Strona główna Fora Foto Inne O zasadach i ich “łamaniu”

O zasadach i ich “łamaniu”

Inne

 
Member

Ponieważ co pewien czas pojawiają się głosy, że za mało jest dyskusji o samej fotografii napisałem krótki tekst na temat j.w. który może pobudzi do jakiejś ciekawej dyskusji.
Można go krytykować i opluwać zupełnie dowolnie np. czy przykładowe zdjęcia są prawidłowo dobrane, jeśli nie to dlaczego itp.

O zasadach i ich „łamaniu”

Wszelkie zasady są często postrzegane, zwłaszcza przez początkujących twórców, jako ograniczenie swobody twórczej a nawet wręcz ograniczenie ich wolności.
Prawdopodobnie wynika to stąd, że w większości powstały one dawno temu, czyli są uważane za „nienowoczesne”. Ale jest też inny powód – zasad trzeba się nauczyć a to wymaga czasu i wysiłku. Po co to wszystko, w końcu “zasady są po to, aby je łamać” jak głosi popularne powiedzonko.
Człowiek chcący uchodzić za nowoczesnego łamie stare zasady, jest awangardą (i o ile mniej wysiłku ma przed sobą). Od razu ma szanse wejść do świata Artystów.

„Nikt nie jest bardziej konserwatywny niż wyznawca awangardy”.
Powiedział to Georges Braque, który razem z Pablem Picassem stworzył nowy kierunek w malarstwie – kubizm.

Niezwykle złudne (choć ponętne) jest przekonanie, że na łamaniu zasad można zrobić szybką karierę. Jest to też zresztą trochę nielogiczne, jak można łamać zasady nie znając ich i nie wiedząc, jakie dają efekty w praktyce.
Przeskakując etap nauki można stworzyć tylko chaos, który w najlepszym przypadku zostanie niezauważony, a w najgorszym wyśmiany.
Można stracić dużo czasu i dojść do punktu wyjścia, czyli konieczności nauczenia się podstaw, w tym także obowiązujących zasad.

Przypomnijmy podstawowe zasady kompozycji obrazu

Zasady nie zostały nam dane do stosowania przez urzędników czy też teoretyków malarstwa lub fotografii, wynikają one z praktyki. Kształtowały się w ciągu stuleci i są efektem wysiłków wszystkich wielkich i małych artystów, którzy ten świat już opuścili.
Ich dociekań, obserwacji i eksperymentów. Efekty tych działań zostawili nam w postaci zaleceń (zasad) żebyśmy nie musieli błądzić od początku. Zasady kompozycji i estetyki obrazu nie wynikają z teorii tylko z praktyki.

Stwierdzono, że pewne układy elementów tworzących obraz powodują u widza silne reakcje.
Obrazy takie są częściej oglądane, zapamiętywane, komentowane i w końcu też kupowane.
Prawdopodobnie w taki sposób powstała podstawowa zasada kompozycji obrazu czyli trójpodział, wywodząca się ze „złotego podziału” stosowanego od wieków w malarstwie.
We wszystkich publikacjach na ten temat zajmuje ona miejsce pierwsze.

https://www.dfv.pl/gallery/members/Piryt.html?g2_itemId=3217735

Polega ona na podzieleniu (oczywiście w myślach) całego obrazu dwiema pionowymi i dwiema poziomymi liniami, na 9 równych prostokątów.
Miejsca przecięcia linii zwane są mocnymi punktami. Umieszczenie w nich (lub w ich pobliżu – nie jest tu wymagana super precyzja) ważnych elementów obrazu powoduje, że staje się on bardziej interesujący i przyciągający uwagę obserwatora.

Na przedstawionym wyżej przykładzie linie poziome (dach i pręt na którym siedzą ptaki) są blisko dwu mocnych punktów dolnych, a bardzo ważna dla kompozycji zdjęcia pętla obejmuje dwa punkty prawe.

Od każdej reguły są oczywiście wyjątki. Znakomicie przyciąga wzrok widza symetria, ale nadaje się tylko do niektórych obiektów i musi być stosowana z umiarem, inaczej może stać się nudna. Niżej mamy przykład takiego symetrycznego, precyzyjnie skadrowanego obiektu. Dodatkowym elementem jest tu też ciekawy światłocień, ożywiający powierzchnię bryły. Można powiedzieć, że światła i cienie prawej strony są w przybliżeniu negatywem strony lewej.

https://www.dfv.pl/gallery/members/Piryt.html?g2_itemId=2819075&&g2_page=1

Ten temat aż się prosi o takie właśnie kadrowanie.
Ale nie wszystkie symetryczne obiekty dają efekt równie dobry. Stokrotka uchwycona od góry na tle rozmazanej zieleni, umieszczona symetrycznie w centrum kadru tylko śmieszy.
Architektura jest niesamowicie zróżnicowana, oryginalnych form symetrycznych jest nieskończenie wiele. Stokrotka w tym ujęciu będzie zawsze tylko banalną stokrotką.

Stosując różne zasady można wpływać na odbiór obrazu (tutaj zdjęcia) i na emocje z tym związane.
Oto kilka przykładów.

— Zastosowany w odpowiedni sposób pierwszy plan tworzący obramowanie dla planów kolejnych, daje efekt przestrzenności zdjęcia.

https://www.dfv.pl/gallery/members/Piryt.html?g2_itemId=3217741

— Linie skośne wychodzące z rogu zdjęcia kierują wzrok w pożądanym kierunku, sugerują też ruch (w przeciwieństwie do linii poziomych, kojarzących się z bezruchem).

https://www.dfv.pl/gallery/members/Piryt.html?g2_itemId=2481354&&g2_page=2

— Ruch jest interpretowany jako łatwy, jeżeli odbywa się od strony lewej do prawej. W przeciwnym kierunku sugeruje trud i wysiłek.

Zasad i zaleceń jest bardzo dużo, ich zbiór to tzw. Kanon. Wszystkie pokolenia eksperymentowały, dodawały coś od siebie, w efekcie otrzymaliśmy narzędzia pomagające w tworzeniu i skutecznym oddziaływaniu na widza.

Czy zasady obowiązują zawsze i wszędzie?

Oczywiście że nie. Są one tylko zaleceniami, które w typowych sytuacjach (a takich jest przeważająca większość) dają typowe, pożądane przez twórcę efekty. Żeby celowo złamać jakąś zasadę trzeba ją dobrze znać z praktyki i umieć przewidzieć konsekwencje swojego postępowania. Sądzę, że udaje się to tylko bardzo doświadczonym twórcom.

Kolejnym problemem jest rozwój techniki, daje ona możliwości dawniej nieznane.
Trójpodział, mocne punkty – wszystko to pasuje do pewnych, tradycyjnych formatów. Dziś w prosty sposób możemy robić zdjęcia w formatach zupełnie nietypowych np. panoramy o dowolnych proporcjach, metodą łączenia kilku ujęć.
Czy wszystkie tradycyjne zasady pasują do tych sytuacji? Śmiem wątpić. Jak więc należy postępować?

Moim zdaniem należy robić dużo eksperymentów i wyciągać wnioski. Mogą one z biegiem czasu doprowadzić do sformułowania nowych zasad, dotyczących tych właśnie przypadków.
I znów żadnej anarchii i żadnego “łamania”, to co było nietypowe staje się typowe i banalne, zwykła ewolucja.
Do starych zasad dopisujemy nowe.
Sprawdzone, działa.

Niestety, jak widać z praktyki, życie anarchisty estetycznego a zwłaszcza początkującego łamacza zasad jest trudne.
Ogromne jest natomiast prawdopodobieństwo zatoczenia pętli i znalezienia się w punkcie wyjścia, czyli przed koniecznością nauczenia się jednak podstawowych zasad kompozycji.

Krótkie zakończenie

Bardzo nie lubię określenia „łamanie zasad”, choć jest ono dość popularne. Sam je czasem stosuję, ale bez entuzjazmu, wydaje mi się mocno naciągane. Zbiór obecnie stosowanych zasad nie jest przecież zamknięty i ostateczny, może się cały czas rozwijać i tak też się dzieje. Gdzie więc to groźne „łamanie”, kojarzące się ze średniowiecznym łamaniem kołem?
Po prostu zwykły rozwój, ale oczywiście mogę się mylić.

 
Member

Pewnych zasad nie złamiesz “na siłę” ;) A nawet można by powiedzieć, że “zemści” się na Tobie takie “łamanie zasad” :)

Przykładowo komponując kadr w naszej szerokości geograficznej warto brać od uwagę, że czytamy od lewej do prawej. Wiąże się z tym również fakt, że inaczej odbierzemy zakomponowanie kadru z liniami skośnymi (lub obiektami) biegnącymi od dolnego lewego do górnego prawego – a inaczej z górnego lewego rogu do dolnego prawego. Podobnie jest z oświetleniem twarzy (mowa o cieniach, które sugerują emocje w zależności od ukierunkowania twarzy w konkretną stronę) itp. itd. Niby drobiazgi, ale sumarycznie można osiągnąć całkiem inny efekt u odbiorcy niż by zamierzał autor zdjęcia, z takiego czy też innego powodu.

“Rozwój” rozumiałbym raczej jako zapoznanie się z zasadami i ich świadomym stosowaniu, lub też omijaniu. Bo “łamanie zasad” bez zrozumienia genezy ich powstania prowadzi do nikąd – nie będziemy zrozumieć dlaczego ktoś inny nie rozumie tego, co chcialiśmy pokazać na naszym zdjęciu, nie rozumiejąc przesłanek dla których celowo te zasady złamaliśmy…

 
Member

Z tymi kierunkami to jest w ogóle ciekawa sprawa.
Kiedyś był gdzieś taki przykład: wielka drabina ustawiona po przekątnej i na niej niewyraźna postać chyba strażaka.
W naszym kręgu kulturowym, gdzie czyta się od lewej do prawej, oglądający zdjęcie mówili że strażak wchodzi po drabinie.
Natomiast gdzieś na Dalekim Wschodzie twierdzili że schodzi.
To jest przykład zasady, której właściwie nie da się “złamać” ani obejść.
Wszędzie są konkretne reakcje, tylko w niektórych częściach świata odwrotne do naszych.
Ważne jest do jakiego widza jest nasz obraz skierowany.
Dobrze jest o tym wszystkim wiedzieć, bo reakcje mogą nas zaskoczyć.

 
Member

przecież to oczywiste że strażak wchodzi po drabinie, schodzi jak ugasi pożar, oczywista oczywistość

podobnie jest z pierścieniem ogniskowej, prawidłowo kręci sie w lewo (patrząc z aparatem), a w nienormalnych obiektywach kręci się odwrotnie

 
Member
Wojcio wrote:
przecież to oczywiste że strażak wchodzi po drabinie, schodzi jak ugasi pożar, oczywista oczywistość

podobnie jest z pierścieniem ogniskowej, prawidłowo kręci sie w lewo (patrząc z aparatem), a w nienormalnych obiektywach kręci się odwrotnie

Owszem, jest to oczywista oczywistość, ale raczej w dziale “Na wesoło”.
Pytanie brzmi:
Drabina ustawiona jest po przekątnej od lewego dolnego rogu do prawego górnego.
Na drabinie jest niewyraźna sylwetka ludzka (może być np. Twoja zeby się nie kojarzyła z pożarem, zakładając oczywiście że nie jesteś strażakiem).
Czy patrząc na zdjęcie w mamy wrażenie, że człowiek wchodzi na drabinę, czy schodzi?

 
Member

Mamy wrażenie że siedzi na niej i krzyczy o pomoc, bez znaczenia dla niego z której przekątnej nadejdzie.
Ps.Wybacz Wojcio nie mogłem się powstrzymac:))
Wodolejstwo Piryt uskuteczniasz opowiadając o oczywistych oczywistościach dostępnych w każdym podręczniku/poradniku foto rozdział kompozycja. Do celu więc zmierzaj i wyjaśnij o co właściwie chodzi:P
Mam wrazenie że chcesz przez dyskusję ustalic “zasadę” kiedy wolno łamac zasady.

 
Member

Po prostu myślałem, że może wyniknie z tego jakaś ciekawa dyskusja, bo już dawno stwierdziłem że chętnych do łamania zasad jest mnóstwo natomiast do poznania ich bez porównania mniej.
Podałem jakieś tam przykłady w nadziei że może ktoś się do nich przyczepi, powie że to są złe przykłady i dlaczego itp.
Ale jak dla wszystkich jest wszystko jasne to nie ma sprawy.
W końcu to nie ja narzekam , że za mało jest dyskusji o fotografii a za dużo o sprzęcie.
Może to jest mało ciekawy temat, ale co w takim razie jest ciekawe?

 
Member

Strażak wchodząc po drabinie kieruje wzrok ku górze, schodząc patrzy pod nogi, co by się z tej drabiny nie sp…aść. Tak oto została rozwiązana nutrująca Was chłopaki zagadka. ;)

Dominik, wstałeś dziś lewą szkitą? :D

 
Member

Piryt, nie przejmuj się. Faktycznie napisałeś o sprawach wiadomych, wręcz banalnych(dla niektórych). Nie mniej jednak, forum nieustannie zyskuje nowych użytkowników, którym taka wiedza może się przydać. Z mojej strony szacunek, że Ci się chciało Chłopie! Swoją drogą Redakcja wprowadziła “zielone strony”, nie pamiętam by ktoś je krytykował ;)

 
Member
luczywo wrote:
Strażak wchodząc po drabinie kieruje wzrok ku górze, schodząc patrzy pod nogi, co by się z tej drabiny nie sp…aść. Tak oto została rozwiązana nutrująca Was chłopaki zagadka. ;)

Grunt, to trzeźwe spojrzenie :)

 
Member
luczywo wrote:
Piryt, nie przejmuj się. Faktycznie napisałeś o sprawach wiadomych, wręcz banalnych(dla niektórych). Nie mniej jednak, forum nieustannie zyskuje nowych użytkowników, którym taka wiedza może się przydać. Z mojej strony szacunek, że Ci się chciało Chłopie! Swoją drogą Redakcja wprowadziła “zielone strony”, nie pamiętam by ktoś je krytykował ;)

Dziękuję za uznanie, nie przejmuję się.
Celowo napisałem o rzeczach oczywistych, bo one cząsto wcale nie są takie oczywiste i komuś może się to przydać.
Np. moj przykład na trójpodział: prawidłowo dobrany czy nie?
https://www.dfv.pl/gallery/members/Piryt.html?g2_itemId=3217735
I w dalszym ciągu uważam, że ta cała namiętność do “łamania” zasad jest zwykłą lipą.
Pewnie zdecydowaną większość przykładów tego “łamania” można zinterpretować zupełnie inaczej (tylko że niestety nie potrafię znaleźć takich przykładów, może ktoś ma coś takiego).

 
Member

Nie wiem, czy złamałam jakieś zasady, pewnie estetyczne tak. Prosiłam Cię do siebie już dawno ale taki zabiegany jesteś…. https://www.dfv.pl/gallery/members/Atka.html?g2_itemId=3222273

 
Member
Atka wrote:
Nie wiem, czy złamałam jakieś zasady, pewnie estetyczne tak. Prosiłam Cię do siebie już dawno ale taki zabiegany jesteś…. https://www.dfv.pl/gallery/members/Atka.html?g2_itemId=3222273

Co napisałem to napisałem pod zdjęciem, a teraz na serio.
Stale się powtarza, że dookoła mamy mnóstwo tematów do fotografowania, trzeba tylko poszukać.
I to jest z jednej strony prawda, ale z drugiej jest to moim zdaniem mocno naciągane.
Pewnie, że tematów jest mnóstwo , tylko że temat tematowi nierówny.
Są tematy które nadają się raczej tylko do ćwiczeń i takie które cieszą.
Ja osobiście nie przepadam za tematami będącymi czystą estetyką np. pięknie uwieczniony gwóźdź albo kawałek drutu.
Może to być nawet ładne ale emocji żadnych.
Sprowadzając sprawę do lekkiego absurdu, ciekawe czy można uznać za zdjęcie artystyczne płaszczyznę podzieloną poziomo na pół, góra biała, dół czerwony?
Jakieś tam emocje są w końcu z tym związane.

Zawsze wolałem iść choćby na cmentarz i pooglądać sobie brzozową korę, bywa bardzo ciekawa.
A jak już musi się koniecznie siedzieć w domu to można iść w jakimś bardziej oryginalnym kierunku.
Np robić takie zagadki jak poprzednio, albo położyć poziomo duże lustro i wieczorem ćwiczyć jakieś odbicia w lustrze i na ścianie, jakieś świeczniki itp.
Tło jest wtedy zupełnie czarne a odbicia mogą być kapitalne.
To może być jednocześnie piękne i może być dobrym ćwiczeniem.
A takie różne tematy, które się pojawiają bo ktoś nie posprzątał przy zsypie są raczej mało pasjonujące i trzeba mieć niezwykle wyrafinowany gust, żeby w nich coś widzieć.
A tak żeby było weselej to do dziś żałuję, że nie miałem wtedy aparatu.
Szedłem ulicą na której była grupka młodzieży.
Jeden młodzian siedział na murku, podparł głowę rękami i nieruchomo patrzył przed siebie na chodnik.
A na tym chodniku może w odległości 1,5 m było wielkie psie gówno.
Dobre?

 
Member

metafizyczne:)) Niemniej podejrzewam że taką fotką kilka konkursów byś wygrał zwłaszcza tych z zacięciem arthystycznym. Ćwiczy można na wszytkim. Ale czy warto to “wszystko” publikowac/pokazywac? To już inna historia

 
Member
yehood wrote:
metafizyczne:)) Niemniej podejrzewam że taką fotką kilka konkursów byś wygrał zwłaszcza tych z zacięciem arthystycznym. Ćwiczy można na wszytkim. Ale czy warto to “wszystko” publikowac/pokazywac? To już inna historia

Myślę, że warto a nawet te ćwiczeniowe fotki trzeba pokazywać tutaj, bo chyba taki jest m. in. cel dfv. Bez opinii zewnętrznych skąd mam wiedzieć, jak ćwiczenie wypadło? Gimp mi to powie czy książka?
Wystawię, dopiero wtedy, gdy zrobię genialne zdjęcie i świat padnie na kolana? Gdybym miała takie podejście tkwiłabym do dzisiaj w tym samym miejscu i spędzała czas na myśleniu: gdybym miała …, lub …, albo … to ……..

 
Member
Piryt wrote:
Sprowadzając sprawę do lekkiego absurdu, ciekawe czy można uznać za zdjęcie artystyczne płaszczyznę podzieloną poziomo na pół, góra biała, dół czerwony?
Jakieś tam emocje są w końcu z tym związane.

I pomyśleć, że ludzie płacą koszmarne pieniądze za np. cztery kwadraty w różnych barwach i w jednej ramie?

 
Member
Piryt wrote:
A jak już musi się koniecznie siedzieć w domu to można iść w jakimś bardziej oryginalnym kierunku.
Np robić takie zagadki jak poprzednio, albo położyć poziomo duże lustro i wieczorem ćwiczyć jakieś odbicia w lustrze i na ścianie, jakieś świeczniki itp.
Tło jest wtedy zupełnie czarne a odbicia mogą być kapitalne.

No tak, tło jest czarne to musi być to artystyczne.
A dlaczego świecznik jest lepszy do ćwiczeń niż kółko czy gwóźdź? I dlatego, że sporo osób tak myśli moje kółko jest oryginalne i wzbudza emocje.

 
Member

To nie tak. Jest sens pokazywania cw. z opanowywania GO? Z opanowywania Gimpa? Od tego są warsztaty i zielone strony DFV+ podręczniki. Ja nie widzę. Ale już próby opanowania kompozycji, światła tak. Trudniej samemu oceniac po prostu.

 
Member
Piryt wrote:
A takie różne tematy, które się pojawiają bo ktoś nie posprzątał przy zsypie są raczej mało pasjonujące i trzeba mieć niezwykle wyrafinowany gust, żeby w nich coś widzieć.

Połechtało moją próżność :) Kółko jest od odkurzacza przemysłowego, desing ma naprawdę udany, wzbudza pozytywne emocje, ja nie potrafię przejść koło niego, żeby się nie uśmiechnąć. Mam wrażenie, że on cały czas się do mnie śmieje.

 
Member

Kółko nie wzbudza żadnych emocji. Ale Ty Natalio i owszem, stąd odzew pod fotką:P Ciekaw jestem jakie opinie by były gdyby ktoś nam “obcy” takie “cuś” w galerii zamieścił. Mam dziwne wrażenie że sznur pał i to pozbawionych komentarza by się pod nim pokazał

 
Member
yehood wrote:
Kółko nie wzbudza żadnych emocji. Ale Ty Natalio i owszem, stąd odzew pod fotką:P Ciekaw jestem jakie opinie by były gdyby ktoś nam “obcy” takie “cuś” w galerii zamieścił. Mam dziwne wrażenie że sznur pał i to pozbawionych komentarza by się pod nim pokazał

Yehood ma rację, są osoby “popularne” i “nieznane”.
Takie samo zdjęcie osoby nieznanej przeleci jak woda i nikt go nie zauważy, albo dostanie dwóję.
I nie bądź Natalio taka skromna, pokazałaś już tyle pięknych zdjęć że takie ćwiczebne kółko trochę tu nie pasuje.
Wielu rzeczy mogłabyś jeszcze innych nauczyć.
A kółko jest tylko kółkiem, ostrość można nastawić na wszystko tylko po co to pokazywać?
Odbiór zależy jeszcze od tego kto to ogląda.
Dla człowieka początkującego każda butelka na trawniku jest odkryciem artystycznym ale dla oglądającego już nie.
Ja całe życie zajmowałem się techniką więc takie kółko odbieram jak zdjęcie z katalogu.
1. Widok ogólny
2. Detal !
3. Detal 2
4. Detal “Kółko”
5. Otwory mocujące itd.
Tak samo jak zakrzywiony kawałek drutu i inne tego typu motywy.
Swoje zdjęcie szpaków na drucie pokazałem tylko z powodu 19 szpaków.
To na czym siedzą jest może i efektowne, ale to tylko instalacja odgromowa.
Wydaje mi się że z tą artystycznością nie należy przesadzać, WSZYSTKO na pewno nie jest ciekawe.

 
Member
Atka wrote:
Piryt wrote:
A takie różne tematy, które się pojawiają bo ktoś nie posprzątał przy zsypie są raczej mało pasjonujące i trzeba mieć niezwykle wyrafinowany gust, żeby w nich coś widzieć.

Połechtało moją próżność :) Kółko jest od odkurzacza przemysłowego, desing ma naprawdę udany, wzbudza pozytywne emocje, ja nie potrafię przejść koło niego, żeby się nie uśmiechnąć. Mam wrażenie, że on cały czas się do mnie śmieje.

Kółko jest czysto funkcjonalne, ale MZ wzornictwa nie ma tu żadnego.
Max funkcji przy min zużycia materiału, prostota wykonania i montażu.
Ale do ćwiczeń się nadaje tak samo zresztą jak każdy inny przedmiot.

 
Member
Piryt wrote:
Atka wrote:
Piryt wrote:
A takie różne tematy, które się pojawiają bo ktoś nie posprzątał przy zsypie są raczej mało pasjonujące i trzeba mieć niezwykle wyrafinowany gust, żeby w nich coś widzieć.

Połechtało moją próżność :) Kółko jest od odkurzacza przemysłowego, desing ma naprawdę udany, wzbudza pozytywne emocje, ja nie potrafię przejść koło niego, żeby się nie uśmiechnąć. Mam wrażenie, że on cały czas się do mnie śmieje.

Kółko jest czysto funkcjonalne, ale MZ wzornictwa nie ma tu żadnego.
Max funkcji przy min zużycia materiału, prostota wykonania i montażu.
Ale do ćwiczeń się nadaje tak samo zresztą jak każdy inny przedmiot.

Mówiąc o desingu miałam na myśli całość a zwłaszcza buźkę i kolory. Kółko jak kółko desingu nie potrzebuje.

 
Member
yehood wrote:
To nie tak. Jest sens pokazywania cw. z opanowywania GO? Z opanowywania Gimpa? Od tego są warsztaty i zielone strony DFV+ podręczniki. Ja nie widzę. Ale już próby opanowania kompozycji, światła tak. Trudniej samemu oceniac po prostu.

Kompozycji też , zobacz ilu początkujących powiela błędy podstawowe, nie wiem jak oni ale czytałam a i tak nie widziałam np. krzywego horyzontu czy tego, że lepiej byłoby stanąć 2 kroki w lewo. może Wy już nie pamiętacie swoich początków albo byliście zdolniejsi. Zapewniam Cię, że nie opanowałabym Gimpa, gdyby Okuka nie czepiał się (kolejne dzięki).

 
Member
SHARK wrote:
yehood wrote:
To nie tak. Jest sens pokazywania cw. z opanowywania GO? Z opanowywania Gimpa? Od tego są warsztaty i zielone strony DFV+ podręczniki. Ja nie widzę. Ale już próby opanowania kompozycji, światła tak. Trudniej samemu oceniac po prostu.

Chciałbyś zobaczyć moje próby opanowania zewnętrznej lampy błyskowej – mieszanie zastanego z błyskowym? Wątpię:P A właśnie to teraz ćwiczę na mojej drukarce próbując ją doświetlać lampą błyskową na aparacie z lekturą van Niekerka pod ręką.

Właśnie o tym mówię. Ty jesteś na etapie duuużo wyższym i sama potrafisz ocenić efekty.

 
Member
yehood wrote:
Kółko nie wzbudza żadnych emocji. Ale Ty Natalio i owszem, stąd odzew pod fotką:P Ciekaw jestem jakie opinie by były gdyby ktoś nam “obcy” takie “cuś” w galerii zamieścił. Mam dziwne wrażenie że sznur pał i to pozbawionych komentarza by się pod nim pokazał

Ależ ten sznur pał również pomógłby mi ale że z jakiegoś (już to kiedyś przerabialiśmy) nie stawiacie to już tylko Wasze podejście do sprawy. Nie będę wznawiać dyskusji o różnorodności ocen i ich funkcji. Teraz jest tak, że się tłumaczymy a nowi użytkownicy czytają i powielają schematy. Wiem, bo tez tak robiłam, normalne u “ślepca” w temacie.
Miło mi, że jestem lubiana :)

 
Member
Piryt wrote:
Wydaje mi się że z tą artystycznością nie należy przesadzać, WSZYSTKO na pewno nie jest ciekawe.

Ja nie jestem art i nie mam takich aspiracji, ot bawię się i uczę. Zgadzam się z tymi, że tak długo jak długo człowieka WSZYSTKO ciekawi i wzbudza zachwyt tak długo jest młody.

 
Member
Piryt wrote:
Wielu rzeczy mogłabyś jeszcze innych nauczyć.

Staram się w miarę uzyskiwania pewności ale parę razy tak strzeliłam kulą w płot, że stałam się ostrożniejsza.

 
Member

Też staram się “trzymać zasad” jako sprawdzonych sposobów wywoływania właściwych uczuć u odbiorcy.
Ale okazało się, że nie potrafiłem osiągnąc tego, (takiego efektu) na zdjęciu czego długo szukałem.
Tak na prawdę dopiero “na siłę” odejscie suwakami daleko poza normalny zakres spowodowało że zaczęło sie to pojawiać “czego szukałem”
Zdarzyło mi się to po raz pierwszy, uważam że przeszedłem jakiś Rubikon w sobie.
Może są tacy którzy potrafią przekazać to co chcą w zgodzie z wszystkimi kryteriami poprawności.
Ja do nich (na razie ?? ) nie należę.

Nie jestem jeszcze pewny, ale teraz wydaje mi się że mozna pokazać np. odczucie bałaganu poprzez świadome odejście od trójpodziału.
Żebyśmy się dobrze rozumieli, przychodzisz gdzieś i masz uczucie że panuje tu rozgardiasz, bałagan. I że pasuje on do tego miejsca i czasu. Robisz zdjęcie …i na ekranie tego nie ma. Jak to pokazać/przekazać że był i że pasował ?

Mam szansę poeksperymentować, jadę na tydzień “na zdjęcia”.

jp

 
Member
Piryt wrote:
Ponieważ co pewien czas pojawiają się głosy, że za mało jest dyskusji o samej fotografii napisałem krótki tekst na temat j.w. który może pobudzi do jakiejś ciekawej dyskusji.
Można go krytykować i opluwać zupełnie dowolnie np. czy przykładowe zdjęcia są prawidłowo dobrane, jeśli nie to dlaczego itp.

O zasadach i ich „łamaniu”

Wszelkie zasady są często postrzegane, zwłaszcza przez początkujących twórców, jako ograniczenie swobody twórczej a nawet wręcz ograniczenie ich wolności.
Prawdopodobnie wynika to stąd, że w większości powstały one dawno temu, czyli są uważane za „nienowoczesne”. Ale jest też inny powód – zasad trzeba się nauczyć a to wymaga czasu i wysiłku. Po co to wszystko, w końcu “zasady są po to, aby je łamać” jak głosi popularne powiedzonko.
Człowiek chcący uchodzić za nowoczesnego łamie stare zasady, jest awangardą (i o ile mniej wysiłku ma przed sobą). Od razu ma szanse wejść do świata Artystów.

„Nikt nie jest bardziej konserwatywny niż wyznawca awangardy”.
Powiedział to Georges Braque, który razem z Pablem Picassem stworzył nowy kierunek w malarstwie – kubizm.

Niezwykle złudne (choć ponętne) jest przekonanie, że na łamaniu zasad można zrobić szybką karierę. Jest to też zresztą trochę nielogiczne, jak można łamać zasady nie znając ich i nie wiedząc, jakie dają efekty w praktyce.
Przeskakując etap nauki można stworzyć tylko chaos, który w najlepszym przypadku zostanie niezauważony, a w najgorszym wyśmiany.
Można stracić dużo czasu i dojść do punktu wyjścia, czyli konieczności nauczenia się podstaw, w tym także obowiązujących zasad.

Przypomnijmy podstawowe zasady kompozycji obrazu

Zasady nie zostały nam dane do stosowania przez urzędników czy też teoretyków malarstwa lub fotografii, wynikają one z praktyki. Kształtowały się w ciągu stuleci i są efektem wysiłków wszystkich wielkich i małych artystów, którzy ten świat już opuścili.
Ich dociekań, obserwacji i eksperymentów. Efekty tych działań zostawili nam w postaci zaleceń (zasad) żebyśmy nie musieli błądzić od początku. Zasady kompozycji i estetyki obrazu nie wynikają z teorii tylko z praktyki.

Stwierdzono, że pewne układy elementów tworzących obraz powodują u widza silne reakcje.
Obrazy takie są częściej oglądane, zapamiętywane, komentowane i w końcu też kupowane.
Prawdopodobnie w taki sposób powstała podstawowa zasada kompozycji obrazu czyli trójpodział, wywodząca się ze „złotego podziału” stosowanego od wieków w malarstwie.
We wszystkich publikacjach na ten temat zajmuje ona miejsce pierwsze.

https://www.dfv.pl/gallery/members/Piryt.html?g2_itemId=3217735

Polega ona na podzieleniu (oczywiście w myślach) całego obrazu dwiema pionowymi i dwiema poziomymi liniami, na 9 równych prostokątów.
Miejsca przecięcia linii zwane są mocnymi punktami. Umieszczenie w nich (lub w ich pobliżu – nie jest tu wymagana super precyzja) ważnych elementów obrazu powoduje, że staje się on bardziej interesujący i przyciągający uwagę obserwatora.

Na przedstawionym wyżej przykładzie linie poziome (dach i pręt na którym siedzą ptaki) są blisko dwu mocnych punktów dolnych, a bardzo ważna dla kompozycji zdjęcia pętla obejmuje dwa punkty prawe.

Od każdej reguły są oczywiście wyjątki. Znakomicie przyciąga wzrok widza symetria, ale nadaje się tylko do niektórych obiektów i musi być stosowana z umiarem, inaczej może stać się nudna. Niżej mamy przykład takiego symetrycznego, precyzyjnie skadrowanego obiektu. Dodatkowym elementem jest tu też ciekawy światłocień, ożywiający powierzchnię bryły. Można powiedzieć, że światła i cienie prawej strony są w przybliżeniu negatywem strony lewej.

https://www.dfv.pl/gallery/members/Piryt.html?g2_itemId=2819075&&g2_page=1

Ten temat aż się prosi o takie właśnie kadrowanie.
Ale nie wszystkie symetryczne obiekty dają efekt równie dobry. Stokrotka uchwycona od góry na tle rozmazanej zieleni, umieszczona symetrycznie w centrum kadru tylko śmieszy.
Architektura jest niesamowicie zróżnicowana, oryginalnych form symetrycznych jest nieskończenie wiele. Stokrotka w tym ujęciu będzie zawsze tylko banalną stokrotką.

Stosując różne zasady można wpływać na odbiór obrazu (tutaj zdjęcia) i na emocje z tym związane.
Oto kilka przykładów.

— Zastosowany w odpowiedni sposób pierwszy plan tworzący obramowanie dla planów kolejnych, daje efekt przestrzenności zdjęcia.

https://www.dfv.pl/gallery/members/Piryt.html?g2_itemId=3217741

— Linie skośne wychodzące z rogu zdjęcia kierują wzrok w pożądanym kierunku, sugerują też ruch (w przeciwieństwie do linii poziomych, kojarzących się z bezruchem).

https://www.dfv.pl/gallery/members/Piryt.html?g2_itemId=2481354&&g2_page=2

— Ruch jest interpretowany jako łatwy, jeżeli odbywa się od strony lewej do prawej. W przeciwnym kierunku sugeruje trud i wysiłek.

Zasad i zaleceń jest bardzo dużo, ich zbiór to tzw. Kanon. Wszystkie pokolenia eksperymentowały, dodawały coś od siebie, w efekcie otrzymaliśmy narzędzia pomagające w tworzeniu i skutecznym oddziaływaniu na widza.

Czy zasady obowiązują zawsze i wszędzie?

Oczywiście że nie. Są one tylko zaleceniami, które w typowych sytuacjach (a takich jest przeważająca większość) dają typowe, pożądane przez twórcę efekty. Żeby celowo złamać jakąś zasadę trzeba ją dobrze znać z praktyki i umieć przewidzieć konsekwencje swojego postępowania. Sądzę, że udaje się to tylko bardzo doświadczonym twórcom.

Kolejnym problemem jest rozwój techniki, daje ona możliwości dawniej nieznane.
Trójpodział, mocne punkty – wszystko to pasuje do pewnych, tradycyjnych formatów. Dziś w prosty sposób możemy robić zdjęcia w formatach zupełnie nietypowych np. panoramy o dowolnych proporcjach, metodą łączenia kilku ujęć.
Czy wszystkie tradycyjne zasady pasują do tych sytuacji? Śmiem wątpić. Jak więc należy postępować?

Moim zdaniem należy robić dużo eksperymentów i wyciągać wnioski. Mogą one z biegiem czasu doprowadzić do sformułowania nowych zasad, dotyczących tych właśnie przypadków.
I znów żadnej anarchii i żadnego “łamania”, to co było nietypowe staje się typowe i banalne, zwykła ewolucja.
Do starych zasad dopisujemy nowe.
Sprawdzone, działa.

Niestety, jak widać z praktyki, życie anarchisty estetycznego a zwłaszcza początkującego łamacza zasad jest trudne.
Ogromne jest natomiast prawdopodobieństwo zatoczenia pętli i znalezienia się w punkcie wyjścia, czyli przed koniecznością nauczenia się jednak podstawowych zasad kompozycji.

Krótkie zakończenie

Bardzo nie lubię określenia „łamanie zasad”, choć jest ono dość popularne. Sam je czasem stosuję, ale bez entuzjazmu, wydaje mi się mocno naciągane. Zbiór obecnie stosowanych zasad nie jest przecież zamknięty i ostateczny, może się cały czas rozwijać i tak też się dzieje. Gdzie więc to groźne „łamanie”, kojarzące się ze średniowiecznym łamaniem kołem?
Po prostu zwykły rozwój, ale oczywiście mogę się mylić.

Klarowne przedstawienie problemu i przedstawienie Twojego nastawienia do tych zasad.
Praktycznie prawie całkowicie zgadzam się z Tobą.
Gotów jesteś pójść dalej ? (mam nadzieję że nie będzie to otwieranie Puszki Pandory)
Co myślisz o szukaniu i budowaniu własnego stylu wyrażania się w fotografii ?
Są (ponoć) ludzie, którzy tworzą takie zdjęcia, że fani bezbłędnie potrafią je wyłowić z rzeki innych zdjęć

jp

 
Member
janusz-pawlak wrote:
Są (ponoć) ludzie, którzy tworzą takie zdjęcia, że fani bezbłędnie potrafią je wyłowić z rzeki innych zdjęć

Rozgraniczyłbym jednak monotematyczność od wypracowanego przez lata stylu. Wielu fotografów po pewnym czasie zaczyna gonić w piętkę stylizując na tą samą modłę wszystkie swoje foty. Objawia się to tymi sami pozami tych samych ludzi w tym samym miejscu, lub też takiej samej obróbce w identyczny sposób różnych ludzi. O manierze nieumiejętnego stosowania HDR wiele już napisano, temat cały czas aktualny.

 
Member
janusz-pawlak wrote:
/…/Klarowne przedstawienie problemu i przedstawienie Twojego nastawienia do tych zasad.
Praktycznie prawie całkowicie zgadzam się z Tobą.
Gotów jesteś pójść dalej ? (mam nadzieję że nie będzie to otwieranie Puszki Pandory)
Co myślisz o szukaniu i budowaniu własnego stylu wyrażania się w fotografii ?
Są (ponoć) ludzie, którzy tworzą takie zdjęcia, że fani bezbłędnie potrafią je wyłowić z rzeki innych zdjęć

Sądzę że problem stylu wyrażania się w fotografii jest tak stary jak sama fotografia.
Już ponad 100 lat temu jedni twórcy starali się wiernie odtwarzać rzeczywistość a inni chcieli nadać swoim dziełom jakieś cechy indywidualne żeby się wyróżnić z tłumu i zasłużyć na miano artysty.
Powstały wtedy różne techniki specjalne (zwane też szlachetnymi).
Problem stary jak świat.
A tak bardziej współcześnie to wydaje mi się, że styl (czyli zespół cech wyróżniających) tworzy się na ogół samorzutnie w zależności od upodobań autora (które są oczywiście niewytłumaczalne).
Jeżeli np człowiek namiętnie wstaje w nocy (nawet w mróz, kiedy inni są dopiero w połowie snu) żeby rejestrować świat wynurzający się z porannych mgieł bo to go fascynuje, to można to uznać za autentyczny, swoisty styl.
Ale jeśli na siłę stara się tworzyć wg. jakiegoś konkretnego stylu to motywem może być np chęć łatwego i szybkiego zdobycia popularności.
Efekt może być taki jak to napisał poprzednio “ac”.
Można wpaść w dziwactwo, totalną nudę albo zwykły kicz.
Nie ma to nic wspólnego ze sztuką naprawdę wartościową.

You must be logged in to reply to this topic.