Strona główna Fora Foto Obróbka i archiwizacja zdjęć Obróbka zdjęć – robić czy nie?

Obróbka zdjęć – robić czy nie?

Obróbka i archiwizacja zdjęć

Member

Ostatnio tak się nad tym zastanawiam… Niemalże każde zdjęcie, które zrobię uważam za nadające się do poprawy:-( Niektórzy twierdzą, że obróbka niszczy niejako fotografię (że to niby nie jest już prawdziwa fotografia), ale jak już kiedyś dyskutowaliśmy tu na forum, wcale nie musi to być prawdą. Gorzej chyba, jeśli każde zdjęcie poddaje się obróbce – oznacza to ni mniej ni więcej, że nie bardzo potrafi się zrobić dobre zdjęcie – i to chyba właśnie dotyczy mnie (choć byłoby mi raźniej, gdyby nie tylko;-)).
Nie mam tu na myśli kadrowania (choć może czasem i też), bo na to powinno się mieć akurat koncept przed naciśnięciem spustu migawki (choć czasem dopiero później okazuję się, że mogłem to zrobić inaczej), ale raczej chodzi mi o poziomy, krzywe, kolory, kontrast itp. I tu warto wspomnieć o tych nieszczęsnych kompaktach, które podbijają wszystko co możliwe, ale rzekomo to właśnie podoba się większości z nas. Dlatego sam już nie wiem, czy mdłe zdjęcie, przedstawiające scenę, która rzeczywiście była mdła, jest warte uwagi, czy właśnie dla zwrócenia na nie uwagi, powinno się je nieco podrasować – w końcu liczy się efekt końcowy. Tylko, że wtedy fotografia faktycznie nie przedstawia tego co widziałem…
Nie wiem czy nie zagmatwałem za bardzo, ale proponuję taki mały test: za moment wstawię do galerii 2 zdjęcia przedstawiające wyciąg krzesełkowy we mgle – jedno bez obróbki (tak jak faktycznie to wtedy widziałem – tak mi się przynajmniej zdaje), drugie z poprawionymi poziomami (wg mnie jednak ciekawsze). Chciałbym Was spytać, które Waszym zdaniem jest lepsze, ładniejsze? I czy ma się to jakoś do tego co tu od początku piszę – obrabiać i mieć ciekawsze, czy nie obrabiać i mieć rzeczywiste? Przy czym nie chodzi mi o jakąś totalną obróbkę, fotomontaż itp., bo i takie eksperymenty lubię (ale wtedy celowo zmieniam zdjęcie w mniej realne), ale o delikatne poprawianie rzeczywistości…
Byłbym wdzięczny za Wasze podpowiedzi (również te dotyczące wspomnianych zdjęć).
Uff… wreszcie koniec tego postu, ciekawe na ile jasno się wyraziłem;-)

P.S. Nie chciałbym tu wywołać wojny pomiędzy zwolennikami obróbki cyfrowej i przeciwnikami (jak to miało miejsce w innym wątku kiedyś), dlatego załóżmy, że nie bierzemy pod uwagę tego, że jedno zdjęcie zostało zmienione specjalnie – wyobraźcie sobie, że oba są prosto z aparatu;-)

Member

Obróbka zdjęcia jest częścią składową samego zdjęcia – kompakty np obrabiają już po wciśnięciu migawki i zdjęcia wychodzą “pięknie kontrastowe” więc obróbka na kompie zgodnie z własną wolą i rezygnacja z automatyki aparatu to nic złego, toteż Twoje twierdzenie, że nie potrafi się zrobić zdjęcia jak trzeba obrabiać jest złe (jeżeli byś to odniósł do samego kadrowania to mogę się zgodzić).
Co innego nieumiejętna obróbka, prowadząca do zniszczenia zdjęcia – zmasakrowanie jakości, kolorów itd:)

To nie jest tak, że jak obrobisz to nie przedstawisz tego co widziałeś – bo czasami, żeby przedstawić coś tak jak widziałeś musisz się namęczyć przy kompie, a zupełnie inna bajka jest taka, że nie zawsze trzeba przedstawiać wszystko tak jak widać gołym okiem:)

Member

ok widzę 2 Twoje zdjęcia i… nie mogę powiedzieć, że to jest dobre a to złe…
jak zaczynasz już obrabiać to musisz wiedzieć w jakim celu i co chcesz uzyskać.

Member

No chodzi mi o to, że pierwsze przedstawia scenę taką jaka była, ale drugie wydaje mi się bardziej ciekawe (ale to mi) i jest lepsze. Ja zazwyczaj pierwsze co robię ze zdjęciami, to właśnie poprawiam poziomy lub krzywe, coby trochę kontrast lepszy był (taki mam zazwyczaj cel) – nie wiem tylko czy słusznie… Może jestem po prostu ofiarą tych wszystkich kompaktów, które przyzwyczajają oko do ładnych (niekoniecznie rzeczywistych) kontrastowych scen…;-) A może po prostu większość osób tak robi, żeby zdjęcia ni były mdłe… Nie wiem tego, ale wydaje mi się, że sporo zdjęć jakie widzę np. w galerii DFV wydają się być pozbawione jakiś większych poprawek. Ja natomiast uważam, że każde zdjęcie można nieco poprawić. I tu chyba tkwi mój problem…

Member

nie można tak uogólniać, jedno zdjęcie będzie wyglądało lepiej tak a drugie tak:) i jak zawsze jednemu się będzie bardziej podobać takie a drugiemu inne:) Rób tak jak Tobie się podoba, bo chyba Tobie ma się podobać przede wszystkim:)

Member

No dobra, skoro tak radzisz, to nie pozostaje mi nic innego, jak się zgodzić;-)

Keymaster

Nie poprawiając zdjęcia pozwalasz, aby decydował producent aparatu :) Ustawiając podbicie koloru, kontrastu i wyostrzania w aparacie (zakładając, że robisz to optymalnie, czyli za każdym razem dobierając do warunków i rodzaju zdjęcia) ograniczasz nieco możliwości aparatu w zakresie rozpiętości tonalnej i ryzykujesz większe szumy, a i tak niekoniecznie dostaniesz to, co chcesz, bo regulacje w aparacie są liniowe.

Member

Johnny-T de gustibus non est disputandum.
Dla mnie rewelacją są Twoje obrobione “industrialne” prace.

Member
Johnny-T wrote:
Gorzej chyba, jeśli każde zdjęcie poddaje się obróbce – oznacza to ni mniej ni więcej, że nie bardzo potrafi się zrobić dobre zdjęcie

Katrin Eismann twierdzi bardzo autorytatywnie, że żadne zdjęcie nie powinno zostać wypuszczone “w świat” bez podstawowej obróbki, a to jest: korekcja tonalna i wyostrzenie. A ja uważam, że ma rację. W każdym razie nie prezentowałabym zdjęć prosto z aparatu.

Member

Piotr, czyli lepiej w aparacie ustawić wszystko na 0 (a nawet na “-” w moim przypadku), robić mdłe zdjęcia i poprawiać je na komputerze, tak? Rozumiem, że uzyskam w ten sposób większą rozpiętość tonalną nieobrobionego jeszcze zdjęcia, mniejsze szumy, a wspomniany kontrast dopasuję sobie wg upodobań na komputerze…? Tylko strzasznie sporo roboty jak się zrobi dużo zdjęć:-) I to jest właśnie ten ból. Dlatego uważam, że dobrze, jakby zdjęcia wychodziły ładne już prosto z aparatu;-)

Member
Johnny-T wrote:
Piotr, czyli lepiej w aparacie ustawić wszystko na 0 (a nawet na “-” w moim przypadku), robić mdłe zdjęcia i poprawiać je na komputerze, tak? Rozumiem, że uzyskam w ten sposób większą rozpiętość tonalną nieobrobionego jeszcze zdjęcia, mniejsze szumy, a wspomniany kontrast dopasuję sobie wg upodobań na komputerze…?

Nie jestem Piotr:) ale ja na każde Twoje pytanie odpowiedziałbym TAK :)

Member

Robisz dużo zdjęć, wybierasz mało najlepszych i te edytujesz. Nikt nie każe wszystkich.
A tę mgłę na wyciągu to za mało poprawiłeś :) W światłach jest jeszcze spokojnie ze 25 punktów zapasu. Cieni już nie pogłębiaj, bo mgła zniknie.

Keymaster
Johnny-T wrote:
Piotr, czyli lepiej w aparacie ustawić wszystko na 0 (a nawet na “-” w moim przypadku), robić mdłe zdjęcia i poprawiać je na komputerze, tak?

Jeśli lubisz obrabiać – to tak. Jeśli chcesz uzyskać optymalny efekt – najlepsze, co się da uzyskać z takiego zdjęcia (całkiem niezależnie, co uznasz za najlepsze) – to tak.

Quote:
Rozumiem, że uzyskam w ten sposób większą rozpiętość tonalną

Tak, bo podbicie kontrastu zmniejsza rozpiętość tonalną. Choć oczywiście nie w każdej scenie potrzebujesz zarejestrować dużą rozpiętość tonalną.

Quote:
mniejsze szumy

Jeśli robisz na wyższym ISO lub warunki są trudne (np. jest upał :) – to tak, podbicie kolorów zwiększa też szumy.

Quote:
Dlatego uważam, że dobrze, jakby zdjęcia wychodziły ładne już prosto z aparatu;-)

Czasem tak się da :) Częściej nie. Wszystko zależy od rodzaju sceny i od Twoich oczekiwań.

Member
Piotr wrote:
Jeśli lubisz obrabiać – to tak. Jeśli chcesz uzyskać optymalny efekt – najlepsze, co się da uzyskać z takiego zdjęcia (całkiem niezależnie, co uznasz za najlepsze) – to tak.

Ostatnio coś chyba za często się zgadzamy:)

Member

Ja mam trochę inną filozofię. W aparacie mam lekko podbite wyostrzanie i kontrast, nasycenie na 0. I tak robię większość zdjęć. Jeśli trafiam na scenę która ma duży potencjał robię zdjęcie w Rawie, czasem dokładam JPG. Nie jestem zwolennikiem robienia zdjęć w odsyconych, odkontrastowanych i niewyostrzonych JPGach, od tego mam RAW. Robię za dużo zdjęć żeby wszystkie obrabiać. Co do efektów, ma mi się podobać. Czy to przedstawia rzeczywistość mnie nie interesuje.

Member

ja od kiedy odkryłem lightroom to robię zdjęcia RAW+jpg. w kopie mam dwa foldery i tak te zdjęcia dzielę. jpg najczęściej zostaje jako pamiątka (np z sylwestra żebymszybo podzielił się z przyjacółmi) a z RAWów wybieram to na czym chcę pracować bardziej twórczo- parę zdjęć – czaami tylko korekty czsami głębsze zmiany. albo jak nie chcę nic zmieniać to jeszcze robię na kliszy.
na gdańskim ASP wydział fotografii jest przedmiot obróbka cyfrowa więc chyba to nie jest czynność tabu.
pozdrawiam:D

Member
Ewa wrote:
Johnny-T wrote:
Gorzej chyba, jeśli każde zdjęcie poddaje się obróbce – oznacza to ni mniej ni więcej, że nie bardzo potrafi się zrobić dobre zdjęcie

Katrin Eismann twierdzi bardzo autorytatywnie, że żadne zdjęcie nie powinno zostać wypuszczone “w świat” bez podstawowej obróbki, a to jest: korekcja tonalna i wyostrzenie. A ja uważam, że ma rację. W każdym razie nie prezentowałabym zdjęć prosto z aparatu.

Zdjęcia analogowe również obrabiało się w ciemni, dobierając czasy naświetleń, dobierając czasy w wywoływaczu, kadrując na powiększalniku, czasem podwójnie naświetlając robiąc dziwne rzeczy… takie warstwowe efekty, odpowiednio ostrząc, rozmywając… itp. toż to nic innego jak obróbka dziś na kompie. Z tą różnicą, że obecnie mamy nieporównywalnie większe możliwości.

Member

Ja dokonuję obróbki zdjęć. Zdjęcia prosto z aparatu nie są nigdy końca takie, jakie bym chciał. Czasem wystarczy podstawowa, czasem głębsza korekcja. Wszytko zależy od tego jaki ma być finalny efekt.

Member

Czyli generalnie wnioskuję, że lepiej zdjęcia obrobić zanim się komuś pokaże;-) To fajnie, że większość z Was ma podobne zdanie, że sam aparat nie robi zbyt ciekawych zdjęć, bo już myślałem, że problem leży po stronie braku umiejętności w robieniu zdjęć. Dziś utawiłem sobie w aparacie wszystko na “-“, jednak zauważyłem, że to co widzę w LCD, nie bardzo pokrywa się z tym co widzę poza nim (na LCD kolory są baaaaardzo wyblakłe w stosunku do rzeczywistych), ale może to kwestia wyświetlacza. Muszę to jeszcze nieco potestować (może w weekend dam radę) i zobaczymy. Dzięki za odpowiedzi.

Member

Fotografia cyfrowa jest bardzo “ciekawa”… Powiedzcie, ale tak szczerze, ile z tych zdjęć, typu: redakcja poleca, najczęściej oglądane, najwyżej oceniane, nie było w jakimś stopniu, czasem wręcz straszliwym (poziomy, krzywe, cz/b, sepia, kadrowanie, montaż itp. itd.), obrabianych w jakimkolwiek programie? Nie wiem, może wyłazi moja nauka, moje przyzwyczajenie, zboczenie wręcz, “analogowe”… Jeśli czytam (w innym wątku), że ktoś zrobił 150 zdjęć w ciągu 2 godzin, komuś karta 4GB zapełniła się w ciągu 3 godzin… Przeliczcie to sobie… Ja (no nie widzę inaczej, zboczeniec analogowy) zrobiłem w ciągu 3 godzin 23 (słownie: dwadzieścia trzy) zdjęcia… :) Chyba najlepiej podsumowuje to roccodaone: “Co do efektów, ma mi się podobać. Czy to przedstawia rzeczywistość mnie nie interesuje.” :)

Member

obróbka obrobką, ja mam teraz w domu dwa komputery i dwa różne monitory – LCD i zwykły. To dopiero jest jazda! Jedno zdjęcie po obróbce, na dwóch różnych monitorach wygląda jak dwa zupełnie inne zdjęcia!

Member

Ja uwazam ze efekt koncowy na fotografii ma spełniac nasze oczekiwania i sie podoba nam i nie tylko nam. Czy jest to obrobka cyfrowa czy inna to raczej mało istotne. Siegnijmy pamiecia wstecz… do czasów fotografii analogowej. Tam tez stosowano obrobke podczas przygotowywania odbitek. W uzyciu były maski kontrastu, zaciemniano pewne obszry kadru, stosowano filtry.A dzis robimy to samo tylko za pomoca technik komputerowych. Dzieki rozwojowi tych technologii wieksza ilosc osob ma dostep do fotografii i jej dobrodziejstw… I chwała za to!!!!! Przytocze pewna strone internetowa: http://www.timecatcher.com/main.cfm?p=01_110&l=en
Sa tu pokazane fotografie na najwyzszym swiatowym poziomie. Sadze ze ilosci obrobki w nich jest bardzo duza.. ale najwazniejsze ze te fotografie sie podobaja i ciesza wielkim zainteresowaniem wielu ludzi. Ktos kiedys powiedzial ze fotografia cyfrowa jest mniej artystyczna niz analogowa… Ja sie z tym nie zgadzam. Artyz rodzi sie w naszych umyslach i w postrzeganiu swiata… technika tylko sie zmieniła.
Pozdrawiam

Member

Johnny-T … Obrabiaj, aż uznasz, że masz dosyć i nie patrz na innych. :)

Member
all wrote:
Ewa wrote:
Johnny-T wrote:
Gorzej chyba, jeśli każde zdjęcie poddaje się obróbce – oznacza to ni mniej ni więcej, że nie bardzo potrafi się zrobić dobre zdjęcie

Katrin Eismann twierdzi bardzo autorytatywnie, że żadne zdjęcie nie powinno zostać wypuszczone “w świat” bez podstawowej obróbki, a to jest: korekcja tonalna i wyostrzenie. A ja uważam, że ma rację. W każdym razie nie prezentowałabym zdjęć prosto z aparatu.

Zdjęcia analogowe również obrabiało się w ciemni, dobierając czasy naświetleń, dobierając czasy w wywoływaczu, kadrując na powiększalniku, czasem podwójnie naświetlając robiąc dziwne rzeczy… takie warstwowe efekty, odpowiednio ostrząc, rozmywając… itp. toż to nic innego jak obróbka dziś na kompie. Z tą różnicą, że obecnie mamy nieporównywalnie większe możliwości.

Zgadzam się z tym całkowicie a nawet pójdę dalej i twierdzę że wpływamy na zdjęcie wybierając mniej lub bardziej świadomie taki lub inny film ( które przecież mają różne właściwości), później ta obróbka w ciemni o której koledzy pisali a na końcu papier którego jest kilkanaście rodzaji. Bez względu na rodzaj fotografii robimy już wstępną obróbkę rzeczywistości już na poziomie wyboru obiektywu a później przy kadrowaniu wybierając taki a nie inny wycinek rzeczywistości. Czyli właściwie można powiedzieć że nie ma fotografii idealnie obiektywnej tylko jest bardziej lub mniej przetworzona i zmanipulowana.

Member

Tak a propos obróbki w tradycyjnej ciemni… http://www.bsimple.com/home.htm

Zajrzyjcie. Naprawdę warto.

Wszystkie zdjęcia i fotomontaże jakie tam zobaczycie powstały tylko i wyłącznie w tradycyjnej ciemni fotograficznej. Żadnego Photoshopa. I niech mi ktoś teraz powie, że Photoshop daje jakieś specjalnie większe możliwości od tradycyjnych metod ;)

Keymaster
Negatywnik wrote:
I niech mi ktoś teraz powie, że Photoshop daje jakieś specjalnie większe możliwości od tradycyjnych metod ;)

Czyste powietrze i światło ;)
Ale sądząc po tych zdjęciach, to Photoshop jest jeszcze na poziomi kuwety łupanej.

Member

Hehe:)

Możliwości ciemni i Photoshopa są dość porównywalne. Choć PS’a łatwiej opanować i daje on natychmiastowy podgląd efektów. No i nie trzeba się babrać z kuwetami;) A obróbka zdjęć, czy fotomontaż są niemal tak stare jak stara jest sama fotografia.

Takie obawy jak w temacie tego wątku pojawiają się chyba z podświadomego strachu przed możliwością bycia manipulowanym obrazem, co jest nagminne w obecnych czasach (reklama we wszelkiej postaci, a także zwykłe zdjęcia. “Byłem tam! Spytaj Photoshopa.” Jak to pisał Marcin Szymczak na swoim blogu). Także masowość dostępu do programów graficznych i ich częste nadużywanie prowadzi właśnie do wątpliwości: “obrabiać czy nie obrabiać?”.

Oczywiście uważam, że warto obrabiać zdjęcia. Tylko trzeba to robić z wyczuciem. To tak jak ze szlifowaniem diamentu. Diament prosto z ziemi nie jest wcale piękny. Piękny staje się dopiero po odpowiednim oszlifowaniu. Zły szlif powoduje, że diament jest do wyrzucenia. Tak samo z fotografią. To co wypluwają aparaty to materiał do oszlifowania, które wydobędzie to co najlepsze z naszego zdjęcia.

Keymaster
Negatywnik wrote:
Takie obawy jak w temacie tego wątku pojawiają się chyba z podświadomego strachu przed możliwością bycia manipulowanym obrazem

To też. I z przekonania, że wspaniałe zdjęcia powinny powstawać prosto w aparacie, a wszelka obróbka to forma oszustwa.

Quote:
To tak jak ze szlifowaniem diamentu. Diament prosto z ziemi nie jest wcale piękny. Piękny staje się dopiero po odpowiednim oszlifowaniu. Zły szlif powoduje, że diament jest do wyrzucenia. Tak samo z fotografią. To co wypluwają aparaty to materiał do oszlifowania, które wydobędzie to co najlepsze z naszego zdjęcia.

Ładnie powiedziane.

Viewing 27 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.