Strona główna Fora Foto Oprogramowanie Pecet czy mak dla fotografa?

Pecet czy mak dla fotografa?

Oprogramowanie

Keymaster

…jak ktoś jeszcze raz zada takie pytanie, to będę odsyłał do tego newsa:
https://www.dfv.pl/wiadomosci/articles/apple-mac-os-x-lion-potencjalne-zrodlo-problemow-dla-fotografow.html

“Nowy system operacyjny od Apple’a – pożegnaj się ze swoimi ulubionymi programami”

Member

Lion nastał i jak to zwykle po przesiadkach na nowy system, nic się dramatycznego nie stało. A czy Pecet czy Mac dla fotografa? Oczywiście że Mac. ;)

Member

Dlaczego tak “Oczywiście”? Co PC to PC, jakoś jeszcze nie znalazłem jakiegoś porządnego plusa dla Mac’a – cena wyższa od podobnego PC (to kiedyś, nie wiem jak jest teraz).
Tom01, dlaczego twierdzisz, że Mac? Daj jakiś przykład, w czym jest lepszy?

Keymaster

Czy to znaczy, że Adobe dostosował swoje starsze wersje programów, np. CS2 do pracy pod nowym systemem, czy to Apple było tak miłe, że rozwiązało problem kompatybilności z dość istotną grupą oprogramowania?

Member
Sauriel wrote:
Dlaczego tak “Oczywiście”? (…) Tom01, dlaczego twierdzisz, że Mac? Daj jakiś przykład, w czym jest lepszy?

A na przykład systemowe zarządzanie kolorem. Istnieje w sieci, nawet w zasobach DFV kupa porad i wyjaśnień jak sobie radzić z różnym wyświetlaniem koloru w różnych aplikacjach. Dzieje się tak dlatego że Windows nie ma zarządzania barwą i każda aplikacja robi co chce. Ten problem na Macu po prostu nie istnieje. Każda aplikacja wyświetla poprawnie i tak samo.

Piotr wrote:
Czy to znaczy, że Adobe dostosował swoje starsze wersje programów, np. CS2 do pracy pod nowym systemem, czy to Apple było tak miłe, że rozwiązało problem kompatybilności z dość istotną grupą oprogramowania?

Poprawki starych wersji oprogramowania? Widział Pan kiedyś coś takiego? Czy CS2 działa nie wiem, nie sprawdzałem. Adobe w ogóle jeszcze wspiera tą wersję? Bo jeśli nie i rzeczywiście CS2 nie działa, to chyba sprawa jest nierozwiązywalna. Albo trzeba upgrade Adobe, albo zostać na Snow Leopardzie. W wszystkich innych znanych mi przypadkach producenci oprogramowania uaktualniali wersje. Ze swoich zasobów, na nowym systemie nie działało mi poprawnie kilka pozycji, a muszę zaznaczyć, że zaktualizowałem system w dniu ukazania się go. Nowe wersje różnych programów pod Liona ukazywały się z różną szybkością, od kilku godzin do kilkunastu dni.

Wieloletnia praktyka pokazuje, że producent systemu raczej niewiele robi w dziedzinie kompatybilności wstecznej. Raczej zawsze kończy się uaktualnieniami programów. Apple nie jest żadnym wyjątkiem.

Keymaster

Bardzo wątpię, żeby Adobe rozwiązywał problemy nawet CS4.
No ja rozumiem, że CS2 jest stary, a CS3 i CS4 tylko trochę mniej stare, ale to nie jest fajne dla użytkownika, jak mu się funduje taką niekompatybilność wsteczną.

Member
Piotr wrote:
No ja rozumiem, że CS2 jest stary, a CS3 i CS4 tylko trochę mniej stare, ale to nie jest fajne dla użytkownika, jak mu się funduje taką niekompatybilność wsteczną.

No, ale czy to jest naprawdę takie dziwaczne i niespotykane? Decydując się na nowy system operacyjny trzeba chyba sprawdzić czy to co mamy będzie działać nie? A przynajmniej poczynić takie założenie że może nie działać. Wszak Lion to nowy system a nie jakiś ServicePack, po którym faktycznie można być zbulwersowanym jak coś “rozłoży”. Mi kiedyś po przesiadce na Vistę przestał działać program księgowy. MS oczywiście sprawę olał a producent programu księgowego ochoczo zaoferował płatny upgrade. To niestety jest normalne.

Keymaster

No, jasne, że trzeba trzy razy pomyśleć, zanim się wyłoży kasę na nowy system. Dlatego u nas przez długie lata obowiązywał XP i dopiero niedawno został zastąpiony przez W7. I co ciekawe, wszystko z XP działa pod 64-bitowym W7, pewnie za wyjątkiem jakiś archaicznych 16-bitowych gier z czasów W 3.1 albo jakiś specyficznych programów do zarządzania produkcją itp. Zresztą jak się ma podejrzenia, że ma się takie starsze programy, które na nowym systemie nie będą chodziły, to można kupić W7 Pro, gdzie jest XP Mode (praktycznie pełne XP działające na wirtualnej maszynie) – może rozwiązanie nieszczególnie eleganckie, ale lepsze niż brak rozwiązania.

Member
Piotr wrote:
Zresztą jak się ma podejrzenia, że ma się takie starsze programy, które na nowym systemie nie będą chodziły, to można kupić W7 Pro, gdzie jest XP Mode (praktycznie pełne XP działające na wirtualnej maszynie) – może rozwiązanie nieszczególnie eleganckie, ale lepsze niż brak rozwiązania.

Są programy pod XP które nie działają pod 7 nawet pod emulowanym XP. Trenowane. A propos wirtualizacji, dokładnie tak samo można zrobić na Macu, przy czym wirtualizacja jest pełna i całkowita a nie tylko API do innej wersji samego siebie. Można pod kontrolą OSX postawić dowolny system i programy będą się różnić tylko nagłówkami okienek. Każdy będzie miał wydzielony rdzeń albo więcej procesora, ram, dysk i inne urządzenia. Systemy czują się jak na osobnych komputerach. Żadnej emulacji. Poniżej przykład. Pod kontrolą OSX odpalony jednocześnie XP i Vista (okna paneli sterowania ekranem):

To nie jest fotomontaż. :)

OSX_Win.jpg

PS. Tak postawione Windowsy są przy okazji uodpornione na wirusy, szpiegi i inne dziadostwo z Internetu.

Member
Tom01 wrote:
A propos wirtualizacji, dokładnie tak samo można zrobić na Macu, przy czym wirtualizacja jest pełna i całkowita a nie tylko API do innej wersji samego siebie. Można pod kontrolą OSX postawić dowolny system i programy będą się różnić tylko nagłówkami okienek. Każdy będzie miał wydzielony rdzeń albo więcej procesora, ram, dysk i inne urządzenia. Systemy czują się jak na osobnych komputerach. Żadnej emulacji.

No cóż, ja na Win7 postawiłem 2 różne maszyny wirtualne Linuxa, każda z wydzielonymi zasobami dyskowymi i przydzielonym limitem RAM, i one pracują jak Linuxy a nie inne API windows w innej wersji;-)
A co do XP mode – potwierdzam, faktycznie nie wszystko z Xp działa w tym trybie.

Member
jfuks wrote:
No cóż, ja na Win7 postawiłem 2 różne maszyny wirtualne Linuxa

Ma Pan na myśli Virtual Box, Virtual PC lub QEMU?

Member
Tom01 wrote:
Sauriel wrote:
Dlaczego tak “Oczywiście”? (…) Tom01, dlaczego twierdzisz, że Mac? Daj jakiś przykład, w czym jest lepszy?

A na przykład systemowe zarządzanie kolorem. Istnieje w sieci, nawet w zasobach DFV kupa porad i wyjaśnień jak sobie radzić z różnym wyświetlaniem koloru w różnych aplikacjach. Dzieje się tak dlatego że Windows nie ma zarządzania barwą i każda aplikacja robi co chce. Ten problem na Macu po prostu nie istnieje. Każda aplikacja wyświetla poprawnie i tak samo.

Istnieje w sieci również kilka opisów jak Maki bezsensownie radzą sobie w przypadku gdy napotykają w internecie na nieotagowany plik graficzny, co akuracik nie jest jakoś przesadnie rzadkie i niespotykane. A, że pytań na forach dotyczących problemów z kolorem jest więcej w przypadku pecetów – cóż, bo pecetów jest 10 razy więcej.

Nie jestem znawcą systemu OS X, ale z tego co się orientuję kłopoty z zarządzaniem barwą w Firefoxie były całkowicie niezależne od systemu operacyjnego. Gdyby ColorSync był takim cudownym plastrem na wszystko to Firefox makowy nie miałby tych problemów. A tak nie było :-))

Member
autofocus wrote:
Istnieje w sieci również kilka opisów jak Maki bezsensownie radzą sobie w przypadku gdy napotykają w internecie na nieotagowany plik graficzny, co akuracik nie jest jakoś przesadnie rzadkie i niespotykane.

Po pierwsze nie Mac, a przeglądarka internetowa. Nieotagowany plik jest przez Safari, bo pewnie o nią Panu chodzi, traktuje tak jak ów plik na to zasługuje, czyli jest wyświetlany w przestrzeni monitora. To działanie najzupełniej prawidłowe. Jednak wielu użytkowników wolałoby aby przeglądarka zachowywała się trochę mniej obcesowo. Wyjściem jest Firefox i tryb 1.

autofocus wrote:
A, że pytań na forach dotyczących problemów z kolorem jest więcej w przypadku pecetów – cóż, bo pecetów jest 10 razy więcej.

Pytania o różne wyświetlanie w Windows są powszechne, bo ten problem jest powszechny. Analogicznych pytań nie ma na Macu bo na makówkowych systemach tego problemu po prostu nie ma. KAŻDA bez wyjątku aplikacja pod OSX ma zarządzanie barwą. W Win rzadko która i do tego wymagają najczęściej dłubania w ustawieniach bo nie działają jak należy.

autofocus wrote:
Nie jestem znawcą systemu OS X, ale z tego co się orientuję kłopoty z zarządzaniem barwą w Firefoxie były całkowicie niezależne od systemu operacyjnego. Gdyby ColorSync był takim cudownym plastrem na wszystko to Firefox makowy nie miałby tych problemów. A tak nie było :-))

W Firefoxie nie ma żadnych problemów z zarządzaniem barwą. Ani na Mac ani pod Win. Macowy ColorSync nie jest oczywiście ósmym cudem świata, ale z porównaniu do windowsowej partyzantki to zupełnie inna jakość pracy.

Member
DominikH wrote:
Powiedz to osobom, które zrobią sobie profil tablicowy. Albo V4, bo jeśli mnie pamięć nie myli, to Firefox również takich nie “łyka”.

Może Pan wyjaśnić po co w kanale wyświetlania profil v4 i czym się różni v2 od v4?

DominikH wrote:
Windows Vista i 7 mają całkiem sprawny system zarządzania barwą, ale nie jest obowiązkowe jego użycie przez aplikacje działające w tych systemach.

Bzdura na resorach. W Windows zarządzania barwą nie ma wcale. Te protezy które zostały wymyślone w Windows 7 chyba przez kogoś chorego na umyśle, nie mają w ogóle funkcjonalności CMS. Windows potrafi tylko udostepnić profil urządzenia aplikacji, oraz w kulawy sposób załadować vcgt do LUT karty. Ciekawe tylko dlaczego co 16 odcień?

Member
DominikH wrote:
Bo mniej świadomy użytkownik może sobie taki profil wygenerować i zainstalować, a potem się dziwić dlaczego wszystkoobsługujący Firefox nie działa tak jak powinien?

Ale ja nie pytam o bezsensowne działania laika który nie wie co robi, tylko o sens ICC v4 w wyświetlaniu? Jest on potrzebny czy nie?

Member
DominikH wrote:
To pytasz o to w niewłaściwym miejscu, bo nie tego dotyczy dyskusja, w której – jak zawsze – potrafisz sens podzielić na małe kawałki, które następnie sprowadzasz do poziomu absurdu.

Dlaczego zatem wymienił Pan brak obsługi ICC v4 jako wadę Firefoxa?

Member
DominikH wrote:
Masz odpowiedź powyżej. Stwierdziłeś, że Firefox obsługuje wszystko co wymyślono w zarządzaniu kolorem

Znów nieprawda. Napisałem cyt: “W Firefoxie nie ma żadnych problemów z zarządzaniem barwą.” Oznacza to że to co ma działać w tym zakresie w przeglądarce internetowej działa poprawnie. Nie obsługuje ICC v4, tak samo jak nie parzy kawy. Zarówno jedna i druga rzecz wykracza poza kompetencję programu tego typu.

DominikH wrote:
Zapytania związane z wadliwym wyświetlaniem kolorów przez Firefoxa zadawane są najczęściej przez takich użytkowników, którzy wygenerują sobie niekoszerne typy profili ICC do monitora. Dlaczego to robią – to już nie jest pytanie do mnie.

Przypominam, że w wątku poruszyłem problem pytań o różne wyświetlanie w różnych aplikacjach Windows. Nieznajomość obsługi Firefoxa to nieco inne zagadnienie. Firefox ma całkiem poprawny CMM i nawet w domyślnych ustawieniach działa jak należy. A że można go jeszcze stuningować to dodatkowa zaleta. Dotyczy to wszystkich wersji FF na każdy system więc z zasady nie dotyczy tematu wątku.

Member
DominikH wrote:
To teraz przechodzimy z “żadnych problemów” na “całkiem poprawny”.

A czy to nie jest tożsame? Poprawność jest antagonizmem problemu, prawda?

DominikH wrote:
podobnie jak pozwalają tworzyć profile tablicowe zamiast prostszych matrycowych.

Po co taki profil do monitora? Jak się ma linearyzacja profilem tablicowym i matrycowym w kontekście naturalnej liniowości monitorów? Proponuję nie mieszać twórczości osobników klikających na oślep do problemów zarządzania barwą.

DominikH wrote:
I nie ma też sensu dalej ciągnąć tej kwestii.

I słusznie bo to off topic. Mowa jest o zarządzaniu barwą a raczej jego braku w Windows w kontrze do zupełnie przeciwnego zachowania Maca i powyższego jako zalecie w zastosowaniach związanych z kolorem. Szczególną różnicę zobaczą właściciele monitorów szerokogamutowych, gdzie w Windows są zmuszeni do oglądania wściekłych kolorów pulpitu i ikonek oraz losowego zachowania aplikacji, zarówno systemowych jak i wszystkich innych.

Member
DominikH wrote:
U mnie aplikacje w Windows nie mają problemu z zarządzaniem barwą, jakie Ty byś chciał widzieć.

Proszę o pokazanie zrzutu ekranowego z jakimkolwiek zdjęciem wyświetlonym na raz np w PS, IE, Irfanie, Galerii Windows, Picassie, FF.

Proszę również o wyjaśnienie skąd się bierze taki problem:

Bridge:
d2cad0f5d8f9cae75116dab10257f863.jpg

Fast Picture Viewer:
1c00e8b6b1392e2c202a9f92031398c0.jpg

DominikH wrote:
Moje oczy też mają się dobrze, mimo tych Twoich rzekomych wściekłych kolorów na monitorze szerokogamutowym (może źle coś sobie lub swoim klientom skalibrowałeś?). Sugerowałbym zachowanie umiaru w tych wypowiedziach, żeby nie tworzyć fałszywych mitów.

Twierdzi Pan że pulpit systemu Windows wyświetlany jest poprawnie na monitorze szerokogamutowym?

DominikH wrote:
W obecnych czasach nie ma żadnej istotnej różnicy między jedną i drugą platformę systemową jeśli idzie o edycję zdjęć (poza tą, że systemy na Windows są zwykle tańsze).

Co to jest platforma systemowa? Mówi Pan o sprzęcie? Co ma zarządzanie kolorem w systemie do sprzętu?

Member
DominikH wrote:
której kolory będą oczywiście bardziej nasycone niż na monitorze normalnogamutowym

Teraz pytanie za 10 punktów: DLACZEGO zdjęcie jest bardziej nasycone?

DominikH wrote:
A co ma zarządzanie kolorów do sprzętu – tego nie wiem. Ale wiem, że moje windowsowe aplikacje nie mają żadnego problemu. A mam monitor szerokogamutowy, na którym edytuję zdjęcia, korzystam z netu, piszę, przygotowuje pracę do wydruku, etc. Zero problemów. Windows 7.

Nie mówimy o Pańskich aplikacjach, które Pan sobie zebrał i ustawił. Czy każda inna na każdym innym kompie też będzie się tak zachowywać? Picassa na przykład? Albo Irfan? Ewentualnie dlaczego systemowa przeglądarka Windows miniaturę wyświetla z innym nasyceniu niż powiększenie?

Member
DominikH wrote:
Twierdzę, że żarówiaste kolory masz na pulpicie jak sobie ustawisz bitmapę z wypełnieniem RGB 255,0,0, a nie jak dasz normalną fotkę

Bitmapę z pełnym kolorem? Raczy Pan sobie żartować. Na poprzedniej stronie ma Pan normalne zdjęcie. Jest różnica w odcieniu skóry? Jest jak choroba. Trzeba mieć naprawdę wyjątkowe wymagania żeby to nie przeszkadzało. A słyszał Pan o typowym problemie “świńskiej” skóry? Z pewnością Pan słyszał. Co jest tego przyczyną?

DominikH wrote:
I to, że niektóre przeglądarki nie obsługują profili podczas wyświetlania miniaturek obrazu Twoim zdaniem dyskwalifikuje Windows jako narzędzie dla świadomego grafika? To naprawdę, gratuluję Ci wyczucia potrzeb, zrozumienia narzędzi pracy oraz – nade wszystko – umiaru!

Chyba niektóre obsługują. :)
Poruszyłem prozaiczny, bardzo często występujący problem, który bardzo wielu fotoamatorom sprawia kłopot i gubią się w całym tym zarządzaniu barwą. Doświadczony użytkownik sobie wszystko ustawi i ma efekt kontrolowany. Większość pozostałych jednak nie. Nie wiedzą dlaczego to samo zdjęcie na pulpicie, w internecie i Irfanie wygląda całkiem inaczej. Chyba nie będzie mi Pan wmawiał, że tak nie jest. Wszyscy wiemy że tak jest i kupę czasu poświęcamy na tłumaczenie ludziom jak to ogarnąć. Pan też to robi, co jest doskonałym dowodem, że teraz tylko się Pan ze mną droczy, ale doskonale jest świadomy problemu. Argument za Macem jest taki jak na początku. Nie ma tego problemu. Po prostu. Zwykły użyszkodnik zrzuci swoje zdjęcia z aparatu, wywoła, poprawi co chce, zapisze, wrzuci na fejsbuka i będzie miał wszędzie taki sam wygląd. Bez doktoryzowania się z colormanagementu.

Member
DominikH wrote:
To tak podsumowując: kupujemy Maca i mamy równo wyświetlone kolory w przeglądarkach, gdzie widać miniaturki, oraz prawidłowo wyświetloną tapetę. Kupujemy peceta i mamy inne miniaturki niż powiększenia zdjęć, ale cały system jest sporo tańszy do złożenia i utrzymania.

Jakie uzasadnienie ma cena komputera w przydatności pracy fotografa? Nawiasem mówiąc, ile kosztuje body, szkła inne klamoty? Zakup dobrej jakości firmowego komputera to przy tym problem? Bo firmowe komputery czy to DELL czy Apple kosztują tyle samo. Można porównać cenniki. System Apple za to jest wielokrotnie tańszy od Windows. Aplikacje graficzne kosztują z reguły podobnie. Ale to znów OT.

DominikH wrote:
PS. Irfan całkiem dobrze obsługuje profil monitora (jak na aplikację, która działa w systemie bez zarządzania barwą). Przynajmniej u mnie. Ale przyznam uczciwie, że nie sprawdzałem jak sobie radzi z miniaturkami.

Z tego co mi wiadomo to Irfan zarządzanie ma ale raczej nie działa niż działa. A jak jest coś niepewne to dyskwalifikacja z automatu. Sprawdzone na niezliczonej ilości przypadków.

DominikH wrote:
PS2. Widziałem takiego Maca, który po włączeniu wyświetlania dwumonitorowego na jednym ekranie (laptopowym, normalnogamutowym) wyświetlał elementy pulpitu prawidłowo (tzn. z prawidłowym nasyceniem), natomiast na dopiętym ekranie szerokogamutowym kolory nie były wyregulowane, mimo dopięcia odpowiedniego profilu do monitora. Więc może jednak nie jest z tym pulpitem tak cacy?

A ja widziałem peceta który wcale nic nie wyświetlał. Jaki z tego wniosek? Co w tym dziwnego że dwa ekrany wyświetlają co innego? Widział Pan wystawy monitorów? Stoi ich 30 a każdy inny. Trzeba to skalibrować żeby było trochę podobnie a i to nie gwarantuje sukcesu bo gamut notebooka to naparstek nawet przy sRGB.

A przy okazji trącając temat pracy wielomonitorowej to kolejna kolosalna różnica. Który ekran jest który, rozdzielczości, aranżacja pulpitu, a i niech Pan spróbuje załadować pod Windows osobne vcgt do karty. Prawdziwym LUT loaderem nie windowsowym pogiętym wynalazkiem. Powodzenia. Tymczasem na Macu z reguły wystarczy podpiąć wtyczkę i (czasami) wskazać profil. Działa od przysłowiowago dotknięcia. Szczególnie ważne to dla użytkowników laptopów z zewnętrznym monitorem, gdzie odłączanie, zmiany w konfiguracji potrafi regularnie rozwalać wyświetlanie w Windows.

Member
DominikH wrote:
Coś jak Firefox, czy masz tutaj jakąś inną, własną logikę?

Nie, CMM w Firefox działa, w Irfanie nie. Słyszałem że są jakieś sposoby na uruchomienie przez instalację czegoś dodatkowo do Irfana, ale domyślnie nie działa wcale.

Proszę porównać to samo zdjęcie z PS. Takie samo? W FF tak, w Irfanie nie.

Member
DominikH wrote:
Mam dokładnie odwrotne spostrzeżenie. Firefox jest kulawy, a Irfan mi wyświetla zdjęcia tak jak ma wyświetlać.

Firefox nie wyświetla prawidłowo? Co konkretnie jest źle?

Irfan wyświetla “prawidłowo” tylko na monitorach o gamucie zbliżonym do sRGB, lub ze skalibrowanym gamutem do sRGB bo wówczas nie widać nie działania CMS, oraz słabo widać na monitorach szerokogamutowych o stosunkowo mało rozszerzonym gamucie w mocno widocznych rejestrach, np w czerwieniach. Trzeci przypadek maskowania to przeregulowanie monitora, przez zbyt mocne przycięcie sterowania kanałów RGB.

Member
DominikH wrote:
Na poprzedniej stronie tego wątku wydaje mi się, że dokładnie ustaliliśmy, co jest źle.

Konkretnie co? Nie działa profil v4? To jest ta “kulawość”?

Member
DominikH wrote:
Kulawość jest taka, że moduł do barwy w Firefoxie nie obsługuje wszystkich standardowych profili, a tylko te wybrane. I niezależnie od tego co byś chciał i ile byśmy dyskutowali, to oznacza, że implementacja zarządzania kolorem w tej przeglądarce kuleje w porównaniu do innych aplikacji, które nie mają podobnych problemów. Tu nie da rady napisać więcej.

Proste pytanie. Czy z PRAWIDŁOWYM profilem monitora Firefox wyświetla poprawnie czy nie?

Member
DominikH wrote:
Proste pytanie: czy profil V4 albo tablicowy jest nieprawidłowy?

Nie jest to poprawny profil monitora. Czym się charakteryzuje poprawny profil wyświetlania? Jakie ma potrzebne składniki a jakie niepotrzebne, lub wręcz zniekształcające działanie? Czym się różni tablica od macierzy? Co decyduje o wymaganiach precyzji opisu PCS?

Usiłuje Pan udowodnić że skoro Firefox nie robi kawy to jest “kulawy”. To jest po prostu głupie. Firefox działa jak należy i zgodnie ze sztuką. Wszyscy to widzimy bez problemu i polecamy jako podstawową przeglądarkę do zastosowań związanych z kolorem. Pan nie? Jaka inna przeglądarka ma poprawnie działający CMM?

Member
DominikH wrote:
W obliczu powyższego trudno z Tobą dyskutować o tym co jest poprawne, a co nie. Pozdrawiam, dobrej nocy.

Proszę nie uciekać tylko odpowiedzieć na proste pytanie o konstrukcji profili. Wie Pan oczywiście, że są profile różnego przeznaczenia, zawierające różne metody obliczeniowe używane do konwersji między przestrzeniami właściwe dla różnych urządzeń. Wie Pan również zapewne, że profile tablicowe, jako mogące zawierać w zasadzie dowolną ilość próbek są wymyślone na potrzeby charakteryzacji urządzeń silnie nieliniowych, czyli np wyjściowych drukujących. Monitory są odwrotnie, dość liniowe, do czego wystarczy mała macierz przekształceń, dająca dużo większą szybkość obliczeń i wielokrotnie mniejszą wielkość profilu. Na pewno Pan widział, że profile monitorów miewają pojemności kilobajtów a drukarkowe magabajtów. I oczywiście wie Pan, że profil v4 zawiera m.in. zmiany w definicjach kolorantów CMYK, których teraz może być więcej niż 4 i jest to zmiana na potrzeby zastosowań związanych z proofingiem i drukarstwem.

Jeśli Pan to wszystko wie, to dlaczego miesza Pan tablicowy profil v4 z monitorem?

Member

Wybaczcie Panowie, że się wtrącam ;-)

Tom01 wrote:
Poruszyłem prozaiczny, bardzo często występujący problem, który bardzo wielu fotoamatorom sprawia kłopot i gubią się w całym tym zarządzaniu barwą. Doświadczony użytkownik sobie wszystko ustawi i ma efekt kontrolowany. Większość pozostałych jednak nie. Nie wiedzą dlaczego to samo zdjęcie na pulpicie, w internecie i Irfanie wygląda całkiem inaczej.

Ja z powyższego cytatu wnioskuję, że jak ktoś jest PRO to sobie poustawia i będzie miał kolory ok. Zatem dla profesjonalisty w tej kwestii nie ma różnicy pomiędzy Mac’iem i PC.
Różnica jest dla amatora – na Mac’u nie musi nic ustawiać.
Czyli dla fotografa PC jest ok, natomiast dla pozostałych, oglądających fotografię przydałby się Mac, żeby widzieli poprawne kolory, takie jak chciał autor zdjęcia?

Member
Sauriel wrote:
Wybaczcie Panowie, że się wtrącam ;-)

Bardzo dobrze że Pan się wtrąca, wszak w końcu w temacie wątku. :)

Sauriel wrote:
Ja z powyższego cytatu wnioskuję, że jak ktoś jest PRO to sobie poustawia i będzie miał kolory ok. Zatem dla profesjonalisty w tej kwestii nie ma różnicy pomiędzy Mac’iem i PC.

Choćby nie wiem jaki czarodziej czy “pro”, nie można zmusić Windows do wyświetlania wszędzie poprawnie. Przez niektórych detale, np nasycenie ikonek może być bagatelizowane, ale dla innych jest po prostu nienormalne i niepożądane. Na monitorach o naprawdę bardzo szerokim gamucie, ikonka Firefoxa o którym polemizujemy, nie jest ruda tylko jaskrawopomarańczowa. I tak ze wszystkim. Przeszkadza? Może. Najlepszym dowodem na skalę problemu są narzekania na forach. Niejeden za wszelką cenę próbuje okroić gamut monitora do sRGB aby w najprostszy sposób uciąć samowolę Windows w kolorach. Nie jest to dobre rozwiązanie, ale tonący brzytwy się chwyta. Bo Windows jest projektowany na monitory sRGB i NIE POTRAFI wyświetlać na niczym innym. Profil monitora i API do tego to tylko proteza, która jak to z protezami nie zastępuje w 100% prawdziwego narządu.

Sauriel wrote:
Różnica jest dla amatora – na Mac’u nie musi nic ustawiać.

Różnica jest widoczna dla każdego kto chciałby mieć wszystko normalnie a nie walczyć z aplikacjami.

Sauriel wrote:
Czyli dla fotografa PC jest ok, natomiast dla pozostałych, oglądających fotografię przydałby się Mac, żeby widzieli poprawne kolory, takie jak chciał autor zdjęcia?

Oglądający widzą efekt pracy a nie Pana monitor czy system. Jeśli, w przypadku skrajnym, program za pomocą którego przygotowaliśmy zdjęcie, nie ma zarządzania barwą a monitor ma szeroki gamut to gęby są czerwone a wszystkie kolory przejaskrawione. To typowe. Naturalnym odruchem będzie więc korekcja skóry i skręcenie nasycenia. Tyle, że zdjęcie naprawdę wcale nie było przejaskrawione, to był tylko błąd wyświetlania. Jeśli zostanie zdesaturowane to inni mogą zobaczyć zielone gęby i zdjęcie wyprane z kolorów. Czy ten mechanizm jest zrozumiały?

DominikH wrote:
Jeżeli w dalszym ciągu nie rozumiesz, że opcja dostępna w programie wcześniej czy później zostanie wykorzystana przez użytkownika, który nie do końca rozumie temat, a będzie miał koniec końców problem z nieprawidłowo działającym Firefoxem (na skutek niepełnej implementacji CMS w tym programie), to ja się poddaję.

“Zapomniał” Pan dodać, że I1 Profiler potrafi robić profile wyświetlania, wejściowe i wyjściowe. Wiedza, lub jej brak, który do czego, to problem użytkownika a nie Firefoxa.

DominikH wrote:
czy też na systemie Windows (który tylko według Toma nie ma wbudowanej obsługi barwy).

A na Marsie są zielone ludziki… :)

PS. Nie odpowiedział mi Pan dlaczego zdjęcie na pulpicie jest bardziej nasycone skoro rzekomo działa CMS w Windows. Bo chyba jest jasne, że JEST bardziej nasycone, sam Pan to napisał. Z tego chyba nawet najmniej rozgarnięty adept colormanagementu wyciągnie jedyny prawidłowy wniosek: Skoro zdjęcie jest inne na pulpicie a inne w PS a PS jak wiadomo CMS MA to zarządzania barwą w systemie NIE MA. Gdyby CMS był to nie byłoby różnicy. Nie rozumiem jak się można przy tym tak upierać.

Member

a ja ciągle czekam na odpowiedź na pytanie: skąd się bierze problem w różnicy nasycenia między Bridge , a Fast Picture z postu nr 25.

Member

a eizo l768 dobry do windowsa? Bo akurat mam i wydaje mi się, że może być :)

Member
2grzechy wrote:
a ja ciągle czekam na odpowiedź na pytanie: skąd się bierze problem w różnicy nasycenia między Bridge , a Fast Picture z postu nr 25.

Prosiłem o wyjaśnienie P. Dominika, ale chyba się nie doczekamy, albo usłyszymy, że człowiek zgłaszający ten problem ma coś źle poustawiane. :)

Różnica bierze się stąd, że jeden z programów ma inaczej (źle) działający CMM niż drugi. Możliwe też, że w jednym CMM nie działa wcale, konkretnie ten z większym nasyceniem. Gdyby system operacyjny zapewniał CMS, to wygląd byłby niezależny od aplikacji. Tak właśnie jest na Macu. W Windows może się pojawić różnica wyświetlania bo systemowego CMS nie ma, i jest oczywiste, że poprawne wyswietlanie musi zapewnić aplikacja. Różnice między dwoma programami pojawią się przy błędnym działaniu lub braku modułu w jednym z nich. Silnie mylącym, szczególnie dla niedoświadczonych, jest pozornie przewidywalne zachowanie aplikacji, które wcale nie mają CMM. Wszystkie one na tym samym monitorze pokażą obraz tak samo. Stąd tylko krok do zabłądzenia, bo wydaje się, że bez zarządzania barwą jest bardziej przewidywalny efekt. Jedna z zasłużonych osób na tym forum bardzo długo żyła w takim przeświadczeniu i próbowała nawracać innych. Pewne uzasadnienie można do tego dopasować, wszak tak to działało na monitorach CRT, które wszystkie miały praktycznie takie same gamuty a zdjęć cyfrowych nie było a jak się zaczęły pojawiać to sRGB. Kłopot się pojawia przy szerszych przestrzeniach, zarówno zdjęć jak i monitorów. Cały ten bajzel przestał być kompatybilny. Stąd na poziomie zwykłego użytkownika, nie tylko w druku, konieczne stało się zarządzanie barwą i moduły do obliczeń w locie co jak, na którym urządzeniu ma wyglądać.

Member
okuka67 wrote:
a eizo l768 dobry do windowsa? Bo akurat mam i wydaje mi się, że może być :)

To monitor sRGB. Nie widać na nim defektów aplikacji bez zarządzania barwą. Jednak również nie będzie widać efektów a szczególnie błędów przygotowania materiałów zarejestrowanych i obrabianych w przestrzeni AdobeRGB. Częstym błędem jest przy takim monitorze wypuszczanie w świat plików w złej przestrzeni lub bez profili. Monitor tego nie pokaże i trzeba pilnować “procesu” obróbki.

Member

dziwny ma on pewien objaw. Patrząc nieco z boku cienie się rozjaśniają i widać szczegóły obrazu niewidoczne przy patrzeniu na wprost. To wada czy on tak ma po prostu?

Member
okuka67 wrote:
dziwny ma on pewien objaw. Patrząc nieco z boku cienie się rozjaśniają i widać szczegóły obrazu niewidoczne przy patrzeniu na wprost. To wada czy on tak ma po prostu?

To typowa cecha panelu PVA jaki jest zainstalowany w tym monitorze.

Member

Dzięki za informację, bo już myślałem, że to ze starości wysiadać zaczyna sprzęt.

Member
okuka67 wrote:
Dzięki za informację, bo już myślałem, że to ze starości wysiadać zaczyna sprzęt.

Wszystkie nowe PVA też na to cierpią. Ale za to mają inne zalety. Skrajnie niski punkt czerni, ogromna odporność na słabe oświetlenie, wysoki kontrast i dobra charakterystyka kontrastu w funkcji kąta. To są cechy sprawiające, że to znakomity monitor amatorski-uniwersalny. Uniwersalny w dobrym tego słowa znaczeniu, a nie jak to jest najczęściej do wszystkiego i do niczego. :)

Member
Tom01 wrote:
autofocus wrote:
Istnieje w sieci również kilka opisów jak Maki bezsensownie radzą sobie w przypadku gdy napotykają w internecie na nieotagowany plik graficzny, co akuracik nie jest jakoś przesadnie rzadkie i niespotykane.

Po pierwsze nie Mac, a przeglądarka internetowa. Nieotagowany plik jest przez Safari, bo pewnie o nią Panu chodzi, traktuje tak jak ów plik na to zasługuje, czyli jest wyświetlany w przestrzeni monitora. To działanie najzupełniej prawidłowe. Jednak wielu użytkowników wolałoby aby przeglądarka zachowywała się trochę mniej obcesowo. Wyjściem jest Firefox i tryb 1.

No i to jest jedna z różnic między światem Apple a całą resztą świata. W3C od dawna mówi, że przestrzenią barwną standardowo używaną w internecie ma być sRGB, a Safari wie lepiej i przypisze profil monitora. Jak jeszcze monitor obsługuje przestrzeń Apple RGB to mamy potworka.

Member
autofocus wrote:
No i to jest jedna z różnic między światem Apple a całą resztą świata. W3C od dawna mówi, że przestrzenią barwną standardowo używaną w internecie ma być sRGB, a Safari wie lepiej i przypisze profil monitora.

Nie do końca. Jeśli materiał nie ma profilu, to Safari nie przypisze żadnego. Przy czym to przeglądarka i nie należy jej mieszać do systemu. Przeglądarek jest dużo i nie ma przymusu używania dostarczanej z systemem. Z IE jest dużo gorzej i więcej problemów a nikt nie psioczy w tej materii na Windows, tylko zmienia przeglądarkę. Do tej pory w zasadzie jedyną poprawnie działającą jest Firefox i zalecane jest przestawienie jego modułu CM w tryb 1, co daje przymusową interpretację wszystkiego nieotagowanego jako sRGB. Takie zachowanie jest znacznie wygodniejsze dla większości użytkowników.

Member

Czytając tę rozmowę przekonałeś mnie do zakupu Mac’a. Kolejny wydatek “fotograficzny” to będzie Mac. Zawsze chciałem mieć idealnie dopasowane kolory, dzięki temu zdjęcia w każdej aplikacji będą wyglądały tak samo… u mnie… Gorzej, jeśli będę chciał się podzielić zdjęciem z kimś, kto nie używa Mac’a – u niego kolory mogą być i tak zupełnie inne. Więc na co mi Mac? Może po to, żeby przeglądać zdjęcia? Eeee… jakoś mnie to nie przekonuje :P

Oczywiście żartowałem z zakupem. Jak widać jedyną “zaletą” Mac’a jest zarządzanie kolorami, ale w Windowsie da się zsynchronizować kolory na monitorze z wydrukiem lub z maszyną w fotolabie, a do publikacji w Internecie to i tak nic nie pomoże, bo inni nie mają dobrych monitorów i/lub Mac’ów.

Czy zarządzanie kolorami to jedyna “zaleta” Mac’a?
Czy Mac nadal posiada taką właściwość (żeby nie nazwać tego błędem), że mysz ma AŻ jeden przycisk?

Member
Sauriel wrote:
Gorzej, jeśli będę chciał się podzielić zdjęciem z kimś, kto nie używa Mac’a – u niego kolory mogą być i tak zupełnie inne. Więc na co mi Mac? Może po to, żeby przeglądać zdjęcia? Eeee… jakoś mnie to nie przekonuje :P

Skąd wniosek że na wszystkich Macach byłoby tak samo? Zupełnie błędne założenie. Jak wcześniej wspominałem, inni widzą efekt Pańskiej pracy. Nie ważne na czym zrobione, byle poprawnie. Mac daje pewne zalety, mniej kombinowania, łatwiejszą robotę, ale cudów nie zdziała. Przykładowo nieskalibrowany monitor Maca pokaże takie same herezje jak nieskalibrowany monitor Windows. Nie ma żadnej możliwości aby u wszystkich Pańskie zdjęcia wyglądały tak samo. Można jednak przygotować je zgodnie ze sztuką i zmniejszyć odsetek tych co widzą źle.

Sauriel wrote:
Jak widać jedyną “zaletą” Mac’a jest zarządzanie kolorami

Nie w cudzysłowie, to jest bardzo istotna zaleta i nie jedyna. OSX ma wiele zalet i to leżących z grubsza tam gdzie Windows ma wady. OSX to Unix.

Sauriel wrote:
ale w Windowsie da się zsynchronizować kolory na monitorze z wydrukiem lub z maszyną w fotolabie

Jeśli zinterpretować dosłownie to co Pan napisał, to jest to najgłupsza rzecz jaką można zrobić w systemie zarządzania barwą. :)

Normalną, właściwą drogą postępowania jest oprofilowanie wszystkich elementów toru i połączenie w aplikacji graficznej. Przy zapewnieniu minimum poziomu jakościowego, zgodność pojawi się sama.

Sauriel wrote:
do publikacji w Internecie to i tak nic nie pomoże, bo inni nie mają dobrych monitorów i/lub Mac’ów.

Publikacja w Internecie to skrojenie przestrzeni do sRGB, załączanie profili i instruowanie oglądaczy aby korzystali z Firefoxa lub Safari. Ideału nie będzie ale tragedii też.

Sauriel wrote:
Czy Mac nadal posiada taką właściwość (żeby nie nazwać tego błędem), że mysz ma AŻ jeden przycisk?

Wnioskuję, że wiedza na temat Maców i rozwiązań z nich jest wręcz historyczna. :)
Nie, Mac nie ma jednego guzika myszy. OSX działa z dowolnymi myszami, obsługując dowolną ilość guzików, pokręteł, suwaków itp. Jako ciekawostkę mogę podać, że najbardziej zaawansowana technicznie macowa mysz jest multidotykowa, czyli jej powierzchnia górna jest touchpadem i obsługuje wiele sposobów “kliknięć” w tym wspomniany multidotyk czyli również dwoma, trzema, czterema palcami i różne kombinacje przesunięć po jej powierzchni. Dla pecetowca rzecz niebotycznie niewygodna, szczególnie w pierwszym kontakcie, ale różnorodność sposobów obsługi myszy robi wrażenie.

Member

No z tą myszą właśnie byłem ciekawy jak jest ;-) Dla urozmaicenia dodam, że pod win można podłączyć kilka myszy i mieć kilka kursorów (wymaga to osobnego softu niestety) – jest to coś fajnego (na chwilę), ale poza grami multiplayer na jednym komputerze to z zastosowaniem tego ciężko – trudno sterować kilkoma myszkami :D

A co do reszty – ciągle wątek opiera się na zarządzaniu kolorami, ja wiem, że to ważne, ale przy odrobinie samozaparcia da się poustawiać, żeby kolory były ok.

I dlaczego synchronizacja kolorów w sprzęcie domowym (+ ewentualnie fotolab) jest głupotą? Pomijając publikację w Internecie, gdzie większość i tak widzi odmienne kolory, to jednym z ważniejszych mediów dla zdjęć jest papier. Jeśli to co mam na ekranie uda mi się idealnie odzwierciedlić na wydruku to nie ma znaczenia choćby to, czy w każdej aplikacji mam identyczne kolory (zakładając, że na ogół drukuje się i tak z jednej).

Co mi po dobrze skonfigurowanym monitorze i aplikacjach, jeśli drukarka / fotolab daje zupełnie inne kolory?
(To pytanie zadaję dlatego, że cały czas w wątku najważniejsze są kolory w komputerze – do edycji to jest ok, ale co potem (jak publikować?)?)

Member
Sauriel wrote:
No z tą myszą właśnie byłem ciekawy jak jest ;-) Dla urozmaicenia dodam, że pod win można podłączyć kilka myszy i mieć kilka kursorów (wymaga to osobnego softu niestety) – jest to coś fajnego (na chwilę), ale poza grami multiplayer na jednym komputerze to z zastosowaniem tego ciężko – trudno sterować kilkoma myszkami :D

Z tą “ciekawością” to stawiam napój na “K” że się nie ma pojęcia o Macach ale się krytykuje. Prawda? :) Masa ludzi wylewa pomyje na rozwiązania Apple, obrzucając użytkowników niewybrednymi epitetami, stwierdzając autorytatywnie że to dla gejów i lanserów, sami zarzekają, się że nie tkną Maca kijem, a tymczasem nie mają zupełnie ani doświadczenia ani informacji co ten sprzęt tak naprawdę sobą reprezentuje. Skąd się to bierze? Natomiast ludzie bez takich skrajnych uprzedzeń, którzy spróbowali ciemnej strony mocy, w znakomitej większości przypadków nie wyobrażają sobie z powrotem przesiadki na Windows. Nie zastanawia to Pana trochę?

Sam przeszedłem długą drogę w swoich kontaktach z komputerami i świadomie z wyboru od ok 3 lat pracuję na Macach jako podstawowych komputerach. Mam też i Windowsy w rozmaitych wersjach, wszak w pracy nie używa się jednego komputera. Z “drugiej strony” wygląda to całkiem inaczej, wręcz sprawia mi złośliwą przyjemność obnażanie uprzedzeń i stereotypów. Ale chętnie każdemu wytłumaczę co kogo interesuje z różnic Win/Mac, bo uważam że lepsze rozwiązania należy pochwalić.

W każdym razie we współczesnych systemach nie ma żadnych ograniczeń w stosowaniu myszy.

Sauriel wrote:
A co do reszty – ciągle wątek opiera się na zarządzaniu kolorami, ja wiem, że to ważne, ale przy odrobinie samozaparcia da się poustawiać, żeby kolory były ok.

W każdym systemie który ma CMS w jakiejkolwiek postaci, da się to “poustawiać”. Wspomniałem o zalecie Maców w tym zakresie, bowiem wszystko związane z kolorem działa w OSX “od dotknięcia”. Bardzo dobrym określeniem jest “NORMALNIE”. Wielu ludzi po przesiadkach na Mac właśnie tego słowa używa jako opisu różnic. Myślę, że można założyć, że każdy kto pracował z kolorem pod Windows spotkał się z różnym zachowaniem aplikacji, kombinował czym to jest spowodowane i jak to zniwelować. Może sobie bez trudu wyobrazić, że byłoby łatwiej, wygodniej jeśli powyższy problem by po prostu nie istniał.

Sauriel wrote:
I dlaczego synchronizacja kolorów w sprzęcie domowym (+ ewentualnie fotolab) jest głupotą?

Jeśli rozumie Pan powyższe jako “doregulowanie” monitora do wydruku to rzeczywiście nie jest to zbyt mądre wyjście. System zarządzania barwą działa w ten sposób, że monitor pokazuje maksymalnie w sposób “przezroczysty” pliki zdjęć a sprawę zgodności załatwiają profile urządzeń. Na podglądzie mamy przede wszystkim mieć możliwość zobaczenia oryginału zdjęcia! Rozregulowanie monitora tak, aby pokazywał specyfikę labu zaburza jego neutralność. Taka “regulacja” jest de’facto skomplikowanym złożeniem ze czterech rodzajów błędów. Bajzel na kółkach. Każde zdjęcie na monitorze jest wówczas zniekształcone. W związku z tym, nie widzimy oryginałów zdjęć. Próba przygotowania na inne medium będzie wprowadzać dodatkowe zbędne zniekształcenia. Więcej na tan temat ma Pan tu: http://mva.pl/viewtopic.php?f=21&t=41

Sauriel wrote:
Pomijając publikację w Internecie, gdzie większość i tak widzi odmienne kolory

Zdjęcia w Internecie też rządzą się określonymi standardami. Tylko trzeba je odpowiednio przygotować.

Sauriel wrote:
Jeśli to co mam na ekranie uda mi się idealnie odzwierciedlić na wydruku to nie ma znaczenia choćby to, czy w każdej aplikacji mam identyczne kolory (zakładając, że na ogół drukuje się i tak z jednej).

Należy zauważyć “drobny” fakt, że regulując monitor na wzór wydruku nie ma możliwości uzyskania idealnej zgodności. Jeśli system ma wadę w postaci różnego zachowania aplikakcji graficznych, to skąd ma Pan wie, że akurat ta z której Pan korzysta wyświetla poprawnie?

Sauriel wrote:
Co mi po dobrze skonfigurowanym monitorze i aplikacjach, jeśli drukarka / fotolab daje zupełnie inne kolory? (To pytanie zadaję dlatego, że cały czas w wątku najważniejsze są kolory w komputerze – do edycji to jest ok, ale co potem (jak publikować?)?)

PROFILE! To jest słowo klucz. Aplikacja graficzna, konkretnie na przykład monopolista Photoshop, składa wszystkie media do kupy. Odnoszę wrażenie że cały czas myśli Pan w sposób “jednowymiarowy”. Albo zgodność z drukarką, albo z minilabem albo z publikacja w Internecie. CMS został wymyślony m.in. po to żeby na jednym sprzęcie można było zasymulować wygląd zdjęć na dowolne medium. Bez każdorazowego przeregulowywania. Schemat działania jest następujący: Przy poprawnie skalibrowanym systemie wyświetlania widzi Pan swoje zdjęcia takimi jakie one są. Oryginały. Jeśli zdjęcie ma iść do wydruku, włącza Pan softproofing do swojej drukarki i papieru na jakim będzie wydruk i widzi Pan co wyjdzie zanim zmarnuje Pan papier. Photoshop robi symulację w locie. Jeśli efekt jest różny od zamierzonego, zmienia Pan nieco wygląd zdjęcia, np rozjaśnia, mając przed oczami cały czas symulację efektu. Identycznie z labem i Internetem, włącza się tylko symulację odpowiednim profilem.

Member

Zgadzam się z twierdzeniem, że w Win są niezłe jaja z zarządzaniem kolorem. Ja np mam taki przypadek gdzie normalnie pracuję na lapie, ale z podłączonym na HDMI monitorem szerokogamutowym. Komputera praktycznie nigdy nie wyłączam, tylko usypiam często ;) Klapa lapa zamknięta – i pracuję tylko na zewnętrznym ekranie albo w trybie rozszerzenia (zewn. głowny/lap rozszerzający). Co jest w takiej konfiguracji najzabawniejsze? …a to, że po każdym “wybudzeniu” systemu muszę dla pewności programem “Calibration Tester” odczytać sobie co jest załadowane do karty graficznej, następnie właściwie zawsze klikam “Reset”, żeby tablica wróciła do liniowej i następnie uruchamiam “Logo Calibration Loader” z “C:Program Files (x86)GretagMacbethi1Eye-One Match 3” żeby załadować z proflu do tablicy ;) I wierzcie mi – to co czasem znajduję w tablicy po uruchomieniu “Calibration Tester” – ma różne kształty i zwykle nie te z mojego profilu ;)

Dopiero wtedy zasiadam do dalszego użytkowania komputera.

Co do FF – potwierdzam zdanie Tom01 (z jedyneczką w konfiguracji). No i oczywiście generujemy ludziom prosty ICCv2, a nie ICCv4. Nawet jak fabryka domyślnie ustawia v4 w sofcie. Trzeba być świadomym użytkownikiem narzędzi, których się używa. Argument dotyczący domyślnego ustawienia ICCv4 jest mało trafny – profesjonalista wybiera rozwiązanie, które minimalizuje prawdopodobieństwo wystąpienia problemów i jest równie skuteczne co bardziej złożone rozwiązania (wymyślone zwykle do opanowania smaczków w trudniejszych zagadnieniach).

Member
joe wrote:
prosty ICCv2, a nie ICCv4

ICC v4 też może być prosty. Profil to rodzaj bazy danych. Może mieć kilka rekordów na krzyż a może być i zawalony różnymi danymi. ICC v4 jest po prostu inny niż v2.

Member
Tom01 wrote:
joe wrote:
prosty ICCv2, a nie ICCv4

ICC v4 też może być prosty. Profil to rodzaj bazy danych. Może mieć kilka rekordów na krzyż a może być i zawalony różnymi danymi. ICC v4 jest po prostu inny niż v2.

Źle się wyraziłem ;) Miało być raczej “stary, sprawdzony i zakorzeniony “.

Member

Dużo niepotrzebnych słów i wywodów nie do końca słusznych. Dla Pana FF jest ułomny bo nie obsługuje profili dla niego nie przeznaczonych. Tymczasem, gdyby temat drążył Pan głębiej, nie dotykałby Pan w ogóle obsługi profili v4. Wiedziałby Pan, że moduł CM w Firefoxie nie jest “kulawy” tylko uproszczony. Jest to taki TYP modułu, inny niż np w PS-ie. Zrobiony po to aby obsługiwać monitory a nie naświetlarkę. Przy okazji wynikłby też oczywisty wniosek jak się profiluje ekrany w obecnym stadium zaawansowania oprogramowania do zastosowań z kolorem. Obecne Pana stanowisko wygląda tak, że profilujemy v2 matrycowy bo Firefox jest kulawy i nic więcej nie obsługuje. A tymczasem fakty są takie, że profiluje się v2 matrycowy bo taki jest najwłaściwszy profil monitora. Nie tylko Firefox ma uproszczony moduł CM. “Przedobrzenie” sprawy poskutkuje problemami również w innych programach. Ale nie będę się dalej czepiał. Co jest najważniejsze? Błędy ustawienia CMS są problemem użytkownika. Nie Firefoxa. To program który, powtórzę się, w zakresie w jakim został napisany, działa poprawnie. Co więcej jest to JEDYNY program tego typu działający w ogóle. Proszę więc odpuścić biednemu Firefoxowi, bo on nie jest niczemu winny.

Słowo o profilach. Widzę, że doczytał Pan nieco o tablicach. Wiem, złośliwy jestem. Nic nie zmienia jednak faktu, że to są w 99,99% profile wyjściowe. No bo po chorobę w profilu wyświetlania możliwość manipulacji metodą konwersji? W kanale wyświetlania jest to wręcz niewskazane! Znam tylko jeden profiler którego autorzy forsowali profile tablicowe do monitora. Jakoś nie zdobył popularności.

I na koniec kolejny błąd. Tym razem spekulacyjno-interpretacyjny. Co mi po klientach którzy będą mieli wysokiej jakości monitory, prawie się nie rozkalibrowujące, podłączone na dodatek do Maców? Miałbym mniej roboty, niż u Win-userów, którzy pogubili się z kolorami. Dlaczego więc polecam rozwiązania na których mniej zarobię? Ze zwykłej ludzkiej uczciwości i tego co Pan próbuje podważać, czyli wyczucia czego ludzie potrzebują naprawdę. A potrzebują jasnego i klarownego rozwiązania problemu jeśli go mają a jeśli muszą wydać kasę, poczucia że zrobili to z sensem.

PS1. Ostatni akapit rozwalił mnie doszczętnie. Chrome… Uchachałem się po same uszy.

PS2. Uchachanie numer 2:

DominikH wrote:
Można za to spróbować sobie zrobić i użyć w systemie profil tablicowy w Argyllu z zamienionymi macierzami dla dwóch kanałów barwnych – to jest najbardziej jaskrawy przykład tego w jaki sposób można „wywalić” moduł zarządzania barwą w Firefoxie.

Mogę Panu zrobić w Argyllu profil “wywalający” wszystko i wszędzie. Chce Pan?

Member
Tom01 wrote:
Sauriel wrote:
No z tą myszą właśnie byłem ciekawy jak jest ;-) Dla urozmaicenia dodam, że pod win można podłączyć kilka myszy i mieć kilka kursorów (wymaga to osobnego softu niestety) – jest to coś fajnego (na chwilę), ale poza grami multiplayer na jednym komputerze to z zastosowaniem tego ciężko – trudno sterować kilkoma myszkami :D

Z tą “ciekawością” to stawiam napój na “K” że się nie ma pojęcia o Macach ale się krytykuje. Prawda? :) Masa ludzi wylewa pomyje na rozwiązania Apple, obrzucając użytkowników niewybrednymi epitetami, stwierdzając autorytatywnie że to dla gejów i lanserów, sami zarzekają, się że nie tkną Maca kijem, a tymczasem nie mają zupełnie ani doświadczenia ani informacji co ten sprzęt tak naprawdę sobą reprezentuje.

A ja z kolei spotykam mnóstwo macuserów, którzy swoje doświadczenia z Windows opierają na systemie maksimum Millenium Edition i wylewają stada pomyj na tych debili, którzy nie chcą się nawrócić na prawdziwą wiarę.

Moja styczność z Mac OSX skończyła się w okolicach Leoparda i jakoś nie tęsknię. Znam Windows od 3.1, Apple OS od wersji 8. Swego czasu zmusiłem administratorów w firmie w której pracowałem, żeby pozwolili mi zainstalować Pumę który przysługiwała mojemu Macowi, a cały czas używali 9, bo jakoś opanowany. Zdążyłem się nauczyć, że większość opowieści o tym, że mac po prostu działa, w odróżnieniu od Windows to same bzdury na kiju, które biorą się z kompletnej nieznajomości, Windows graniczącej wręcz z rasizmem systemowym. Komputery najlepiej działają jak nikt ich nie używa. Nie ma znaczenia, czy mac czy pecet…

Faktem jest, że maki są znacznie mniej awaryjne, bo są z reguły wyposażane wyjątkowo dobrej jakości podzespoły, czego nie można powiedzieć o pecetach z najniższej półki. W kontekście wydajności w znakomitej większości maki są również tanie – za platformę równie wydajną co Dell T7500 z dwoma procesorami sześciordzeniowymi płaci się jakieś 3 tys. dolarów mniej (czyli Dell 13 tys, mak 10 tys. dolarów). Jeśli potrzebuję kupić do firmy 10 takich stacji graficznych to oszczędności zaczynają być konkretne. Jak dobrze pogrzebać, to każdy Mac Pro jest tańszy od peceta w podobnej konfiguracji.

Ale… Mówimy o drogich komputerach Apple. Tymczasem galanterię typu iMac (iPhone, iPad, iPod) trzeba wybierać już bardzo ostrożnie. Pytanie “mac czy pecet” do fotografii jest równie źle postawione jak “BMW czy skoda do jazdy po autrostradzie”. Pierwsza odpowiedź brzmi “BMW”, ale jak później zaczniesz grzebać to okazuje się, że w cenie BMW 1 w podstawowej wersji masz wzmocnioną i wszystkomogącą Skodę Oktawię i nagle kupując BMW przepłaciłeś za znaczek i jedyne co masz to poczucie przynależności do elity.

Dawno nie testowaliśmy żadnego sprzętu Apple, bo firma równo ma nas w nosie, a nie stać nas na kupowanie każdego nowego gadżetu po to żeby przetestować. Tom1 ma znacznie większe doświadczenie z Apple więc może podrzuci informacje na temat gamutów LCD w iMacach bo IMO to jest podstawowe kryterium z wyborem sprzętu dla fotografa. Sprawdź najpierw jakiego maka chcesz kupić (a nie jakiego możesz), dowiedz się ile kosztowałby pecet w podobnej konfiguracji, co mógłbyś mieć za cenę którą jesteś gotów wydać na maka i potem decyduj czy chcesz maka.

Member
DominikH wrote:
I w końcu ostatni istotny tutaj fakt – Firefox jest w stanie zapewnić prawidłowe wyświetlanie obrazu z włączonym własnym modułem zarządzania barwą tylko wtedy, kiedy dostanie profil monitora V2 i matrycowy. Z każdym innym rodzajem profilu aplikacja nie zapewni prawidłowego wyświetlania barw.

I tutaj rodzi się pytanie – czy istnieje inna przeglądarka internetowa z lepszym modułem zarządzania kolorem? ;) (to jest pytanie retoryczne)

DominikH wrote:
Po porównaniu z możliwościami innych aplikacji należy tutaj wyciągnąć jeden prosty wniosek – Firefox jest na tym polu ułomny.

No jeśli porównamy CMS w FF i w PS to ja się zgadzam. Tylko to takie mówienie w stylu – jak porównamy fiata 126p z Toyotą RAV4 to fiat 126p jest ułomny. Jaka przeglądarka jest tutaj lepsza “na tym polu”?

DominikH wrote:
Dodam jeszcze, że dość ciekawe podejście do tematu kolorów w internecie realizuje przeglądarka Chrome. Program ma wbudowany szczątkowy moduł do kolorów: taki, który przyjmuje, że wszystkie elementy na stronach są w przestrzeni sRGB (a takie powinny być zgodnie z obowiązującymi standardami!),

To zupełnie jak FF w trybie “jedynkowym” ;) I w FF chyba nie jest “szczątkowy”.

Pytanie można sobie zadać tylko jedno – czy na rynku jest inna, lepsza niż FF przeglądarka jeśli rozważamy zminimalizowanie szansy na “wtopę” kolorystyczną po stronie odbiorcy? ;)

Member
autofocus wrote:
Pytanie “mac czy pecet” do fotografii jest równie źle postawione jak “BMW czy skoda do jazdy po autrostradzie”.

Zgadzam się. Pytanie powinno brzmieć: “Windows czy OSX”. Z mojego doświadczenia, wniosek jest prosty: OSX Dlaczego? Bo ma zarządzanie kolorem jak należy. Nie ma problemu wirusów. Nie wymaga co jakiś czas resetu dla zdrowotności. Nie ma potrzeby robienia kopii odtwarzania. Nie ma potrzeby “formatowania” jako metody serwisowej. Programy nie śmiecą w systemie. Nie ma rejestru. Nie ma problemu z gubieniem zasobów sieciowych. I nie ma 1000 innych grubych i małych wad Windows. Nie ma mnóstwa codziennych uciążliwości. Nie ma mnóstwa drobnych acz debilnych rozwiązań Microsoftu. Ktoś za chwilę zapyta o co chodzi? Aby zrozumieć o co chodzi, trzeba pracować na OSX a potem musieć coś zrobić w Windows. Człowiek ma wrażenie straszliwego przekombinowania, toporności i prymitywizmu systemu. I to nie są tylko moje wrażenia. Dam dwa bardzo drobne przykłady:

1. Mamy wiele okien. W jednym pracujemy, obok, nieco zasłonięte drugie w którym coś podglądamy. Załóżmy że coś w drugim oknie, co nas interesuje, jest akurat niżej i trzeba przewinąć zawartość. W OSX przesuwamy mysz nad owo okno i kręcimy myszą. Przewija się. W Windows trzeba w to okno kliknąć, czyli ustawić na nim “focus”, oczywiście wylezie ono wtedy na wierzch i dopiero można przewijać.

2. Włączamy coś. W OSX przełączamy interesującą nas opcję i tyle. Nigdzie gdzie nie ma uzasadnienia nie ma potrzeby wykonywać żadnych dodatkowych operacji. W Windows przełączamy to samo, ale zawsze trzeba jeszcze nacisnąć “OK” lub “Zastosuj”.

Praktycznie wszystkim “windziarzom” powyższe wydaje się to drobiazgami, zupełnie nie wartymi uwagi albo wymysłami zboczeńca od Maca. Ale takich drobnych różnic jest setki. Przytoczony przykład z “OK” czy “Zastosuj” świadczy o nienormalności interfejsu. Czegoś takiego nie ma w naturze. Podobnie jak zapalając światło w pokoju nie ma dodatkowego przycisku “OK”. Wszystkie takie właśnie nienaturalne wymysły twórców GUI Windows widzi się dopiero kiedy nie trzeba ich używać.

autofocus wrote:
Zdążyłem się nauczyć, że większość opowieści o tym, że mac po prostu działa, w odróżnieniu od Windows to same bzdury na kiju, które biorą się z kompletnej nieznajomości, Windows graniczącej wręcz z rasizmem systemowym.

To coś słabo z tą nauką było, bo porównać poziomu (bez)problemowości OSX i Windows żadną siłą się nie da. W Macu większość rzeczy działa po prostu. Urządzenia po prostu się podpina i działają. Żadnej instalacji, walki, konfiguracji. Microsoft w Windows 7 próbuje naśladować tą filozofię, ale bagaż zaszłości ciągnie się za tym systemem i będzie się ciągnął. OSX to jak wspomniałem Unix i sam ten fakt jest ogromną przewagą nad post-VMS-ową lepianką.

autofocus wrote:
Tom1 ma znacznie większe doświadczenie z Apple więc może podrzuci informacje na temat gamutów LCD w iMacach

iMac jest piękny. Za piękny. Wszystko co się na nim ogląda jest powalająco piękne. Z tego powodu nie nadaje się do fotografii ani grafiki. To znaczy “nie nadaje” to złe słowo, ludzie pracują nawet na laptopach. Nie jest neutralny.

Member
DominikH wrote:
W temacie przeglądarek internetowych wiele zależy od przyjętych priorytetów. Przeglądarka nie służy wyłącznie do oglądania zdjęć i z tego względu – w mojej hierarchii – jakiś sposób obsługi zarządzania barwą jest tylko dodatkiem, a nie punktem kluczowym na liście wymagań do spełnienia.

Tytuł wątku zawiera “… dla fotografa”. Co jest zatem ważniejsze DLA FOTOGRAFA od poprawnego wyświetlania koloru?

DominikH wrote:
(zastanawiające jest jednak dlaczego inni producenci oprogramowania nie dostrzegają potrzeby wprowadzania pełnego zarządzania barwą?).

Chodzi Panu o przeglądarki pod Windows? Naprawdę trzeba cokolwiek kombinować z odpowiedzią?

Member
DominikH wrote:
Zdaje się, że w najnowszych wersjach FF autorzy poprawili nawet zgodność z różnymi typami profili ICC.

Coś więcej? ;)

DominikH wrote:
Warto też pamiętać, że w sieci panuje bardzo duży bałagan, jeśli chodzi o zdjęcia. Jedni wrzucają z profilami, inni bez profili, jedni w sRGB, inni – skonwertowane do mniej lub bardziej dziwacznych przestrzeni. Przeglądarka z dobrze zrealizowanym zarządzaniem oczywiście pozwala trochę nad tym zapanować,

FF “jedyneczkowy” nawet nie “trochę”, ale właściwe w całości ;)

DominikH wrote:
ale nawet jako taka nie da nam gwarancji, że oglądamy obraz zgodnie z intencją autora (bo niekiedy sami autorzy nie wiedzą jak prawidłowo ogarnąć te profile i potrafią namieszać przed wrzuceniem fotek w sieć).

Właśnie, więc pozostaje się poprawnie uzbroić po swojej stronie, a innych (tych słabo zorientowanych) poduczać.

DominikH wrote:
Z tych wszystkich powodów ja nie mam wielkiej “spiny” o to, aby oczekiwać nie wiadomo czego w kwestii zarządzania kolorem w przeglądarkach. Zwykle wystarczy, żeby przeglądarka rozumiała co to sRGB i potrafiła prawidłowo wyświetlić dane zakodowane w tej przestrzeni na monitorze.

Żeby przeglądarka zrozumiała sRGB musi mieć zarządzanie kolorem ;) …i tutaj chyba znów FF nam się kłania ;)

Member
DominikH wrote:
Tom01 wrote:
Tytuł wątku zawiera “… dla fotografa”. Co jest zatem ważniejsze DLA FOTOGRAFA od poprawnego wyświetlania koloru?

Na przykład bezpieczeństwo danych klientów.

Idąc nawet tą ścieżką – Mac z Chrome i zarządzanie w systemie Maca ;)

DominikH wrote:
Tom, sam się zapętlasz i sobie przeczysz. Firefox też chodzi na Windows, a Chrome jest na Makach. Ani jeden, ani drugi, ani żaden inny nie robi się lepszy po zmianie platformy.

Nie mam Maca, ale się w tym miejscu chyba nie zgodzę. Jeśli Chrome działa na Macu to wg tego co pisze Tom01 wyżej – nie musi mieć własnego zarządzania, bo o to dba system Macowy. W Win nie ma zarządzania kolorem i każda aplikacja taką funkcjonalność musi sobie zapewnić sama. Mylę się?

Member
DominikH wrote:
Na przykład bezpieczeństwo danych klientów.

Fotograf pracujący nad zdjęciami z ostatniej sesji i sprawdzający jak będą wyglądać w Internecie w pierwszej kolejności myśli nad “bezpieczeństwem danych klientów”. Nie róbmy sobie jaj, proszę.

DominikH wrote:
Tom, sam się zapętlasz i sobie przeczysz. Firefox też chodzi na Windows, a Chrome jest na Makach. Ani jeden, ani drugi, ani żaden inny nie robi się lepszy po zmianie platformy. Chyba, że koniecznie musisz wziąć pod uwagę kolorystykę elementów graficznych w oknach, które na Makach będą koszerne, a na Windows, po podłączeniu monitora szerokogamutowego, wypalą użytkownikowi oczy do samego mózgu.

Niczego nie zapętlam. Wałkowałem Panu problem CMS w Windows. To jest właściwa przyczyna dlaczego aplikacje nie mają zarządzania barwą. Rozwiązania poprawne z punktu widzenia CM to nisza. Większość klientów tego nie wymaga, a aplikacja z CMM będzie bardziej skomplikowana i droższa. Właśnie z takich powodów np Picassa bije rekordy popularności. Fakt, że w Windows brak CMS sprzyja istnieniu aplikacji nie nadających się dla fotografów. Przeglądarek jest wiele, ale tylko w dwóch jest normalny CMM a w reszcie albo nie ma wcale albo jakieś szczątki które działają jak chcą.

Member
joe wrote:
Nie mam Maca, ale się w tym miejscu chyba nie zgodzę. Jeśli Chrome działa na Macu to wg tego co pisze Tom01 wyżej – nie musi mieć własnego zarządzania, bo o to dba system Macowy. W Win nie ma zarządzania kolorem i każda aplikacja taką funkcjonalność musi sobie zapewnić sama. Mylę się?

Nie mam pojęcia zielonego czy jest Chrome ma Maca, ale nawet jeśli jest, to kto przy zdrowych zmysłach na Macu używałby Chrome? :)

Member
DominikH wrote:
Nawet jak użytkownik, tak dla hecy, skonwertuje sobie obrazek do Adobe RGB, a następnie przypisze sRGB, tak zapisze na dysku, a później wrzuci do sieci?

…to nawet PS nie wyświetli poprawnie jeśli uznamy go za referencję w świecie CM. Wróżka ;) Chyba ona da radę ;)

DominikH wrote:
Oczywiście to absurdalny przypadek, ale pokazuje, że nie da rady zapobiec każdej możliwej sytuacji z kolorem
– szczególnie, kiedy narzędzia do kolorów są oddane w ręce osób, które nie do końca wszystko rozumieją.

Nie ma potrzeby w “każdej możliwej”. W tych najczęstszych wystarczy.

DominikH wrote:
Mam wrażenie, że zaraz potkniemy się o semantykę. W takim sensie to Chrome świetnie zarządza kolorem, bo umie zinterpretować informację o barwie w przestrzeni sRGB, a następnie potrafi takie dane umieścić w przestrzeni monitora. Zgodzimy się chyba obaj, że podejście twórców Chrome ma swój sens praktyczny, ale nie mieści się w kategorii świetnego zarządzania kolorem?

Gdzieś wyżej wyczytałem, że FF też nie ma “świetnego” modułu, ale poczekam na odpowiedź w temacie “poprawili” ;)
Chyba FF jest w tej kwestii lepszy od dawna ;)

No i widzę, że walka idzie o to, która przeglądarka lepsza FF, czy Chrome, a nie o to czy Mac czy Pc. Zaraz zaraz prześledźmy wyżej kto zaczął walczyć o którą i na jakim polu…

Member
DominikH wrote:
Nawet jak użytkownik, tak dla hecy, skonwertuje sobie obrazek do Adobe RGB, a następnie przypisze sRGB, tak zapisze na dysku, a później wrzuci do sieci? Oczywiście to absurdalny przypadek, ale pokazuje, że nie da rady zapobiec każdej możliwej sytuacji z kolorem – szczególnie, kiedy narzędzia do kolorów są oddane w ręce osób, które nie do końca wszystko rozumieją. Na to nie pomoże nawet zarządzanie z PS czy innej aplikacji “przemysłowej”.

No i? Jaki sens ma takie wymyślanie? Usiłuje Pan znaleźć jakiekolwiek argumenty aby nie przyznać racji rozmówcy. Dlaczego nie może Pan tak normalnie, po ludzku zgodzić się kiedy czarne jest czarne a białe jest białe. Kiedy zapytam Pana w sposób wymagający odpowiedzi TAK lub NIE, Pan ucieka zasłaniając sie fanatyzmem rozmówcy. Wie Pan, że jest Pan już sławny ze swojego betonowego uporu?

Zastosuję powyższą metodę jeszcze raz: Czy Firefox, z właściwym profilem wyświetlania i normalnych plikach zdjęć pokaże je poprawnie, korzystając ze swojego CMM? TAK czy NIE?

Member
Tom01 wrote:
joe wrote:
Nie mam Maca, ale się w tym miejscu chyba nie zgodzę. Jeśli Chrome działa na Macu to wg tego co pisze Tom01 wyżej – nie musi mieć własnego zarządzania, bo o to dba system Macowy. W Win nie ma zarządzania kolorem i każda aplikacja taką funkcjonalność musi sobie zapewnić sama. Mylę się?

Nie mam pojęcia zielonego czy jest Chrome ma Maca, ale nawet jeśli jest, to kto przy zdrowych zmysłach na Macu używałby Chrome? :)

https://www.google.com/chrome?platform=mac

Member

Kogoś interesuje zachowanie Chrome w OSX? Nawet się poświęcę, zainstaluję i wykonam żądane testy. Ma Macu mogę zaryzykować, bo na Windows nie byłoby mowy żeby mnie do tego zmusić. Swoje się nanaprawiałem po tej “bezpiecznej” przeglądarce.

Member
Tom01 wrote:
Ostatnio edytowany przez Tom01 (Dzisiaj 21:53:01)

Chyba coś z datą na serwerze jest nie tak…u mnie 23:56 a piszemy przecież jak na chacie…

Member

Przed chwilą sprawdziłem Chrome. Oczywiście CMS działa bo zapewnia to OSX. Zachowuje się jednak jak FF w trybie 2 lub Safari. Pliki nieotagowane wali w przestrzeń monitora.

Jakby ktoś miał ochotę samodzielnie sprawdzić swoje CMS-y w przeglądarkach to testy są następujące:
Plik zdjęć testowych:
http://monitory.mastiff.pl/temp/cmm.jpg
http://monitory.mastiff.pl/temp/lokomotywa.jpg
http://monitory.mastiff.pl/temp/lokomotywa-srgb.jpg
Monitor rzecz jasna musi być szerokogamutowy, na sRGB różnic nie będzie widać. Zdjęcie pierwsze ma mieć zapalone światło zielone. Jeśli jest czerwone, nie ma sensu przeprowadzać dalszych testów. Jeśli zielone, przechodzimy do zdjęć lokomotyw. Pierwsza nie ma profilu, druga ma. Jeśli przeglądarka ma akceptować tylko pliki z profilami, pierwsze zdjęcie będzie wyraźnie bardziej przejaskrawione niż drugie. Tak działa FF po przełączeniu w tryb standardowy 2. Jeśli przeglądarka ma materiał źle przygotowany, czyli bez profili traktować jak sRGB to oba zdjęcia mają być takie same. Tak działa FF w trybie 1.

Member
Tom01 wrote:
DominikH wrote:
Na przykład bezpieczeństwo danych klientów.

Fotograf pracujący nad zdjęciami z ostatniej sesji i sprawdzający jak będą wyglądać w Internecie w pierwszej kolejności myśli nad “bezpieczeństwem danych klientów”. Nie róbmy sobie jaj, proszę.

Bo przecież oczywiste jest, że klient najpierw pyta o bezpieczeństwo danych, a jak się upewni że wszystko jest ok, to pyta dlaczego mordy takie czerwone ;)

Member
DominikH wrote:
Jak przeczytasz uważnie co tutaj piszę, to padające z mojej strony stwierdzenie, że jak się wszystko dobrze ustawi, to Firefox będzie działał sprawnie, zostało wypowiedziane przynajmniej raz.

Prawda. Napisał Pan to RAZ, po przyparciu do muru i wyczerpaniu się argumentów o tablicach i v4, ale i tak ujął to Pan warunkowo. No i conajmniej SIEDEM razy napisał Pan, że nie działa poprawnie.

DominikH wrote:
Takie postawienie sprawy jak powyżej po raz kolejny poświadcza, że porozumienie z Tobą jest możliwe dopiero po przyklaśnięciu Twoim racjom.

Jeśli mam rację to jest całkowicie zrozumiałe.

PS. Przeglądając Pańskie wpisy na potrzeby zdania w pierwszym akapicie natrafiłem na taki oto kwiatek:

DominikH wrote:
a systemy Mac OS X bywają wstecznie niezgodne z oprogramowaniem

Jako że jest bardzo mocno w temacie wątku, odniosę się do niego. Dlaczego umieścił Pan ten argument?

joe wrote:
Bo przecież oczywiste jest, że klient najpierw pyta o bezpieczeństwo danych, a jak się upewni że wszystko jest ok, to pyta dlaczego mordy takie czerwone ;)

Dobre, naprawdę. :)

Member
DominikH wrote:
Jak przeczytasz uważnie co tutaj piszę, to padające z mojej strony stwierdzenie, że jak się wszystko dobrze ustawi, to Firefox będzie działał sprawnie, zostało wypowiedziane przynajmniej raz.

Wg mnie da się wyczuć w Twoich wypowiedziach, że przecież wytwarzanie profili v4 nie jest czymś złym, w końcu ta opcja jest “domyślnie” i pewnie większość sobie zrobi v4. Potem trzeba na coś zwalić i kozioł w postaci FF jak znalazł ;) Tylko dlaczego FF? Nie ma lepszych “kozłów”?

Member
DominikH wrote:
W żadnym miejscu nie stwierdziłem, że ICC V4 to dobre rozwiązanie do monitora, tylko że dopuszczalne. Subtelna różnica, bo doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że nie tylko Ty, ale i ja wiem, że taki profil przypisany do monitora to strzelanie sobie w stopę.

Z poprzednich wypowiedzi nic takiego nie wynikało. Wręcz przeciwnie.

DominikH wrote:
Pisałem o nie w pełni funkcjonalnym module do kolorów w Firefoxie, który w pewnych – wielokrotnie wymienionych przeze mnie i całkiem możliwych do zaistnienia sytuacjach, może doprowadzić do nieprawidłowego wyświetlania barw (o tyle kłopotliwego, że użytkownik może nawet nie wiedzieć, że coś idzie nie tak), co Ty odczytujesz jak jakiś atak na tę przeglądarkę.

Nie tyle atak, co rozsiewanie zupełnie fałszywych opinii. To należy zwalczać, bo to co piszemy na forach propaguje się wśród ludzi. Wystarczy spojrzeć na licznik odwiedzin tego wątku.

DominikH wrote:
I do tego cały czas potrzebujesz potwierdzenia, że jednak masz rację.

Owszem, bo lawiruje Pan i unika prostych odpowiedzi. I nie jest to potrzeba udowadniania racji, tylko próba ustanowienia jakiegoś poziomu odniesienia. Elementów które uznamy za prawdę i w oparciu o nie możemy taemat drażyć dalej. Nie da rady przejść do całek jeśli ktoś unika na odpowiedzi na pytania z zakresu tabliczki mnożenia. Ile razy wprost odniósł się Pan do moich pytań? Chyba ani razu.

DominikH wrote:
A kwestia częściowego lub całościowego braku wstecznej zgodności w produktach Apple nie jest niczym nowym.

Użył Pan tego argumentu w kontekście sugerującym, że w Windows tak nie jest. Czy na pewno?

Member
DominikH wrote:
Nie wiem jaki masz algorytm na dekodowanie kontekstu, ale w tym wypadku zawiódł.

To może poprosimy kogoś aby zinterpretował sens tego zdania: “W obecnych czasach nie ma żadnej istotnej różnicy między jedną i drugą platformę systemową jeśli idzie o edycję zdjęć (poza tą, że systemy na Windows są zwykle tańsze, a systemy Mac OS X bywają wstecznie niezgodne z oprogramowaniem).”

Keymaster

To jeśli ja mogę :) News, od którego bierze początek ten wątek, dotyczy braku poprawnego działania na systemie Apple Photoshopa CS2, a także problemów z CS3 i CS4, że o stadzie innych aplikacji jak najbardziej używanych przez fotografów nie wspomnę. No, pod W7 akurat to wszystko działa, starsze Photoshopy również. Więc jakby z punktu widzenia fotografa (a nie osoby mającej jakiś krzywo napisany program księgujący), to owszem – Windowsy są kompatybilne wstecznie, Maki niekoniecznie.

Member
Piotr wrote:
To jeśli ja mogę :) News, od którego bierze początek ten wątek, dotyczy braku poprawnego działania na systemie Apple Photoshopa CS2, a także problemów z CS3 i CS4, że o stadzie innych aplikacji jak najbardziej używanych przez fotografów nie wspomnę. No, pod W7 akurat to wszystko działa, starsze Photoshopy również. Więc jakby z punktu widzenia fotografa (a nie osoby mającej jakiś krzywo napisany program księgujący), to owszem – Windowsy są kompatybilne wstecznie, Maki niekoniecznie.

Jest Pan w stanie zagwarantować, że WSZYSTKIE programy ze starszych Windows działają na nowszych? Wiemy że nie, więc o kompatybilności wstecznej nie może być mowy. Tak jest w każdym systemie. Czasami nawet nowa wersja jest w bardzo dużym stopniu niekompatybilna, znane są takie przypadki. Użycie więc takiego argumentu w sposób dyskredytujący akurat OSX jest co najmniej manipulacją.

Keymaster
Tom01 wrote:
Jest Pan w stanie zagwarantować, że WSZYSTKIE programy ze starszych Windows działają na nowszych? Wiemy że nie, więc o kompatybilności wstecznej nie może być mowy.

Logika argumentacji powalająca. Nic nie gwarantowałem i nic nie pisałem o wszystkich programach. Odniosłem się do cholernie drogich programów Adobiego, które są istotne dla fotografa.

Quote:
Użycie więc takiego argumentu w sposób dyskredytujący akurat OSX jest co najmniej manipulacją.

Co jest manipulacją w stwierdzeniu, że ludzie, którzy wydali sporo kasy na Photoshopy starsze niż CS5 nie mogą ich poprawnie używać na nowych systemach makowych?

Member
DominikH wrote:
Zbiór faktów masz w jednym z moich wpisów wcześniej, tym przydługim, betonowym. Mimo, że niezaprzeczalne, to ciągle Twoim zdaniem podlegają dyskusji. Najwyraźniej, przyznaję to ze smutkiem, mamy dwie wersje rzeczywistości. Niech nasi czytelnicy zdecydują dla samych siebie, która im bardziej odpowiada, bo my ewidentnie do porozumienia nie dojdziemy. Pozdrawiam, dobrej nocy.

Dopóki dwie nieprawdy i dwie manipulacje nazwane będą przez Pana faktami, to się faktycznie nie porozumiemy. Sposób działania FF, rodzaje, budowę i przeznaczenie profili omówiłem sporo wcześniej. Jest to sprawdzalne i każdy kto się tematem zainteresuje znajdzie źródła i potwierdzi, że to prawda. Niestety Pańska wersja rzeczywistości sporo się z nią mija i nie mogę się zgodzić na naginanie faktów tylko po to żeby ustalić jakiś wspólny punkt widzenia. To nie polityka. To dziedzina mająca korzenie w matematyce. Takiej zwykłej, algebraicznej, a tam na manipulacje raczej nie ma miejsca.

Member
Piotr wrote:
Logika argumentacji powalająca. Nic nie gwarantowałem i nic nie pisałem o wszystkich programach. Odniosłem się do cholernie drogich programów Adobiego, które są istotne dla fotografa.

Logika to taka dziedzina, dzięki której możemy ustalić, że jeśli istnieje choć jeden program nie działający na nowszych Windows to określenie, że jest wstecznie kompatybilny jest fałszywe. Można tylko dywagować o stopniu tej niezgodności i ewentualnie bardziej lub mniej narzekać.

Piotr wrote:
Co jest manipulacją w stwierdzeniu, że ludzie, którzy wydali sporo kasy na Photoshopy starsze niż CS5 nie mogą ich poprawnie używać na nowych systemach makowych?

W wypowiedzi P. Dominika nie było słowa o Photoshopach. Postawił tezę o niekompatybilności wstecznej OSX, co jest prawdą, ale już sens wypowiedzi sugerujący że w Windows tak nie jest, jest nieprawdą. Takie właśnie manipulowanie w wypowiedziach P. Dominika jest bardzo częste.

Member
DominikH wrote:
Jedyną manipulacją jest tutaj przypisanie mi wypowiedzi, jaka nigdy nie padła z moich ust. To dla Ciebie takie typowe.

Mam zacytować? Proszę albo pisać konkretnie, albo wcale. Jaki sens robić z wątku “flame”?

Member

Czytam te wszystkie “ochy” i “achy” na temat maców w postaci opisów szanownego Tom01 i nie mogę się nadziwić, dlaczego naiwni ludzie kupują nadal pecety w tym złym windowsem :) A kupują, nie da się ukryć. Mało tego, kupują w ilościach znacznych, bezczelnie ignorując produkty doskonałe – w postaci komputerów z os x -em na pokładzie. Sami masochiści? ;)

Na wstępie dodam, że z os x-em nigdy nie miałem do czynienia. Dlatego z ciekawością czytam na forach opinie ich użytkowników, starając się dociec co w nich jest takiego szczególnego. Niestety, argumenty wysuwane przeciwko windowsom są często oparte na opiniach z epoki win95/98/me, czasami z xp. Na tym forum również takie opinie pokutują, pozwolę więc sobie nieco je sprostować.

autofocus wrote:
W kontekście wydajności w znakomitej większości maki są również tanie – za platformę równie wydajną co Dell T7500 z dwoma procesorami sześciordzeniowymi płaci się jakieś 3 tys. dolarów mniej (czyli Dell 13 tys, mak 10 tys. dolarów). Jeśli potrzebuję kupić do firmy 10 takich stacji graficznych to oszczędności zaczynają być konkretne.

Z ciekawości wziąłem najtańszego Mac Pro z oferty firmy Cortland (najtańszy = 10 700 zł, sama stacja robocza bez monitora, ten konkretnie http://www.cortland.pl/apple-mac-pro-one-2.8ghz-quad-core-intel-xeon-3gb-1tb-ati-radeon-5770-sd.html) zakładając, że tytułowy fotograf jest średnio zasobny. Złożyłem podobny zestaw na stronie della za 6821 zł (Dell Precision T3500 – identyczny procesor, ram, dysk, Quadro 600 zamiast radeona). Dell ma 3 lata gwarancji, MacPro jeden rok. Argument o podobnej cenie sprzętu o zbliżonej jakości leży i kwiczy ;)

Lecimy dalej:

Tom01 wrote:
Pytanie powinno brzmieć: “Windows czy OSX”. Z mojego doświadczenia, wniosek jest prosty: OSX Dlaczego? Bo ma zarządzanie kolorem jak należy.

Z tym nie będę polemizował – możemy założyć, że tak jest.

Tom01 wrote:
Nie ma problemu wirusów.

http://www.eset.pl/Dla_domu_i_firmy/Produkty/ESET_Cybersecurity
Jeżeli producent jednego z najpopularniejszych antywirusów ma w ofercie oprogramowanie na platformę os-x to znaczy, że nawet on jest nieświadomy iż wstąpił na jałową ziemię ;)

Tom01 wrote:
Nie wymaga co jakiś czas resetu dla zdrowotności.

Komputery w miejscu w którym pracuję często nie są wyłączane przez kilka tygodni. I nie mówię tu o systemach serwerowych, mówię o Win7.

Tom01 wrote:
Nie ma potrzeby robienia kopii odtwarzania. Nie ma potrzeby “formatowania” jako metody serwisowej.

Relikt z czasów win95/98.

Tom01 wrote:
Programy nie śmiecą w systemie. Nie ma rejestru.

Rejestr faktycznie jest. Ale od czasów w których komputery miały kilka mega ramu trochę wody upłynęło, ilość wpisów w rejestrze nie jest już elementem spowalniającym system.

Tom01 wrote:
Nie ma problemu z gubieniem zasobów sieciowych.

W windowsie również nie ma. I nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek był.

Podsumowując – nie widzę w wymienionym opisie żadnych sensownych argumentów, które miałyby mnie skłonić do zmiany platformy. Co nie oznacza, że platforma os x ich nie posiada – jak tylko będę miał okazję gdzieś ją przetestować na żywo, chętnie zweryfikuję swoje poglądy :)

Member
kashpir wrote:
Czytam te wszystkie “ochy” i “achy” na temat maców w postaci opisów szanownego Tom01 i nie mogę się nadziwić, dlaczego naiwni ludzie kupują nadal pecety w tym złym windowsem :) A kupują, nie da się ukryć. Mało tego, kupują w ilościach znacznych, bezczelnie ignorując produkty doskonałe – w postaci komputerów z os x -em na pokładzie. Sami masochiści? ;)

bo to jest tak, że albo wstępujesz do jakiejś religii albo nie… znam nawet ludzi, którzy pozbyli się iPada po tygodniu użytkowania… oj, biedni nieświadomi tego co stracili…
a tak bardziej serio, miałem kiedyś MacBooka do dyspozycji, i do dzisiaj nie wiem co ludzie w nim takiego widzą, znaczy nie to, że to zły sprzęt choć akurat ta wersja co miałem była skażona błędem konstrukcyjnym i pękała obudowa. Tylko, że z mojej perspektywy używającego poza notatnikiem trochę specjalistycznego softu (ale nie foto) kompletnie nie odczułem różnicy. Null. Zero. Najlepiej pracowało mi się na Linuxie, OSX/Win(Vista i 7) – zero różnic. Trochę myślę, że w tej dyskusji niektórzy trochę zbytnio w stronę ideologii wpadają. Nie wiem czy jest sens rozpatrywać funkcjonalności oprogramowania w kontekście możliwości systemu operacyjnego. Przytoczony przykład z Adobe pokazuje, że albo najlepsza platforma na świecie nie pomogła programistom w napisaniu dobrego softu albo wcale ona taka najlepsza nie jest…. Win 100% kompatybilny wstecz nie jest, to oczywiste, ale przynajmniej nie zmusza mnie do wymiany przy każdej zmianie wersji drogiego oprogramowania na jeszcze droższe.
Wirusy – problemem win poza być może ułomną nieco architekturą odziedziczoną po starych wersjach i pozostawionych dla kompatybilności jest użytkownik, który pracuje na systemie z uprawnieniami admina – a takich userów poza korporacjami jest pewnie 95% – stąd szkody też większe. No i popularność też większa stąd zainteresowanie ludźmi wykradającymi jakieś dane, marzącymi o największych szkodach – też większe. FF też uchodził za super bezpieczną przeglądarkę do czasu aż zdobył popularność większą niż 5% i zainteresowali się nim fachowcy od włamań :)
No i to całe przekonywanie się o wyższości jednego systemu nad drugim…. co z tego, że BMW 7 jest lepsze od malucha? a może komuś świadomemu wystarcza jazda gokartem? :) Jeśli zebrał dobry sprzęt pod Win, skonfigurował i wszystko jest ok i działa i kolorki ładne itp – to argumenty – bo OSX ma tak samo…. jest trochę nietrafiony :) Pozdrawiam i proponuję przed kolejną rundą trochę melisy ;)

Member
Tom01 wrote:
Zgadzam się. Pytanie powinno brzmieć: “Windows czy OSX”. Z mojego doświadczenia, wniosek jest prosty: OSX Dlaczego? Bo ma zarządzanie kolorem jak należy.

Zapewne działa. Ale Windows też działa, więc nie bardzo widzę megaprzewagę OS X.

Tom01 wrote:
Nie ma problemu wirusów.

Nie prawda. Nie ma problemu z wirusami pisanymi na Windows. Co nie znaczy, że nie ma problemu wirusów.

Tom01 wrote:
Nie wymaga co jakiś czas resetu dla zdrowotności.

Windows też tego nie potrzebują. Moje Windowsy miewają uptime rzędu 1000-1500 godzin (hibernuję system na noc). Z reguły wykonuję reset zdarza się jak w nocy wyłączą prąd i rozładuje się UPS, a komputer zostawiłem włączony.

Tom01 wrote:
Nie ma potrzeby robienia kopii odtwarzania.

Nie prawda. Potrzeba robienia kopii zapasowych jest wszędzie. System OS X nie jest odporny na mechaniczne uszkodzenie dysku, przepięcie w sieci itp. Jak ci się sfajczy dysk to będziesz miał niezły problem bez kopii zapasowej. A funkcja zapisywania stanu systemu w Windows jest, ale mało kto tego używa. Ja nie odczuwam takiej potrzeby i jakoś żyję. Wszystkie problemy jakie dotąd miałem z systemem to były uszkodzenia mechaniczno/elektroniczne jakiegoś podzespołu. Od tego Maki nie są wolne.

Tom01 wrote:
Nie ma potrzeby “formatowania” jako metody serwisowej.

Nie prawda. Kiedy prosiłem bardziej doświadczonych macuserów jak poradzić sobie z pewnym upierdliwym problemem w systemie po wykonaniu iluś magicznych operacji serwisowych (o których mało który macuser pewnie wie, albo nie przyznaje się, że takie funkcje też istnieją w cudownym systemie nie wymagającym opieki) ostatecznym rozwiązaniem było “weź przeinstaluj system”. Poradził mi to jeden z najbardziej doświadczonych macuserów w Polsce.

Tom01 wrote:
Programy nie śmiecą w systemie. Nie ma rejestru.

Tego nie wiem, bo nie zagłębiam się w OS X. Ale w większości wypadków macuerzy instalują mało oprogramowania, więc mają wrażenie, że wszystko hula.

Tom01 wrote:
Nie ma problemu z gubieniem zasobów sieciowych.

Nie prawda. Kiedyś siedzieliśmy w 10 dziennikarzy na lotnisku Helsinkach. Tylko 2 maki nie były w stanie się połączyć z Wi-Fi. Trudno powiedzieć dlaczego…

Tom01 wrote:
I nie ma 1000 innych grubych i małych wad Windows. Nie ma mnóstwa codziennych uciążliwości.

Nie prawda. Drobny przykład z czasów kiedy zmuszany bylem do pracy na maku. Codziennie rano po zalogowaniu do systemu włączał mi czeską klawiaturę. Nie było sposobu rozwiązania problemu. Microsooft przynajmniej service packi wydaje. A w Apple poradzili mi… żebym kupił nową wersję systemu. 100 euro za upgrade.

Tom01 wrote:
Nie ma mnóstwa drobnych acz debilnych rozwiązań Microsoftu. Ktoś za chwilę zapyta o co chodzi? Aby zrozumieć o co chodzi, trzeba pracować na OSX a potem musieć coś zrobić w Windows.

Widzisz, ja mógłbym powiedzieć, że większość rozwiązań Apple jest “debilnych”. Tu wychodzi cały szowinizm makuserów. Jak coś jest inaczej niż w Apple to jest debilne. Ja wciąż powtarzam, że może Mac OS jest intuicyjny, ale ja mam intuicję w zupełnie innym miejscu.

Tom01 wrote:
Człowiek ma wrażenie straszliwego przekombinowania, toporności i prymitywizmu systemu. I to nie są tylko moje wrażenia.

Ja nie mam takich wrażeń. No cóż, może nie jestem człowiekiem… Natomiast nigdy nie udało mi się przekonać do OS X. Jak mnie zmuszano do pracy w tym systemie wcale nie byłem szczęśliwy.

Tom01 wrote:
2. Włączamy coś. W OSX przełączamy interesującą nas opcję i tyle. Nigdzie gdzie nie ma uzasadnienia nie ma potrzeby wykonywać żadnych dodatkowych operacji. W Windows przełączamy to samo, ale zawsze trzeba jeszcze nacisnąć “OK” lub “Zastosuj”.

Bzdura. W Apple też trzeba zamknąć okno w którym to włączasz. Pokaż mi czym różni się interfejs Photoshopa poza tym, że są inne skróty klawiaturowe…

Tom01 wrote:
Praktycznie wszystkim “windziarzom” powyższe wydaje się to drobiazgami, zupełnie nie wartymi uwagi albo wymysłami zboczeńca od Maca. Ale takich drobnych różnic jest setki. Przytoczony przykład z “OK” czy “Zastosuj” świadczy o nienormalności interfejsu.

I to właśnie przykład rasizmu. Normalne jest to co jest w OS X, cała reszta świata jest nienormalna. Ja nie mówię, że Brytyjczycy są “nienormalni” i są “debilami”, bo mają kierownicę z drugiej strony. Chciałbym zauważyć, że plujesz na Windowsiarzy, że są chamscy, a tak naprawdę to sam rzucasz inwektywami. Ale to dobre inwektywy, bo przychodzą z jasnej strony mocy. Jak Kali kogoś obrażać to być dobry uczynek…

Tom01 wrote:
W Macu większość rzeczy działa po prostu.

Nie prawda. Zwłaszcza, jak podpinasz urządzenie nie obsługiwane przez OS X :-)) Ile miesięcy macuserzy pluli na Erę, że modemy HSDPA nie działają w makach…

Tom01 wrote:
autofocus wrote:
Tom1 ma znacznie większe doświadczenie z Apple więc może podrzuci informacje na temat gamutów LCD w iMacach

iMac jest piękny. Za piękny. Wszystko co się na nim ogląda jest powalająco piękne. Z tego powodu nie nadaje się do fotografii ani grafiki. To znaczy “nie nadaje” to złe słowo, ludzie pracują nawet na laptopach. Nie jest neutralny.

OK, no to już jest odpowiedź na pytanie z wątku: dla fotografa Mac OS X, a nie Windows 7. Tylko Mac OS X działa na makach i masz sugestię, żeby nie kupować iMaka. Słowem zostaje ci Mac Mini i Power Mac. Mac Mini to wydajnościowo słabe rozwiązanie i będziesz miał kłopot z przestrzenią dyskową. Są tylko 4 porty USB, nie masz szans na podłączenie USB 3.0 (ale masz gniazdo SD XC). Może kiedyś pojawią się czytniki kart z Thunderboltem, na razie ich nie ma. A czytniki z USB 3.0 już są. Pamięć RAM można rozbudować maksymalnie do 8GB.

Z Power Makiem jest mniej problemów. W zasadzie jedyne ograniczenie to brak USB 3.0.

Acha – na obu można postawić Windows 7. To zawsze ostateczny argument macuserów – jak nie działa ci jakiś program, to zawsze możesz kupić Windows 7, VM Ware Fusion i uruchomić Windowsy na Maku. Albo zainstalować po prostu Windows 7, bo obsługuje EFI – teraz w dobie intela każdy Mac to pecet…

Member

Ja tam melisy nie proponuję ;) jeden z Was musi focic canonem a drugi nikonem zapewne ;)

Member
saldi wrote:
No i to całe przekonywanie się o wyższości jednego systemu nad drugim…. co z tego, że BMW 7 jest lepsze od malucha? a może komuś świadomemu wystarcza jazda gokartem? :) Jeśli zebrał dobry sprzęt pod Win, skonfigurował i wszystko jest ok i działa i kolorki ładne itp – to argumenty – bo OSX ma tak samo…. jest trochę nietrafiony :)

I like it! ;-))

To może Nikon czy Canon dla fotografa?

Member
okuka67 wrote:
Ja tam melisy nie proponuję ;) jeden z Was musi focic canonem a drugi nikonem zapewne ;)

Ja to muszę wszystkim…

Member
autofocus wrote:
Acha – na obu można postawić Windows 7. To zawsze ostateczny argument macuserów – jak nie działa ci jakiś program, to zawsze możesz kupić Windows 7, VM Ware Fusion i uruchomić Windowsy na Maku. Albo zainstalować po prostu Windows 7, bo obsługuje EFI – teraz w dobie intela każdy Mac to pecet…

Ba, osx można postawić na pccie, ograniczeniem jest tylko licencja i z tego co wiem blokada w samym systemie. Są nawet wersje przystosowane do PC choć nie wiem co na to apl :)
a OSX ma też sporo wspólnego z Unixem, implementuje odpowiednie standardy itp :)
osobiście poza przygodą z MacBookiem uruchamiałem osx w środowisku wirtualnym żeby poznać narzędzie programistyczne dla ajfona, bo apl do tego stopnia zamknął system, że nawet pisać programy dla nich trzeba na macach :)

Member
kashpir wrote:
autofocus wrote:
W kontekście wydajności w znakomitej większości maki są również tanie – za platformę równie wydajną co Dell T7500 z dwoma procesorami sześciordzeniowymi płaci się jakieś 3 tys. dolarów mniej (czyli Dell 13 tys, mak 10 tys. dolarów). Jeśli potrzebuję kupić do firmy 10 takich stacji graficznych to oszczędności zaczynają być konkretne.

Z ciekawości wziąłem najtańszego Mac Pro z oferty firmy Cortland (najtańszy = 10 700 zł, sama stacja robocza bez monitora, ten konkretnie http://www.cortland.pl/apple-mac-pro-one-2.8ghz-quad-core-intel-xeon-3gb-1tb-ati-radeon-5770-sd.html) zakładając, że tytułowy fotograf jest średnio zasobny. Złożyłem podobny zestaw na stronie della za 6821 zł (Dell Precision T3500 – identyczny procesor, ram, dysk, Quadro 600 zamiast radeona). Dell ma 3 lata gwarancji, MacPro jeden rok. Argument o podobnej cenie sprzętu o zbliżonej jakości leży i kwiczy ;)

Ale T3500 nie pozwoli na zainstalowanie dwóch procesorów i obsługuje “tylko” 24 GB RAM. Jeśli chcemy mieć Della o podobnej możliwości rozbudowy co Mac Pro trzeba kupić T7500. :-)) Wtedy Mac Pro jest jakieś 1000 zł tańszy (i ładniejszy). Poza tym Delle są cholernie głośne przy starcie.

Ja nie mówię, że Maki zawsze są wydajniejsze. Ale na półce 20 tys. za stację roboczą najtaniej wypada kupić Maca Pro (i postawić Windows 7 ;-)) Jak poruszamy się po półce “5 tys. na wszystko” to jedyny wybór to Mac Mini, albo 10 tys. różnych możliwych konfiguracji peceta. I mam głębokie poczucie, że peceta można sensowniej ułożyć pod kątem potrzeb fotografa niż Maca Mini.

Member
autofocus wrote:
Chciałbym zauważyć, że plujesz na Windowsiarzy, że są chamscy, a tak naprawdę to sam rzucasz inwektywami. Ale to dobre inwektywy, bo przychodzą z jasnej strony mocy. Jak Kali kogoś obrażać to być dobry uczynek…

Ja nie zauważyłem, żeby Tom01 pluł na “Windowsiarzy, że są chamscy”. Gdzie rzuca inwektywami? Czy tutaj autofocus się nie zagalopował trochę?

Member
kashpir wrote:
Z ciekawości wziąłem najtańszego Mac Pro z oferty firmy Cortland (najtańszy = 10 700 zł, sama stacja robocza bez monitora, ten konkretnie http://www.cortland.pl/apple-mac-pro-one-2.8ghz-quad-core-intel-xeon-3gb-1tb-ati-radeon-5770-sd.html) zakładając, że tytułowy fotograf jest średnio zasobny. Złożyłem podobny zestaw na stronie della za 6821 zł (Dell Precision T3500 – identyczny procesor, ram, dysk, Quadro 600 zamiast radeona). Dell ma 3 lata gwarancji, MacPro jeden rok. Argument o podobnej cenie sprzętu o zbliżonej jakości leży i kwiczy ;)

Coś nie tak Pan poustawiał. Taka sama konfiguracja (DELL podaje ceny netto):
dell.jpg
macpro.jpg
Generalnie Apple i inne komputery firmowe kosztują podobnie. Częstym błędem jest porównywanie do cen składaków, ale Apple składakiem przecież nie jest. Pada też często argument o cenach oprogramowania. I tak na przykład:
OSX pełna wersja – 120 do 200 zł
Windows 7 pełna wersja – 1500 zł
Podobne różnice są jeśli chodzi o pakiet biurowy i wiele innych aplikacji. Nie ma też kompletnie potrzeby wydawania pieniędzy na antywirusy ani antyszpiegi.

kashpir wrote:
http://www.eset.pl/Dla_domu_i_firmy/Produkty/ESET_Cybersecurity
Jeżeli producent jednego z najpopularniejszych antywirusów ma w ofercie oprogramowanie na platformę os-x to znaczy, że nawet on jest nieświadomy iż wstąpił na jałową ziemię ;)

Czy Pan wie, że były przypadki sprzedaży antywirusów na systemy na które nie było ANI JEDNEGO wirusa? Wirusy na OSX istnieją, ale nie są problemem. Nie słyszałem nigdy o przypadku zainfekowanego Maca. Z uwagi na to OSX to Unix, wirusy ani inne “szkodliwe oprogramowanie” nie ma “warunków życiowych”. Przyznał Pan, że nie ma doświadczenia z OSX. Ja mam. Proszę napisać ile czasu “wytrzyma” Windows bez antywirusa przy permanentnym łażeniu po ciemnych zakamarkach Internetu? Kilka godzin? Na Macu może Pan łazić gdziekolwiek, ściągać najbardziej podejrzane rzeczy z torrentów i robić COKOLWIEK. Nie zawirusuje się. Jeśli Pan nie wierzy, mogę udostępnić zdalną konsolę na jednej ze swoich maszyn i możemy założyć się o dowolne rzeczy, że jej Pan nie da rady ani zawirusować ani zepsuć. A nawet jeśli unieruchomi Pan system przez celowe pokasowanie jakichś plików, to przywrócenie stanu poprawnego zajmie mi 30 sekund! Niewiarygodne?

kashpir wrote:
Komputery w miejscu w którym pracuję często nie są wyłączane przez kilka tygodni. I nie mówię tu o systemach serwerowych, mówię o Win7.

Ale kiedyś wymagają, prawda? Ile czasu Windows da radę pracować bez resetu? Najczęściej wyłącza się po pracy, prawda? Niby dlaczego domyślne usypianie sprzętu w Viście przełączono na zamykanie w 7? Dlatego że przydługie przetrzymywanie Windows w stanie bez resetu śmieci w pamięci, spowalnia działanie i powoduje różne dziwne problemy z aplikacjami. Wielokrotnie u klientów korporacyjnych słyszałem np w wariowaniu Worda, bo komputer był usypiany przez tydzień. Reset i działa. Dla porównania systemy OSX pracują miesiącami i usypianie/budzenie jest normalną procedurą na koniec/początek pracy. Reset jeśli jest konieczny to wyłącznie przy niektórych aktualizacjach. Bez tego mogą pracować latami. W zasadzie od instalacji do złomowania. Przy czym OSX potrafi po resecie wstać praktycznie dokładnie tak jak się go zamknęło, ze wszystkimi aplikacjami i dokumentami. Nawet niezapisanymi. Nawiasem mówiąc w najnowszej edycji OSX w ogóle nie ma potrzeby zapisywania plików. I nie mówię o autozapisie. A jeśli pracuje Pan nad dokumentem, np artykułem, to ma Pan cały czas wgląd we wszystkie jego historyczne wersje.

kashpir wrote:
Relikt z czasów win95/98.

Jakim cudem, skoro mechanizm “punktów przywracania” wprowadzono w XP i jest kontynuowany w Viscie i 7. Co Pan zrobi jeśli aplikacja lub sterownik “rozwali” system? Zdarza się? Zdarza. Z tym, że nie w OSX.

kashpir wrote:
Rejestr faktycznie jest. Ale od czasów w których komputery miały kilka mega ramu trochę wody upłynęło, ilość wpisów w rejestrze nie jest już elementem spowalniającym system.

Zatem decyzje o reinstalacji Windows bo “muli”, czyli powszechna metoda “serwisowania” Windows jest wymyślona. :)

kashpir wrote:
W windowsie również nie ma. I nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek był.

Zawsze, zawsze był z tym problem i jest nadal. Windows bardzo często nie znajduje udostępnionych zasobów, robi cyrki z dostępem do nich, ma wybitnie niekonsekwentny system uprawnień do zasobów sieciowych.

kashpir wrote:
Podsumowując – nie widzę w wymienionym opisie żadnych sensownych argumentów, które miałyby mnie skłonić do zmiany platformy.

Bo nie ma sensu szukać ich na siłę. Jeśli się komuś w Windows pracuje dobrze to zmiana wcale nie musi być korzystna. Jeśli natomiast Windows kogoś doprowadza do siwizny to OSX jest alternatywą. Bo nie Linux, w uwagi na w zasadzie zerową przydatność w zastosowaniach ogólnych.

Member
autofocus wrote:
Zapewne działa. Ale Windows też działa, więc nie bardzo widzę megaprzewagę OS X.

Wałkujemy od dłuższego czasu. W Windows zarządzania barwą NIE MA WCALE. Jak może działać coś czego nie ma? CMM pojawia się tylko w niektórych aplikacjach Windows, stąd zresztą problemy użytkowników.

autofocus wrote:
Nie prawda. Nie ma problemu z wirusami pisanymi na Windows. Co nie znaczy, że nie ma problemu wirusów.

Nie bardzo rozumiem powyższego zdania? Widział Pan kiedykolwiek zawirusowane Windows. Oczywiście że tak. Widział Pan kiedykolwiek zawirusowanego Maca? Oczywiście że nie.

autofocus wrote:
Windows też tego nie potrzebują. Moje Windowsy miewają uptime rzędu 1000-1500 godzin (hibernuję system na noc). Z reguły wykonuję reset zdarza się jak w nocy wyłączą prąd i rozładuje się UPS, a komputer zostawiłem włączony.

Wie Pan że w jakichkolwiek tego typu dyskusjach ZAWSZE okazuje się że Windows zupełnie nie ma swoich wad. To nic że w wątkach obok najczęściej są opisy identycznych problemów, ale “zwolennik” zawsze będzie się zaklinał na wszelkie świętości że w życiu, absolutnie nic takiego na Windows nie występuje. :)

autofocus wrote:
Nie prawda. Potrzeba robienia kopii zapasowych jest wszędzie. System OS X nie jest odporny na mechaniczne uszkodzenie dysku, przepięcie w sieci itp. Jak ci się sfajczy dysk to będziesz miał niezły problem bez kopii zapasowej. A funkcja zapisywania stanu systemu w Windows jest, ale mało kto tego używa. Ja nie odczuwam takiej potrzeby i jakoś żyję. Wszystkie problemy jakie dotąd miałem z systemem to były uszkodzenia mechaniczno/elektroniczne jakiegoś podzespołu. Od tego Maki nie są wolne.

Nie mówię o kopii zapasowej, której nawiasem mówiąc, mechanizm w OSX jest najlepszy na świecie i nie ma absolutnie żadnego odpowiednika w Windows. Najbliżej jest Acronics, ale to tylko imitacja i to tego dodatkowo trzeba go kupić. Mówię o mechanizmie teoretycznie pozwalającym na przywrócenie stanu systemu w przypadku awarii oprogramowania. Nigdy w Windows nie można w 100% odwrócić zmian zrobionych przez instalatora. Śmieci aplikacji są rozrzucone po całym systemie, wielu folderach i nawet plikach systemowych. W systemach unixowych takiego czegoś nie ma w ogóle, stąd nie ma potrzeby “sprzątania” ani odtwarzania jeśli jakaś aplikacja lub sterownik coś napaskudzi.

autofocus wrote:
Nie prawda. Kiedy prosiłem bardziej doświadczonych macuserów jak poradzić sobie z pewnym upierdliwym problemem w systemie po wykonaniu iluś magicznych operacji serwisowych (o których mało który macuser pewnie wie, albo nie przyznaje się, że takie funkcje też istnieją w cudownym systemie nie wymagającym opieki) ostatecznym rozwiązaniem było “weź przeinstaluj system”. Poradził mi to jeden z najbardziej doświadczonych macuserów w Polsce.

Popsuł Pan system i czego się Pan spodziewa? Że się sam naprawi?

autofocus wrote:
Tego nie wiem, bo nie zagłębiam się w OS X. Ale w większości wypadków macuerzy instalują mało oprogramowania, więc mają wrażenie, że wszystko hula.

Przede wszystkim w OSX nie ma czegoś takiego jak “instalacja” oprogramowania w sensie podobnym do Windows. W OSX aplikacja to plik lub spakowany pakiet, który się tylko kopiuje lub kasuje z folderu programów. Macuserzy instalują mało oprogramowania? Jakieś dane na ten temat czy tylko tak się Panu wydaje? Ludzie z reguły wykorzystują komputer do tego samego. Zresztą większość Macuserów rekrutuje się z Windows.

autofocus wrote:
Nie prawda. Kiedyś siedzieliśmy w 10 dziennikarzy na lotnisku Helsinkach. Tylko 2 maki nie były w stanie się połączyć z Wi-Fi. Trudno powiedzieć dlaczego…

Zasób sieciowy to nie jest sieć, tylko element dostępny przez nią. A łączenie z Wi-Fi często jest zabezpieczane w sposób wymagający IE, np systemy płatnego dostępu. Stąd czasem ludzie nie mogą sobie poradzić jeśli nie mają jedynej słusznej przeglądarki.

autofocus wrote:
Nie prawda. Drobny przykład z czasów kiedy zmuszany bylem do pracy na maku. Codziennie rano po zalogowaniu do systemu włączał mi czeską klawiaturę. Nie było sposobu rozwiązania problemu. Microsooft przynajmniej service packi wydaje. A w Apple poradzili mi… żebym kupił nową wersję systemu. 100 euro za upgrade.

Znów popsuł Pan system i próbuje użyć tego jako argumentu.

autofocus wrote:
Widzisz, ja mógłbym powiedzieć, że większość rozwiązań Apple jest “debilnych”. Tu wychodzi cały szowinizm makuserów. Jak coś jest inaczej niż w Apple to jest debilne. Ja wciąż powtarzam, że może Mac OS jest intuicyjny, ale ja mam intuicję w zupełnie innym miejscu.

Są kryteria ogólne, pozwalające na stwierdzenie co jest naturalne a co nie. Jak z nieszczęsnym podwójnym potwierdzeniem w Windows. Po co w ogóle to wymyślono? Jak pisałem takich rzeczy jest masa i użytkownikom Maca na Windows to przeszkadza. Powinna dać Panu do myślenia statystyka. Zdecydowanie więcej ludzi przesiada się z Windows na OSX niż odwrotnie. Jak Pan myśli dlaczego?

autofocus wrote:
Ja nie mam takich wrażeń. No cóż, może nie jestem człowiekiem… Natomiast nigdy nie udało mi się przekonać do OS X. Jak mnie zmuszano do pracy w tym systemie wcale nie byłem szczęśliwy.

To jeszcze nie znaczy że opisywanych rzeczy nie ma.

autofocus wrote:
Bzdura. W Apple też trzeba zamknąć okno w którym to włączasz. Pokaż mi czym różni się interfejs Photoshopa poza tym, że są inne skróty klawiaturowe…

Proszę nie odszczekiwać się “bzdurą” jeśli bzdury pisze się samemu. Aby przełączana opcja zadziałałam, jak pisałem, NIC nie trzeba więcej robić. Okno można zamknąć dla porządku, ale nie ma wpływu na wykonanie rozkazu. Wszak okna trzeba otworzyć i zamknąć w każdym systemie okienkowym, więc proszę nie ferować “bzdurami” i odnieść się do meritum a nie czepiać dla samego czepiania.

autofocus wrote:
I to właśnie przykład rasizmu. Normalne jest to co jest w OS X, cała reszta świata jest nienormalna.

O czym to ja mówiłem? :)

autofocus wrote:
tak naprawdę to sam rzucasz inwektywami.

Poproszę o cytat.

autofocus wrote:
Nie prawda. Zwłaszcza, jak podpinasz urządzenie nie obsługiwane przez OS X :-))

Windows za to nieobsługiwane urządzenie uruchamia od dotknięcia. Rety, ale Pan tłucze farmazony.

autofocus wrote:
OK, no to już jest odpowiedź na pytanie z wątku: dla fotografa Mac OS X, a nie Windows 7. Tylko Mac OS X działa na makach i masz sugestię, żeby nie kupować iMaka. Słowem zostaje ci Mac Mini i Power Mac. Mac Mini to wydajnościowo słabe rozwiązanie i będziesz miał kłopot z przestrzenią dyskową. Są tylko 4 porty USB, nie masz szans na podłączenie USB 3.0 (ale masz gniazdo SD XC). Może kiedyś pojawią się czytniki kart z Thunderboltem, na razie ich nie ma. A czytniki z USB 3.0 już są. Pamięć RAM można rozbudować maksymalnie do 8GB.

Przecież nie ma Pan doświadczenia ze współczesnymi Macami. Pracował Pan na Mini? Przecież nie. przestrzeń dyskowa? Problem jakiś z nią? Nie można wsadzić np czterech dysków do obudowy mniejszej niż komputer typu barebone? Do Asusa EeeBoxa czy podobnych można? Tworzy Pan sztuczne problemy.

autofocus wrote:
Z Power Makiem jest mniej problemów. W zasadzie jedyne ograniczenie to brak USB 3.0.

PowerMac nie jest produkowany od wielu lat więc nic dziwnego, że nie ma w nim USB 3. Może chodzi Panu o Mac Pro? Prawda jak ładnie wyłażą braki? Dokładnie jak większość, pojęcia Pan nie ma o sprzęcie a krytykuje.

autofocus wrote:
Acha – na obu można postawić Windows 7. To zawsze ostateczny argument macuserów – jak nie działa ci jakiś program, to zawsze możesz kupić Windows 7, VM Ware Fusion i uruchomić Windowsy na Maku. Albo zainstalować po prostu Windows 7, bo obsługuje EFI – teraz w dobie intela każdy Mac to pecet…

Z zalety próbuje Pan zrobić wadę? Zawsze znajdzie się program który nie ma odpowiednika. Użytkownik Maca ma wybór, ma komfort, użytkownik Windows nie. Co prawda są metody na postawienie OSX na pececie ale nie OSX pod kontrolą Windows. Odwrotnie bez problemu.

Member
saldi wrote:
a OSX ma też sporo wspólnego z Unixem, implementuje odpowiednie standardy itp :)

Dokładnie to OSX JEST Unixem. Prawdziwym, w pełnym tego słowa znaczeniu.

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
a OSX ma też sporo wspólnego z Unixem, implementuje odpowiednie standardy itp :)

Dokładnie to OSX JEST Unixem. Prawdziwym, w pełnym tego słowa znaczeniu.

Spełnia standardy POSIX i Single UNIX Specification, więc pewnie można go nazwać UNIX-em ;) pewnie dlatego, że korzenie ma akademickie (zresztą początkowo został kupiony przez apla, bo ich próby stworzenia systemu operacyjnego niespecjalnie się powiodły) a nie jak win marketingowe, ale wybacz, pokłonów mu bić nie będę, nie dlatego, że to zły system, ale dlatego, że pracując a to na Linuxie a to na Win (począwszy od 3.1) a i przygoda z Mac-iem się przydarzyła uważam, że nie ma co się tak podniecać, każdy z nich jest narzędziem lepszym czy gorszym i żaden nie objawił mi się jako pozbawiony wad jedynie słuszny system (wybacz, nie będę wchodził w szczegóły, bo to nie ten portal :) )

Member
saldi wrote:
Spełnia standardy POSIX i Single UNIX Specification, więc pewnie można go nazwać UNIX-em ;) pewnie dlatego, że korzenie ma akademickie (zresztą początkowo został kupiony przez apla, bo ich próby stworzenia systemu operacyjnego niespecjalnie się powiodły) a nie jak win marketingowe, ale wybacz, pokłonów mu bić nie będę, nie dlatego, że to zły system, ale dlatego, że pracując a to na Linuxie a to na Win (począwszy od 3.1) a i przygoda z Mac-iem się przydarzyła uważam, że nie ma co się tak podniecać, każdy z nich jest narzędziem lepszym czy gorszym i żaden nie objawił mi się jako pozbawiony wad jedynie słuszny system (wybacz, nie będę wchodził w szczegóły, bo to nie ten portal :) )

Po pierwsze myli Pan chyba Mac OS i OSX a to dwa różne systemy. OSX to Unix, tak samo jak SCO Unix czy Aix. Geneza OSX wygląda tak:

800px-Unix_history-simple.png

Oczywiście, że nie ma “jedynego słusznego systemu”, ale różnic zarówno w konstrukcji systemu jak i GUI w OSX i Windows jest masa. Nie na korzyść Win. Wiele z tych różnic rzutuje mocno na pracę w systemie i warto o nich wspomnieć. Kilka wymieniłem i są to fakty. Nie rozumiem tylko skąd taka zapalczywość wielu osób w “obronie” Windows. W gronie “windziarzy” rozmowy wyglądają zupełnie inaczej. Ludzie są zgodni co do bezsprzecznych wad systemu, radzą sobie co do dróg poradzenia sobie z nimi. Ale wystarczy “macowiec” w gronie i Windows staje się super niezawodne, w ogóle się nie wywala, wszystko działa jak złoto a wirusa nikt nie widział. :)

Member
Tom01 wrote:
Po pierwsze myli Pan chyba Mac OS i OSX a to dwa różne systemy. Geneza OSX wygląda tak:

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/50/Unix_history-simple.png/800px-Unix_history-simple.png

ale co mylę? Mac OS X to Mac OS 10 i wywodzi się w dość prostej linii z NextStepa kupionego przez apla po to żeby rozwijać nowy system? jakiś błąd?

Member
saldi wrote:
ale co mylę? Mac OS X to Mac OS 10

Niezupełnie. OSX nie jest kontynuacją Mac OS.

saldi wrote:
i wywodzi się w dość prostej linii z NextStepa kupionego przez apla po to żeby rozwijać nowy system? jakiś błąd?

A NexStep to co jest? Wyżej ma Pan drzewo genealogiczne.

Member
Tom01 wrote:
Ale wystarczy “macowiec” w gronie i Windows staje się super niezawodne, w ogóle się nie wywala, wszystko działa jak złoto a wirusa nikt nie widział. :)

dziwisz się? przychodzi taki i się mądrzy – ja mam lepszy system niż wy… zabuliłem furę kasy to musi być dobry :)
Ja też nie znam ani jednej “makówki”, która przyznałaby, że ich jedynie słuszny system nie jest pozbawiony wad, że bywają badziewnie zaprojektowane sprzęty (wtopa z macbookiem, iphonem i podobne)…

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
ale co mylę? Mac OS X to Mac OS 10

Niezupełnie. OSX nie jest kontynuacją Mac OS.

architektonicznie nie jest, nazewniczo jest
OSX Lion to Mac OS 10.7

Tom01 wrote:
saldi wrote:
i wywodzi się w dość prostej linii z NextStepa kupionego przez apla po to żeby rozwijać nowy system? jakiś błąd?

A NexStep to co jest? Wyżej ma Pan drzewo genealogiczne.

NextStep to system operacyjny powstały w wyniku mixu paru unixów i w założeniu miał wspomagać prace akademickie, pracę nad nim rozpoczął Jobs w ramach swojej pracy jak go wypieprzyli z apla i potem wrócił do alma mater jak kupili całą firmę z nextstepem
coś się nie zgadza?

Member
saldi wrote:
dziwisz się? przychodzi taki i się mądrzy – ja mam lepszy system niż wy… zabuliłem furę kasy to musi być dobry :)

Raczej widzę odwrotne scenariusze:
– (windziarz): Te, macowiec, co Wy widzicie w tych japcokach?
– (macowiec): Wirusów nie mamy, problemów z kolorem…
– (w): Pierdzielisz, wirusy są na wszystko, w Windows też nie mamy z niczym problemów.
– (m): Ale przecież wszyscy wiedzą że…
– (w): Fanatyk, wyznawca religii Steve’a, pewnie jeszcze masz srajfona geju!
Tak to wygląda. :)

saldi wrote:
Ja też nie znam ani jednej “makówki”, która przyznałaby, że ich jedynie słuszny system nie jest pozbawiony wad, że bywają badziewnie zaprojektowane sprzęty (wtopa z macbookiem, iphonem i podobne)…

Wszystko ma wady, nie ma absolutów. I OSX ma wady. Kwestia poziomów. Wtopa z pękającą obudową MacBooka? Wtopa. Apple wymienia we wszystkich bezpłatnie obudowy, nawet pogwarancyjnych. Jakaś inna firma notebookowa takie coś zrobiła w przeszłości? Wtopa z Iphonem? Gdzie, kiedy? Dzięki temu urządzeniu Apple bije rekordy wielkości sprzedaży.

Member
saldi wrote:
NextStep to system operacyjny powstały w wyniku mixu paru unixów i w założeniu miał wspomagać prace akademickie, pracę nad nim rozpoczął Jobs w ramach swojej pracy jak go wypieprzyli z apla i potem wrócił do alma mater jak kupili całą firmę z nextstepem
coś się nie zgadza?

Znaczy NextStep przestał być Unixem? Proszę rzucić okiem na drzewko. Praktycznie wszystkie Unixy między sobą się “krzyżują”. Linuxy tylko stanowią osobne drzewo, choć należą do systemów “unixopodobnych”.

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
NextStep to system operacyjny powstały w wyniku mixu paru unixów i w założeniu miał wspomagać prace akademickie, pracę nad nim rozpoczął Jobs w ramach swojej pracy jak go wypieprzyli z apla i potem wrócił do alma mater jak kupili całą firmę z nextstepem
coś się nie zgadza?

Znaczy NextStep przestał być Unixem? Proszę rzucić okiem na drzewko. Praktycznie wszystkie Unixy między sobą się “krzyżują”. Linuxy tylko stanowią osobne drzewo, choć należą do systemów “unixopodobnych”.

hmmmm, a ja gdzieś napisałem, że NextStep nie jest Unixem?
no i ja bym bardzo chciał jeszcze się dowiedzieć co jest z tą różnicą pomiędzy MacOS a MacOSX, bo nie wiem gdzie się pomyliłem, a nie chciałbym w przyszłości szerzyć herezji …?

Member
Tom01 wrote:
Raczej widzę odwrotne scenariusze:
– (windziarz): Te, macowiec, co Wy widzicie w tych japcokach?
– (macowiec): Wirusów nie mamy, problemów z kolorem…
– (w): Pierdzielisz, wirusy są na wszystko, w Windows też nie mamy z niczym problemów.
– (m): Ale przecież wszyscy wiedzą że…
– (w): Fanatyk, wyznawca religii Steve’a, pewnie jeszcze masz srajfona geju!
Tak to wygląda. :)

no to mamy inne doświadczenia, btw zamiast srajfona geju można w skrócie gejfona :)

Tom01 wrote:
Wszystko ma wady, nie ma absolutów. I OSX ma wady. Kwestia poziomów. Wtopa z pękającą obudową MacBooka? Wtopa. Apple wymienia we wszystkich bezpłatnie obudowy, nawet pogwarancyjnych. Jakaś inna firma notebookowa takie coś zrobiła w przeszłości? Wtopa z Iphonem? Gdzie, kiedy? Dzięki temu urządzeniu Apple bije rekordy wielkości sprzedaży.

nie pamiętam, żeby któraś musiała wymieniać obudowy z powodów konstrukcyjnych ale tak dla przykładu HP wymienił mi obudowę jak pękły zawiasy, nie musiałem się prosić, za free….
ajfon – wpadka z anteną i wmawianie wyzna…. przepraszam, użytkownikom, że źle trzymają telefon w ręku… trochę to żenujące było :)

Member
Tom01 wrote:
Wszystko ma wady, nie ma absolutów. I OSX ma wady. Kwestia poziomów. Wtopa z pękającą obudową MacBooka? Wtopa. Apple wymienia we wszystkich bezpłatnie obudowy, nawet pogwarancyjnych. Jakaś inna firma notebookowa takie coś zrobiła w przeszłości?

Przy okazji zauważ co uważasz (ja poproszę bez Panów itp, będzie łatwiej :) ) za taki niesamowity gest… spieprzyli to naprawiają, łaski nie robią, jakby tego nie naprawili to byłoby zwykłe ….o :)

Member
saldi wrote:
no i ja bym bardzo chciał jeszcze się dowiedzieć co jest z tą różnicą pomiędzy MacOS a MacOSX, bo nie wiem gdzie się pomyliłem, a nie chciałbym w przyszłości szerzyć herezji …?

No, przede wszystkim Mac OS nie miał unixowego jądra.

saldi wrote:
Przy okazji zauważ co uważasz (ja poproszę bez Panów itp, będzie łatwiej :) ) za taki niesamowity gest… spieprzyli to naprawiają, łaski nie robią, jakby tego nie naprawili to byłoby zwykłe ….o :)

Czyli jakby nie naprawili to byłoby tak samo jak w Toshibach? :)

saldi wrote:
nie pamiętam, żeby któraś musiała wymieniać obudowy z powodów konstrukcyjnych ale tak dla przykładu HP wymienił mi obudowę jak pękły zawiasy, nie musiałem się prosić, za free….

Laptoków z łamiącymi się obudowami w różnych miejscach jest masa i nikt tego nie wymienia. Rekordy w tym bije wspomniana Toshiba w serii Satellite.

saldi wrote:
ajfon – wpadka z anteną i wmawianie wyzna…. przepraszam, użytkownikom, że źle trzymają telefon w ręku… trochę to żenujące było :)

Interesowałem się tą chryją z anteną. Próbowałem wielokrotnie na wszelkie sposoby obłapiać IP4 aby spowodować spadek zasięgu, ale mi się nie udało. Ale wiem, opinia fanatyka… :)

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
no i ja bym bardzo chciał jeszcze się dowiedzieć co jest z tą różnicą pomiędzy MacOS a MacOSX, bo nie wiem gdzie się pomyliłem, a nie chciałbym w przyszłości szerzyć herezji …?

No, przede wszystkim Mac OS nie miał unixowego jądra.

no wiem, ale chciałbym się dowiedzieć gdzie się pomyliłem, bo takie coś usłyszałem, pytam całkiem serio

Tom01 wrote:
saldi wrote:
nie pamiętam, żeby któraś musiała wymieniać obudowy z powodów konstrukcyjnych ale tak dla przykładu HP wymienił mi obudowę jak pękły zawiasy, nie musiałem się prosić, za free….

Laptoków z łamiącymi się obudowami w różnych miejscach jest masa i nikt tego nie wymienia. Rekordy w tym bije wspomniana Toshiba w serii Satellite.

o tak, szczególnie jak użytkownicy otwierając lapka robią kąt > 180 st. :)
tu niestety trzeba spojrzeć przez pryzmat ceny, te lepsze konstrukcje są droższe i tu zbliżamy się jakby do porównywania czegoś co się da porównać, bo nie podejmuję się porównywać budżetowej konstrukcji chociażby z makówką

Tom01 wrote:
saldi wrote:
ajfon – wpadka z anteną i wmawianie wyzna…. przepraszam, użytkownikom, że źle trzymają telefon w ręku… trochę to żenujące było :)

Interesowałem się tą chryją z anteną. Próbowałem wielokrotnie na wszelkie sposoby obłapiać IP4 aby spowodować spadek zasięgu, ale mi się nie udało. Ale wiem, opinia fanatyka… :)

Wiesz… coś musiało być na rzeczy skoro sam Steve wystąpił i powiedział, że źle trzymacie telefon :)

Member
saldi wrote:
no wiem, ale chciałbym się dowiedzieć gdzie się pomyliłem, bo takie coś usłyszałem, pytam całkiem serio

Odniosłem wrażenie, że chodziło Panu o Mac OS jako unixopodobny.

saldi wrote:
tu niestety trzeba spojrzeć przez pryzmat ceny, te lepsze konstrukcje są droższe i tu zbliżamy się jakby do porównywania czegoś co się da porównać, bo nie podejmuję się porównywać budżetowej konstrukcji chociażby z makówką

No właśnie. W MacBook Pro obudowy nie pękają. MacBook to była niskobudżetowa seria w plastikowej obudowie. Zarzucona zresztą. Teraz się robi wyrzeźbione z jednego kawałka aluminium. Wykonanie nie ma sobie równych. Poza oczywiście kolejną wpadką z luzującymi się zawiasami w pierwszej generacji Air-a. To nic, że to luzowanie było mniejsze niż sztywność fabrycznie nowych zawiasów 90% innych laptopów, ale niech będzie wtopa na osłodę przeciwnikom. :)

saldi wrote:
Wiesz… coś musiało być na rzeczy skoro sam Steve wystąpił i powiedział, że źle trzymacie telefon :)

Wiem, tyle że próbowałem sam rozkminić ile w tym szumu a ile praktyki. Wszystko wskazuje, że ręka źle wpływa na gołe trzy anteny będące obudową IP4. To zresztą nic dziwnego dla choćby krótkofalowca. Pewnie ten i ów zauważył ten wpływ i podniósł się szum. Kwestia jakie to ma znaczenie praktyczne? Osobiście mimo niezliczonych prób nie udało mi się wywołać żadnego widocznego efektu.

Member

dobra, koniec tej dyskusji i wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi, właśnie, te pierwsze właśnie nadchodzą – to wszystkiego najlepszego dla wyznawców dowolnego systemu operacyjnego, dowolnego sprzętu, aparatu oraz ufoludków
możemy wrócić teraz na poletko nie który lepszy, czy to unix czy nie, tylko, który lepszy dla fotografa i obawiam się, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo po prostu każde narzędzie będzie dobre jeśli wynik jego użycia będzie taki jaki chcemy, ze mnie fotograf amator jak z koziej …. trąba, więc osobiście mogę dać tylko jedno spostrzeżenie, wśród znajomych lub nie agencji reklamowych obserwowałem kiedyś głównie makówki, od jakiegoś czasu proporcje się wyrównały a nie wiem czy nawet nie ma lekkiej przewagi pc+win, może jednak tańszym składakiem da się zrobić to samo? nie wiem, muszę zapytać

Keymaster
joe wrote:
Ja nie zauważyłem, żeby Tom01 pluł na “Windowsiarzy, że są chamscy”. Gdzie rzuca inwektywami? Czy tutaj autofocus się nie zagalopował trochę?
Tom01 wrote:
Masa ludzi wylewa pomyje na rozwiązania Apple, obrzucając użytkowników niewybrednymi epitetami, stwierdzając autorytatywnie że to dla gejów i lanserów

Insynuowanie rozmówcy tego rodzaju opinii, których nie wyraził, nie jest specjalnie eleganckie, prawda?

Member
Piotr wrote:
joe wrote:
Ja nie zauważyłem, żeby Tom01 pluł na “Windowsiarzy, że są chamscy”. Gdzie rzuca inwektywami? Czy tutaj autofocus się nie zagalopował trochę?
Tom01 wrote:
Masa ludzi wylewa pomyje na rozwiązania Apple, obrzucając użytkowników niewybrednymi epitetami, stwierdzając autorytatywnie że to dla gejów i lanserów

Insynuowanie rozmówcy tego rodzaju opinii, których nie wyraził, nie jest specjalnie eleganckie, prawda?

Piotr, no proszę Cię… Stwierdzenie faktu nie jest “insynuowaniem”. To prawda, że ludzie wylewają pomyje na rózne rozwiązania. Przecież Tom01 nawet nie zasugerował, że DominikH wylewa pomyje itd. To tak jakbym ja teraz napisał, że masa ludzi uważa, że partia X to wariaci. Uznałbyś, że insynuuję że to Twoje zdanie? ;) Ale szczerze i z ręką na sercu stojąc przy choince ;)

Ja myślę, ze nie ma co podnosić sobie ciśnienia. Między Mac i PC jest trochę taka “wojenka” jak między C i N ;) Są zwolennicy jednego i drugiego “systemu”. Skupmy się bardziej na zaletach obydwu rozwiązań bo to dopiero pozwoli ocenić, który “system” dla kogo jest wygodniejszy/lepszy. Jak będziemy szukać dziury w całym to na pewno znajdziemy ;)

Member
Piotr wrote:
Insynuowanie rozmówcy tego rodzaju opinii, których nie wyraził, nie jest specjalnie eleganckie, prawda?

To nie była żadna insynuacja a typowy “obrazek” z rozmów Windows/OSX. Nie podoba mi się to, i byłoby przyjemniej żebyśmy się skupili na konkretach oraz nie spierali się o to, że czarne nie jest czarne tylko białe. Mamy postawiony na początku wniosek o przydatności maca/win dla fotografa. W zasadzie wszystkie cechy systemu poza związanymi z kolorem są pobocznymi. Kolor z kolei omówiliśmy dość dokładnie i raczej nie powinno być wątpliwości co do przewagi OSX. Najlepszym dowodem jest masa pytań i problemów użytkowników Windows, którym każda aplikacja wyświetla co chce. Pan Dominik nawet w poradniku na stronie opisał ten problem, później w wątku go bagatelizując.

Keymaster
Tom01 wrote:
Proszę napisać ile czasu “wytrzyma” Windows bez antywirusa przy permanentnym łażeniu po ciemnych zakamarkach Internetu? Kilka godzin? Na Macu może Pan łazić gdziekolwiek, ściągać najbardziej podejrzane rzeczy z torrentów i robić COKOLWIEK. Nie zawirusuje się.

Myślę, że możemy przyjąć, że najlepszym komputerem dla miłośnika pornografii pedofilskiej, cracków i innej lewizny jest Mak, nie zajmować się tą kwestią i wrócić do zastosowań bardziej przydatnych dla fotografa.

Quote:
Zatem decyzje o reinstalacji Windows bo “muli”, czyli powszechna metoda “serwisowania” Windows jest wymyślona. :)

To jest metoda powszechna tylko w świadomości makowców.

Quote:
Zawsze, zawsze był z tym problem i jest nadal. Windows bardzo często nie znajduje udostępnionych zasobów, robi cyrki z dostępem do nich, ma wybitnie niekonsekwentny system uprawnień do zasobów sieciowych.

To są problemy, które występują na wirtualnych windowsach u makowców – tzn. na tych windowsach, których makowcy nie mają i nie używają, ale gdyby je mieli, to z pewnością wszystkie te problemy by wystąpiły.
Tom, nie czujesz się trochę śmiesznie dyskutując z ludźmi o systemie, którego ci ludzie używają, i usiłując im wmówić, że mają mnóstwo problemów z rzeczami, z którymi problemów nie mają? Twoja strategia barwnych historii o straszliwych potworach czających się za każdą instalacją Windows miałyby jakieś szanse powodzenia, gdybyś robił wykład np. na uniwersytecie trzeciego wieku dla osób, które żadnego komputera nie mają.

Tom01 wrote:
Logika to taka dziedzina, dzięki której możemy ustalić, że jeśli istnieje choć jeden program nie działający na nowszych Windows to określenie, że jest wstecznie kompatybilny jest fałszywe. Można tylko dywagować o stopniu tej niezgodności i ewentualnie bardziej lub mniej narzekać.

Tom, może wyleź z tej piaskownicy. Mnie naprawdę nie interesuje dyskusja na temat ogólnej wyższości jednego systemu nad drugim. Mnie tutaj interesuje wyłącznie kwestia funkcjonalności komputera dla fotografa (nie dla fana pornografii i warezów, nie dla gracza itp.) i tutaj jest prosta kwestia – kupiony parę lat temu Photoshop na nowym systemie Apple’a nie działa, na W7 – działa. Z pewnością jest mnóstwo zalet kupowania nowych programów do edycji zdjęć razem z nowym systemem operacyjnym, ale nie każdy będzie z tego powodu szczęśliwy, jeśli dotychczas używany Photoshop mu wystarcza.
Przy okazji – problemy z Lightroomem zostały rozwiązane? Bo na doprowadzenie do zgodności CS2 to nie liczą.

Quote:
Są kryteria ogólne, pozwalające na stwierdzenie co jest naturalne a co nie.

I tak doszliśmy do tego, że wśród praw boskich i praw fizyki jest też naturalność interfejsu maków :)

Keymaster
joe wrote:
Piotr, no proszę Cię… Stwierdzenie faktu nie jest “insynuowaniem”. To prawda, że ludzie wylewają pomyje na rózne rozwiązania. Przecież Tom01 nawet nie zasugerował, że DominikH wylewa pomyje itd.

W takim razie nie rozumiem, dlaczego nie uzupełnił tego o stwierdzenie faktu, że “Masa ludzi wylewa pomyje na Windows, obrzucając użytkowników niewybrednymi epitetami, stwierdzając autorytatywnie że to dla kretynów i gówniarzy”. Byłoby równie prawdziwe. I równie rzeczowe.

Quote:
Między Mac i PC jest trochę taka “wojenka” jak między C i N ;) Są zwolennicy jednego i drugiego “systemu”.

Wszelkie wojenki niezmiennie mnie bawią. Niezależnie od tego, czy dotyczą komputerów, aparatów czy dowolnych innych produktów.

Quote:
Skupmy się bardziej na zaletach obydwu rozwiązań bo to dopiero pozwoli ocenić, który “system” dla kogo jest wygodniejszy/lepszy.

Chętnie, ale na razie to głównie czytam, że absolutnie nie mogę pracować na systemie, na którym pracuję, ponieważ mam masę problemów, których nie mam :)

Member
Piotr wrote:
joe wrote:
Piotr, no proszę Cię… Stwierdzenie faktu nie jest “insynuowaniem”. To prawda, że ludzie wylewają pomyje na rózne rozwiązania. Przecież Tom01 nawet nie zasugerował, że DominikH wylewa pomyje itd.

W takim razie nie rozumiem, dlaczego nie uzupełnił tego o stwierdzenie faktu, że “Masa ludzi wylewa pomyje na Windows, obrzucając użytkowników niewybrednymi epitetami, stwierdzając autorytatywnie że to dla kretynów i gówniarzy”. Byłoby równie prawdziwe. I równie rzeczowe.

…i nadal nie byłoby insynuacją, że to jest zdanie DominikaH ani nikogo innego tutaj. I nadal nie da się podciągnąc tego pod autofocusowe [Tom01 pluł na “Windowsiarzy, że są chamscy”].

Piotr wrote:
Quote:
Skupmy się bardziej na zaletach obydwu rozwiązań bo to dopiero pozwoli ocenić, który “system” dla kogo jest wygodniejszy/lepszy.

Chętnie, ale na razie to głównie czytam, że absolutnie nie mogę pracować na systemie, na którym pracuję, ponieważ mam masę problemów, których nie mam :)

No więc wymieniajmy zalety ;) Ja jakimś specjalnym fanem Mac nigdy nie byłem – nigdy w sumie nie pracowałem specjalnie na niczym ze znaczkiem jabłka. To co pisze Tom01 o CM w jabłku brzmi konkretnie i dosyć wygodnie z punktu widzenia szarego usera. CMS w systemie to jest świetne rozwiązanie. Nie byłoby problemu kłócenia się o “przeglądarkę”. Ta ma lesze zabezpieczenia, a tamta CMS ;)

Mnie się w Macowych lapkach podoba magnetyczna wtyczka ładowarki, ale sama ładowarka już tak mi się nie podoba ;)

Member
DominikH wrote:
joe wrote:
No więc wymieniajmy zalety ;) Ja jakimś specjalnym fanem Mac nigdy nie byłem – nigdy w sumie nie pracowałem specjalnie na niczym ze znaczkiem jabłka. To co pisze Tom01 o CM w jabłku brzmi konkretnie i dosyć wygodnie z punktu widzenia szarego usera. CMS w systemie to jest świetne rozwiązanie. Nie byłoby problemu kłócenia się o “przeglądarkę”. Ta ma lesze zabezpieczenia, a tamta CMS ;)

Moment, moment. A czy parę stron wcześniej aby nie padła wypowiedź, że Chrome zainstalowany na Macu wyświetla zdjęcia z przesyconymi kolorami? Czy to znaczy, że zarządzanie kolorem na Macach nie obejmuje produktu firmy Google?

Podaj cytat, bo musiałem przeoczyć.

Keymaster
joe wrote:
No więc wymieniajmy zalety ;)

Sporą zaletą Windows, o której do tej pory nie było mowy, jest wybór oprogramowania. Owszem, są programy “mak only”, z Aperture na czele, natomiast Ewa przez ładnych parę lat miesiąc w miesiąc wyszukując programy przydatne dla fotografów na wersje dostępne wyłącznie dla Windows trafiała zdecydowanie częściej niż na wersje tylko dla Maka. Daleko nie szukając – dwa bardzo fajne polskie programy do HDR-ów – Machinery i SNS-HDR. Oloneo też wyszło z fazy beta i też jest tylko dla Windows.
Do Toma – tak, wiem, że są programy do składania HDR-ów dla Maka i coś da się znaleźć. Niemniej ja wolę mieć większy wybór niż mniejszy i wybrać to, co mi pasuje. I – nie bez znaczenia – za cenę, na którą mnie stać. Już nie wspominam, że Machinery i SNS są po prostu dobre i do tego niedrogie.

Member
Tom01 wrote:
autofocus wrote:
Zapewne działa. Ale Windows też działa, więc nie bardzo widzę megaprzewagę OS X.

Wałkujemy od dłuższego czasu. W Windows zarządzania barwą NIE MA WCALE. Jak może działać coś czego nie ma? CMM pojawia się tylko w niektórych aplikacjach Windows, stąd zresztą problemy użytkowników.

Cóż, widać rozmawiamy innymi językami, albo ja rozumiem pod pojęciem “CMM” coś zupełnie innego:

http://windows.microsoft.com/pl-PL/windows7/Change-color-management-settings
http://en.wikipedia.org/wiki/Windows_Color_System
http://en.wikipedia.org/wiki/Color_management#Operating_system_level

Member
saldi wrote:
wśród znajomych lub nie agencji reklamowych obserwowałem kiedyś głównie makówki, od jakiegoś czasu proporcje się wyrównały a nie wiem czy nawet nie ma lekkiej przewagi pc+win, może jednak tańszym składakiem da się zrobić to samo? nie wiem, muszę zapytać

to uzupełniając – przy okazji składania życzeń świątecznych znajomym pracującym zawodowo w reklamie, poligrafii itp (co mi się kojarzy z zarządzaniem kolorem – proszę mnie wyprowadzić z błędu jeśli bredzę) i stwierdzili tak podsumowując iż jeszcze parę lat temu maki owszem, były dość powszechne i co bardziej “wypasione” agencje miały tego od cholery, dla nich głównym problem były niekompatybilności pomiędzy tymi systemami i bywały rozjazdy, wobec tego pracujący na pcetach coś tam musieli przy zapisie uważać
od dłuższego czasu nie ma problemów ani z kompatybilnością wymiany plików ani innymi a i maka wypatrzeć to problem (oczywiście ograniczam się do okolicy moich znajomych)
czyli chyba ten pc+win nie jest taki zły…?

Member

Mam pytanie jeszcze, lekko lamerskie :)
przyjmijmy, że win jest zły tak ogólnie a mac jest tak ogólnie dobry
przyjmijmy, że win nie ma a mac ma zarządzanie kolorami
przyjmijmy, że jest takie oprogramowanie na win do obróbki, które ma w sobie zarządzanie kolorami i wszystko wygląda ok od wczytania materiału po edycję i wydruk
to w takim wypadku czy nadal mac jest lepszy a jeśli tak to dlaczego?

Member
DominikH wrote:
Piszę to jako użytkownik czterech różnych iPodów, które bez cienia wahania uznaję za najlepsze przenośne odtwarzacze muzyki, jakie widział świat :-)

ale estetycznie czy muzycznie? :)

Member
DominikH wrote:
saldi wrote:
DominikH wrote:
Piszę to jako użytkownik czterech różnych iPodów, które bez cienia wahania uznaję za najlepsze przenośne odtwarzacze muzyki, jakie widział świat :-)

ale estetycznie czy muzycznie? :)

Ze względu na walory użytkowe, świetną jakość dźwięku i również wygląd.

co do pierwszego i ostatniego nie dyskutuję, bo tu ciężko coś zarzucić, co do jakości dźwięku to dla mnie akurat tak samo brzęczał jak inne przenośne pierdziadełka :) ale koniec, nie kontynuuję tematu, bo odbiór dźwięku tak samo subiektywny jak i obrazu :)

Member
DominikH wrote:
To by znaczyło, że są aplikacje, które potrafią ominąć system zarządzania barwą w Mac OS, prawda?

CMS można wyłączyć. Zawsze i wszędzie gdzie jest.

Piotr wrote:
Sporą zaletą Windows, o której do tej pory nie było mowy, jest wybór oprogramowania.

Z których KAŻDY można uruchomić na Macu. A ile programów macowych można uruchomić na Windows?

Member
DominikH wrote:
Czyli Chrome i Safari działają na niekorzyść użytkowników komputerów Apple, wyłączając na poziomie aplikacji systemowe zarządzanie kolorem? TAK czy NIE?

Jaką niekorzyść? Chrome i Safari działają poprawnie w zakresie swoich założeń wykorzystywania CMS.

Member
Tom01 wrote:
DominikH wrote:
Czyli Chrome i Safari działają na niekorzyść użytkowników komputerów Apple, wyłączając na poziomie aplikacji systemowe zarządzanie kolorem? TAK czy NIE?

Jaką niekorzyść? Chrome i Safari działają poprawnie w zakresie swoich założeń wykorzystywania CMS.

z całym szacunkiem ale chyba się już zakręciłeś trochę…

Member
DominikH wrote:
Nie kręć Tom, pisałeś, że zarządzanie kolorem na makach działa w taki sposób, że załatwia sprawę sam, za aplikacje. Teraz się okazuje, że to aplikacje decydują, czy zarządzanie ma być, czy nie. Dla Twojej informacji: dokładnie tak samo jest na pecetach. Różnica sprowadza się zatem do tego, że system Mac OS X potrafi dokonać konwersji barw w graficznych elementach okien, tapecie, etc, czego Windows nie robi. TAK czy NIE?

Nie. Zupełnie nie rozumie Pan albo udaje, że nie rozumie czym się różni aplikacja z CMS w systemie bez CMS a aplikacja w systemie z CMS. W pierwszym przypadku zawsze jest ryzyko różnego wyświetlania przez różne aplikacje i nie da się tego zniwelować.

Member
DominikH wrote:
Dobra dobra Tom, to teraz mamy na makach ryzyko, że coś nie tak pójdzie z kolorem. Dzięki, naprawdę dzięki!

Proszę wrócić post wyżej i przeczytać go jeszcze raz.

Member
DominikH wrote:
Zupełnie nie ma takiej potrzeby.

Najwidoczniej jest, bo podobnie jak z FF i v4 uczepił się Pan “nieprawidłowości” opierając się na spełnieniu kilku postawionych warunków. W ten sposób można “udowodnić” kulawość wszystkiego. Auto jeździ tylko i wyłącznie pod warunkiem wlania do niego konkretnego typu paliwa, na wszystkich innych palnych płynach nie jeździ. Jest więc kulawe. Użytkownik nieodpowiednio użyje oprogramowania, jest więc ono złe, nieprzewidywalne. Przecież taka argumentacja jest absurdalna.

Według Pana najnowszej teorii wpływ na ustawienie CMM też jest złe, bo nie załatwia wszystkiego samo. Jak magiczną różczką. Najbardziej zagadkowe w Pana wypowiedziach jest to, że opisywane zjawiska występują w Windows z rangą problemu bo nie da się przestawić CMM jeśli w aplikacji go nie ma. Pan zupełnie tego stara się nie widzieć. Czepia się Pan działającego zarządzania barwą a jego brak jest ok. Aplikacja wyświetla zdjęcie na pulpicie, jest przejaskrawione, więc CMM nie ma w ogóle, ale to dla Pana nie jest żaden kłopot. A co Pan powie na takie ustawienie PS-a? Podpowiem, że jest obecne zarówno w Win jak i OSX:

ps-profil-brak.jpg

Aż nie chce mi się myśleć co w sytuacji kiedy do Maca jest przypięty przypadkowy, nieskalibrowany monitor. Ale zaraz, ktoś już rzucił takim argumentem. Cały CMS Macowy jest do kitu bo nie wyświetla dobrze w takim wypadku. :)

Member
Piotr wrote:
Myślę, że możemy przyjąć, że najlepszym komputerem dla miłośnika pornografii pedofilskiej, cracków i innej lewizny jest Mak, nie zajmować się tą kwestią i wrócić do zastosowań bardziej przydatnych dla fotografa.

A ja myślę że powinien Pan sobie wyobrazić korzystanie z komputera bez zagrożenia wirusami, szpiegami, rootkitami i innym dziadostwem. Bez kupowania subskrybcji na Antivirusy czy inne Essety. Proszę o szczerą odpowiedź, byłoby lepiej czy gorzej?

Piotr wrote:
To jest metoda powszechna tylko w świadomości makowców.

Błagam, trochę rzetelności w wypowiedziach. Wiem, że nie honor przyznać rację, ale bez przesady. Jeśli macowiec powie że nigdy w życiu od kilku lat, 4 kompów i 6 wersji systemu nigdy nie formatował dysku/reinstalował od zera systemu, jestem skłonny wierzyć bo to jest zupełnie możliwe. Nawet więcej, to jest normalne w unixowym świecie. Jeśli podobne stwierdzenie padnie z ust windziarza najzwyczajniej w świecie kłamie.

Piotr wrote:
To są problemy, które występują na wirtualnych windowsach u makowców – tzn. na tych windowsach, których makowcy nie mają i nie używają, ale gdyby je mieli, to z pewnością wszystkie te problemy by wystąpiły.
Tom, nie czujesz się trochę śmiesznie dyskutując z ludźmi o systemie, którego ci ludzie używają, i usiłując im wmówić, że mają mnóstwo problemów z rzeczami

Wszystko co opisałem występuje w normalnym świecie Windows i są to spostrzeżenia praktyczne. Proszę mi niczego nie wmawiać bo to bezcelowe. To co napisałem wynika z wieloletniego doświadczenia zawodowego. Na oko 22 letniego. W pewnym sensie ma Pan rację w jednej rzeczy: Przeciętny user nie zauważa problemów Windows. Przyjmuje za normalne jakieś potknięcia i przechodzi do porządku dziennego. A nawet z grubymi rzeczami stosuje utarte metody “serwisowe” nawet tego nie notując w pamięci. Coś nie tak, reset i jest ok. Normalne. Ze wzmiankowanymi problemami z zasobami sieciowymi jest tak, że jeśli Windows nie znajduje udostępnionego komputera w “Otoczeniu sieciowym” (XP/Vista) lub “Sieci” (7) to się go mapuje ręcznie. Rzecz normalna. Sęk tylko w tym, że to normalne nie jest. Rozgłaszanie działa tak jak działa, czyli w kratkę. Szczerze, ilu ludzi nie wie o czym mówię? Ilu z czytających nigdy nie spotkało się z objawem, że komputer w sieci powinien być a go nie widać? Albo widać ale pyta o hasło którego nikt nie ustawiał?

Piotr wrote:
kupiony parę lat temu Photoshop na nowym systemie Apple’a nie działa, na W7 – działa. (…) Przy okazji – problemy z Lightroomem zostały rozwiązane?

Jeden uczepił się ICC v4 a drugi problemów starego programu na nowym systemie. Lightroom szwankuje? Nie zauważyłem a pracuję od wersji 1.2 do teraz. Naprawdę nie możecie wykombinować prawdziwych problemów? Swoją drogą to dobrze, bo znów wychodzi że mam rację.

Piotr wrote:
I tak doszliśmy do tego, że wśród praw boskich i praw fizyki jest też naturalność interfejsu maków :)

Są zwykłe rzeczy, które przez ludzi są postrzegane jako wygodne/niewygodne, normalne/nienormalne. Interfejs systemu nie jest prawdą objawioną i może być lepszy i gorszy. Czy to dziwne, że ktoś te różnice zauważa i nazywa rzeczy po imieniu? Kiedy GUI Windows się rozbudowywał, nie brakowało słów krytyki za przerost wodotrysków i komplikację obsługi. Teraz nagle Pan go broni. Rozumiem że się Pan przyzwyczaił, ale to nie znaczy że jest rzeczywiście dobry. Świetnym testem jest posadzenie przez komputerem człowieka który nigdy nie obsługiwał takiej maszyny. Badania tego typu prowadzono wielokrotnie i wynik jest taki, że OSX ludzie obsługują w potrzebnym sobie zakresie znacznie szybciej i sprawniej. Mniej muszą brać na pamięć, więcej rzeczy robi się intuicyjnie.

Member
Tom01 wrote:
Piotr wrote:
To jest metoda powszechna tylko w świadomości makowców.

Błagam, trochę rzetelności w wypowiedziach. Wiem, że nie honor przyznać rację, ale bez przesady. Jeśli macowiec powie że nigdy w życiu od 10 lat, 4 kompów i 6 wersji systemu nigdy nie formatował dysku/reinstalował od zera systemu, jestem skłonny wierzyć bo to jest zupełnie możliwe. Nawet więcej, to jest normalne w unixowym świecie. Jeśli podobne stwierdzenie padnie z ust windziarza najzwyczajniej w świecie kłamie.

zapędziłeś się kolego trochę z tymi oskarżeniami, mając chociażby kompa z xpekiem zmieniając na vistę czy inny system warto to zrobić od zera (nie żeby aktualizacja nie działała, ale po prostu lepiej), dla Twojej informacji, mam w domu 4 komputery a przewinęło się przez niego dużo więcej i nie miałem przypadku abym musiał go reinstalować dlatego, że już nie mogę na nim pracować czy coś podobnego, zazwyczaj instalacja była dlatego, że był nowy komputer, aktualnie wszystkie mają win 7 w zasadzie zainstalowane niedługo po premierze i uwierz – nie mam żadnych problemów, aaa, jeden to jest nadinstalowany na Vistę, która pracowała wcześniej sporo miesięcy (jak chcesz to po świętach sprawdzę faktury i daty zakupu), mam współdzielone zasoby w domu, dzieciak ma swój i instaluje tam co poleci i wiesz co… wszystko nadal pracuje… i nadal poprawnie, więc błagam… nie wciskaj mi, że mam najgorszy system pod słońcem, który codziennie mi się wysypuje, raz na pół roku muszę go reinstalować i muszę kupić maca żeby poczuć się szczęśliwy i wolny od problemów…

Member
saldi wrote:
zapędziłeś się kolego trochę z tymi oskarżeniami, mając chociażby kompa z xpekiem zmieniając na vistę czy inny system warto to zrobić od zera (nie żeby aktualizacja nie działała, ale po prostu lepiej)

Czyli jednak reinstalacje są? Przecież są. Połączone z formatowaniem może? Na 90% tak. O co więc chodzi?

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
zapędziłeś się kolego trochę z tymi oskarżeniami, mając chociażby kompa z xpekiem zmieniając na vistę czy inny system warto to zrobić od zera (nie żeby aktualizacja nie działała, ale po prostu lepiej)

Czyli jednak reinstalacje są? Przecież są. Połączone z formatowaniem może? Na 90% tak. O co więc chodzi?

wiesz co… nie mam ochoty z Tobą dalej dyskutować, przypomina mi to rozmowę z politykiem, który zadaje pytanie
– czy przestał pan bić swoją żonę?
– no ale przecież.. jak pan śmie…
– ja się pytam czy pan przestał bić swoją żonę?
i teraz opcje są dwie
– nie przestałem (w domyśle nigdy jej nie biłem)
– oooooo, bije pan żonę!!!!
druga opcja
– przestałem
– ooooo, to bił pan żonę

po prostu chcesz za wszelką cenę udowodnić swoją już nawet nie rację co ideologię i cokolwiek nie odpowiem zostanie obrócone przeciwko mnie…. więc ja pas, bo to nie ma sensu, jak to mówią, nie warto kopać się z koniem, proponuję też wrzucić coś do galerii, moglibyśmy podyskutować nad zdjęciami a nie wyimaginowaną wyższością jednego systemu nad drugim lub odwrotnie

Member

Nie wiem czy ma to związek z tematem ale wrzucam :P
Oczywiście bez urazy dla kogokolwiek :P
5552382d1509b6mobile.png

Swoją drogą wesołych świąt ;-)

Member
Tom01 wrote:
Jeśli macowiec powie że nigdy w życiu od kilku lat, 4 kompów i 6 wersji systemu nigdy nie formatował dysku/reinstalował od zera systemu, jestem skłonny wierzyć bo to jest zupełnie możliwe. Nawet więcej, to jest normalne w unixowym świecie. Jeśli podobne stwierdzenie padnie z ust windziarza najzwyczajniej w świecie kłamie.

No proszę. Nie biorę udziału w tej pasjonującej dyskusji, a jestem wyzywany od kłamców. Tom01 – do kisielu marsz! :)

Member
Andrzej2 wrote:
Tom01 wrote:
Jeśli macowiec powie że nigdy w życiu od kilku lat, 4 kompów i 6 wersji systemu nigdy nie formatował dysku/reinstalował od zera systemu, jestem skłonny wierzyć bo to jest zupełnie możliwe. Nawet więcej, to jest normalne w unixowym świecie. Jeśli podobne stwierdzenie padnie z ust windziarza najzwyczajniej w świecie kłamie.

No proszę. Nie biorę udziału w tej pasjonującej dyskusji, a jestem wyzywany od kłamców. Tom01 – do kisielu marsz! :)

To ja jestem kolejnym kłamcą po A2 ;P

Member
saldi wrote:
wiesz co… nie mam ochoty z Tobą dalej dyskutować, (…) po prostu chcesz za wszelką cenę udowodnić swoją już nawet nie rację co ideologię

Jaką ideologię? Pan też nie potrafi przyznać rzeczy oczywistej? Formatuje się i reinstaluje windowsy jako metoda serisowania? Przecież wiemy że tak. Często się to robi? Też wiemy że często. Komputery z Windows bez reinstalacji rok czy dwa to rzadkość a dłużej tylko serwery i białe kruki. “Wytrzymuje” Windows od nowości do złomowania sprzętu? Marzenia ściętej głowy. Po reinstalacji Windows “dostaje skrzydeł”? Tak, bo głównie po to się reinstaluje, aby “odmulić”. Przecież to są rzeczy zupełnie jasne. Zaprzeczacie faktom od których Internet się ugina.

Member
Andrzej2 wrote:
No proszę. Nie biorę udziału w tej pasjonującej dyskusji, a jestem wyzywany od kłamców. Tom01 – do kisielu marsz! :)
dar_wro wrote:
To ja jestem kolejnym kłamcą po A2 ;P

To może zabawa w weryfikację prawdomówności? Kto ma system Windows nie reinstalowany od 4 wersji? Kryteria obnizone, bo 6 wersji to dla Windows za dużo. Z 98 na 2000 przejść przez reinstalacji się za bardzo nie dało.

Ja zabawę z Macami zacząłem dopiero 3 wersje systemu temu i od pierwszego czyli Leoparda do dzisiejszego przesiadki odbyły się bez reinstalacji. A przy okazji zmieniałem komputer. Też bez reinstalacji. Eksport zawartości dysku i wio. To zresztą domyślna procedura. Ktokolwiek miał XP, Vistę a potem 7 jako kolejne Upgrade? Jeśli tak to działa to tak samo jak świeża instalacja? Ze swojego doświadczenia wiem że nie, i stawiam napój na K że nie ma takiego przypadku. Gdzieś po drodze musiała być reinstalacja, pewnie i niejedna. Nie wymagam zeznań o zmianie kompa po drodze bo wiem przesiadka z przeniesieniem instancji systemu to w Windows jest Science Fiction. Chociaż kto wie, może za chwilę ktoś krwią podpisze że takie coś robi bezproblemowo. :)

Member
Tom01 wrote:
Jaką ideologię? Pan też nie potrafi przyznać rzeczy oczywistej? Formatuje się i reinstaluje windowsy jako metoda serisowania? Przecież wiemy że tak. Często się to robi? Też wiemy że często. Komputery z Windows bez reinstalacji rok czy dwa to rzadkość a dłużej tylko serwery i białe kruki. Po reinstalacji Windows “dostaje skrzydeł”? Tak, bo głównie po to się reinstaluje, aby “odmulić”. Przecież to są rzeczy zupełnie jasne. Zaprzeczacie faktom od których Internet się ugina. To już nawet nie jest śmieszne.

Formatuje się, jak się nic innego nie potrafi. Nawet te archaiczne nakładki na MS-DOS mogą chodzić ładnie, wystarczy odrobinę o to zadbać. Mój stary Win98SE chodził nieźle cztery lata bez żadnego formatowania, a wyczyniałem z nim cuda.

Member
Tom01 wrote:
To może zabawa w weryfikację prawdomówności? Kto ma system Windows nie reinstalowany od 4 wersji? Kryteria obnizone, bo 6 wersji to dla Windows za dużo. Z 98 na 2000 przejść przez reinstalacji się za bardzo nie dało.

Win 98 i Win2k to nie dwie wersje tego samego systemu, tylko dwa różne. Upgrade z FreeBSD na OSX też się nie da zrobić, ale co z tego? (:

Member
EternalSH wrote:
[Formatuje się, jak się nic innego nie potrafi.

Zgadzam się. W końcu jakiś głos naprowadzający na prawdziwe przyczyny. Teraz pytanie czego się nie potrafi? Naprawić Windows bez reinstalacji? Tak?

EternalSH wrote:
Win 98 i Win2k to nie dwie wersje tego samego systemu, tylko dwa różne.

Dlatego napisałem, że wykluczamy z zabawy Windows od tego poziomu.

Member
Tom01 wrote:
EternalSH wrote:
Formatuje się, jak się nic innego nie potrafi.

Zgadzam się. W końcu jakiś głos naprowadzający na prawdziwe przyczyny. Teraz pytanie czego się nie potrafi? Naprawić Windows bez reinstalacji? Tak?

Yep.

Member
EternalSH wrote:
Yep.

A po go co naprawiać? Psuje się od używania?

Member
Tom01 wrote:
EternalSH wrote:
Yep.

A po go co naprawiać? Psuje się od używania?

Chwila, moment, bo nie łapię. Skoro działa, to po co formatować?

Member
EternalSH wrote:
Chwila, moment, bo nie łapię. Skoro działa, to po co formatować?

Ano. Więc skoro się “niczego innego nie umie” to się formatuje. A nie umie się naprawić. Czyli jak się popsuje (niezaleznie od przyczyn) to taki delikwent go formatuje. Dobrze kombinuję?

Member
Tom01 wrote:
Ano. Więc skoro się “niczego innego nie umie” to się formatuje. A nie umie się naprawić. Czyli jak się popsuje (niezaleznie od przyczyn) to się go formatuje. W najprostszym przypadku. Dobrze kombinuję?

Może rozwinę swoją wypowiedź:
W stosunku do grzebania po rejestrze i plikach systemowych formatowanie dysku i instalowanie Windowsa od nowa jest dziecinnie proste. A skoro jest takie proste, to nie ma co kombinować / poprosić kogoś bardziej rozgarniętego i lepiej samemu komputer “naprawić”. Stąd wg mnie ten pogląd na Windowsy.

Poza tym, o ile mnie pamięć nie myli (a robić to lubi), udało mi się przeczytać artykuł o helplinach (czy jak się to teraz nazywa), które na nawet najgłupszą awarię (brak ekranu startowego, tj tej kolorowej tapetki, w Win98) zalecały formatowanie. Wystarczyło podać jakąkolwiek bitmapę i zapisać jako logo.sys). Skoro uczyli użytkowników takiego debilnego podejścia, to chyba nie jest dziwnym, że na byle pierdołę się rzucali do formatowania.

Member
EternalSH wrote:
W stosunku do grzebania po rejestrze i plikach systemowych formatowanie dysku i instalowanie Windowsa od nowa jest dziecinnie proste. A skoro jest takie proste, to nie ma co kombinować / poprosić kogoś bardziej rozgarniętego i lepiej samemu komputer “naprawić”. Stąd wg mnie ten pogląd na Windowsy.

Ja to wszystko rozumiem, ale pytam po co te naprawy i formatowania? Przecież conajmniej dwóch czy trzech tutaj zaklina się, że Windows się nie psuje a słowo “formatowanie” pewnie pierwszy raz przeczytali w tym wątku. :)

Member
Tom01 wrote:
Ja zabawę z Macami zacząłem dopiero 3 wersje systemu temu i od pierwszego czyli Leoparda do dzisiejszego przesiadki odbyły się bez reinstalacji. A przy okazji zmieniałem komputer.

Zmieniłeś komputer na taką samą maszynę, czy zmieniłeś komputer zmieniając jednocześnie rodzaj płyty głównej, karty graficznej i typ procesora? Zacząłeś od Power PC i przesiadłeś się na Intela? Wystarczyło sklonowanie dysków? OS się nawet nie zająknął, ruszył od pierwszego naciśnięcia guzika power? No to rzeczywiście uznaję wyższość OS X…

Czy to nie było klonowanie dysków? Miałeś na starym komputerze system, skopiowałeś zawartość katalogów użytkownika na komputer z już zainstalowanym systemem? To dość istotna różnica…

Member

Do Windowsa jest tyle softu, że się łatwo go uwalić nim da i nie jest to wybitnie trudne. Można jeszcze łatwiej doprowadzić do stanu, że Win “muli”. I nadal nie potrzeba formatowania, które sugerujesz. (:

Member
autofocus wrote:
Zmieniłeś komputer na taką samą maszynę, czy zmieniłeś komputer zmieniając jednocześnie rodzaj płyty głównej, karty graficznej i typ procesora?

O przepraszam, ja raz włożyłem HDD z jednego komputera do drugiego i w 2h doprowadziłem system do działania. Bez formatowania. (:

Member

Panowie specjaliści, wracając do tematu wątku. Po tych wszystkich Waszych wywodach swojego systemu na pewno bym nie zmienił. Wszystko jedno w którą stronę. Dlaczego? Bo ciężko Was niestety już zrozumieć. Czy ten wątek służy ukazaniu wad i zalet obi systemów dla fotografów czy też popisom, kto ma większą wiedzę specjalistyczną, niezrozumiałą zapewne dla 90% czytających (lub już nie czytających). Co mają wspólnego konkretnie z fotografią reinstalacje systemu? To tyczy każdego użytkownika, a nie fotografa w szczególności. Do rzeczy, panowie specjaliści, wytłumaczcie prostemu fotopstrykowi czemu ma kupić to a nie tamto, a nie jakieś css i inne pierdoły, kogo normalnego to interesuje ;-)

Member
autofocus wrote:
Zmieniłeś komputer na taką samą maszynę, czy zmieniłeś komputer zmieniając jednocześnie rodzaj płyty głównej, karty graficznej i typ procesora? Zacząłeś od Power PC i przesiadłeś się na Intela? Wystarczyło sklonowanie dysków? OS się nawet nie zająknął, ruszył od pierwszego naciśnięcia guzika power? No to rzeczywiście uznaję wyższość OS X…

PowerPC nie miałem. Tzn miałem 100 lat temu PowerBooka, ale to był taki tylko eksperyment. Nie zmierzałem wówczas się przesiadać na makówkę. OSX na początku miałem na blaszaku. To był hackintosh. Na nim uprade’owałem Leoparda do Snow Leoparda. Bezproblemowo. Potem zmieniłem na Maca Pro. Też Intel, ale Xeon i wszystkie bebechy inne. Przerzucony dysk a, w zasadzie jego zawartość przez sklonowanie na dwa SSD w raidzie. Po prostu odpaliłem nową maszynę i działa. Tak pracuję do dziś, a po drodze znów zmieniłem wersje na Liona. Działało za każdym razem wszystko. Aplikacje mają aktualne licencje, są ustawienia, hasła, kompletnie wszystko.

Member
okuka67 wrote:
Panowie specjaliści, wracając do tematu wątku. Po tych wszystkich Waszych wywodach swojego systemu na pewno bym nie zmienił. Wszystko jedno w którą stronę. Dlaczego? Bo ciężko Was niestety już zrozumieć. Czy ten wątek służy ukazaniu wad i zalet obi systemów dla fotografów czy też popisom, kto ma większą wiedzę specjalistyczną, niezrozumiałą zapewne dla 90% czytających (lub już nie czytających). Co mają wspólnego konkretnie z fotografią reinstalacje systemu? To tyczy każdego użytkownika, a nie fotografa w szczególności. Do rzeczy, panowie specjaliści, wytłumaczcie prostemu fotopstrykowi czemu ma kupić to a nie tamto, a nie jakieś css i inne pierdoły, kogo normalnego to interesuje ;-)

Czy to takie ważne? Photoshop na obu ruszy… (:

Member

skoro gadacie już 8 stron to chyba ważne :DDD

Member
EternalSH wrote:
Czy to takie ważne? Photoshop na obu ruszy… (:

Ważne bo na Windows po zapisaniu zdjęcia z PS-a, nawet poprawnie przygotowanego ze wszystkimi szykanami i załączonym profilem, oglądanie go w czymkolwiek innym, może dać i bardzo często daje całkiem inny wygląd zdjęcia. Na Macu tego problemu nie ma.

Member
okuka67 wrote:
skoro gadacie już 8 stron to chyba ważne :DDD

A ile Marcin tłukł o Fourierze i czytaniu sygnału z matrycy? d:

Member

akurat przeoczyłem, byłem zajęty ;P

Member
DominikH wrote:
Tom01 wrote:
EternalSH wrote:
Czy to takie ważne? Photoshop na obu ruszy… (:

Ważne bo na Windows po zapisaniu zdjęcia z PS-a, nawet poprawnie przygotowanego ze wszystkimi szykanami i załączonym profilem, oglądanie go w czymkolwiek innym, może dać i bardzo często daje całkiem inny wygląd zdjęcia. Na Macu tego problemu nie ma.

To już nie zawsze? Hura! Mamy postęp!

Wy z tym od nowa? Ratunku….

okuka67 wrote:
akurat przeoczyłem, byłem zajęty ;P

W telegraficznym skrócie: nie dogadali się, ale chyba nikt nie zrozumiał, o co poszło i dlaczego. (:

Member
DominikH wrote:
To już nie zawsze? Hura! Mamy postęp!

Gdzieś było napisane, że zawsze? Gdzie?

EternalSH wrote:
Wy z tym od nowa? Ratunku….

Tego typu dyskusja zatacza koła. Po wyczerpaniu się argumentów pojawiają się ponownie te z samego początku. Ciekawy mechanizm, prawda? Niektórzy nazywają to prozaicznie: “Grochem o ścianę.”

Member
DominikH wrote:
Wyszedłeś z punktu, że Windows nie ma zarządzania barwą, a Mac ma, a doszedłeś do punktu, w którym w Windows zarządzanie barwą jednak czasem się udaje, a na Maku czasem się nie udaje. Sam przyznasz, jest to jakiś krok do przodu.

1. Windows nie ma zarządzania barwą.
2. Mac ma zarządzanie barwą.
3. W Windows zarządzanie barwą może mieć aplikacja. Może, to znaczy, że równie dobrze może nie mieć. Stąd się biorą problemy użytkowników.
4. Na Macu każda aplikacja korzysta z systemowego zarządzania barwą, stąd nie ma problemów użytkowników z różnym wyświetlaniem.
5. W żadnym systemie nie można wykluczyć złych ustawień, np publikacji zdjęcia bez profilu.
6. Przy poprawnym torze obróbki na Macu nie ma żadnej możliwości złego wyświetlania, na Windows zawsze jest ryzyko loterii.

To tyle ode mnie. Jasno czysto i czytelnie. Jeśli ktoś ma pytania w szczegółach, zapraszam. Nie będę więcej odpowiadał na zaczepki i trollowanie.

Member
DominikH wrote:
To jeszcze raz, czemu Ci ten Chrome na Maku wywalił kolory? Bo jednak nie skorzystał z systemowego zarządzania barwą? :-)

Pkt 5.

Member
DominikH wrote:
To znaczy, że jakby ten Chrome miał wyświetlić zdjęcia z osadzonymi profilami, to by to zrobił prawidłowo?

Tak. Pkt 4. Przy poprawnym przygotowaniu każda aplikacja na Macu pokaże poprawnie. Każda bez wyjątku. Przetestowałem Chrome na okoliczność odporności na najczęściej popełniany błąd przez użytkowników, czyli dokładnie to, dzięki czemu Firefox w trybie 1 cieszy się taką popularnością.

Member
DominikH wrote:
To jak Ci ten Chrome wyświetla obrazki, wali je w przestrzeń monitora, czy nie wali?

Już odpowiedziałem. Dość ten bezsensownej przepychanki.

Member
DominikH wrote:
Czyli wyświetla w przestrzeni monitora, czyli nie zarządza kolorem.

Pkt 4.

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
wiesz co… nie mam ochoty z Tobą dalej dyskutować, (…) po prostu chcesz za wszelką cenę udowodnić swoją już nawet nie rację co ideologię

Jaką ideologię? Pan też nie potrafi przyznać rzeczy oczywistej? Formatuje się i reinstaluje windowsy jako metoda serisowania? Przecież wiemy że tak. Często się to robi? Też wiemy że często. Komputery z Windows bez reinstalacji rok czy dwa to rzadkość a dłużej tylko serwery i białe kruki. “Wytrzymuje” Windows od nowości do złomowania sprzętu? Marzenia ściętej głowy. Po reinstalacji Windows “dostaje skrzydeł”? Tak, bo głównie po to się reinstaluje, aby “odmulić”. Przecież to są rzeczy zupełnie jasne. Zaprzeczacie faktom od których Internet się ugina.

heehehhe, passs, w serwisie samochodowym też kazali mi kupić silniki do wycieraczek za 1400 a wystarczyło wymienić parę gumek za 50pln… metody serwisowania są takie jaki jest mechanik co je chce wprowadzić
mimo wszystko spokojnych Świąt, bo o tym, że będą szczęśliwe z jedynym słusznym i jedynie działającym systemem nie wątpię, zazdroszczę samozaparacia…
a tak przy okazji wpadłem na Twoją stronkę, którą reklamujesz w stopce, i tak sobie poczytałem trochę forum…
najciekawsze jest tutaj http://mva.pl/viewtopic.php?f=21&t=440&start=20
cytuję:


A profil wgrac poprzez program spectraview?
Twoja odpowiedź
Nie. Przez zarządzanie kolorami systemu Windows. SVII w ogóle proszę odinstalować.

pragnę zwrócić uwagę na wgrywanie profilu przez zarządzanie kolorami systemu Windows….

no to jeszcze raz, jest to zarządzanie czy nie?? bo ja się zgubiłem już….

Member

Cała dyskusja przypomina trochę przekomarzanie się dwóch uparciuchów ;-) Podobne do wielu dyskusji, który system lepszy ten na C, czy ten na N. Przy okazji to jeden z dyskutantów mógłby również zaprezentować swoją twórczość, a nie tylko upór w bronieniu swoich tez. Dałby szansę podyskutować o zdjęciach. Zamieszczone sample pokazują, że ma się pewnie czym pochwalić.

Member
dar_wro wrote:
Cała dyskusja przypomina trochę przekomarzanie się dwóch uparciuchów ;-) Podobne do wielu dyskusji, który system lepszy ten na C, czy ten na N.

o takich wojenek to można wyliczyć całe mnóstwo, tylko, że ja doskonale wiem, że makówka ma pewne przewagi nad wingrozą ale nie cierpię wciskania kitu i opowiadania zasłyszanych od kolegów jakie to mają straszne problemy z systemem. W mojej branży też pokutują stereotypy sprzed 10 lat i już z nimi nawet nie dyskutuję, bo to tak samo jak tutaj kopanie się z koniem. Proponuję wtedy odpalenie przykładu i porównanie – oglądanie miny nieszczęśnika – bezcenne….
Koledze Tom01 proponuję odnaleźć takie samo drzewko jak w przypadku makówki i dowie się, że win2000 to nie jest kontynuacja win95, był np winxp 64bit, który z winxp miał niewiele wspólnego itp itd, to jak z macos i macosx – architektura jest inna, pewne rzeczy zostały dla zachowania jakiej takiej wstecznej zgodności – taka linia polityczna, ale flaczki zmieniły się i to dość znacznie. I tyle. Dla mnie każdy z tych systemów to potencjalne narzędzie pracy i jako taki żaden (żaden, to żaden, łącznie z mac) mnie nie zawiódł (jeśli chodzi o win to mówię o nt, 2000 i serię od xp, – 95, 98, Me – przemilczę:) ), ciężko mi nie reagować na ideologiczne wciskanie mi jakiż to mam zrąbany system i pewnie jeszcze o tym nie wiem….

Member
DominikH wrote:
Cała dyskusja wynika z błędnych informacji, które podaje tutaj Tom01 odnośnie zarządzania kolorem. :-) Czy wynika to ze złośliwości czy ze zwykłej niewiedzy, tego nie sposób mi ocenić, ale zważywszy na fanatyzm tego rozmówcy

No i to już chyba można nazwać insynuacjami. Do tego brak tu argumentów merytorycznych – tylko emocje. Szkoda, bo miałem o DominikuH trochę inne zdanie.

DominikH wrote:
Dla takiego ostatecznego porządku, przejdźmy przez to jeszcze raz. Aby zaistniało zarządzanie kolorem na komputerze, potrzebujemy trzech elementów: profili ICC, opisujących właściwości poszczególnych urządzeń (urządzenia wyjściowe to monitor i drukarka), mechanizmu do obsługi tych profili na poziomie systemu (jest to zarządzanie kolorem w systemie) oraz modułu do zarządzania barwą w tych aplikacjach, które chcą taką funkcję zaoferować użytkownikowi.

I tutaj wychodzi niestety brak doświadczenia DominikaH. Do zarządzania kolorem są potrzebne (stosując podział DominikaH) 2, a nie 3 jak twierdzi elementy – profile (wejściowy, wyjściowy) i moduł, który je przeliczy.
Prostym przykładem jest PS, który mógłby spokojnie działać w systemie, który o CMS nie słyszał – wystarczy PSowi pokazać profil monitora.

Tyle w temacie. Trochę to wygląda jak młodziak podskakujący specjaliście.

Member
DominikH wrote:
joe wrote:
DominikH wrote:
Dla takiego ostatecznego porządku, przejdźmy przez to jeszcze raz. Aby zaistniało zarządzanie kolorem na komputerze, potrzebujemy trzech elementów: profili ICC, opisujących właściwości poszczególnych urządzeń (urządzenia wyjściowe to monitor i drukarka), mechanizmu do obsługi tych profili na poziomie systemu (jest to zarządzanie kolorem w systemie) oraz modułu do zarządzania barwą w tych aplikacjach, które chcą taką funkcję zaoferować użytkownikowi.

I tutaj wychodzi niestety brak doświadczenia DominikaH. Do zarządzania kolorem są potrzebne (stosując podział DominikaH) 2, a nie 3 jak twierdzi elementy – profile (wejściowy, wyjściowy) i moduł, który je przeliczy.
Prostym przykładek jest PS, który mógłby spokojnie działać w systemie, który o CMS nie słyszał – wystarczy PSowi pokazać profil monitora.

Masz dalej napisane, że mogą wystarczyć profile i aplikacja z odpowiednim modułem. Wystarczy uważnie doczytać całą wypowiedź, a nie stosować metodę wycinania jej fragmentów.

To raz. A dwa to zarządzanie na poziomie systemowym jest po to, żeby ułatwić pracę i uprościć same aplikacje. To również zawarłem w mojej wypowiedzi.

Czyli w jednym poście 2 sprzeczne informacje. W jednym miejscu, że potrzebne są 3, a w innym, że 2 – trochę mało profesjonalne.

Dodatkowo, proszę zdradź nam kilka szczegółów:
1. Ile lat doświadczenia masz jako osoba oferująca usługę kalibracji monitorów?
2. Jakie jest Twoje portfolio – ilu miałeś klientów o profilu komercyjnym – nie licząc redakcji i “znajomych”,
3. Możemy wiedzieć jaki jest profil Twojego wykształcenia? – myślę, że potencjalni klienci mogą być tym zainteresowani,
4. Kto prowadzi warsztaty DFV z CM – Ty?

Nie odbieraj powyższych pytań jako atak, proponujesz usługi kalibracji oficjalnie, a klienci oficjalnie mogą pytać o Twoje doświadczenie, umiejętności i bazę wiedzy.

DominikH wrote:
Tak żeby zupełnie zamknąć kwestię czy w Windows jest zarządzanie kolorem, czy go nie ma, proponuję obejrzeć poniższy zrzut i odpowiedzieć na pytanie: co przedstawia?

Zrzut pokazuje, że aplikacja może sobie wybrać swój lub windowsowy silnik przeliczający (moduł CM) i dowodzi, że do zarządzania kolorem potrzebne są 2 elementy – komplet profili i moduł przeliczający, a nie 3 jak twierdziłeś wyżej.

Jest to dowód na to, że zdanie:

DominikH wrote:
Dla takiego OSTATECZNEGO PORZĄDKU, przejdźmy przez to jeszcze raz.Aby zaistniało zarządzanie kolorem na komputerze, potrzebujemy trzech elementów: profili ICC, opisujących właściwości poszczególnych urządzeń (urządzenia wyjściowe to monitor i drukarka), mechanizmu do obsługi tych profili na poziomie systemu (jest to zarządzanie kolorem w systemie) oraz modułu do zarządzania barwą w tych aplikacjach, które chcą taką funkcję zaoferować użytkownikowi.

jest wprowadzaniem czytelników i klientów w błąd. Oczywiście zawsze można się wykręcać, że gdzieś indziej się twierdzi już co innego i nawet to tam twierdzić.

Member

Dodatkowo – pytanie – gdzie moduł zarządzania Windowsowego jest użyty w praktyce – tak żeby sam na dzień dobry dał o sobie znać? Gdzie widać efekty jego pracy? (automatyczne, nie jako silnik do wyboru w aplikacjach?)

Member
saldi wrote:
a tak przy okazji wpadłem na Twoją stronkę, którą reklamujesz w stopce, i tak sobie poczytałem trochę forum…
najciekawsze jest tutaj http://mva.pl/viewtopic.php?f=21&t=440&start=20
cytuję:


A profil wgrac poprzez program spectraview?
Twoja odpowiedź
Nie. Przez zarządzanie kolorami systemu Windows. SVII w ogóle proszę odinstalować.

pragnę zwrócić uwagę na wgrywanie profilu przez zarządzanie kolorami systemu Windows….

no to jeszcze raz, jest to zarządzanie czy nie?? bo ja się zgubiłem już….

Nie ma. Jest, co zaznaczałem ze dwa razyw tym wątku, applet przypisujący i udostępniający profile. Czasem szumnie nazywany zarządzaniem kolorem, ale on nie zarządza kolorem.

Member
DominikH wrote:
Ponieważ wiedza Toma01 na temat Windows kończy się w czasach Windows 98, nie wie on, że systemy Windows 2000 i XP zostały wyposażone w szczątkowe mechanizmy do zarządzania barwą (na pewno odległe o lata świetlne od tego, co oferowały wersje Mac OS w tamtych czasach, chociaż dzięki opcjonalnemu appletowi do koloru w XP można już było trochę podziałać – ten dodatek umiał nawet załadować samodzielnie tablicę vcgt do pamięci karty graficznej), a nowsze systemy Vista i Windows 7 wyposażone zostały już w całkiem zgrabny mechanizm o nazwie WCS, dzięki któremu zyskujemy m.in. bardzo wygodne narzędzie do zarządzania profilami – właśnie na poziomie systemowym.

W Windows w zasadzie nic się nie zmieniło od 2000 do 7, poza wprowadzonym wynalazkiem WCS, który nie jest systemem zarządzania barwą, a tylko apletem od ładowania vcgt do LUT karty. Jak to jest w zwyczaju Microsoftu wygląda na potężnie rozbudowany moduł, a tymczasem realizuje jedną prostą funkcję. I to źle, bo ładuje vcgt co 16 odcień (sic!). Wielu ludzi poważnie zajmujących się CM zachodzi w głowę jaki chory umysł mógł wymyślić takie coś. Jednak na amatorach robi wrażenie że Microsoft jednak coś działa w dziedzinie CM. Faktem jest, że używanie tak skonstruowanego loadera jest wysoce niewskazane, bowiem zaburza liniowość monitorów. Najbezpiecznie zostawić wszystko jak jest fabrycznie i zapomnieć gdzie jest ta zakładka.

DominikH wrote:
Tak żeby zupełnie zamknąć kwestię czy w Windows jest zarządzanie kolorem, czy go nie ma, proponuję obejrzeć poniższy zrzut i odpowiedzieć na pytanie: co przedstawia?

Niechże Pan zejdzie ze swojej absurdalnej teorii o CMS w Windows. Jeśli nie jest Pan się w stanie przyznać do tego że walnął głupotę, po prostu niech Pan nie pisze dalej w tym wątku, bo to żenujące.

joe wrote:
Dodatkowo – pytanie – gdzie moduł zarządzania Windowsowego jest użyty w praktyce – tak żeby sam na dzień dobry dał o sobie znać? Gdzie widać efekty jego pracy? (automatyczne, nie jako silnik do wyboru w aplikacjach?)

NIGDZIE. :)
Co zresztą jest naturalne, coś czego nie ma, nie objawi się w działaniu.

DominikH wrote:
Aplikacja może też konwertować barwy wyłącznie dzięki narzędziom systemowym – to pokazuje powyższy zrzut

Niechże Pan już się dalej nie kompromituje. Niech Pan zadzwoni do wsparcia technicznego Adobe, polecam P. Zbyszka, wytłumaczy Panu co to jest ta opcja.

Member
DominikH wrote:
Dobrze. Skoro się chcesz rozwinięcia akurat tego fragmentu, to wyjaśnię go w następujący sposób. Do zarządzania kolorem w teorii potrzebny jest profil (obrazu, urządzenia) i silnik, który przeliczy kolory podczas konwersji pomiędzy różniącymi się gamutami. W takim ujęciu są dwa elementy.

To jest taka baza CM. Nie ma potrzeby powtarzać tego w nieskończoność.

DominikH wrote:
Na poziomie praktyki wygląda to tak, że zadania są rozłożone w różnych miejscach. System operacyjny zapewnia narzędzia do obsługi plików profili (czyli do łączenia konkretnych profili z konkretnymi urządzeniami)

W ujęciu CM to jest taka funkcjonalność jak z koziej dooopy trąbka.

DominikH wrote:
oraz zapewnia silnik obliczeniowy. Zgodzisz się co do tego, że możemy to nazwać realizacją zarządzania kolorem na poziomie systemu, tak?

Nie bardzo. To że w systemie jest silnik nie oznacza, że “jest zarządzanie”. Temat zarządzania pojawia się w miejscu świadomego użycia (przez system lub usera w aplikacji).To tak jakby twierdzić, że jak wyłączymy w FF zarządzanie kolorem to “możemy to nazwać realizacją zarządzania kolorem na poziomie” FF (aplikacji).

DominikH wrote:
W systemie operacyjnym uruchamiane są aplikacje. Te, które wymagają zarządzania kolorem, mają do wyboru jedną z dwóch opcji: albo odwołają się do silnika obliczeniowego w systemie, albo skorzystają z własnego silnika (modułu). To jest realizacja zarządzania na poziomie aplikacji.

Pomiędzy obszarem systemowym a aplikacyjnym jest pewna przestrzeń na różne możliwości. Niektóre aplikacje z własnym silnikiem odwołają się do profili udostępnianych przez system. Inne pozwolą skorzystać z osobnych profili, które nie muszą być instalowane za pomocą narzędzi systemowych, tylko włączone bezpośrednio do modułu zarządzania w aplikacji. Aplikacja może też konwertować barwy wyłącznie dzięki narzędziom systemowym – to pokazuje powyższy zrzut (który przy okazji stanowi potwierdzenie, że w Windows odpowiednie biblioteki do zarządzania kolorem są dostępne). Choć jest to możliwe, w warunkach systemów Windows i Mac OS, to te opcje systemowe są w jakiś sposób obecne w aplikacjach, jako trzeci wymieniony przeze mnie element.

Co do tego, że zarządzanie kolorem w Windows daje inne możliwości niż na Makach, to chyba jesteśmy już zgodni i nie ma potrzeby ponownego wyliczania tych różnic (odnośnie “automatycznych efektów pracy”).

No więc jakby na to nie spojrzeć, zdanie:

DominikH wrote:
Dla takiego OSTATECZNEGO PORZĄDKU, przejdźmy przez to jeszcze raz.Aby zaistniało zarządzanie kolorem na komputerze, potrzebujemy trzech elementów: profili ICC, opisujących właściwości poszczególnych urządzeń (urządzenia wyjściowe to monitor i drukarka), mechanizmu do obsługi tych profili na poziomie systemu (jest to zarządzanie kolorem w systemie) oraz modułu do zarządzania barwą w tych aplikacjach, które chcą taką funkcję zaoferować użytkownikowi.

wprowadza w błąd i nie jest żadnym wprowadzaniem “ostatecznego porządku”.

DominikH wrote:
Co do mojego doświadczenia w usługowym kalibrowaniu to są to 2-3 lata, a pomagam osobom prywatnym, przede wszystkim fotografom. Warsztaty w zarządzania prowadzi Marcin.

Marcin ma większe doświadczenie w CM niż Ty w redakcji?

Member
joe wrote:
Jest to dowód na to, że zdanie:

DominikH wrote:
Dla takiego OSTATECZNEGO PORZĄDKU, przejdźmy przez to jeszcze raz.Aby zaistniało zarządzanie kolorem na komputerze, potrzebujemy trzech elementów: profili ICC, opisujących właściwości poszczególnych urządzeń (urządzenia wyjściowe to monitor i drukarka), mechanizmu do obsługi tych profili na poziomie systemu (jest to zarządzanie kolorem w systemie) oraz modułu do zarządzania barwą w tych aplikacjach, które chcą taką funkcję zaoferować użytkownikowi.

jest wprowadzaniem czytelników i klientów w błąd. Oczywiście zawsze można się wykręcać, że gdzieś indziej się twierdzi już co innego i nawet to tam twierdzić.

Wprowadzeniem w błąd jest też notoryczne mylenie profili wyświetlania i wyjściowych. Wbrew pozorom profil monitora nie jest tożsamy z modułem wyjściowym. “Samouckie” eksperymenty i jakiś tam wyniki z profilami tablicowymi, którymi się chwali Pan Dominik, nie świadczą jeszcze o słuszności. Kiedyś zresztą sam Pan do tego dojdzie. Konsorcjum ICC żyje z tego, że opracowało wszystko, od A do Z, co i jak należy robić w color managemencie. Nie za bardzo jest miejsce dla mądrości ludowych i eksperymentów. Są w tej materii jasno określone cele, kryteria i metody ich osiągnięcia.

Member
DominikH wrote:
Joe, ponownie bardzo Cię proszę, abyś posługując się cytatami moich wypowiedzi, nie przeprowadzał na nich edycji, bo jest to manipulacja. W tym temacie powiedziałem wszystko, co było do powiedzenia i nie będę rozbijał poszczególnych zdań na czworo, żeby doszukiwać się w nich drugiego dna i sensu, którego tam nie ma.

Niniejszym oddalam się do świątecznych obowiązków. Wszystkim dyskutującym i czytającym życzę wszystkiego najlepszego w najbliższych dniach, spokoju i pogody ducha!

Dokonałem tylko jednej zmiany wytłuszczając “OSTATECZNEGO PORZĄDKU”, ale faktycznie nie powinienem tego robić.
Zostawmy teraz wątek i wrócimy na spokojnie później ;) Wątek zapewne sam wróci ;)

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
Twoja odpowiedź
Nie. Przez zarządzanie kolorami systemu Windows. SVII w ogóle proszę odinstalować.

pragnę zwrócić uwagę na wgrywanie profilu przez zarządzanie kolorami systemu Windows….

no to jeszcze raz, jest to zarządzanie czy nie?? bo ja się zgubiłem już….

Nie ma. Jest, co zaznaczałem ze dwa razyw tym wątku, applet przypisujący i udostępniający profile. Czasem szumnie nazywany zarządzaniem kolorem, ale on nie zarządza kolorem.

dobrze, to w takim razie mam pytania jedno czepialskie (pozwól, że będę się czepiał mniej więcej na Twoim poziomie)
dlaczego używasz i przekazujesz innym nieświadomym swojej niewiedzy użytkownikom iż w win jest zarządzanie kolorami (takiego stwierdzenia używasz, więc może jednak jest jakieś ale po prostu inaczej postrzegane przez Ciebie i Dominika?) jako świadomy użytkownik powinieneś używać adekwatnego słownictwa a nie wprowadzającego w błąd tych biednych zagubionych użytkowników win
drugie pytanie już serio jako od osoby, która na temat zarządzania kolorami wie niewiele, skoro zarządzania kolorami w win nie ma to czemu jeśli poprzestawiam sobie profile w tym jak to nazwałeś aplecie to mi się na ekranie cuda z kolorami dzieją?

Member
saldi wrote:
dobrze, to w takim razie mam pytania jedno czepialskie (pozwól, że będę się czepiał mniej więcej na Twoim poziomie) dlaczego używasz i przekazujesz innym nieświadomym swojej niewiedzy użytkownikom iż w win jest zarządzanie kolorami (takiego stwierdzenia używasz, więc może jednak jest jakieś ale po prostu inaczej postrzegane przez Ciebie i Dominika?) jako świadomy użytkownik powinieneś używać adekwatnego słownictwa a nie wprowadzającego w błąd tych biednych zagubionych użytkowników win drugie pytanie już serio jako od osoby, która na temat zarządzania kolorami wie niewiele, skoro zarządzania kolorami w win nie ma to czemu jeśli poprzestawiam sobie profile w tym jak to nazwałeś aplecie to mi się na ekranie cuda z kolorami dzieją?

Prawda, nieścisłe wypowiadanie się może wprowadzić w błąd. Użycie “zarządzanie kolorem” w kontekście tego co jest wbudowane w Windows formalnie jest błędne.

Zmienia się ponieważ aplet ładuje do tablicy kolorów karty inną zawartość. Działa to mniej więcej tak, jakby Pan sam we właściwościach koloru karty poprzestawiał suwaki od gammy, jaskrawości i czego bądź. Loader ładuje identyczne zmiany, tylko dokładniej policzone w czasie profilowania i zapisane jako krzywe vcgt w profilu. Sposób owych zmian może Pan sobie śledzić np tym narzędziem: http://monitory.mastiff.pl/temp/tester.zip Pokazuje on w postaci wykresu i tabelarycznie obecną zawartość LUT sterownika karty i umożliwja jej wyzerowanie. Jeśli mamy monitor kalibrowany programowo, wówczas obecność takiego LUT Loadera może być potrzebna. Nie we wszystkich przypadkach ale na ten temat powinien wypowiedzieć się fachowiec po zapoznaniu z specyfiką monitora, sposobem i siłą korekcji. Loadery są dostarczane z reguły z oprogramowaniem profilującym. W Mac loader jest wbudowany, w obecnych wersjach Windows też, ale jak wyżej wspomniałem absolutnie nie należy go używać. Cokolwiek zmieniał Pan w tym miejscu, czym prędzej proponuję przywrócić do wartości fabrycznych. To jest mina podobna do regulatora “kontrast” w monitorach LCD.

Member
Tom01 wrote:
W Mac loader jest wbudowany, w obecnych wersjach Windows też, ale jak wyżej wspomniałem absolutnie nie należy go używać. Cokolwiek zmieniał Pan w tym miejscu, czym prędzej proponuję przywrócić do wartości fabrycznych. To jest mina podobna do regulatora “kontrast” w monitorach LCD.

ot tak w ramach tego wątku sobie posprawdzałem co się dzieje jak pozmieniam, nie zajmuję się zawodowo czymkolwiek co potrzebuje zarządzania kolorem, na własne potrzeby opanowałem już co i gdzie ustawić, żeby mi z labu przyjechały zdjęcia bez większych rozjazdów także to było tylko akademickie poklikanie sobie…

Member
saldi wrote:
ot tak w ramach tego wątku sobie posprawdzałem co się dzieje jak pozmieniam, nie zajmuję się zawodowo czymkolwiek co potrzebuje zarządzania kolorem, na własne potrzeby opanowałem już co i gdzie ustawić, żeby mi z labu przyjechały zdjęcia bez większych rozjazdów także to było tylko akademickie poklikanie sobie…

I bardzo słusznie. Dobrze wiedzieć, przynajmniej z grubsza jak co działa.

Member
DominikH wrote:
Zatem rzeczywiste różnice pomiędzy moją opinią, a opinią Toma01 sprowadzają się właściwie do dwóch lub trzech punktów: dla niego Windows nie ma zarządzania kolorem, ponieważ nie oferuje systemowego LUT loadera

Może Pan coś takiego zacytować? Bo jak pamiętam że coś w tym stylu pisałem ale jakby odwrotnie. Jak w kawale o rowerach co rozdają w Petersbugru. Nie rowery a samochody, nie w Petersburgu a w Moskwie i nie rozdają tylko kradną. :)

DominikH wrote:
Dla mnie Windows zarządzanie barwą ma, ponieważ oferuje wszelkie niezbędne narzędzia do tego

Z wyjątkiem modułu przeliczającego kolor. :)

DominikH wrote:
Peceta wyposażyłem w dobrej jakości firmowe komponenty: procesor i7 2,8 GHz, 4 GB RAM, dysk 1 TB, wydajną kartę graficzną (czasem gram), znakomity cichy zasilacz, estetyczną obudowę i tak dalej.

Poskładał Pan sobie komputer. Gratuluję. Na naszym biednym rynku składanie wciąż się cieszy popularnością ze względów oczywistych. Błędem jest jednak stawianie znaku równości pomiędzy nimi a nawet średniej klasy komputerem “markowym”. Ja wiem, że istnieje rzesza gorących zwolenników przedstawiających milion sto tysięcy dowodów jakoby ich składak był lepszy od sprzętu firmowego. Są nawet “czarodzieje” twierdzący, że poskładali komputer analogiczny do Maca Pro czy Della Precision za 1/3 ceny. Do docenienia jakości sprzętu z wyższych półek niż “low-level”i chłodniejszego spojrzenia na hurraoptymizm składaczy, potrzebne nieco doświadczenia, wiedzy z kilku dziedzin związanych z prądem a i czasem dorośnięcia mentalnego. :)

Member

Chwilę mnie nie było, a tu kilka stron wątku przybyło. Przeczytałem wszystko i teraz już jestem absolutnie pewien, że os x jest mi do niczego nie potrzebny. Bo problemu z zarządzaniem kolorem nie mam (inny odcień ikonek na pulpicie snu mi z powiek nie spędza ;), windowsy działają zaskakująco sprawnie od wielu lat, nigdy nie formatowałem dysku (a używam peceta od kilkunastu lat), nie mam problemu z wirusami (btw. świeży xp bez antywirusa działa już prawie dwa lata, służy głównie do przeglądania internetu – może w te święta znajdę chwilę czasu żeby zainstalować antywira), nie mam aktualnie żadnych przypadłości które opisuje Tom01. Więc chyba powinienem być szczęśliwy? ;)

Tom01 chyba zapomina, że dyskusję prowadzi z osobami które na co dzień używają windowsów, a więc je znają. Więc o ile istnieje możliwość przekonania o cechach rzekomo cudownego i idealnego systemu, to trudno takim osobom wmówić, że ich system jest diabłem wcielonym, który tylko czeka aby znienacka zmienić im kolory i paść w taki sposób, że formatowanie dysku jest jedyną opcją.

Wesołych Świąt życzę wszystkim (bez podziałów na systemy :) !

Member

Pragnę jeszcze raz przypomnieć, że fotograf niekoniecznie jest informatykiem czy specem od CM, więc cała ta fachowa terminologia dyskusji raczej do niego nie przemawia. Ja w każdym razie rozumiem niewiele. Postawmy sprawę inaczej. Mamy system złożony z komputera, monitora i drukarki fotograficznej. Z oprogramowaniem, powiedzmy LR i PS, bo to chyba najpopularniejszy soft dla fotografa. Wszystko zostało profesjonalnie skonfigurowane i skalibrowane przez fachowca. Kolory są ok, system gotowy do pracy. I teraz mi powiedzcie czy takie coś zrobione na OSX jest lepsze niż zrobione na WIN, albo odwrotnie. Pytam jako użytkownik fotograf, który obrabia i drukuje zdjęcia, a nie jako informatyk szukający problemów w systemie i jego słabych punktów. Czy w którymś w tych systemów coś mi będzie przeszkadzać w mojej fotograficznej pracy?

Member
kashpir wrote:
Tom01 chyba zapomina, że dyskusję prowadzi z osobami które na co dzień używają windowsów, a więc je znają.

Na jakiej podstawie zakłada Pan że nie znam ani nie używam komputerów z Windows? Większość mojej pracy zawodowej opiera się cały czas o Windows. Setki komputerów ze wszystkimi wersjami w rozmaitym stanie, od świeżej instalacji po totalny rozkład. Powinienem raczej odwrócić argumentację. Większość rozmówców w tym wątku nie ma żadnego doświadczenia z OSX a jednak usilnie krytykują. Z powyższego automatycznie wynika wniosek, jeśli ktoś nie zna OSX to jednocześnie nie wie, że to co zna z Windows można zrobić lepiej.

Swoją drogą, proszę o odpowiedź, Po co chce Pan instalować antywirusa, jeśli Pańskie Windows nie cierpią na żadną z wymienionych przeze mnie przypadłości?

DominikH wrote:
zarządzanie na poziomie systemowym jest po to, żeby ułatwić pracę i uprościć same aplikacje. To również zawarłem w mojej wypowiedzi.

Moduł zarządzania kolorem w systemie jest po to żeby moduł zarządzania kolorem w aplikacji miał łatwiej? Nie, to zupełnie tak nie działa.

okuka67 wrote:
Mamy system złożony z komputera, monitora i drukarki fotograficznej. Z oprogramowaniem, powiedzmy LR i PS, bo to chyba najpopularniejszy soft dla fotografa. Wszystko zostało profesjonalnie skonfigurowane i skalibrowane przez fachowca. Kolory są ok, system gotowy do pracy. I teraz mi powiedzcie czy takie coś zrobione na OSX jest lepsze niż zrobione na WIN, albo odwrotnie.

Takie coś zrobione na OSX jest lepsze. Pewniejsze. Bez ryzyka niekontrolowanego zachowania. Pisałem o tym wielokrotnie i w różny sposób. Nie należy oczywiście stawiać sprawy na ostrzu noża i demonizować, co niektórzy w tym wątku próbują insynuować. Debilnych rozwiązań i defektów w Windows jest mnóstwo, ale jak pisałem, z punktu widzenia fotografa te, które nie dotyczą koloru, są poboczne. Systemów graficznych na Windows jest masa i pracują. Ustawiam takie rzeczy na codzień. Średnio 100 do 200 stanowisk rocznie dla rozmaitych klientów od freelancerów przez wydawnictwa po korporacje. Na wszelkich możliwych systemach i ich wersjach. Pierwszy raz rozwiązywałem problem z kolorem na komputerach 19 lat temu! Wtedy o zarządzaniu kolorem w Polsce nikt nie słyszał, a Windows nawet nie były systemem operacyjnym. Co więcej, nawet kolorowe monitory były rzadkością. Nie chodzi o to, że tandem Windows i kolor nie działa. Działa, tylko trzeba je do tego zmusić. Praktycznie zawsze trzeba rezygnować z niektórych użytkowanych programów, szukać zamienników a i to, nigdy nie ma 100% pewności co do zachowania aplikacji. Nawet dwie aplikacje z poprawnie ustawionym modułem zarządzania barwą, potrafią wyświetlać nieco inaczej. Przykład bardzo jaskrawy i dość dziwny, bo w obu jest moduł autorstwa Adobe. Konkretnie: Photoshop i Corel. Fachowcowi albo i amatorowi przeszkolonemu w obsłudze nie musi to być aż takim wielkim problemem, ale i tak często się zdarza się, że doświadczony fotograf, który pracuje przy komputerze nie od wczoraj, rozkłada ręce, bo nie może poradzić sobie z wyświetlaniem. Pan Dominik protestuje, że to problem wydumany, conajmniej błachy, a tymczasem pierwszy akapit w jego artykule o kolorach brzmi: “Najczęstszym objawem kłopotów są pomieszane kolory. Wyobraźmy sobie sytuację, w której przygotowujemy zdjęcie w programie graficznym (np. w Photoshopie): kadrujemy, zwiększamy kontrast, korygujemy balans bieli, dopasowujemy barwy w celu uzyskania zamierzonego efektu końcowego. Następnie zapisujemy takie zdjęcie na dysku twardym – i tu zaczynają się schody. Po otwarciu tego samego pliku w innej aplikacji (np. w systemowej przeglądarce obrazów), uzyskujemy inną kolorystykę i jasność naszej fotografii.” Bezsprzecznie taki problem istnieje, ale dotyczy TYLKO Windows. Każdemu bez wyjątku, czy to zawodowcowi czy amatorowi wygodniej się pracuje jeśli zachowanie koloru w systemie jest stabilne i powtarzalne. M.in. dlatego OSX jest lepszy.

Member
Tom01 wrote:
Na jakiej podstawie zakłada Pan że nie znam ani nie używam komputerów z Windows?

Bo Twój sposób argumentowania lata na poziomie gimnazjum (nie ta odnośnie zarządzania kolorem, nie znam się na tym, nie wiem, nie wypowiadam się)? Z dalszych wypowiedzi wynika, że masz trochę więcej lat, więc trochę nie wypada wciskać ludziom, że kłamią mówiąc, że jakimś cudem (no bo inaczej tego nazwać nie można) nie mają problemów z win? i łapanie za słówka, naginanie wypowiedzi pod swoje tezy i zręczne unikanie później argumentacji Tobie niewygodnych?

Tom01 wrote:
Z powyższego automatycznie wynika wniosek, jeśli ktoś nie zna OSX to jednocześnie nie wie, że to co zna z Windows można zrobić lepiej.

Wg mnie zbyt daleko posunięta teza ocierająca się o to co ja nazywam wyznaniem – zgodzę się, że można zrobić inaczej, dla jednych lepiej dla innych gorzej… ale nie tylko lepiej a na win tylko gorzej

Tom01 wrote:
Swoją drogą, proszę o odpowiedź, Po co chce Pan instalować antywirusa, jeśli Pańskie Windows nie cierpią na żadną z wymienionych przeze mnie przypadłości?

No na OSX wirusy też już się pojawiają, głównie z kategorii trojanów i backdoorow, poczekajmy aż się system bardziej rozpowszechni wśród “plebsu” i zobaczymy wtedy. Odporność OSX wynika bardziej z wbudowania w niego mechanizmów obronnych niż cudowności architektury (choć oczywiście ona też ma znaczenie), m$ ten temat traktował średnio a raczej olewał, więc jakiś antywirus na win to raczej uzupełnienie do tego co ma osx w sobie, do tego dochodzi poziom użytkownika pceta z win – a dużo niższa cena niż makowki powoduje, że używają go dzieci z uprawnieniami admina… no to mamy wyniki później…

Tom01 wrote:
Takie coś zrobione na OSX jest lepsze. Pewniejsze. Bez ryzyka niekontrolowanego zachowania.
……
Nie chodzi o to, że tandem Windows i kolor nie działa. Działa, tylko trzeba je do tego zmusić.

Czyli jednak działa i da się? Bo naprawdę czytając to co pisałeś odniosłem wrażenie, że da się tylko na OSX a win to jakiś kompletny inwalida… cud nawet można by rzec….

Tom01 wrote:
Bezsprzecznie taki problem istnieje, ale dotyczy TYLKO Windows. Każdemu bez wyjątku, czy to zawodowcowi czy amatorowi wygodniej się pracuje jeśli zachowanie koloru w systemie jest stabilne i powtarzalne. M.in. dlatego OSX jest lepszy.

To teraz pytanie, które wynika z mojego delikatnego wywiadu wśród znajomych agencji reklamowych pracujących w poligrafii, tworzących różnego rodzaju foldery reklamowe itp i uprzedzając złośliwe wypowiedzi – nie dla klientów typu poproszę baner dla budki z kebabem tylko firm ogólnopolskich a jedna już nawet coś międzynarodowego liznęła – no i maków niet… nieświadomi wiszących nad nimi problemów wywalili kupę kasy na sprzęt, kalibrację itp i to wszystko psu w d… chociaż działa? i jak zeznają nie mają problemu z kompatybilnością z kooperantami, drukarniami itp? (owszem przyznają, że tak plus minus 5-6 lat temu bywały, choć nie jakieś krytyczne z ich punktu widzenia)
I nie chcę przez to powiedzieć, że OSX to zły system, niewątpliwie ma swoje zalety (chociażby cena, ale cóż, nie można go oficjalnie zainstalować na pc), tylko jakoś kompletnie nie jestem w stanie dać się przekonać, ze win to taki dramat, że tylko się ciąć, płakać, i należy natychmiast przenieść się na osx….
dla mnie pc z win ma jeszcze jedną zaletę – da się grać w wiedźmina ;) a jak czytam fora to na macach mimo, że podobno da się na nim odpalić wszystko są problemy…. (tak wiem, z zarządzaniem kolorem to nie ma nic wspólnego :) )

Member

Ja w tej dyskusji widzę inny problem, ale ze względu na święta na razie nie poruszę ;-)

Member
Tom01 wrote:
Swoją drogą, proszę o odpowiedź, Po co chce Pan instalować antywirusa, jeśli Pańskie Windows nie cierpią na żadną z wymienionych przeze mnie przypadłości?

Nie cierpią, bo mają zainstalowanego antywirusa. Przyciśnięty do muru sam Pan przyznał, że na os x również są wirusy – czyli ryzyko również jest, tyle że mniejsze.

Tom01 wrote:
kashpir wrote:
Tom01 chyba zapomina, że dyskusję prowadzi z osobami które na co dzień używają windowsów, a więc je znają.

Na jakiej podstawie zakłada Pan że nie znam ani nie używam komputerów z Windows?

Na żadnej, bo nigdzie nie napisałem takiego założenia.

I na powyższym kończę dyskusję z Tom01, bo widzę że zaczyna stosować tanie sztuczki psychologiczne w stylu: wmów dyskutantowi coś, czego nie powiedział, niech się zacznie tłumaczyć, a ja wyjdę na mądrego.

Member

Zainstalowałem sobie MacOS X Leopard na wirtualce, żeby sprawdzić jego rzekomą zajefajność… Niewiele udało mi się ustalić (pominę już ustawienia kolorów, bo to i tak była wirtualka pod windows, więc nie można tego ocenić).

Tom01 wrote:
1. Mamy wiele okien. W jednym pracujemy, obok, nieco zasłonięte drugie w którym coś podglądamy. Załóżmy że coś w drugim oknie, co nas interesuje, jest akurat niżej i trzeba przewinąć zawartość. W OSX przesuwamy mysz nad owo okno i kręcimy myszą. Przewija się. W Windows trzeba w to okno kliknąć, czyli ustawić na nim “focus”, oczywiście wylezie ono wtedy na wierzch i dopiero można przewijać.

Ta opcja w windows również działa… ale zależy to od aplikacji – nie wszystkie trzeba kliknąć, żeby się przewijało od scroll’a.

Tom01 wrote:
2. Włączamy coś. W OSX przełączamy interesującą nas opcję i tyle. Nigdzie gdzie nie ma uzasadnienia nie ma potrzeby wykonywać żadnych dodatkowych operacji. W Windows przełączamy to samo, ale zawsze trzeba jeszcze nacisnąć “OK” lub “Zastosuj”.

No to faktycznie – zmieniłem ustawienia myszy i nie musiałem klikać zastosuj – niby super… ale… Jakąś inną opcję zmieniłem (niestety nie jestem w stanie stwierdzić co to było*, ale też gdzieś w pobliżu ustawień myszy chyba) i już musiałem kliknąć na ‘zastosuj’. Zatem IMO bezsens – albo nie dawać tego przycisku nigdzie – uczymy użytkownika, że nie musi nic dodatkowego klikać, albo wszędzie dać taki przycisk – to co jest jest dziwne – jedne opcje zapisują się od razu, użytkownik się rozleniwia, nie myśli o tym, że gdzieś przy innej opcji będzie musiał kliknąć zastosuj a potem się dziwi, że inna opcja się sama nie zapisuje.

Tom01, wspomniałeś również o braku restartów – chcąc się czepiać muszę dodać, że przy instalacji update’ów jednak wymaga restartu. Oczywiście nie przy wszystkich update’ach – czyli tak jak w Windows :P

Wspominałeś również o bezproblemowych uaktualnieniach do nowych wersji – również to sprawdziłem. Niestety nie jestem w stanie stwierdzić dokładnie jaką wersję mam*, wydaje mi się, że 10.5.5. System wykrył w update’ach nową wersję (10.5.8 chyba) – chciałem zaktualizować… ściągnął jakieś 700 MB i zainstalował*. Jedyne czego wymagał to restart – no ale ok, nie ma co przesadzać, czasem trzeba zrestartować system. Wygląda na to, że te aktualizacje to jak ServicePacki do Windows.

No a teraz wyjaśnienie magicznej *:
Po wspomnianej wyżej aktualizacji system przestał się uruchamiać, więc już nic więcej nie mogę z nim zrobić… Chociaż nie – można sformatować i zainstalować na nowo :D

To piszę ja, Sauriel, po kilku godzinach spędzonych na MacOS :]

Member
saldi wrote:
trochę nie wypada wciskać ludziom, że kłamią mówiąc, że jakimś cudem (no bo inaczej tego nazwać nie można) nie mają problemów z win?

Manipuluje Pan nieco. Nie napisałem, że kłamie ten kto twierdzi że nie miał problemów z Win, ale kłamie ten co twierdzi że nigdy nie reinstalował/formatował przy zmianach systemów, wersji, komputerów. Jest to pewna różnica.

saldi wrote:
zręczne unikanie później argumentacji Tobie niewygodnych?

Absolutnie nic takiego nie ma miejsca.

saldi wrote:
Wg mnie zbyt daleko posunięta teza ocierająca się o to co ja nazywam wyznaniem – zgodzę się, że można zrobić inaczej, dla jednych lepiej dla innych gorzej… ale nie tylko lepiej a na win tylko gorzej

Nie bardzo Pana rozumiem. Skoro można zrobić inaczej to jednocześnie istnieje możliwość, że będzie to lepiej, prawda? Tylko że aby o tym zawyrokować trzeba znać więcej niż jedno rozwiązanie.

Co do oceny co jest lepsze/gorsze: Są kryteria obiektywne. Upieranie się przy pewnych rozwiązaniach Windows wcale nie musi świadczyć o ich doskonałości a raczej o zwykłym przyzwyczajeniu. Dałem wcześniej kilka prozaicznych przykładów na rozwiązania które w Windows są zrobione nienaturalnie. Skąd wiem, że nienaturalnie? Czy na biurku, takim zwykłym realnym, kiedy leżą papiery i jakiś potrzebny pod spodem, częściowo widoczny, częściowo przysłonięty, aby go przesunąć wcale nie musimy wyciągać go na wierzch. W Windows tak właśnie trzeba robić, choć przyjęty sposób obsługi nijak się ma na analogii z naturalnym operowaniem kartkami dokumentów.

saldi wrote:
No na OSX wirusy też już się pojawiają, głównie z kategorii trojanów i backdoorow, poczekajmy aż się system bardziej rozpowszechni wśród “plebsu” i zobaczymy wtedy. Odporność OSX wynika bardziej z wbudowania w niego mechanizmów obronnych niż cudowności architektury (choć oczywiście ona też ma znaczenie)

Orientuje się Pan chyba, z tego co mam wrażenie, w budowie systemów unixopodobnych. To nie żadna “cudowność” tylko m.in. proste, z żelazną konsekwencją przestrzegane zasady uprawnień. Dlatego, nawet jeśli coś wlezie przez dziurawy skrypt usługi internetowej, to jego samego i jego działanie widać z kilometra. Ponadto nie ma absolutnie żadnych szans na uzyskanie uprawnień wyższych niż procesu (zazwyczaj użytkownika) przez jakiego wszedł. W ciągu wszystkich lat swojej pracy miałem dwa przypadki zainfekowania komputerów Linuxowych. Oba zlikwidowane bez żadnych antywirusów w ciągu 30 sekund. Jednocześnie przez ten czas nie spotkałem się z zainfekowaniem OSX.

saldi wrote:
Czyli jednak działa i da się? Bo naprawdę czytając to co pisałeś odniosłem wrażenie, że da się tylko na OSX a win to jakiś kompletny inwalida… cud nawet można by rzec….

Proszę nie generalizować. Pisałem co jest LEPSZE a nie co działa. Trabant tez działa, ale czy jest lepszy od Mercedesa?

Member
Sauriel wrote:
Zainstalowałem sobie MacOS X Leopard na wirtualce, (…) Po wspomnianej wyżej aktualizacji system przestał się uruchamiać

Naprawdę trzeba tłumaczyć przyczynę?

kashpir wrote:
Nie cierpią, bo mają zainstalowanego antywirusa.

Skoro nie cierpią to po co mają zainstalowanego antywirusa?

kashpir wrote:
Przyciśnięty do muru sam Pan przyznał, że na os x również są wirusy – czyli ryzyko również jest, tyle że mniejsze.

Czy gdziekolwiek pisałem, że nie ma wirusów na OSX? Pisałem że nie ma PROBLEMU wirusów. Wirus, szpieg czy inny to na OSX wielka rzadkość. Osobiście nigdy nie widziałem ani nie słyszałem o przypadku zainfekowania OSX. Bez żadnych antywirusów i kompletnie żadnej profilaktyki. Owszem gdzieś tam w Internecie da się znaleźć jakieś opisy, ale realnych przypadków w zasadzie nie ma.

kashpir wrote:
I na powyższym kończę dyskusję z Tom01, bo widzę że zaczyna stosować tanie sztuczki psychologiczne w stylu: wmów dyskutantowi coś, czego nie powiedział, niech się zacznie tłumaczyć, a ja wyjdę na mądrego.

Tłumaczę proste rzeczy. Coś co jest sprawdzalne. Problem w tym, że dla użytkowników nie znających OSX wydające się dziwne i z nieznanej mi przyczyny momentalnie powodujące jakiś niepojęty opór i krytykę. Zawirusowanie OSX graniczy z cudem, system nie wymaga żadnych antywirusów itp. To jest fakt. Piszę to jako użytkownik Maca i człowiek zawodowo mający do czynienia z mnóstwem komputerów, więc mający spore podstawy do budowania opinii. Tymczasem Pan jak i inni rozmówcy zamiast skupić się nad tą ciekawą w sumie rzeczą, wyszukują dowody że na pewno to nie prawda, na pewno są wirusy i na pewno to co napisałem to jakiś zaślepiony fanatyzm. Może mi Pan wytłumaczy ten fenomen?

Member
Tom01 wrote:
Sauriel wrote:
Zainstalowałem sobie MacOS X Leopard na wirtualce, (…) Po wspomnianej wyżej aktualizacji system przestał się uruchamiać

Naprawdę trzeba tłumaczyć przyczynę?

Gdybym chciał tylko na siłę wmawiać, jaki Mac OS jest zły to bym mógł pominąć kwestię wirtualki, ale przecież nie o to chodzi. Fakt faktem – Mac OS sobie nie radzi na wirtualce – większość systemów sobie radzi.

Member
Sauriel wrote:
Fakt faktem – Mac OS sobie nie radzi na wirtualce – większość systemów sobie radzi.

Dziwny wniosek. Jeśli system się wywala na “wirtualce” to znaczy, że owa “witrualka” jest kiepska bo nie naśladuje emulowanego komputera.

Member
Tom01 wrote:
Sauriel wrote:
Fakt faktem – Mac OS sobie nie radzi na wirtualce – większość systemów sobie radzi.

Dziwny wniosek. Jeśli system się wywala na “wirtualce” to znaczy, że owa “witrualka” jest kiepska bo nie naśladuje emulowanego komputera.

Tu trudno się nie zgodzić :)

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
trochę nie wypada wciskać ludziom, że kłamią mówiąc, że jakimś cudem (no bo inaczej tego nazwać nie można) nie mają problemów z win?

Manipuluje Pan nieco. Nie napisałem, że kłamie ten kto twierdzi że nie miał problemów z Win, ale kłamie ten co twierdzi że nigdy nie reinstalował/formatował przy zmianach systemów, wersji, komputerów. Jest to pewna różnica.

Ja manipuluję? mógłbym powiedzieć, że uczę się od najlepszych, proponuję przeczytać sobie jeszcze raz wszystkie swoje wypowiedzi łącznie z niesionym przez nie przesłaniem…. a później wmawianie innym, że sami powiedzieli coś czego nie powiedzieli
jeszcze raz proponuję odnaleźć sobie taki sam diagram, który win to jaki – ale chyba nie muszę, bo jesteś zaznajomiony z historią win?
i tak przy okazji, bo porównujemy tutaj osx, który jest stosunkowo młody z win95, 98 i twierdząc, że to kupa przy osx – oczywiście, ale macos przed osx też był kupą problemów – tak czy nie? a apl kilka prób poprawy nawet do kosza wrzucił, bo sobie nie mogli poradzić
osx został wydany w 2001 roku czyli sporo lat po 95 czy 98 a to już przepaść w informatyce, więc proponuję w razie czego porównania skończyć na xp i nie przywoływać nic starszego

Tom01 wrote:
Co do oceny co jest lepsze/gorsze: Są kryteria obiektywne. Upieranie się przy pewnych rozwiązaniach Windows wcale nie musi świadczyć o ich doskonałości a raczej o zwykłym przyzwyczajeniu.

przyzwyczajenie drugą naturą człowieka ale w przypadku czy coś jest lepsze czy gorsze nie ma kryteriów obiektywnych we wszystkich przypadkach. Przykładowo zmiana ustawień bez potwierdzania zapisu – ktoś wspomniał o konfiguracji myszy – no może to jest dobre w przypadku jednego, dwóch parametrów, ale jak miałbym zmienić 20 i na końcu jednak zmienić zdanie to wycofanie się guziorem anuluj jest dużo wygodniejsza niż przywracanie nazad 20 ustawień… nie narzucam Ci jednak autorytarnie tego poglądu, jeśli wygodniej Ci nie potwierdzać to się zgodzę, dla Ciebie jest wygodniejsze, dla mnie nie

Tom01 wrote:
Dałem wcześniej kilka prozaicznych przykładów na rozwiązania które w Windows są zrobione nienaturalnie. Skąd wiem, że nienaturalnie? Czy na biurku, takim zwykłym realnym, kiedy leżą papiery i jakiś potrzebny pod spodem, częściowo widoczny, częściowo przysłonięty, aby go przesunąć wcale nie musimy wyciągać go na wierzch. W Windows tak właśnie trzeba robić, choć przyjęty sposób obsługi nijak się ma na analogii z naturalnym operowaniem kartkami dokumentów.

ależ analogia, cóż za przykład… tylko zaczynasz wyciągać elementy nijak nie mające się obiektywnie do wyższości jednego systemu nad drugim (już o dziedzinie fotografii nie wspominając) ui to nie jest jakiś element krytyczny w win, chcesz to sobie możesz wymienić cały ten element (nie tylko chodzi o wygląd ale całe jego zarządzanie)
btw – przesuwanie dokumentu przykrytego innymi dokumentami zazwyczaj kończy się większym bajzlem nad nim, poproszę o inny przykład :)

Tom01 wrote:
Orientuje się Pan chyba, z tego co mam wrażenie, w budowie systemów unixopodobnych. To nie żadna “cudowność” tylko m.in. proste, z żelazną konsekwencją przestrzegane zasady uprawnień. Dlatego, nawet jeśli coś wlezie przez dziurawy skrypt usługi internetowej, to jego samego i jego działanie widać z kilometra. Ponadto nie ma absolutnie żadnych szans na uzyskanie uprawnień wyższych niż procesu (zazwyczaj użytkownika) przez jakiego wszedł.

hehehehe, podobnej bzdury dawno nie słyszałem, systemy unixopodobne są dziurawe jak ser szwajcarski a przejmowanie uprawnień innego użytkownika np za pomocą buffer overflow to nie jest wymysł wrednych windziarzy a wykorzystano to już w latach 80tych do zainfekowania sporej rzeszy unixów
temat ratuje ale tylko trochę, że mało który user unixa pracuje na koncie administratora a w win szczególnie w domu to norma, tak przy okazji jeden z najlepiej zabezpieczonych systemów korporacyjnych jaki widziałem stał na win a nie unixach (ale to raczej sprawa wiedzy administratorów była niż samego systemu – tylko, że tyczy się to dokładnie tak samo systemów pracujących na unix)

Tom01 wrote:
saldi wrote:
Czyli jednak działa i da się? Bo naprawdę czytając to co pisałeś odniosłem wrażenie, że da się tylko na OSX a win to jakiś kompletny inwalida… cud nawet można by rzec….

Proszę nie generalizować. Pisałem co jest LEPSZE a nie co działa. Trabant tez działa, ale czy jest lepszy od Mercedesa?

jasne, że lepszy, nie zardzewieje mu karoseria a w mercedesie może? prawda? no tak czy nie? a mnie ten przykład nie przekonuje dodatkowo, bo mój wujek skończył w sądzie z mercedesem, bo sprzedali mu kupę złomu a nie samochód… jak coś staje w czasie jazdy to samochodem tego nazwać nie można chyba?

Ktoś (chyba okuka) zaproponował wrzucenie zdjęcia do oceny – to ja zaryzykuję i zapytam – dlaczego nie podoba się Wam to zdjęcie ? takie specjalnie pytanie, żeby można było się poznęcać ;)
https://dfv.pl/gallery/members/saldi.html?g2_itemId=3503897

Member
saldi wrote:
Ja manipuluję? mógłbym powiedzieć, że uczę się od najlepszych, proponuję przeczytać sobie jeszcze raz wszystkie swoje wypowiedzi łącznie z niesionym przez nie przesłaniem…. a później wmawianie innym, że sami powiedzieli coś czego nie powiedzieli

Naprawdę, nie spierajmy się jak dzieci. Napisałem to co napisałem i coś innego niż próbuje mi Pan wmówić. Jeśli jest inaczej proszę to udowodnić.

saldi wrote:
i tak przy okazji, bo porównujemy tutaj osx, który jest stosunkowo młody z win95, 98 i twierdząc, że to kupa przy osx – oczywiście, ale macos przed osx też był kupą problemów – tak czy nie? a apl kilka prób poprawy nawet do kosza wrzucił, bo sobie nie mogli poradzić

Skąd te wnioski? Nie dotykamy ani Win przed 2000 ani Mac OS.

saldi wrote:
osx został wydany w 2001 roku czyli sporo lat po 95 czy 98 a to już przepaść w informatyce, więc proponuję w razie czego porównania skończyć na xp i nie przywoływać nic starszego

Dziwne ziarno Pan usiłuje zasiać. Praszczur Unisc został wydany kiedy William Henry Gates III chodził do podstawówki. Znaczy trzeba porównać Unicsa do liczydeł, albo patyczków do liczenia? Rozwój systemów unixowych/linuxowych i Windows nigdy nie szedł równolegle, choć rzecz jasna są “zapożyczane” elementy aby ludzie widzieli podobieństwo. Windows od lat ma GUI inspirowany OSX-em, a Windows 7 wręcz garściami bierze z poprzedniej wersji OSX.

saldi wrote:
jeszcze raz proponuję odnaleźć sobie taki sam diagram, który win to jaki – ale chyba nie muszę, bo jesteś zaznajomiony z historią win?

No, wie Pan… temat grząski, aż się dziwię że chwycił Pan to jako argument. O ile nie można odmówić geniuszu Mr. Gatesowi, to jednak historia Windows nie jest zbytnio chwalebna. Nakładka na DOS, której nie dało się przeistoczyć w niezawodny system a potem osobna historia ze spieprzeniem jak tylko można VMS-a.

Swoją drogą to fascynujące było obserwować narodziny nowego systemu. Tyle że przedsięwzięcie nieudane i projekt został uśmiercony po wydaniu Millenium. Kolejne Windows przecież już bazowały na obcym pomyśle.

saldi wrote:
Przykładowo zmiana ustawień bez potwierdzania zapisu – ktoś wspomniał o konfiguracji myszy – no może to jest dobre w przypadku jednego, dwóch parametrów, ale jak miałbym zmienić 20 i na końcu jednak zmienić zdanie to wycofanie się guziorem anuluj jest dużo wygodniejsza niż przywracanie nazad 20 ustawień… nie narzucam Ci jednak autorytarnie tego poglądu, jeśli wygodniej Ci nie potwierdzać to się zgodzę, dla Ciebie jest wygodniejsze, dla mnie nie

Znów daje Pan popis krytyki czegoś czego najwidoczniej zupełnie nie zna. W OSX, jak wcześniej pisałem, W UZASADNIONYCH PRZYPADKACH jest guzik do włączania zestawu funkcji. Przykład – konfiguracja sieci. Jeśli takiej potrzeby nie ma, nie ma podwójnego potwierdzania.

saldi wrote:
ależ analogia, cóż za przykład… tylko zaczynasz wyciągać elementy nijak nie mające się obiektywnie do wyższości jednego systemu nad drugim (już o dziedzinie fotografii nie wspominając) ui to nie jest jakiś element krytyczny w win, chcesz to sobie możesz wymienić cały ten element (nie tylko chodzi o wygląd ale całe jego zarządzanie)
btw – przesuwanie dokumentu przykrytego innymi dokumentami zazwyczaj kończy się większym bajzlem nad nim, poproszę o inny przykład :)

Bardziej naturalne operowanie wieloma dokumentami to większy bajzel? Niepojęta argumentacja. Znaczy co? Ludzie przy zwykłym biurku i papierach pracują nienormalnie a desktop Windows wprowadza dopiero normalność? To że nie można przesunąć papieru na blacie jest normalne!? Wiem, że jest Pan przyzwyczajony do filozofii Windows, ale tłumaczę najprościej jak umiem, że to właśnie tylko przyzwyczajenie. Wcale nie przesądza że to najlepszy możliwy interfejs. To przykład drobiazgu jakich w Windows jest wiele. Przykład grubszy był wałkowany z obsługą koloru.

Nawiasem mówiąc ustawianie “focusa” po to żeby przewinąć dokument w Windows doczekało się w końcu programu który eliminuje ten defekt. Skoro to było dobre do dlaczego ktoś napisał narzędzie poprawiające?

Moglibyśmy porozmawiać o innych detalach które w OSX są zrobione lepiej niż w Windows, ale grunt jak widzę jest nieodpowiedni. Albo Pan będzie bagatelizował, albo jeśli nie da się argumentować, stwierdzi Pan, że DLA PANA to nie jest wcale lepsze. Ponawiam pytanie z poprzedniego posta. Skąd ta zaciekłość w próbach obalania zalet OSX?

saldi wrote:
hehehehe, podobnej bzdury dawno nie słyszałem, systemy unixopodobne są dziurawe jak ser szwajcarski a przejmowanie uprawnień innego użytkownika np za pomocą buffer overflow to nie jest wymysł wrednych windziarzy a wykorzystano to już w latach 80tych do zainfekowania sporej rzeszy unixów

Proponuję podkreślić “w latach 80tych”. Nie wiem czy Pan zauważył ale od tej pory minęło 30 lat. O systemie uprawnień w unixopodobnych i Windows możnaby długo. I nie byłyby to peany o Windows. Ale to OT.

saldi wrote:
tak przy okazji jeden z najlepiej zabezpieczonych systemów korporacyjnych jaki widziałem stał na win a nie unixach (ale to raczej sprawa wiedzy administratorów była niż samego systemu – tylko, że tyczy się to dokładnie tak samo systemów pracujących na unix)

“Zapomniał” Pan dodać, że zabezpieczenie Windows polega na tym, że dla normalnego użytkownika system przestaje być funkcjonalny. Niech ktoś spróbuje otworzyć parę stron internetowych na Windows Server. Taki system jest bardziej bezpieczny, ale nie da się na nim pracować. No i mówimy o normalnych komputerach nie serwerach. Nawiasem mówiąc w branży serwerów w Internecie, czyli tych najbardziej narażonych, wcale Windows nie króluje. Wie Pan dlaczego? Bo ja wiem. Ale wracając do komputerów biurkowych, w przypadku żadnych unixopodobnych, w tym OSX nie trzeba na użytkownika zarzucać absolutnie żadnych kajdanów. Korzysta normalnie i nic się nie dzieje.

saldi wrote:
a mnie ten przykład nie przekonuje dodatkowo, bo mój wujek skończył w sądzie z mercedesem, bo sprzedali mu kupę złomu a nie samochód…

Proste pytanie: Wolałby Pan Trabanta?

Member
Tom01 wrote:
Rozwój systemów unixowych/linuxowych i Windows nigdy nie szedł równolegle, choć rzecz jasna są “zapożyczane” elementy aby ludzie widzieli podobieństwo. Windows od lat ma GUI inspirowany OSX-em, a Windows 7 wręcz garściami bierze z poprzedniej wersji OSX.

a jak już wiemy osx został kupiony a nextstep został zerżnięty od systemu działającego na uniwersytetach w usa
wszyscy od wszystkich zżynają, w fotografii to też zdaje się dość powszechne zjawisko?

Tom01 wrote:
saldi wrote:
jeszcze raz proponuję odnaleźć sobie taki sam diagram, który win to jaki – ale chyba nie muszę, bo jesteś zaznajomiony z historią win?

No, wie Pan… temat grząski, aż się dziwię że chwycił Pan to jako argument. O ile nie można odmówić geniuszu Mr. Gatesowi, to jednak historia Windows nie jest zbytnio chwalebna.

a czy ja twierdzę, że jest? wrzucasz jako argument na korzyść osxa brak konieczności reinstalacji poszczególnych wersji, a ja chcę tylko pokazać, że win nie ma jednej linii na bazie której taka stałość reinstalacji byłaby łatwa do zrobienia

Tom01 wrote:
Znów daje Pan popis krytyki czegoś czego najwidoczniej zupełnie nie zna. W OSX, jak wcześniej pisałem, W UZASADNIONYCH PRZYPADKACH jest guzik do włączania zestawu funkcji. Przykład – konfiguracja sieci. Jeśli takiej potrzeby nie ma, nie ma podwójnego potwierdzania.

ale co to są uzasadnione przypadki? o tym decyduje jakaś komisja? czy osobiście decydował Steve zanim odszedł z tego świata? w win jest jednolicie – to też zaleta

Tom01 wrote:
To był przykład drobiazgu jakich wiele. Przykład grubszy był wałkowany z obsługą koloru.

ależ właśnie do tego zmierzam – zjechałeś win walcem, wychwalasz pod niebiosa maca a za przykłady wyższości pokazujesz takie pierdoły, że mi ręce opadają… w dodatku ocierające się o indywidualne zapatrywania na różne tematy, obsługa koloru – ok, nie podważam, ale z tego co wiem to nie przeszkadza jego brak w win pracować prawidłowo

Tom01 wrote:
saldi wrote:
hehehehe, podobnej bzdury dawno nie słyszałem, systemy unixopodobne są dziurawe jak ser szwajcarski a przejmowanie uprawnień innego użytkownika np za pomocą buffer overflow to nie jest wymysł wrednych windziarzy a wykorzystano to już w latach 80tych do zainfekowania sporej rzeszy unixów

Proponuję podkreślić “w latach 80tych”. Nie wiem czy Pan zauważył ale od tej pory minęło 30 lat. O systemie uprawnień w unixopodobnych i Windows możnaby długo. I nie byłyby to peany o Windows. Ale to OT.

no i widzisz – chciałeś przykład swojej manipulacji – proszę, pozwól, że będę się na Tobie wzorował – podkreślam, że napisałem JUŻ w latach 80
systemy poszły do przodu, oczywiście, ale zespoły programistów nadal składają się z kilku doświadczonych i stada studentów mających o sobie niesamowite mniemanie (wiem co piszę). efektem jest kod, który często można wykorzystać we włamaniach co też się dzieje i nawet osxowi nie uda się przed tym obronić jeśli będzie zwiększał swoją popularność

Member
saldi wrote:
a jak już wiemy osx został kupiony a nextstep został zerżnięty od systemu działającego na uniwersytetach w usa wszyscy od wszystkich zżynają, w fotografii to też zdaje się dość powszechne zjawisko?

No i? Co innego bazować na systemach jednej rodziny i to OPENSOURCE a co innego kopiować rozwiązania konkurencji.

saldi wrote:
a czy ja twierdzę, że jest? wrzucasz jako argument na korzyść osxa brak konieczności reinstalacji poszczególnych wersji, a ja chcę tylko pokazać, że win nie ma jednej linii na bazie której taka stałość reinstalacji byłaby łatwa do zrobienia

Czy może Pan zacytować o jakich wersjach mówiłem? Od 2000/XP do dziś a to jest JEDNA LINIA. Jeszcze raz zadam pytanie: Może Pan zaświadczyć że od 2000 do 7 nie reinstalował Pan systemu i/lub formatował dysku? Przecież i Pan i ja wiemy, że to jest praktycznie niemożliwe.

saldi wrote:
ale co to są uzasadnione przypadki? o tym decyduje jakaś komisja? czy osobiście decydował Steve zanim odszedł z tego świata? w win jest jednolicie – to też zaleta

Uzasadnieniem jest logika. Jednolicie to zaleta? Jeśli by Pan musiał zapić po każdym łyku każdego płynu to byłoby jednolicie, ale uzasadniony przypadek to tylko wódka. Co jest bardziej logiczne? :)

saldi wrote:
ależ właśnie do tego zmierzam – zjechałeś win walcem, wychwalasz pod niebiosa maca a za przykłady wyższości pokazujesz takie pierdoły, że mi ręce opadają… w dodatku ocierające się o indywidualne zapatrywania na różne tematy, obsługa koloru – ok, nie podważam, ale z tego co wiem to nie przeszkadza jego brak w win pracować prawidłowo

Oczywiście, że jadę po Windows bo mam porównanie. Widzę ile rzeczy jest spieprzonych, źle zrobionych, niewygodnych. Maca nie wychwalam pod niebiosa, twierdzę jedynie że jest lepszy. Przykładów lepiej zrobionych rzeczy jest dużo, od bardzo grubych, dwa poruszone w wątku i setki codziennych drobiazgów.

saldi wrote:
efektem jest kod, który często można wykorzystać we włamaniach co też się dzieje i nawet osxowi nie uda się przed tym obronić jeśli będzie zwiększał swoją popularność

Znów usiłuje Pan wynaleźć cokolwiek żeby podważyć odporność OSX na wirusy. Po jaki grzyb Pan z tym tak walczy? OSX praktycznie nie sposób rozłożyć, dowodów jest niemal tyle co Maców. Co mnie obchodzi wzrost lub spadek popularności i zmiany jutro? Na razie od lat nie sposób zawirusować OSX-a nawet specjalnie. Dlaczego tak ciężko przejść z tym do porządku dziennego? Ponawiam propozycję. Dam Panu zdalną konsolę do Maca i niech Pan rozwali system to wszystko odszczekam. Ale to się nie ma szans się udać. Nie Pan jeden próbował. Jest Pan w stanie to w końcu przyjąć i przestać się głupio spierać?

Member
Tom01 wrote:
Ponawiam pytanie z poprzedniego posta. Skąd ta zaciekłość w próbach obalania zalet OSX?

albo mnie z kimś mylisz albo kolejny raz próbujesz mi wcisnąć coś czego nigdy nie powiedziałem
w żadnej swojej wypowiedzi nie uznałem, że osx to zły system, w przeciwieństwie do Ciebie, który win uważa za najgorszy system pod słońcem – jeśli uznałem to plis – zacytuj a odwołam
ja po prostu nie widzę w nich nic takiego co miałoby powodować iż miałbym wylewać pomyje na win

Tom01 wrote:
Bardziej naturalne operowanie wieloma dokumentami to większy bajzel? Niepojęta argumentacja. Znaczy co? Ludzie przy zwykłym biurku i papierach pracują nienormalnie a desktop Windows wprowadza dopiero normalność?

no i znowu manipulujesz, nie wspomniałeś o bardziej naturalnej pracy z wieloma dokumentami a o genialnej możliwości przesunięcia okienka będącego z tyłu i przyrównałeś to do biurka z papierami
a ja tylko stwierdziłem, że jak będę miał stertę papieru i przesunę ten pod spodem to mi się wszystko wywróci.. to takie dziwne, że tak się stanie? i nie przypisuj tej wypowiedzi do interfejsu win

Tom01 wrote:
To że nie można przesunąć papieru na blacie jest normalne!? Wiem, że jest Pan przyzwyczajony do filozofii Windows, ale tłumaczę najprościej jak umiem, że to właśnie tylko przyzwyczajenie. Wcale nie przesądza że to najlepszy możliwy interfejs.

a ja tak twierdzę? gdzie? i dlaczego mi wciskasz, że to przyzwyczajenie? mi to po prostu nie przeszkadza, pracuje mi się efektywnie
aaa, i nie nazwałbym tego przyzwyczajeniem z jeszcze jednego powodu – to po prostu obeznanie się z danym systemem i nabranie umiejętności jego obsługi, z Twoich wypowiedzi można wysnuć wniosek, że ui osxa to tak proste, że można go nazwać ui for dummies….
pracuję z unixami, linuxami, niewiele ale zdarzyło się z makami, ba, nawet na wielu monitorach z bywa 20toma programami potrzebnymi mi do wykonania zadania – i nie podniecam się tak jak Ty, że to jest lepsze czy gorsze i nikomu nie próbuję narzucić pracy z win czy z jakimkolwiek innym systemem

Tom01 wrote:
Nawiasem mówiąc ustawianie “focusa” po to żeby przewinąć dokument w Windows doczekało się w końcu programu który eliminuje ten defekt. Skoro to było dobre do dlaczego ktoś napisał narzędzie poprawiające?

bo znalazł się jakiś programista, któremu to przeszkadzało i sobie napisał? teraz podaj mi statystyki ile użytkowników się na niego przerzuciło

Tom01 wrote:
Moglibyśmy porozmawiać o innych detalach które w OSX są zrobione lepiej niż w Windows, ale grunt jak widzę jest nieodpowiedni. Albo Pan będzie bagatelizował, albo jeśli nie da się argumentować, stwierdzi Pan, że DLA PANA to nie jest wcale lepsze.

to co robisz to przypomina naprawdę nawracanie na inną wiarę… nie przyjmujesz do wiadomości, ze dla kogoś te zaj…ste, rewelacyjne, genialne, super, full wypas rozwiązania z macosa po prostu są jakąś wersją narzędzi i drażni Cię strasznie, że dla kogoś mogą one nie być lepsze… bo dla mnie nie są… nigdzie również nie napisałem, że są GORSZE w przeciwieństwie do Ciebie

Tom01 wrote:
“Zapomniał” Pan dodać, że zabezpieczenie Windows polega na tym, że dla normalnego użytkownika system przestaje być funkcjonalny. Niech ktoś spróbuje otworzyć parę stron internetowych na Windows Server. Taki system jest bardziej bezpieczny, ale nie da się na nim pracować. No i mówimy o normalnych komputerach nie serwerach. Nawiasem mówiąc w branży serwerów w Internecie, czyli tych najbardziej narażonych, wcale Windows nie króluje. Wie Pan dlaczego? Bo ja wiem. Ale wracając do komputerów biurkowych, w przypadku żadnych unixopodobnych, w tym OSX nie trzeba na użytkownika zarzucać absolutnie żadnych kajdanów. Korzysta normalnie i nic się nie dzieje.

nic nie zapomniałem, ostatni rok spędziłem sporo na windows serwer i był zabezpieczony i dało się na nim pracować…
dlaczego windows nie króluje? ooo, powodów jest dużo ale skoro wiesz to może oświecisz mnie głupiego?
z tym nic się nie dzieje to przesadzasz ale naprawdę nie chce mi się już nic pisać w tym temacie

Tom01 wrote:
saldi wrote:
a mnie ten przykład nie przekonuje dodatkowo, bo mój wujek skończył w sądzie z mercedesem, bo sprzedali mu kupę złomu a nie samochód…

Proste pytanie: Wolałby Pan Trabanta?

jeśli by jeździł a nie był niebezpieczny w obyciu jak mercedes mojego wujka – tak, wolałbym

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
a jak już wiemy osx został kupiony a nextstep został zerżnięty od systemu działającego na uniwersytetach w usa wszyscy od wszystkich zżynają, w fotografii to też zdaje się dość powszechne zjawisko?

No i? Co innego bazować na systemach jednej rodziny i to OPENSOURCE a co innego kopiować rozwiązania konkurencji.

NextStep nie był systemem opensource, osx zresztą też nie jest

Tom01 wrote:
Może Pan zaświadczyć że od 2000 do 7 nie reinstalował Pan systemu i/lub formatował dysku? Przecież i Pan i ja wiemy, że to jest praktycznie niemożliwe.

2000 i XP to nie jest jedna linia, zmian zresztą po drodze było sporo
ja nie reinstalowałem systemów od czasu 2000 ponieważ u mnie się zmiana systemu zbiegała ze zmianą komputerów – smutna i kosztowna konieczność zawodowa, ale mogę dać Ci kontakt do ludzi, którzy takie nieosiągalne wg Ciebie rzeczy mogą wpisać do cv

Tom01 wrote:
saldi wrote:
ale co to są uzasadnione przypadki? o tym decyduje jakaś komisja? czy osobiście decydował Steve zanim odszedł z tego świata? w win jest jednolicie – to też zaleta

Uzasadnieniem jest logika. Jednolicie to zaleta? Jeśli by Pan musiał zapić po każdym łyku każdego płynu to byłoby
jednolicie, ale uzasadniony przypadek to tylko wódka. Co jest bardziej logiczne? :)

nie wiem, nie zawsze przepijam wódkę a ostatnio to nawet coraz rzadziej…. łiski też piję samą

Tom01 wrote:
saldi wrote:
ależ właśnie do tego zmierzam – zjechałeś win walcem, wychwalasz pod niebiosa maca a za przykłady wyższości pokazujesz takie pierdoły, że mi ręce opadają… w dodatku ocierające się o indywidualne zapatrywania na różne tematy, obsługa koloru – ok, nie podważam, ale z tego co wiem to nie przeszkadza jego brak w win pracować prawidłowo

Oczywiście, że jadę po Windows bo mam porównanie. Widzę ile rzeczy jest spieprzonych, źle zrobionych, niewygodnych. Maca nie wychwalam pod niebiosa, twierdzę jedynie że jest lepszy. Przykładów lepiej zrobionych rzeczy jest dużo, od bardzo grubych, dwa poruszone w wątku i setki codziennych drobiazgów.

i cieszę się, że jesteś szczęśliwy

Tom01 wrote:
saldi wrote:
efektem jest kod, który często można wykorzystać we włamaniach co też się dzieje i nawet osxowi nie uda się przed tym obronić jeśli będzie zwiększał swoją popularność

Znów usiłuje Pan wynaleźć cokolwiek żeby podważyć odporność OSX na wirusy. Po jaki grzyb Pan z tym tak walczy? OSX praktycznie nie sposób rozłożyć, dowodów jest niemal tyle co Maców. Co mnie obchodzi wzrost lub spadek popularności i zmiany jutro? Na razie od lat nie sposób zawirusować OSX-a nawet specjalnie. Dlaczego tak ciężko przejść z tym do porządku dziennego? Ponawiam propozycję. Dam Panu zdalną konsolę do Maca i niech Pan rozwali system to wszystko odszczekam. Ale to się nie ma szans się udać. Nie Pan jeden próbował. Jest Pan w stanie to w końcu przyjąć i przestać się głupio spierać?

nie, bo od 15 lat programuję zawodowo komputery (nie, nie powiem o sobie, że wiem dużo czy, że jestem za…sty) od małych programików po duże systemy i nie spotkałem się z systemem całkowicie bezpiecznym, nawet as/400 został złamany, Ty mówisz o podatności na wirusy w takiej postaci jak jest na win a ja cały czas mówię o ogólne podatności na ataki za pomocą różnego rodzaju oprogramowanie, przy okazji mówi Ci coś nazwisko Charlie Miller? włamał się na macos 10.5 – Leoparda w 2 minuty w 2008 roku, zaraz powiesz, że minęło 3 lata… no ale to pierwszy a nie jedyny wpis o złamaniu macosa w google, który podważa Twoją zapalczywość w twierdzeniu, że maca nie da się złamać

Member
saldi wrote:
albo mnie z kimś mylisz albo kolejny raz próbujesz mi wcisnąć coś czego nigdy nie powiedziałem
w żadnej swojej wypowiedzi nie uznałem, że osx to zły system, w przeciwieństwie do Ciebie, który win uważa za najgorszy system pod słońcem – jeśli uznałem to plis – zacytuj a odwołam ja po prostu nie widzę w nich nic takiego co miałoby powodować iż miałbym wylewać pomyje na win

Zróbmy mały test. Proszę wymienić dwie rzecz jakie Pan zna i z których jedna jest znacząco lepsza od drugiej.

saldi wrote:
no i znowu manipulujesz, nie wspomniałeś o bardziej naturalnej pracy z wieloma dokumentami a o genialnej możliwości przesunięcia okienka będącego z tyłu i przyrównałeś to do biurka z papierami

Absolutnie nie było mowy o przesunięciu okienka z tyłu.

saldi wrote:
a ja tak twierdzę? gdzie? i dlaczego mi wciskasz, że to przyzwyczajenie?

No cóż, jakby to powiedzieć? Sam Pan to napisał dwa posty wyżej. :)

saldi wrote:
i nie nazwałbym tego przyzwyczajeniem z jeszcze jednego powodu – to po prostu obeznanie się z danym systemem i nabranie umiejętności jego obsługi

Czy definicja przyzwyczajenia jest inna?

saldi wrote:
bo znalazł się jakiś programista, któremu to przeszkadzało i sobie napisał? teraz podaj mi statystyki ile użytkowników się na niego przerzuciło

Skoro się taki znalazł to znaczy, że to co było najlepsze nie było. A ile jest programów blokujących powyższą funkcjonalność w OSX? Żadnego?

saldi wrote:
to co robisz to przypomina naprawdę nawracanie na inną wiarę… nie przyjmujesz do wiadomości, ze dla kogoś te zaj…ste, rewelacyjne, genialne, super, full wypas rozwiązania z macosa po prostu są jakąś wersją narzędzi i drażni Cię strasznie, że dla kogoś mogą one nie być lepsze… bo dla mnie nie są… nigdzie również nie napisałem, że są GORSZE w przeciwieństwie do Ciebie

1. Nie mówimy o Mac OS tylko o OSX.
2. Skoro podważa Pan moje stwierdzenie, że OSX jest lepszy to jaki jest?

saldi wrote:
nic nie zapomniałem, ostatni rok spędziłem sporo na windows serwer i był zabezpieczony i dało się na nim pracować…

Jeśli normalnie Pan na nim pracował to już zabezpieczony nie był.

saldi wrote:
dlaczego windows nie króluje? ooo, powodów jest dużo ale skoro wiesz to może oświecisz mnie głupiego?

Brak odporności na zagrożenia płynące z Internetu może?

saldi wrote:
z tym nic się nie dzieje to przesadzasz ale naprawdę nie chce mi się już nic pisać w tym temacie

Dlaczego przesadzam? Jakieś dowody?

saldi wrote:
jeśli by jeździł a nie był niebezpieczny w obyciu jak mercedes mojego wujka – tak, wolałbym

Jeśli dalszą dyskusję ma Pan zamiar prowadzić z takim samym poziomem argumentów to ja podziękuję.

Member

i jeszcze jedno, zmęczyłem się już i niniejszym uznaję macox najlepszym, najbardziej innowacyjnym, pozbawionym wad system operacyjnym także Tom01 możesz iść i złożyć odpowiednią ofiarę na ołtarzyku…

Member
saldi wrote:
NextStep nie był systemem opensource, osx zresztą też nie jest

To co w końcu na czym się wzorowało? Apple wzorowało OSX na WŁASNYM NextStep i to źle, a Microsoft garściował GUI z IBM OS-a i Apple OSX-a i to dobrze? Zdaje Pan sobie sprawę co wypisuje?

saldi wrote:
2000 i XP to nie jest jedna linia, zmian zresztą po drodze było sporo

Nie chce mi się nawet komentować.

saldi wrote:
ja nie reinstalowałem systemów od czasu 2000 ponieważ u mnie się zmiana systemu zbiegała ze zmianą komputerów – smutna i kosztowna konieczność zawodowa, ale mogę dać Ci kontakt do ludzi, którzy takie nieosiągalne wg Ciebie rzeczy mogą wpisać do cv

Wspominałem o zmianie komputerów przy zmianie systemów. To były w końcu te instalacje i formatowania czy nie?

saldi wrote:
nie wiem

To co Pan wie? Bo bez wątpienia wie Pan jak unikać odpowiedzi nawet na banalne pytania.

saldi wrote:
nie, bo od 15 lat programuję zawodowo komputery (nie, nie powiem o sobie, że wiem dużo czy, że jestem za…sty) od małych programików po duże systemy i nie spotkałem się z systemem całkowicie bezpiecznym, nawet as/400 został złamany, Ty mówisz o podatności na wirusy w takiej postaci jak jest na win a ja cały czas mówię o ogólne podatności na ataki za pomocą różnego rodzaju oprogramowanie, przy okazji mówi Ci coś nazwisko Charlie Miller? włamał się na macos 10.5 – Leoparda w 2 minuty w 2008 roku, zaraz powiesz, że minęło 3 lata… no ale to pierwszy a nie jedyny wpis o złamaniu macosa w google, który podważa Twoją zapalczywość w twierdzeniu, że maca nie da się złamać

A co ma u licha celowy, zaplanowany profesjonalny włam do codziennego użytkowania normalnego komputera? Ponadto nigdzie nie pisałem, że OSX nie da się złamać. Pisałem że nie rozwali Pan OSX-a nawet jeśli będzie Pan chciał. Zawirusowanie OSX-a przy zwykłym użytkowaniu jest tak wielką rzadkością, że jedyne przypadki to ktoś, gdzieś tam coś słyszał że podobno ktoś trafił na wirusa. Rany, jak można być tak opornym na proste fakty?

Member

Mialem się nie odzywać ale tym razem muszę

Tom01 wrote:
saldi wrote:
no i znowu manipulujesz, nie wspomniałeś o bardziej naturalnej pracy z wieloma dokumentami a o genialnej możliwości przesunięcia okienka będącego z tyłu i przyrównałeś to do biurka z papierami

Absolutnie nie było mowy o przesunięciu okienka z tyłu.

a oto cytat z Ciebie trochę wcześniej – zauważyłem, że często edytujesz wypowiedzi zmieniając ich brzmienie, na szczęście tego nie zdążyłeś

Tom01 wrote:
Dałem wcześniej kilka prozaicznych przykładów na rozwiązania które w Windows są zrobione nienaturalnie. Skąd wiem, że nienaturalnie? Czy na biurku, takim zwykłym realnym, kiedy leżą papiery i jakiś potrzebny pod spodem, częściowo widoczny, częściowo przysłonięty, aby go przesunąć wcale nie musimy wyciągać go na wierzch. W Windows tak właśnie trzeba robić, choć przyjęty sposób obsługi nijak się ma na analogii z naturalnym operowaniem kartkami dokumentów.
Member
Tom01 wrote:
1. Nie mówimy o Mac OS tylko o OSX.

jak już wspomniałem OSX to MacOS
nazewniczo
architektonicznie nie
ale nadal nazywa się MacOS
X to oznaczenie serii dziesięć bo MacOS X to MacOS 10.x

Member
saldi wrote:
Mialem się nie odzywać ale tym razem muszę

Tom01 wrote:
saldi wrote:
no i znowu manipulujesz, nie wspomniałeś o bardziej naturalnej pracy z wieloma dokumentami a o genialnej możliwości przesunięcia okienka będącego z tyłu i przyrównałeś to do biurka z papierami

Absolutnie nie było mowy o przesunięciu okienka z tyłu.

a oto cytat z Ciebie trochę wcześniej – zauważyłem, że często edytujesz wypowiedzi zmieniając ich brzmienie, na szczęście tego nie zdążyłeś

Tom01 wrote:
Dałem wcześniej kilka prozaicznych przykładów na rozwiązania które w Windows są zrobione nienaturalnie. Skąd wiem, że nienaturalnie? Czy na biurku, takim zwykłym realnym, kiedy leżą papiery i jakiś potrzebny pod spodem, częściowo widoczny, częściowo przysłonięty, aby go przesunąć wcale nie musimy wyciągać go na wierzch. W Windows tak właśnie trzeba robić, choć przyjęty sposób obsługi nijak się ma na analogii z naturalnym operowaniem kartkami dokumentów.

Zauważył Pan może, że napisałem o papierach leżących na biurku? Ile to ma wspólnego z okienkami systemu operacyjnego? Jak podobną czynność się realizuje w okienkach dokumentów? Przez PRZEWINIĘCIE ZAWARTOŚCI OKNA. Teraz niech Pan spróbuje zrobić taki numer w Windows.

PS. Edytuję jak zauważę literówkę lub błąd.

Member
saldi wrote:
Tom01 wrote:
1. Nie mówimy o Mac OS tylko o OSX.

jak już wspomniałem OSX to MacOS
nazewniczo
architektonicznie nie
ale nadal nazywa się MacOS
X to oznaczenie serii dziesięć bo MacOS X to MacOS 10.x

Windows 98 i Windows XP to nazewniczo Windows, ale upierał się Pan aby je rozróżnić, co zresztą jest logiczne. Stąd proszę stosować konsekwencję.

PS. Doczekam się odpowiedzi na pytania zadane wyżej?

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
NextStep nie był systemem opensource, osx zresztą też nie jest

To co w końcu na czym się wzorowało? Apple wzorowało OSX na WŁASNYM NextStep i to źle, a Microsoft garściował GUI z IBM OS-a i Apple OSX-a i to dobrze? Zdaje Pan sobie sprawę co wypisuje?

stary… weź już się uspokój, strasznie się bulwersujesz, że ktoś nie uważa tak samo jak Ty….
teraz piszesz o wzorowaniu a wcześniej o opensource, może jakaś konsekwencja w ocenianiu odpowiedzi?
i nie edytuj co chwila swoich zdań bo się łapię na tym, że odpowiadam na coś czego już nie ma, bo zdążyłeś zmienić

Tom01 wrote:
saldi wrote:
ja nie reinstalowałem systemów od czasu 2000 ponieważ u mnie się zmiana systemu zbiegała ze zmianą komputerów – smutna i kosztowna konieczność zawodowa, ale mogę dać Ci kontakt do ludzi, którzy takie nieosiągalne wg Ciebie rzeczy mogą wpisać do cv

Wspominałem o zmianie komputerów przy zmianie systemów. To były w końcu te instalacje i formatowania czy nie?

aaaaaa, bo na macach to jak się kupi nowy komputer to się system sam przegrywa na ten nowy…. sam…. wystarczy o tym pomyśleć…

Tom01 wrote:
saldi wrote:
nie wiem

To co Pan wie? Bo bez wątpienia wie Pan jak unikać odpowiedzi nawet na banalne pytania.

no to słoma z butów wyszła…
stary… ile masz lat? gimnazjum? to nie podskakuj do starszych, więcej? to Szanowna Mamusia chyba źle wychowała, jak chcesz cytować to cytuj całość a nie manipuluj i obrażaj….

Tom01 wrote:
saldi wrote:
nie, bo od 15 lat programuję zawodowo komputery (nie, nie powiem o sobie, że wiem dużo czy, że jestem za…sty) od małych programików po duże systemy i nie spotkałem się z systemem całkowicie bezpiecznym, nawet as/400 został złamany, Ty mówisz o podatności na wirusy w takiej postaci jak jest na win a ja cały czas mówię o ogólne podatności na ataki za pomocą różnego rodzaju oprogramowanie, przy okazji mówi Ci coś nazwisko Charlie Miller? włamał się na macos 10.5 – Leoparda w 2 minuty w 2008 roku, zaraz powiesz, że minęło 3 lata… no ale to pierwszy a nie jedyny wpis o złamaniu macosa w google, który podważa Twoją zapalczywość w twierdzeniu, że maca nie da się złamać

A co ma u licha celowy, zaplanowany profesjonalny włam do codziennego użytkowania normalnego komputera?

aaaaaa, bo inne włamy to są przypadkowe i nikt ich nie planuje??

Tom01 wrote:
Ponadto nigdzie nie pisałem, że OSX nie da się złamać. Pisałem że nie rozwali Pan OSX-a nawet jeśli będzie Pan chciał.

ja nie, nie zajmuję się tym, ale jak widać są tacy co potrafią

Tom01 wrote:
Zawirusowanie OSX-a przy zwykłym użytkowaniu jest tak wielką rzadkością, że jedyne przypadki to ktoś, gdzieś tam coś słyszał że podobno ktoś trafił na wirusa. Rany, jak można być tak opornym na proste fakty?

twierdziłeś, że się totalnie nie da, nie da sie przejąć uprawnień itp, da się, i to są fakty
czy są rzadkością? tak, przy 5% udziale w polskim rynku komputerów to nawet statystycznie da się uzasadnić….

dobra, teraz juz naprawdę koniec, za dużo chamstwa kolego z Ciebie wychodzi w ostatnich postach i nie mam zamiaru się z nimi spierać

Member
saldi wrote:
teraz piszesz o wzorowaniu a wcześniej o opensource, może jakaś konsekwencja w ocenianiu odpowiedzi?

Ustalmy coś: NextStep wzorowany jest na OPENSOURCE’owych Unixach? Tak? Późniejszy OSX jest wzorowany na WŁASNYM NextStep? Tak?

saldi wrote:
aaaaaa, bo na macach to jak się kupi nowy komputer to się system sam przegrywa na ten nowy…. sam…. wystarczy o tym pomyśleć…

Widzi Pan jak bardzo nie wie o czym pisze. Przy przeniesieniu OSX na nowy komputer nie jest potrzebna reinstalacja. Pomyśleć o przeniesieniu na razie nie wystarczy, trzeba niestety kilka razy kliknąć. A z tym Windows jak? Reinstalował Pan w końcu czy nie?

saldi wrote:
stary… ile masz lat? gimnazjum? to nie podskakuj do starszych, więcej? to Szanowna Mamusia chyba źle wychowała, jak chcesz cytować to cytuj całość a nie manipuluj i obrażaj….

To nie była obraza, tylko wyciągnięcie wniosków z braku odpowiedzi na proste pytanie.

Teraz już Pan wie dlaczego nie lubię internetowego amerykanizowania w stylu “per ty”. Nadzwyczaj często powoduje wycieczki osobiste i posądzenia co do wieku, wykształcenia, rodziców itd. Zachował się Pan zupełnie stereotypowo. Interesuje Pana mój wiek? Mam 40 lat, trójkę dzieci, w branży związanej z komputerami pracuję od ponad 20 lat czyli już od początku studiów. Pierwszy komputer zrobiłem sobie sam, będąc w technikum. Nie z “klocków”, z których działającego peceta poskłada średnio rozgarnięty szympans, tylko od podstaw, z lutownicą w ręku i szukając potrzebnych układów po ZURT-ach i składnicach. System operacyjny bazujący na monitorze CA80 też implementowałem samodzielnie.

saldi wrote:
twierdziłeś, że się totalnie nie da, nie da sie przejąć uprawnień itp, da się, i to są fakty
czy są rzadkością? tak, przy 5% udziale w polskim rynku komputerów to nawet statystycznie da się uzasadnić….

Z punktu widzenia normalnego użytkownika PRAKTYCZNIE się nie da. Ile razy można pisać to samo? Uparł się Pan zupełnie bez sensu.

Member

to już ostatni raz, bo naprawdę szkoda prowadzić dalej tą dyskusję

Tom01 wrote:
saldi wrote:
aaaaaa, bo na macach to jak się kupi nowy komputer to się system sam przegrywa na ten nowy…. sam…. wystarczy o tym pomyśleć…

Widzi Pan jak bardzo nie wie o czym pisze. Przy przeniesieniu OSX na nowy komputer nie jest potrzebna reinstalacja. Pomyśleć o przeniesieniu na razie nie wystarczy, trzeba niestety kilka razy kliknąć. A z tym Windows jak? Reinstalował Pan w końcu czy nie?

na nowym komputerze? nie, po co?

Tom01 wrote:
saldi wrote:
stary… ile masz lat? gimnazjum? to nie podskakuj do starszych, więcej? to Szanowna Mamusia chyba źle wychowała, jak chcesz cytować to cytuj całość a nie manipuluj i obrażaj….

To nie była obraza, tylko wyciągnięcie wniosków z braku odpowiedzi na proste pytanie.

ciekawe… bardzo ciekawe…

Tom01 wrote:
Teraz już Pan wie dlaczego nie lubię internetowego amerykanizowania w stylu “per ty”. Nadzwyczaj często powoduje wycieczki osobiste i posądzenia co do wieku, wykształcenia, rodziców itd. Zachował się Pan zupełnie stereotypowo. Interesuje Pana mój wiek? Mam 40 lat, trójkę dzieci, w branży związanej z komputerami pracuję od ponad 20 lat czyli już od początku studiów. Pierwszy komputer zrobiłem sobie sam, będąc w technikum. Nie z “klocków”, z których działającego peceta poskłada średnio rozgarnięty szympans, tylko od podstaw, z lutownicą w ręku i szukając potrzebnych układów po ZURT-ach i składnicach. System operacyjny bazujący na monitorze CA80 też implementowałem samodzielnie.

ależ to nie amerykanizowanie, to zmniejszenie tak typowego dla Polaków pompatyzmu w komunikacji, zamiast Panie Jerzy woli być Pan z numerem 4 (to w teleturnieju) albo Panie Kowalski przy innych okazjach
nie różnimy się wiekiem dlatego moja propozycja przejścia na Ty nie była niczym złym a nie zaoponowałeś, więc ja sobie taką formę zachowam.

chyba kompletnie się nie rozumiemy, jakieś klapki na oczach nie pozwoliły Ci zrozumieć co do Ciebie piszę, potem zacząłeś się nakręcać i teraz już rozgrzany jesteś do czerwoności… a ja i pewnie wszyscy co czytają ten wątek albo mają ubaw albo już dawno przestali tu zaglądać, bo o przydatności w fotografii niewiele się dowiedzieli – bo nawet sam przyznałeś, że wszystko w win w zasadzie wszystko działa tylko otoczka w mac jest lepsza i dlatego całość jest lepsza…
ja nie porównuję systemów, odpowiadam na konkretne zarzuty z konkretnymi przykładami, po jakiś odpowiedziach zaczynasz przekręcać swoje pytania i próbować wcisnąć inną interpretację i kolejne niestworzone problemy jakich to doświadczają użytkownicy windows…. przykład – instalację świeżego systemu na świeżym kompie próbujesz zinterpretować jako serwisową konieczność lub wręcz wadę win…. ciekawe podejście – albo, że ja z przyzwyczajenia kompletnie nie rozumiem, że to czego używam mi nie wystarcza a w mac jest zrobione lepiej…. a ja próbuję Ci tylko przekazać, że mi i wielu użytkownikom (nawet części tutejszych forumowiczów) to zwisa albo uważamy inaczej (co powoduje u Ciebie tzw naprężenie żyłki, bo się przecież kompletnie nie znamy…. ) już Ci pisałem o tym, że miałem przez chwilę maca, niedługo, ze dwa miesiące, nie zostałem wyznawcą ale też nie twierdzę i nigdzie nie twierdziłem, że to ZŁY lub GORSZY system od win
twierdzenie o wyznawcach apla nie wzięło się znikąd, bardzo ciężko się z Wami rozmawia, jest małe światełko w tunelu, bo ipad nawet przez zagorzałych wyznawców został oceniony jako badziew przydatny tylko do przeglądania internetu i grania w angry birds (używałem, potwierdzam)

pozdrowienia

Member
saldi wrote:
ależ to nie amerykanizowanie, to zmniejszenie tak typowego dla Polaków pompatyzmu w komunikacji

Nieprawda. Per Ty w Internecie wzięło się z angielskiego “you”, które ma wielokrotnie większy zakres znaczeniowy niż nasze “Ty”. W języku polskim mamy więcej zwrotów na tą okoliczność.

saldi wrote:
chyba kompletnie się nie rozumiemy, jakieś klapki na oczach nie pozwoliły Ci zrozumieć co do Ciebie piszę

I się nie zrozumiemy ani nie porozumiemy jeśli wykręca się Pan od najprostszych pytań. Doskonale wiemy jakie są fakty w zakresie poruszanych w tym wątku cech. Tylko dlaczegoś, prędzej da się Pan pokroić, a nie przyzna “macowcowi” racji nawet w kwestiach całkowicie bezspornych.

saldi wrote:
ja nie porównuję systemów, odpowiadam na konkretne zarzuty z konkretnymi przykładami

No właśnie, jak wyżej. Praktycznie wcale Pan nie odpowiada.

saldi wrote:
przykład – instalację świeżego systemu na świeżym kompie próbujesz zinterpretować jako serwisową konieczność lub wręcz wadę win…. ciekawe podejście

I to ja przekręcam wypowiedzi? Gdyby znał Pan OSX to wiedziałby Pan jaka jest różnica przy zmianie wersji czy komputera w stosunku do Windows. W OSX od pierwszego komputera i systemu po złomowanie ostatniego ma Pan cały czas to samo. Przejścia z wersji na wersję i z komputera na komputer są płynne. Cały czas ma Pan to samo i poza zleceniem przeniesienia, nic nie musi Pan robić. Wszystko się przenosi gładko, włącznie z licencjami programów. W Win zmiana wersji lub komputera to zupełnie nowa instalacja z nową instalacją wszystkich aplikacji, odtwarzaniem dokumentów, ustawień, aktywacjami itd.

saldi wrote:
miałem przez chwilę maca, niedługo, ze dwa miesiące, nie zostałem wyznawcą ale też nie twierdzę i nigdzie nie twierdziłem, że to ZŁY lub GORSZY system od win

Skoro nie jest zni zły ani gorszy to jaki?

saldi wrote:
bo ipad nawet przez zagorzałych wyznawców został oceniony jako badziew przydatny tylko do przeglądania internetu i grania w angry birds

Dziwne rzeczy Pan pisze… Jeśli tak, to dlaczego różni producenci z Samsungiem na czele intensywnie próbują go naśladować?

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
ależ to nie amerykanizowanie, to zmniejszenie tak typowego dla Polaków pompatyzmu w komunikacji

Nieprawda. Per Ty w Internecie wzięło się z angielskiego “you”, które ma wielokrotnie większy zakres znaczeniowy niż nasze “Ty”. W języku polskim mamy więcej zwrotów na tą okoliczność.

to angielskie czy amerykańskie? po drugie to my w Polsce nie mamy imion i nazywanie kogoś imieniem lub nie nazwiskiem to już jest amerykańskie? jakby tak było to nazywalibyśmy się Kowalski a nie Jan Kowalski

Tom01 wrote:
saldi wrote:
chyba kompletnie się nie rozumiemy, jakieś klapki na oczach nie pozwoliły Ci zrozumieć co do Ciebie piszę

I się nie zrozumiemy ani nie porozumiemy jeśli wykręca się Pan od najprostszych pytań. Doskonale wiemy jakie są fakty w zakresie poruszanych w tym wątku cech. Tylko dlaczegoś, prędzej da się Pan pokroić, a nie przyzna “macowcowi” racji nawet w kwestiach całkowicie bezspornych.

bezspornych chyba tylko dla makowca

Tom01 wrote:
saldi wrote:
ja nie porównuję systemów, odpowiadam na konkretne zarzuty z konkretnymi przykładami

No właśnie, jak wyżej. Praktycznie wcale Pan nie odpowiada.

cały czas odpowiadam… po chwili dowiaduję się, że odpowiedziałem na inne pytanie niż odpowiadałem albo jego interpretacja jest znów błędna… nie chce mi się… po drugie zdaje się napisałem nie wiem na Twoje stwierdzenie, wiem ale nie powiem… no to napisałem prośbę o oświecenie mnie bo nie wiem… no to dowiedziałem się, że nie wiem… ale już nie oczekuję oświecenia…

Tom01 wrote:
saldi wrote:
przykład – instalację świeżego systemu na świeżym kompie próbujesz zinterpretować jako serwisową konieczność lub wręcz wadę win…. ciekawe podejście

I to ja przekręcam wypowiedzi? Gdyby znał Pan OSX to wiedziałby Pan jaka jest różnica przy zmianie wersji czy komputera w stosunku do Windows. W OSX od pierwszego komputera i systemu po złomowanie ostatniego ma Pan cały czas to samo. Przejścia z wersji na wersję i z komputera na komputer są płynne. Cały czas ma Pan to samo i poza zleceniem przeniesienia, nic nie musi Pan robić. Wszystko się przenosi gładko, włącznie z licencjami programów. W Win zmiana wersji lub komputera to zupełnie nowa instalacja z nową instalacją wszystkich aplikacji, odtwarzaniem dokumentów, ustawień, aktywacjami itd.

bzdura na resorach
nowa instalacja jest najczęstszym przypadkiem tylko ze względów licencyjnych (oem) – chyba wspomniałem, że cena maca jest jego mocną stroną? – albo nieco inną architekturą sprzętu na jakim pracuje win ale to nie reguła
a po drugie – czyli jednak trzeba coś zrobić żeby przenieść osx?

Tom01 wrote:
saldi wrote:
miałem przez chwilę maca, niedługo, ze dwa miesiące, nie zostałem wyznawcą ale też nie twierdzę i nigdzie nie twierdziłem, że to ZŁY lub GORSZY system od win

Skoro nie jest zni zły ani gorszy to jaki?

takie samo się sprawował jak inne… no ale już poddałem się, nie będę ciągnął tematu – JEST LEPSZY, zadowolony?

Tom01 wrote:
saldi wrote:
bo ipad nawet przez zagorzałych wyznawców został oceniony jako badziew przydatny tylko do przeglądania internetu i grania w angry birds

Dziwne rzeczy Pan pisze… Jeśli tak, to dlaczego różni producenci z Samsungiem na czele intensywnie próbują go naśladować?

biznes? to czasem kompletnie irracjonalna rzecz rządząca się bardzo ciekawymi prawami… nie zawsze ma cokolwiek wspólnego ze zdrowym rozsądkiem
na tym się nic poza czytaniem – bo nie pisaniem, na tym się nie da pisać długo, góra sms albo krótkiego maila – graniem w angry birds i podobne gry nie da… no ewentualnie można wprowadzić jakieś korekty do zdjęcia ale nic dokładniejszego niż wielkość naszego palucha…. aaa, i filmy można oglądać w pociągu… to taki rozrywkowy zamiennik lapka jeśli nic więcej na nim nie robimy

Member
saldi wrote:
to angielskie czy amerykańskie? po drugie to my w Polsce nie mamy imion i nazywanie kogoś imieniem lub nie nazwiskiem to już jest amerykańskie? jakby tak było to nazywalibyśmy się Kowalski a nie Jan Kowalski

“Amerykanizowanie” czyli pewne zwyczaje zachowania i językowe. Tego, że operujące językiem angielskim chyba nie trzeba tłumaczyć. Nie ma czegoś takiego jak język amerykański.

saldi wrote:
bezspornych chyba tylko dla makowca

Zrobimy znów test? Ile razy w przeciągu ostatnich 4 lat reinstalował Pan system lub formatował dysk? Obaj wiemy że nie może Pan ani praktycznie żaden inny “windziarz” powiedzieć “nigdy”, a tymczasem “macowiec” może tak powiedzieć i nie skłamie. To jest fakt bezsporny. Drugi to tłuczone zarządzanie kolorem. Można Windows ustawić, że będzie to działać, ale nigdy nie będzie działać w takim zakresie jak w OSX. To znów fakt. Trzeci to wirusy. W Windows potrzebna jest profilaktyka, antywirus, skanowanie co jakiś czas i co jakiś czas skaner coś znajdzie. W OSX nic takiego nie jest potrzebne. To też fakt. I jeszcze wiele innych. To że Pan nie może tego zweryfikować albo przeciw nim się buntuje niczego nie zmienia.

saldi wrote:
cały czas odpowiadam…

Zadałem Panu kilka pytań i na żadne nie było odpowiedzi. Mam je jeszcze raz zacytować?

saldi wrote:
bzdura na resorach
nowa instalacja jest najczęstszym przypadkiem tylko ze względów licencyjnych (oem) – chyba wspomniałem, że cena maca jest jego mocną stroną? – albo nieco inną architekturą sprzętu na jakim pracuje win ale to nie reguła

Co konkretnie jest bzdurą? Po zmianie komputera musiał Pan coś instalować czy nie?

saldi wrote:
a po drugie – czyli jednak trzeba coś zrobić żeby przenieść osx?

Jak pisałem OSX nie przenosi ani nie upgrade’uje na zlecenia telepatyczne. Trzeba wyrazić takie życzenie myszką. Niech Pan nie popada w absurd. Napisałem już z grubsza jak to działa. Nie ma absolutnie żadnych kryteriów porównawczych między OSX i Windows w dziedzinie reinstalacji, przenoszenia ani zmiany wersji.

saldi wrote:
biznes? to czasem kompletnie irracjonalna rzecz rządząca się bardzo ciekawymi prawami… nie zawsze ma cokolwiek wspólnego ze zdrowym rozsądkiem
na tym się nic poza czytaniem – bo nie pisaniem, na tym się nie da pisać długo, góra sms albo krótkiego maila – graniem w angry birds i podobne gry nie da… no ewentualnie można wprowadzić jakieś korekty do zdjęcia ale nic dokładniejszego niż wielkość naszego palucha…. aaa, i filmy można oglądać w pociągu… to taki rozrywkowy zamiennik lapka jeśli nic więcej na nim nie robimy

Biznes to popyt i podaż. Jeśli tablety się sprzedają w milionach to tylko Pańską nadinterpretacją jest stwierdzenie o zabawkach. Jest to normalny komputer, tyle że bez klawiatury. Osobiście używam go to tego samego co notebooka i choć oczywiście nie zastępuje go w pewnych zadaniach, to w innych znacznie go przewyższa.

Member

Uwaga, OT ;-)

Tom01 wrote:
Biznes to popyt i podaż. Jeśli tablety się sprzedają w milionach to tylko Pańską nadinterpretacją jest stwierdzenie o zabawkach. Jest to normalny komputer, tyle że bez klawiatury. Osobiście używam go to tego samego co notebooka i choć oczywiście nie zastępuje go w pewnych zadaniach, to w innych znacznie go przewyższa.

Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać. https://www.dfv.pl/gallery/v/Inne/DSC_1846.jpg.html Na tym zdjęciu jest dowód, że tablet w niektórych zadaniach sprawdza się lepiej niż duży komputer czy laptop :D

Swoją drogą są to ciekawe urządzenia, w sprawach fotograficznych nawet przydatne – zakładając, że obsłuży kartę pamięci z aparatu to mamy możliwość szybkiej publikacji w Internecie, zamówienia odbitek, poza tym ramka do zdjęć, sposób na przedstawienie portfolio. Edycja zdjęć – nie wiem, nie mam. No i oczywiście najlepiej się sprawdza w przeglądaniu Internetu i grach.

Member
Tom01 wrote:
“Amerykanizowanie” czyli pewne zwyczaje zachowania i językowe. Tego, że operujące językiem angielskim chyba nie trzeba tłumaczyć. Nie ma czegoś takiego jak język amerykański.

Jest coś takiego jak american english, pojęcie pojawiło się dawno temu, amerykanie używają innego słownictwa i trochę inaczej stosują czasy także bywa, że anglik z amerykaninem chwilę się muszą “dostrajać”

Tom01 wrote:
Zrobimy znów test? Ile razy w przeciągu ostatnich 4 lat reinstalował Pan system lub formatował dysk? Obaj wiemy że nie może Pan ani praktycznie żaden inny “windziarz” powiedzieć “nigdy”,

pech… ja mogę… no ale za chwilę się dowiem, że źle interpretuję instalowanie czy formatowanie dysku….
bo formatowałem… kilkanaście dysków… ale żaden pod system – to się liczy czy nie?

Tom01 wrote:
a tymczasem “macowiec” może tak powiedzieć i nie skłamie. To jest fakt bezsporny.

gratuluję wybrania właściwego wyznania

Tom01 wrote:
Drugi to tłuczone zarządzanie kolorem. Można Windows ustawić, że będzie to działać, ale nigdy nie będzie działać w takim zakresie jak w OSX. To znów fakt.

Ciekaw jestem co takiego można zrobić w osx a nie można w win – ktoś wie? bo znajomi pracujący w poligrafii, reklamie itp twierdzą, że im nic nie brakuje…. ok, może to nie win ustawia im kolory a jakiś programik np adobiego ale czy zmienia to coś w przydatności jakiegoś systemu?

Tom01 wrote:
Trzeci to wirusy. W Windows potrzebna jest profilaktyka, antywirus, skanowanie co jakiś czas i co jakiś czas skaner coś znajdzie. W OSX nic takiego nie jest potrzebne. To też fakt. I jeszcze wiele innych. To że Pan nie może tego zweryfikować albo przeciw nim się buntuje niczego nie zmienia.

ależ ja się nie buntuję przeciwko niczemu, zweryfikować? systemów unixopodobnych widzialem sporo, admini to moi znajomi i wcale nie mają takiego lekkiego życia jak tu próbujesz wcisnąć
Wirusów w sensie takim jak na win – ok, na macos 10 jest mało albo wcale natomiast zagrożeń innego typu jest tak samo dużo a będzie jeszcze więcej, bo z tego co widzę apl dołożył cały zestaw przekształcający makówkę w serwer… będzie się działo :) jak macos 10 stanie się bardziej popularny to też zacząłbym uważać, FF był najbezpieczniejszą przeglądarką do czasu kiedy nie zdobył popularności i nie zainteresowali się nim hakerzy na szeroką skalę
mam takiego lapka od paru lat, od początku jest na nim win, jeździ ze mną na szkolenia, które prowadzę, spędziłem od 2006 roku mniej więcej 300 dni wpinając go (tego laptopa o którym konkretnie mówię to proporcjonalnie od 2006-2007 roku, musiałbym fakturę sprawdzić) w sieci hotelowe, firmowe, publiczne… ma tylko zainstalowanego innego firewalla niż ten w win, trochę pokonfigurowanych opcji inaczej niż standardowo…. i wiesz co… z ciekawości sprawdziłem go godzinę temu antywirusem, jednym online a drugi kasperskyego zainstalowałem, bo nie miał nic na pokładzie zero, null, nic…. no tak…. pewnie antywirus został oszukany…..
i możesz mnie nazwać kłamcą ale test zrobiłem specjalnie choć byłem pewny jego wyników – żeby nie mówić z sufitu – a u mnie nie ma… no nie ma..
proponowałbym nieco mniej fundamentalizmu i dewocji, próbujesz mi wcisnąć i nie tylko mi rzeczy, z którymi się rzekomo spotykam na każdym kroku jako użytkownik win tylko, że się z nimi nie spotykam i chyba do Ciebie jeszcze to nie dotarło… a ja się cieszę, że cieszysz się, że masz najlepszy system pod słońcem, tylko błagam, nie opowiadaj jakiś bajek albo przypadków ekstremalnych jako fakty bezsporne, bo takimi oni nie są….

Tom01 wrote:
saldi wrote:
Biznes to popyt i podaż. Jeśli tablety się sprzedają w milionach to tylko Pańską nadinterpretacją jest stwierdzenie o zabawkach. Jest to normalny komputer, tyle że bez klawiatury. Osobiście używam go to tego samego co notebooka i choć oczywiście nie zastępuje go w pewnych zadaniach, to w innych znacznie go przewyższa.

no to właśnie piszę, biznes… proponuję poczytać taką książkę tytuł z pamięci, wiec pewnie przekręcę, gdyby głupota miała skrzydła czyli największe wpadki w it
no przewyższa, w oglądaniu internetu albo filmów, jest wygodniejszy, można z nim pójść do klienta i pokazać jakiś projekt, ale nie napiszę na nim chociażby dokumentu – próbowałem, pociąć się można
no i znam parę osób, które już się pozbyły padów (2 ipady i 2 galaxy)… pewnie nie doceniły skarbu jaki posiadają…. :)

Member
Sauriel wrote:
Swoją drogą są to ciekawe urządzenia, w sprawach fotograficznych nawet przydatne – zakładając, że obsłuży kartę pamięci z aparatu to mamy możliwość szybkiej publikacji w Internecie, zamówienia odbitek, poza tym ramka do zdjęć, sposób na przedstawienie portfolio. Edycja zdjęć – nie wiem, nie mam. No i oczywiście najlepiej się sprawdza w przeglądaniu Internetu i grach.

no jasne, że ma swoje zastosowania, tylko to raczej jest taki ograniczony komputerek do przeglądania, bo edycja na nim jest kłopotliwa (oczywiście zależy co i jak edytujemy) dla kogoś kto jedzie na urlop, do przeglądania maili czy internetu – zapewne się sprawdzi rewelacyjnie, jest mniejszy niż pełnowymiarowy lapek więc można go wsadzić w plecak między jedną koszulę a drugą :)

Member
saldi wrote:
Ciekaw jestem co takiego można zrobić w osx a nie można w win – ktoś wie?

Początek tego wątku najwidoczniej napisano po chińsku?

saldi wrote:
Wirusów w sensie takim jak na win – ok, na macos 10 jest mało albo wcale natomiast zagrożeń innego typu jest tak samo dużo a będzie jeszcze więcej, bo z tego co widzę apl dołożył cały zestaw przekształcający makówkę w serwer… będzie się działo :) jak macos 10 stanie się bardziej popularny to też zacząłbym uważać, FF był najbezpieczniejszą przeglądarką do czasu kiedy nie zdobył popularności i nie zainteresowali się nim hakerzy na szeroką skalę

Jakoś na razie się nie dzieje. Wie Pan co to jest filozofia psa ogrodnika?

saldi wrote:
i możesz mnie nazwać kłamcą ale test zrobiłem specjalnie choć byłem pewny jego wyników – żeby nie mówić z sufitu – a u mnie nie ma… no nie ma..

Stara zasada mówi “nigdy nie mów nigdy”, ale do tej pory nie spotkałem komputera z Windows który bez żadnych zabezpieczeń po pół roku nie miał żadnego szpiega czy innego niepożądanego czegoś z Internetu. Wiem jednak, że kiedy rozmawia się z “windziarzem” o braku wirusów i innych na OSX, cudownym sposobem jego Windows absolutnie nie ma żadnych problemów z tym związanych. NIGDY nie spotkałem windziarza który by przyznał w podobnej polemice, że trafił na wirusa. Ciekawe prawda?

saldi wrote:
znam parę osób, które już się pozbyły padów (2 ipady i 2 galaxy)… pewnie nie doceniły skarbu jaki posiadają…. :)

A znam wiele które kupiły, mają i używają. I nawet nie mają żadnej gry. Jaki z tego wniosek?

Sauriel wrote:
Swoją drogą są to ciekawe urządzenia, w sprawach fotograficznych nawet przydatne – zakładając, że obsłuży kartę pamięci z aparatu to mamy możliwość szybkiej publikacji w Internecie, zamówienia odbitek, poza tym ramka do zdjęć, sposób na przedstawienie portfolio. Edycja zdjęć – nie wiem, nie mam. No i oczywiście najlepiej się sprawdza w przeglądaniu Internetu i grach.

Największą zaletą jest znikoma waga i bardzo długi czas pracy na akumulatorze. W zastosowaniach fotograficznych sprawdza się u całkiem sporej grupy ludzi właśnie jako pokazywanie portfolio u klientów. Urządzenie ma znakomitej jakości wyświetlacz, lepszy niż w każdym laptopie i robi wrażenie na klientach. Poza tym typowe zastosowania internetowe, poczta, organizer, kalendarz. Z własnego doświadczenia mogę dodać, że bardzo dobrze sprawdza się jako przenośna zdalna konsola. Wiele razy będąc w terenie interweniowałem u klientów zdalnie, a i można bez problemu skorzystać ze swojego “dużego” komputera w domu czy biurze. Poza tym jeszcze warto wspomnieć nawigację. Mapa na takim ekranie to zupełnie inny komfort niż na 4″ ekranikach.

Member
DominikH wrote:
W laptopie system (XP) był stawiany ze trzy lata temu, po tym jak padł wcześniejszy dysk, został wymieniony i po prostu trzeba było. Ponieważ mam tak opracowaną strukturę danych, że wystarczy, że zgram swoje dane z zewnętrznego backupu i całość jest praktycznie gotowa po tym do pracy, to czas stawiania XP i instalacji aplikacji to jakieś 5-6 godzin. Plus godzina-dwie na ściągnięcie i instalację aktualizacji. Nie jest to wprawdzie od ręki, ale raz na te trzy lata można sobie pozwolić na takie coś. Na drugim kompie jest Windows 7, który instalowany był dwa razy. Za pierwszym razem z okazji nowości, drugi raz po tym jak wsadziłem do pieca dysk SSD, który miał być systemowy. Wtedy uznałem, że ze względów czasowych szybsze będzie zainstalowanie od zera niż bawienie się w przenoszenie partycji. Jako ciekawostkę podam, że między pierwszą a drugą instalacją W7 w kompie padła mi płyta główna i została wymieniona na inny model innej firmy. Windows 7 wstał po tym bez zająknięcia.

Czyli kilka razy musiał Pan wszystko stawiać od zera. To jest właśnie normalne w czasie użytkowania Windows. ZAWSZE są okazje do robienia takich rzeczy. Tyle że kilka postów wcześniej opisałem “procedury” na podobne okoliczności w OSX. Zauważył Pan różnicę?

Member
DominikH wrote:
Tak drogi Tomie, dla normalnego użytkownika zajmujące kilka godzin przygotowanie świeżej instalacji systemu raz na te trzy lata to naprawdę olbrzymi wysiłek.

Ależ mi nie chodzi o wysiłek ani nakłady czasu. Zaznaczam cały czas RÓŻNICĘ. Nabiera to tym większego znaczenia im więcej się “nazbiera” w systemie. Każdy z nas miał przecież perspektywę stawiania na nowo Windows i wiele godzin odtwarzania aplikacji ustawień itd. Niektórych pasjonatów to rajcuje, ale przy traktowaniu komputera jako narzędzia czasem skóra cierpła na samą myśl, że trzeba to znów zrobić. Na OSX nie trzeba tego robić. Po prostu. Zmiana systemu, zmiana komputera czy jakiejkolwiek jego części łącznie z dyskiem, zupełnie nie skutkuje żadnymi zmianami w “zbiorach” aplikacji, danych, ustawień, jakie przez lata nagromadziliśmy. Przeniesienie wszystkiego na nowy dysk czy komputer zajmuje ok 40 minut. I jest WSZYSTKO tak jak było. Absolutnie bez żadnych zmian.

Member
DominikH wrote:
A Windows to zajmuje kilka godzin.

Nie do końca. Nie “to” bo analogicznej operacji nie da się wykonać w Windows. Brak mechanizmów. Teoretycznie najbardziej podobne byłoby odtworzenie z kopii, ale to nie zadziała pomiędzy różnymi wersjami.

DominikH wrote:
Ciągle mało, jeśli wziąć pod uwagę, że systemy z rodziny Windows 7 są po instalacji praktycznie bezobsługowe i mogą chodzić po kilka lat (co niby jest WIELKĄ i WYJĄTKOWĄ zaletą Mac OS X) i zupełnie mało, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że za przyjemność pracy na Mac OS X trzeba wyłożyć większą kasę (z uwzględnieniem tej samej wydajności, co na pececie).

7 nie ma jeszcze kilku lat więc to tylko założenie. OSX ma już sporo lat więc wspomniana zaleta jest faktem. Widziałem wielokrotnie 7 wywalające się na sztywno godzinę po instalacji. Na wysokiej jakości nowej stacji roboczej więc nie z winy komputera. Tym bardziej że po drugiej instalacji, chodzi do dziś. Nie jestem w związku z tym jakoś specjalnie optymistycznie nastawiony do 7. W niezawodności nie widzę różnicy między 7 a Vistą z SP. Jedno i drugie może działać długo i w zasadzie niezawodnie, ale nie znasz dnia ani godziny.

Member
DominikH wrote:
“To” – co za różnica dla użytkownika, jak jest realizowany mechanizm? Windows 7 po reinstalacji nie wymaga wprowadzania nie wiadomo jakich ustawień – właściwie wszystko jest gotowe od nowości.

Naprawdę? Ze wszystkimi potrzebnymi aplikacjami, ustawieniami, danymi swoimi i aplikacji?

Member
DominikH wrote:
Dobra, dorzuć 2-3 godziny na aplikacje (bo ile ich można instalować i używać) oraz 1-2 godziny na ściągnięcie aktualizacji systemowych. Robi nam się wspomniane 5, 6 czy 7 godzin. Wobec rzekomo jednej niecałej godziny na Maku. I teraz przekonuj użytkowników, że naprawdę i na pewno potrzebują takiej oszczędności raz na parę lat, kiedy mogą oszczędzić kasę na całym systemie komputerowym lub kupić za nią większą wydajność (kluczowa sprawa jak wywołujesz np. 200 rawów albo renderujesz godzinny film).

Wiem ile to zajmuje. I wiem, że jest upierdliwe i często zdarza się czegoś nie odtworzyć, zapomnieć, nie skopiować jakichś plików. Każdemu się to zdarza. Pytanie brzmi: Po co miałbym to robić skoro mogę nie robić WCALE i mieć cały czas funkcjonalne narzędzie? To jest właśnie to, co określam LEPSZYM rozwiązaniem niż w Windows. Ma Pan co do tego jakieś wątpliwości?

Po co po raz kolejny próbuje Pan mieszać cenę do dyskusji? Temat wątku nie traktuje o opłacalności, tylko co jest LEPSZE. Nawiasem mówiąc jest zupełnie oczywiste, że komputer firnowy jest droższy od składanego?

Member
DominikH wrote:
Po co mieszam cenę? To akurat zupełnie proste i aż dziwi mnie, że nie potrafisz tego dostrzec.

Potrafię, tylko nie widzę argumentu w postaci ceny w kontekście wartości torby przeciętnego fotografia. Również jak wychodzi nowe body fotograf po prostu zbiera dutki a nie roztrząsa relację wartość/pieniądze. Fotografia to nie jest bezkosztowe zajęcie ani hobby. Kosztuje i to nie wąsko. Nie powinno też dziwić że reszta warsztatu, czyli komputery, monitory a nawet dobre myszki też kosztują niemało.

DominikH wrote:
Na polu gier Mac nadrabia, ale jeszcze długo nie będzie tylu aplikacji i gier do wyboru, co na pececie.

Przecież to nie jest żaden argument. Mac i piec to ta sama architektura. Każdą z windzianych gier może Pan bez problemu uruchomić na Macu. I to na parę sposobów. Sam trzymam na trzecim dysku natywną instancję Windows z kompletnym FSX, którego co prawda raz na rok odpalam, ale jest. I działa pierwsza klasa, tak samo jak na piecu.

Member

Przepraszam Was bardzo, ale co to ma do fotografii?

Poza tym, że na obu można zdjęcia obrabiać. (:

Member
DominikH wrote:
No widzisz. Ale sporo osób jak ma do wyboru odłożyć kasę na aparat lub obiektyw albo wydać ją na “lepsiejszy” komputer to zgadnij – co zrobi? I nie, wcale nie musisz rozumieć takiego wyboru, ale chociaż postaraj się go uszanować.

To indywidualna decyzja każdego użytkownika. Dobre i tanie to mit.

DominikH wrote:
Widzę Tom01, że wycinasz te fragmenty, które są niewygodne dla Ciebie.

Po prostu cytuję kontekstowo, aby nie śmiecić w wątku.

DominikH wrote:
Kwestię szybkiego serwisowania kręconych pecetów – wyciąłeś z dyskusji.

Nie odniosłem się po prostu do niej. Przecież to oczywiste, że sam naprawi Pan szybciej niż serwis. O czym deliberować?

DominikH wrote:
Kwestii lepszej karty dźwiękowej w pececie – nie ma.

Bez związku z tematem. Poza tym co za problem podłączyć sobie zewnętrzny DAC do SPDIF albo USB i mieć dużo lepszy dźwięk niż z super wypasionej karty za kilka stów.

DominikH wrote:
Teraz kwestia gier. Czy jak będę chciał sobie pograć w gierkę z wypasioną grafiką (pierwszy przykład z ręki – Batman Arkham City), to czy te procesory graficzne, która są w Makach będą w stanie ją uciągnąć? Dodam, że w mojej konfiguracji – szybszej od dowolnego MacBooka Pro i iMaca, gra się przycina. Przypuszczam, że jakbym wsadził do środka Radeona HD z 6 albo 7 (chyba są już 7) na przedzie, to by było lepiej.

Mało się orientuję w grach. Mam obecnie w makówce 6750 czy coś takiego. To co mam czyli FSX ma nieograniczony apetyt na moc obliczeniową, więc długo jeszcze nie będzie mnie stać na systemy mogące wyświetlić symulację taką jakbym sobie życzył.

DominikH wrote:
Na pececie, nie na Maku, bo tam o włożeniu czegokolwiek do środka można pomarzyć.

Zawsze w sprzęcie firmowym są większe ograniczenia co do rozbudowy niż w składaku. Acz w swoim mam zwykłą pecetową kartę grafiki. Ale chyba za bardzo robimy OT.

DominikH wrote:
A nawet gdyby były mocne – to po co mi dwa systemy jak mogę mieć jeden

Nie twierdzę, że koniecznie ma się Pan przesiadać na Maca. Jeśli Pan sam nie widzi przesłanek to jaki w tym sens? Ja szukałem od lat lepszego systemu od Windows i co prawda z oporami ale się w końcu przesiadłem. Irytowało mnie masa niedoróbek i grubszych i drobniejszych problemów w Windows. Linux z oczywistych powodów odpadł, ale OSX to był strzał w 10-tkę. Poznałem, doceniłem i podobnie jak wielu ludzi nie zamierzam wracać. Jak już wcześniej mówiłem, mam kilka komputerów z Windows do różnych celów i non stop styczność z rozmaitymi systemami u klientów. W miarę upływu czasu mam coraz większe wrażenia strasznego zubożenia jakości pracy kiedy muszę siąść przy windowsowym komputerze. Ale żeby to odczuć, trzeba pracować przy różnych. Jednostronne spojrzenie jest dokładnie tym z czym spotykam się w tym wątku. Przesadzam, bajery, niepotrzebne, na pewno nie prawda itd.

Member
Tom01 wrote:
DominikH wrote:
Po co mieszam cenę? To akurat zupełnie proste i aż dziwi mnie, że nie potrafisz tego dostrzec.

Potrafię, tylko nie widzę argumentu w postaci ceny w kontekście wartości torby przeciętnego fotografia. Również jak wychodzi nowe body fotograf po prostu zbiera dutki a nie roztrząsa relację wartość/pieniądze.

Zastanawiające jest, po co ludzie pytają na forach jaki obiektyw wybrać… Zamiast zbierać kasę na ten, który chcą to jednak przeglądają różne możliwości, patrzą na nie [też] pod kątem opłacalności. Nowe body? A to nagle każdy potrzebuje najnowsze body? A na forum polecają starsze body, tańsze i wystarczająco dobre. Tom01, nie wiem skąd jesteś, ale zapewne większość forumowiczów żyje w Polsce. A w Polsce cena ma znaczenie.

Member
Sauriel wrote:
Zastanawiające jest, po co ludzie pytają na forach jaki obiektyw wybrać… Zamiast zbierać kasę na ten, który chcą to jednak przeglądają różne możliwości, patrzą na nie [też] pod kątem opłacalności. Nowe body? A to nagle każdy potrzebuje najnowsze body? A na forum polecają starsze body, tańsze i wystarczająco dobre. Tom01, nie wiem skąd jesteś, ale zapewne większość forumowiczów żyje w Polsce. A w Polsce cena ma znaczenie.

Nie popadajmy w hipokryzję. Wystarczy popatrzeć po stopkach na forach fotograficznych. Z reguły nie problem jest w kasie, tylko w chęci posiadania. Ludzie wydadzą ostatnie pieniądze i wlazą w kredyty żeby mieć to co chcą.

Member
DominikH wrote:
No wreszcie gadasz jak człowiek – znalazłeś system dla siebie. Naprawdę, szczerze gratuluję! I w końcu przyznałeś, że wcale nie trzeba przesiadać się na komputery Apple, żeby – pozwolę sobie trochę ekstrapolować Twoją wypowiedź – móc zrealizować swoje cele: obrobić zdjęcia (nawet z zarządzanym kolorem!), pograć, popisać, krótko mówiąc – popracować. Oba systemy są różne, to chyba jasne, ale to nie znaczy, że zaraz trzeba stawiać jeden nad drugim i twardo mówić, że się nie da – kiedy się da. Prawda?

Nigdzie nie powiedziałem że się nie da. Ludzie pracują nawet na laptopach a to jest w ogóle masakra niewspółmierna do różnicy OSX/Windows. Powtarzam tylko po raz kolejny co jest LEPSZE i na czym po prostu nie ma najpowszechniejszych problemów z kolorem.

Member
DominikH wrote:
Nie, powtarzasz co jest lepsze, ale dla Ciebie, a nie dla ogółu społeczności. To cała różnica.

Mam za sobą twarde dowody, że jednak jest LEPSZE obiektywnie. Nawet tych kilka cech wymienionych wątku to nie kwestia preferencji ani uznaniowa. Różnice są. Większe, mniejsze ale są i to na korzyść OSX.

Member
DominikH wrote:
Dobrze, to trzymaj sobie te dowody, a innym możesz spokojnie pozwolić decydować za siebie, bez wkładania im do głowy jak należy myśleć.

Wie Pan, że wielokrotnie kiedy z kimś rozmawiam i kiedy okazuje się, że w OSX nie ma problemu z kolorami w różnych aplikacjach albo z wirusami, wielu ludzi jest autentycznie zaskoczonych. Monopol Microsoftu robi swoje. Są ludzie który nawet nie wiedzą, że są inne systemy! W wielu materiach dzielę się wiedzą ze zwykłej życzliwości, aby ludzie wiedzieli więcej, mieli jaśniejszy wgląd. Moja praca zawodowa polega m.in. na szerzeniu wiedzy z zakresu CM i nigdy nie miałem przypadku abym komuś źle doradził. Nie ważne czy mam w tym interes czy nie. Uważam, że wszystko co się robi i mówi powinno być zgodne z faktami. Z Apple mi nie płacą. Jednak to co stwarza fotografom mniej problemów jest warte aby pochwalić, a przynajmniej wspomnieć.

Member
DominikH wrote:
tylko wciskanie, że coś jest lepsze, bo po prostu jest lepsze bez żadnego ale.

Nazwałbym to po prostu: Stwierdzenie faktu.

DominikH wrote:
Choćby stwierdzenie, że Windows nie ma zarządzania kolorem, być może prawdziwe w Twoim sensie

To nie jest, jak mówiłem, kwestia uznaniowa.

Member
DominikH wrote:
Oficjalne źródła, jak mówiłem, głoszą inaczej. Jednak nie rozwijajmy tego po raz kolejny, bardzo Cię proszę.

Też jestem za nie wracaniem do początku, ale jakie “oficjalne źródła”?

Member
Tom01 wrote:
Czyli kilka razy musiał Pan wszystko stawiać od zera. To jest właśnie normalne w czasie użytkowania Windows. ZAWSZE są okazje do robienia takich rzeczy. Tyle że kilka postów wcześniej opisałem “procedury” na podobne okoliczności w OSX. Zauważył Pan różnicę?

ooooooooooo, odkryłem coś ciekawego właśnie…. jak padnie dysk w macu to magicznie wstaje i nie trzeba nic instalować na nowym…. no to chyba mnie przekonałeś już całkiem do wstąpienia do kościoła…. wstąpienia, bo w żadnym póki co nie jestem….

Member
DominikH wrote:
To chyba jasne, że Windows i Mac OS X to różne systemy, ale różnice w ich architekturze a różnice w tym, co można przy ich pomocy zrobić, to dwie inne “piłki”. Jak powinny pokazać Ci wypowiedzi innych osób w tym wątku, to co Ty uznajesz za wadę, dla kogoś może być zupełnie obojętne, a to co dla Ciebie jest zaletą, dla kogoś innego będzie kłopotliwym rozwiązaniem. Tu się należy trochę szacunku dla pozostałych osób, a nie odpowiedzi w rodzaju “to nie prawda co Pan mówi”. Tego zabrakło.

no ale co wymagać od fanatyka…. po prostu klapki na oczach i nie jest w stanie do niego dotrzeć, że nie jest w posiadaniu prawdy objawionej a to co widział w życiu to nie jest całość tego co się dzieje na tej planecie…

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
Ciekaw jestem co takiego można zrobić w osx a nie można w win – ktoś wie?

Początek tego wątku najwidoczniej napisano po chińsku?

z tego co widzę to na razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, a niestety Twoja wiarygodność w moich oczach spadła dość drastycznie, wciskasz mi rzeczy, których nie mówiłem, nie mam, wielu moich znajomych ma tak samo i dowiaduję się, że kłamię i kompletnie nie wiem co mówię…. to się ociera o fanatyzm, w Twoim wieku?

Tom01 wrote:
saldi wrote:
Wirusów w sensie takim jak na win – ok, na macos 10 jest mało albo wcale natomiast zagrożeń innego typu jest tak samo dużo a będzie jeszcze więcej, bo z tego co widzę apl dołożył cały zestaw przekształcający makówkę w serwer… będzie się działo :) jak macos 10 stanie się bardziej popularny to też zacząłbym uważać, FF był najbezpieczniejszą przeglądarką do czasu kiedy nie zdobył popularności i nie zainteresowali się nim hakerzy na szeroką skalę

Jakoś na razie się nie dzieje. Wie Pan co to jest filozofia psa ogrodnika?

wbrew temu co mi wciskasz – u mnie też się nie dzieje…

Tom01 wrote:
saldi wrote:
i możesz mnie nazwać kłamcą ale test zrobiłem specjalnie choć byłem pewny jego wyników – żeby nie mówić z sufitu – a u mnie nie ma… no nie ma..

Stara zasada mówi “nigdy nie mów nigdy”, ale do tej pory nie spotkałem komputera z Windows który bez żadnych zabezpieczeń po pół roku nie miał żadnego szpiega czy innego niepożądanego czegoś z Internetu. Wiem jednak, że kiedy rozmawia się z “windziarzem” o braku wirusów i innych na OSX, cudownym sposobem jego Windows absolutnie nie ma żadnych problemów z tym związanych. NIGDY nie spotkałem windziarza który by przyznał w podobnej polemice, że trafił na wirusa. Ciekawe prawda?

jakże przewidywalne to było…. oczywiście muszę kłamać…. ja pierniczę…
tak, w życiu złapałem parę wirusów, nawet dzięki jednemu mój dostawca internetu pofatygował się do skrzynki w bloku i wypiął mi kabelek (bo akurat mnie w domu nie było a komputer siał syfem)
ale to wieki temu było…. nawet nie jestem w stanie przypomnieć sobie kiedy
od paru lat – zero problemów

Tom01 wrote:
saldi wrote:
znam parę osób, które już się pozbyły padów (2 ipady i 2 galaxy)… pewnie nie doceniły skarbu jaki posiadają…. :)

A znam wiele które kupiły, mają i używają. I nawet nie mają żadnej gry. Jaki z tego wniosek?

że wbrew temu co tu starasz się wcisnąć nie ma czegoś takiego jak jedynie słuszny sprzęt i jedynie słuszny system?

Tom01 wrote:
Poza tym jeszcze warto wspomnieć nawigację. Mapa na takim ekranie to zupełnie inny komfort niż na 4″ ekranikach.

szczególnie przypięte do przedniej szyby samochodu :)

Member
Tom01 wrote:
Potrafię, tylko nie widzę argumentu w postaci ceny w kontekście wartości torby przeciętnego fotografia. Również jak wychodzi nowe body fotograf po prostu zbiera dutki a nie roztrząsa relację wartość/pieniądze.

Mały OT. Raczej łowca sprzętu i gadżeciaż, niż fotograf.

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
Ciekaw jestem co takiego można zrobić w osx a nie można w win – ktoś wie?

Początek tego wątku najwidoczniej napisano po chińsku?

podoba mi się… dość klasyczne dla Ciebie wycięcie jakiegoś zdania innego użytkownika – w tym przypadku mojej – z kontekstu wypowiedzi oraz władowanie jej nagle w inne miejsce gdzie przybiera zupełnie innego znaczenia i dołożenie jakiegoś złośliwego pytanka….
dla przypomnienia pytałem w kontekście zarządzania kolorem w praktyce zawodowej, wypytałem znajomych pracujących w poligrafii, reklamie itp i stwierdzili, że parę lat temu miewali problemy szczególnie na linii współpracy z innymi agencjami czy drukarniami ale od paru lat nic się nie dzieje a pracują na win
i stąd pytanie, co takiego można zrobić na mac czego nie można w win? w tym właśnie kontekście a nie czy mac coś ma albo czy ma lepiej – jak się to przekłada na praktykę codziennej pracy kogoś kto ma w obowiązkach zarządzanie kolorem…. i nie chodzi o przypadki akademickie tylko takie realne
przy okazji jeszcze dopytałem – też nie mają problemów z wirusami…. ale na pewno kłamią….

Member
dar_wro wrote:
Tom01 wrote:
Potrafię, tylko nie widzę argumentu w postaci ceny w kontekście wartości torby przeciętnego fotografia. Również jak wychodzi nowe body fotograf po prostu zbiera dutki a nie roztrząsa relację wartość/pieniądze.

Mały OT. Raczej łowca sprzętu i gadżeciaż, niż fotograf.

Co do gadżeciarstwa, fakt. Wielu ludzi posiada sprzęt nijak się mający do ich umiejętności i efektów pracy (Darku, żeby była jasność, do Ciebie nie piję ;). Natomiast faktem jest też, że prędzej wydam kasę na rozbudowę czy unowocześnienie systemu fotograficznego niż komputerowego. Zmieniając np amatorskie 70-300 czy coś podobnego na 70-200/2,8 zyskuję nowe realne możliwości dzięki jasności obiektywu. Dokupując lampy błyskowe znowu otwieram przed sobą nowe możliwości fotografowania. I tego na komputerze nie wyczaruję. Natomiast zmieniając komputer czy nawet system cały, zyskuję komfort i szybkość pracy. Też pozytywnie, ale bez tego da się żyć jakoś. Oczywiście skalibrowany monitor musi być, tu chyba sprawa jest jasna. Choć też nie do końca w sumie, jak komuś nie przeszkadzają pewne różnice w kolorach zdjęć wydrukowanych w labie to może na zwyczajnym monitorze działać. To już sprawa indywidualna, kto czego wymaga.

Member
saldi wrote:
z tego co widzę to na razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi

Jest i to kilkukrotnie. Ale dobrze, wyjaśnię jeszcze raz. M.in. Pan Dominik opisał NAJCZĘSTSZY problem fotografów. Jest on opisany tu: https://www.dfv.pl/szkola-zaawansowani-foto.html?id=1160 Wielokrotnie w różnych innych miejscach też jest to często poruszane. Skoro jest poruszane i opisywane są sposoby radzenia sobie, to jest najlepszym dowodem że jednak jest to problem. Z racji swojej pracy zawodowej również potwierdzam że jest to kłopot dla wielu ludzi. Czy można poradzić z tym sobie w Windows? Oczywiście można. Ale czy można ten problem wyeliminować całkowicie? NIE. To jest jedna z różnic. Nie wydumane, fanatyczne nie wiadomo co, tylko prosta do zaobserwowania różnica wynikająca z innych mechanizmów w obu systemach.

saldi wrote:
wbrew temu co mi wciskasz – u mnie też się nie dzieje… (…) a u mnie nie ma… no nie ma.. (…) tak, w życiu złapałem parę wirusów, nawet dzięki jednemu mój dostawca internetu pofatygował się do skrzynki w bloku i wypiął mi kabelek

Najpierw gorąco Pan kilkukrotnie zaprzecza a potem okazuje się, że jednak coś tam było. I to grubo musiało być skoro dostawca usługi musiał Pana odłączyć. Jak mam to nazwać? Czy kłamstwo to naprawdę takie kategoryczne i fałszywe oskarżenie? Przecież w świetle faktów skłamał Pan kilkukrotnie. Rozumiem, że to było dawno i teraz umie Pan lepiej zadbać o system. Nie znaczy to jednak, że takie rzeczy się nie zdarzają. Ja też złapałem to i owo nie raz. Ale nigdy na OSX ani nie słyszałem o żadnym wiarygodnym przypadku żeby ktokolwiek złapał.

saldi wrote:
że wbrew temu co tu starasz się wcisnąć nie ma czegoś takiego jak jedynie słuszny sprzęt i jedynie słuszny system?

Chwila moment! Gdzie cokolwiek wspomniałem o Ipadzie jako jedynie słusznym? Protestuję tylko przeciw Pańskiej klasyfikacji jako zabawki.

saldi wrote:
szczególnie przypięte do przedniej szyby samochodu :)

Ach, koniecznie znaleźć jakąś wadę, znaleźć jakiś argument przeciw! A co jeśli auto jest na tyle duże i taki ma kokpit, że przymocowanie Ipada pozwala na wygodny “terminal” i nie przesłania szyb? Ja tak mam i sprawdza się znakomicie. Poza tym, że to ciężkie bydlę i na bruku kilka razy wypiął mi się z uchwytu i poleciał na podłogę. :)

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
wbrew temu co mi wciskasz – u mnie też się nie dzieje… (…) a u mnie nie ma… no nie ma.. (…) tak, w życiu złapałem parę wirusów, nawet dzięki jednemu mój dostawca internetu pofatygował się do skrzynki w bloku i wypiął mi kabelek

Najpierw gorąco Pan kilkukrotnie zaprzecza a potem okazuje się, że jednak coś tam było. I to grubo musiało być skoro dostawca usługi musiał Pana odłączyć. Jak mam to nazwać? Czy kłamstwo to naprawdę takie kategoryczne i fałszywe oskarżenie? Przecież w świetle faktów skłamał Pan kilkukrotnie. Rozumiem, że to było dawno i teraz umie Pan lepiej zadbać o system. Nie znaczy to jednak, że takie rzeczy się nie zdarzają. Ja też złapałem to i owo nie raz. Ale nigdy na OSX ani nie słyszałem o żadnym wiarygodnym przypadku żeby ktokolwiek złapał.

tak to się ciężko dyskutuje, bo czekasz tylko na taką konstrukcję zdaniową albo taką wypowiedź, żeby dowalić, przyczepić się, zmanipulować, obciąć kontekst wypowiedzi….
wirus nazywał się sql slammer i była to przypadłość sql servera a nie windows jako takiego, takie dziury w każdym systemie znajdziemy również w macos 10
btw, naprawdę nie wymaga długiego szukania przez zainteresowanych informacji na temat cudowności macos 10 w temacie bezpieczeństwa
ot, jedna z pierwszych napotkanych:
“Security Update 2009-002 usuwa luki wykryte w takich komponentach systemu jak BIND, CoreGraphics (pięć łatek), Disk Images, Flash Player (trzy), iChat, Kerberos, QuickDraw Manager, Safari, Spotlight i WebKit. 26 spośród 67 aktualizacji usuwa błędy, które mogłyby umożliwić przejęcie kontroli nad komputerem przez cyberwłamywacza.

a te dziury zostały realnie wykorzystane, tyle na temat, nie oczekuję żadnych komentarzy

Tom01 wrote:
saldi wrote:
że wbrew temu co tu starasz się wcisnąć nie ma czegoś takiego jak jedynie słuszny sprzęt i jedynie słuszny system?

Chwila moment! Gdzie cokolwiek wspomniałem o Ipadzie jako jedynie słusznym? Protestuję tylko przeciw Pańskiej klasyfikacji jako zabawki.

aaaaa, bo to poważny biznesowy komputer… jak rany…. ani nie zaklasyfikowałem tego jako zabawki choć to prawda, blisko mi do tego, coś co nie pozwala mi tworzyć sensownie dokumentów a będzie służyć tylko do prezentacji, grania i przeglądania internetu jakoś mnie nie przekonuje jako rzecz biznesowa, może jako uzupełnienie… żeby mu wgrać dokumenty to muszę np dropboxa odpalać, a co z dokumentami biznesowymi, których nie chcę/nie mogę wysłać w świat?, btw, zamówili tego ostatnio 500 sztuk naszym Osłom na Wiejskiej… ciekawe kiedy dokupią laptopy żeby można było coś tworzyć jeszcze, zresztą taaaaaaaaak, to jest wg mnie zabawka, i protestuj sobie ile tylko sobie winszujesz :)

Tom01 wrote:
saldi wrote:
szczególnie przypięte do przedniej szyby samochodu :)

Ach, koniecznie znaleźć jakąś wadę, znaleźć jakiś argument przeciw!

uczę się od najlepszych

Member
saldi wrote:
tak to się ciężko dyskutuje

To prawda, jeśli zamiast rozmawiać jak biały człowiek, kłamie się na potrzeby obrony z góry założonej teorii.

saldi wrote:
btw, naprawdę nie wymaga długiego szukania przez zainteresowanych informacji na temat cudowności macos 10 w temacie bezpieczeństwa ot, jedna z pierwszych napotkanych:

Wie Pan, mnie naprawdę nie interesuje ile tych dziur jest i w jakich programach. Fakt jest faktem, że bez absolutnie żadnych zabezpieczeń nie ma żadnych problemów z wirusami ani innymi zagrożeniami. Naprawdę a nie selektywnie, na potrzeby spierania się.

saldi wrote:
aaaaa, bo to poważny biznesowy komputer… jak rany…. ani nie zaklasyfikowałem tego jako zabawki choć to prawda, blisko mi do tego, coś co nie pozwala mi tworzyć sensownie dokumentów a będzie służyć tylko do prezentacji, grania i przeglądania internetu jakoś mnie nie przekonuje jako rzecz biznesowa, może jako uzupełnienie… żeby mu wgrać dokumenty to muszę np dropboxa odpalać, a co z dokumentami biznesowymi, których nie chcę/nie mogę wysłać w świat?

“Poważnym komputerem” może być cokolwiek co realizuje postawione zadania. Nie musi mieć nawet ekranu, nie mówiąc o klawiaturze. Wcale nie ma potrzeby zgodności z Pana definicją. Pana zastrzeżenia to tylko projekcja własnych potrzeb. Fakt, że być może sprawdza się u Pana tylko normalny notebook a nie tablet, nie ustanawia co jest “poważnym komputerem” a co nie. Tym bardziej, jeśli nie ma Pan, ani nie wymienia nawet hipotetycznych potrzeb w których tablet mógłby wykazać większą przydatność. Jest oczywiste, że zastosowania edycyjne nie są silną stroną komputerów bez fizycznej klawiatury, ale też nie do tego są one stworzone. Swoją drogą notebooki też nie są w tym zakresie cudem ergonomii. Do tworzenia, edycji dokumentów najlepszy jest normalny komputer z normalną klawiaturą i myszą. Jest masa sytuacji, w tym w biznesowych zastosowaniach gdzie tablet sprawdza się lepiej od notebooka. Przede wszystkim chodzi o sytuacje kiedy trzeba szybko zajrzeć, przeczytać, sprawdzić, znaleźć dokument. Jest to o tyle wygodne narzędzie, że łatwiej się operuje niż notebookiem, nawet małym, nie trzeba rozkładać, odpala się w pół sekundy, nie trzeba rozglądać się za gniazdkiem. Oczywistym jest, że tablet nie zastępuje notebooka, ale też notebook nie ma zalet tabletu. Wszystko wg potrzeb.

PS. Żadnego dropboxa nie potrzeba żeby coś “wgrać”. Znów wychodzi brak zorientowania się we właściwościach i możliwościach rzeczy którą Pan krytykuje.

Member
okuka67 wrote:
Co do gadżeciarstwa, fakt. Wielu ludzi posiada sprzęt nijak się mający do ich umiejętności i efektów pracy (Darku, żeby była jasność, do Ciebie nie piję ;).

ufffffffff ;-)))

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
z tego co widzę to na razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi

Jest i to kilkukrotnie. Ale dobrze, wyjaśnię jeszcze raz. M.in. Pan Dominik opisał NAJCZĘSTSZY problem fotografów. Jest on opisany tu: https://www.dfv.pl/szkola-zaawansowani-foto.html?id=1160 Wielokrotnie w różnych innych miejscach też jest to często poruszane. Skoro jest poruszane i opisywane są sposoby radzenia sobie, to jest najlepszym dowodem że jednak jest to problem. Z racji swojej pracy zawodowej również potwierdzam że jest to kłopot dla wielu ludzi. Czy można poradzić z tym sobie w Windows? Oczywiście można. Ale czy można ten problem wyeliminować całkowicie? NIE. To jest jedna z różnic. Nie wydumane, fanatyczne nie wiadomo co, tylko prosta do zaobserwowania różnica wynikająca z innych mechanizmów w obu systemach.

zaraz zaraz
w artykule opisany jest problem zarządzania kolorem, może nie umiem czytać, ale nie doczytałem się tam nic na temat różnic w macos 10 a windows 7 (albo Vista), czy w macos 10 występują również pojęcia kalibracji monitora i profili barwnych?
Twierdzisz, że jednak można sobie poradzić z tym w Windows – jedyne co mogłem wywnioskować z Twoich wypowiedzi, że to jest kompletnie nieosiągalne, NIE ma, i każdy kto twierdzi inaczej to …. a już nie będę pisał kto….
wiesz… takie stwierdzenie na początku a nie rzucanie tylko, że się NIE DA mogłoby dać zupełnie inny punkt wejścia w dyskusję… jak już wspomniałem ciężko mi uwierzyć w to, że się NIE DA jeśli ludzie pracujący w czymś co niewątpliwie z kolorem ma wiele wspólnego twierdzą, że u nich wszystko działa…. może nie działa np w określonych przypadkach? jakich? tego nie usłyszałem…. jedyne to, że macos 10 jest najlepszy, bo jest…. kiedy się dogłębnie przyjrzeć dyskusji temat kolorów zacząłeś jednak unikać na zasadzie “a u was to biją Murzynów” i zacząłeś niestworzone opowieści wciskać ludziom, że używając win to nabawią się kokluszu, opryszczki i nie wiadomo czego jeszcze…. tak, w win bywa problem z wirusami i włamaniami, w macos 10 jest on mniejszy, chociażby z powodów statystycznych, w Polsce jest ich jakieś 5%, jeśli pracują w sieci wewnętrznej firmy a nie na publicznych ip to ciężko się do niego włamać… na tym samym kontencie na którym włamano się do Leoparda poprzez Safari włamano się do Visty – ale zajęło to 4h a nie parę minut i wykorzystano elementy zewnętrzne a nie natywną część systemu apla….
czy macos 10 to bezpieczniejszy system niż win taki czy siaki? pewnie tak, czy bezpieczny całkowicie? oczywiście nie, dlatego, że póki co nie wymyślono architektury systemów odpornych na błędy programistów, programy komputerowe to matematyka, jak wie się co gdzie przestawić to można zdziałać cuda
15 sekund szukania w googlach – bardzo świeże informacje
http://niebezpiecznik.pl/post/mac-os-x-lion-i-pozwala-podejrzec-hashe-hasel-innych-uzytkownikow/
http://applefobia.blox.pl/2011/11/Bezpieczenstwo-i-kultura.html

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
tak to się ciężko dyskutuje

To prawda, jeśli zamiast rozmawiać jak biały człowiek, kłamie się na potrzeby obrony z góry założonej teorii.

kolego… troszkę za daleko się już posuwasz w oskarżeniach o kłamstwa, zaczynam współczuć Twoim znajomym mającymi inne zdanie niż Twoje…

Tom01 wrote:
saldi wrote:
btw, naprawdę nie wymaga długiego szukania przez zainteresowanych informacji na temat cudowności macos 10 w temacie bezpieczeństwa ot, jedna z pierwszych napotkanych:

Wie Pan, mnie naprawdę nie interesuje ile tych dziur jest i w jakich programach. Fakt jest faktem, że bez absolutnie żadnych zabezpieczeń nie ma żadnych problemów z wirusami ani innymi zagrożeniami. Naprawdę a nie selektywnie, na potrzeby spierania się.

no można się jakimś cudem doczytać czegoś innego… ciekawe dlaczego…. owszem… co innego istnienie dziur co innego ich wykorzystanie… jak już pisałem, maców jest stosunkowo mało, może hackerom się nie chce?
co nie znaczy, że zaklinanie rzeczywistości pomoże, skoro są dziury ktoś je w końcu wykorzysta… albo i nie… kto tam wie, ale ich istnienie jest realne i zaprzeczanie temu niewiele zmieni

Tom01 wrote:
nie trzeba rozkładać, odpala się w pół sekundy, nie trzeba rozglądać się za gniazdkiem. Oczywistym jest, że tablet nie zastępuje notebooka, ale też notebook nie ma zalet tabletu. Wszystko wg potrzeb.

no poza macos 10, bo to jest jedyne co jest dopuszczalne w zakresie potrzeb i ich spełniania….
z tego co czytam również to ipad jest perpetum mobile… gratulacje dla apla, nobel murowany
btw doskonale wiem co to komputer, to wszystko co elektroniczne (choć możemy się kłócić, może mechaniczne też, czy maszyna Pascala to już był czy nie był komputer?) i potrafi wykonywać działania matematyczne na liczbach

Tom01 wrote:
Żadnego dropboxa nie potrzeba żeby coś “wgrać”. Znów wychodzi brak zorientowania się we właściwościach i możliwościach rzeczy którą Pan krytykuje.

ok, poproszę o sposób wgrania dokumentu z pendrive do tego ustrojstwa bez używania iTunes lub jakiś dodatkowych gadżetów, które musiałbym dokupić
miałem ipada przez parę dni do dyspozycji, żeby ocenić go w pewnych zastosowaniach
od bardziej doświadczonego użytkownika ipada niestety uzyskałem tylko taką radę… więc tak, próbowałem się zorientować w temacie…. widocznie ten do kórego się zwróciłem też niewiele umie… ale pewnie za chwilę się dowiem jak…. ?

Member
saldi wrote:
jak już wspomniałem ciężko mi uwierzyć w to, że się NIE DA jeśli ludzie pracujący w czymś co niewątpliwie z kolorem ma wiele wspólnego twierdzą, że u nich wszystko działa…. może nie działa np w określonych przypadkach? jakich? tego nie usłyszałem….

Dokładna odpowiedź była już w DRUGIM moim poście w tym wątku.

saldi wrote:
tak, w win bywa problem z wirusami i włamaniami, w macos 10 jest on mniejszy, chociażby z powodów statystycznych, w Polsce jest ich jakieś 5%, jeśli pracują w sieci wewnętrznej firmy a nie na publicznych ip to ciężko się do niego włamać… na tym samym kontencie na którym włamano się do Leoparda poprzez Safari włamano się do Visty – ale zajęło to 4h a nie parę minut i wykorzystano elementy zewnętrzne a nie natywną część systemu apla….
czy macos 10 to bezpieczniejszy system niż win taki czy siaki? pewnie tak, czy bezpieczny całkowicie? oczywiście nie, dlatego, że póki co nie wymyślono architektury systemów odpornych na błędy programistów, programy komputerowe to matematyka, jak wie się co gdzie przestawić to można zdziałać cuda
15 sekund szukania w googlach – bardzo świeże informacje
http://niebezpiecznik.pl/post/mac-os-x-lion-i-pozwala-podejrzec-hashe-hasel-innych-uzytkownikow/
http://applefobia.blox.pl/2011/11/Bezpieczenstwo-i-kultura.html

Może Pan budowa teorie, szukać wyjaśnień i przykładów wirusów oraz włamań. Ważne jest że tymczasem użytkownicy makówek cieszą się spokojem, nie muszą co jakiś czas sprawdzać, że nic nie wlazło ani odnawiać subskrybcji antywirusów. Doniesienia medialne o jakichś zagrożeniach i straszenie użytkowników, nieważne jakiego systemu, to w sporej czesci syndrom szklarza. Napędza zbyt oprogramowania. Nie pierwszy raz i nie ostatni.

Member
saldi wrote:
kolego… troszkę za daleko się już posuwasz w oskarżeniach o kłamstwa, zaczynam współczuć Twoim znajomym mającymi inne zdanie niż Twoje…

Ja się posuwam za daleko? Ja nakłamałem? Proszę mieć pretensje do siebie. Nawet jakby Pan się nie przyznał do owych wirusów i tak wiem, że kłamał Pan wcześniej, acz nie śmiałem tego napisać bezpośrednio. Tymczasem sam dał Pan dowód, więc nie jest to żadne oskarżenie, tylko stwierdzenie. Teraz niech się Pan nie oburza tylko zachowa jak mężczyzna.

saldi wrote:
no można się jakimś cudem doczytać czegoś innego… ciekawe dlaczego…. owszem… co innego istnienie dziur co innego ich wykorzystanie… jak już pisałem, maców jest stosunkowo mało, może hackerom się nie chce?
co nie znaczy, że zaklinanie rzeczywistości pomoże, skoro są dziury ktoś je w końcu wykorzysta… albo i nie… kto tam wie, ale ich istnienie jest realne i zaprzeczanie temu niewiele zmieni

Powtarzam: I co z tego? Dopóki wirusy nie będą lazły drzwiami i oknami problemu nie ma, niezależnie co kto gdzie pisze. A na razie nie tylko nie lezą, ale nawet na horyzoncie ich nie widać.

saldi wrote:
ok, poproszę o sposób wgrania dokumentu z pendrive do tego ustrojstwa bez używania iTunes lub jakiś dodatkowych gadżetów

Ipad nie ma USB więc bez pośrednictwa komputera się nie da. iTunes nie jest konieczne. Jeśli Pana potrzeby opierają się o takie operacje to musi Pan mieć urządzenie z USB. To chyba jest jasne.

Member
DominikH wrote:
A przez co się podłącza tablet do komputera? Przez Firewire? iPady mają oczywiście USB i to najprawdopodobniej takie, które pozwala również “hostować” zewnętrzne urządzenia, a nie tylko podłączać adapter sieciowy lub kabel do zgrania danych z peceta. Tak przynajmniej było w iPodach i iPhonach, do których kiedyś (nie wiem czy teraz) było oferowane zestawy do bezpośredniego podłączenia cyfrówki lub czytnika kart SD.

W wyposażeniu fabrycznym ma kabel USB ale nie ma gniazda, więc pendrive’a się nie wsadzi. O adapterach opcjonalnych słyszałem, ale mam ani nie widziałem.

Member

Panowie, może jakieś podsumowanie dla profanów informatycznych?
W punktach:
– OSX – plusy i minusy
– WIN – plusy i minusy
Fotograf już potem sam sobie wybierze :)

Member
okuka67 wrote:
Panowie, może jakieś podsumowanie dla profanów informatycznych?
W punktach:
– OSX – plusy i minusy
– WIN – plusy i minusy
Fotograf już potem sam sobie wybierze :)

Ja też właśnie myślałem, że może jakiś niezależny ochotnik streszczenie by napisał ;P

Member
okuka67 wrote:
Panowie, może jakieś podsumowanie dla profanów informatycznych?
W punktach:
– OSX – plusy i minusy
– WIN – plusy i minusy

Wie Pan, że to materiał na książkę? ;)

Member
DominikH wrote:
dar_wro wrote:
Ja też właśnie myślałem, że może jakiś niezależny ochotnik streszczenie by napisał ;P

Chyba żartujesz :-) Przecież u podstaw marki Apple zostało zakodowane religijne – i z tego względu różnicujące i budzące tak silne emocje – przekonanie o doskonałości produktów z jabłuszkiem. Dlatego takie absolutnie bezstronne zestawienie jest mało prawdopodobne, bo nawet jak ktoś napisze taki artykuł bez tezy, że jedno jest lepsze od drugiego, to mniej lub bardziej zagorzali fani poszczególnych rozwiązań zarzucą autorowi stronniczość (najpewniej z dwóch stron jednocześnie :-) ). Piszę to bez oceniania czy filozofia Apple (i systemów zintegrowanych) jest zła, a filozofia Windows (i innych systemów z fragmentacją – np. Google Android) – dobra. Zdaję sobie za to sprawę jakie podejście prezentował Jobs i wiem jak jego pasja przekłada się na taką a nie inną rzeczywistość.

Z poprzednich postów wnioskuję, że Tom01 jest użytkownikiem obu systemów i również innym użytkownikom obu systemów oferuje swoje usługi CM. Tak więc nie sądzę by należał do jakiegoś systemowego kościoła :)

Member
okuka67 wrote:
Z poprzednich postów wnioskuję, że Tom01 jest użytkownikiem obu systemów i również innym użytkownikom obu systemów oferuje swoje usługi CM. Tak więc nie sądzę by należał do jakiegoś systemowego kościoła :)

Bo i nie należę. Jednak jakakolwiek wypowiedź użytkownika Maca jest z gruntu obarczona etykietką fanatyzmu. Co ciekawe najaktywniejsza krytyka pochodzi od tych, co w życiu OSX nie widzieli, nie mówiąc o posiadaniu komputera z takim systemem. Czasami tylko, dla uwiarygodnienia samego siebie, przebąkują coś o jakichś doświadczeniach z jabcokiem, ale biorąc pod uwagę rażące błędy, jakie popełniają w opisach rzeczy z którymi rzekomo mieli styczność, ciężko powiedzieć ile w tym prawdy. Nie mam pojęcia skąd się cała “ideowa”, bo na pewno nie merytoryczna, kłótnia bierze.

Member
DominikH wrote:
okuka67 wrote:
Z poprzednich postów wnioskuję, że Tom01 jest użytkownikiem obu systemów i również innym użytkownikom obu systemów oferuje swoje usługi CM. Tak więc nie sądzę by należał do jakiegoś systemowego kościoła :)

Przejście od sformułowań “kategorycznie się nie da” po ciche, bo ciche, ale istniejące przyznanie, że jednak się da – świadczy inaczej :-)

To kwestia interpretacji wypowiedzi. Ja zrozumiałem, że na WIN też się w sumie wszystko da, tylko na OSX jest to prostrze i pewniejsze w skutkach :)

Member
DominikH wrote:
Przejście od sformułowań “kategorycznie się nie da” po ciche, bo ciche, ale istniejące przyznanie, że jednak się da – świadczy inaczej :-)

Czy jest Pan w stanie zmusić Windows do wyświetlania na monitorze szerokogamutowym, tak samo we wszystkich aplikacjach? Nie. A więc co jest nie tak w kategorycznym stwierdzeniu, że się nie da?

Member
DominikH wrote:
Chrome Ci już zaczął prawidłowo działać na Macu?

Przecież działa prawidłowo.

DominikH wrote:
Są rzeczy, które w Windows działają, i są takie, które nie działają – nie koniecznie z winy samego systemu operacyjnego, jako takiego.

A z winy czego? Czuję, że przygotowuje Pan grunt aby zwalić winę na aplikacje. Źle wyświetlają bo nie mają modułu zarządzania barwą. Prawda, że to chce Pan powiedzieć? Tylko co to obchodzi fotografa? Fakt jest taki, że NIE DA SIĘ zmusić wszystkich aplikacji jakie komuś przyjdą do głowy do poprawnego działania. A tymczasem w OSX się da. Jest różnica?

Member
DominikH wrote:
okuka67 wrote:
DominikH wrote:
Przejście od sformułowań “kategorycznie się nie da” po ciche, bo ciche, ale istniejące przyznanie, że jednak się da – świadczy inaczej :-)

To kwestia interpretacji wypowiedzi. Ja zrozumiałem, że na WIN też się w sumie wszystko da, tylko na OSX jest to prostrze i pewniejsze w skutkach :)

W moim doświadczeniu Windows jest bardzo pewnym systemem jeśli chodzi o kolor. Do tego takim, w którym rzeczy wskazywane przez Toma01 jako niemożliwe (że wspomnę tylko zarządzanie kolorem w IrfanView) jakoś się spełniają.

no tak, ale nie twierdzę wcale że WIN jest zły. Ba, nawet nie mam prawa tak twierdzić nie będąc specem od CM i nie mając porównania z OSX, którego nigdy żywego na oczy nie widziałem. Mogę natomiast uwierzyć, że WIN to bardzo dobry system, w którym można pracować będąc fotografem ale też OSX jest trochę jeszcze lepszy. Nie skłoni mnie to do zmiany systemu ze względów finansowych przede wszystkim. Ale w temacie nie było dla ubogich fotografów tylko dla fotografów w ogóle :)

Member
DominikH wrote:
Jeśli przez prawidłowe działanie rozumiesz wyświetlanie kolorów sRGB w przestrzeni natywnej monitora, to owszem, działa prawidłowo.

A nie? To jeden z trybów działania. Wyłączenie zarządzania barwą, które zachodzi w Chrome, jeśli nie znajduje profilu jest jak najbardziej prawidłowe. Przecież nawet Photoshop daje taką możliwość.

ps-profil-brak.jpg

DominikH wrote:
Owszem, to co Ci sprawia problem, to jest kwestia implementacji w poszczególnych aplikacjach, a nie braku systemu zarządzania kolorem w systemie operacyjnym, co stwierdziłeś na samym początku. Jeśli chodzi o Windows, to w W7 (i zdaje się w Viście), z systemowego WCS może korzystać część aplikacji Microsoftu – w tym systemowa przeglądarka do zdjęć. Jeśli w Bridge (bo taki był chyba przykład) otrzymujesz miniatury w niewłaściwych kolorach, to nie jest to wina systemu, tylko tego, że aplikacja nie korzysta właściwie z modułu zarządzania barwą. I tak dalej.

Nie sprawia mi żadnego problemu. Moja praca polega na pomocy ludziom który mają z tym problem. A że mam na chleb to świadczy najlepiej jak ich jest dużo. :)

Systemowa przeglądarka ma moduł zarządzania kolorem? Niby ma, ale dlaczego miniaturę TEGO SAMEGO PLIKU wyświetla inaczej niż powiększenie? Bridge to inna para kaloszy, bo program ma na siłę skonfigurowany moduł, który podwójnie przelicza kolor. Stąd zdarzają się wariactwa. Ale znów: TYLKO pod Windows. Poza tym kwestia miniatur w Bridge może mieć w pewnych przypadkach jeszcze inne wytłumaczenie związane z DWOMA RÓŻNYMI zdjęciami jakie wyświetla.

Member

Hehe… Fajny ten Mac :D

Chciałem sobie go zainstalować, zrobiłem trochę miejsca na HDD (20GB puste a potem 3 partycje NTFS z danymi, których nie mam gdzie przegrać i nie wolno ich kasować). Zatem zostawiłem na dysku 20 GB wolnego miejsca bez przydzielonej partycji.

Pierwsze, co po odpaleniu instalatora można zauważyć – rolka myszki działa w przeciwnym kierunku.

Drugie, co zauważyłem – instalator nie umie utworzyć w wolnym miejscu na dysku partycji. Za to dał mi kilka możliwości na skasowanie całej zawartości dysku i wtedy stworzenie partycji. I tutaj moje pytanie do Toma01 – nadal chcę zainstalować Mac OS i próba skasowania całej zawartości dysku mnie nie zniechęciła – jak mogę utworzyć partycję w wolnym miejscu na HDD w instalatorze Mac OS?
(10.7 Lion)

Member
Sauriel wrote:
Pierwsze, co po odpaleniu instalatora można zauważyć – rolka myszki działa w przeciwnym kierunku.

To nowy fjuczer Liona. Wyłącza się to tutaj:

lion-mysz.jpg

Sauriel wrote:
Drugie, co zauważyłem – instalator nie umie utworzyć w wolnym miejscu na dysku partycji. Za to dał mi kilka możliwości na skasowanie całej zawartości dysku i wtedy stworzenie partycji. I tutaj moje pytanie do Toma01 – nadal chcę zainstalować Mac OS i próba skasowania całej zawartości dysku mnie nie zniechęciła – jak mogę utworzyć partycję w wolnym miejscu na HDD w instalatorze Mac OS?
(10.7 Lion)

OSX wymaga mapy partycji GUID a Windows MBR. Stąd nie można postawić OSX na dysku partycjonowanym pod Windows. Odwrotnie jak najbardziej. Na dysku GUID można mieć OSX jak i w Win pod kontrolą OSX. Na dysku MBR można mieć Win i Linuxa. W celach eksperymentatorskich lepiej przeznaczyć na ten cel osobny dysk.

Member

Dzięki.

Jak utworzyłem partycję linuxową pod windows to instalator Mac ją zobaczył i pozwolił ją skasować tworząc swoją partycję. Mimo wszystko nie udało się zainstalować – gdy teoretycznie miał kopiować pliki z płyty na HDD to przez chwilę działało, a potem zaczął mielić płytą – nie wiem czemu, płyta ładniutka, świżutka, bez ryski. No trudno, będę musiał obyć się bez Mac’a

Member

I kto mówi, ża Maki są drogie? :) http://allegro.pl/powerbook-g4-867-mhz-1-12-gb-ram-wawa-i2010933501.html

Member
okuka67 wrote:

typowe dla tych modeli lekkie odkształcenia obudowy, drobna ryska na ekranie ok 2 mm w dolnym lewym rogu widać przesunięcie jakiejś uszczelki. A sprzęt dobity jakby go ciągał na sznurku za samochodem. :)

Member
Tom01 wrote:
okuka67 wrote:

typowe dla tych modeli lekkie odkształcenia obudowy, drobna ryska na ekranie ok 2 mm w dolnym lewym rogu widać przesunięcie jakiejś uszczelki. A sprzęt dobity jakby go ciągał na sznurku za samochodem. :)

ale wybija w ręki argument, że MAC tylko dla bogaczy :)

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
tak, w win bywa problem z wirusami i włamaniami, w macos 10 jest on mniejszy, chociażby z powodów statystycznych, w Polsce jest ich jakieś 5%, jeśli pracują w sieci wewnętrznej firmy a nie na publicznych ip to ciężko się do niego włamać… na tym samym kontencie na którym włamano się do Leoparda poprzez Safari włamano się do Visty – ale zajęło to 4h a nie parę minut i wykorzystano elementy zewnętrzne a nie natywną część systemu apla….
czy macos 10 to bezpieczniejszy system niż win taki czy siaki? pewnie tak, czy bezpieczny całkowicie? oczywiście nie, dlatego, że póki co nie wymyślono architektury systemów odpornych na błędy programistów, programy komputerowe to matematyka, jak wie się co gdzie przestawić to można zdziałać cuda
15 sekund szukania w googlach – bardzo świeże informacje
http://niebezpiecznik.pl/post/mac-os-x-lion-i-pozwala-podejrzec-hashe-hasel-innych-uzytkownikow/
http://applefobia.blox.pl/2011/11/Bezpieczenstwo-i-kultura.html

Może Pan budowa teorie, szukać wyjaśnień i przykładów wirusów oraz włamań. Ważne jest że tymczasem użytkownicy makówek cieszą się spokojem, nie muszą co jakiś czas sprawdzać, że nic nie wlazło ani odnawiać subskrybcji antywirusów. Doniesienia medialne o jakichś zagrożeniach i straszenie użytkowników, nieważne jakiego systemu, to w sporej czesci syndrom szklarza. Napędza zbyt oprogramowania. Nie pierwszy raz i nie ostatni.

ręce mi opadają…. ale swoją drogą ciekawe jak długo można się upierać, że osx to system bez kompletnej możliwości włamania się do niego… otóż powinieneś wiedzieć, że NIE MA takiego systemu póki co i podejście życzeniowe tego nie zmieni
to nie jest straszenie użytkowników, po prostu podaję fakty dla przeciwwagi Twojego wciskania naokoło, że macos x to najbezpieczniejszy system na świecie, zainteresowanych odsyłam do niefanatycznych użytkowników tego systemu (cieżko o nich naprawdę, ale czasem się zdarza, mogę dać namiar nawet :) ), wyjaśnią co i jak
wbrew temu co próbujesz mi wcisnąć nie jestem fanatycznym użytkownikiem win – poczytaj wątek, parę razy nawet pochwaliłem macosx ale tak jak Ty dostajesz szału jak ktoś skrytykuje maca ja nie lubię takiego fanatycznego rypania po innych, wciskania kłamstw i manipulowania czyimiś wypowiedziami… ja pracuję na win i linux bo te systemy pozwalają mi na realizację swojej pracy, akurat macos x nie ma tych narzędzi jakie potrzebuję a argument o tym, że mogę sobie na macu odpalić win jest nietrafiony, bo w takim wypadku mam to trochę taniej
ktoś tu podał argument o cenie – macos x jest tańszy od windows, cenę zestawu podbija sprzęt
windows w wersji oem był tańszy od leoparda ale najnowszy macos x lion kosztuje około 100 pln – ale nie wiem jak tam z licencją, bo leopard miał zdaje się jakieś family packi i podobne

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
kolego… troszkę za daleko się już posuwasz w oskarżeniach o kłamstwa, zaczynam współczuć Twoim znajomym mającymi inne zdanie niż Twoje…

Ja się posuwam za daleko? Ja nakłamałem? Proszę mieć pretensje do siebie. Nawet jakby Pan się nie przyznał do owych wirusów i tak wiem, że kłamał Pan wcześniej, acz nie śmiałem tego napisać bezpośrednio. Tymczasem sam dał Pan dowód, więc nie jest to żadne oskarżenie, tylko stwierdzenie. Teraz niech się Pan nie oburza tylko zachowa jak mężczyzna.

ja pierniczę… co za gość… zaczynam podejrzewać, że jednak gimnazjum… chociaż chyba nie….
pytasz konkretnie, to odpowiadam konkretnie, opisałem Ci co mam i od ilu lat….
sqlslammer z 2003 roku to słaby argument na temat kłamstw
a zresztą bardzo proszę skoro już tak zarzucasz mi to oficjalnie – bardzo proszę o konkretne cytaty, będę mógł się
odnieść

Member
okuka67 wrote:
Tom01 wrote:
okuka67 wrote:

typowe dla tych modeli lekkie odkształcenia obudowy, drobna ryska na ekranie ok 2 mm w dolnym lewym rogu widać przesunięcie jakiejś uszczelki. A sprzęt dobity jakby go ciągał na sznurku za samochodem. :)

ale wybija w ręki argument, że MAC tylko dla bogaczy :)

No ale to akurat wersja chodząca na Power PC, na które jest coraz mniej aplikacji, a Apple oficjalnie ogłosił, że nie będzie już wspierał tej platformy i dwie wersje OS X temu przestał upgrade na ten system. Najtańszy używany mac z Intelem (czyli taki, żeby można było zainstalować Liona) to wydatek rzędu 1000 zł. Jeśli myślisz, żeby kupić sobie w ramach eksperymentu to na tym nie masz szans poznać najnowszego systemu Apple.

Przejście z Power PC na Intela teden z powodów dla których nasz grafik nie może pracować na maku – redakcja używa oprogramowanie Adobe w wersji CS5 i na maku z Power PC nie można tego zainstalować. Kompletny, markowy (dell) pecet z Xeonem pod CS5 kosztował 2,5 tys. (ważne z księgowego punktu widzenia), za Maca musielibyśmy dać 4x więcej. Sylwia stwierdziła, że bez sensu jest wydawać tyle kasy tylko dlatego, że ona bardziej lubi OS X i bez większego stresu od roku używa Win 7 do składania i przygotowywania do druku DFV.

Member
saldi wrote:
po prostu podaję fakty dla przeciwwagi Twojego wciskania naokoło, że macos x to najbezpieczniejszy system na świecie, zainteresowanych odsyłam do niefanatycznych użytkowników tego systemu (cieżko o nich naprawdę, ale czasem się zdarza, mogę dać namiar nawet :) ), wyjaśnią co i jak

Wskażę nawet kierunek: myapple.pl/forum Proszę poszukać jakichś przypadków zawirusowania makówki.

saldi wrote:
macos x jest tańszy od windows, cenę zestawu podbija sprzęt

Nieprawda. Sprzęt kosztuje tyle samo lub bardzo podobnie co odpowiednik np DELL’a.

saldi wrote:
windows w wersji oem był tańszy od leoparda

Z jakiej racji porównuje Pan Windows OEM, system okrojony licencyjnie i jeszcze pewnie najtańszą możliwą wersję, do pełnej wersji systemu macowego bez żadnych ograniczeń w licencji i funkcjonalności?

Member
Tom01 wrote:
okuka67 wrote:

typowe dla tych modeli lekkie odkształcenia obudowy, drobna ryska na ekranie ok 2 mm w dolnym lewym rogu widać przesunięcie jakiejś uszczelki. A sprzęt dobity jakby go ciągał na sznurku za samochodem. :)

No co, nówka sztuka, nie śmigana, pierwszy właściciel, nie palący, tylko dzieci do szkoły w weekendy woził…

Member
Tom01 wrote:
okuka67 wrote:
Z poprzednich postów wnioskuję, że Tom01 jest użytkownikiem obu systemów i również innym użytkownikom obu systemów oferuje swoje usługi CM. Tak więc nie sądzę by należał do jakiegoś systemowego kościoła :)

Bo i nie należę. Jednak jakakolwiek wypowiedź użytkownika Maca jest z gruntu obarczona etykietką fanatyzmu. Co ciekawe najaktywniejsza krytyka pochodzi od tych, co w życiu OSX nie widzieli, nie mówiąc o posiadaniu komputera z takim systemem. Czasami tylko, dla uwiarygodnienia samego siebie, przebąkują coś o jakichś doświadczeniach z jabcokiem, ale biorąc pod uwagę rażące błędy, jakie popełniają w opisach rzeczy z którymi rzekomo mieli styczność, ciężko powiedzieć ile w tym prawdy. Nie mam pojęcia skąd się cała “ideowa”, bo na pewno nie merytoryczna, kłótnia bierze.

ależ nie wiem czy zauważyłeś, bo odnoszę wrażenie, że nie…. cały ten wątek to nie jest atak na macos 10 i podobne, to próba wybronienia win przed Twoim atakiem na ten system oraz próba wyprostowania bujd na temat …. a niech będzie pierwsze z brzegu braku możliwości zaatakowania systemów unixopodobnych (takie było wtedy użyte określenie) poprzez przejęcie uprawnień innego użytkownika i wykonania jakiegoś kodu
ponieważ widzę, ze pijesz też do mnie w zakresie oceniania macosx – opisałem swoje doświadczenie z nim jako usera, resztę informacji mam od jego użytkowników oraz powoływałem się na niektóre wpisy innych forumowiczów
wciskanie mi kłamstw w dodatku opartych na jakiś manipulowaniu wypowiedziami tak żeby brzmiało inaczej niż brzmiało jest po prostu….
kiedyś ktoś mi powiedział, żebym z pewnym rodzajem ludzi nie dyskutował
zniżą poziom dyskusji do swojego poziomu a potem zniszczą doświadczeniem
tutaj przyznaję, popełniłem błąd dając się w nią wciągnąć….
ale kłamstw to w moich wypowiedziach nie znajdziesz…. choćbyś nie wiem jak się starał….

Member
saldi wrote:
ale kłamstw to w moich wypowiedziach nie znajdziesz…. choćbyś nie wiem jak się starał….

No cóż, jeśli sprzeczne cytaty z Pańskich wypowiedzi nie wystarczą to podziękuję za dalszą polemikę.

Member

Ja patrzę z perspektywy fotografa i, jak już napisałem wcześniej, zawsze będzie miał u mnie priorytet sprzęt fotograficzny nad komputerowym. Różne niewygody użytkowania tego czy owego systemu można przeboleć. Natomiast braku pewnych rzeczy w torbie foto przeskoczyć się nie da. Piszę jako człowiek z ograniczonym budżetem, gdyby było inaczej kupiłbym oba systemy, zapłacił za ich profesjonalną kalibrację i po pewnym czasie sprzedał ten, który by mi mniej odpowiadał.

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
po prostu podaję fakty dla przeciwwagi Twojego wciskania naokoło, że macos x to najbezpieczniejszy system na świecie, zainteresowanych odsyłam do niefanatycznych użytkowników tego systemu (cieżko o nich naprawdę, ale czasem się zdarza, mogę dać namiar nawet :) ), wyjaśnią co i jak

Wskażę nawet kierunek: myapple.pl/forum Proszę poszukać jakichś przypadków zawirusowania makówki.

a widzisz…. bo Ty cały czas o tych wirusach a ja cały czas o możliwościach ataku na mój komp, przejęcie uprawnień i zrobienie na nim co się chce….
tak, pojęciowo różnica, tak, wykonuje się inaczej, efekt ? taki sam….
ja chcę pokazać, że system nie jest bezpieczny a dostaję odpowiedź – a u Was biją Murzynów…

Tom01 wrote:
saldi wrote:
macos x jest tańszy od windows, cenę zestawu podbija sprzęt

Nieprawda. Sprzęt kosztuje tyle samo lub bardzo podobnie co odpowiednik np DELL’a.

tak ale ja mam jeszcze wybór innego, tańszego… i nie nie piszę, że lepszego, po prostu, tańszego

Tom01 wrote:
saldi wrote:
windows w wersji oem był tańszy od leoparda

Z jakiej racji porównuje Pan Windows OEM, system okrojony licencyjnie i jeszcze pewnie najtańszą możliwą wersję, do pełnej wersji systemu macowego bez żadnych ograniczeń w licencji i funkcjonalności?

a co ma licencja do możliwości? zresztą poproszę zacytować CAŁOŚĆ mojej wypowiedzi na temat cen
to co robisz to właśnie takie manipulowanie tekstem, żeby wyszło na Twoje, Ty masz rację a ja kłamię i jakie mam prawo do porównywania wersji… napisałem chyba, że macos 10 Leopard (poprzednie pewnie też) jest tańszy od win 7? napisałem, wersja oem nie różni się w zasadzie niczym od boxa poza wspomnianą licencją oraz kanałem dystrybucji, i nie, nie porównuję ich, po prostu podałem, że wersja oem była tańsza, może nie była? nawet professional można było zgarnąć taniej, niewiele, przyznaję ale taniej

Member
Tom01 wrote:
DominikH wrote:
Przejście od sformułowań “kategorycznie się nie da” po ciche, bo ciche, ale istniejące przyznanie, że jednak się da – świadczy inaczej :-)

Czy jest Pan w stanie zmusić Windows do wyświetlania na monitorze szerokogamutowym, tak samo we wszystkich aplikacjach? Nie. A więc co jest nie tak w kategorycznym stwierdzeniu, że się nie da?

A jak zmusić ColorSync żeby zdjęcia bez profilu mapował do sRGB a nie przestrzeni monitora? Da się? Proszę nie traktować tego jako atak, tylko normalne pytanie bez wytaczania dział i podtekstów. Nie znam ColorSynca w ogóle.

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
ale kłamstw to w moich wypowiedziach nie znajdziesz…. choćbyś nie wiem jak się starał….

No cóż, jeśli sprzeczne cytaty z Pańskich wypowiedzi nie wystarczą to podziękuję za dalszą polemikę.

ja poproszę które – i bardzo proszę o zacytowanie ich dokładnie z całym kontekstem wypowiedzi najpierw jednego cytatu a potem drugiego, koniecznie z kontekstem, ok?
potem sobie podyskutujemy na temat czy to było kłamstwo czy za wszelką cenę próbujesz mi takie wcisnąć.
o wirusach? ależ nie napisałem nigdzie, że nigdy w życiu nie miałem wirusa, nawet kiedyś 95 całe mi poleciało w kosmos, ale od wielu lat nie mam tego problemu mimo narażania mojego lapka na problemy bez zainstalowanego antywirusa
bo coś instalowałem? no wiesz…. Ty liczysz reinstalację nawet jak się kupi nowy komputer… ja kupowałem albo gołego lapka pod linuxa albo z preinstalowanym win i to wg Ciebie kłamstwo, bo przecież powiedziałem, że nic nie musiałem przeinstalowywać – no nie musiałem, robiłem sobie nowe środowisko pracy, różniły się od siebie, więc takie powielanie 1:1 jest bez sensu, ale jest… złapałeś. mnie…
pytałeś o to czy ostatnie 4 lata nie przeinstalowywałem systemu lub nie formatowałem dysku
formatowałem ich kilkanaście (ale żaden pod system) ale żadnego systemu nie musiałem przeinstalowywać, odkąd są zainstalowane to pracują, visty za pomocą jakiejś magicznej płytki zamieniły się w 7 bez konieczności reinstalacji – no chyba, że to była reinstalacja a ja zaliczyłem to do złej przegródki??

Member
saldi wrote:
a widzisz…. bo Ty cały czas o tych wirusach a ja cały czas o możliwościach ataku na mój komp, przejęcie uprawnień i zrobienie na nim co się chce….
tak, pojęciowo różnica, tak, wykonuje się inaczej, efekt ? taki sam….
ja chcę pokazać, że system nie jest bezpieczny a dostaję odpowiedź – a u Was biją Murzynów…

Niezupełnie. Mówię cały czas o różnicy w częstotliwości łapania czegoś niepożądanego na Win i OSX oraz konieczności profilaktyki, kontroli i wydatków na to. Że sparafrazuję Pana wypowiedź: na OSX nie ma… no nie ma… Gdzieniegdzie coś się na ten temat pisze, mówi o możliwych zagrożeniach, są w handlu nawet antywirusy na Maca, co jakiś czas “sponsorowane” wpisy tu i ówdzie… I co? Ano dalej nic nie ma… no nie ma…

saldi wrote:
tak ale ja mam jeszcze wybór innego, tańszego… i nie nie piszę, że lepszego, po prostu, tańszego

Zatem nie powinien Pan mieszać ceny jako argumentu. Komputery firmowe, w zasadzie dowolnej firmy kosztują podobnie. Składak jest tańszy, to oczywiste, ale nie jest komputerem z powyższej kategorii.

saldi wrote:
a co ma licencja do możliwości? zresztą poproszę zacytować CAŁOŚĆ mojej wypowiedzi na temat cen
to co robisz to właśnie takie manipulowanie tekstem, żeby wyszło na Twoje, Ty masz rację a ja kłamię i jakie mam prawo do porównywania wersji… napisałem chyba, że macos 10 Leopard (poprzednie pewnie też) jest tańszy od win 7? napisałem, wersja oem nie różni się w zasadzie niczym od boxa poza wspomnianą licencją oraz kanałem dystrybucji, i nie, nie porównuję ich, po prostu podałem, że wersja oem była tańsza, może nie była? nawet professional można było zgarnąć taniej, niewiele, przyznaję ale taniej

Proszę sobie zatem porównać czym się różnią poszczególne wersje i jakie ograniczenia ma OEM, bo mi już ręce opadają. Apple nie robi takich podziałów. Oferuje JEDNĄ wersję i to pełną, bez żadnego krojenia z licencją na zainstalowanie bez ograniczeń na WSZYSTKICH swoich komputerach obecnych i przyszłych. Ponadto nie trzeba przy byle przyczynie udowadniać, że system nie jest kradziony. Żadnych kodów, kluczy, aktywacji i innych bzdur.

Member
okuka67 wrote:
Ja patrzę z perspektywy fotografa i, jak już napisałem wcześniej, zawsze będzie miał u mnie priorytet sprzęt fotograficzny nad komputerowym. Różne niewygody użytkowania tego czy owego systemu można przeboleć. Natomiast braku pewnych rzeczy w torbie foto przeskoczyć się nie da. Piszę jako człowiek z ograniczonym budżetem, gdyby było inaczej kupiłbym oba systemy, zapłacił za ich profesjonalną kalibrację i po pewnym czasie sprzedał ten, który by mi mniej odpowiadał.

i kto wie, możliwe, że wybrałbyś maca
ale mógłbyś wybrać sam :)
postulowanego streszczenia niestety nie da się zrobić :)

Member
autofocus wrote:
A jak zmusić ColorSync żeby zdjęcia bez profilu mapował do sRGB a nie przestrzeni monitora? Da się? Proszę nie traktować tego jako atak, tylko normalne pytanie bez wytaczania dział i podtekstów. Nie znam ColorSynca w ogóle.

Jeśli aplikacja ma możliwość wydania takiego polecenia ColorSyncowi to można przez odpowiednią opcję w aplikacji. Jak słynny już tryb 1 Firefoxa i pokazane okienko dialogowe Photoshopa.

Member
Tom01 wrote:
Proszę sobie zatem porównać czym się różnią poszczególne wersje i jakie ograniczenia ma OEM, bo mi już ręce opadają. Apple nie robi takich podziałów. Oferuje JEDNĄ wersję i to pełną, bez żadnego krojenia z licencją na zainstalowanie bez ograniczeń na WSZYSTKICH swoich komputerach obecnych i przyszłych. Ponadto nie trzeba przy byle przyczynie udowadniać, że system nie jest kradziony. Żadnych kodów, kluczy, aktywacji i innych bzdur.

no dobrze, przecież temu nie zaprzeczam… ale istnienia licencji OEM się nie da zaprzeczyć….
w pierwszym zdaniu powiedziałem, ze win jest droższy…. zgadza się? jest?
dla zainteresowanych obcięciem kosztów istnieje coś takiego jak licencja oem – istnieje? tak ma ograniczenia, doskonale o tym wiem i pewnie dlatego jest tańsza, nawet plus minus trzykrotnie od pełnej…. nie rozumiem dlaczego nie mogę tego podać w zestawieniu… bo się różni licencją? no win od macos x różni się wszystkim to w zasadzie nie powinniśmy ich wcale porównywać….

Member
DominikH wrote:
oba systemy potrafią poprawnie wyświetlić kolory w tych aplikacjach, które to przewidują i są prawidłowo napisane.

A co w sytuacji trafienia na aplikację bez modułu zarządzania kolorem?

DominikH wrote:
na pececie potrzeba trochę wysiłku: można bowiem dobrać takie oprogramowanie, które kolor będzie wyświetlać prawidłowo

Już lepiej. Pod Windows jednak trzeba przebierać oprogramowanie które raczy działać.

DominikH wrote:
Czy ten wysiłek to taka wielka przeszkoda dla użytkowników Windows? Nie powiedziałbym.

Ilość problemów zgłaszanych przez ludzi temu jednak przeczy.

Member
DominikH wrote:
Dobrze, znowu stosujesz swoją nie prowadzącą do niczego konstruktywnego taktykę wycinania fragmentów z kontekstu, wprowadzania absurdalnych skrajności i dyskutowania nad ich sensem. Sens mojej powyższej wypowiedzi jest jasny (niestety nie dla Ciebie, ale tu trudno – ja mogę z tym żyć spokojnie): da się. Wiadomo co zrobić, żeby się dało. Można pracować spokojnie w Windows z w pełni zarządzanym kolorem w aplikacjach, jeśli się tego chce. Rzekoma przewaga Mac OS w tej kwestii jest bardzo wąska i równie subiektywna. Tyle na ten temat.

Zamiast rozwodzić się nad sensem cytowania, proszę o odpowiedź na proste pytanie: Co będzie w sytuacji trafienia na aplikację bez modułu zarządzania kolorem?

Member

Też się pobawię w wycinanie.

Tom01 wrote:
Pod Windows jednak trzeba przebierać oprogramowanie

Na szczęście jest z czego wybierać… Nie wszystkie systemy mają taki ogrom oprogramowania jak Windows

Member
Sauriel wrote:
Na szczęście jest z czego wybierać… Nie wszystkie systemy mają taki ogrom oprogramowania jak Windows

Z których ile ma moduły CM? Promil, procent?

Member
DominikH wrote:
Po to są osoby, które coś wiedzą z tej tematyki, żeby rzetelnie doradzać, a nie walić ściemę, że coś jest niemożliwe albo przynajmniej bardzo trudne do osiągnięcia.

A możliwe? Kurza noga potrafi Pan odpowiedzieć na proste pytanie? Jeszcze raz: Co w sytuacji trafienia na aplikację bez modułu CM? JEST MOŻLIWE ustawienie jej poprawnego wyświetlania?

Member
DominikH wrote:
Ma Lightroom, Machinery, FastStone i Firefox. Więcej do pracy nie potrzeba.

A co z resztą? Wyświetlanie będzie prawidłowe?

Member
Tom01 wrote:
saldi wrote:
a widzisz…. bo Ty cały czas o tych wirusach a ja cały czas o możliwościach ataku na mój komp, przejęcie uprawnień i zrobienie na nim co się chce….
tak, pojęciowo różnica, tak, wykonuje się inaczej, efekt ? taki sam….
ja chcę pokazać, że system nie jest bezpieczny a dostaję odpowiedź – a u Was biją Murzynów…

Niezupełnie. Mówię cały czas o różnicy w częstotliwości łapania czegoś niepożądanego na Win i OSX oraz konieczności profilaktyki, kontroli i wydatków na to. Że sparafrazuję Pana wypowiedź: na OSX nie ma… no nie ma… Gdzieniegdzie coś się na ten temat pisze, mówi o możliwych zagrożeniach, są w handlu nawet antywirusy na Maca, co jakiś czas “sponsorowane” wpisy tu i ówdzie… I co? Ano dalej nic nie ma… no nie ma…

i świetnie, ale żaden “sponsorowany” link, który podałem w celu wywołania paniki nie tyczył się wirusów tylko możliwości ataku na system i zrobienia mu kuku, dla mnie to dość istotny wyznacznik bezpieczeństwa systemu a próbujesz wcisnąć tutaj naokoło, że to najbezpieczniejszy system na świecie… do as/400 (iSeries) mu daleko a jednak i on poległ, wprawdzie czytając o złamaniu można było się dowiedzieć, że to warunku akademickie ale to potwierdza tylko, że nie ma systemów nie do złamania
wirusy to tylko jedno z dzisiejszych zagrożeń i to mam wrażenie coraz rzadszych, częściej wykorzystuje się dziury w oprogramowaniu systemu w celu wejścia i zrealizowania jakiś niecnych celów i tutaj mac wcale nie jest lepszy – staram się to powiedzieć a Ty mi o kłamstwach, bujdach, o sponsorowanych linkach… wiesz, apl dużo wydaje na PR, jak widać działa…
i nie oszukujmy się, mac to póki co nisza przynajmniej w Polsce, na świecie a szczególnie USA jest popularniejszy, urzędy i użytkownicy prywatni pracują głównie na win, serwery pracują na linux/unix, więc zainteresowanie hackerów jest tam gdzie można coś ukraść albo nabroić, po co pisać jakiś natywny wirus na określony system jak można ściągnąć sobie np Safari, zrobić reverse engineering i najprawdopodobniej ten sam błąd znajdziemy zarówno na win, macos 10, linux, unix… i tu zdrowy rozsądek użytkownika może pomóc, po co wirusować jakiś serwer jak można mu sprzedać DDoS-a i przestaje pracować…
serwerowe systemy nie pracują na aplach, tam też co chwila ktoś wykorzystuje jakąś dziurę mimo, że to wszystko na wg Ciebie odpornych na niebezpieczeństwa tego świata systemach unixopodobnych, teraz wyszedł macos x lion z opcjami serwerowymi, poczekamy, zobaczymy jak się to sprawuje….

Tom01 wrote:
saldi wrote:
tak ale ja mam jeszcze wybór innego, tańszego… i nie nie piszę, że lepszego, po prostu, tańszego

Zatem nie powinien Pan mieszać ceny jako argumentu. Komputery firmowe, w zasadzie dowolnej firmy kosztują podobnie. Składak jest tańszy, to oczywiste, ale nie jest komputerem z powyższej kategorii.

nie generalizuj słowa składak, można złożyć sobie taki sprzęt samemu, że wszystkie maki to złom
jeśli już podajesz sprzęt firmowy jako kategorię to co dostaję dodatkowo to testy zgodności, jakości itp, tego sam sobie nie mogę wystawić
ale to wcale nie musi gwarantować niczego poza zmniejszeniem prawdopodobieństwa źle działającego sprzętu już na dzień dobry – ale bywa wiadomo różnie, życie jest życie

Member

Jest taki klasztor, nie pamiętam nazwy niestety. Mnisi tam bodajże od XV czy XVI wieku prowadzą dyskusję. Nad jednym akapitem Biblii. Do dziś to trwa. :)
Chyba się nikt nie obraził, pozdrawiam :DDD

Member
Tom01 wrote:
DominikH wrote:
Ma Lightroom, Machinery, FastStone i Firefox. Więcej do pracy nie potrzeba.

A co z resztą? Wyświetlanie będzie prawidłowe?

Szczerze mówiąc się już zgubiłem. Powiedz mi jak zmusić Chrome do prawidłowego wyświetlania kolorów w OS X? Jak dla usera Windows, krok po kroku…

Member
DominikH wrote:
Tom, weź parę oddechów i poczekaj aż wyrówna Ci się ciśnienie. Wróć do fragmentów, w których mówię o absurdalnych przypadkach, o niepotrzebnym mieszaniu świadomego i nieświadomego korzystania z komputera, przeczytaj to uważnie i spróbuj dostrzec o czym tu rozmawiamy. Dziękuję.

Ależ ja nie mówię o żadnych absurdalnych przypadkach tylko o normalnych zwykłych sytuacjach. Parę aplikacji można sobie ustawić żeby wyświetlały poprawnie. Z nielicznymi wyjątkami, nawet te z modułami potrafią walić użytkownika po rogach. W tym wspomniane już Irfan, Faststone, XNView. CAŁA RESZTA bez modułów, na czele z systemowymi NIE DA SIĘ ustawić. Po prostu NIE DA SIĘ, choćby nie wiem jak Pan czarował.

Member
saldi wrote:
i świetnie, ale żaden “sponsorowany” link, który podałem w celu wywołania paniki nie tyczył się wirusów tylko możliwości ataku na system i zrobienia mu kuku, dla mnie to dość istotny wyznacznik bezpieczeństwa systemu a próbujesz wcisnąć tutaj naokoło, że to najbezpieczniejszy system na świecie… do as/400 (iSeries) mu daleko a jednak i on poległ, wprawdzie czytając o złamaniu można było się dowiedzieć, że to warunku akademickie ale to potwierdza tylko, że nie ma systemów nie do złamania
wirusy to tylko jedno z dzisiejszych zagrożeń i to mam wrażenie coraz rzadszych, częściej wykorzystuje się dziury w oprogramowaniu systemu w celu wejścia i zrealizowania jakiś niecnych celów i tutaj mac wcale nie jest lepszy – staram się to powiedzieć a Ty mi o kłamstwach, bujdach, o sponsorowanych linkach… wiesz, apl dużo wydaje na PR, jak widać działa…
i nie oszukujmy się, mac to póki co nisza przynajmniej w Polsce, na świecie a szczególnie USA jest popularniejszy, urzędy i użytkownicy prywatni pracują głównie na win, serwery pracują na linux/unix, więc zainteresowanie hackerów jest tam gdzie można coś ukraść albo nabroić, po co pisać jakiś natywny wirus na określony system jak można ściągnąć sobie np Safari, zrobić reverse engineering i najprawdopodobniej ten sam błąd znajdziemy zarówno na win, macos 10, linux, unix… i tu zdrowy rozsądek użytkownika może pomóc, po co wirusować jakiś serwer jak można mu sprzedać DDoS-a i przestaje pracować…
serwerowe systemy nie pracują na aplach, tam też co chwila ktoś wykorzystuje jakąś dziurę mimo, że to wszystko na wg Ciebie odpornych na niebezpieczeństwa tego świata systemach unixopodobnych, teraz wyszedł macos x lion z opcjami serwerowymi, poczekamy, zobaczymy jak się to sprawuje….

Jeszcze raz i powoli: I co z tego? Nie ma przypadków zawirusowania OSX? Praktycznie nie ma. Możliwości są? Są. Przekładają się na zwiększenie ilości zawirusowań? Nie. No to w czym problem?

PS. Poprzednie wersje OSX też miały “dodatek” przekształcający go na wersję serwerową.

saldi wrote:
nie generalizuj słowa składak, można złożyć sobie taki sprzęt samemu, że wszystkie maki to złom

Dobry żart…

autofocus wrote:
Szczerze mówiąc się już zgubiłem. Powiedz mi jak zmusić Chrome do prawidłowego wyświetlania kolorów w OS X? Jak dla usera Windows, krok po kroku…

Chrome wyświetla poprawnie. Nie znam Chrome, nie wiem czy można go zmusić do traktowania materiału nieotagowanego jako sRGB.

Member

Pozwolę sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie tego wątku.

Który system lepszy dla fotografa?

Ten, który już masz na dysku i umiesz się nim posługiwać. A jeśli nie masz systemu, kompa, dopiero szykujesz się do zakupu to weź ten, który już kiedyś obsługiwałeś. Albo taki, który posiada wielu Twoich kolegów – w razie problemów będziesz miał się do kogo zgłosić.

Zarówno windows jak i Mac OS poradzą sobie z wyświetleniem kolorów, na obu odpalisz photoshopa (nie każdą wersję, no ale cóż…). Internet też da się przeglądać z obu.

Member
DominikH wrote:
O, po uznaniu systemowego zarządzania kolorem w Windows, uznałeś też IrfanView za aplikację z zarządzaniem kolorem!

Żadnego uznania nie było. Co do Irfana, przecież dawno temu napisałem, że Irfan moduł ma tylko nie działa jak należy.

DominikH wrote:
System nie odwali roboty za programistów aplikacji. To dotyczy też Maca, chociaż być może w mniejszym stopniu, niż Windows.

Ale może nie utrudniać.

DominikH wrote:
Najlepszy na to dowód to Chrome, wałkowany przez nas raz po raz.

Jaki dowód? Na co dowód? To nic więcej jak żenująca próba “udowodnienia”, że jednak znajdzie się na Macu aplikacja źle wyświetlająca. Nici z tego. ŻADNA aplikacja na Macu nie wyświetla źle. ŻADNA. Ani nawet jeden program, z niezależnie jakiej dziedziny.

Member
Sauriel wrote:
Zarówno windows jak i Mac OS poradzą sobie z wyświetleniem kolorów

Windows – Tylko na wybranych aplikacjach, odpowiednio ustawionych.
OSX – Wszędzie i zawsze.

Member
Tom01 wrote:
Jeszcze raz i powoli: I co z tego? Nie ma przypadków zawirusowania OSX? Praktycznie nie ma. Możliwości są? Są. Przekładają się na zwiększenie ilości zawirusowań? Nie. No to w czym problem?

Jeszcze raz i powoli – ja nie mówię o wirusach tylko o BEZPIECZEŃSTWIE systemu i możliwości WŁAMANIA się do niego np w celu jego USZKODZENIA albo KRADZIEŻY jakiś danych albo MODYFIKACJI jakiś elementów
dotyczy to w zasadzie KAŻDEGO aktualnie działającego systemu podpiętego do sieci zarówno użytkownika końcowego (włamania przez przeglądarkę lub wystawione przez system usługi – tu często ratuje sprawę praca w jakiejś podsieci pilnowanej przez odpowiednie firewalle lub proxy) lub systemów serwerowych – niedawna kradzież danych z sony… przecież tam były unixy… no to jak im się to udało….
co z tego, że nie ma wirusów skoro kuku mogę dostać z innej strony?
skoro to nie jest problem dlaczego apl łata te dziury? przecież może tak zostawić… i tak się nikt nie włamie…
w win poważnym problemem bezpieczeństwa jest praca na nim na uprawnieniach administratora, tak instalują ten system zazwyczaj jacyś domorośli magicy, tak jest preinstalowany często i tak zostaje….
w unixach na root nikt nie pracuje – a przynajmniej nie taki “szeregowy” użytkownik ani nie usługi systemu
choć widziałem już w dużej firmie giełdowej, takie top 20 polskich firm na zainstalowanym tam oracle na win (dla nie wtajemniczonych taka baza danych) na tzw bazie produkcyjnej czyli tej zawierającej dane przedsiębiorstwa nadal domyślne hasła dostępowe dla administratora, które można przeczytać w dowolnej dokumentacji do tej bazy….no to w razie czego dziurawy był win czy oracle czy administratorzy?

Member
saldi wrote:
Jeszcze raz i powoli – ja nie mówię o wirusach tylko o BEZPIECZEŃSTWIE systemu i możliwości WŁAMANIA się do niego np w celu jego USZKODZENIA albo KRADZIEŻY jakiś danych albo MODYFIKACJI jakiś elementów
dotyczy to w zasadzie KAŻDEGO aktualnie działającego systemu podpiętego do sieci zarówno użytkownika końcowego (włamania przez przeglądarkę lub wystawione przez system usługi – tu często ratuje sprawę praca w jakiejś podsieci pilnowanej przez odpowiednie firewalle lub proxy) lub systemów serwerowych – niedawna kradzież danych z sony… przecież tam były unixy… no to jak im się to udało….
co z tego, że nie ma wirusów skoro kuku mogę dostać z innej strony?
skoro to nie jest problem dlaczego apl łata te dziury? przecież może tak zostawić… i tak się nikt nie włamie…
w win poważnym problemem bezpieczeństwa jest praca na nim na uprawnieniach administratora, tak instalują ten system zazwyczaj jacyś domorośli magicy, tak jest preinstalowany często i tak zostaje….
w unixach na root nikt nie pracuje – a przynajmniej nie taki “szeregowy” użytkownik ani nie usługi systemu
choć widziałem już w dużej firmie giełdowej, takie top 20 polskich firm na zainstalowanym tam oracle na win (dla nie wtajemniczonych taka baza danych) na tzw bazie produkcyjnej czyli tej zawierającej dane przedsiębiorstwa nadal domyślne hasła dostępowe dla administratora, które można przeczytać w dowolnej dokumentacji do tej bazy….no to w razie czego dziurawy był win czy oracle czy administratorzy?

I jeszcze raz: I co z tego? Jak to się przekłada na realne i praktyczne uciążliwości wirusów na OSX? Nijak. Jak nie było żadnego śmiecia w systemach tak nie ma. Pańskie wpisy o “możliwościach” to nic innego jak próba zmniejszenia różnicy o jakiej pisałem. Co z tego, że te możliwosci są, skoro cały czas nie ma problemu z wirusami?

Member

Tom01, chcesz mieć wirusy na Mac’u to wkrótce możesz mieć. Opowiadaj dalej jaki to Mac jest wspaniały, ludzie będą wybierali Mac’a, stanie się popularny, ataki na Mac’a staną się popularne i opłacalne. To już było powiedziane nie raz – bardziej się opłaca łamać systemy, których ktoś używa. Pojawią się użytkownicy Mac’a to atakowanie tego systemu stanie się opłacalne.

Member
Tom01 wrote:
DominikH wrote:
System nie odwali roboty za programistów aplikacji. To dotyczy też Maca, chociaż być może w mniejszym stopniu, niż Windows.

Ale może nie utrudniać.

jakaś kolejna ciekawostka, co win utrudnia programistom? masz różnorodność platform programistycznych, narzędzi, w przypadku macos 10 też jest w czym wybierać choć akurat ten natywny język i platforma dla macos x jest oparta na nieustandaryzowanym języku co niektórym przeszkadza, bo wprowadza nutkę niepewności jak się będzie pisać z kolejną wersją (osobiście tego języka nie lubię ale z kompletnie innych powodów), szkoda też, że programować na mobilne sprzęty można tylko na mac os, kto wie czy nie poszerzyłaby oferty programowej i ich popularności możliwość tworzenia aplikacji na innych platformach (technicznie to wykonalne), ale to polityka apla, ma do tego prawo
a programy są tak dobre jak dobry był programista, który go pisał, jeśli pisze program do wyświetlania grafiki i nie poczytał albo nie skonsultował co w tym temacie piszczy … nie użył odpowiednich funkcji… no ok, można to zrzucić na karb systemu, że nie jest idiotoprogramistoodporny ale możecie wierzyć bądź nie – przecież jestem wątkowym kłamcą – wyobraźnia programistów (a co za tym idzie ich możliwości do pisania kompletnie bzdurnego kodu) jest dość szeroka :)

Member
Sauriel wrote:
Tom01, chcesz mieć wirusy na Mac’u to wkrótce możesz mieć. Opowiadaj dalej jaki to Mac jest wspaniały, ludzie będą wybierali Mac’a, stanie się popularny, ataki na Mac’a staną się popularne i opłacalne. To już było powiedziane nie raz – bardziej się opłaca łamać systemy, których ktoś używa. Pojawią się użytkownicy Mac’a to atakowanie tego systemu stanie się opłacalne.

w USA jest mnóstwo maców, więc nie tu leży przyczyna.

Member
okuka67 wrote:
Sauriel wrote:
Tom01, chcesz mieć wirusy na Mac’u to wkrótce możesz mieć. Opowiadaj dalej jaki to Mac jest wspaniały, ludzie będą wybierali Mac’a, stanie się popularny, ataki na Mac’a staną się popularne i opłacalne. To już było powiedziane nie raz – bardziej się opłaca łamać systemy, których ktoś używa. Pojawią się użytkownicy Mac’a to atakowanie tego systemu stanie się opłacalne.

w USA jest mnóstwo maców, więc nie tu leży przyczyna.

ale nadal jest ich poniżej 10% (niektóre podają coś około 12%)
jeśli znasz inne statystyki to chętnie zobaczę, opieram się na tym co mam dostępne

Member
saldi wrote:
okuka67 wrote:
Sauriel wrote:
Tom01, chcesz mieć wirusy na Mac’u to wkrótce możesz mieć. Opowiadaj dalej jaki to Mac jest wspaniały, ludzie będą wybierali Mac’a, stanie się popularny, ataki na Mac’a staną się popularne i opłacalne. To już było powiedziane nie raz – bardziej się opłaca łamać systemy, których ktoś używa. Pojawią się użytkownicy Mac’a to atakowanie tego systemu stanie się opłacalne.

w USA jest mnóstwo maców, więc nie tu leży przyczyna.

ale nadal jest ich poniżej 10% (niektóre podają coś około 12%)
jeśli znasz inne statystyki to chętnie zobaczę, opieram się na tym co mam dostępne

nie znam, wiem, że jest popularny i tyle. Przy ilości komputerów w USA nawet te 12% to pokaźna grupa. Gdyby było to proste, już by się pewnie hakerzy nimi zajęli. To tak na logikę po prostu :)

Member
Tom01 wrote:
I jeszcze raz: I co z tego? Jak to się przekłada na realne i praktyczne uciążliwości wirusów na OSX? Nijak. Jak nie było żadnego śmiecia w systemach tak nie ma. Pańskie wpisy o “możliwościach” to nic innego jak próba zmniejszenia różnicy o jakiej pisałem. Co z tego, że te możliwosci są, skoro cały czas nie ma problemu z wirusami?

ustalmy jedno, włamanie a wirus – to jest to samo? czy nie? bo wprowadzasz użytkowników w błąd cały czas sugerując super bezpieczeństwo
a system jest tak samo dziurawy jak mniej więcej każdy inny
czy da się włamać na macos 10? tak da się
czy ktoś to zrobił? oczywiście, i nie wciskaj, że to artykuły sponsorowane, że wirusy piszą firmy antywirusowe żeby potem sprzedać antywirusy… chwila… piszą wirusy… to da się?
obecne zagrożenia to nie tylko wirusy, które sobie można złapać włączając do sieci, na wszystkie tego typu zagrożenia jest tak samo odporny jak win czy jak Ty twierdzisz tak samo nieodporny
na win da się spokojnie pracować bez obaw o włamania i na mac oczywiście również ale twierdzenie, że to najbezpieczniejszy system na świecie jest wprowadzaniem wszystkich w błąd, wystarczy wpisać w google hasła z tym związane i poczytać fora gdzie opisywane są wirusy, backdoory, trojany i podobne badziewia łącznie z podaniem kodu źródłowego (spora ich część to towar przeniesiony z linuxa) oraz sposobu infekowania, jakie elementy systemu są wykorzystywane itp

Member
saldi wrote:
ustalmy jedno, włamanie a wirus – to jest to samo? czy nie? bo wprowadzasz użytkowników w błąd cały czas sugerując super bezpieczeństwo

Piszę “wirus” aby nie pisać całego szeregu nazw programów które nie bardzo byśmy chcieli mieć na dysku.

saldi wrote:
a system jest tak samo dziurawy jak mniej więcej każdy inny

Tu popełnia Pan grubą nadinterpretację. Systemy unixopodobne zawsze były mniej dziurawe od Windows.

saldi wrote:
czy da się włamać na macos 10? tak da się
czy ktoś to zrobił? oczywiście, i nie wciskaj, że to artykuły sponsorowane, że wirusy piszą firmy antywirusowe żeby potem sprzedać antywirusy… chwila… piszą wirusy… to da się?
obecne zagrożenia to nie tylko wirusy, które sobie można złapać włączając do sieci, na wszystkie tego typu zagrożenia jest tak samo odporny jak win czy jak Ty twierdzisz tak samo nieodporny
na win da się spokojnie pracować bez obaw o włamania i na mac oczywiście również ale twierdzenie, że to najbezpieczniejszy system na świecie jest wprowadzaniem wszystkich w błąd, wystarczy wpisać w google hasła z tym związane i poczytać fora gdzie opisywane są wirusy, backdoory, trojany i podobne badziewia łącznie z podaniem kodu źródłowego (spora ich część to towar przeniesiony z linuxa) oraz sposobu infekowania, jakie elementy systemu są wykorzystywane itp

Mantra: I co z tego? Są dziury? Są. Wykorzystywane? Nie bardzo. Niechże Pan da spokój. Od przekonywania mnie jak to bardzo mam zagrożony system jakoś ilości wirusów u mnie nie przybyło. I jak sądzę mogę nadal pracować sobie spokojnie.

Member
saldi wrote:
najbezpieczniejszy system na świecie

to wyłączony ;-)

Member
okuka67 wrote:
saldi wrote:
okuka67 wrote:
w USA jest mnóstwo maców, więc nie tu leży przyczyna.

ale nadal jest ich poniżej 10% (niektóre podają coś około 12%)
jeśli znasz inne statystyki to chętnie zobaczę, opieram się na tym co mam dostępne

nie znam, wiem, że jest popularny i tyle. Przy ilości komputerów w USA nawet te 12% to pokaźna grupa. Gdyby było to proste, już by się pewnie hakerzy nimi zajęli. To tak na logikę po prostu :)

na logikę to właśnie nie bardzo :) już uzasadniam – i to oczywiście kłamstwo :) – a tak serio po prostu moje wnioski – prawda może być inna ale wcale nie jest to to, że macos 10 jest odporniejszy na ataki niż inne systemy
hakerzy jak ktoś zauważył (mówimy o tych co się tym interesują zawodowo, Chińczykach i podobnych a nie dzieciaki bawiące się Visual Basiciem na windowsach) interesują się tymi systemami, które oferują coś co można ukraść albo się dobrze “pokazać w towarzystwie”, korporacje mają systemy głównie na windowsach, całe, od serwerów po stacje robocze, szczególnie w USA, które tu przywołałeś, systemami “wystawionymi” na świat są głównie jakieś linuxy np tzw chmura Amazona i podobne – niska cena, możliwość doszlifowania pod własne potrzeby, unixy lub nawet windows (o serwerowych farmach postawionych na macos 10 nie słyszałem, ale chętnie się dowiem)
i na tych systemach znajduje się w zasadzie wszystko co interesuje hakerów, pieniądze w bankach, dane w “chmurach”, numery kart kredytowych w google, itunes, sony – ostatnio im tam sporo tego ukradli :) co tam trzyma 10 procent userów na kompach ich mało interesuje szczególnie, że teraz raczej próbuje się “łamać” ludzi a nie systemy, przyznać się, kto dostał maila – piszama w imienia banka WBK, poproszona o wysłanie passworda – Chińczycy czy inni próbują złapać frajerów….
łamie się też ogólne algorytmy bezpieczeństwa używane w internecie, podpisy, skróty, jeszcze niedawno uważane za bezpieczne MD5, SHA1 już są złamane a używane są nadal nie wiedzieć czemu, RSA używany np w komunikacji z bankami internetowymi jest uważany za nie do złamania ale nie dlatego, że się nie da – da się – ale dlatego, że nie ma na razie na ziemi takiego kompa, który by to zrobił w sensownym czasie, jest algorytm dla tzw komputera kwantowego (ale czy to cholerstwo powstanie… zobaczymy) ale jak powstanie…. no to musimy szybko myśleć nad nowymi algorytmami bezpieczeństwa
po co się włamywać do maca skoro jego właściciel trzyma dane kart kredytowych gdzieś w chmurze? albo ma konto w banku internetowym (same banki poprawiły bezpieczeństwo obecnie, niedawno jeszcze co niektóre to aż dziw bierze, że nikt tam nie wjechał…. a może wjechał tylko się o tym nie mówi) to też już trochę nie te czasy, że się miało komputer zamknięty w domu…. po co wirus w macu skoro złamano już zabezpieczenia np sieci 3G a także opracowano i napisano system umożliwiający zatwierdzenie transakcji kartą kredytową bez konieczności podania prawidłowego pinu, czyli ktoś kosi kasę idzie do sklepu, kupuje samochód i spada (a bank umyje ręce, przecież podany został pin? )
linux też kiedyś w dawnych czasach uchodził za super bezpieczny, i to się zmieniło a ma tylko – w Polsce – jakiś 1% użytkowników – za to sporo więcej na serwerach
hakerzy mają ciekawsze zajęcia niż walka z 5-10% użytkowników… to jakaś nisza dla nich
na razie, jeśli się proporcje zmienią to zobaczymy

Member
Tom01 wrote:
Mantra: I co z tego? Są dziury? Są. Wykorzystywane? Nie bardzo. Niechże Pan da spokój. Od przekonywania mnie jak to bardzo mam zagrożony system jakoś ilości wirusów u mnie nie przybyło. I jak sądzę mogę nadal pracować sobie spokojnie.

no ja na win też… od długiego czasu… od paru lat…. aaaaa, znowu skłamałem….
ależ ja nie mam zamiaru Cię przekonywać że masz tak strasznie zagrożony system jak Ty wciskasz mi….
staram się tylko stanowić przeciwwagę dla stwierdzeń o tym, że to system kompletnie bez tych problemów, bo jeszcze ktoś się da przekonać, tak, aktualnie takich problemów jest mniej ale nieprawdą jest, że nie ma ich wcale, przedstawiasz się jako doświadczony użytkownik to, ze zapożyczę od Ciebie potrafisz zadbać o swój system, skoro masz dużo komputerów to może stoją za jakimś routerkiem? to dość skutecznie ogranicza ilość możliwych ataków ale o tym zapewne wiesz i tłumaczyć Ci nie trzeba
a przy okazji widzę postęp już – doszliśmy, że jednak zagrożenia są, jeszcze parę stron wcześniej nie było ich wcale, to hiper bezpieczny system bez kompletnie żadnych dziur…

Member
Sauriel wrote:
saldi wrote:
najbezpieczniejszy system na świecie

to wyłączony ;-)

:) i to bez względu na to jakie ma logo na pudełku :)

Member
saldi wrote:
okuka67 wrote:
saldi wrote:
ale nadal jest ich poniżej 10% (niektóre podają coś około 12%)
jeśli znasz inne statystyki to chętnie zobaczę, opieram się na tym co mam dostępne

nie znam, wiem, że jest popularny i tyle. Przy ilości komputerów w USA nawet te 12% to pokaźna grupa. Gdyby było to proste, już by się pewnie hakerzy nimi zajęli. To tak na logikę po prostu :)

na logikę to właśnie nie bardzo :) już uzasadniam – i to oczywiście kłamstwo :) – a tak serio po prostu moje wnioski – prawda może być inna ale wcale nie jest to to, że macos 10 jest odporniejszy na ataki niż inne systemy
hakerzy jak ktoś zauważył (mówimy o tych co się tym interesują zawodowo, Chińczykach i podobnych a nie dzieciaki bawiące się Visual Basiciem na windowsach) interesują się tymi systemami, które oferują coś co można ukraść albo się dobrze “pokazać w towarzystwie”, korporacje mają systemy głównie na windowsach, całe, od serwerów po stacje robocze, szczególnie w USA, które tu przywołałeś, systemami “wystawionymi” na świat są głównie jakieś linuxy np tzw chmura Amazona i podobne – niska cena, możliwość doszlifowania pod własne potrzeby, unixy lub nawet windows (o serwerowych farmach postawionych na macos 10 nie słyszałem, ale chętnie się dowiem)
i na tych systemach znajduje się w zasadzie wszystko co interesuje hakerów, pieniądze w bankach, dane w “chmurach”, numery kart kredytowych w google, itunes, sony – ostatnio im tam sporo tego ukradli :) co tam trzyma 10 procent userów na kompach ich mało interesuje szczególnie, że teraz raczej próbuje się “łamać” ludzi a nie systemy, przyznać się, kto dostał maila – piszama w imienia banka WBK, poproszona o wysłanie passworda – Chińczycy czy inni próbują złapać frajerów….
łamie się też og