Strona główna Fora Foto Inne Kto to jest hobbysta (amator, zawodowiec) fotografii

Kto to jest hobbysta (amator, zawodowiec) fotografii

Inne

Member

Na potrzeby innych wątków gdzie pojęcia te są argumentami w dyskusji warto sobie “uwspólnić” co te pojęcia dla nas oznaczają. Może na początke przykład z sąsiedniego obszaru.

Czy człowieka można nazwać hobbystą motoryzacji TYLKO DLATEGO że :
– albo ma samochód który pieści, najlepsze oleje, najlepsze paliwo, najnowsze żarówki, opony itp, prenumeruje czasopisma motoryzacyjne.
– albo jest to jego n-te auto, codziennie dojeżdża do pracy, ma kilkanascie długich tras na koncie
– albo jest zawodowym kierowcą, jeździ w MPK przegubowcem po mieście lub tirem po świecie

No a jeśli te wszystkie trzy powyższe cechy ma ten sam człowiek to oznacza automatycznie że jest hobbystą motoryzacji ?

Co rozumiemy pod pojęciem hobbysta, amator, zawodowiec.
Piotr napisał że zawodowiec pamięta o świetle a amator ze światłem walczy. To dobry początek dyskusji kto to jest zawodowiec i kiedy amator się staje zawodowcem. Ale jak to się ma do hobbysty ?

jp

Member

MZ hobbysta niczym się nie różni od amatora, są to pojęcia równoważne.
Natomiast zawodowiec różni się zdecydowanie.
Zawodowiec bierze ODPOWIEDZIALNOŚĆ za jakość wykonywanej pracy i ewentualne skutki prawne (prawa autorskie itp).
W każdym razie nie są to określenia dotyczące poziomu technicznego i artystycznego.
Wszyscy mogą robić zdjęcia równie dobre.

Member

1. Po prostu dba o samochód i nie chce przykrych niespodzianek.
2. Jeśli n-te auto, to raczej onanista motoryzacyjny. Resztę można podporządkować do co drugiego kierowcy.
3. To już jest praca. Gdyby nie pojechał, to by go wylali :)

Łącząc powyższe daje nam to nic innego jak człowieka pracującego jako kierowca, który dojeżdża do pracy autem jak co drugi jego posiadacz, zmieniający samochody, bo poprzedni się znudził/nie satysfakcjonował/po prostu czas na zmiany, jeżdżący czasem na wakacje, o samochód dbający, by nie spotkały go żadne niespodzianki na trasie (zbyt szybko zdzierające się chińskie opony, mandat za tanie chińskie żarówki etc.), a czyta czasopisma, bo lubi.

Dla mnie hobbystą byłby człowiek, który naprawiałby auta wszelakie, bo ma wiedzę i lubi, wszystko za darmo lub co łaska jakby ktoś już się uparł. Po prostu jego hobby, nie zawód i też nie amatorszczyzna, bo robotę wykonałby perfect dobrze.

Tyle na podanym przez Ciebie przykładzie :)

Member
Piryt wrote:
MZ hobbysta niczym się nie różni od amatora, są to pojęcia równoważne.
Natomiast zawodowiec różni się zdecydowanie.
Zawodowiec bierze ODPOWIEDZIALNOŚĆ za jakość wykonywanej pracy i ewentualne skutki prawne (prawa autorskie itp).
W każdym razie nie są to określenia dotyczące poziomu technicznego i artystycznego.
Wszyscy mogą robić zdjęcia równie dobre.

Czyli facet kupił auto, zaczyna jeździć to znaczy że jest amatorem i hobbystą ?

Natomiast definicja zawodowca wygląda na to że się obroni, tak mi sie wydaje.
Płacą mu, odpowiada prawnie za wyniki za które mu płacą, jak znajdą się lepsi to go z tej pracy wygyzą, chyba dobre

Zobaczym co inni o tym sądzą

jp

Member
jorddekroy wrote:
1. Po prostu dba o samochód i nie chce przykrych niespodzianek.
2. Jeśli n-te auto, to raczej onanista motoryzacyjny. Resztę można podporządkować do co drugiego kierowcy.
3. To już jest praca. Gdyby nie pojechał, to by go wylali :)

Łącząc powyższe daje nam to nic innego jak człowieka pracującego jako kierowca, który dojeżdża do pracy autem jak co drugi jego posiadacz, zmieniający samochody, bo poprzedni się znudził/nie satysfakcjonował/po prostu czas na zmiany, jeżdżący czasem na wakacje, o samochód dbający, by nie spotkały go żadne niespodzianki na trasie (zbyt szybko zdzierające się chińskie opony, mandat za tanie chińskie żarówki etc.), a czyta czasopisma, bo lubi.

Dla mnie hobbystą byłby człowiek, który naprawiałby auta wszelakie, bo ma wiedzę i lubi, wszystko za darmo lub co łaska jakby ktoś już się uparł. Po prostu jego hobby, nie zawód i też nie amatorszczyzna, bo robotę wykonałby perfect dobrze.

Tyle na podanym przez Ciebie przykładzie :)

Więc analogiczne, facet co naprawia aparaty fotograficzne za darmo (dla siebie lub…) to już hobbysta fotografii ?
A jeśli nie perfect to nie hobbysta ?
(wiesz, sam nie wiem)

jp

Member

Wydaje mi się, że takie przykłady z samochodami tylko gmatwają sprawę bo to jest najlepsza metoda żeby zjechać z tematu. Temat się rozwadnia i powstaje z tego humor.
A sam temat też nie jest przesadnie oryginalny, wątpię czy da się z niego jeszcze coś nowego wydusić.
Raczej wszystko już kiedyś było.

Member
janusz-pawlak wrote:
Czyli facet kupił auto, zaczyna jeździć to znaczy że jest amatorem i hobbystą ?

Jak facet kupił auto i jeździ, czasem podwiezie gdzieś znajomych za opłatą to jest amatorem, ale jeśli zakłada daszek TAXI, regularnie wozi ludzi kasuje pieniądze i co najważniejsze – świadomie ponosi pełną odpowiedzialność, to jest zawodowcem…

Member
Piryt wrote:
Zawodowiec bierze ODPOWIEDZIALNOŚĆ za jakość wykonywanej pracy i ewentualne skutki prawne (prawa autorskie itp).

Sugerujesz, że amator może mieć w nosie prawo autorskie?

Member
Maciekpsuj wrote:
janusz-pawlak wrote:
Czyli facet kupił auto, zaczyna jeździć to znaczy że jest amatorem i hobbystą ?

Jak facet kupił auto i jeździ, czasem podwiezie gdzieś znajomych za opłatą to jest amatorem, ale jeśli zakłada daszek TAXI, regularnie wozi ludzi kasuje pieniądze i co najważniejsze – świadomie ponosi pełną odpowiedzialność, to jest zawodowcem…

A hobbystą jest jak jeździ za darmo i rozwozi ludzi, bo lubi :)

Member

a może zdefiniujmy słowo zawód żeby można było powiedzieć czy ktoś jest czy nie jest zawodowcem? :)
przykładowa definicja :) http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaw%C3%B3d

Member

Zawodowiec / profesjonalista

Zawodowiec na pewno nie przegląda tej strony, a jeśli już, to tylko dlatego, że zabłądził.
:P

http://alphacorner.eu/index.php/inne/typy-fotografow

Member
janusz-pawlak wrote:
Czyli facet kupił auto, zaczyna jeździć to znaczy że jest amatorem i hobbystą ?

jp

Nie jest amatorem ani hobbystą, tylko użytkownikiem samochodu, coś jak taki człowiek, który robi tylko pamiątkowe zdjęcia i nie obchodzi go czy są artystyczne czy nie.
(nie jestem feministką, więc nie będę się czepiać tego, że nie tylko faceci jeżdżą samochodami ;)

Member

Zawodowiec to osoba posiadająca działalność gospodarczą bądz osoba fizyczna zarabiająca na zdjęciach.

Hobbysta w tym względzie to osoba robiący coś dla przyjemności spełniania pasji. Zrszta podobnie jak amator

Member

Czyli szkic definicji ZAWODOWIEC mamy

– musi mieć kwalifikacje w robieniu zdjęć
– musi za robienie zdjęć brać kasę

jeśli ponadto te kwalifikacje są duże, np skończył studia w tym kierunku to jest to profesjonalista


Wiele pytań jednak zostaje, dwa przykłady

Najczystsza sytuacja to np. taka :
– facet ma dyplom że ukończył kurs robienia zdjęć z wynikiem pozytywnym
– przychodzi do redakcji, kładzie plik zdjęć na stół i idzie do kasy po pieniądze.
Miał szczęście, był w miejscu gdzie celebrytka się potknęła i on jej zrobił zdjęcie.
Fatalne ujęcie ale dobrze naświetlone i …. widać że się potknęła, albo widać jak z auta wysiadała że nie ma bielizny.
Miał szczęście, redakcja wzięła.

Więc jak to jest z tym “ma kwalifikacje”… ?

Redaktor dtv zatrudniony jest na stałe, w obowiązkach słuzbowych nie ma punktu że musi robić zdjęcia.
Przynosi do redakcji zdjęcia czy nie przynosi to dostaje taką samą kasę miesięczne , a jak dostaje premię to nie ma dokumentu że za zrobienie konkretnego zdjęcia.

Więc nie bierze kasy za zdjęcia, więc nie jest zawodowcem



A kto to jest amator fotograffi i kto hobbysta fotografi ?

Początek definicji już powyżej mamy

jp

Member
janusz-pawlak wrote:
Czyli szkic definicji ZAWODOWIEC mamy

– musi mieć kwalifikacje w robieniu zdjęć

Raczej “powinien mieć…”, a może tylko powinien mieć umiejętność robienia zdjęć?

Member
Zeno wrote:
janusz-pawlak wrote:
Czyli szkic definicji ZAWODOWIEC mamy

– musi mieć kwalifikacje w robieniu zdjęć

Raczej “powinien mieć…”, a może tylko powinien mieć umiejętność robienia zdjęć?

W definicji zawodu (wiki) :

wykonywanych stale lub z niewielkimi zmianami przez poszczególne osoby i wymagających odpowiednich kwalifikacji (wiedzy i umiejętności), zdobytych w wyniku kształcenia lub praktyki. Wykonywanie zawodu stanowi źródło dochodów. Szczególnym rodzajem zawodu jest profesja.

Bliżej mi do “musi”, słowo “powinien” rozmywa chyba sprawę.

jp

Member
janusz-pawlak wrote:
W definicji zawodu (wiki) :

wykonywanych stale lub z niewielkimi zmianami przez poszczególne osoby i wymagających odpowiednich kwalifikacji (wiedzy i umiejętności), zdobytych w wyniku kształcenia lub praktyki. Wykonywanie zawodu stanowi źródło dochodów. Szczególnym rodzajem zawodu jest profesja.

Bliżej mi do “musi”, słowo “powinien” rozmywa chyba sprawę.

jp

definicja definicją a życie życiem :) wymagających kwalifikacji nie koniecznie oznacza, że ten kto coś robi je posiada a skoro robi je zawodowo za pieniądze to jest w zasadzie zawodowcem :)
wydaje mi się, że dzisiaj się trochę rozmyły definicje, ktoś kto robi coś zawodowo wcale nie musi robić tego dobrze, znam wielu tzw profesjonalistów w swoim fachu, którym już drugi raz nie dam nic do naprawy/zrobienia itp :)
wg mnie kluczowym jest stwierdzenie czy wykonywana praca stanowi źródło dochodów i to stałe źródło, jeśli raz na czas podrzucę kogoś samochodem za pieniądze nie czyni mnie jeszcze zawodowym kierowcą :)

Member

U mnie w rodzinie jest to tak:
Brat jest zawodowcem, ponieważ robi śluby, ma na to niezbędne papiery, jest samoukiem i jest w tym co robi bardzo dobry, myślę, że zasługuje na miano artysty. Ma profesjonalny sprzęt, dwa Nikony 700 + grypy, lampy, itd. Gdyby nie był zawodowcem, to nigdy by na ten sprzęt nie zarobił. Nie ma czasu na własną twórczość, czego bardzo żałuję (ja, on nie, bo nie ma czasu). Tu jest kluczowym słowem odpowiedzialność: za jakość, terminy, stronę internetową itd.

Ja jestem hobbystą pełnokrwistym, czyli mam półprofesjonalną lustrzankę Alfę 700, zdjęcia robię rodzinne, z podróży, czasami zakładam stałkę i wymuszam u siebie kreatywność. Oglądam je w kręgu rodzinnym, lepsze przesyłam znajomym i krewnym. Jedyna forma publikacji to galeria na DFV. Z aparatu jestem zadowolony, nie przewiduję przejścia na FF ani zejścia na PENy, ręce mam w sam raz. Ale jak się pojawi następca Nikona 300s to może zmienię koszulkę. Słowo kluczowe – beztroska i zabawa, totalny relaks.

Member

Januszu… czepiasz się każdego słowa i chcesz coś na siłe wszystkim udowodnić.
Zawodowiec pochodzi prawdopodobnie od słowa zawód wykonuje taki zawód i tyle – zawodowiec, może być tępy gruby chudy niski wysoki, nie umieć robić zdjęc i mieć krzywe zęby a pojdzie do urzędu miasta i załozy sobie działalnosc o numerze pkd 74.20z i będzie zawodowym fotografem. Nawet jak przez najblizsze 50 lat nie zrobi żadnego zdjęcia.

Member

Kolejna fajna dyskusja? :) na razie nie mam czasu czytać ale melduję się :)

Member

Jedno co mi się nasuwa to “Koń jaki jest, każdy widzi …….

Member
sewo wrote:
U mnie w rodzinie jest to tak:
Brat jest zawodowcem, ponieważ robi śluby, ma na to niezbędne papiery, jest samoukiem i jest w tym co robi bardzo dobry, myślę, że zasługuje na miano artysty. Ma profesjonalny sprzęt, dwa Nikony 700 + grypy, lampy, itd. Gdyby nie był zawodowcem, to nigdy by na ten sprzęt nie zarobił. Nie ma czasu na własną twórczość, czego bardzo żałuję (ja, on nie, bo nie ma czasu). Tu jest kluczowym słowem odpowiedzialność: za jakość, terminy, stronę internetową itd.

Ja jestem hobbystą pełnokrwistym, czyli mam półprofesjonalną lustrzankę Alfę 700, zdjęcia robię rodzinne, z podróży, czasami zakładam stałkę i wymuszam u siebie kreatywność. Oglądam je w kręgu rodzinnym, lepsze przesyłam znajomym i krewnym. Jedyna forma publikacji to galeria na DFV. Z aparatu jestem zadowolony, nie przewiduję przejścia na FF ani zejścia na PENy, ręce mam w sam raz. Ale jak się pojawi następca Nikona 300s to może zmienię koszulkę. Słowo kluczowe – beztroska i zabawa, totalny relaks.

czy mógłyś spróbować więc napisac co to znaczy ; hobbysta ?

jp

Member

Myślałem, że napisałem, ale może lubisz, gdy się coś powtarza dwa razy, więc proszę bardzo: hobbysta czyli ja fotografuje dla zabawy i relaksu.
A pełnokrwisty jestem bo mam sprzęt półprofesjonalny, w linii Sony jest to Alfa 700, gdybym był zwykły hobbystą, to bym się relaksował z czymś z linii 450 lub 580. A zaczynałem z Minoltą 5D. Hobbysta czyta też DFV lub podobne czasopismo, odwiedza portal, wstawia fotki do galerii, udziela się na forum i martwi się, co będzie z Olympusem i Kodakiem.

Zawodowiec to wszystko olewa, bo zarabia pieniądze, zresztą nie musi niczego czytać, bo i tak wszystko wie, wie też, że najlepsza jest jego marka. I mówi słoiki, puszka, flinta, grzechotka itd. To ostatnie jest chyba najważniejsze ;-)

Member
janusz-pawlak wrote:
czy mógłyś spróbować więc napisac co to znaczy ; hobbysta ?
jp

w zasadzie to samo co amator – http://pl.wikipedia.org/wiki/Hobby
wg mnie różnica z zawodowcem jest tylko jedna – czy to co wykonuje to jego zawód czyli coś co robi na co dzień dla pieniędzy “na chleb” świadcząc usługi itp dla innych czy robi to głównie dla przyjemności (czasem dodatkowej kasy ale tu może okazać się szybko, że jest również zawodowcem :) )
nie ma wg mnie innych różnic w podziale amator/zawodowiec mimo tego iż słowo zawodowiec kojarzy się z kimś co robi coś bardzo dobrze – często tak jest, bo jeśli ktoś robi coś parę lat to nabywa jakieś doświadczenie ale gwarancji nie ma :) amator w jakiejś dziedzinie może mieć super hiper drogi sprzęt (może to co robi zawodowo przynosi mu duże zyski i chce się pobawić D4?) a zawodowiec jakiś złom, sprzęt amatorski (niekoniecznie fotograficzny) często różni się tylko od “zawodowego” trwałością np ekspres do kawy do domu musi wytrzymać…. 5-10 kaw dziennie, do restauracji 100 na godzinę…. czy robi lepszą kawę? oj nie zawsze :)
szukanie jakiś większych różnic to wg mnie trochę działanie na siłę, zawsze można dorobić ideologię tylko czy warto?

Member
sewo wrote:
Myślałem, że napisałem, ale może lubisz, gdy się coś powtarza dwa razy, więc proszę bardzo: hobbysta czyli ja fotografuje dla zabawy i relaksu.
A pełnokrwisty jestem bo mam sprzęt półprofesjonalny, w linii Sony jest to Alfa 700, gdybym był zwykły hobbystą, to bym się relaksował z czymś z linii 450 lub 580. A zaczynałem z Minoltą 5D. Hobbysta czyta też DFV lub podobne czasopismo, odwiedza portal, wstawia fotki do galerii, udziela się na forum i martwi się, co będzie z Olympusem i Kodakiem.

Zawodowiec to wszystko olewa, bo zarabia pieniądze, zresztą nie musi niczego czytać, bo i tak wszystko wie, wie też, że najlepsza jest jego marka. I mówi słoiki, puszka, flinta, grzechotka itd. To ostatnie jest chyba najważniejsze ;-)

Dobrze więc, jeśli ktoś kupił pierwszy aparat i pierwszy raz robi zdjęcia “u cioci na imieninach” i go to bawi to juz mozna go nazwać hobbystą ?

jp

Member

Myślę że można go nazwać początkującym hobbystą. Jest to taki bewerber fotografii.
Awansuje, gdy zacznie czytać DFV.
A prawdziwym hobbystą stanie się po wzięciu udziału w pierwszych warsztatach DFV.

Naprawdę masz siłę jeszcze o tym dyskutować?

Member
janusz-pawlak wrote:
Dobrze więc, jeśli ktoś kupił pierwszy aparat i pierwszy raz robi zdjęcia “u cioci na imieninach” i go to bawi to juz mozna go nazwać hobbystą ?
jp

nawet hobbystą zostaje się kiedyś ten pierwszy raz…
jeśli skończyłeś studia z tytułem powiedzmy… mgr inż elektroniki i przychodzisz do pracy powiedzmy w serwisie foto (no co, bierze się czasem taką robotę jaka jest ;) ) to już jesteś zawodowym elektronikiem/serwisantem czy jeszcze nie?

Member
saldi wrote:
janusz-pawlak wrote:
czy mógłyś spróbować więc napisac co to znaczy ; hobbysta ?
jp

w zasadzie to samo co amator – http://pl.wikipedia.org/wiki/Hobby
wg mnie różnica z zawodowcem jest tylko jedna – czy to co wykonuje to jego zawód czyli coś co robi na co dzień dla pieniędzy “na chleb” świadcząc usługi itp dla innych czy robi to głównie dla przyjemności (czasem dodatkowej kasy ale tu może okazać się szybko, że jest również zawodowcem :) )
nie ma wg mnie innych różnic w podziale amator/zawodowiec mimo tego iż słowo zawodowiec kojarzy się z kimś co robi coś bardzo dobrze – często tak jest, bo jeśli ktoś robi coś parę lat to nabywa jakieś doświadczenie ale gwarancji nie ma :) amator w jakiejś dziedzinie może mieć super hiper drogi sprzęt (może to co robi zawodowo przynosi mu duże zyski i chce się pobawić D4?) a zawodowiec jakiś złom, sprzęt amatorski (niekoniecznie fotograficzny) często różni się tylko od “zawodowego” trwałością np ekspres do kawy do domu musi wytrzymać…. 5-10 kaw dziennie, do restauracji 100 na godzinę…. czy robi lepszą kawę? oj nie zawsze :)
szukanie jakiś większych różnic to wg mnie trochę działanie na siłę, zawsze można dorobić ideologię tylko czy warto?

Wiesz, przynajmnie na razie, mam odczucie że amator, hobbysta i zawodowiec to jednak przynajmnie częściowo różne pojęcia.

Dla mnie amator to ktos kto ma aparat, dokumentuje życie rodzinne, robi zdjecia na programie automatycznym, nie intersuje się róznicą pomiedzy stałką i zoomem itd. Po prostu używa. Jak nie ma urodzin, imienin, wycieczki…itd to nie wyciąga aparatu z torby

Hobbysta żyje robieniem zdjęć, to jego pasja. I jest to już ugruntowane zainteresowanie, od jakiegoś czasu i wiadomo że będzie jeszcze długo trwało, juz nie raz wydał więcej kasy na fotografię niz powinien, najczęsciej miał już jakieś inne body, szkła itd.

Zawodowiec może być hobbysta ale nie musi. czasami jest to nawet szkodliwe gdy jest.

jp

Member

Dyskusja prowadzona na wielu forach i wielu wątkach i w zasadzie nie rozstrzygnięta nigdzie . To takie za przeproszeniem pieprzenie żeby popieprzyć. Nic nie wnoszące do zabawy w foto i niczego nie rozwiązująca .
Wszystkie te trzy słowa( amator, hobbysta, zawodowiec) mają po kilka znaczeń w potocznym języku i już choćby dlatego każdy może je rozumieć trochę inaczej .
Wszystkie trzy słowa mogą odnosić się do jednej osoby . A jednocześnie żadne z nich może nie określać kogoś kto kupił aparat i nawet kiedyś go użył ;)

Member
janusz-pawlak wrote:
Dla mnie amator to ktos kto ma aparat, dokumentuje życie rodzinne, robi zdjecia na programie automatycznym, nie intersuje się róznicą pomiedzy stałką i zoomem itd. Po prostu używa. Jak nie ma urodzin, imienin, wycieczki…itd to nie wyciąga aparatu z torby
Hobbysta żyje robieniem zdjęć, to jego pasja. I jest to już ugruntowane zainteresowanie, od jakiegoś czasu i wiadomo że będzie jeszcze długo trwało, juz nie raz wydał więcej kasy na fotografię niz powinien, najczęsciej miał już jakieś inne body, szkła itd.
Zawodowiec może być hobbysta ale nie musi. czasami jest to nawet szkodliwe gdy jest.
jp

zaczynasz wg mnie wchodzić już troszeczkę na inny poziom niż sama definicja, bo wplatasz w to uczucia :) kto ile ma w sobie pasji itp a tu znowu nie ma znaczenia czy robisz coś zawodowo czy hobbystycznie

janusz-pawlak wrote:
Jak nie ma urodzin, imienin, wycieczki…itd to nie wyciąga aparatu z torby

a jak hobbystę kręcą tylko zdjęcia robaczków, pypków na owocach, pączków, prącików itp i jak nie ma żadnego makro do przefocenia pod nosem to nie wyciąga aparatu – to amator czy hobbysta?

Member
Krzysz_tof wrote:
Dyskusja prowadzona na wielu forach i wielu wątkach i w zasadzie nie rozstrzygnięta nigdzie . To takie za przeproszeniem pieprzenie żeby popieprzyć. Nic nie wnoszące do zabawy w foto i niczego nie rozwiązująca .
Wszystkie te trzy słowa( amator, hobbysta, zawodowiec) mają po kilka znaczeń w potocznym języku i już choćby dlatego każdy może je rozumieć trochę inaczej .
Wszystkie trzy słowa mogą odnosić się do jednej osoby . A jednocześnie żadne z nich może nie określać kogoś kto kupił aparat i nawet kiedyś go użył ;)

oczywiście, można np powiedzieć – Jan jest amatorem dobrej kawy
a przy okazji Jan może stać za ladą w Cafe Rene i ją przygotowywać zawodowo :)

Member
saldi wrote:
Krzysz_tof wrote:
Dyskusja prowadzona na wielu forach i wielu wątkach i w zasadzie nie rozstrzygnięta nigdzie . To takie za przeproszeniem pieprzenie żeby popieprzyć. Nic nie wnoszące do zabawy w foto i niczego nie rozwiązująca .
Wszystkie te trzy słowa( amator, hobbysta, zawodowiec) mają po kilka znaczeń w potocznym języku i już choćby dlatego każdy może je rozumieć trochę inaczej .
Wszystkie trzy słowa mogą odnosić się do jednej osoby . A jednocześnie żadne z nich może nie określać kogoś kto kupił aparat i nawet kiedyś go użył ;)

oczywiście, można np powiedzieć – Jan jest amatorem dobrej kawy
a przy okazji Jan może stać za ladą w Cafe Rene i ją przygotowywać zawodowo :)

No właśnie i jeszcze hobbystycznie zbiera opakowania z kawy z całego świata ;)
Ale może być też taki Jan który spija kawę codziennie w dużych ilościach bo tylko wtedy funkcjonuje ale jednocześnie mało go interesuje co ma w kubku i jak przyrządzone, byle mocne ;)

Member
Krzysz_tof wrote:
Ale może być też taki Jan który spija kawę codziennie w dużych ilościach bo tylko wtedy funkcjonuje ale jednocześnie mało go interesuje co ma w kubku i jak przyrządzone, byle mocne ;)

o, to jakbym słyszał o swojej branży :) u nas krąży takie powiedzenie, że programista to przetwornik kawy na kod :)

Member
saldi wrote:
Krzysz_tof wrote:
Ale może być też taki Jan który spija kawę codziennie w dużych ilościach bo tylko wtedy funkcjonuje ale jednocześnie mało go interesuje co ma w kubku i jak przyrządzone, byle mocne ;)

o, to jakbym słyszał o swojej branży :) u nas krąży takie powiedzenie, że programista to przetwornik kawy na kod :)

Dobre ;) Tego nie słyszałem ;)
A wracając do pytania głównego ” Kto to jest hobbysta (amator, zawodowiec) fotografii”
Amator fotografii , hobbysta fotografii można równie dobrze powiedzieć o ludziach którzy w życiu aparatu nie mieli w ręku . Wystarczy że ktoś jest amatorem fotografii i odwiedza wystawy , kupuje książki z dobrymi foto . Hobbysta fotografii może zajmować się zbieraniem np. unikatowych zdjęć bądź zdjęć określonego typu .
Polska język trudna język . A jak jeszcze próbuje się nim zdefiniować tak nie definiowalną dziedzinę jak fotografia to już całkiem hocki-klocki wychodzą ;)

Member

Januszu, a co właściwie chcesz osiągnąć przez takie dzielenie włosa na czworo?
Co ma być ostatecznym celem dyskusji, definicja umieszczona w Wikipedii czy coś innego?
Bo wydaje mi się że to jest kolejna dyskusja po której można zupełnie stracić zapał do dyskutowania.
Nic praktycznego z tego nie wyniknie, zostanie tylko niesmak bo straciło się kupę czasu.
To wszystko ma niewiele wspólnego z dyskusją o fotografii i w ten sposób można ludzi tylko zniechęcić.

Keymaster
janusz-pawlak wrote:
Piotr napisał że zawodowiec pamięta o świetle a amator ze światłem walczy.

Januszu, ja Ciebie bardzo proszę, Ty mi nie przypisuj cudzych wypowiedzi.

Quote:
To dobry początek dyskusji kto to jest zawodowiec i kiedy amator się staje zawodowcem. Ale jak to się ma do hobbysty

To jest bardzo proste i wszelkie metafory samochodowe tylko sprawę zaciemniają. Zawodowiec całość lub większość dochodów ma z fotografii, amator nie zarabia na fotografii. Do dyskusji jest kategoria półzawodowca, ćwierćzawodowca czy zawodowca w jednej szesnastej, czyli osób, które jakąś część dochodów mają z fotografii, ale nie jest ona dla nich istotna do przeżycia.
Zupełnie osobną kwestią jest jakość zdjęć. Zawodowcem jest osoba, która żyje z fotografowania do gazetek hipermarketowych – jakkolwiek nieinteresujące i banalne nie byłyby jej zdjęcia, to jest profesjonalistą.
Acha, zawodowiec i profesjonalista to synomimy, nie widzę sensu robić tu jakiś sztucznych podziałów. Nie bardzo też widzę sens rozróżniania między amatorem a hobbystą.

Member

Amator (z łacićskiego “amare”, kochać) bardziej i lepiej kocha, najczęściej swoją puszkę :-)

Member
Piotr wrote:
janusz-pawlak wrote:
Piotr napisał że zawodowiec pamięta o świetle a amator ze światłem walczy.

Januszu, ja Ciebie bardzo proszę, Ty mi nie przypisuj cudzych wypowiedzi.

Quote:
To dobry początek dyskusji kto to jest zawodowiec i kiedy amator się staje zawodowcem. Ale jak to się ma do hobbysty

To jest bardzo proste i wszelkie metafory samochodowe tylko sprawę zaciemniają. Zawodowiec całość lub większość dochodów ma z fotografii, amator nie zarabia na fotografii. Do dyskusji jest kategoria półzawodowca, ćwierćzawodowca czy zawodowca w jednej szesnastej, czyli osób, które jakąś część dochodów mają z fotografii, ale nie jest ona dla nich istotna do przeżycia.
Zupełnie osobną kwestią jest jakość zdjęć. Zawodowcem jest osoba, która żyje z fotografowania do gazetek hipermarketowych – jakkolwiek nieinteresujące i banalne nie byłyby jej zdjęcia, to jest profesjonalistą.
Acha, zawodowiec i profesjonalista to synomimy, nie widzę sensu robić tu jakiś sztucznych podziałów. Nie bardzo też widzę sens rozróżniania między amatorem a hobbystą.

Przed rozpoczęciem tego wątku dużo czasu poświęciłem na przeglądanie starych. Dałbym głowę, że ta zgrabna sentencja o świetle trafnie opisująca zawodowca jest Twoja. Jeśli nie to przepraszam Ciebie i autora.

Zawód i profesja zostały już zdefiniowane, więc może nie zmieniajmy, a więc to że dostarcza zdjęć go gazetki jeszcze nie świadczy że jest profesjonalistą, dobra ?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zawód

Zawodowiec to więc kwalifikacje oraz kasa. Wydaje się jednak, że w słowie kasa uwikłane jest również pojęcie jakości.
Ktoś mu te pieniądze daje, to przecież daje za towar na którym musi zarobić, ktoś te zdjęcia musi dalej kupić albo oglądac albo…. Te zdjęcia to nie może być chłam, muszą mieć jakąś jakość skoro ktoś daje za nie kasę.

Dobrze by było więc explicite wypisać, że zawodowiec w fotografii to ktoś kto :
– ma kwalifikacje (z wykształcenia lub praktyki wie jak zrobić i umie zrobić zdjęcie)
– jego dzieło ma akceptowalną jakość (to nie może byc chłam)
– za swoje zdjęcia dostaje kasę
Wtedy gdy użyjemy pojęcie “zawodowiec” to wszyscy rozumiemy o kim mowa, nie trzeba się doszukiwać.
Problem ilosci kasy jest też istotny, może jednak zgódźmy się, że jak raz wziął kasę za zdjęcia to go to nobilitowało na zawodowca. (np. jak się raz powie TAK to już nigdy nie będzie się kawalerem, bez znaczenia czy jesteś z nią czy też nie)

Ale gdy się przyjmie powszechną definicję (wikipedia) zawodowca to już nie jest tak łatwo okreslić pojecia “amator”, bo jak z definicji zawodowca usuniemu kasę ( i związaną z nim jakośc) to co pozostało nie będzie definicja amatora.

Wiec kto to jest amator w fotografii ?
I jak stopniować, jak w argumentacji odróznić kogoś kto albo:
– ma aparat ale tylko do dokumentowania swojego życia, jak nie ma uroczystości to go nie wyciaga z torby
– albo kupił pierwszy aparat i ma frajdę z używania nowej zabawki, przedtem to był bilard a za rok będzie się cieszył z chodzenia na siłownie i zapomni o aparacie
– albo od kilku lat cały czas (i schowaną kasę przed żoną) poświeca na robienie zdjęć, żyje tym zajęciem

Trzeba ich jakoś rozróżniać przy argumentacji i aparat dla…., stałki to dla …. itd, walczy ze światłem,…
Nie każda rada dla każdego z tych ludzi będzie dobra. I sami między sobą zaczynamy się spierać bo inaczej rozumiemy dla kogo ta rada.

Dlatego założyłem ten wątek, z nadzieją że “uwspólnimy” nasze definicje, będziemy sie lepiej rozumieli i będzie mniej frustracji i mniej przekonania że nasi interlokutorzy są chyba niedorozwinięci, więc będzie mnie agresji.
Taką mam nadzieję.

Są definicje hobby w wikipedii oraz w wątku kolega podał znaczenia “amator”, trzeba to dopasować do naszych (społeczności dfv) potrzeb

jp

Member
janusz-pawlak wrote:
Dlatego założyłem ten wątek, z nadzieją że “uwspólnimy” nasze definicje, będziemy sie lepiej rozumieli i będzie mniej frustracji i mniej przekonania że nasi interlokutorzy są chyba niedorozwinięci, więc będzie mnie agresji.
Taką mam nadzieję.

Są definicje hobby w wikipedii oraz w wątku kolega podał znaczenia “amator”, trzeba to dopasować do naszych (społeczności dfv) potrzeb

jp

Przepraszam Cię Januszu. Jesteś tak rozbrajająco naiwny? masz misję ulepszania świata?

Member
Atka wrote:
janusz-pawlak wrote:
Dlatego założyłem ten wątek, z nadzieją że “uwspólnimy” nasze definicje, będziemy sie lepiej rozumieli i będzie mniej frustracji i mniej przekonania że nasi interlokutorzy są chyba niedorozwinięci, więc będzie mnie agresji.
Taką mam nadzieję.

Są definicje hobby w wikipedii oraz w wątku kolega podał znaczenia “amator”, trzeba to dopasować do naszych (społeczności dfv) potrzeb

jp

Przepraszam Cię Januszu. Jesteś tak rozbrajająco naiwny? masz misję ulepszania świata?

Wiesz, wszedłem w to forum z duzymi nadziejami na sensowną dyskusję o fotografii, wymianie poglądów, dochodzenia do czegoś wspólnego na podstawie argumentów. Mam taką potrzebę,
Nadzieję jeszcze mam ale już ją zaczynam tracić.

Czyżby to forum służyło tylko do utrzymania ludzi przy dfv aby ktoś kupował to czasopismo ?

jp

Member

Ale czy od dzielenia włosa na czworo (i to niezwiązanego bezpośrednio z robieniem zdjęć) będziesz robił lepsze zdjęcia?

Member
janusz-pawlak wrote:
Czyżby to forum służyło tylko do utrzymania ludzi przy dfv aby ktoś kupował to czasopismo?

Z całym szacunkiem, ale gdyby to forum służyło do takich dyskusji jak ta, to przestałbym je odwiedzać.

Member
janusz-pawlak wrote:
/…/
Wiesz, wszedłem w to forum z duzymi nadziejami na sensowną dyskusję o fotografii, wymianie poglądów, dochodzenia do czegoś wspólnego na podstawie argumentów. Mam taką potrzebę,
Nadzieję jeszcze mam ale już ją zaczynam tracić.

Czyżby to forum służyło tylko do utrzymania ludzi przy dfv aby ktoś kupował to czasopismo ?

Wydaje mi się, że tu znów następuje pewne pomieszanie z poplątaniem.
Jeżeli chcesz dyskutować o fotografii to może najpierw przedyskutować co ludzie rozumieją przez dyskusję o fotografii.
Może się okazać, że to co proponujesz jest raczej zupełnie niepraktyczną dyskusją z zakresu “filozofii fotografii” a nie o samej fotografii.
Być może Ciebie to pasjonuje, ale większość ludzi prawdopodobnie podchodzi do fotografii bardziej praktycznie i woli rozmawiać o konkretnych zdjęciach (Twoich, moich, swoich itp).
O ich zaletach, wadach, popełnionych błędach, ciekawych pomysłach estetycznych.
W ten sposób można się wspólnie czegoś nauczyć.
Natomiast tworzenie definicji, wielkich teorii itp jest mało praktyczne i moim zdaniem nie wnosi niczego pozytywnego.
Jest jeszcze jedna sprawa: nie można swoich nawyków i metod związanych z zawodem stosować w dziedzinach skrajnie odległych.
Elektryk np dysponuje precyzyjnym warsztatem pomiarowym, sprawdzonymi w praktyce metodami, znanymi od dziesięcioleci jednostkami.
W oparciu o to jest w stanie mierzyć, określać, klasyfikować, wyciągać konkretne wnioski, które wynikają z faktów i podważyć ich się nie da.
W fotografii nie mamy żadnych metod, mierników, jednostek.
Mamy kilka bliskoznacznych określeń (amator, hobbysta, miłośnik itp) które zresztą same w sobie są tak wieloznaczne że jakiekolwiek klasyfikowanie na ich podstawie jest raczej skazane na porażkę.
Dla mnie amatorem/hobbystą/miłośnikiem/pasjonatem jest każdy, kto nie jest zawodowcem.
Grupa ta jest oczywiście bardzo różnorodna, ale brak jest obiektywnych kryteriów i mierników żeby ją dalej różnicować.
Należy przyjąć, że zgodnie z krzywą rozkładu Gaussa jest w niej ileś tam % fotografujących kiepsko (z dowolnych powodów), cały środek to fotografujący przeciętnie (o różnym stopniu tej przeciętności), a po prawej są fotografowie utalentowani.
Dzielenie wszystkich na amatorów, hobbystów itp jest bez sensu z powodu niejednoznaczności tych określeń.
To nie są JEDNOSTKI tak jak w pomiarach elektrycznych, a taka dyskusja wcale nie służy wymianie poglądów.
Jest tylko niezłą gimnastyką mózgu.
A to ostatnie zdanie w Twojej wypowiedzi jest raczej nietaktem w stosunku do uczestników forum i samej Redakcji.

Member
Piryt wrote:
janusz-pawlak wrote:
/…/
Wiesz, wszedłem w to forum z duzymi nadziejami na sensowną dyskusję o fotografii, wymianie poglądów, dochodzenia do czegoś wspólnego na podstawie argumentów. Mam taką potrzebę,
Nadzieję jeszcze mam ale już ją zaczynam tracić.

Czyżby to forum służyło tylko do utrzymania ludzi przy dfv aby ktoś kupował to czasopismo ?

Wydaje mi się, że tu znów następuje pewne pomieszanie z poplątaniem.
Jeżeli chcesz dyskutować o fotografii to może najpierw przedyskutować co ludzie rozumieją przez dyskusję o fotografii.
Może się okazać, że to co proponujesz jest raczej zupełnie niepraktyczną dyskusją z zakresu “filozofii fotografii” a nie o samej fotografii.
Być może Ciebie to pasjonuje, ale większość ludzi prawdopodobnie podchodzi do fotografii bardziej praktycznie i woli rozmawiać o konkretnych zdjęciach (Twoich, moich, swoich itp).
O ich zaletach, wadach, popełnionych błędach, ciekawych pomysłach estetycznych.
W ten sposób można się wspólnie czegoś nauczyć.
Natomiast tworzenie definicji, wielkich teorii itp jest mało praktyczne i moim zdaniem nie wnosi niczego pozytywnego.
Jest jeszcze jedna sprawa: nie można swoich nawyków i metod związanych z zawodem stosować w dziedzinach skrajnie odległych.
Elektryk np dysponuje precyzyjnym warsztatem pomiarowym, sprawdzonymi w praktyce metodami, znanymi od dziesięcioleci jednostkami.
W oparciu o to jest w stanie mierzyć, określać, klasyfikować, wyciągać konkretne wnioski, które wynikają z faktów i podważyć ich się nie da.
W fotografii nie mamy żadnych metod, mierników, jednostek.
Mamy kilka bliskoznacznych określeń (amator, hobbysta, miłośnik itp) które zresztą same w sobie są tak wieloznaczne że jakiekolwiek klasyfikowanie na ich podstawie jest raczej skazane na porażkę.
Dla mnie amatorem/hobbystą/miłośnikiem/pasjonatem jest każdy, kto nie jest zawodowcem.
Grupa ta jest oczywiście bardzo różnorodna, ale brak jest obiektywnych kryteriów i mierników żeby ją dalej różnicować.
Należy przyjąć, że zgodnie z krzywą rozkładu Gaussa jest w niej ileś tam % fotografujących kiepsko (z dowolnych powodów), cały środek to fotografujący przeciętnie (o różnym stopniu tej przeciętności), a po prawej są fotografowie utalentowani.
Dzielenie wszystkich na amatorów, hobbystów itp jest bez sensu z powodu niejednoznaczności tych określeń.
To nie są JEDNOSTKI tak jak w pomiarach elektrycznych, a taka dyskusja wcale nie służy wymianie poglądów.
Jest tylko niezłą gimnastyką mózgu.
A to ostatnie zdanie w Twojej wypowiedzi jest raczej nietaktem w stosunku do uczestników forum i samej Redakcji.

Rozumiem więc, że proponujesz podział ludzi fotografujących na :
– zawodowcy (mam nadzieję że w definicji jak powyżej)
– reszta, z nazwami : amator, hobbysta jako synonimy

Myślę, że byłoby lepiej jednak rozróżnić co najmniej na 2 grupy w owej reszcie.
Bo wg, definicji hobbysta (jak i amator) to ktoś kto robi to z pasją, z miłości. Te słowa to znaczą.
A ktoś kto kupił aparat i wyciaga go z torby tylko wtedy gdy musi i to na własne potrzeby (urodziny, komunia) po to by mieć w albumie jak syn rósł to nie robi tego z miłosci do fotografii, prawda ?

Ostatnie zdanie : też nie czuję się z nim najlepiej.
Ale poświęć trochę czasu (nie musisz tak jak ja aż prawie 2 godzin) i prześledź do tyłu wypowiedzi w róznych wątkach forum (nie czytałem video). Przeczytaj na raz kilka lat wypowiedzi.

jp

Member

A po co dzielić? Komu i czemu to ma służyć?
Zamiast filozofować zrób kilka fajnych fotek i je pokaż – pokrytykujemy ;)

Keymaster
janusz-pawlak wrote:
Przed rozpoczęciem tego wątku dużo czasu poświęciłem na przeglądanie starych. Dałbym głowę, że ta zgrabna sentencja o świetle trafnie opisująca zawodowca jest Twoja.

Uważaj na głowę :)

Quote:
Zawód i profesja zostały już zdefiniowane, więc może nie zmieniajmy, a więc to że dostarcza zdjęć go gazetki jeszcze nie świadczy że jest profesjonalistą, dobra ?

Hm, dlaczego? Jeśli ktoś żyje z robienia zdjęć do gazetek Tesco to kim jest z zawodu? Nie fotografem?

Quote:
Zawodowiec to więc kwalifikacje oraz kasa. Wydaje się jednak, że w słowie kasa uwikłane jest również pojęcie jakości.

No, robi produkty jakości odpowiedniej dla klienta – tzn. klient uznaje, że są wystarczająco dobre jakościowo, żeby zapłacić. Ile płaci i jaka jest jakość w ocenie postronnych – raczej nie ma tu znaczenia.

Quote:
Te zdjęcia to nie może być chłam, muszą mieć jakąś jakość skoro ktoś daje za nie kasę.

Też bym chciał żyć w idealnym świecie, gdzie każdy wykonuje swój zawód w sposób doskonały, gdzie nie ma kiepskich hydraulików, dentystów, gdzie sądy się nie mylą itp. itd. :)

Quote:
Dobrze by było więc explicite wypisać, że zawodowiec w fotografii to ktoś kto :
– ma kwalifikacje (z wykształcenia lub praktyki wie jak zrobić i umie zrobić zdjęcie)
– jego dzieło ma akceptowalną jakość (to nie może byc chłam)
– za swoje zdjęcia dostaje kasę

Wszystko ok, tylko że jakość oceniasz nie Ty ani ja, a klient, który za to płaci. Jeśli w ocenie klienta jakość jest ok, przynajmniej w odniesieniu do płaconej kasy, to jest ok – niezależnie od tego, co my o tym myślimy. Natomiast jeśli klient uzna, że jakość jest nie ok, to nie płaci i wówczas taki niedoszły zawodowiec umiera z głodu, co najwyżej licząc na pośmiertną nobilitację prac.

Quote:
Problem ilosci kasy jest też istotny, może jednak zgódźmy się, że jak raz wziął kasę za zdjęcia to go to nobilitowało na zawodowca.

Nie żartuj. Jak raz skopałem komuś działkę za 15 zł to jestem dożywotnim zawodowym kopaczem działek?
Masz lekko niekonsekwentne podejście: ktoś utrzymujący się z robienia zdjęć może nie być zawodowcem, ale ktoś, kto raz jeden w życiu sprzedał jedną fotografię (i to niekoniecznie za jakąś astronomiczną kwotę) – pozostaje dożywotnio zawodowcem?

Quote:
Ale gdy się przyjmie powszechną definicję (wikipedia) zawodowca to już nie jest tak łatwo okreslić pojecia “amator”, bo jak z definicji zawodowca usuniemu kasę ( i związaną z nim jakośc) to co pozostało nie będzie definicja amatora.

Sam sobie skomplikowałeś. Odłącz od kasy jakość, to wszystko się uprości. Nie musi być żadnej korelacji między kasą i jakością, więc i nie musi być żadnej różnicy w jakości między zdjęciami zawodowca i amatora.

Quote:
Wiec kto to jest amator w fotografii ?
I jak stopniować, jak w argumentacji odróznić kogoś kto albo:
– ma aparat ale tylko do dokumentowania swojego życia, jak nie ma uroczystości to go nie wyciaga z torby
– albo kupił pierwszy aparat i ma frajdę z używania nowej zabawki, przedtem to był bilard a za rok będzie się cieszył z chodzenia na siłownie i zapomni o aparacie
– albo od kilku lat cały czas (i schowaną kasę przed żoną) poświeca na robienie zdjęć, żyje tym zajęciem

Każdy jest amatorem. I jeszcze trochę innych sytuacji też by się tu dało dopisać.

Quote:
Trzeba ich jakoś rozróżniać przy argumentacji i aparat dla…., stałki to dla …. itd, walczy ze światłem,…

Nie bardzo wiem, po co byłoby trzeba. Zwróć uwagę, że takie rozróżnianie sprzętu jest też bez sensu w przypadku zawodowców. Nawet biorąc zawodowców z najwyższej półki (cenowej :)) to optymalny sprzęt będzie różny – co innego potrzebuje zawodowiec od zdjęć reklamowych, co innego portrecista, co innego pejzażysta.

Quote:
Nie każda rada dla każdego z tych ludzi będzie dobra. I sami między sobą zaczynamy się spierać bo inaczej rozumiemy dla kogo ta rada.

Owszem, ale patrzeć należy bardziej na potrzeby i możliwości finansowe, a nie kwestie zarabiania lub nie na fotografii.

Ja przypominam, że dyskusje nie są obowiązkowe i jeśli komuś temat interesujący Janusza nie odpowiada, to nie ma obowiązku ani go czytać, ani się wypowiadać w nim.

Member
Piotr wrote:
/…/Ja przypominam, że dyskusje nie są obowiązkowe i jeśli komuś temat interesujący Janusza nie odpowiada, to nie ma obowiązku ani go czytać, ani się wypowiadać w nim.

Uffff, dobrze że nie ma takiego obowiązku.
To ja odpocznę nieco ;-)

Member

Ta dyskusja faktycznie przypomina snopowiązałkę jeżdżącą po polu bez sznurka. Wysiadam …

Keymaster

Mnie się wydaje całkiem potrzebna. Jest sporo nieporozumień i “domyślnego” traktowania amatorów i zawodowców jako monolitów, z czego są wysuwane dość niekiedy karkołomne wnioski.

Natomiast tu by się jeszcze przydała kategoria artysty, która idzie zupełnie w poprzek podziału na amatorów i zawodowców, tzn. artysta może zarówno utrzymywać się ze sztuki, jak i nie zarabiać na tym ani grosza, a nawet dokładać. Żeby było śmieszniej, wartość artystyczna prac niekoniecznie jest skorelowana z “rynkową” pozycją artysty i jego dochodami ze sztuki.

Member
janusz-pawlak wrote:

Zawodowiec to więc kwalifikacje oraz kasa. Wydaje się jednak, że w słowie kasa uwikłane jest również pojęcie jakości….

“Jakość – ogół właściwości obiektu, wiążących się z jego zdolnością do
zaspokojenia potrzeb stwierdzonych i oczekiwanych”. (PN-ISO
8402:1996)

Member

Wysiadłem, ale jeszcze na chwilę wsiądę.

Cieszę się Piotr, że napisałeś o mnie, ja właśnie leżę w poprzek, raz na miesiąc staję się zawodowcem, nie zarabiając przy tym ani grosza, żona ma plusy dodatnie u szefa a ja spokój w domu. Więcej nie mogę napisać, bo to straszna tajemnica. Ale prawda prawdziwa. I przyznam się bez bicia, że przed sesją podczytuję instrukcję do swojej Alfy.

Albowiem jest jeszcze jedna kwestia, zawodowiec mając aparat w ręku codziennie ma doskonale opanowaną guzikologię etc. To sama ma np. z PSem. A amator, ponieważ bierze aparat do ręki co jakiś czas, zapomina o opanowanych umiejętnościach i często zaczyna od nowa. Teraz dzwonił do mnie kolega z nart i pytał się, jaką korekcję należy ustawiać na śniegu, bo zapomniał, ostatni raz był na śniegu przed rokiem. Więc dlatego im/nam amatorom jest czasami trudniej. Dzięki temu jesteśmy inteligentniejsi, bardziej zahartowani i piękniejsi, bo walczymy ze światłem, własnym aparatem i dzieciakami, które nie chcą pozować.

Member
sewo wrote:
Wysiadłem, ale jeszcze na chwilę wsiądę.

Cieszę się Piotr, że napisałeś o mnie, ja właśnie leżę w poprzek, raz na miesiąc staję się zawodowcem, nie zarabiając przy tym ani grosza, żona ma plusy dodatnie u szefa a ja spokój w domu. Więcej nie mogę napisać, bo to straszna tajemnica. Ale prawda prawdziwa. I przyznam się bez bicia, że przed sesją podczytuję instrukcję do swojej Alfy.

Albowiem jest jeszcze jedna kwestia, zawodowiec mając aparat w ręku codziennie ma doskonale opanowaną guzikologię etc. To sama ma np. z PSem. A amator, ponieważ bierze aparat do ręki co jakiś czas, zapomina o opanowanych umiejętnościach i często zaczyna od nowa. Teraz dzwonił do mnie kolega z nart i pytał się, jaką korekcję należy ustawiać na śniegu, bo zapomniał, ostatni raz był na śniegu przed rokiem. Więc dlatego im/nam amatorom jest czasami trudniej. Dzięki temu jesteśmy inteligentniejsi, bardziej zahartowani i piękniejsi, bo walczymy ze światłem, własnym aparatem i dzieciakami, które nie chcą pozować.

Zobacz, jak potrzebne są definicje, kto to zawodowiec, amator itd
Mam kolegę, który nie zarabia na zdjęciach i fotografuje codziennie
Ja kiedyś też tak “pracowałem” , teraz trochcę mniej …ale on mnie mobilizuje.

jp

Member

Ja rozgraniczam jeszcze bycie zawodowcem od tego kto jakie zdjęcia potrafi wykonać. Niejednokrotnie amator (nie zarabiający) potrafi przebić zawodowca jakością, poziomem ujęć. Ważna cecha :-)

Keymaster
janusz-pawlak wrote:
Zobacz, jak potrzebne są definicje, kto to zawodowiec, amator itd
Mam kolegę, który nie zarabia na zdjęciach i fotografuje codziennie

Ba, a Noton w tej książce: https://www.dfv.pl/ksiazki.html?id=1578 się żali, że czasem przez cały tydzień nie ma czasu wziąć aparatu do ręki, tak jest zajęty robieniem biznesu fotograficznego…

Keymaster
Zeno wrote:
“Jakość – ogół właściwości obiektu, wiążących się z jego zdolnością do
zaspokojenia potrzeb stwierdzonych i oczekiwanych”. (PN-ISO
8402:1996)

Piękne! To mam urzędową definicję jakości. I świetnie się daje zastosować do fotografii profesjonalnej.

Member

Pozwole sobie dorzucic moje trzy grosze.

W mojej opinii, roznica pomiedzy zawodowym fotografem a amatorem jest taka ze ten pierwszy musi lub potrzebuje wykonac pewne zdjecia a ten drugi moze jesli ma taka chec.

To nie jest sztywna definicja lecz wedlug mnie najbardziej ogolna. Naturalnie jestem swiadomy ze sa zawodowcy nie dzialajacy zawsze na zlecenie a byc moze raczej tworzacy wlasne projekty ktore pozinej sprzedaja. Niemniej jednak mozeby chyba z duza doza pewnosci powiedziec ze nawet taki zawodowiec kadrujac scene myslami bedzie wybiegal w przyszlosc dalej niz amator a wiec wykonanie zdjecia bedzie niejako czescia wiekszego planu (stad wynika potrzeba zrobienia go).

Naturalnie trudno mi sie nie zgodzic z powyzszymi wypowiedziami odnosnie aspektow finansowych fotografii zawodowej.

Member
Piotr wrote:
Mnie się wydaje całkiem potrzebna. Jest sporo nieporozumień i “domyślnego” traktowania amatorów i zawodowców jako monolitów, z czego są wysuwane dość niekiedy karkołomne wnioski.

Natomiast tu by się jeszcze przydała kategoria artysty, która idzie zupełnie w poprzek podziału na amatorów i zawodowców, tzn. artysta może zarówno utrzymywać się ze sztuki, jak i nie zarabiać na tym ani grosza, a nawet dokładać. Żeby było śmieszniej, wartość artystyczna prac niekoniecznie jest skorelowana z “rynkową” pozycją artysty i jego dochodami ze sztuki.

A co praktycznego Piotrze i Januszu może wyniknąć z takiej dyskusji?
Tym co fotografują amatorsko (dla przyjemności, dla odprężenia itp) jest obojętne jak ich nazwiemy.
Tym co w ten sposób zarabiają też jest raczej obojętne, wazna jest dobra umowa.
Jest w tym całym nazewnictwie pewien chaos, ale wątpię czy można go w ogóle zlikwidować ponieważ narzędzia badawcze są tu raczej mizerne.
Dociekając i szufladkując w sposób “precyzyjny” stworzymy pewnie tylko nowy chaos, wcale nie mniejszy od poprzedniego.
Pojęcie artysty to trochę inny problem, tu definicja jest potrzebna ze względu na skutki prawne: zniesławienie, problemy związane z wiarą itp.
Inna rzecz że jest ona dość pojemna i rozciągliwa.
Ale to jest jedyny przypadek gdzie ona jest potrzebna.
W codziennym życiu jest zupełnie zbędna, zresztą nie tylko tutaj.
W innych dziedzinach jest tak samo, można sobie dyskutować czy człowiek który coś sobie zespawał to amator, zawodowiec, może być też w tym artystą lub partaczem itp.
Artysta może sobie spawać za darmo a partacz może nieźle zarabiać.
Normalnie, jak to w życiu.
Takich rzeczy precyzyjnie zdefiniować się nie da, jest to zresztą zupełnie zbędne.
Definicje są czasem potrzebne tylko prawnikom, ale to już inna sprawa.

A definicja jakości jest piękna i daje się zastosować nie tylko do fotografii profesjonalnej, ale do absolutnie wszystkiego.
Rodzina niedzielnego pstrykacza też ma jakieś “potrzeby oczekiwane”.
A inne dziedziny np wychowywanie dzieci. To samo.

Member
janusz-pawlak wrote:
sewo wrote:
Wysiadłem, ale jeszcze na chwilę wsiądę.

Cieszę się Piotr, że napisałeś o mnie, ja właśnie leżę w poprzek, raz na miesiąc staję się zawodowcem, nie zarabiając przy tym ani grosza, żona ma plusy dodatnie u szefa a ja spokój w domu. Więcej nie mogę napisać, bo to straszna tajemnica. Ale prawda prawdziwa. I przyznam się bez bicia, że przed sesją podczytuję instrukcję do swojej Alfy.

Albowiem jest jeszcze jedna kwestia, zawodowiec mając aparat w ręku codziennie ma doskonale opanowaną guzikologię etc. To sama ma np. z PSem. A amator, ponieważ bierze aparat do ręki co jakiś czas, zapomina o opanowanych umiejętnościach i często zaczyna od nowa. Teraz dzwonił do mnie kolega z nart i pytał się, jaką korekcję należy ustawiać na śniegu, bo zapomniał, ostatni raz był na śniegu przed rokiem. Więc dlatego im/nam amatorom jest czasami trudniej. Dzięki temu jesteśmy inteligentniejsi, bardziej zahartowani i piękniejsi, bo walczymy ze światłem, własnym aparatem i dzieciakami, które nie chcą pozować.

Zobacz, jak potrzebne są definicje, kto to zawodowiec, amator itd
/…/

Zupełnie nie rozumiem skąd taki dziwny wniosek, do czego tu jest Sympatycznemu Koledze “sewo” potrzebna definicja.
A jakby ją miał to co by ona zmieniła w Jego życiu??? Tylko proszę konkretnie ;-)

Member

A ja dalej uważam że wszystkie “nieporozumienia” wywodzą się nie z braku definicji a z szerokości pojęć jakie te słowa określają .
Zacznijmy od postawionego w wątku pytania , już ono może być błędne .
1 Kto to jest hobbysta, amator, zawodowiec FOTOGRAFII
2 Kto to jest hobbysta, amator, zawodowiec FOTOGRAF
Niby to samo a już zmienia sens tego pytania i to znacząco .
Drugim aspektem jest też to co chcemy tymi określeniami opisać . Czy ma to być sposób podejścia do fotografii , cel jej wykonywania ( zarobkowo czy też dla przyjemności czy chęci zatrzymania wspomnień )
Czy też w ten sposób chcemy określić poziom wykonania .
Tych określeń możemy użyć w obydwóch aspektach i jeden z drugim może nie mieć nic wspólnego . To że ktoś robi coś zawodowo ( w domyśle zarobkowo ) wcale nie oznacza że zdjęcia będą wysokiego lotu . To że ktoś robi amatorsko ( w domyśle za darmo ) wcale nie oznacza że to nie będą świetne zdjęcia .
Są to szerokie pojęcia i bardzo między sobą się mieszają i dlatego ciężko to jednoznacznie zdefiniować .
Dajmy na to jest Pan , Pani Zawodowy Fotograf który zarabia na robieniu zdjęć . Ale są to zdjęcia paszportowe , legitymacyjne itp . robi to kupę lat, nudzi go to, nie bawi, nie “wkłada w to serca ” zdjęcia są jakie są klienci płacą i jest OK
A z drugiej strony ten sam fotograf jest maniakiem zdjęć macro , zapalonym hobbystą który potrafi godzinami czatować na łąkach żeby upolować upragniony okaz .Zdjęcia są na światowym poziomie ale nie ma z tego złamanego grosza ale jest to jego hobby , pasja .Kim jest ten ktoś ? Hobbystą zawodowcem ? Jak go ZDEFINIOWAĆ ?

Member

No to ja się pytam; komu? czemu ? po co? na co? dlaczego? potrzebne są te definicje?
Jest super. Udało się zbudować definicję. Tak , teraz czas na kolejny podział. Trzeba wszystkich fotografów podzielić dalej. Proponuję młodszy zawodowiec, zawodowiec, no i starszy zawodowiec (starszy wiekiem, starszy stażem hmm).
Teraz czas na amatorów. Amator zielony, amator dojrzewajacy i w koncu ten najlepszy, super dojrzały. Aby było krócej proponuję nazwać go czerwonym. Chyba sie nikt nie obrazi? To taki ładny kolor.
Trzeba by ich wszystkich oznakować, bo przecież mogą się nam mylić. To przecież bardzo ważne.
Może opaski, nie, to już było i źle się kojarzy. Przepraszam, nikogo nie chciałem tymi słowami urazić. To może znaczki?
O tak, znaczki są super. Dobrze że chodzimy ubrani. Bo jak pewna grupa nudystów miała swój zlot to też się chcieli jakoś oznaczyć, tylko zrobił się problem gdzie maja ten znaczek sobie wpiąć. Ale od czego jest ludzka pomysłowość?
Ubrali berety.
Tak, to jest pomysł berety. Jak się Wam podoba pomysł z beretami?
No tak, tylko kto ma je nosić? Zawodowcy czy amatorzy?
Ale od czego jest ludzka pomysłowośc? Przecież mogą być różne kolory. Jedni bedą nosic beret z cyckiem drudzy bez cycka, lub też jedni moherowe, a drudzy te inne- gładkie.
Hmm, trochę się zapętliłem, coś jak ta dyskusja.
Jednak mimo wszystko, dalej mi się nasuwa: “Koń jaki jest, każdy widzi….”

Member

eteter;)
To ja proponuję powołanie Rady Starszych która nadawała by te tytuły .
Stopień zaawansowania będzie określany kolorem przysługującego body ( a co ? przemaluje się )
I do tego zdjęcia wrzucane do galerii obowiązkowo mają być oznaczane odpowiednim kolorowym kółeczkiem w górnym lewym rogu .
I do tego wszyscy artyści mają być oznaczeni długimi szalami podczas procesu twórczego ;)
I w końcu nastanie ład i porządek ;)

Member
Krzysz_tof wrote:
eteter;)
To ja proponuję powołanie Rady Starszych która nadawała by te tytuły .
Stopień zaawansowania będzie określany kolorem przysługującego body ( a co ? przemaluje się )
I do tego zdjęcia wrzucane do galerii obowiązkowo mają być oznaczane odpowiednim kolorowym kółeczkiem w górnym lewym rogu .
I do tego wszyscy artyści mają być oznaczeni długimi szalami podczas procesu twórczego ;)
I w końcu nastanie ład i porządek ;)

Właśnie, właśnie!
Całkiem zapomniałem kto miałby tym wszystkim zarządzać.

Member

Ale tu jakieś tytuły już są, po lewej, Bywalec, Gawędziarz itd. Trzeba to tylko rozbudować, skorelować z jakimiś punktami i średnimi i koniecznie zaakcentować kolorystycznie.

To piryt: nie traktuj tej dyskusji tak poważnie, przynajmniej ja się tym bawię. Definicji nie potrzebuję, z semiotycznego punktu widzenia wiem kim jestem, ale pocieszyło mnie. że odnalazłem się w stwierdzeniu Piotra.
Cały ten portal i forum powinny być nie tylko źródłem wiedzy, ale i relaksu, powinno tu być miło, stąd czasami takie zaczepki intelektualne. Bo wszyscy jesteśmy amatorami fotografii – amator dla mnie, jak już pisałem, to nie nieudacznik walczący ze światłem tanią puszką spoza stajni C-N, ale miłośnik fotografii, ten kto może, w odróżnieniu od tego który musi.

Member
sewo wrote:
Bo wszyscy jesteśmy amatorami fotografii

Ja tam bynajmniej za takiego się uważam i dobrze mi z tym ;-)

Member
eteter wrote:
No to ja się pytam; komu? czemu ? po co? na co? dlaczego? potrzebne są te definicje?
Jest super. Udało się zbudować definicję. Tak , teraz czas na kolejny podział. Trzeba wszystkich fotografów podzielić dalej. Proponuję młodszy zawodowiec, zawodowiec, no i starszy zawodowiec (starszy wiekiem, starszy stażem hmm).
Teraz czas na amatorów. Amator zielony, amator dojrzewajacy i w koncu ten najlepszy, super dojrzały. Aby było krócej proponuję nazwać go czerwonym. Chyba sie nikt nie obrazi? To taki ładny kolor.
Trzeba by ich wszystkich oznakować, bo przecież mogą się nam mylić. To przecież bardzo ważne.
Może opaski, nie, to już było i źle się kojarzy. Przepraszam, nikogo nie chciałem tymi słowami urazić. To może znaczki?
O tak, znaczki są super. Dobrze że chodzimy ubrani. Bo jak pewna grupa nudystów miała swój zlot to też się chcieli jakoś oznaczyć, tylko zrobił się problem gdzie maja ten znaczek sobie wpiąć. Ale od czego jest ludzka pomysłowość?
Ubrali berety.
Tak, to jest pomysł berety. Jak się Wam podoba pomysł z beretami?
No tak, tylko kto ma je nosić? Zawodowcy czy amatorzy?
Ale od czego jest ludzka pomysłowośc? Przecież mogą być różne kolory. Jedni bedą nosic beret z cyckiem drudzy bez cycka, lub też jedni moherowe, a drudzy te inne- gładkie.
Hmm, trochę się zapętliłem, coś jak ta dyskusja.
Jednak mimo wszystko, dalej mi się nasuwa: “Koń jaki jest, każdy widzi….”

:DDDD

Member
sewo wrote:
Ale tu jakieś tytuły już są, po lewej, Bywalec, Gawędziarz itd. Trzeba to tylko rozbudować, skorelować z jakimiś punktami i średnimi i koniecznie zaakcentować kolorystycznie.

To piryt: nie traktuj tej dyskusji tak poważnie, przynajmniej ja się tym bawię.

:DDD
Piryt jest poważnym panem ale to też jest fajne i nadaje koloryt dyskusjom :) Jak i Janusz :) a Piotr rozsądnie ustawia nas do pionu i sprawiedliwie bije po łapkach:)

Member
Zeno wrote:
janusz-pawlak wrote:

Zawodowiec to więc kwalifikacje oraz kasa. Wydaje się jednak, że w słowie kasa uwikłane jest również pojęcie jakości….

“Jakość – ogół właściwości obiektu, wiążących się z jego zdolnością do
zaspokojenia potrzeb stwierdzonych i oczekiwanych”. (PN-ISO
8402:1996)

Tak, faktycznie bardzo dobre. Większość ludzi myli niestety termin “jakość” z wysoką jakością.

Member
sewo wrote:
/…/To piryt: nie traktuj tej dyskusji tak poważnie, przynajmniej ja się tym bawię. Definicji nie potrzebuję, z semiotycznego punktu widzenia wiem kim jestem, ale pocieszyło mnie. że odnalazłem się w stwierdzeniu Piotra.
/…/

Ja też traktuję to dość rozrywkowo, ale czasem staram się być jednak logiczny.
I powiem szczerze, że często z pewnym trudem zachowuję powagę bo w pierwszym odruchu przychodzą mi raczej różne frywolne pomysły ;-)
Pozdrowienia.

Keymaster
ogotaj wrote:
Pozwole sobie dorzucic moje trzy grosze.

W mojej opinii, roznica pomiedzy zawodowym fotografem a amatorem jest taka ze ten pierwszy musi lub potrzebuje wykonac pewne zdjecia a ten drugi moze jesli ma taka chec.

To też. Jeszcze z naciskiem na to, że zawodowiec musi zrobić zdjęcie, które się spodoba klientowi, a amator może robić zdjęcie lub nie, a do tego zadowolony z niego ma być on sam.

Keymaster
Piryt wrote:
A co praktycznego Piotrze i Januszu może wyniknąć z takiej dyskusji?

Może skończą się irytujące generalizacje co do sprzętu amatorskiego i zawodowego, tego co musi mieć zawodowiec oraz tego, czego amator absolutnie nie potrzebuje.

Na przykładzie: czego naprawdę potrzebuje zawodowiec żyjący z robienia gazetek Tesco, gdzie największe zdjęcie ma poniżej A4, drukowane jest na bardzo kiepskim papierze w technologii offsetowej, a czego potrzebuje amator, który lubi sobie powiesić na ścianie pejzaż wydrukowany na drukarce fotograficznej w formacie A2.

Quote:
Pojęcie artysty to trochę inny problem, tu definicja jest potrzebna ze względu na skutki prawne: zniesławienie, problemy związane z wiarą itp.

Zaraz przyjdzie Darek i Ci powie, że artysta nie ma immunitetu na obrażanie (to się fajnie w języku prawnym nazywa), więc nie – do tego definicja artysty nie jest potrzebna.

Quote:
W innych dziedzinach jest tak samo, można sobie dyskutować czy człowiek który coś sobie zespawał to amator, zawodowiec, może być też w tym artystą lub partaczem itp.

Można oczywiście twierdzić, że ktoś, kto przeskoczył przez płot, jest wyczynowym skoczkiem wzwyż, ale raczej mało ktoś się z tym zgodzi.

Quote:
Takich rzeczy precyzyjnie zdefiniować się nie da, jest to zresztą zupełnie zbędne.
Definicje są czasem potrzebne tylko prawnikom, ale to już inna sprawa.

Ustalenie pewnych definicji stanowi podstawę każdej dyskusji. Inaczej mówiąc o fotografii jeden miałby na myśli łowienie ryb, a inny – gotowanie bigosu.

Keymaster
eteter wrote:
Teraz czas na amatorów. Amator zielony, amator dojrzewajacy i w koncu ten najlepszy, super dojrzały. Aby było krócej proponuję nazwać go czerwonym. Chyba sie nikt nie obrazi? To taki ładny kolor.

Ale zauważyłeś, że ludzie się sami określają na tym polu (i innych)? Mówią o sobie początkujący amator, zaawansowany amator itp. Przy czym czasem wychodzi, że ktoś, kto twierdzi, że jest początkujący, robi świetne zdjęcia (a określa się tak, bo w porównaniu ze swoimi mistrzami jest początkujący), za to ten, który określa siebie jako weterana fotografii, może nie tylko robić fatalne zdjęcia, ale zupełnie nie radzić sobie z podstawowymi problemami technicznymi.

Quote:
Jednak mimo wszystko, dalej mi się nasuwa: “Koń jaki jest, każdy widzi….”

Znaczy – taki, jak w telewizji pokazują? :) To ponoć niedługo najlepszym fotografem ślubnym zostanie Steczkowska. Serio, serio.

Member
Piotr wrote:
/…/
Ustalenie pewnych definicji stanowi podstawę każdej dyskusji. Inaczej mówiąc o fotografii jeden miałby na myśli łowienie ryb, a inny – gotowanie bigosu.

No to ja może poczekam aż Wy te definicje ustalicie i nareszcie będzie wiadomo o czym dyskutujemy (i po co?).
Tylko aparaturę badawczą macie słabą. Amator, hobbysta, miłośnik, pasjonat to nie są precyzyjne jednostki układu SI.

Member

Jaż już chyba wiem, co się dzieje. Jest styczeń, dzień jest krótki, pogoda paskudna, niedźwiedzie śpią w barłogach a ludzie głupieją i bawią się w definicje. Trzeba zorganizować jakiś konkurs, np. Moje pierwsze zdjęcie zrobione pierwszym aparatem cyfrowym. Ale to jest tylko propozycja, rządzi Piotr.
Albo dyskusja, co sp…li Kodak i Polaroid, z tak dobrze opłacanymi szefami, że skończyli na śmietniku historii i kto będzie następny i dlaczego Sony?

Keymaster
Piryt wrote:
Tylko aparaturę badawczą macie słabą. Amator, hobbysta, miłośnik, pasjonat to nie są precyzyjne jednostki układu SI.

Chcesz wagę i centymetr stosować w naukach społecznych? :)

Member
Piotr wrote:
Może skończą się irytujące generalizacje co do sprzętu amatorskiego i zawodowego, tego co musi mieć zawodowiec oraz tego, czego amator absolutnie nie potrzebuje

Serio, jest to powód do irytacji? :D

Member

Nieporozumienia definicyjne biorą się chyba stąd, że dla niektórych składnikami definicyjnymi są pojęcia wartościujące. Co to znaczy początkujący amator czy zaawansowany? Co to znaczy dobry (Zorka, tylko Zorka…) lub tani sprzęt (dla niektórych tani będzie ND3x) – wszystko tu jest względne. Dlatego trudno na tym budować definicje. Rzecz nie w określeniach tylko w motywacjach.

Member
Piotr wrote:
Piryt wrote:
Tylko aparaturę badawczą macie słabą. Amator, hobbysta, miłośnik, pasjonat to nie są precyzyjne jednostki układu SI.

Chcesz wagę i centymetr stosować w naukach społecznych? :)

Dobra, dobra.
Proszę się nie wykręcać sianem tylko podać te definicje ;-)))

Member
strzelec wrote:
Nieporozumienia definicyjne biorą się chyba stąd, że dla niektórych składnikami definicyjnymi są pojęcia wartościujące. Co to znaczy początkujący amator czy zaawansowany? Co to znaczy dobry (Zorka, tylko Zorka…) lub tani sprzęt (dla niektórych tani będzie ND3x) – wszystko tu jest względne. Dlatego trudno na tym budować definicje. Rzecz nie w określeniach tylko w motywacjach.

Oznacza to więc tylko tyle, (oraz z większości wypowiedzi w tym wątku), że nie powinniśmy używać jako kryterium że coś jest dla zawodowca a cos dla amatora, uzywać tego jak argumentu. I też w nazwie wątku.

Jedno jest (prawie) pewne “zawodowca” mamy, nie jest idealna definicja ale jest,
zawodowiec to ktoś kto :
– ma kwalifikacje (z wykształcenia lub praktyki wie jak zrobić i umie zrobić zdjęcie)
– robi to dla pieniędzy

Nic nie mówimy jakim sprzętem ani jaka jest jakość pracy. Może tylko tyle, że jakość pracy zawodowaca musi być wystarczające dla tego kto za nią płaci. I tyle.

Myśle że nic więcej, nic dalej.

Gdybyśmy poszli krok dalej to wpadniemy w “czarną dziurę” oceny jakości zdjęcia.
A amator to ten który robi zdjęcia dla przyjemnosci, więc jak nazwiemy faceta który ma kwalifikacje, płacą mu za zdjecia i robi te zdjęcia z przyjemnościa ?
Chyba nadal i tylko : zawodowiec

jp

Member
janusz-pawlak wrote:
… więc jak nazwiemy faceta który ma kwalifikacje, płacą mu za zdjecia i robi te zdjęcia z przyjemnościa ?
Chyba nadal i tylko : zawodowiec

jp

Jest dobrze, jeżeli zawód (dowolny) wykonuje się z przyjemnością!

Keymaster
janusz-pawlak wrote:
A amator to ten który robi zdjęcia dla przyjemnosci, więc jak nazwiemy faceta który ma kwalifikacje, płacą mu za zdjecia i robi te zdjęcia z przyjemnościa ?
Chyba nadal i tylko : zawodowiec

Zawsze lepiej, żeby lubić pracę, którą się wykonuje, choć oczywiście nie jest to konieczne i w życiu różnie bywa. Zresztą ktoś tu rzucił przykład fotografa-zawodowca od jednej dziedziny, który jednocześnie jest amatorem i pasjonatem na innej działce fotografii. Też całkiem realne.

Zeno był szybszy :)

Member

No i fajnie, pogadali my sobie i co z tego wynika?
Każda dyskusja powinna się chyba zakończyć jakimiś wnioskami, bo inaczej to jaki jest właściwie cel takiego dyskutowania?
Moje wnioski są takie: zawodowiec bierze za fotografowanie pieniądze, a amatorem jest ten kto nie jest zawodowcem (co zresztą było oczywiste od samego początku).
I niech mi teraz ktoś wyjaśni do czego ta “pogłębiona wiedza” może się przydać???

Keymaster
Piryt wrote:
No i fajnie, pogadali my sobie i co z tego wynika?
Każda dyskusja powinna się chyba zakończyć jakimiś wnioskami, bo inaczej to jaki jest właściwie cel takiego dyskutowania?

Ależ proszę bardzo :)

Quote:
Moje wnioski są takie: zawodowiec bierze za fotografowanie pieniądze, a amatorem jest ten kto nie jest zawodowcem (co zresztą było oczywiste od samego początku).

No, niezupełnie :) Zawodowiec to ten, co żyje z fotografowania – czyli ponad połowa jego dochodów jest z tego źródła. Osoba, która z zarabiania na zdjęciach ma na zabawki fotograficzne, a rachunki i jedzonko płaci z innej pracy jest… no właśnie… półprofesjonalistą, ćwierć profesjonalistą, zawodowcem w 1/16 itd.
Druga kwestia, to niełączenie wysokiej jakości zdjęć, doskonałych umiejętności itp. z byciem zawodowcem. Zawodowiec może robić świetne zdjęcia, ale przede wszystkim musi umieć sprzedać takie zdjęcia, jakie robi, niezależnie od tego, czy one są świetne, czy takie sobie. Amator może robić zdjęcia lepsze od prac zawodowca, ale np. nie umie ich sprzedać (lub nie zarabia na nich z innych powodów).

Quote:
I niech mi teraz ktoś wyjaśni do czego ta “pogłębiona wiedza” może się przydać???

Do zaprzestania mylenia fotografa zawodowego z fotografem dobrym, a zdjęcia “sprzedawalnego” ze zdjęciem wysokiej jakości. Także, do nie sugerowania, że jakiś sprzęt jest potrzebny (w domyśle: wszystkim) zawodowcom, a jakiś jest dla amatorów.

Wnioski też mogą być dyskutowane :)

Member

To ja w sprawie tych wniosków. Uważam, że im większy amator, tym bardziej profesjonalny sprzęt by mu się przydał, aby mu pomógł zrobić dobre zdjęcie (ostrzenie, ekspozycja, dobry wizjer, szybkostrzelność, dobiegaczka). A zawodowiec i na drzwiach od stodoły …. tfu, to nie ten temat, … i mydelniczką piękne zdjęcia zrobi.

Member
Piryt wrote:
No i fajnie, pogadali my sobie i co z tego wynika?
Każda dyskusja powinna się chyba zakończyć jakimiś wnioskami, bo inaczej to jaki jest właściwie cel takiego dyskutowania?
Moje wnioski są takie: zawodowiec bierze za fotografowanie pieniądze, a amatorem jest ten kto nie jest zawodowcem (co zresztą było oczywiste od samego początku).
I niech mi teraz ktoś wyjaśni do czego ta “pogłębiona wiedza” może się przydać???

Piryt, a Ciebie co podkusiło?

Member

Podobne dyskusje o amatorach i zawodowcach obserwuję od wielu lat w wielu dziedzinach twórczości. A pierwsze, jakie czytałem to dysputy elektroników, radioamatorów. I powiem Wam, że dynamika tych „rozważań” jest niemal zawsze napędzana przez kompleks Demoklesa hobbystów. Niejednokrotnie obserwowałem zarzuty, wręcz ataki na zawodowców z powodu ich domniemanej wyższości, niedoceniania amatorów, uprawiania chałtury, a nawet nie podejmowania dyskusji. I niejednokrotnie sami w takich akcjach jeszcze siebie dognębiali… Natomiast ataku zawodowca na amatora to nie pamiętam. No chyba, że „tirowców” na kierowców sam. osobowych, wszak zdolności twórczych na CB „tirowcom” to odmówić nie można… A przecież nie o konkurencję na niwie twórczości tu chodzi, ani o jakąś filozofię semantyki. Przynajmniej nie powinno o to chodzić.
Na tym forum jest akademicko i elegancko. Pogadaliście o motoryzacji, nawet ktoś zaczął o koniach (bo jaki jest, każdy widzi) i już myślałem, że dalej będzie o derbach, ale niestety… Oczywiście, rozważać trzeba, tyle, że w wolnych chwilach. Bo przede wszystkim Panie i Panowie to róbmy zdjęcia! Starajmy się jak najlepiej i miejmy z tego satysfakcję. Bo różnica między amatorem a zawodowcem polega na tym, że amator cieszy się zdjęciami, a zawodowiec martwi, bo mało zarobił …

Keymaster
greymetal wrote:
I powiem Wam, że dynamika tych „rozważań” jest niemal zawsze napędzana przez kompleks Demoklesa hobbystów. Niejednokrotnie obserwowałem zarzuty, wręcz ataki na zawodowców z powodu ich domniemanej wyższości, niedoceniania amatorów, uprawiania chałtury, a nawet nie podejmowania dyskusji.

Hm, ale to chyba nie w tym wątku?

Quote:
Natomiast ataku zawodowca na amatora to nie pamiętam.

A rozmawiałeś kiedyś z zawodowcem od ślubów? :)

Quote:
Bo różnica między amatorem a zawodowcem polega na tym, że amator cieszy się zdjęciami, a zawodowiec martwi, bo mało zarobił …

Albo: zawodowiec robi zdjęcia, żeby zarobić, a amator – bo na robienie zdjęć zarobił :)

Member

… Damoklesa :-)

Member
sewo wrote:
… Damoklesa :-)

Nie wiem skąd się to wzięło, ale kogo nie zapytam to zawsze mówi Demoklesa. Ciekawe dlaczego?

Member
eteter wrote:
sewo wrote:
… Damoklesa :-)

Nie wiem skąd się to wzięło, ale kogo nie zapytam to zawsze mówi Demoklesa. Ciekawe dlaczego?

Z tego samego powodu, że czesto mówi się “tutej” “dzisiej”. Lenistwo językowe.

Member

Moja żona mówi, że to dlatego, że teraz mamy DEmokrację …

Member
greymetal wrote:
/…/ Oczywiście, rozważać trzeba, tyle, że w wolnych chwilach. Bo przede wszystkim Panie i Panowie to róbmy zdjęcia! Starajmy się jak najlepiej i miejmy z tego satysfakcję. Bo różnica między amatorem a zawodowcem polega na tym, że amator cieszy się zdjęciami, a zawodowiec martwi, bo mało zarobił …

Też tak uważam, ale może zmieńmy wyraz “trzeba” na “można”.
Może też bodźcem do takich dyskusji jest jeszcze jedna rzecz: naturalna skłonność do porządkowania, systematyzowania, dzielenia na grupy, ścisłego definiowania itp. związana z uprawianym zawodem.
Takie podejście jest korzystne jeśli ktoś jest np konstruktorem, w takim przypadku bardzo ułatwia pracę.
Ale są dziedziny (zwłaszcza artystyczne) których w ten sposób traktować się nie da (i nie ma zresztą takiej potrzeby).
Zamiast upraszczać tylko niepotrzebnie komplikujemy proste sprawy.
Lepiej się na luzie włóczyć po przyrodzie z aparatem w ręku niż siedzieć w domu, dzielić, definiować i wpadać w zupełnie zbędne stresy.

Member

ok, proszę jednak zajrzeć do innych wątków, gdzie odpowiadamy na pytania, radzimy, dyskutujemy( czasami bardzo emocjonalnie), gdzie kluczownym słowem jest …dla amatora, zawodowiec, profesjonalista itp..
I mnóstwo niejasności i sporów wynika z tego, że dla wielu z nas te słowa kluczowe znaczą co innego.

Gdybyśmy zakreślili, przynajmnie w przyblżenu, jaki jest zakres pojęciowy tych słów to znacznie mniej adrealiny wylewało by się z naszych postów i mielibyśmy o naszych interlokutorach lepsze zdanie.

jp

Member
janusz-pawlak wrote:
ok, proszę jednak zajrzeć do innych wątków, gdzie odpowiadamy na pytania, radzimy, dyskutujemy( czasami bardzo emocjonalnie), gdzie kluczownym słowem jest …dla amatora, zawodowiec, profesjonalista itp..
I mnóstwo niejasności i sporów wynika z tego, że dla wielu z nas te słowa kluczowe znaczą co innego.

Gdybyśmy zakreślili, przynajmnie w przyblżenu, jaki jest zakres pojęciowy tych słów to znacznie mniej adrealiny wylewało by się z naszych postów i mielibyśmy o naszych interlokutorach lepsze zdanie.

jp

A mnie się wydaje że to wylewanie adrenaliny wcale nie jest związane z różnym rozumieniem stosowanych określeń tylko z różnicami charakterologicznymi dyskutantów.
W takiej dużej grupie zawsze się znajdzie ktoś kto niezbyt dokładnie coś przeczyta, nie zrozumie, myśli niezbyt logicznie, ktoś kto lubi podpuszczać albo prowokować itp.
Są też zapewne tacy, którzy lubią sobie podyskutować dla rozrywki lub gimnastyki mózgu zupełnie niezależnie od tematu.
I niczego tu żadne definicje nie zmienią, wystarczy że ktoś się niezręcznie wyrazi, ktoś na to ostro odpowie i już się zaczyna.
Zjawisko jest czysto psychologiczne i często zupełnie nieracjonalne.
I na to nie ma recepty.

Member

Piryt, świetna charakterystyka i diagnoza forumowych dyskusji. Dodam jeszcze, że piszemy dużymi skrótami, stąd też biorą się nieporozumienia… Kłócą się także ci, którzy mają te same, ale inaczej wyrażane, poglądy.
Cały urok forum internetowego ;-)

Member
eteter wrote:
sewo wrote:
… Damoklesa :-)

Nie wiem skąd się to wzięło, ale kogo nie zapytam to zawsze mówi Demoklesa. Ciekawe dlaczego?

Może dlatego że niektórym DAMOkles kojarzy się z DAMĄ? :)

Viewing 94 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.