dla rodziny… Jest tu kilka pomysłów które musze przemyśle nim zaczne wycinac sobie nerke nożem kuchennym :-)

Zanim dojdzie do domowych scen przemocy i trzeba będzie zadzwonić na niebieską linię w przypadku zdecydowanej odmowy małżowinki – to proponuję na początek zakup fachowej literatury celem podwyższenia własnych umiejętności (chyba, że Wiesz już wszystko o fotografii, ale ja się uczę cały czas) oraz wystawienie kilku najlepszych dotychczasowych fot na konkursy fotograficzne http://www.fotokonkurs.info/katalog.php Dzięki kilku nagrodom i gratyfikacjom nie będziesz musiał się okaleczać a kupisz upragniony i wyśniony sprzęt. Polecam, bo to się sprawdza.
;)

Member

Jeżeli żona jest uzależniona od Ciebie w jakiś sposób, to wystarczy “będziesz coś chciała” i jak będzie chciała, to nie dasz/nie pomożesz, raz, drugi, trzeci, piąty. Nie będziesz miał dla niej czasu, nic nie będziesz jej kupował, bo niby po co. Ma 4 pary butów, piątej nie potrzebuje. Ma 3 torebki, to po co jej kolejna, chce nowy telefon, ale po co, w końcu ma, 3310 ale działa, dzwoni i smsy wysyła. Albo się zgadzasz albo zapomnij o butach, torebkach i nowym telefonie.
Gorzej jeśli sama też pracuje. Jeżeli dajesz jej całą wypłatę, to błąd. Ewentualnie możesz wymyślić, że spieprzyłeś coś w pracy, niechcący spadł Ci laptop szefa i musisz oddawać z wypłaty. Myślisz, że jak kupisz nowy sprzęt, to zwróci uwagę na różnice w wyglądzie w stosunku do poprzednika?
Ja swojej nie musiałem długo prosić. Ona chciała ślub, ja aparat. Coś za coś :) Ślub i tak, by się odbył, ale niekoniecznie w zeszłym roku :)

Member
jorddekroy wrote:
Jeżeli żona jest uzależniona od Ciebie w jakiś sposób, to wystarczy “będziesz coś chciała” i jak będzie chciała, to nie dasz/nie pomożesz, raz, drugi, trzeci, piąty. Nie będziesz miał dla niej czasu, nic nie będziesz jej kupował, bo niby po co. Ma 4 pary butów, piątej nie potrzebuje. Ma 3 torebki, to po co jej kolejna, chce nowy telefon, ale po co, w końcu ma, 3310 ale działa, dzwoni i smsy wysyła. Albo się zgadzasz albo zapomnij o butach, torebkach i nowym telefonie.
Gorzej jeśli sama też pracuje. Jeżeli dajesz jej całą wypłatę, to błąd. Ewentualnie możesz wymyślić, że spieprzyłeś coś w pracy, niechcący spadł Ci laptop szefa i musisz oddawać z wypłaty. Myślisz, że jak kupisz nowy sprzęt, to zwróci uwagę na różnice w wyglądzie w stosunku do poprzednika?
Ja swojej nie musiałem długo prosić. Ona chciała ślub, ja aparat. Coś za coś :) Ślub i tak, by się odbył, ale niekoniecznie w zeszłym roku :)

mały szantażyk ? a potem małżowinka przez rok będzie miała “globusa” ? bo ja bym to tak rozegrał, ale nic dobrego z tego by nie wynikło.

Nie polecam, ale to tylko moje zdanie…

Member
ac wrote:
jorddekroy wrote:
Jeżeli żona jest uzależniona od Ciebie w jakiś sposób, to wystarczy “będziesz coś chciała” i jak będzie chciała, to nie dasz/nie pomożesz, raz, drugi, trzeci, piąty. Nie będziesz miał dla niej czasu, nic nie będziesz jej kupował, bo niby po co. Ma 4 pary butów, piątej nie potrzebuje. Ma 3 torebki, to po co jej kolejna, chce nowy telefon, ale po co, w końcu ma, 3310 ale działa, dzwoni i smsy wysyła. Albo się zgadzasz albo zapomnij o butach, torebkach i nowym telefonie.
Gorzej jeśli sama też pracuje. Jeżeli dajesz jej całą wypłatę, to błąd. Ewentualnie możesz wymyślić, że spieprzyłeś coś w pracy, niechcący spadł Ci laptop szefa i musisz oddawać z wypłaty. Myślisz, że jak kupisz nowy sprzęt, to zwróci uwagę na różnice w wyglądzie w stosunku do poprzednika?
Ja swojej nie musiałem długo prosić. Ona chciała ślub, ja aparat. Coś za coś :) Ślub i tak, by się odbył, ale niekoniecznie w zeszłym roku :)

mały szantażyk ? a potem małżowinka przez rok będzie miała “globusa” ?
Nie polecam, ale to tylko moje zdanie…

ja również nie polecam – jestem baba wiem co mówię.

Member
ka_tula wrote:
ac wrote:
jorddekroy wrote:
Jeżeli żona jest uzależniona od Ciebie w jakiś sposób, to wystarczy “będziesz coś chciała” i jak będzie chciała, to nie dasz/nie pomożesz, raz, drugi, trzeci, piąty. Nie będziesz miał dla niej czasu, nic nie będziesz jej kupował, bo niby po co. Ma 4 pary butów, piątej nie potrzebuje. Ma 3 torebki, to po co jej kolejna, chce nowy telefon, ale po co, w końcu ma, 3310 ale działa, dzwoni i smsy wysyła. Albo się zgadzasz albo zapomnij o butach, torebkach i nowym telefonie.
Gorzej jeśli sama też pracuje. Jeżeli dajesz jej całą wypłatę, to błąd. Ewentualnie możesz wymyślić, że spieprzyłeś coś w pracy, niechcący spadł Ci laptop szefa i musisz oddawać z wypłaty. Myślisz, że jak kupisz nowy sprzęt, to zwróci uwagę na różnice w wyglądzie w stosunku do poprzednika?
Ja swojej nie musiałem długo prosić. Ona chciała ślub, ja aparat. Coś za coś :) Ślub i tak, by się odbył, ale niekoniecznie w zeszłym roku :)

mały szantażyk ? a potem małżowinka przez rok będzie miała “globusa” ?
Nie polecam, ale to tylko moje zdanie…

ja również nie polecam – jestem baba wiem co mówię.

Złote słowa ! Ja nie “baba”, ale już się co nieco z pięknięjszą połową naszej populacji obyłem i wiem, że w podstępach i szantażach oraz w gadulstwie – to my nie wygramy.
;)

Member

co to znaczy mieć globusa?

Wspólne życie, wspólne konto, wspólna odpowiedzialność. Partnerzy nie muszą kombinować by przekonać o tym, że w pasję warto inwestować.

Member
ka_tula wrote:
co to znaczy mieć globusa?.

Nad Niemnem – Cytat o Emilii Korczyńskiej:
“- Tereniu daj mi trochę wody i proszek bromowy, bo czuję nadchodzący globus”
“Globus histericus dokucza bardzo szczególnie kiedy się czym wzruszę zmartwię
Tu połknęła proszek. Miała tyle powabu i gracji przy połykaniu lekarstwa, ile jej ma wyćwiczona tancerka w przybieraniu zalotnej pozy.”

Obecnie to raczej przyległość wieczorna naszych pań.
;)

ka_tula wrote:
Wspólne życie, wspólne konto, wspólna odpowiedzialność. Partnerzy nie muszą kombinować by przekonać o tym, że w pasję warto inwestować.

Dokładnie, trzeba wykazać trochę własnej inicjatwy, ja do swoich zabawek dochodziłem latami pracy. A szczerze – to po prostu trochę w siebie zainwestowałem i trochę się przyłożyłem do lektury.

Member
ac wrote:
ka_tula wrote:
co to znaczy mieć globusa?.

Nad Niemnem – Cytat o Emilii Korczyńskiej:
“- Tereniu daj mi trochę wody i proszek bromowy, bo czuję nadchodzący globus”
“Globus histericus dokucza bardzo szczególnie kiedy się czym wzruszę zmartwię
Tu połknęła proszek. Miała tyle powabu i gracji przy połykaniu lekarstwa, ile jej ma wyćwiczona tancerka w przybieraniu zalotnej pozy.”

Obecnie to raczej przyległość wieczorna naszych pań.
;)

nie mam pojęcia o czym mówisz ;P Kiedyś wypaliłam co mi najlepiej robi na ból głowy … i teraz nie mogę tak manipulować faktami ;PP

Member
ka_tula wrote:
ac wrote:
ka_tula wrote:
co to znaczy mieć globusa?.

Nad Niemnem – Cytat o Emilii Korczyńskiej:
“- Tereniu daj mi trochę wody i proszek bromowy, bo czuję nadchodzący globus”
“Globus histericus dokucza bardzo szczególnie kiedy się czym wzruszę zmartwię
Tu połknęła proszek. Miała tyle powabu i gracji przy połykaniu lekarstwa, ile jej ma wyćwiczona tancerka w przybieraniu zalotnej pozy.”

Obecnie to raczej przyległość wieczorna naszych pań.
;)

nie mam pojęcia o czym mówisz ;P

Akurat
:P

Member

Zależy jakie macie żony lub jakimi żonami jesteście. Na moją, by podziałało. Swoją znam :)

Member
jorddekroy wrote:
Zależy jakie macie żony lub jakimi żonami jesteście. Na moją, by podziałało. Swoją znam :)

A czyta forum DFV ?
Tożsamość nietrudno ustalić.
;P

Member
ac wrote:
jorddekroy wrote:
Zależy jakie macie żony lub jakimi żonami jesteście. Na moją, by podziałało. Swoją znam :)

A czyta forum DFV ?
Tożsamość nietrudno ustalić.
;P

Miejmy nadzieje ze nie czytaja. Bo juz jestesmy spaleni ;)

Member
jacs wrote:
ac wrote:
jorddekroy wrote:
Zależy jakie macie żony lub jakimi żonami jesteście. Na moją, by podziałało. Swoją znam :)

A czyta forum DFV ?
Tożsamość nietrudno ustalić.
;P

Miejmy nadzieje ze nie czytaja. Bo juz jestesmy spaleni ;)

;))))))))))))))))))))))))))))))

IMO – każdy małżowinek i małżowinka czytając tytuł wątku zainteresowałaby się jego treścią i osobami piszącymi ciekawe uwagi.
:P

Member
ac wrote:
jacs wrote:
ac wrote:
A czyta forum DFV ?
Tożsamość nietrudno ustalić.
;P

Miejmy nadzieje ze nie czytaja. Bo juz jestesmy spaleni ;)

;))))))))))))))))))))))))))))))

IMO – każdy małżowinek i małżowinka czytając tytuł wątku zainteresowałaby się jego treścią i osobami piszącymi ciekawe uwagi.
:P

…brnąc dalej przez wątek utwierdzałby się w przekonaniu, że tytuł brzmieć powinien: “Polaków problemy małżeńskie” ;)

Member

Wydaje mi się, że przez cały temat nie przewinęła się jedna kwestia, ekonomii. Wszyscy żartują ale wg mnie przydałoby się wiedzieć czy finanse pozwalają Wam/Tobie na zrealizowanie takiego pragnienia.

Member
ac wrote:
jorddekroy wrote:
Zależy jakie macie żony lub jakimi żonami jesteście. Na moją, by podziałało. Swoją znam :)

A czyta forum DFV ?
Tożsamość nietrudno ustalić.
;P

Moja nie czyta, a jakie mam loginy, to wie :) Jakby chciała, to znalazłaby mnie wszędzie :)

Member
tobo wrote:
Wydaje mi się, że przez cały temat nie przewinęła się jedna kwestia, ekonomii. Wszyscy żartują ale wg mnie przydałoby się wiedzieć czy finanse pozwalają Wam/Tobie na zrealizowanie takiego pragnienia.

No to jest akurat oczywiste, bo kupowanie czegoś na co nas nie stać (na kredyt) to bardzo zły pomysł. Należy w domowym budżecie wygospodarować kwotę na swoje hobby. Po wcześniejszej analizie, czy naprawdę tego potrzebujemy…

Member

no i kogo dzisiaj stać na kredyt??

Member
jorddekroy wrote:
Na moją, by podziałało.

Na mnie też. I to jeszcze jak. Wystawiłabym ci walizki za drzwi z bilecikiem “pozdrów mamusię”:)

Member
SHARK wrote:
jorddekroy wrote:
Na moją, by podziałało.

Na mnie też. I to jeszcze jak. Wystawiłabym ci walizki za drzwi z bilecikiem “pozdrów mamusię”:)

Z mojego mieszkania, byś mnie wyrzuciła? Chyba odwrotnie ;)

Member
jorddekroy wrote:
SHARK wrote:
jorddekroy wrote:
Na moją, by podziałało.

Na mnie też. I to jeszcze jak. Wystawiłabym ci walizki za drzwi z bilecikiem “pozdrów mamusię”:)

Z mojego mieszkania, byś mnie wyrzuciła? Chyba odwrotnie ;)

Gdyby ono było twoje, to ja spakowałabym walizki oczywiście, ale na szczęście nie wszyscy faceci posługują się takimi prostackimi metodami jak szantaż.

Member

Dobrze, ze nie mam takiej zony jak ty.

Member
ac wrote:
tobo wrote:
Wydaje mi się, że przez cały temat nie przewinęła się jedna kwestia, ekonomii. Wszyscy żartują ale wg mnie przydałoby się wiedzieć czy finanse pozwalają Wam/Tobie na zrealizowanie takiego pragnienia.

No to jest akurat oczywiste, bo kupowanie czegoś na co nas nie stać (na kredyt) to bardzo zły pomysł. Należy w domowym budżecie wygospodarować kwotę na swoje hobby. Po wcześniejszej analizie, czy naprawdę tego potrzebujemy…

Wiem, że to jest oczywiste, jednak poza informacją, że kolega od miesięcy próbuje wpłynąć na wolę współpracy swojej żony, niewiele więcej powiedział. Być może żona rządzi i to bez względu na sytuację ekonomiczną :) albo faktycznie sytuacja jest taka, że budżet jest napięty.
W przypadku pierwszym uległość jest czynnikiem uniemożliwiającym wynegocjowanie czegoś :)
W przypadku drugim finanse są czynnikiem uniemożliwającym zrealizowanie czegoś.

Oba przypadki są trudne, pytanie brzmi, który czynnik jest bardziej elastyczny, ludzki (żona) czy ekonomiczny :)

No nie wiem, może próbowałbym z prezentem na jakąś okazję; jeśli aparat używany jest do celów ogólnorodzinnych to może prezent z okazji rocznicy ślubu; może zbliża się ważne wydarzenie rodzinne, które warto uwiecznić….

Member
jorddekroy wrote:
Dobrze, ze nie mam takiej zony jak ty.

wiesz…. chyba nigdy bym za Ciebie nie wyszła ;)

Member
ka_tula wrote:
jorddekroy wrote:
Dobrze, ze nie mam takiej zony jak ty.

wiesz…. chyba nigdy bym za Ciebie nie wyszła ;)

Ja nigdy, bym swojej żony tak chamsko nie szantażował, ale w tym wątku piszecie i poważnie i na żarty.
Znam swą sytuację finansową, znam swojego Bąbelka i podszedł, bym do niej inaczej. Mianowicie obdarowywał częściej upominkami, chyba że byłaby twarda, to bym przestał i dał sobie spokój, tylko pracowałbym dłużej. To co, bym zarobił więcej, to moje. W końcu, bym ustukał na to, co by chciał. Tylko mniej byłoby mnie w domu – to już tak serio serio.

Member
ka_tula wrote:
jorddekroy wrote:
Dobrze, ze nie mam takiej zony jak ty.

wiesz…. chyba nigdy bym za Ciebie nie wyszła ;)

nigdy nie mów nigdy ka_tula…

Member

Wychodzi na to że najlepiej znaleźć małżonka o identycznej pasji ;)

Member
Mystik wrote:
Wychodzi na to że najlepiej znaleźć małżonka o identycznej pasji ;)

Taa i jeszcze byłyby sprzeczki o sprzęt (jeśli wspólny) lub o czas kto z dzieckiem w domu zostanie lub o osprzęt np. oboje chcą jakieś szkło i każdy ma swoją rację, że on/ona bardziej potrzebuje.

Member

tobo problem twki w róznicy postrzegania potrzeb… Ja wole oglądac “brudną” ścianę na zdjęciach a żona woli miec czystą (pojęcie brudnej ściany jest bardzo zróżnicowane). Takie życie… co do kasy to myślę, że dało by sie uzbierac, no ale….. zawsze znajdzie jakieś ALE!

ac co do poznawania fotografi to jak najbarzej jeszcze mi dużo brakuje! ale codziennie się uczę!!!!!! i będę się uczył dalej. Zawsze będzie coś do poprawienia nadczym będzie trzeba pracowa!

Member

a moje 2 ostatnie zakupy aparatów wyglądały tak
1.
-chodźmy oglądniemy tego nowego nikona
-ale tylko obejrzysz ?
-no a jak…
-to ok..
-patrz jaka promocja obiektyw dorzucają za 1zeta, bierzemy, bo i tak musimy go kupić a teraz jeszcze będzie obiektyw…
-noooooo

a drugi był taki:
(nienawidze boczku)
-nie chce zapiekanki z boczkiem , wiesz że nie cierpię tego g….
-nie przesadzaj, a jak bym Ci powiedziała że kupimy tego d300 to byś pewnie zjadł (śmiech)
– jak tak powiesz to zjem
powiedziała, zjadłem, wieczorem już był w domu nowy nikuś

Member

ja swoją pierwszą lustrzankę kupiłem idąc na kompromis, musiał być live view i jedyny taki wtenczas dostepny to Olympus E330,póżniej kupiłem żonie ładny kompakt ( i tu zadziałał design) i dopiero po kilu latach mogłem pozwolić sobie na aparat tylko dla siebie. No może nie do końca bo czasami chapnie mi go córka.

Member

na szczęście ja nie miałem takiego problemu, żona sama kupiła mi nowego 7D + lampa + 16-35 i co się okazało wzięła mi na raty przez internet i to na mnie, o czym zupełnie nie wiedziałem ! ( ale nie gniewam się:D)

Member
kimi1899 wrote:
na szczęście ja nie miałem takiego problemu, żona sama kupiła mi nowego 7D + lampa + 16-35 i co się okazało wzięła mi na raty przez internet i to na mnie, o czym zupełnie nie wiedziałem ! ( ale nie gniewam się:D)

Bo nie masz na co:) To jest tak, jakbyś sam sobie kupił. Zakup doskonały. Szacunek dla żony…

P.S. Uważaj na kody następnym razem…;)

Member
Mystik wrote:
Wychodzi na to że najlepiej znaleźć małżonka o identycznej pasji ;)

Czy ja wiem… To późniejsze wyrywanie sobie z rąk aparatów, obiektywów i akcesoriów jakoś mnie nie przekonuje.
:)

No chyba, że obie strony wejdą w różne konkurencyjne systemy, co nie jest zbyt rozsądnym ekonomicznie posunięciem dla budżetu domowego.

Tak źle i tak niedobrze. No chyba, że małżowinka filmuje – nie fotografuje.
;P

Member
kimi1899 wrote:
na szczęście ja nie miałem takiego problemu, żona sama kupiła mi nowego 7D + lampa + 16-35 i co się okazało wzięła mi na raty przez internet i to na mnie, o czym zupełnie nie wiedziałem ! ( ale nie gniewam się:D)

Może podać Tobie numer do mojej żony- może wystarczy jej podsunąć taki pomysł??

Member
kubek wrote:
kimi1899 wrote:
na szczęście ja nie miałem takiego problemu, żona sama kupiła mi nowego 7D + lampa + 16-35 i co się okazało wzięła mi na raty przez internet i to na mnie, o czym zupełnie nie wiedziałem ! ( ale nie gniewam się:D)

Może podać Tobie numer do mojej żony- może wystarczy jej podsunąć taki pomysł??

ale raty to ja sam spłacam, a nie żona

Member
kubek wrote:
kimi1899 wrote:
na szczęście ja nie miałem takiego problemu, żona sama kupiła mi nowego 7D + lampa + 16-35 i co się okazało wzięła mi na raty przez internet i to na mnie, o czym zupełnie nie wiedziałem ! ( ale nie gniewam się:D)

Może podać Tobie numer do mojej żony- może wystarczy jej podsunąć taki pomysł??

Nie wiem, czy to dobry pomysł. Żona kolegi została tak mocno “dopieszczona” przez kolegę (coś było na rzeczy), że uznała zakup za zasadny, jednak w Twoim przypadku po rozmowie obu żon może stać się całkiem inaczej – wolę nie kontynować toku swoich przemyśleń na forum, bo…
:P

Member
kimi1899 wrote:
kubek wrote:
kimi1899 wrote:
na szczęście ja nie miałem takiego problemu, żona sama kupiła mi nowego 7D + lampa + 16-35 i co się okazało wzięła mi na raty przez internet i to na mnie, o czym zupełnie nie wiedziałem ! ( ale nie gniewam się:D)

Może podać Tobie numer do mojej żony- może wystarczy jej podsunąć taki pomysł??

ale raty to ja sam spłacam, a nie żona

No to wyszedłem przed szereg z poprzednią wypowiedzią.
:)

Member
ac wrote:
Mystik wrote:
Wychodzi na to że najlepiej znaleźć małżonka o identycznej pasji ;)

Czy ja wiem… To późniejsze wyrywanie sobie z rąk aparatów, obiektywów i akcesoriów jakoś mnie nie przekonuje.
:)

Znam co prawda tylko narzeczeństwo(prawie jak małżeństwo) pasjonujące się fotografią i nie widziałem żeby wyrywali sobie szkła z rąk :) No chyba, że przed wyjściem z domu jest walka ;D

Member
kimi1899 wrote:
kubek wrote:
kimi1899 wrote:
na szczęście ja nie miałem takiego problemu, żona sama kupiła mi nowego 7D + lampa + 16-35 i co się okazało wzięła mi na raty przez internet i to na mnie, o czym zupełnie nie wiedziałem ! ( ale nie gniewam się:D)

Może podać Tobie numer do mojej żony- może wystarczy jej podsunąć taki pomysł??

ale raty to ja sam spłacam, a nie żona

Raty mogę płacić!!

Member

to prawie masz problem rozwiązany, tylko do aparatu dodaj jakąś lokówkę, prostownicę …itd to się jeszcze i żona z tego interesu ucieszy :D

Member
kimi1899 wrote:
na szczęście ja nie miałem takiego problemu, żona sama kupiła mi nowego 7D + lampa + 16-35 i co się okazało wzięła mi na raty przez internet i to na mnie, o czym zupełnie nie wiedziałem ! ( ale nie gniewam się:D)

to tylko pozazdrościć żony, a że raty sam spłacasz to drobiazg, (liczą się dobre uczynki) a co innego miałbys do roboty gdybyś nie spłacał tych rat

Member

A może po prostu kup żonie na początku jakąś “małpkę”, naucz, pokaż o co w tym wszystkim chodzi ?? Jak załapie bakcyla masz wszelkie swoje problemy z głowy… :)) Bardzo szybko wtedy będziesz miał w domu dwie puchy (dla siebie i małżonki) i wymarzoną szklarnię. Problemem nie będzie czy mogę kupić.. problemem będzie gdzie, za jakie pieniądze i czy nie lepiej na raty by nie rujnować domowego budżetu. Zaczyna się wtedy wspólna przygoda z fotografowaniem. Oboje na plenerach, oboje przed komputerem. Nauka idzie wtedy o wiele szybciej. O efekty wtedy łatwiej i o wspólną satysfakcję z wyników…z autopsji – to działa :)))…a ileż wtedy nowych emocji i tematów do obgadania – na długie lata :)

Member

spytajmy Piotra, czy Ewa mu wyrywa aparat ;-)

Member
kubek wrote:
Witam. Chcę kupić nowy aparat (mam trochę większe potrzeby niż 3 lata temu), ALE pomiędzy mną i aparatem jest jeszcze moja żona! Więc pytanie czy ma ktoś sposób na przekonanie drugiej połowy do kupna nowego sprzętu? Moje sposoby nie działają mimo 2 miesięcznych starań….

Rozumiem, że trzy razy zastanowiłeś się co do zakupu nowego sprzętu i za każdym razem odpowiedź była twierdząca.
Zakładam też z góry, że rozkminiłeś, że stać Was na zakup nowego aparatu lub na miesięczną ratę, która nie obniży znacząco Waszej stopy życiowej.
No to teraz musisz usiąść z małżonką, porozmawiać przytaczając szereg argumentów (pasja, chęć rozwoju itp) wymienić korzyści (jeśli takie są) dla małżonki i wypracować KOMPROMIS:)
Przecież to takie proste;) U mnie działa za każdym razem z jednym małym wyjątkiem – góry. Na zimowe wypady w góry nie mam pozwoleństwa…
ps. propozycje przedmówców traktowałbym raczej z przymrużeniem oka:)

Member

w tym “przymrużeniu” jest jednak ziarno prawdy:P

Member
ac wrote:
Czy ja wiem… To późniejsze wyrywanie sobie z rąk aparatów, obiektywów i akcesoriów jakoś mnie nie przekonuje.

Gra wstępna? ;)

Keymaster
dar_wro wrote:
spytajmy Piotra, czy Ewa mu wyrywa aparat ;-)

Nie, za duży i za ciężki. Podobnie jak większość obiektywów, z których, owszem, korzysta, ale po dostarczeniu przez mnie w wyznaczone miejsce :)

Keymaster
tobo wrote:
Wiem, że to jest oczywiste, jednak poza informacją, że kolega od miesięcy próbuje wpłynąć na wolę współpracy swojej żony, niewiele więcej powiedział. Być może żona rządzi i to bez względu na sytuację ekonomiczną :) albo faktycznie sytuacja jest taka, że budżet jest napięty.

Zakładamy, że piszemy o dorosłych odpowiedzialnych osobach. Dzieci mają zwyczaj się upierać, że “chcę i już!”. Dorosłym trochę nie wypada. Jeśli budżet domowy jest napięty, albo co gorsza wygląda jak budżet naszego państwa, to pozostaje tylko podliczyć, z czego można zrezygnować i gdzie porobić oszczędności, żeby starczyło na kupno aparatu. I takie wyliczenia przedstawić partnerowi.

Quote:
W przypadku pierwszym uległość jest czynnikiem uniemożliwiającym wynegocjowanie czegoś :)

No cóż, w tym przypadku problem jest poważniejszy niż braki finansowe. Pytanie na forum trochę świadczy o braku partnerskich relacji w związku. Tego się nie da załatwić jedną radą.

Zmieniając ton: Ewa ma efektywną metodę na zakupy. Po prostu pyta: “Są jakieś pieniądze w domu? Bo przyjdzie kurier i trzeba będzie mu zapłacić”. :)

Member
Piotr wrote:
Ewa ma efektywną metodę na zakupy. Po prostu pyta: “Są jakieś pieniądze w domu? Bo przyjdzie kurier i trzeba będzie mu zapłacić”. :)

Żona mojego brata tez tak pyta, tylko ona dodaje jeszcze na początku: “Jaruś” :-)) Ech, te “baby” :-))

Member

To ja (nie chwaląc się ;P) mam trochę bardziej humanitarną metodę – przed zamówieniem zastanawiam się, czy będzie kasa, żeby zapłacić kurierowi.

Member

a propos kobiet…
“Węglarz drze się z podwórka- Pani Masztalska, węgiel przywiozłem! Masztalska z okna- to niech pan wrzuci do komórki i przyjdzie do góry to zapłacę! Węglarz- Nie, nie, zadne “przyjdzie do góry”- w ten sposób to ja juz dziaisj trzy tony “sprzedałem”, za tę czwartą muszę przywieźć do domu pieniadze, bo inaczej mnie “Stara” z domu wyrzuci!”
:-)

Member
Piotr wrote:
tobo wrote:
Wiem, że to jest oczywiste, jednak poza informacją, że kolega od miesięcy próbuje wpłynąć na wolę współpracy swojej żony, niewiele więcej powiedział. Być może żona rządzi i to bez względu na sytuację ekonomiczną :) albo faktycznie sytuacja jest taka, że budżet jest napięty.

Zakładamy, że piszemy o dorosłych odpowiedzialnych osobach. Dzieci mają zwyczaj się upierać, że “chcę i już!”. Dorosłym trochę nie wypada. Jeśli budżet domowy jest napięty, albo co gorsza wygląda jak budżet naszego państwa, to pozostaje tylko podliczyć, z czego można zrezygnować i gdzie porobić oszczędności, żeby starczyło na kupno aparatu. I takie wyliczenia przedstawić partnerowi.

Quote:
W przypadku pierwszym uległość jest czynnikiem uniemożliwiającym wynegocjowanie czegoś :)

No cóż, w tym przypadku problem jest poważniejszy niż braki finansowe. Pytanie na forum trochę świadczy o braku partnerskich relacji w związku. Tego się nie da załatwić jedną radą.

Zmieniając ton: Ewa ma efektywną metodę na zakupy. Po prostu pyta: “Są jakieś pieniądze w domu? Bo przyjdzie kurier i trzeba będzie mu zapłacić”. :)

I włąsnie ten post powiniem dać żonie do przeczytania!!!!!!!
Relacje partnerskie są, ale pod warunkiem, że kasa nie jest wydawana na moje hobby….

Member
dar_wro wrote:
spytajmy Piotra, czy Ewa mu wyrywa aparat ;-)

Nie wyrywa. Dogadują się idealnie, wersal normalnie :)
Śledziłem ich dwa dni podczas wizyty na wybrzeżu :)
Nie wiem czym jeszcze, ale sprzętem fotograficznym potrafią się podzielić bez problemów.
Brać przykład proszę !

Member
ac wrote:
dar_wro wrote:
spytajmy Piotra, czy Ewa mu wyrywa aparat ;-)

Nie wyrywa. Dogadują się idealnie, wersal normalnie :)
Śledziłem ich dwa dni podczas wizyty na wybrzeżu :)
Nie wiem czym jeszcze, ale sprzętem fotograficznym potrafią się podzielić bez problemów.
Brać przykład proszę !

No! Ale co szkodzi posnuć wizje o walkach o sprzęt:P Ech Andrzej Andrzej…

Keymaster
kubek wrote:
Relacje partnerskie są, ale pod warunkiem, że kasa nie jest wydawana na moje hobby….

Masz problem wykraczający poza kwestię kupowania aparatu. Samo kupowanie można pewnie załatwić na wiele sprytnych sposobów (na dpreview tego typu wątki pojawiają się regularnie :) ) ale warto uważać, żeby nie przedobrzyć z tym sprytem, aparat może nie być wart pogorszenia relacji.

Member
Piotr wrote:
dar_wro wrote:
spytajmy Piotra, czy Ewa mu wyrywa aparat ;-)

Nie, za duży i za ciężki. Podobnie jak większość obiektywów, z których, owszem, korzysta, ale po dostarczeniu przez mnie w wyznaczone miejsce :)

Ty ją Piotrze lepiej wykuruj, bo noszenie samego sprzętu to pikuś, a Praga blisko ;-)

Member

W lipcowym (7/2010) wydaniu był artykuł (10 tajemnic fotografii krajobrazowej), w którym padło stwierdzenie (s.105 pkt.4 Rodzinne życie fotografa, ostatnie zdanie w tym punkcie): “optymalnym towarzyszem podróży dla fotografa jest tylko inny fotograf” – zgadzam się z tym w 100%. Można to też odnieść do życia, bo czymże jest życie jak nie podróżą po świecie doczesnym?

Member
2grzechy wrote:
ac wrote:
Mystik wrote:
Wychodzi na to że najlepiej znaleźć małżonka o identycznej pasji ;)

Czy ja wiem… To późniejsze wyrywanie sobie z rąk aparatów, obiektywów i akcesoriów jakoś mnie nie przekonuje.
:)

Znam co prawda tylko narzeczeństwo(prawie jak małżeństwo) pasjonujące się fotografią i nie widziałem żeby wyrywali sobie szkła z rąk :) No chyba, że przed wyjściem z domu jest walka ;D

Żadnej walki na pewno nie ma. Andrzej tworzy:P

Member

Ja gdy pojechałem z żoną do sklepu(115km od domu) po 40D. Jakoś nie bardzo trzeba ją było przekonać do wydania 2,5 tyś za body to już nie wiedziała że trzeba kupić do tego obiektyw, więc jak tylko w sklepie zacząłem oglądać aparat dałem żonie 200 i wysłałem na zakupy, gdy wróciła aparat z obiektywem był zapłacony. O lampę nie pytała, o L jakoś też nie, jak mówiłem że na targach może kupię statyw to powiedziała żebym tylko kupił lepszy bo się rozwali jak stary(w zasadzie stary miał krasz test- Filip zatrzymał go na ścianie przy dość dużej prędkości o tym nie wiedziała).Gdyby dowiedziała że to wszystko kosztowało tyle co kosztowało pewnie nie była by zadowolona. Jak na razie nie wie i pewnie się nie dowie. Jak pożyczyłem rybie oko od kumpla nawet nie zauważyła,że mam nowe szkło. Chłopie trzeba Ci nowy sprzęt to kupuj, jak się żonie nie spodoba trudno, w końcu to Twoje pieniądze, pod warunkiem że nie wywalą Was z domu pod most za niezapłacony czynsz.

Member
Andru77 wrote:
Jw końcu to Twoje pieniądze

Tylko pod warunkiem, że mają rozdzielność majątkową w przeciwnym razie to wspólne pieniądze ;P
W ogóle jakieś takie dziwne podchody robicie. nie lepiej postawić sprawe uczciwie: “Kochanie nie potrzebuję niezbednie do życia ale bardzo chciałbym to mieć. Obiecuję, że nasz budżet domowy nie ucierpi na tym.” Wedłeug mnie uczciwie i prosto i działa.

Member

:-) dobre ka_tula, dobre…

Member

u mnie działa :)

Member

Jeżeli tylko stać nas/rodziny na realizację swoich pasji to trzeba z tego korzystać, bo czym byłoby życie bez nich. Moim zdaniem żona, jeżeli sama ma jakieś hobby, powinna to zrozumieć. Jedni chodzą po górach, inni wędkują, Ciebie zainteresowała fotografia :)

Member

Właśnie wędkarstwo, powiedz że inni są wędkarzami i wydaja fortunę na swoje hobby, wejdź na stronę simmsa pokaz ubrania wędkarskie, później otwórz stronę Orvisa i pokaż sprzęt wędkarski jak dojdziesz do 20 tyś a wierz że nie będzie problemu powiedz że to jest nic w porównaniu do Twojego hobby.Całe tygodnie poza domem nad Sanem lub Dunajcem, w wolnym czasie kręcenie much sama Ci kupi i jeszcze dorzuci coś od siebie :). Żadna kobieta tego nie wytrzyma.

Member

Ka_tula Ty to kobietą jesteś i takie problemy Cię nie dotyczą. Jakoś nie słyszałem by kobieta narzekała że sobie czegoś nie kupiła bo mąż nie pozwolił, za to setki razy słyszałem jak kobiety zabraniają mężom.

Member

A co to mąż to własność, żeby mu coś pozwalać bądź zabraniać?

Member
SHARK wrote:
A co to mąż to własność, żeby mu coś pozwalać bądź zabraniać?

nie ale…..

Member
Andru77 wrote:
SHARK wrote:
A co to mąż to własność, żeby mu coś pozwalać bądź zabraniać?

nie ale…..

Rozwiń myśl:)

Member

Co człowiek to inne problemy, w związku, czyli dwoje ludzi (zazwyczaj) problemów dwa razy tyle… Ja akurat mam tak, że moja druga lepsza połowa pozwala mi na zakup wszystkiego co sobie wymyślę (w związku z fotografią), problem w tym, że ja nie mogę sobie na to pozwolić tak od razu:) Ale jak już uskładam… tylko to czekanie…

Member

jak tak sobie obserwuję życie (a trochę już przeżyłem) to odnoszę wrażenie,że męzczyźni częściej niż kobiety “pielegnują” swoje hobby. Nie wiem czy wynika to z braku czasu czy też nie udaję im się “zarazić” jakąś pasją. Natomiast faktem jest że faceci potrafią na swije hobby wydawać niemałe pieniadze. Sam pracuję w segmencie motoryzacji i czesto spotykam się że aby ” usprawnić” swoje auto taki mistrz kierownicy pakuje w nie grube pieniadze, a własciciele motocylki- no to już pełna jazda, skarbonka chudnie w zastraszajacym tempie.
Patrzac na to co powyżej napisałem uwazam że nasze hobby (dla niektórych pasja lub tez sposób na zycie) jest do wytrzymania finansowo. Tak więc nie straszmy swoich mężów czy żon a próbujmy, próbujmy…………, na pewno sie uda w końcu przekonać. Kazda płeć ma swoje słabe strony.

Member

zależy na jakim poziomie jest aktualnie hobby fotograficzne… Wiadomo zakup cyfrowego hasselblada i osprzętu do całego studia tani nie będzie. I chyba podobnie jest w innych pasjach. Ogrodnictwo mozna uprawiać ze zwykłą saperką i 10 cebulkami zwykłych tulipanów a można też sprowadzić albo 100 tys tanich kwiatów albo jednego którego wartość tez jest liczona w tysiącach. A najprostszy sposób to zarabiać na tyle dużo żeby nie był to jakiś znaczący wydatek.

Member

ależ wy mężczyżni podchody robicie, by nowy sprzęt kupić. po prostu trzeba zrobic zdjęcie żonie z bliska, pod swiatlo. tak by wszystkie niedoskonalosci na twarzy bylo widac, baaaaaa nawet całą serię zdjęc. potem dać na wygaszacz w kompie. jak zobaczy i się wscieknie ze brzydko i wogóle to mówimy że kochanie 3 lata temu aparat robił ładne fotki, no i dalej robi. tylko ty troszkę dojrzałaś wiec i lepszy aparat trzeba by twoje piękno dalej utrwalać. bo ten juz nie wystarcza, niestety. i co zrobi żona ?sama zaciągnie męza do sklepu po nowe ,,cacko,,

Member

Albo zabije kapciami za tę dojrzałość.

Member

:-)))))))

Member

A czy żona jest w stanie odróżnić nowy aparat od starego? Po co ją denerwować kupnem, może lepiej kupić nowy, a udawać, że to ten stary :)))

Member
puchacz10 wrote:
A czy żona jest w stanie odróżnić nowy aparat od starego? Po co ją denerwować kupnem, może lepiej kupić nowy, a udawać, że to ten stary :)))

cholerka moja zawsze zauważa;D

Member
puchacz10 wrote:
A czy żona jest w stanie odróżnić nowy aparat od starego? Po co ją denerwować kupnem, może lepiej kupić nowy, a udawać, że to ten stary :)))

To chyba może być problem bo to przeważnie faceci nie są w stanie dostrzec nagłej zmiany fryzury małżonki. Zaś kobiety są dość spostrzegawcze

Member

MÓJ HORROR zamiast radości po zakupie lustrzanki:

Jak miał się urodzić synek, tuż przed porodem pojechaliśmy kupić kamerę (tak chciałem, a o fotografii nie miałem pojęcia).
Żona namówiła mnie na aparat, bo lepiej się ogląda zdjęcia niż kilkudziesięcio minutowe filmy. Więc kupiliśmy kompakt, ale taki zaawansowany – Sony H9. Po 2 latach, tak mnie wciągnęła fotografia, że zacząłem marzyć o lustrzance i tu się zaczęły schody. Miesiące oglądałem w internecie zdjęcia wymarzonego aparatu. Był to rok 2008 i aparatem tym był Sony Alpha A300.
Żonie nie podobało się, że chcę lustrzankę, bo po co ? przecież mamy aparat foto :) Któregoś pięknego (początkowo) dnia, pojechaliśmy po wielu podchodach, dowiedzieć się, ile ta Alpha 300 będzie kosztowała na raty. Okazało się, ze zestaw na raty wyniesie nas 600 zł. więcej, więc żona już obrażona, bo wiedziała, że i tak kupię skoro już mam w ręku, powiedziała, żebym kupił za gotówkę, bo to mniejsze zło. Kupiłem, ale przez następny tydzień była stypa w domu. Jeszcze tego samego wieczoru co kupiłem ten aparat (Aparat z 2 obiektywami, torbę, filtr polaryzacyjny, kartę pamięci = 2600zł.) dostałem takiego kaca moralnego , że wręcz porobiłem fotki i chciałem wystawić na Allegro jako NOWY sprzęt, żeby tylko zwróciła się część pieniędzy. Na allegro nie wystawiłem, ale dałem kilka ogłoszeń na różnych forach. Spać nie mogłem, bo źle się czułem z tym, że kupiłem ten aparat, a żona jest tak zła z tego powodu :( Ciężko było przez pierwszy tydzień, żona na ten aparat nie mogła patrzeć, obrażona itp. Później jej zaczęło przechodzić i już jest w pełni OK, ale nie doświadczyłem tej radości z zakupu, a wręcz horror psychiczny :( Po dwóch latach od zakupu, mam już kilka akcesorii do tego aparatu. Wymieniłem obiektywy, zakupiłem lampę HVL42, filtry, grip, pilot, lepszy statyw itp., ale wszystko kupowałem już za całkowitą zgodą żony, i po sprzedaniu starych gratów.

Podsumowując:
Nauczyło mnie to, że aby zakup sprawił radość, trzeba go przedyskutować z żoną. W małżeństwie nie ma czegoś takiego jak “moje pieniądze czy twoje”. Pieniądze są wspólne i z nich się żyje.
Pomimo, że mamy (odpukać) pieniędzy na tyle, że stać nas, żeby odłożyć troszkę co miesiąc do koperty, to po uzbieraniu np. 3000 zł. nie miałbym sumienia już wydać tego na moje hobby. Zawsze jest jeden nadrzędny argument: “Czy jest nam to potrzebne do życia w tej chwili ?” Jeśli chodzi o hobby to zawsze jest jedyna słuszna odpowiedź “NIE” !!! I tak do dzisiaj nie mam jasnej stałki 50mm :(
Mimo, że mam pieniądze, to nie mam ich na tą stałkę, bo to byłoby nie fer w stosunku do mojej żony i synka, bo zawsze znajdzie się “milion” innych rzeczy, które można kupić do domu, dla dziecka, albo odłożyć na “czarną godzinę” zamiast tego szkła.

Akurat moja żona dosłownie nie ma ŻADNEGO hobby, bo jest nauczycielką i nie ma czasu na nic, prócz dziecka i pracy, bo w tym zawodzie niestety pracuje się codziennie również w domu, dlatego też, argumenty że to moje hobby tak jak Twoje nie mają racji bytu :( Dodatkowo żona jest bardzo oszczędna i nie kupuje sobie butów, torebek, ciuszków itp. jak inne kobiety – ona tak ma i tyle :)

Także zakup szkła 50mm mimo że to tylko 500 zł. jest w tej chwili nie możliwe, a co dopiero przesiadka na mojego wymarzonego w tej chwili NIKONA, co wiąże się ze zmianą całego systemu i sprzętu, tym bardziej, że moje hobby nie przynosi mi dochodów.

Więc żadne pomysły jak przekonać żonę nie mają sensu, bo najpierw musiałbym znaleźć sam w sobie sens jakiegoś zakupu dla hobby. Nawet jakby żona teraz powiedziała, “no dobra, kup sobie” to wiem, że minutę po zakupie bym się źle czuł i tak już teraz mam i chyba minie mi to, jak wygram w totka, ale wtedy pojawią się inne problemy, o jakich teraz nie mam pojęcia :)

MORAŁ z tego taki (niektórzy może zaczną być żli):
Nie przekonujcie żon, przekonajcie samych siebie, pamiętając, że “bo ja bym to chciał” to mało rozsądny argument :)

Pozdrawiam wszystkich i życzę udanych i przede wszystkim radosnych zakupów :)

P.S. Pomimo, że chciałbym NIKONA, to nadal jestem zachwycony moja Alpha 300, bo z braku czasu na foto (dosłownie mam go kilkanaście godzin ROCZNIE), aparat jest prawie nie używany i jeszcze się nim całkowicie nie nacieszyłem (zaledwie 20 tyś. zdjęć przez 3 lata), więc cieszcie się tym co macie i nie biegnijcie po nowe NA SIŁĘ.

Member

mocne

Member
maverickmj wrote:
a co dopiero przesiadka na mojego wymarzonego w tej chwili NIKONA

A o którym Nikonie marzysz?

Member

D800… przynajmniej ja:-)

Member

O jakimś, nie wspomnę o d300x, ale chociaż D90. Jestem trochę zboczeńcem sprzętowym i cieszę się że coś mam, chociaż mało z tego korzystam :) Nikon dlatego, że to jednak FIRMA i co by SONY nie wymyśliło, to jednak znaczek NIKON czy CANON pozostanie na wieki tym NAJ, a że jestem takim wariatem sprzętowym, to po prostu chciałbym mieć sprzęt co najmniej od Canona :) Jakie bym nie robił super foty za pomocą SONY, to jednak spojrzenie ludzi znających się na foto, widzących mnie z SONY w ręku, powoduje, że chciałbym mieć coś innego niż SONY :) To bez sensu, ale ma to sens :)

Member

to nie ma sensu mimo że nie ma sensu:P Ci ludzie znajacy się na foto.. znaczy z Fotojokera?
Ot mała złośliwość. Ale odwagę Twoją Maverckmj pochwalić muszę:)

Member

Nie miałem na myśli ludzi z Fotojoker’a, ale ogólnie. Jest niestety tak, że mimo, że potrafisz wykorzystać sprzęt i robisz dobre foto, to ludzie inaczej na Ciebie patrzą jak masz w ręku Sony nawet z gripem i podpiętą 300-tką, a inaczej jak masz w ręku Canona czy Nikona. Tak było, jest i będzie niestety zawsze. Jednak spotkałem się nie raz, z tym, że na ludziach którzy nie mają pojęcia o foto i o sprzęcie, widząc moją Alphe 300 z podpiętym gripem i Sigmą 300mm robiło to pozytywne wrażenie, ale pomimo to, lepiej bym się czuł, mając inny znaczek. Aczkolwiek wciąż mam słabość do tego pomarańczowego znaczka na czarnym korpusie – podoba mi się design Sony, a o dziwo czerwona łezka na Nikonie kompletnie mi się nie podoba :) Ale napis NIKON, góruje nad nieładną czerwoną łezką :) Tak już mam i kropka :)

Keymaster
maverickmj wrote:
Jest niestety tak, że mimo, że potrafisz wykorzystać sprzęt i robisz dobre foto, to ludzie inaczej na Ciebie patrzą jak masz w ręku Sony nawet z gripem i podpiętą 300-tką, a inaczej jak masz w ręku Canona czy Nikona. Tak było, jest i będzie niestety zawsze.

Nie określiłbym takich ludzi jako znających się na fotografii. Raczej – jako maniaków sprzętowych.

Keymaster

Może coś pomoże zrozumieć:
http://wyborcza.pl/1,75480,8971919,Budzecik_domowy.html
Choć ja zupełnie nie rozumiem, jak można w małżeństwie mieć dwa osobne konta bankowe i dwa osobne budżety. Ale pewnie za młody jestem :)

Member

My z żoną mamy 2 różne konta bankowe, ale to dlatego, że jak się poznaliśmy, to już tak było. Jak jeszcze pracowałem, to dawałem jej tyle ile chciała na życie (jedzenie, rachunki), a reszta moja. Nie chciałem wydzielania. Każdy lubi mieć swoje zaskórniaki. Jestem pewien, że mój ojciec robi tak samo, bo jak mi matka powiedziała ile (ojciec) zarabia, to śmiałem się sam do siebie. Moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie. Nie musisz się o nic prosić, na wszystko starcza, a i Ty zawsze możesz sobie coś kupić.

Member
Mystik wrote:
zależy na jakim poziomie jest aktualnie hobby fotograficzne… Wiadomo zakup cyfrowego hasselblada i osprzętu do całego studia tani nie będzie. I chyba podobnie jest w innych pasjach. Ogrodnictwo mozna uprawiać ze zwykłą saperką i 10 cebulkami zwykłych tulipanów a można też sprowadzić albo 100 tys tanich kwiatów albo jednego którego wartość tez jest liczona w tysiącach. A najprostszy sposób to zarabiać na tyle dużo żeby nie był to jakiś znaczący wydatek.

ja pisząc swoje spostrzeżenia miałem na mysli takich “normalnych ludzi” ( aj, tylko proszę aby sie nikt tu nie obraził) co nie mają Hasselblada i nie jeżdżą Bentlejem czy Ferrari

Member

Ech. A ja poszedłem z żoną do sklepu i po prostu wybrałem aparat i kupiliśmy na raty. A jakiś czas później z pociechą wybraliśmy sie do ZOO – ona ze swoim kompaktem a ja z lustrem. To był chytry plan bo wiedziałem, że porównanie jakości zdjęć zaraz ją pociągnie w stronę lustra i tak się stało – większość spaceru to ona biegała z lustrem i tylko słyszałem co jakiś czas “kochanie zajmij sie chwilę Klaudią bo ja chciałam jeszcze sfotografowac to czy tamto”… Załapało… zacząłem delikatnie i taktycznie napominać, że to lustro ma ograniczenia, że tego brak, że przydałoby sie więcej, że ten wyższy model ma i tak dalej… Wiedziałem, że padnie pytanie co z tym aparatem, który już mamy. A ja byłem przygotowany na to i odpowiedziałem, że dam jej go w prezencie na rocznicę ślubu a dla mnie kupimy ten wyższy model ;) No i tak tż się stało :)

Keymaster

chytrze! :)

Member

Ja tam żonę przekonałem w prostszy sposób. Po pierwsze przyjęliśmy aksjomat, że każdy mężczyzna musi mieć jakieś hobby (prawie cytat z poezji Święcickiego!). Potem to już poszło łatwo: przekonałem ją, że kochanka wyszła by drożej niż cała ta moja fotografia ;-)

Na poważnie: dzieci mam dorosłe to sobie mogę pozwolić, co najwyżej żartuję przed kupnem sprzętu, że właśnie naruszam ich spadek ;-) Co powoduje reakcje całej rodziny w stylu: “no co ty tato, kup sobie koniecznie, nie żartuj tak”

Z ciekawością czytam ten wątek i przypominają mi się moje czasy wczesnego małżeństwa. Inne to były czasy – wiedziałem, że nic z foto w tym okresie nie kupię. Więc jakiś rok przed ślubem załapałem się z rozmysłem na praktyki studenckie do NRD (było coś takiego) i za zarobki i nagrodę bestarbaitera kupiłem sobie wyśmienitą optykę zaissowską i osprzęt do swojej Praktiki. Przez długie lata nic więcej nie potrzebowałem…

Member
strzelec wrote:
co najwyżej żartuję przed kupnem sprzętu, że właśnie naruszam ich spadek ;-) Co powoduje reakcje całej rodziny w stylu: “no co ty tato, kup sobie koniecznie, nie żartuj tak”

skąd wiesz, że roztrwanaisz, a może zrobisz nim zdjęcie życia i zostaną milionerami :-)

czego życzliwi z Wrocławia życzą z całego serca !

Member
Piotr wrote:
Choć ja zupełnie nie rozumiem, jak można w małżeństwie mieć dwa osobne konta bankowe i dwa osobne budżety. Ale pewnie za młody jestem :)

ja też tego nie rozumiem ;D

Member
dar_wro wrote:
strzelec wrote:
co najwyżej żartuję przed kupnem sprzętu, że właśnie naruszam ich spadek ;-) Co powoduje reakcje całej rodziny w stylu: “no co ty tato, kup sobie koniecznie, nie żartuj tak”

skąd wiesz, że roztrwanaisz, a może zrobisz nim zdjęcie życia i zostaną milionerami :-)

Dzięki za wiarę we mnie i życzenia, ale jak tak patrzę na swoje zdjęcia, to wiem, że jesteś Darku Człowiekiem Wielkiej Przeogromnej Wiary! Ale spróbuję ich przekonać tym Twoim argumentem, że to świetna inwestycja jest w moim przypadku… ;-)

Member

Bo jeszcze za młody jesteś na zdjęcie życia :D

Member
dar_wro wrote:
Bo jeszcze za młody jesteś na zdjęcie życia :D

:-p Krzepiące, dzięki! Ale to dobry argument w tym temacie…

Member
strzelec wrote:
Ale to dobry argument w tym temacie…

I to jest nasza linia obrony!

Member

Temat mogę uznać za zakończony – POZYTYWNIE….. Moja żona zrobiła mi prezent na urodziny (na najbliższe 5 lat)!!!

Member

Taka żona to skarb!

Member

Skarb.. to zależy.. a co ci kupiła??
:P

Member
Zeno wrote:
Taka żona to skarb!

I to jeszcze jaki. Przekonać fotograficzną żonę do kupna nowego sprzętu to bułka z masłem – zgodzi się, bo jest to też dla niej “interes” (ukochany mąż na pewno pożyczy od czasu do czasu:) ). Ale przekonać żonę niefotograficzną, która nie będzie mieć z kupna żadnej korzyści, bo się tym nie interesuje – to jest dopiero sztuka.

Member
kubek wrote:
Temat mogę uznać za zakończony – POZYTYWNIE….. Moja żona zrobiła mi prezent na urodziny (na najbliższe 5 lat)!!!

no to przez najbliższe 5 lat w ogóle się nie zestarzejesz :D

Member
Mystik wrote:
kubek wrote:
Temat mogę uznać za zakończony – POZYTYWNIE….. Moja żona zrobiła mi prezent na urodziny (na najbliższe 5 lat)!!!

no to przez najbliższe 5 lat w ogóle się nie zestarzejesz :D

:DDD

Member

Jak przekonać żonę (męża) do kupna nowego sprzętu? :)
wczoraj byłem na kolejnym przygladaniu się przyszłemu zakupowi i zabrałem ze sobą na macanie żonę aby sie również przymierzyła i oswoiła z wydatkiem ( mój zamiar to wydatek 3 tys w porywach emocji troche więcej co z tym idzie zestaw jaki przymierzałem to nikon D90 albo pentaź K-r i w tym 2 szkła) i co??
pomacała i powiedziała. bierz CANONA 60D zaszoczyła mnie i wyszło na to że to ona mnie przekonuje do tego zakupu a miałobyć odwrotnie bo canon to wydatek rzedu 4 tys a jak dodac torbe, karte, akumulatoor to wyjdzue jakieś 4,5, a żona “no to co”
co ja mam zrobić?? w tej cenie mógłbym przymierzać się do D7000 :) i znowu młym bo juz byłem sprecyzowany i zdecydowany na 90% :D

Member

posłuchaj żony.

Member

posłuchaj żony, fajnie a co z D7000?? czy nie jest bardziej godny uwagi pomimo, że nieco gorzej lezy w dłoni??

Member

nie. słuchaj żony. kupisz i oboje bedziecie zadowoleni

Member
pisarmen wrote:
Jak przekonać żonę (męża) do kupna nowego sprzętu? :)
wczoraj byłem na kolejnym przygladaniu się przyszłemu zakupowi i zabrałem ze sobą na macanie żonę aby sie również przymierzyła i oswoiła z wydatkiem ( mój zamiar to wydatek 3 tys w porywach emocji troche więcej co z tym idzie zestaw jaki przymierzałem to nikon D90 albo pentaź K-r i w tym 2 szkła) i co??
pomacała i powiedziała. bierz CANONA 60D zaszoczyła mnie i wyszło na to że to ona mnie przekonuje do tego zakupu a miałobyć odwrotnie bo canon to wydatek rzedu 4 tys a jak dodac torbe, karte, akumulatoor to wyjdzue jakieś 4,5, a żona “no to co”
co ja mam zrobić?? w tej cenie mógłbym przymierzać się do D7000 :) i znowu młym bo juz byłem sprecyzowany i zdecydowany na 90% :D

Przy tak dynamicznie rozwijającej się sytuacji odczekałbym dla niepoznaki jeszcze z miesiąc i zaatakował propozycją pełnej klatki :)

pisarmen wrote:
…zabrałem ze sobą na macanie żonę…

przepraszam…nie mogłem się powstrzymać :DDD

Member
luczywo wrote:
Przy tak dynamicznie rozwijającej się sytuacji odczekałbym dla niepoznaki jeszcze z miesiąc i zaatakował propozycją pełnej klatki :)

no tym sposobem to dojde do pełnej profesjonalki :/ w koncu za 4.2 tys mam body D300s :) tylko jak ja zrobie zdjęcie jak nie bede miał juz na obiektyw?? albo jakis kitowy 18-55 :)
taka puszka a obiektyw z denka od jabola?? ;)

Member

posłuchaj żony. Ona będzie zadowolona, Ty będziesz podwójnie zadowolony bo przecie cieszy Cię szczęście Twojej żony.. no i najwazniejsze.. my będziemy zadowoleni:)))
sry Luczywo .. mantra mi się właczyła:P .. posłuchaj żony.. bedzie pan zadowolonyyyy
:PP też nie mogłem sie powstrzymać..

Member
yehood wrote:
posłuchaj żony. Ona będzie zadowolona, Ty będziesz podwójnie zadowolony bo przecie cieszy Cię szczęście Twojej żony.. no i najwazniejsze.. my będziemy zadowoleni:)))
sry Luczywo .. mantra mi się właczyła:P .. posłuchaj żony.. bedzie pan zadowolonyyyy
:PP też nie mogłem sie powstrzymać..

Sądzisz, że codzienne powtarzanie sobie w duchu “będzie pan zadowolony”, uczyni z kogoś przeszczęśliwca? ;)

Member

Cicho Wojtek, tak twierdzą amerykańscy naukowcy. . Pisarmen musi wreszcie sie zdecydować na coś. Nawet AC dał sobie już na wstrzymanie. A to znaczy .. że oto już nadszedł ten idealny moment w którym właśnie teraz, w tej własnie chwili, powiesz nam co kupujesz!
Ps.A od jutra już na spokojnie zacznij męczyć o obiektywy:))
I będziesz pan zadooowooolooony:P

Member

Andrzej nie dał rady??? Nie no kolego Pisarmen czas walnąć pięścia w stół, w obliczu Żony przypomnieć sobie maksymę “divide et impera”, nie słuchać forumowych podjudzaczy i… wybrać jego królewską mość Nikona :D

Member

no i nie posłucha żony… chlip.. coś narobił?! Swoja szosą AC jednak daje radę. Już przeszło zniecierpliwienie i znowu pomaga..

Member

Ja niby? Wszyscy wiedzą, że wesprzeć Nikona to dzisiaj szlachetne!

Member

Niby tak.. ale zaraz! d7000 nie w Japonii tylko Tajlandii tłuczony. Tajom zaś nic sie nie stało złego! Wracamy do mantry więc .. Posłuchaj tedy żony..

Member

d7000 miewa problemy z af’em…po wtóre powiadam…szukać należy wyrobów made in Japan.

Member

Dostałem od żonki c 60d z 50 1.8…. Dobry początek! Po przeskoku z kompakta zachwycam się prędkością AF i plastyką…. Powiem tylko, że………….. Fajny jest!!!!!!!! Muszę trochę ochłonąć bo nie spodziewałem się takiego prezentu, po ostatnich miesiącach zrezygnowałem z walki…. a tu “psikus”.

Member

No to pozazdrościć żony ;) a na poważnie – po przesiadce z kompaktu każda lustrzanka jest demonem szybkości, jakości, wygody itp. Czekamy na zdjęcia

Member
luczywo wrote:
d7000 miewa problemy z af’em…

Propaganda canonierów. Ja nie zauważyłam.

Gratuluję żony :-)

Member

Już wcześniej miałem do czynienia z lustrzankami wiec jakieś porównanie mam… Kolejną zaletą tego aparatu jest jasny wizjer i jak na moje potrzeby użyteczne iso do 3200, no i to że w rodzinie jest już klika canonów wiec także parę obiektywów…. Super sprawą jest ruchome lcd, które nie tylko pomaga w skrajnych warunkach ale pozwala go “zamknąć” i bardziej skupiać się na poprawności wykonania zdjęć a nie z automatu oglądać każde, żeby ewentualnie skorygować ustawienia- pozwala mi poprawiać swoją wiedzę i umiejętności…

Member

to może ja się podepnę pod wątek. młody jestem, to u mnie jeszcze nie żonę a rodziców przekonać trzeba, poradźcie proszę, jak przekonać ich do kupna DOBRYCH obiektywów? na kiepskie kity itd, nie ma problemu, bo to niedrogie. ale jak przekonać ich do choćby najtańszych L-ek? 17-40 i 70-200 mam np. na myśli?
ostrzegam od razu próbowałem już wielu rzeczy, więc byle co to tu nie pomoże ;]
Pomożecie? Bardzo proszę :]

Member

powiedz, ze zapracujesz na nie :)

Skoro jestes na utrzymaniu rodziców tzn, że jesteś niepełnoletni.
Kasa rodziców nie jest nieograniczona. Znajdź sobie prace na pół etatu i zbieraj. odkładaj z kieszonkowego uzbieraj chociaz część to może dołożą.

Mnie by to przekonało, że dziecko rzeczywiście doceni sprzęt i że naprawdę mu na tym zależy.

Member

Powiem ci, co podziałało na moją Mamę – moje zdjęcia. Przestała marudzić jak mówiłam, że potrzebuję lepszy obiektyw niż ten co miałam (Tamron 70-300 f/4-5.6 LD Macro).

Member

wiesz ka_tulu, z pracą na pól etatu to kiepski pomysł, jest przecież nauka, i in.
SHARK, co masz na myśli mówiąc zdjęcia? moja mama mówi coś w stylu: “ty nie jesteś profesjonalnym fotografem, nie potrzebujesz takiego sprzętu” no i masz i dyskutuj…

Member

Tuchol znasz budżet rodzinki mniej więcej i wiesz na ile ich stać, z pustego to i Salomon nie naleje, jeśli stać to Ka_tuli pomysł jest najbardziej rozsądny.Ale… lepsze Twoje hobby niż Twój nałóg którego nie masz, ale w który zawsze możesz popaść, drastyczne choć w pewnych przypadkach działa. Pamiętam, że jak zaczynałem swoją przygodę z wędkarstwem to lekko nie było, sprzęt, wyjazdy, opłaty karty wędkarskiej itd. wszystko kosztowało ale rodzice poszli właśnie w tym kierunku i stwierdzili że lepiej iż zajmuje się rybami niż miałbym stać gdzieś pod sklepem i pić wino, serio,dziwne ale taka mieli motywację. Pół etatu to faktycznie za dużo w przypadku gdy szkoła na plecach ciąży, ale sa weekendy, wolne popołudnia, wszystko można pogodzić.Nie od razu Rzym zbudowano.

Member
tuchol wrote:
wiesz ka_tulu, z pracą na pól etatu to kiepski pomysł, jest przecież nauka, i in.

to ile masz lat? 15?

jak masz 16 możesz nawet i ulotki roznosić.
Ja potrafiłam i studiowac i pracować. I pracowałam na 3/4 etatu by zarobic na studia i na dodatek jeszcze hostessowałam na promocjach. Podobnie jak wielu innych moich znajomych i dzieci znajomych.

Więc nie mów, ze sie nie da. Z takim nastawieniem to ja bym Ci nie kupiła ;-P

Member
tuchol wrote:
SHARK, co masz na myśli mówiąc zdjęcia? moja mama mówi coś w stylu: “ty nie jesteś profesjonalnym fotografem, nie potrzebujesz takiego sprzętu” no i masz i dyskutuj…

Masz jej pokazać swoje super zdjęcia.

Member

Nie wiem czy moje są super, ale mojej Mamie się spodobały na tyle, że uznała, że zasługuję na dobry obiektyw.

Member

Tuchol im predzej zrozumiesz, że w życiu tak łatwo nie przychodzi, tym lepiej dla Ciebie. Popieram Ka_tulę. Są też wakacje, kiedy można troche grosza zarobić.

Member
luczywo wrote:
Tuchol im predzej zrozumiesz, że w życiu tak łatwo nie przychodzi, tym lepiej dla Ciebie. Popieram Ka_tulę. Są też wakacje, kiedy można troche grosza zarobić.

Popieram Was w treści merytorycznej ww. wypowiedzi. Do pewnych wartości (szczególnie wartości pieniądza) aby je właściwie docenić – trzeba nieco na nie zapracować, w ten, lub inny sposób. Najlepiej, gdy hobby wykonywane “po godzinach” pozwala również dzięki dodatkowym zleceniom, lub konkursom foto – finansować rózwój “technologiczny” sprzętu fotografa. Swego czasu wielokrotnie “dorabiałem” na swoje ówczesne zainteresowania motoryzacyjne na różnych zagranicznych zarobkowych wyjazdach. Trzeba tylko wykazać tylko minimum chęci w tym kierunku. Dookoła siebie widzę mnóstwo osób dorabiających sobie różnymi zleconymi pracami, lub pracą jakąkoklwiek – nawet wieczorami, aby zarobić na swoje potrzeby…

Member
ka_tula wrote:
tuchol wrote:
wiesz ka_tulu, z pracą na pól etatu to kiepski pomysł, jest przecież nauka, i in.

to ile masz lat? 15?

jak masz 16 możesz nawet i ulotki roznosić.
Ja potrafiłam i studiowac i pracować. I pracowałam na 3/4 etatu by zarobic na studia i na dodatek jeszcze hostessowałam na promocjach. Podobnie jak wielu innych moich znajomych i dzieci znajomych.

Więc nie mów, ze sie nie da. Z takim nastawieniem to ja bym Ci nie kupiła ;-P

Daj, daj, daj…
http://www.joemonster.org/filmy/26473/Daj_Daj_Daj_
Typowo konsumpcyjne podejście do życia…

Za pieniądze zarobione w czasie wakacyjnych wyjazdów oraz pracy wieczorami w młodości kupowałem sprzęt foto, stereo i motor. Tylko trzeba chcieć, a nie lamentować, że manna z nieba sama nie spada.
;)

Member
ac wrote:
ka_tula wrote:
tuchol wrote:
wiesz ka_tulu, z pracą na pól etatu to kiepski pomysł, jest przecież nauka, i in.

to ile masz lat? 15?

jak masz 16 możesz nawet i ulotki roznosić.
Ja potrafiłam i studiowac i pracować. I pracowałam na 3/4 etatu by zarobic na studia i na dodatek jeszcze hostessowałam na promocjach. Podobnie jak wielu innych moich znajomych i dzieci znajomych.

Więc nie mów, ze sie nie da. Z takim nastawieniem to ja bym Ci nie kupiła ;-P

Daj, daj, daj…
http://www.joemonster.org/filmy/26473/Daj_Daj_Daj_
Typowo konsumpcyjne podejście do życia…

Za pieniądze zarobione w czasie wakacyjnych wyjazdów oraz pracy wieczorami w młodości kupowałem sprzęt foto, stereo i motor. Tylko trzeba chcieć, a nie lamentować, że z nieba manna sama nie spada !
;)

No dorba Andrzej…Ktoś gotów pomyśleć: prze(d)ni moralizatorzy ;)

Member
luczywo wrote:
ac wrote:
ka_tula wrote:
to ile masz lat? 15?

jak masz 16 możesz nawet i ulotki roznosić.
Ja potrafiłam i studiowac i pracować. I pracowałam na 3/4 etatu by zarobic na studia i na dodatek jeszcze hostessowałam na promocjach. Podobnie jak wielu innych moich znajomych i dzieci znajomych.

Więc nie mów, ze sie nie da. Z takim nastawieniem to ja bym Ci nie kupiła ;-P

Daj, daj, daj…
http://www.joemonster.org/filmy/26473/Daj_Daj_Daj_
Typowo konsumpcyjne podejście do życia…

Za pieniądze zarobione w czasie wakacyjnych wyjazdów oraz pracy wieczorami w młodości kupowałem sprzęt foto, stereo i motor. Tylko trzeba chcieć, a nie lamentować, że z nieba manna sama nie spada !
;)

No dorba Andrzej…Ktoś gotów pomyśleć: prze(d)ni moralizatorzy ;)

Piszę serio, bo pewne zapytania pisane są tu w stylu: “podajcie mi sposób, w jaki mam wyciągnąć kasę od starych (do których się już zaliczam ;) aby kupić nowy sprzęcior ?“.

Jeśli ktoś odbiera negatywnie próby uświadomienia, że oprócz wyciągania kasy z domowego budżetu są również inne sposoby finansowania swojego hobby – to jego sprawa.

Wystarczy wykazać minimum niezbędnej inwencji, aby zdobyć dodatkowe pieniądze na swoje hobby. W przypadku młodych osób jest to np. praca w barach, pizzerniach, myjniach, sprzątanie biur, opieka nad dziećmi, dla bardziej leniwych praca po godzinach przy pakowaniu i ewidencjonowaniu sprzętu trwałego w różnych firmach, oprcowywanie różnych reklam na zlecenie itp, itd…

Budżet domowy powinien być święty – hobby powinno samofinansować się w ten, czy inny sposób. Jeśli jednak z różnych powodów nie może – to na początku trzeba go “wspomóc” własną dodatkową pracą.
To IMO…
;)

Później efektem tego, że sprzęt “wyprzedził” umiejętności fotografa są takie przykłady “ślubnego fotografa”:
http://www.youtube.com/watch?v=1IxNVGYtW1g&feature=player_embedded#at=58

Proszę nie brać z niego przykładu !!!!!!!!!!!!!!!
;)

Member

Ja CIę AC doskonale rozumiem, złosć i irytację.. moje pasożyty też rosną i się uczą:P

Member
yehood wrote:
Ja CIę AC doskonale rozumiem, złosć i irytację.. moje pasożyty też rosną i się uczą:P

;)))))))))

Moja córka to kochana jest. Ale wszyscy wiemy o czym mowa. Po prostu patrzymy z nieco innego punktu widzenia.
:)

Member
ac wrote:
Piszę serio, bo pewne zapytania pisane są tu w stylu: “podajcie mi sposób, w jaki mam wyciągnąć kasę od starych (do których się już zaliczam ;) aby kupić nowy sprzęcior ?“.

Jeśli ktoś odbiera negatywnie próby uświadomienia, że oprócz wyciągania kasy z domowego budżetu są również inne sposoby finansowania swojego hobby – to jego sprawa.

Wystarczy wykazać minimum niezbędnej inwencji, aby zdobyć dodatkowe pieniądze na swoje hobby. W przypadku młodych osób jest to np. praca w barach, pizzerniach, myjniach, sprzątanie biur, opieka nad dziećmi, dla bardziej leniwych praca po godzinach przy pakowaniu i ewidencjonowaniu sprzętu trwałego w różnych firmach, oprcowywanie różnych reklam na zlecenie itp, itd…

Budżet domowy powinien być święty – hobby powinno samofinansować się w ten, czy inny sposób. Jeśli jednak z różnych powodów nie może – to na początku trzeba go “wspomóc” własną dodatkową pracą.
To IMO…
;)

Nie dopuszczasz jednak myśli, że istnieją jednostki, którym rodzice, czy ogólnie rzecz ujmując rodzina, mogą “przychylić nieba”. Nie sądzę by wolno nam było za to owe jednostki potępiać. Inna sprawą jest postawa nic nie analizującego “bracza”. Oczywiście nikomu tu nie przypinam takiej łatki…

Hobby z definicji wpisane jest w wydatki, które głównie mają na celu poprawienie sobie samopoczucia :)

Member
luczywo wrote:
ac wrote:
Piszę serio, bo pewne zapytania pisane są tu w stylu: “podajcie mi sposób, w jaki mam wyciągnąć kasę od starych (do których się już zaliczam ;) aby kupić nowy sprzęcior ?“.

Jeśli ktoś odbiera negatywnie próby uświadomienia, że oprócz wyciągania kasy z domowego budżetu są również inne sposoby finansowania swojego hobby – to jego sprawa.

Wystarczy wykazać minimum niezbędnej inwencji, aby zdobyć dodatkowe pieniądze na swoje hobby. W przypadku młodych osób jest to np. praca w barach, pizzerniach, myjniach, sprzątanie biur, opieka nad dziećmi, dla bardziej leniwych praca po godzinach przy pakowaniu i ewidencjonowaniu sprzętu trwałego w różnych firmach, oprcowywanie różnych reklam na zlecenie itp, itd…

Budżet domowy powinien być święty – hobby powinno samofinansować się w ten, czy inny sposób. Jeśli jednak z różnych powodów nie może – to na początku trzeba go “wspomóc” własną dodatkową pracą.
To IMO…
;)

Nie dopuszczasz jednak myśli, że istnieją jednostki, którym rodzice, czy ogólnie rzecz ujmując rodzina, mogą “przychylić nieba”. Nie sądzę by wolno nam było za to owe jednostki potępiać. Inna sprawą jest postawa nic nie analizującego “bracza”. Oczywiście nikomu tu nie przypinam takiej łatki…

Hobby z definicji wpisane jest w wydatki, które głównie mają na celu poprawienie sobie samopoczucia :)

Niestety właśnie dopuszczam. Efektem jest później taki “fotograf” http://www.youtube.com/watch?v=1IxNVGYtW1g&feature=player_embedded#at=58
na ślubie odziany w t-shirt z profesjonalnym sprzętem nie mający pojęcia o fotografowaniu ceremonii, stojący w jednym miejscu i fotografujący wszystkich od tyłu.

Być może taki “fotograf” samemu sobie poprawi samopoczucie – ale fotografowanym osobom sprawi ogromną krzywdę, której nic już nie wynagrodzi. Oczywiście nowożeńcy widząc profesjonalny sprzęt u “fotografa” wierzyli w jego wielkie umiejętności, które jak się okazało niekoniecznie równały się z wartością posiadanego sprzętu fotgraficznego.

Member

No z tymi wydatkami na hobby to trochę nie tak, kiedyś zajmowałem się rysunkiem(ołówek, kredka) to wydatków za dużych nie miałem, ech zachciało mi się fotografii :P dobrze, że na jeździectwo konne się nie przerzuciłem :D

Member
2grzechy wrote:
No z tymi wydatkami na hobby to trochę nie tak, kiedyś zajmowałem się rysunkiem(ołówek, kredka) to wydatków za dużych nie miałem, ech zachciało mi się fotografii :P dobrze, że na jeździectwo konne się nie przerzuciłem :D

:)

Ja miałem znajomą, której udostępniałem swoje zdjęcia na podstawie których malowała krajobrazy na płótnie. Później je wystawiała i sprzedawała. A ja miałem tylko satysfakcję, że to widoczki z moich zdjęć. Tak bywa…

Teraz chyba również fotografuje, bo malarstwo jej “przeszło”.
;)

Member

whoo-aa. przybywam. OK, mam 16,5 wiosenki póki co, i widzę z waszych postów że zostałem posądzony o bycie pazernym dzieciakiem, który nie robi nic innego jak wyciąganie kasy od “starych” jak ich nazywacie. Nie wiem, ja na rodziców tak nie mówię, ale powiem wam że jak poczytałem to co napisaliście to czuję się ostro zaszczuty. cóż, przekonałem się że na forum fotograficznym nie należy pytać o sprawy życiowe. wiem (albo się domyślam) że jesteście wszyscy pełnoletni i na własnym, i rozumiem ze macie inny punkt siedzenia (od którego zależy punkt widzenia) ale niestety nie rozumiecie mnie. Rozumiem że chcieliście mi coś poradzić, ale niestety nie tędy droga. może po prostu zapomnijmy o tym poście, pytaniu, o tym ile mam lat i pozostawajmy w dyskusjach o fotografii

Member

nie, nie ma co się obrażać, pytać trzeba:P a że “tatusiów” trzęsie na pomysł iż dziecko mogłoby “wyłudzać” pieniadze na sprzęt to sie nie dziw.. przecie mogliby je przenaczyć na znacznie ważniejsze potrzeby tj. na SWOJE zabawki:)))

Member
tuchol wrote:
whoo-aa. przybywam. OK, mam 16,5 wiosenki póki co, i widzę z waszych postów że zostałem posądzony o bycie pazernym dzieciakiem, który nie robi nic innego jak wyciąganie kasy od “starych” jak ich nazywacie. Nie wiem, ja na rodziców tak nie mówię, ale powiem wam że jak poczytałem to co napisaliście to czuję się ostro zaszczuty. cóż, przekonałem się że na forum fotograficznym nie należy pytać o sprawy życiowe. wiem (albo się domyślam) że jesteście wszyscy pełnoletni i na własnym, i rozumiem ze macie inny punkt siedzenia (od którego zależy punkt widzenia) ale niestety nie rozumiecie mnie. Rozumiem że chcieliście mi coś poradzić, ale niestety nie tędy droga. może po prostu zapomnijmy o tym poście, pytaniu, o tym ile mam lat i pozostawajmy w dyskusjach o fotografii

Wydaje mi się, że trochę za ostro odebrałeś posty…. Ja mam podobne zdanie, bo jeżeli rodzice zobaczą, że zależy ci na obiektywie na który sam zarabiasz to na pewno w miarę swoich możliwości wspomogą cię finansowo… Jest to jeden ze sposobów wychowania czyli “wyciąganie” od swoich pociech maximum zaangażowania….. to pomaga w późniejszym życiu (i nie mam na myśli tego, że ty jeszcze tego nie rozumiesz- postaw się w sytuacji rodziców)

Member
tuchol wrote:
whoo-aa. przybywam. OK, mam 16,5 wiosenki póki co, i widzę z waszych postów że zostałem posądzony o bycie pazernym dzieciakiem, który nie robi nic innego jak wyciąganie kasy od “starych” jak ich nazywacie.

Tuchol – nikt tu Cię nie posądza “o bycie pazernym dzieciakiem” tylko dlatego, że swoich rodziców chcesz przekonać do zakupu “choćby najtańszych L-ek 17-40 i 70-200”.
:)

Brzmi to może strasznie moralizatorsko, ale jeśli po weźmiesz pod uwagę że kilkanaście (a nawet powiedziałbym dzieścia) lat temu po aparat fot. i obiektywy jeździło się do NRD, po gramofon Hi Fi zmuszony byłem pojechać do odległej o kilkadziesiąt km miejscowości oraz po kolumny głośnikowe do Wrześni – to może zrozumiesz nasz punkt widzenia i determinację tych wszystkich osób, które wówczas tylko dzięki wytrwałości potrafiły cieszyć ralizowaniem swoich marzeń. Dziś jest o wiele łatwiej, półki uginają się pod ciężarem wszystkiego tego, na co mamy ochotę – barierą są wyłącznie pieniądze i nasze chęci w ich zdobywaniu poprzez własną pracę lub oszczedzanie na kieszonkowym.
:)

Krótko mówiąc, aby niepotrzebnie nie przedłużać – dobre zdjęcia zrobisz nawet kitowym obiektywem 18-55. Przykładowo zdjęcia krajobrazu wykonuję na max domkniętej przysłonie, ale tak – aby dyfrakcja nie “zjadła” ostrości i dokładnie takie same zdjęcia wykonywałem kiedyś kit-owymi ananalogowymi szkłami, które po przysłonięciu już o dwie działki przysłony rysowały wcale nie gorzej niż profesjonalne szkła.

Mówiąc szczerze – nie wiem w czym będzie dla Ciebie lepsze w codziennym użytkowaniu uszczelnione i pancerne szkło 17-40 f/4 L USM od “kitowego” Canona EF-S 18-55 mm f/3.5-5.6 na przysłonach f/5,6-11 w przypadku, gdy nie zamierzasz zawodowo taplać się w błocie i skakać na spadochronie z samolotu i rzucać obiektywem o ścianę.

Do kompletu dodasz tylko EF 50 f/1,8 jako portretówkę i MSZ możesz fotografować wszystko co sobie wymyślisz.

Nawiasem mówiąc ostatnio ze swojego Nexa nie zdejmuję prawie szkła FD 50 mm f/1,4 a z 7D szkła sigmy 30 mm f/1,4. Są pewne uniwersalne ogniskowe, które potrafią zastąpić całą masę “zbędnych” w większości sytuacji napotykanych w terenie i codziennym użytkowaniu.

Na Twoim miejscu zamiast sponsorowanego zakupu L-ek pomyślałbym o adapterze na M42 do EOSa i doskonałych manulanych szkłach http://foto.pszoniak.net/porady_foto/porady/m42.pdf , które kupisz na allegro i w każdym komisie foto za 100-200 zł. Sam używam takumara 50 mm f/1,4 i Heliosa oraz innych innych szkieł manualnych na mocowanie FD i M42.

Dróg rozwoju jest wiele i Tylko od Ciebie zależy, czy faktycznie chcesz fotografować, czy staniesz się tylko następnym “kolekcjonerem” sponsorowanych przez rodziców L-ek…

Member

Ja w obronie Tuchola… bo trochę mnie dźga takie schematyczne moralizatorstwo – tj. pierwsze odpowiedzi na jego post. Po pierwsze: wszyscy żerowaliśmy w jakiś sposób na rodzicach (można stosować też eufemizmy, ale fakt pozostaje faktem – byliśmy takimi utrzymankami jednak!), a więc nic w tym dziwnego, oddajemy swoim dzieciom, to co wzieliśmy.
Po drugie: moralne jest wydębienie kaski na coś ekstra, tylko pod pewnymi warunkami np. takie zasady:
-“zasada unijna”: dotacje rodzica stanowią np. 50%, resztę zarabiamy sami,
– “znaj proporcje mocium panie” – dla jednych rodziców zwykły kompakt może być “droższy” od Nikona D3x
– dajemy gwarancję swoją postawą, że foto nie jest naszą czasową fanaberią a prawdziwą pasją, którą twórczo rozwijamy (każdy rodzic pójdzie na taką inwestycję)
– dajemy gwarancję, że aparatu nie zamienimy na d… dragi i alkohol a resztę przechulamy (twórcze rozwinięcie cytatu ;-)

Tuchol skoro tu pisze jest pasjonatem i jeśli pogada spokojnie z rodzicami to napewno swoje osiągnie. Foto to przecież rodzinne hobby. Swoje sposoby dochodzenia do sprzęty już tu opisałem. Chętnie przyłącze się za przykładem AC do rad dla Tuchola. Pytaj śmiało Tuchol! Masz tu zrozumienie.

Member

Ja w obronie Tuchola… bo trochę mnie dźga takie schematyczne moralizatorstwo – tj. pierwsze odpowiedzi na jego post. Po pierwsze: wszyscy żerowaliśmy w jakiś sposób na rodzicach (można stosować też eufemizmy, ale fakt pozostaje faktem – byliśmy takimi utrzymankami jednak!), a więc nic w tym dziwnego, oddajemy swoim dzieciom, to co wzieliśmy.
Po drugie: moralne jest wydębienie kaski na coś ekstra, tylko pod pewnymi warunkami np. takie zasady:
-“zasada unijna”: dotacje rodzica stanowią np. 50%, resztę zarabiamy sami,
– “znaj proporcje mocium panie” – dla jednych rodziców zwykły kompakt może być “droższy” od Nikona D3x
– dajemy gwarancję swoją postawą, że foto nie jest naszą czasową fanaberią a prawdziwą pasją, którą twórczo rozwijamy (każdy rodzic pójdzie na taką inwestycję)
– dajemy gwarancję, że aparatu nie zamienimy na d… dragi i alkohol a resztę przechulamy (twórcze rozwinięcie cytatu ;-)

Tuchol skoro tu pisze jest pasjonatem i jeśli pogada spokojnie z rodzicami to napewno swoje osiągnie. Foto to przecież rodzinne hobby. Swoje sposoby dochodzenia do sprzętu już tu opisałem. Chętnie przyłącze się za przykładem AC do rad dla Tuchola. Pytaj śmiało Tuchol! Masz tu zrozumienie.

PS Te przykładowe zasady powyżej też są chyba dobre na żonę lub męża

Member

Jarek zacząłeś się jąkać :) ???
P.S.
Popieram Cię w 100% i tuchola też.
To, ze nasi pradziadowie sierpem pracowali, nie znaczy, że nasze dzieci mają robić to samo.
Więc nie mówmy w stylu…. ja w Twoim wieku….

Member

a dlaczego nie mówmy? Myśmy też sie nasłuchali swojego czasu tego typu opowieści.. czas na odwet!
:P

Member
Meister71 wrote:
Jarek zacząłeś się jąkać :) ???

O kurczę, jak to się stało? Czary mary przy edytowaniu (dopisywałem PS)
Ale wtopa na forum: jąkam się! No, pewno zostanę królem! ;-)

Member

Andru77, Meister, Strzelec, dzięki wam chłopaki (chyba że się mam zwracać per “panowie” ;) ! miło że ktoś tu młodszych rozumie. Pewnie sami młodzi jesteście i dlatego ;]
cóż, nie obraziłem się, przykro mi się zrobiło jak przeczytałem parę postów (już nieważne czyich), więc się zaszyłem na kilkadziesiąt godzin gdzieś z dala od tego wątku.


@ac
: no to żeś swoim ostatnim postem rozłożył na łopatki. i wyraźnie widzę że wiek się dla ciebie liczy, mocno. no sorry, ale potraktowałeś mnie jakbym mój pierwszy post napisał, jakiś typowy amator wogóle robiący tylko tryb zielony etc, full auto i intelligent mode, i “siema, jestem tu nowy pomóżcie plz bo starzy nie chcą kasy na szkła dać”.
Istnieję tu od stu iluś postów, niejednokrotnie gadaliśmy o szkłach, jak mantrę powtarzałeś mi o 17-40, a teraz jak się okazało że 17-ście to: nie nie, to kup sobie kita i może jeszcze 50 1.8 (co z tego że kilka razy pisałeś o tym że może się rozlecieć) to jakiś portrecik, bo jak młody to pewnie na imprezach jakiś portret będzie chciał.
Odpowiadam: NIE używam trybów zielonych, tematycznych ani innego szajsu, w canonie koło wybory trybów istnieje dla mnie tylko w zakresie od C1 do P, nie fotografuję portretów.
hmm, w czym 17-40 mogłoby być lepsze? zastanówmy się: focąc w deszczu podtopiłem płytkę zasilania w Olku, ni nie, po co ci uszczelnienia. korpusy się zmieniają, szkła zostają. po co mam kupić kita? żeby po pól roku chcieć go zmienić? lepszy będzie bo:
-ma mocniejszą obudowę, więc więcej wytrzyma
-jest jaśniejszy: sorry, ale 90% leci z ręki (nie z rąsi), i diablo nie lubię lampy błyskowej, a przysłony 5,6 do 11 to nie jest chyba optymalnie krótki czas naświetlania, hm?
-lepszy AF – szybszy, cichszy (nie lubię bzyczeć af-em, robiąc jakieś reporterskie zdjęcia, wiem bo 18-55 IS-a używałem trochę)
-kręcenie mordką
-skala ostrości
-dużo mniejsza aberracja chromatyczna – tak, ja ten nic niewiedzący amator – wie co to jest, i szczerze -nienawidzę tej wady
-lepsza ostrość
-bycie pod FF – cóż, za jakiś czas 5d mk I będzie na tyle przystępny że do kupienia – za własne pieniądze
-szerszy jest, a bardzo lubię szerokie kąty

kolejna sprawa – szkła pod M42 – zrobiłem 2 klisze jak dotąd zenitem z heliosem 2/58 44m i no niestety brak AF-u baardzo mi przeszkadza, a że jeszcze mam dość poważną wadę (krótkowidz) to MF nie jest w moim przypadku optymalnym rozwiązaniem
a 70-200 czy jakiś generalnie dłuższy zoom bardzo chciałbym mieć, w Olku jest 27-110 i nie mam nic ponad to. No w 2-gim jest jeszcze 38-380 ale mało użyteczne ze względu na matrycę, wysokoszumiące 2 mpix.
Fotografuję głównie naturę, jakaś architektura nie jest mi obca, reportaż też, więc długi zoom nie jest mi zbędny. Ptaków inaczej nie pofotografuję, a chciałbym. Makro to też jest temat dla 70-200, wystarczy dołożyć pośrednie, jak pokazuje przykład koleżanki Krysi.


@strzelec
: fotografia to można powiedzieć u mnie rodzinne hobby, tata się tym zajmował. Przy czym zajmował to dobry czas, teraz się trochę rozleniwił i najchętniej pstrykałby zielonym (ja mu nie daję)
Nałogów nie ma i nie zamierzam mieć.
Foto nie jest jakąś fanaberią, zajmuję się tym już od około 2-2,5 roku, a Olka notabene kupiłem sam za własne (uczciwie dostane :)
Aparatu ani w ogóle fotografii na nic nie przehulam, a aparatu to już na pewno, można gdzieniegdzie zauważyć moje fanatyczne uwielbienie do 40D
Reasumując, jeszcze raz wielkie dzięki strzelcu!

I na koniec: przepraszam za pewną dozę złośliwości, ale jestem fanem angielskiego humoru, a Johna Cleese’a w szczególności, więc przesiąkłem ;]

Member

Gdzie tu guzik “lubię to’ ? Brawo Tuchol:)) Andrzej czapka z głowy

Member
kubek wrote:
Witam. Chcę kupić nowy aparat (mam trochę większe potrzeby niż 3 lata temu), ALE pomiędzy mną i aparatem jest jeszcze moja żona! Więc pytanie czy ma ktoś sposób na przekonanie drugiej połowy do kupna nowego sprzętu? Moje sposoby nie działają mimo 2 miesięcznych starań….

Szczerze mowiac nie rozumiem jak zona/maz moga sobie wzajemnie zabraniac kupienia czegos.. owszem, sa roznego rodzaju wydatki o ktorych sie wspolnie dyskutuje- typu nowe meble czy remont ale jesli chodzi o hobby to jest to dla mnie bardzo dziwne, wybacz Kubek bezposrednosc!
U nas jest tak- ja mam swoje konto, moj maz ma swoje- przed zakupem np nowego obiektywu mowie mu o tym ale nie pytam o zgode tylko… informuje :))) A on na to mi odpowiada – potrzebnje ci to? tak? to kupuj- po to pracujesz.

pozdrawiam!

Member

I tak trzymaj Tuchol! Z Monty Phytonem znaczy :) Mnie też to trzyma, choć młody jestem (żart mi się udał). Mnie się nie tłumacz bo wiem, że pasjonat jesteś i sprzętu nie zmarnujesz. Wiem, bo od razu spojrzałem na Twoje zdjęcia – bardzo dobre, jeszcze te poprzednie. Znów mną zatrzęsło jak jedynkę w ocenach zobaczyłem, pamiętaj: Monty Phyton! A te zasady – warunki, to ogólne pisałem, nie tylko do Ciebie.
Ale do rzeczy, tzn do tematu wątku. Rozdmuchaj tę iskierkę foto, co się tli z dawnych lat u taty. Pokaż mu np.dzisiejszą ciemnię (cyfrową), możliwości sprzętu a na pewno złapie bakcyla. Będziesz miał sojusznika w inwestycjach. A poza tym będziesz miał frajdę robiąc coś fajnego razem z tatą. Mnie to przeszło koło nosa, teraz żałuję. I to mocno!

Member

yehood – dzięki za wsparcie!
strzelec, no żesz napisałbym ci – bracie mój! dzięki ci serdecznie, powiedz tylko proszę o które foty ci chodziło, to specjalnie wstawię je jeszcze raz do galerii, zaś jeżeli chodzi ci o te ruiny i gruzowiska, to zapraszam cię do ursusa, bo widzę że z ochoty jesteś, i jeżeli jeszcze zakładów nie znasz to zapraszam – w każdą bagno z Tobą wejdę żeby pofocić razem :]

Member
tuchol wrote:
…..

Z szacunku dla “pani od polskiego” zachęcam cię do zaczynania zdań z dużych liter! :)

Member

Tuchol, parę fotek było dobrych, z tych co skasowałeś – ale nie będę Ci laurek wystawiał.
Dzięki za miłe słowa… Fajnie, że nasze forum może też do tego służyć. Dlatego jest fajne, na innych w większości tylko kłótnie, przycinki, złośliwości ;-P.

Member

I żebyś nie próbował mówić “Na Pan” ;P

Member
tuchol wrote:
@ac: no to żeś swoim ostatnim postem rozłożył na łopatki. i wyraźnie widzę że wiek się dla ciebie liczy, mocno. no sorry, ale potraktowałeś mnie jakbym mój pierwszy post napisał, jakiś typowy amator wogóle robiący tylko tryb zielony etc, full auto i intelligent mode, i “siema, jestem tu nowy pomóżcie plz bo starzy nie chcą kasy na szkła dać”.

Naprawdę przepraszam jeśli poczułeś się urażony, ale pisząc poniższe zapytanie:

tuchol wrote:
rodziców przekonać trzeba, poradźcie proszę, jak przekonać ich do kupna DOBRYCH obiektywów? na kiepskie kity itd, nie ma problemu, bo to niedrogie. ale jak przekonać ich do choćby najtańszych L-ek? 17-40 i 70-200

– wyraźnie dałeś do zrozumienia, że za wszelką cenę musisz od zaraz “posiąść” DOBRE profesjonalne szkła, bo bez nich nie uda Ci się zrobić “dobrych” zdjęć (zakładam, że DOBRE szkła chcesz kupować po to, aby robić dobre zdjęcia). Tu wyraźnie rozgraniczyłbym znaczenie słowa “dobre zdjęcie” – na dobre w zakresie technicznego opanowania warsztatu fotograficznego i posiadanego sprzętu oraz dobre w znaczeniu ciekawego zdjęcia nie tylko dla siebie, ale również i odbiorcy.

tuchol wrote:
Istnieję tu od stu iluś postów, niejednokrotnie gadaliśmy o szkłach, jak mantrę powtarzałeś mi o 17-40, a teraz jak się okazało że 17-ście to: nie nie, to kup sobie kita i może jeszcze 50 1.8 (co z tego że kilka razy pisałeś o tym że może się rozlecieć) to jakiś portrecik, bo jak młody to pewnie na imprezach jakiś portret będzie chciał.
Odpowiadam: NIE używam trybów zielonych, tematycznych ani innego szajsu, w canonie koło wybory trybów istnieje dla mnie tylko w zakresie od C1 do P, nie fotografuję portretów.

Tuchol – jeśli ktoś wchodzi w system canona – to właśnie głównie dla L-ek z f/4 które używane “chodzą” w cenie nowych szkieł niezależnych producentów. Zawsze to powtarzałem i powtarzać będę dalej. Jeśli nie fotografujesz portretów, to praktycznie super jasna i ostra od pełnego otworu optyka nie jest Ci niezbędna do “życia”.

Nadmienię, że jeśli próbujesz mi wmówić to, że to ja kazałem Ci kupować tylko L-ki do Canona – to jesteś w błędzie. Albowiem wielokrotnie na forum klarowałem, że jeśli kogoś nie stać na zakup najlepszego możliwego szkła obecnie finansowo dla niego dostępnego, a za to “co zostanie” dopiero zakupu lustrzanki (choćby nawet półkę niżej) – to powinien dwa razy się zastanowić zanim kupi drogą lustrzankę bez możliwości dobrania do niej dobrego szkła!!!

Co do wodoodporności – to nawet najbardziej uszczelnione szkło i korpus zawsze w deszczu pakuję w forek foliowy pomimo zapewnień producenta o “wodoszczelności” jego produktów. Teoretycznie mógłym “wykąpać” się ze swoim korpusem i szkłami, życie okazuje się jednak bardziej brutalne – co sygnalizowali wielokrotnie użytkownicy nadmiernie ufający producentom o wodoodporności ich produktów.

Co do M42 – to akurat u mnie historia zatoczyła koło i tak jak zaczynałem zabawę z fotografią od rosyjskich szkieł na M42 tak dziś równie dobrze dalej ich używam z doskonałym skutkiem. Potrafię zrozumieć – to, że ktoś nosi okulary i ma słaby wzrok, ale w przypadku pracy z manualną optykę na przysłonach powyżej f/5,6-11 np. w krajobrazie naprawdę nie trzeba ustawiać ostrości na “końcu rzęs” – jest coś takiego jak hiperfokalna.

Nie odbieraj moich rad jako złośliwość, bo osobiście zawsze staram się najpierw wykorzystać to, co mam w zasiegu ręki planując inne dalekosiężne plany. Marzysz o L-kach Canona i bardzo słusznie – to dobry kierunek, dobre szkło to podstawa.

Jednak pamiętaj, że obiektyw zawsze będzie tylko narzędziem w Twoich rękach i niezależnie, czy kupisz obiektyw za 200 zł, czy za 20.000 zł – to pisząc:

tuchol wrote:
Fotografuję głównie naturę, jakaś architektura nie jest mi obca, reportaż też, więc długi zoom nie jest mi zbędny.

– nie stawiasz przed sobą jakiś strasznie niemożliwych do zrealizowania celów, których nie wykonałbyś kitowymi szkłami.

Wszyscy narzekają na pierwszą wersję EF 16-35 L USM ze względu na brak ostrości i aberracje. Może i słusznie, bo to jednak L-ka, co nie zmienia faktu że to dobre szkło, choć czytałem kilka testów w których dowiedziono, że EF 17-40 f/4 L USM w zakresie 17 mm jest o niebo lepszy i ostrzejszy od dwukrotnie droższego 16-35, który dopiero przy 20-35 pokazuje pazury.

O tym, że każde szkło jest inne – też pisałem, tak więc można wielokrotnie trafić na “perełki”, które na nie nie wyglądają. Najważniejsze jest, aby cieszyć się fotografowaniem na sprzęcie obecnie przez siebie posiadanym. Cała reszta, to tylko “otoczka” dla maniaków sprzętowych i szumofobów.

Nie jest najważniejsze czym w chwili obecnej fotografujesz. Bardziej ważne jest to, co potrafisz zobaczyć stojąc po drugiej stronie obiektywu. Doskonałe optycznie szkło bez wad optycznych, uszczelnione z szybkim AFem pozwoli tylko maksymalnie wykorzystać możliwości korpusu, ale ciekawszych zdjęć niż te “gorszą” optyką z wadami optycznymi “samo” z pewnością nie zrobi.

Member
ania_it wrote:
kubek wrote:
Witam. Chcę kupić nowy aparat (mam trochę większe potrzeby niż 3 lata temu), ALE pomiędzy mną i aparatem jest jeszcze moja żona! Więc pytanie czy ma ktoś sposób na przekonanie drugiej połowy do kupna nowego sprzętu? Moje sposoby nie działają mimo 2 miesięcznych starań….

Szczerze mowiac nie rozumiem jak zona/maz moga sobie wzajemnie zabraniac kupienia czegos.. owszem, sa roznego rodzaju wydatki o ktorych sie wspolnie dyskutuje- typu nowe meble czy remont ale jesli chodzi o hobby to jest to dla mnie bardzo dziwne, wybacz Kubek bezposrednosc!
U nas jest tak- ja mam swoje konto, moj maz ma swoje- przed zakupem np nowego obiektywu mowie mu o tym ale nie pytam o zgode tylko… informuje :))) A on na to mi odpowiada – potrzebnje ci to? tak? to kupuj- po to pracujesz.

pozdrawiam!

Wydaje mi się, że ma to związek z tym, że jesteś kobietą… Moja żona również mnie informuje o danym zakupie (ewentualnie powiedzmy, że pyta) a ja zawsze odpowiadam- jak chcesz to sobie kup…. Czy Ty “zawsze” pozwalasz mężowi na kupno jego zachcianek (lub potrzeb)? Jestem ciekawy bo moja żona chyba nad “stronnością” zakupów chyba się nie zastanawaiła…

Member

Czy rozmowa o zakupach w zakresie hobby i uzgadnianie wydatków jest dziwne? Dlaczego?

Jeśli zarabiałbym 10 tyś złotych i chciał co jakiś czas kupić obiektyw za 2 tyś to pewnie temat pojawiałby się na zasadzie poinformowania, tym bardziej jeśli zarobki nie idą w całości na spłatę np kredytów, co czasami miewa miejsce jeśli zbyt ostro rośnie poziom życia i apetyt na nie :). Ale jeśli zarabiam średnią krajową i mam zachciewajki o jej równowartości plus minus jakieś grosze, to w tym przypadku MA to wg mnie wpływ na wspólne gospodarstwo domowe. Moim zdaniem nie wystarczy poinformować, że znowu mam zachciewajkę, bo mąż czy żona mogą się zdziwić, że zazwyczaj przez cały miesiąc robiłem zakupy a teraz przychodzę po kasę do drugiej połowy, z jakiś dziwnych niewyjaśnionych powodów, o których nie chcę też zbyt wylewnie rozmawiać :) Proporcjonalnie: jeśli zarabiam średnią krajową i potrzebuję coś za kilkadziesiąt złotych to wtedy nie ma sprawy.
Możliwość dysponowania środkami pieniężnymi swobodnie, wg własnych potrzeb, to chyba jednak nie jest “przypadłość” większości polskich domów i rodzin, co oczywiście nie jest dobre…

Member

tuchol, ciekawe stwierdzenie: piszesz że w rodzinie, szczególnie ojcowsko, fotografia to jakaś tradycja, a teraz powrót do trybu zielonego (najchętniej), trochę trudno mi zrozumieć, dlaczego osoba z jakimś doświadczeniem i wiedzą chce wrócić do trybu zielonego. Może wniosek będzie mylny, ale jeśli ktoś wybiera tryb zielony to raczej nie pokocha wizji zakupu drogiego obiektywu innego niż tani kit. Tym bardziej że olympusa kupiłeś za pieniądze dostane ale nie od rodziców.
Tematy dotyczące przekonania rodziców do zakupu sprzętu przerabiałem na innych forach tematycznych. Wg mnie najważniejsze jest pokazanie rodzicom, że to jest faktycznie coś poważnego, do tego staranie się o własne współfinansowanie swojego hobby. Jeśli to nie zadziała to myślę, że raczej jesteś skazany na własne starania.

Member
tobo wrote:
Czy rozmowa o zakupach w zakresie hobby i uzgadnianie wydatków jest dziwne? Dlaczego?

Jeśli zarabiałbym 10 tyś złotych i chciał co jakiś czas kupić obiektyw za 2 tyś to pewnie temat pojawiałby się na zasadzie poinformowania, tym bardziej jeśli zarobki nie idą w całości na spłatę np kredytów, co czasami miewa miejsce jeśli zbyt ostro rośnie poziom życia i apetyt na nie :). Ale jeśli zarabiam średnią krajową i mam zachciewajki o jej równowartości plus minus jakieś grosze, to w tym przypadku MA to wg mnie wpływ na wspólne gospodarstwo domowe. Moim zdaniem nie wystarczy poinformować, że znowu mam zachciewajkę, bo mąż czy żona mogą się zdziwić, że zazwyczaj przez cały miesiąc robiłem zakupy a teraz przychodzę po kasę do drugiej połowy, z jakiś dziwnych niewyjaśnionych powodów, o których nie chcę też zbyt wylewnie rozmawiać :) Proporcjonalnie: jeśli zarabiam średnią krajową i potrzebuję coś za kilkadziesiąt złotych to wtedy nie ma sprawy.
Możliwość dysponowania środkami pieniężnymi swobodnie, wg własnych potrzeb, to chyba jednak nie jest “przypadłość” większości polskich domów i rodzin, co oczywiście nie jest dobre…

popieram cie. ja z żoną mamy osobne konta ale o grubszych sprawach rozmawiamy. jak chce kupiccos ekstra za 200-300 zł to nie ma problemu inna kwota musi być przedyskutowana bo w koncu zyjemy razem a to że mamy osobne konta to nie ma znaczenia. zachcianka to zachciamnka a nie mus. jak wydaje 1000zł na samochód bo tego wymaga to nie ma nawet dyskusji ale 1000 zł na zachcianke?? czy nie mam innych wydatków?? jak nie to może lokata na przyszłość, na czarna godzine ??
jesli ktoś żyje dniem dzisiejszym to nie ma problemu, chce obiektyw za 2 tys idzie i kupuje ale co bedzie jutro skoro wydał wypłate?? o tym trzeba pomysleć przed wydatkiem. racjonalne gospodarowanie pieniędzmi to podstawa.
co do dzieci to uważam, że dziecko nie musi zaraz iść do pracy aby dostać wsparcie od rodziców. jeśli rodziców stać na takie wydatki to sadze że doskonałą motywacja dla niech będą dobre wyniki w szkole (co bedzie świadczyło o tym, że dzieciak nie zarywa nauki przez hobby), racjonalne gospodarowanie kieszonkowym (czyli oszczedzanie na hobby) pomoc w domu, branie na siebie pewnych obowiązków i sumienne wywiazywanie sie z nich.
inna sprawa jak rodziców nie stać to wtedy pociecha nie ma juz tak łatwo, zarabianie na hobby to może być juz czasem jedyny sposó. ale kazde rozsadne dziecko wie na co stać rodziców.
jest masa rodzin w polsce gdzie przegląda się każdą złotwókę przed jej wydaniem a nie rzadko trzeba dokonac wyboru czy puścić dziecko na klasowy wyjazd do kina czy dać mu śaniadanie do szkoły.
a jak przekonać do zakupu danego sprzetu żone, męża lub inną osobe?? proste, jak ją stać na taki wydatek wystarczy pokazać, że jest nam to niezbede :) a jak to juz indywidualna sprawa.
ja jak zapodałem taki temat to dostałem odpowiedź “przecież mamy aparat) takie zdanie miała do czasu jak nie zobaczyła zdjęć zrobionych lustrzanką na wieczornej imprezie, sama doszła do wniosku że naszym kompaktem nigdy nie uda sie zrobić takich zdjęć, wtedy dodałem, że nie tylko w takich sytuacjach lustrzanka spisze się o niebo lepiej od kompaktu a jako, że możemy sobie pozwolić na taki wydatek to juz postanowione kupujemy :) tylko jeszcze nalezy jeszcze wybrać co :/

Member

Pytanie się jeszcze nasuwa (tuchol) jakie możliwości mają twoi rodzice – oczywiście nie musisz odpowiadać na nie odpowiadać :)
Jeśli sytuacja rodzinna jest taka sobie to nie dziw się, że rodzice nawet nie chcą słyszeć o wydaniu na drogie obiektywy. Chyba że bez problemu ich stać, ale po prostu nie “łapią klimatu”.

Member

Dobrze, że niektóre małżonki nie mają pojęcia o istnieniu również takich kompaktów, którymi można wykonać zdjęcia na “wieczornych imprezach” nie gorsze od zdjęć lustrzanką. A przy zastosowaniu odpowiedniej optyki nawet lepsze – w przypadku gdy w lustrzankach używane będą tanie zoomy.
:P

ps.
małżonki chyba nie czytają tego forum ?
;)

Member
ac wrote:
Dobrze, że niektóre małżonki nie mają pojęcia o istnieniu również takich kompaktów, którymi można wykonać zdjęcia na “wieczornych imprezach” nie gorsze od zdjęć lustrzanką. A przy zastosowaniu odpowiedniej optyki nawet lepsze – w przypadku gdy w lustrzankach używane będą tanie zoomy.
:P

ps.
małżonki chyba nie czytają tego forum ?
;)

raz mojej małżowinie udało sie zajrzeć jak zostawiłem je na pulpicie ale nie poszła za ciosem :)
co do tych “kompaktów” to chyba doszliśmy do wniosku że to całkiem inna grupa :) ale masz racje tylko że małżonka przykleiła się do C 60D i jakoś inne korpusy już do niej nie przemawiają. dodam że jej dłonie to tak jak moje 3 palce a i tak C 60D lezał jej najlepiej. kiedyś jak wchodziły bezlusterkowce myślałem na tym rozwiązaniem ale jakoś nie przekonały mnie. małżonki też. jedyne co mnie martwi to fakt że ona brałaby tego CANONA a dla mnie to jest troche za dużo.
ale najważniejsze że ona jest juz przekonana do zakupu nowego sprzetu :) reszta to już moje zmartwienie :)

Member
pisarmen wrote:
ac wrote:
Dobrze, że niektóre małżonki nie mają pojęcia o istnieniu również takich kompaktów, którymi można wykonać zdjęcia na “wieczornych imprezach” nie gorsze od zdjęć lustrzanką. A przy zastosowaniu odpowiedniej optyki nawet lepsze – w przypadku gdy w lustrzankach używane będą tanie zoomy.
:P

ps.
małżonki chyba nie czytają tego forum ?
;)

raz mojej małżowinie udało sie zajrzeć jak zostawiłem je na pulpicie ale nie poszła za ciosem :)
co do tych “kompaktów” to chyba doszliśmy do wniosku że to całkiem inna grupa :) ale masz racje tylko że małżonka przykleiła się do C 60D i jakoś inne korpusy już do niej nie przemawiają. dodam że jej dłonie to tak jak moje 3 palce a i tak C 60D lezał jej najlepiej. kiedyś jak wchodziły bezlusterkowce myślałem na tym rozwiązaniem ale jakoś nie przekonały mnie. małżonki też. jedyne co mnie martwi to fakt że ona brałaby tego CANONA a dla mnie to jest troche za dużo.
ale najważniejsze że ona jest juz przekonana do zakupu nowego sprzetu :) reszta to już moje zmartwienie :)

Na razie 60D to nowość, na wakacje cena z pewnością spadnie. Do tego czasu rozglądałbym się za dobrym obiektywem systemowym i zbierał środki. 7D w przeciągu roku spadł w cenie o 1000 zł.

Member

problem w tym że do wakacji to środki mogą dostać nóg :D
możecie mi jeszcze powiedzieć jak się maja ceny do okresu komunijnego?? są jakieś wahania??

Member
pisarmen wrote:
problem w tym że do wakacji to środki mogą dostać nóg :D

;))))))))))))))))))

No tak, to rzeczywiście problem. Jakby co, mogę przechować u siebie.
:D

Member

jakbyś mieszkał bliżej to rozwiązałbym to inaczej. po prostu poprosiłbym Cię o zakup (z racji doświadczenia) używki i byłoby już po kłopocie :)

Member
pisarmen wrote:
jakbyś mieszkał bliżej to rozwiązałbym to inaczej. po prostu poprosiłbym Cię o zakup (z racji doświadczenia) używki i byłoby już po kłopocie :)

:)

Tak, własnie czytałem kilka ofert sprzedaży w których sprzedający od razu informują, że wymieniali mechanizm lustra, migawkę i inne podzespoły. Pytanie ile osób całkowicie zataja przeszłość aparatu, którą naprawdę łatwo sprawdzić o ile sprzęt był serwisowany w kraju. Ryzyko jednak spore.

Member

już nie chodzi o migawki ale o to czy konkretny obiektyw nie był upuszczony przez co nie powinien zapukać do drzwi serwisu, tak samo z aparatem, trzeba wiedzieć gdzie go dotknąć aby wydał skowyt z bólu ;)
dokładnie jak lekarz, wyłapie symulanta w drodze po L4

Member

uhm.


@tobo
, jego przygoda z foto zaczęła się dawno, -naście, czy też już -dziesiąt lat temu. jak się go zapytałem dlaczemu teraz jak chce pożyczyć ode mnie aparat to “full auto”. odp.: “To było już dawno i po prostu zapomniałem” i tak to wygląda. więc może mam szansę czegoś taty nauczyć ;]


@ac
:

ac wrote:
wyraźnie dałeś do zrozumienia, że za wszelką cenę musisz od zaraz “posiąść” DOBRE profesjonalne szkła, bo bez nich nie uda Ci się zrobić “dobrych” zdjęć (zakładam, że DOBRE szkła chcesz kupować po to, aby robić dobre zdjęcia). Tu wyraźnie rozgraniczyłbym znaczenie słowa “dobre zdjęcie” – na dobre w zakresie technicznego opanowania warsztatu fotograficznego i posiadanego sprzętu oraz dobre w znaczeniu ciekawego zdjęcia nie tylko dla siebie, ale również i odbiorcy.

nie, wcale tego nie dałem do zrozumienia. dobre szkło, to takie, z którym nie muszę walczyć. przykład? bardzo proszę: obecnie używam sobie pożyczonego Tamrona 19-35 3,5-4,5 i: AF mam wywalony na tył, bo jak mi to nie ustawi ostrości, to zdjęcia w ogóle nie zrobi. AF mogę ustawić na ten sam punkt 5 razy, i a każdym razem usłyszę pracę AF-u. nie mogę otworzyć sobie przysłony do pełnej dziury, bo ostrość nie szaleje. przeglądając foty na komputerze szlag mnie trafia, jak wszędzie widzę kolorowe obwódki. czy też – to nie wiem już czyja i czego sprawa – wściekam się na kiepskie kolory na LCD-ku. i nie wiem: czy to AWB w canonie jest kiepski, czy tryby WB też, czy ja nie umiem czegoś ustawić, czy szkło przenosi kiepsko kolory, czy kolorystyka LCD jest do bani czy może jestem skazany na picture style standart zamiast neutral. dobre szkło, to w mojej definicji takie z którym nie trzeba walczyć, stosować sztuczek żeby obchodzić jakoś jego braki, czy też płakać widząc jakośc fotek nim wykonanych. dobre szkło to takie, które zapną do korpusu i będę mógł spokojnie fotografować, nie martwiąc się o nic. dobre szkło to takie, któremu mogę zaufać.

Member

Tuchol, wśród tzw. dobrych szkieł również przytrafiają się “denka od słoików”. Mam tu na myśli rozrzut jakościowy. Powinieneć również pamiętać, że każde szkło ma jakieś lepsze i gorsze strony. Zwyczajnie musisz się go nauczyć. Z AF-em u Tamrona bywa różnie to fakt, jednak nie znaczy to, że tamronami nie da się robić zdjęć. Odnośnie kolorowych obwódek postaraj się troszkę przymknąć przysłonę. Nad balansem bieli też z czasem zaczniesz panować ;)

Member
tuchol wrote:
ac wrote:
wyraźnie dałeś do zrozumienia, że za wszelką cenę musisz od zaraz “posiąść” DOBRE profesjonalne szkła, bo bez nich nie uda Ci się zrobić “dobrych” zdjęć (zakładam, że DOBRE szkła chcesz kupować po to, aby robić dobre zdjęcia). Tu wyraźnie rozgraniczyłbym znaczenie słowa “dobre zdjęcie” – na dobre w zakresie technicznego opanowania warsztatu fotograficznego i posiadanego sprzętu oraz dobre w znaczeniu ciekawego zdjęcia nie tylko dla siebie, ale również i odbiorcy.

nie, wcale tego nie dałem do zrozumienia. dobre szkło, to takie, z którym nie muszę walczyć. przykład? bardzo proszę: obecnie używam sobie pożyczonego Tamrona 19-35 3,5-4,5 i: AF mam wywalony na tył, bo jak mi to nie ustawi ostrości, to zdjęcia w ogóle nie zrobi. AF mogę ustawić na ten sam punkt 5 razy, i a każdym razem usłyszę pracę AF-u. nie mogę otworzyć sobie przysłony do pełnej dziury, bo ostrość nie szaleje.

Złe myślenie. Każdy obiektyw ma tzw. swoje “zady i walety” Im jaśniejsze szkło tym pewniejsze skłonności do aberracji chromatycznych i innych wad optycznych występujących na pełnym otwarciu, za to szybszy i dokładnieszy AF – o ile CPU obiektywu w pełni wspópracuje z korpusem, co przy szkłach sigmy nie zawsze jest do końca pewne.

tuchol wrote:
dobre szkło, to w mojej definicji takie z którym nie trzeba walczyć, stosować sztuczek żeby obchodzić jakoś jego braki, czy też płakać widząc jakośc fotek nim wykonanych. dobre szkło to takie, które zapną do korpusu i będę mógł spokojnie fotografować, nie martwiąc się o nic. dobre szkło to takie, któremu mogę zaufać.

To nie ze szkłem walczysz, ale z tym – co i w jaki sposób chcesz fotografować. Krótko mówiąc wielokrotnie w oógle nie jest potrzebny mi AF do fotografowania. Jak pisałem wcześniej poczytaj sobie o hiperfokalnej. Wiem również, że w przeciwieństwie do mnie nie lubisz optyki manualnej i ręcznego ustawiania ostrości. Tu jedna uwaga, bardzo często ustawiam ręcznie ostrość tam gdzie zamierzam sftotografować dany motyw (nawet ruchomy) ustawiając poprawnie w punkt ostrość nawet na f/1,4 i w odpowiednim momencie wyzwalam migawkę.

To że kupisz sobie L-kę z zredukowaną wagą i uszczelnieniami, z soczewkami ze szkła fluorytowego oraz również soczewką dyfrakcyjną (DO – diffractive optical element) nie spowoduje automatycznie, że zawsze i w każdych warunkach zrobisz doskonałe technicznie zdjęcia. Wielokrotnie zdarzy się tak, że bardziej będziesz musiał polegać na swoim doświadczeniu niż możliwościach technicznych swojego obiektywu i aparatu.
Prosty przykład https://www.dfv.pl/gallery/members/ac.html?g2_itemId=2992001 fotka z Nexa, manulanie ustawiona ostrość i przysłona z odpowiednio dobranym czasem ekspozycji. Żadna L-ka. Liczy się tylko temat i to, jak chcesz ten temat sfotografować.

I tak Cię nie przekonam, że mnie równie dobrze fotografuje się zarówno kitowym obiektywem do nexa, jak i manualnymi Heliosami od zenita, jak i “wypasionymi” L-kami. Obiektyw to tylko narzędzie i ja z żadnym z nich nie “walczę” jak Ty, po prostu podpinam i robię zdjęcia.
:D

ps.
U mnie w pracy młoda dziewczyna (19 lat) zajmuje poza godzinami fotografią portetową i modą oraz sesjami na zlecenie. Robi świetne zdjęcia a używa amatorskiego sprzętu (Sony A100) http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc4/33695_156656477691653_155935514430416_366129_6990324_n.jpg . Można ? Jak widać można i to bez zakupu pełnoklatkowych korpusów i profesjonalnych szkieł.
:)

Member

Nie wiedziałem, że księżyc był aż tak wielki ;)

Member
2grzechy wrote:
Nie wiedziałem, że księżyc był aż tak wielki ;)

Normalnie rósł mi w oczach.
:D

Nie darowałbym sobie, gdybym mu kilku fotek nie strzelił. Na szczęście w Gdyni nie padało i było chmur (jak to gdzieniegdzie się niestety zdarzyło).

Viewing 218 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.