Strona główna Fora Foto Inne O “zasadach” i ich łamaniu :) pt 2

O “zasadach” i ich łamaniu :) pt 2

Inne

Member

ten wątek został zainspirowany ciekawym wątkiem użytkownika “Piryt”

oto link:

https://www.dfv.pl/forum/viewtopic.php?id=6212

Drogi Pirycie. zgadzam się z Tobą, co do faktu, że zasady to ważna rzecz. np w życiu. honorowe zasady trzymania się prawej postawy prezentowanej wobec przyjaciół, rodziny, innych. to piękna rzecz i staram się żyć trzymając się zasad bycia fair. zastanawiam się jednak… (tu zacytuję Twoją w pełni prawdziwą wypowiedź)..

“Stwierdzono, że pewne układy elementów tworzących obraz powodują u widza silne reakcje.
Obrazy takie są częściej oglądane, zapamiętywane, komentowane i w końcu też kupowane.”

a zatem.. moje główne pytanie to:

PO CO robić częściej oglądane, zapamiętywane, komentowane i w końcu też kupowane zdjęcia?

czy popularność jest tak oczywistym wyznacznikiem wartości, że atrybuty różnorodności i unikatowości spojrzenia każdego fotografującego można zaniedbać?

w muzyce np kolejne gamy pojawiały się stopniowo i były wynikiem znajdowania kolejnych patentów na piękno a
jednocześnie łamania zasad poruszania się w obrębie gam istniejących.

podręcznikowe patenty, o których piszesz prowadzą do powstawania kolejnych fajnych zdjęć, to prawda. jedne i drugie bazują na charakterze ludzkiej percepcji wizualnej.

wydaje mi się, że takie fajne ‘zdjęcia podporządkowane’ nie są ani bardziej ani mniej cenne niż fajne zdjęcia, powstałe bardziej spontanicznie, bez zastanowienia.

zasady są i zaiste działąją, niemniej nie są jedynym wyznacznikiem dobrego zdjęcia.

ja jestem fanem różnorodności a “zasady” są jej wrogiem.

istnieją więc dwa godne szacunku punkty widzenia.

czy ktoś myśli podobnie?

Member

A nie mogłeś tego postu dać do tamtego wątku?
Sorki ,że się czepiam ,ale potem robi się taki bajzel na forum :)))

Member
Cris70_ wrote:
A nie mogłeś tego postu dać do tamtego wątku?
Sorki ,że się czepiam ,ale potem robi się taki bajzel na forum :)))

nie ma problemu:)
w moim wątku chodzi dyskusję z samym podejściem tamtego Autora a tam dyskusja zamieniła się w dyskusję kolejnych reguł.

to forum jest świetne merytorycznie, ale potrzebuje engine z systemem ‘drzewa’ do katalogowania postów w wątku, bo często dyskusja w ramach wątku ‘grzęźnie’.

Member
006 wrote:
ten wątek został zainspirowany ciekawym wątkiem użytkownika “Piryt”
/…/

Miło mi Szanowny Kolego że zainteresowałeś się moim tematem i wcale się nie dziwię że zaproponowałeś swój podobny.
Z tego co napisałeś później domniemywam, że będąc człowiekiem dobrze wychowanym nie chciałeś brutalnie przerywać dyskusji, która zeszła na tzw. manowce.
Ale do rzeczy.
Wydaje mi się , że trzeba zacząć od uściślenia pojęcia “działanie spontaniczne”.
MZ wersje mogą być dwie.
Wersja 1.
Tu od razu przypomina mi się to co opowiedział mi kiedyś kolega nauczyciel.
W pracowni chemicznej uczniowie wykonują w czasie lekcji różne doświadczenia mające zawsze jakiś konkretny cel (czyli działanie zgodne z zasadami).
Są one ciekawe, ale i tak największą frajdą jest dla młodzieży zlanie na końcu lekcji (to jest nagroda) wszystkich pozostałości do jednej zlewki (działanie spontaniczne) w nadziei że powstanie coś wspaniałego: piękne kolory albo wybuch itp.
I powstaje zawsze to samo: trochę brudnej wody.
Wersja 2.
Jeden twórca przez całe życie trzyma się zasad i tworzy bardzo ładne obrazy.
Drugi działa spontanicznie, jak tylko pozna jakąś zasadę to od razu stara się ją zanegować, zmodyfikować żeby osiągnąć jakiś niecodzienny efekt.
Np. znając zasady perspektywy zbieżnej robi śmiały eksperyment i tworzy jej odwrotność (wszystkie linie od punktu rozchodzą się na zewnątrz).
Eksperyment się udaje, efekt jest ciekawy, tylko co się dzieje dalej?
Dalej znajduje naśladowców, którzy robiąc to samo otrzymują ten sam efekt.
Z biegiem czasu powstaje w ten sposób nowa zasada, (tutaj zasada perspektywy odwrotnej czyli rozbieżnej) i wchodzi do podręczników akademickich.
Taka właśnie perspektywa jest stosowana przy tworzeniu ikon (ja nie jestem taki strasznie mądry tylko poczytałem sobie o tym trochę w internecie).
Dotychczasowy zbiór zasad został uzupełniony o nową zasadę i to jest tylko jego naturalny rozwój.

Natomiast skłonność do “łamania” zasad zawsze kojarzy mi się z twórcami początkującymi (wersja 1) którzy chcą szybko stać się sławni i idą na skróty.
Nie zdobywają wiedzy tylko uważają że są “awangardą” więc ona ich nie obowiązuje.

I chyba nie ma tu dwu punktów widzenia tylko trzeba sprecyzować założenia.
Pozdrawiam.

Member
Piryt wrote:
Wersja 1.
Tu od razu przypomina mi się to co opowiedział mi kiedyś kolega nauczyciel.
W pracowni chemicznej uczniowie wykonują w czasie lekcji różne doświadczenia mające zawsze jakiś konkretny cel (czyli działanie zgodne z zasadami).
Są one ciekawe, ale i tak największą frajdą jest dla młodzieży zlanie na końcu lekcji (to jest nagroda) wszystkich pozostałości do jednej zlewki (działanie spontaniczne) w nadziei że powstanie coś wspaniałego: piękne kolory albo wybuch itp.
I powstaje zawsze to samo: trochę brudnej wody.

Nauczyciel o tym wie, oni jeszcze nie. A nóż któregoś dnia niespodzianie dla pana od chemii coś wybuchnie? Dobry nauczyciel to ten, który zamyka drzwi mówiąc: nie róbcie, nie warto, będzie trochę brudnej wody?

Member
Piryt wrote:
Natomiast skłonność do “łamania” zasad zawsze kojarzy mi się z twórcami początkującymi (wersja 1) którzy chcą szybko stać się sławni i idą na skróty.
Nie zdobywają wiedzy tylko uważają że są “awangardą” więc ona ich nie obowiązuje.

A może nie chcą być sławni, po prostu nudzą się powtarzaniem i nie boją się porażki, krytyki i ogólnie są tzw. niespokojnymi duchami, dzięki którym świat idzie (wszystko jedno w bok, do tyłu czy jakoś brzydko pokrętnie) a nie stoi w pięknym miejscu?
Co do ostatniego zdania. Znam dużo młodych “awangardzistów”, którzy mają taka wiedzę, że pozazdrościć i ciągle są jej głodni a z pozoru wyglądają i zachowują się jak z Twojego opisu. Ps. nie schodzę na manowce?

Member

1. Dobry nauczyciel daje dużo swobody i wymaga samodzielności.
Znam takich, ale jest to grupa raczej zanikająca, więcej swobody dla uczniów to więcej roboty dla nauczyciela.
2. Przykład ze szkołą może nie był najlepszy, więc może przykład drugi (a swoją drogą, jak to ciężko jest coś opisać w taki sposób, żeby wszyscy zrozumieli intencje):

Czy możliwe jest zaprojektowanie układu elektronicznego metodą przypadkowego łączenia iluś tam elementów?
Mając ich niewielką ilość np. 4 niewątpliwie może w ten sposób powstać coś co jakoś tam działa.
Inna rzecz czy jest to działanie zamierzone czy przypadkowe.
Ale sterowanię obrabiarki w ten sposób nie powstanie.
Takie eksperymenty czasem pobudzają ciekawość, ale na ogół kończą się rozczarowaniem i zniechęceniem.
Lepiej jest najpierw albo jednocześnie poznawać zasady, a potem je wykorzystywać, łamać, robić z nimi cokolwiek.
Ale poznać je, nie wykręcać się powiedzonkiem że zasady są po to żeby je łamać.
A tak często bywa, bo podobno bycie awangardą zwalnia od zdobywania wiedzy.
Sądzę że prawdziwa awangarda miała zawsze dużą wiedzę, tylko potrafiła się nią posługiwać w niekonwencjonalny sposób.

Member

A powracając do fotografii (bo to jest tematem głównym) to uważam w dalszym ciągu, że nie warto się buntować przeciwko zasadom ponieważ wszystkie eksperymenty, awangardy itp. prowadzą w efekcie tylko do powstania nowych zasad, które kiedyś będą uznane za zasady akademickie.
Jeżeli się szybko pozna w praktyce stare zasady (umie się je stosować) to ten proces się przyśpiesza, czyli jest szybszy rozwój.

Member
Piryt wrote:
A powracając do fotografii (bo to jest tematem głównym) to uważam w dalszym ciągu, że nie warto się buntować przeciwko zasadom ponieważ wszystkie eksperymenty, awangardy itp. prowadzą w efekcie tylko do powstania nowych zasad, które kiedyś będą uznane za zasady akademickie.
Jeżeli się szybko pozna w praktyce stare zasady (umie się je stosować) to ten proces się przyśpiesza, czyli jest szybszy rozwój.

Dobrze Cię zrozumiałam? A więc warto się buntować, by budować nowe zasady. Pozostaje kwestia czasu.

Member
Atka wrote:
Piryt wrote:
A powracając do fotografii (bo to jest tematem głównym) to uważam w dalszym ciągu, że nie warto się buntować przeciwko zasadom ponieważ wszystkie eksperymenty, awangardy itp. prowadzą w efekcie tylko do powstania nowych zasad, które kiedyś będą uznane za zasady akademickie.
Jeżeli się szybko pozna w praktyce stare zasady (umie się je stosować) to ten proces się przyśpiesza, czyli jest szybszy rozwój.

Dobrze Cię zrozumiałam? A więc warto się buntować, by budować nowe zasady. Pozostaje kwestia czasu.

Ale po co się koniecznie buntować, buntowanie się brzmi strasznie efekciarsko i z daleka pachnie jakimiś ideologiami.
Nie wystarczy zwykła ciekawość, co z tego wyniknie?
W technice nie ma żadnego buntowania się a rozwój jest niesamowity.
Kultura w porównaniu z nim to tak raczej cieniutko.

Member
Piryt wrote:
Atka wrote:
Piryt wrote:
A powracając do fotografii (bo to jest tematem głównym) to uważam w dalszym ciągu, że nie warto się buntować przeciwko zasadom ponieważ wszystkie eksperymenty, awangardy itp. prowadzą w efekcie tylko do powstania nowych zasad, które kiedyś będą uznane za zasady akademickie.
Jeżeli się szybko pozna w praktyce stare zasady (umie się je stosować) to ten proces się przyśpiesza, czyli jest szybszy rozwój.

Dobrze Cię zrozumiałam? A więc warto się buntować, by budować nowe zasady. Pozostaje kwestia czasu.

Ale po co się koniecznie buntować, buntowanie się brzmi strasznie efekciarsko i z daleka pachnie jakimiś ideologiami.
Nie wystarczy zwykła ciekawość, co z tego wyniknie?
W technice nie ma żadnego buntowania się a rozwój jest niesamowity.
Kultura w porównaniu z nim to tak raczej cieniutko.

Cały czas piszę o ciekawości świata, Ty mówisz o buntowaniu. Mam wrażenie, że trochę się zapętlasz…

Member
Atka wrote:
/…/Cały czas piszę o ciekawości świata, Ty mówisz o buntowaniu. Mam wrażenie, że trochę się zapętlasz…

Być może takie można odnieść wrażenie, ale mnie cały czas nie chodzi o normalnych ludzi ciekawych świata, tylko właśnie o tych co uwielbiają się buntować, łamać zasady (“zasady są po to żeby je łamać”) itp.
Normalni ludzie są normalni i nie ma co się nad nimi rozwodzić.
Natomiast ci co chcą działać na żywioł bo wtedy nie muszą zdobywać wiedzy i robią z siebie straszną awangardę, na ogół wcale nie są żadną awangardą.
Wszystko to już było, żadnego prochu nie wymyślają i wcale nie działają skutecznie.
Skuteczniejsze jest wcześniejsze poznanie w praktyce tego co inni wymyślili przed nimi, a potem świadome operowanie tym wszystkim (z eksperymentami włącznie).
W ostatnich czasach odnoszę takie wrażenie, że strasznie ci się u nas mnożą różni awangardziści wymyślający sobie różne wysoce intelektualne teorie, a Fotografii w tym jest coraz mniej (mówiąc krótko jest to już nudnawe).
Kiedyś nie miałem problemów np. ze znalezieniem ciekawej wystawy fotograficznej a teraz mam.

Member
Piryt wrote:
Atka wrote:
/…/Cały czas piszę o ciekawości świata, Ty mówisz o buntowaniu. Mam wrażenie, że trochę się zapętlasz…

Być może takie można odnieść wrażenie, ale mnie cały czas nie chodzi o normalnych ludzi ciekawych świata, tylko właśnie o tych co uwielbiają się buntować, łamać zasady (“zasady są po to żeby je łamać”) itp.
Normalni ludzie są normalni i nie ma co się nad nimi rozwodzić.
Natomiast ci co chcą działać na żywioł bo wtedy nie muszą zdobywać wiedzy i robią z siebie straszną awangardę, na ogół wcale nie są żadną awangardą.
Wszystko to już było, żadnego prochu nie wymyślają i wcale nie działają skutecznie.
Skuteczniejsze jest wcześniejsze poznanie w praktyce tego co inni wymyślili przed nimi, a potem świadome operowanie tym wszystkim (z eksperymentami włącznie).
W ostatnich czasach odnoszę takie wrażenie, że strasznie ci się u nas mnożą różni awangardziści wymyślający sobie różne wysoce intelektualne teorie, a Fotografii w tym jest coraz mniej (mówiąc krótko jest to już nudnawe).
Kiedyś nie miałem problemów np. ze znalezieniem ciekawej wystawy fotograficznej a teraz mam.

No, to teraz bardziej od tematu dyskusji Ty mnie zaciekawiłeś. Interesuje mnie odpowiedź na pytanie: dlaczego ci ludzie (nienormalni? tu przydałaby się definicja normalności) tak cię denerwują, że nie dajesz im prawa do “życia”, do obecności w kulturze? I skąd wiesz, że nie maja wiedzy i wykształcenia? Po czym to poznajesz? I czy tylko osoby po skończeniu x uniwersytetów mają prawo do tworzenia? To im daje wrażliwość i samodzielność myślenia?
I na koniec dyskusji, bo ja już trochę się gubię, cytat do przemyślenia z ” Fotografii artystycznej” Alaina Briota.
“Musisz przygotować się na spotkanie z ludźmi, którzy będą kwestionowali twoje artystyczne wybory, dowodzili, że na kontynuowanie obranej drogi szkoda czasu, mówili, że z pewnością nie będą zainteresowani nabyciem Twoich prac, i wiele innych rzeczy, które będą miały na celu zniechęcenie Cię do dalsze pracy. Niezależnie od treści ich słowa mają zawsze ten sam sens: chodzi o to, abyś poczuł, że Twoje koncepcje artystyczne są jałowe, a w najlepszym przypadku – mało warte.”

Member

Mz zasady są do łamania, ale najpierw trzeba je dogłębnie poznać, żeby łamać świadomie ;)

Member
dar_wro wrote:
Mz zasady są do łamania, ale najpierw trzeba je dogłębnie poznać, żeby łamać świadomie ;)

Zgadzam sie w 100%
Jak go zwał tak go zwał, żeby coś łamać (omijać, eksperymentować itp.) trzeba to najpierw poznać w praktyce, czyli zacząć od nauczenia się tego co wymyślili inni a nie odwrotnie.

Są ludzie, którzy chcieliby działać odwrotnie i wiele razy takie wypowiedzi słyszałem (czytałem? – może nawet na tym forum lub innym, nie pamiętam).

A to że nie pozwalam ludziom zaistnieć w kulturze (nie daję im prawa do “życia” ) jest, a przynajmniej tak mi się wydaje, lekką nadinterpretacją więc odnieść się do tego nie potrafię.

I tyle na ten temat, moje zdenerwowanie z powodu takich ludzi jest niczym w porównaniu do mojego zdenerwowania z powodu takiej pogody jak obecnie.
To jest tak naprawdę istotny problem, a jak któś chce sobie cóś połamać to niech sobie łamie.
Na zdrowie, żeby tylko nie nudził.

Pozdrowienia dla wszystkich.

Member

A Szanowny Kolega “006” to podpuścił i zniknął.
Ale można Mu wybaczyć, bo czas jest wakacyjny i pewnie gdzieś nurkuje.

Member

Jeśli mogę się dołączyć do tej dyskusji to bym przypomniał o np. takim artyście jak Picasso. Wszystkim znany więc chyba będzie to dobry przykład. Trochę odejście od tematu fotografii ale mam na myśli to “łamanie zasad”.

Dla wielu jego dzieła to zwykłe bohomazy nie mające większego sensu, działa które wydaje się może namalować 5 latek. Kiedyś sam też tak o jego twórczości myślałem, jednak po uświadomieniu kim on był naprawdę można diametralnie zmienić swój pogląd.
Wiadomo, był przedstawicielem kubizmu co było nowym kierunkiem w sztuce, więc właśnie takim “łamaniem zasad” czy wymyślaniem czegoś nowego. Pamiętać jednak należy, że by właśnie taki ktoś mógł złamać te zasady musi najpierw je poznać mu móc w pełni świadomie się z nimi nie zgadzać. Jeśli ktoś twierdzi, że Picasso był kimś kto nie potrafi malować wystarczy spojrzeć na jego malarstwo z początków jego twórczości. Oczywiście, by w pełni zrozumieć jego dzieła trzeba by się nad nimi długo rozwodzić i wiele się dowiadywać by je do końca pojąć co tutaj nie ma sensu i zresztą sam nie mam takiej wiedzy.

Mam na myśli jednak to, że najwięksi (czy jak kto woli – najbardziej znani) artyści w 99% najpierw pojęli podstawy (anatomii, kompozycji itp.) by móc potem je łamać i wykorzystywać na swoją korzyść.

Według mnie są po prostu rzeczy których obejść się nie da, a próba pójście na skróty może nie mieć sensu. Również, po co odkrywać coś co już jest odkryte jeśli można to poznać w znacznie krótszy sposób (odnośnie przykładu o układzie elektrycznym).

To takie moje przemyślenia, trochę odchodzące od tematu fotografii:)

Viewing 16 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.