Strona główna Fora Foto Technika fotografowania Przekonajcie mnie do fotografowania w RAWach !

Przekonajcie mnie do fotografowania w RAWach !

Technika fotografowania

Member

Obecnie fotografuję z nastawionym aparatem na pliki JPM maxymalnej wielkości i najwyższej jakości. Przekonajcie mnie jakie zalety w stosunku do obecnych ustawień ma fotografowanie w RAWach ?! czy warto zmieniać.

Bo z tego co widzę, jest tylko problem np… każdy plik trzeba po koleii konwertowac w jakimś ograniczonym na 30 dni Photoshopie… i to jest duże i się wolno zapisuje :))

Keymaster

Wyjaśnienie nieortodoksyjne, niepoprawne politycznie: RAW-y są łatwiejsze. Suwaczki w rawerach łatwiej obsługiwać niż krzywe w Photoshopie. Efekt jest mniej precyzyjny, ale dla większości ludzi wystarcza.
Ale to jeszcze zależy czym focisz. Przy niektórych aparatach powodów używania RAW-a jest więcej niż przy innych.

Member
zdrowamarchewka wrote:
Obecnie fotografuję z nastawionym aparatem na pliki JPM maxymalnej wielkości i najwyższej jakości. Przekonajcie mnie jakie zalety w stosunku do obecnych ustawień ma fotografowanie w RAWach ?! czy warto zmieniać.

Tylko, że jak Ci zdjęcie nie wyjdzie, to plik jpg jest do wyrzucenia, bo raczej niewiele już z nim da się zrobić. A z RAW-em możesz zrobić niemalże wszystko, bo jest to tzw. cyfrowy negatyw. Taka jest podstawowa zaleta zapisywania zdjęć w RAW-ach.

zdrowamarchewka wrote:
Bo z tego co widzę, jest tylko problem np… każdy plik trzeba po koleii konwertowac w jakimś ograniczonym na 30 dni Photoshopie… i to jest duże i się wolno zapisuje :))

Jakaś totalna bzdura. Ale wynika to najwyraźniej z tego, że Ty jesteś najprawopodobniej zupełnie “zielony” w fotografii cyfrowej. Nigdy nie używałem Photoshopa, bo mnie na niego po prostu nie stać. Dodam więcej, już od dobrych kilkunastu lat nie używam też nawet Widows, bo mnie na niego też nie stać, a korzystanie z piratów, to jest po prostu złodziejstwo. Pracuję wyłącznie na darmowym i legalnym Linuksie, a zdjęcia obrabiam też w zupełnie darmowym i całkowicie legalnym GIMP-ie (jakby co, to jest też jego wersja pod Windows, darmowa również i legalna), który praktycznie w niczym nie ustępuje Photoshopowi. Z kolei same RAW-y obrabiam w programach dcraw i ufraw, które pięknie integrują się z GIMP-em. Mam więc piękny zestawik programów, które w zupełności do tego wszystkiego wystarczają, są darmowe i od razu legalne oraz działają bardzo szybko.
Jednym słowem trzeba się tylko trochę rozejrzeć, użyć wyszukiwarki i od razu przestaniesz marudzić.

Keymaster
fotoarte wrote:
Tylko, że jak Ci zdjęcie nie wyjdzie, to plik jpg jest do wyrzucenia, bo raczej niewiele już z nim da się zrobić. A z RAW-em możesz zrobić niemalże wszystko, bo jest to tzw. cyfrowy negatyw. Taka jest podstawowa zaleta zapisywania zdjęć w RAW-ach.

Jeśli JPEG jest do wyrzucenia, to praktycznie zawsze RAW także. RAW daje nieco większą rozpiętość tonalną – troszeczkę w światłach i nieco więcej w cieniach. Resztę modyfikacji dokonywanych na RAW-ie da się też zrobić na JPEG-u, tylko… trzeba się męczyć krzywymi, po kanałach, próbkować, a nie suwaczkami sobie suwać.
Oczywiście przy założeniu, że aparat nie psuje JPEG-ów – nie aplikuje podkręcania kontrastu i wyostrzania, co niektóre robią zawsze, nawet na ustawieniach teoretycznie neutralnych.

fotoarte wrote:
GIMP-ie (jakby co, to jest też jego wersja pod Windows, darmowa również i legalna), który praktycznie w niczym nie ustępuje Photoshopowi.

No, to niestety przestało być prawdą jakieś dwa Photoshopy temu (jakieś 3 lata temu). Obróbka plików 16-bitowych, funkcja shadow/highlight, lepsza obsługa krzywych, HDR-y, narzędzia do retuszu, bardziej zaawansowana obsługa warstw – to wszystko pojawiło się względnie niedawno i jednak jest bardzo przydatne przy obróbce fotografii. I niestety GIMP tutaj zaczął tracić do Photoshopa.

Member
Piotr wrote:
Jeśli JPEG jest do wyrzucenia, to praktycznie zawsze RAW także. RAW daje nieco większą rozpiętość tonalną – troszeczkę w światłach i nieco więcej w cieniach. Resztę modyfikacji dokonywanych na RAW-ie da się też zrobić na JPEG-u, tylko… trzeba się męczyć krzywymi, po kanałach, próbkować, a nie suwaczkami sobie suwać.

W związku z tym, po co sobie utrudniać życie, jak można je sobie ułatwić. Po co męczyć sie na jpg-ach, jak można o wiele łatwiej zrobić to samo na raw-ach?

Piotr wrote:
Oczywiście przy założeniu, że aparat nie psuje JPEG-ów – nie aplikuje podkręcania kontrastu i wyostrzania, co niektóre robią zawsze, nawet na ustawieniach teoretycznie neutralnych.

Nigdy nie ma stuprocentowej pewności. W związku z tym lepiej pracować na cyfrowych negatywach niż na cyfrowych pozytywach.

Piotr wrote:
No, to niestety przestało być prawdą jakieś dwa Photoshopy temu (jakieś 3 lata temu). Obróbka plików 16-bitowych, funkcja shadow/highlight, lepsza obsługa krzywych, HDR-y, narzędzia do retuszu, bardziej zaawansowana obsługa warstw – to wszystko pojawiło się względnie niedawno i jednak jest bardzo przydatne przy obróbce fotografii. I niestety GIMP tutaj zaczął tracić do Photoshopa.

Nie jestem tego pewien, co piszesz, ale nawet gdyby, to GIMP ma jeden podstawowy atut. Jest bowiem darmowy, w przeciwieństwie do Photoshopa, za którego trzeba “wybulić” sporo kasiory, jeśli nie chce się być złodziejem używającym piratów.

Keymaster
fotoarte wrote:
W związku z tym, po co sobie utrudniać życie, jak można je sobie ułatwić. Po co męczyć sie na jpg-ach, jak można o wiele łatwiej zrobić to samo na raw-ach?

Zgadza się. To jest właśnie główny atut RAW-ów, zwłaszcza dla osób nie mających dużych umiejętności w posługiwaniu się programami graficznymi. Jeśli ktoś jest dobry w obróbce, to poradzi sobie z JPEG-iem uzyskując lepszy efekt – nie ma programów do RAW-ów, które by pozwalały na precyzyjną obróbkę. Sytuacje, gdy RAW jest niezbędny, są dość specyficzne (śłub na przykład)

fotoarte wrote:
Nigdy nie ma stuprocentowej pewności. W związku z tym lepiej pracować na cyfrowych negatywach niż na cyfrowych pozytywach.

No nie, dość łatwo sprawdzić, czy aparat który mamy, pozwala ustawić neutralne JPEG-i bez poprawek. Canony 350/400D mają ustawienia naprawdę neutralne, a Minolty 5D/7D i Sony ALfa 100 w najbardziej neutralnym ustawieniu trochę podbijają kontrast. Nie zawsze to jest problem, ale jak walczymy z dużym kontrastem albo robimy na wysokim ISO, takie podbicie pogłębia problemy.

fotoarte wrote:
GIMP ma jeden podstawowy atut. Jest bowiem darmowy, w przeciwieństwie do Photoshopa, za którego trzeba “wybulić” sporo kasiory, jeśli nie chce się być złodziejem używającym piratów.

Zgadza się i większości sytuacji wystarczy, ale czasem osiągnięcie tego samego efektu jest w GIMP-ie żmudne (kontrolowane rozjaśnienie cieni, do czego służy shadow/highlight w PS), a czasem…, hm, jak sobie radzisz ze scenami niskontrastowymi? Normalnie to należałoby zrobić RAW-a, skonwertować go do 16 bitów i później te 16 bitów rozciągać krzywymi, żeby zwiększyć kontrast, ale nie doprowadzić do posteryzacji (“schodkowych” przejść tonalnych). Tylko GIMP nie ma 16 bitów…

Member

Panowie nie ma co się sprzeczać nad wyższością PS czy GIMPA, prawda jest taka, że każdy lubi to co ma i do czego się przyzwyczai. Ja osobiście wole PS ale znam wielu, którym GIMP wystarcza.

Jeżeli chodzi o RAWy:
– używaj tego formatu jeżeli focisz w ciężkich warunkach pogodowych i oświetleniowych (śluby, koncerty, czasami
portret)
– jeżeli zajmujesz się reporterką lub krajobrazami wystarczą Ci JPGi

Member
segl wrote:
Panowie nie ma co się sprzeczać nad wyższością PS czy GIMPA, prawda jest taka, że każdy lubi to co ma i do czego się przyzwyczai. Ja osobiście wole PS ale znam wielu, którym GIMP wystarcza.

Zupełnie się z Tobą zgadzam.

segl wrote:
Jeżeli chodzi o RAWy:
– używaj tego formatu jeżeli focisz w ciężkich warunkach pogodowych i oświetleniowych (śluby, koncerty, czasami
portret)
– jeżeli zajmujesz się reporterką lub krajobrazami wystarczą Ci JPGi

A ja mimo wszystko wszystkie swoje zdjęcia robię w RAW-ach, bo nigdy nic nie wiadomo, czyli nigdy nie wiadomo kiedy przyda się RAW.

Member
fotoarte wrote:
A ja mimo wszystko wszystkie swoje zdjęcia robię w RAW-ach, bo nigdy nic nie wiadomo, czyli nigdy nie wiadomo kiedy przyda się RAW.

ja też preferuje RAWy ale moja D50’ka w serii robi tylko 3 a JPG 10 więc jak potrzebuje szybkie foty to tylko JPG wchodzi w grę, mam nadzieje że niedługo zmienie na D200 to wtedy na 100% tylko RAWy

Member

najważniejsza sprawa: przy obróbce RAW’a nie tracimy tyle na jakości zdjęcia, co przy tych samych operacjach miało by miejsce w przypadku JPG, a efekt obróbki jest zazwyczaj dużo lepszy. Spróbujcie zwiększyć(zmniejszyć) ekspozycję już zrobionego zdjęcia w Raw’ie o 1 lub 2 EV, a poźniej to samo z JPG.
Przykład:
rawjpgro7.th.jpg

Zmiana jest może niewielka, ale już widać, że w JPG wystąpiły pewne przebarwienia i wypalenia niektórych obszarów.
To tylko jeden z przykładów:)

Osobiście sam używałem JPG, jednak jakiś czas temu przekonałem się co do przewagi RAW’a i staram się używać tylko tego formatu, co nie znaczy wcale, że uważam JPG za tandetę, wręcz przeciwnie, jednak by otrzymać zdjęcie naprawdę wysokiej jakości, to (wg mnie) – RAW Rules:)

Member

Wydaje mnie się że nikt jeszcze nie napisał o możliwości ustawienia WB po zrobienii zdjęcia, jak mamy zły WB w jpgu to po ptokach. Pozatym jak z jpga nigdy nie wyciśniemy tyle szczegółów z cieni i ze świateł co w rawie…

Keymaster
Larson wrote:
Wydaje mnie się że nikt jeszcze nie napisał o możliwości ustawienia WB po zrobienii zdjęcia, jak mamy zły WB w jpgu to po ptokach.

Da się i w JPEG-u poprawić, nawet bardziej skutecznie, bo preset na żarówkę nie załatwia wcale sprawy – żarówka żarówce temperaturą barwową nie równa, a jeśli jeszcze mamy światło mieszane, to nam suwaczków w rawerze zabraknie. O poprawianiu balansu bieli w JPEG-ach był w FVd w numerze 5/2006 (Bielszy odcień bieli)
Choć oczywiście regulacja tego w RAW-ach jest prostsza, szybsza i w sporej części sytuacji w zupełności wystarczająca.

Larson wrote:
Pozatym jak z jpga nigdy nie wyciśniemy tyle szczegółów z cieni i ze świateł co w rawie…

To też nie jest takie proste. Jeśli te szczegóły widzimy gołym okiem na zdjęciu prosto z aparatu, to wyciągniemy je ładnie i z RAW-a, i z JPEG-a. Z RAW-a wyciągniemy natomiast szczegóły na zdjęciu, gdzie na pierwszy rzut oka jest czarna plama. Choć tutaj kwestia ile tych szczegółów wyciągniemy jest sprawą naszej tolerancji. Dość szybko zamiast szczegółów pojawia struktura matrycy (taka drobna krateczka). RAW daje trochę większą rozpiętość tonalną, ale przesadnie duży zapas to nie jest. Twierdzenie, że z całkiem od czapy naświetlonego zdjęcia dzięki RAW-owi da się uzyskać poprawną ekspozycję i dobrą jakość to legendy.
Douglas Kirkland (http://www.douglaskirkland.com), który hi-keya ani low-keya się nie boi, nie używa RAW-a. Naświetla jak należy, pamięta o ustawieniu balansu bieli i twierdzi, że kiedyś dokładnie sprawdzał różnice w jakości między RAW-em i JPEG-iem i wyszło mu, że jest tak mała, że w żaden sposób nie wyjdzie na odbitkach.

Member

… na co w aparacie klisza – RAW to cyfrowy negatyw od tego się zaczyna fotografia – następnie cyfrowa ciemnia – wyjście plik TIFF.
JPG naprawdę po przejściach w cyfrowej ciemni jest zniszczony. taka jest róznica między RAW em a JPG jak fotografią a zdjęciem.
Jeśli fotografujesz a masz RAW zapomnij o JPG, jeśli robisz zdjęcia i niezależy ci na jakości używaj JPG.

Keymaster
gregorius wrote:
JPG naprawdę po przejściach w cyfrowej ciemni jest zniszczony.

Jesteś w stanie to udowodnić? JPEG jest destrukcyjny albo przy wybraniu silnej kompresji albo przy wielokrotnej rekompresji. Czyli jeśli wracasz do obróbki zdjęcia w wielu sesjach, to za każdym razem zapisując plik jako JPEG rzeczywiście pogorszysz jakość. Natomiast jeśli zdjęcie z aparatu obrabiasz raz, uzyskujesz optymalny efekt i zapisujesz jako JPEG z minimalną kompresją, to nie masz żadnych strat. Jeśli planujesz coś jeszcze później robić ze zdjęciem (skalować, wyostrzać do wydruku itp.), to wtedy rzeczywiście lepiej zapisać plik jako TIFF.

gregorius wrote:
Jeśli fotografujesz a masz RAW zapomnij o JPG, jeśli robisz zdjęcia i niezależy ci na jakości używaj JPG.

Tak naprawdę to RAW najbardziej by się przydał tam, gdzie go przeważnie nie ma – w kompaktach. Tam przeważnie użytkownik skazany jest na JPEG-a z pociągniętym kontrastem, silnym wyostrzeniem, a do tego jeszcze siła kompresji JPEG-a jest praktycznie zawsze zbyt duża. Taki JPEG z aparatu rzeczywiście jest zmasakrowany przez wewnętrzną obróbkę kompaktu. Jeśli natomiast mamy lustrzankę, fotografowana scena ma normalny kontast i mamy wybrany dużego JPEG-a z minimalną kompresją, różnice w informacjach na zdjęciu będą praktycznie nieistotne.

gregorius wrote:
taka jest róznica między RAW em a JPG jak fotografią a zdjęciem.

Czyli terminologiczna?

Member

Największym problemem z JPGami jest uzyskanie naprawdę dużych odbitek – pompowanie JPGów do dużych rozmiarów zawsze powoduje artefakty i nienaturalny wyględ, bo JPGi są wyostrzane szybkimi i niedoskonałymi algorytmami, niedostosowanymi do tego, co zawiera dane zdjęcie. Do tego, wyostrzane są na zbyt wczesnym etapie, bo jeszcze przed wyinterpolowaniem ostatecznej rozdzielczości… Jeśli nie musimy uzyskiwać ekstremalnie dużych rozdzielczości, ani nie dokonujemy naprawdę głębokich korekt, jakość JPG-a jest w wiekszości przypadków wystarczająco dobra. Oczywiście mówię o prawidłowo naświetlonych JPG-ach, z wyłaczoną agresywną obróbka na poziomie aparatu. A zepsute zdjecia na pewno łatwiej “uratować”, mając do dyspozycji RAW, ale jeszcze lepiej pomyśleć zanim zepsuje się zdjęcie…;)

Keymaster
jaad75 wrote:
JPGi są wyostrzane szybkimi i niedoskonałymi algorytmami, niedostosowanymi do tego, co zawiera dane zdjęcie. Do tego, wyostrzane są na zbyt wczesnym etapie, bo jeszcze przed wyinterpolowaniem ostatecznej rozdzielczości…

Nie zawsze są wyostrzane w aparacie. To jest problem kompaktów, gdzie nie da się uzyskać neutralnego JPEG-a, natomiast w lustrzankach Canona można mieć JPEG-i bez ostrzenia i bez podbicia kontrastu. W Minoltach/Sony ostrzenie też dawało się wyłączyć, aczkolwiek lekkie podbicie kontrastu zawsze było.

Member

Zawsze są trochę wyostrzane – taka jest natura JPGów, ale nie o to mi chodzi… Trzeba wiedzieć, że JPGi przygotowane pod dalszą obróbkę powinny być jak najbardziej miękkie i niskokontrastowe, czyli praktycznie nie nadające się do ogladania bez obróbki… Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę…

Member

Chciałbym abyście to przeczytali a potem dyskusja typu co jest lepsze RAW czy JPG, chociaż tak naprawdę to pytanie jest naprawdę jak dla Mnie dziwne.

Autor tego artykułu jest naprawdę znawcą w tym temacie.
http://canon-board.info/showthread.php?t=12828

Member

tak tutaj dyskutujecie… to powiedzcie mi dlaczego zawodowcy uzywaja rawa? wiadomo ze to lepsza jakosc i nikt tego nie podwazy. i do duzych wydrukow tez tylko raw… i ciekawe jak idealnie poprawic balans bieli w jpg bez utraty jakosci :)

Member

To znaczy którzy zawodowcy? Bo prawdziwy zawodowiec, a nie “zawodowiec”, to jest za bardzo zajęty, żeby później każdego rawa wywoływać. On ma dostać od razu zdjęcie takie, jak ma być. Dlatego jest zawodowcem, że umie ustawić oświetlenie tak, żeby później nic nie trzeba było ciągnąć ani ratować.
O poprawianiu balansu bieli w JPEG-ach był w FVd w numerze 5/2006 (Bielszy odcień bieli)

Member

Zawodowiec to osoba zarabiająca na swoich fotach, sądze ze w dobie takiej techniki napewno robią fotki w Raw . Zawsze jest coś poprawiają i obrabiają , skoro jest taka możliwość. Sądzę Ewo że i twoje fotki w galerii wykonałaś w właśnie w formacie Raw.
Pozdrawiam.

Member

gregorius, zawodowcy bardzo często robią JPGi – np. wszyscy znani mi reporterzy robią wyłącznie JPGi. Znam również fotografów studyjnych i ślubnych, którzy robią wprawdzie zapis równoległy RAW+JPG (na dwie karty), ale i tak później nie mają czasu obrobić RAWów i idą one tylko do archiwum, bo klientom w większości przypadków wystarczają zgrubnie obrobione JPGi…

Member

Zgadzam się z tobą Jaad75 reportaż najpewniej Jpg – em , klientom przeważnie daje się tylko przygotowane Jpgi, Raw to oczywiście “baza” która tylko zostaje u fotografa, swoją drogą drążąc ten temat można w nieskończoność, ponieważ w dobie dzisiejszego sprzętu i możliwości można już stwożyć dwie dziedziny jak i zacząć nowy równie ciekawy wątek – “fotografia a fotografika” ciekaw jestem jak forumowicze postrzegają te dwie dziedziny , kto za, kto przeciw, czy warto iść drogą cyfrową czy jednak tradycja. Ja sam niewiem, lubię obrabiać , fascynuje mnie integracja w fografię z drugiej strony bardzo lubię oglądać stare tradycyjne fotografie, a jakie jest wasze zdanie?

Member
gregorius wrote:
Sądzę Ewo że i twoje fotki w galerii wykonałaś w właśnie w formacie Raw.
Pozdrawiam.

Jedną tak, bo oświetlenie było trudne – na jednej scenie i ostre światło słoneczne, i głęboki cień. Drugą nie.
RAWów używam tylko gdy to konieczne – właśnie przy kłopotliwym oświetleniu i świadomości, że trzeba będzie ostro wyciągać cienie (naprawdę ostro, a nie tak troszkę) i generalnie, gdy rozpiętość tonalna sceny jest za duża. A i to często się okazuje, że raw to za mało i robię potem hdra z kilku jpegów…
Z tych zdjęć https://www.dfv.pl/gallery/members/Piotr.html żadne nie było z RAW-a – na podczerwonych lepsze efekty się uzyskuje ustawiając balans bieli przed wykonaniem zdjęcia, a wejście do grobowca Tholosa bez problemu dało się wyciągnąć z JPEG-a.

Member

… No cóz myślę że autor tego postu dokonał już wyboru w jakim formacie będzie fotografował.

Member

Od 30 miesięcy eksploatuję cyfraki kompaktowe, wykonałem ok. 9.000 fotek – wyłącznie w jpg -plus pare tysięcy wideoklipów i jakoś nigdy nie odczułem braku RAW ani stabilizacji optycznej lub choćby cyfrowej. Obecny aparacik także nie ma RAW, a stabilizacja cyfrowa przydaje się głównie do filmowania w trudnych warunkach malutkim kompaktem Benq C740i
Z doświadczenia wiem, że nawet najprostszym kompaktem cyfrowym, mając minimum pojęcia o fotografowaniu, praktycznie nie da się wykonać zupełnie zepsutego zdjęcia, nadającego się tylko do skasowania. Pomijam tu “złośliwość rzeczy martwych- sprzętu”, awarię, nieumiejętność skierowania obiektywu we właściwym kierunku, stale drżące rączki, pijaństwo, naćpanie fotoamatora. Ten RAW to taki bajer, aby wcisnąć klientom coś zupełnie niepotrzebnego nawet zaawansowanemu fotoamatorowi (podkreślam – FOTOAMATOROWI), a co znakomicie podnosi cenę sprzętu na półce sklepu.
W sytuacjach wątpliwych, większość nawet najtańszych cyfraków (mój model Benq kosztuje zaledwie 380 zł i posiada taka opcję) posiada opcję AEB -automatycznego stopniowania ekspozycji. W krytycznych warunkach można wykonać kilka jpg, z których więcej ostatecznych efektów uzyskamy, niż z jednego pliku RAW, który zresztą zajmie dużo więcej miejsca na karcie pamięci i znakomicie skomplikuje obsługę podczas szybkich sesji foto, a potem obróbkę fotek w PC.

Reasumując: stosunkowo rzadkie (w praktyce) korzystanie przez fotoamatora z RAW stawia pod znakiem zapytania taki kosztowny bajer, lepiej za takie wątpliwe udogodnienie nie przepłacać w cenie kompaktu cyfrowego. Często -o zgrozo- możliwość zapisu w RAW idzie w parze z koniecznością używania kart xD – bo tylko takie przewiduje producent super drogiego kompaktu…

Member

Bravo, niesamowita odpowiedz !!!

Member
gregorius wrote:
Bravo, niesamowita odpowiedz !!!

Też mi się podoba. Jak widać 30 miesięcy eksploatacji to jednak zbyt krótko…;)

Member

Wprawdzie uważam sie za skromnego amatora bez wiekszych aspiracji ale sie włącze w tej kwestii. Wielokrotnie doświadczyłem iż na potrzeby pokazania swoich zdjeć w galerii internetowej zapis w RAW jest abolutnie zbędny. Nie widać na końcu żadnej różnicy po kompresji w nalepszej jakośći jpg i zapisie w RAW. Bywa także zazwyczaj żę w programie do edycji RAW nie mam nic do zrobienia. Słuzy jako konwerter do TIFF/jpg. Jako amator nie mam potrzeby fotografowania gdy warunki świetlne są złe.

Member

“W krytycznych warunkach można wykonać kilka jpg, z których więcej ostatecznych efektów uzyskamy, niż z jednego pliku RAW”

takie zabiegi nadają się tylko do ujęć statycznych przy portrecie, lub dokumencie idze w łeb ta filozofia.

fotografowanie w trybie RAW pozwala na lepszą kontrolę nad uzyskanym efektem, bo plik taki posiada minimum 12 bitów, zamiast 8 w JPG, ma to znaczenie przy wprowadzaniu korekcji takich jak np Balans Bieli, który bardzo rzadko idealnie jest ustawiany przez aparat. Można też uzyskać dzięki temu większą rozpiętość tonalną, lepszą kolorystykę, lepszą jakość przy odbitce na papierze. Trzymając plik Raw zawsze można powrócić do surowego pliku i “wywołać” rawa raz jeszcze inaczej, co czasem się przydaje, nie wspominając już o korekcji naświetlania, pełnej kontroli nad ostrością obrazu, kontrastem, nasyceniem, większymy możliwościami krzywej. Ostatnio fotografowałem tylko w jpg przez dwa miesiące ze względu na ograniczony dostęp do komputera (wakacje) po powrocie okazało się że część zdjęć jest przez to zniszczona i gdybym zrobił je w Rawach bez problemu bym je skorygował. To był ostatni raz kiedy przełączyłem tryb zapisu na JPG, zdjęć mi już nikt nie wróci, ale mam nauczkę.
Korzystając z JPG skazujesz się na widzimisię aparatu, fotografując w RAW masz pełną kontrolę nad efektem końcowym, można to przyrównać analogicznie do fotografii analogowej, gdzie mamy wybór oddać klisze do labu, lub wywołać ręcznie w ciemni w razie potrzeby wprowadzając odpowiednie korekty.
Karty teraz są pół-darmo, powstały świetne programy do wywoływania rawów, więc wszelka problematyka związana z korzystaniem z nich zanika, ale wybór należy do fotografa, znam ludzi, którzy mając możliwość fotografowania w RAW wybierają i tak JPG – ja do nich NIE należe.

Member

“Bo z tego co widzę, jest tylko problem np… każdy plik trzeba po koleii konwertowac w jakimś ograniczonym na 30 dni Photoshopie… i to jest duże i się wolno zapisuje :))”

W tej chwili jest wiele programów, które umożliwiają zbiorowe wywoływanie kilku na raz rawów, w Adobe Camera Raw, też jest taki algorytm

Ewa napisała:
“To znaczy którzy zawodowcy? Bo prawdziwy zawodowiec, a nie “zawodowiec”, to jest za bardzo zajęty, żeby później każdego rawa wywoływać. On ma dostać od razu zdjęcie takie, jak ma być. Dlatego jest zawodowcem, że umie ustawić oświetlenie tak, żeby później nic nie trzeba było ciągnąć ani ratować.
O poprawianiu balansu bieli w JPEG-ach był w FVd w numerze 5/2006 (Bielszy odcień bieli)”

Zawodowcy nie mogą sobie pozwolić na słabszą jakość, dlatego, że dostają za to kasę, i nie mogą odwalić fuszerki, chyba że to właśnie tacy “zawodowcy”, dlatego fotografowie tacy niemal ZAWSZE używają trybu RAW, zamiast oszczędzać na jakości, chyba że mówimy o fotografach reporterach, gdzie jakość zdjęcia jest mniej istotna niż czas jego dostarczenia i to co na nim się znajduje (sytuacja, moment), wtedy wielu reporterów używa JPG.

jaad75 napisał: “zawodowcy bardzo często robią JPGi – np. wszyscy znani mi reporterzy robią wyłącznie JPGi. Znam również fotografów studyjnych i ślubnych, którzy robią wprawdzie zapis równoległy RAW+JPG (na dwie karty), ale i tak później nie mają czasu obrobić RAWów i idą one tylko do archiwum, bo klientom w większości przypadków wystarczają zgrubnie obrobione JPGi…”
Co do reportażu zgadzam się, tam trochę inne zasady panują, więc jest to zrozumiałe natomiast współczuje klientom, rolą fotografa ślubnego jest dostarczenie jak najlepszych zdjęć ślubnych – i nie chodzi tutaj tylko o wartośc jakości, fakt, że klientom “wystarczają” JPG jest spowodowany tym, że przeciętne przyszłe małżeństwo nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji i ufa ślepo fotografowi, natomiast pewne jest że zdjęcia te są na całe życie i rolą fotografa jest, aby były jak najlepsze, oddawanie odbitek z JPG, bo się “nie ma czasu” jest wykorzystywaniem faktu niewiedzy klienta zresztą często stosowanym i odwalaniem tandety. Stąd pojawiają się oferty “fotografów” ślubnych za 200 zł, szkoda tylko, że małżeństwo takie płacąc pieniądze oczekuje profesjonalnych zdjęć a otrzymuje tandete.. niewiele lepszą od tego gdyby dali aparat szwagrowi, bo często wśród takich “fotografów” za 200 zł poza słabą jakością można zobaczyć karygodne błędy w naświetleniu, kompozycji, nie mówiąc już o 0% inwencji twórczej, aby zdjęcia były orginalne.
Podobnie ma się sprawa ze studiem, ale rozumiem, że chodzi o fotografię studyjną modelek, gdzie wykorzystywany jest ten sam fakt niewiedzy klienta.
Inaczej sprawa może się mieć w fotografii studyjnej przedmiotów np do celów ulotek marketu, gdzie fakt jakości technicznej nie jest na tyle istotny.

Piotr napisał
“Jesteś w stanie to udowodnić? JPEG jest destrukcyjny albo przy wybraniu silnej kompresji albo przy wielokrotnej rekompresji. Czyli jeśli wracasz do obróbki zdjęcia w wielu sesjach, to za każdym razem zapisując plik jako JPEG rzeczywiście pogorszysz jakość. Natomiast jeśli zdjęcie z aparatu obrabiasz raz, uzyskujesz optymalny efekt i zapisujesz jako JPEG z minimalną kompresją, to nie masz żadnych strat. Jeśli planujesz coś jeszcze później robić ze zdjęciem (skalować, wyostrzać do wydruku itp.), to wtedy rzeczywiście lepiej zapisać plik jako TIFF.”

Nie jest to do końca prawda, każda ingerencja photoshopa w plik jest tak jakby otwarciem go i zapisaniem na nowo, np zatwierdzenie pare razy “levels”, czy “curves” i powoduje znaczne utraty w przejściach tonalnych obrazu, na dowód podaje linka gdzie jest to łopatologicznie wyjaśnione z przykładem, który każdy może sobie sam wykonać:
http://canon-board.info/ showthread.php?t=19818

“Tak naprawdę to RAW najbardziej by się przydał tam, gdzie go przeważnie nie ma – w kompaktach. Tam przeważnie użytkownik skazany jest na JPEG-a z pociągniętym kontrastem, silnym wyostrzeniem, a do tego jeszcze siła kompresji JPEG-a jest praktycznie zawsze zbyt duża. Taki JPEG z aparatu rzeczywiście jest zmasakrowany przez wewnętrzną obróbkę kompaktu. Jeśli natomiast mamy lustrzankę, fotografowana scena ma normalny kontast i mamy wybrany dużego JPEG-a z minimalną kompresją, różnice w informacjach na zdjęciu będą praktycznie nieistotne.”

Nie zupełnie się zgadzam z tym stwierdzniem, kompakt sam w sobie jest ograniczający i w 99,9% przypadków ma większe problemy niż wynikające z formatu pliku np abberacje chromatyczne, sferyczne, za duża głębia ostrości, marnej jakości szkło, ciemne szkło, miniaturowa (fizycznie) matryca. GŁÓWNE niedogodności w kompaktach jeśli chodzi o jakość zdjęć wynikają nie z algorytmów wyostrzających i odszumiających, a z fizycznej wielkości matrycy, która jest wielkości paznokcia, przez to jest mniej światłoczuła, a potrzebuje większych prądów, co powoduje większe napięcia na samej matrycy i miniaturowe spięcia powodujące np szum na już takich wartościach iso jak np ISO 100.
Wszczepiona “na lewo” (zchackowanym oprogramowaniem) funkcja RAW do aparatu Minolta Z2 daje minimalnie większą kontrolę nad uzyskanym obrazem Wcale nie likwidując niedogodności kompaktowych, a jedynie pozwalając na kontrolę nad wyostrzaniem balansem bieli i.t.d. rozpiętość tonalna rawa jednak jest i tak dość niska w takim aparacie. Biorąc pod uwagę klientów kompaktów Rawów używa w nich pewnie z 1 %, większość nie ma pojęcia zielonego o fotografii i nie obchodzi ich RAW, chyba że dla szpanu, a amator, który fotografuje kompaktem i się rozwija prędzej zauważy tysiąc innych niedogodności i ograniczeń niż brak funkcji RAW, która i tak w przypadku kompakta niewiele pomaga.

Natomiast w lustrzankach brak funkcji RAW to już może być duże ograniczenie, bo mielibyśmy sytuacje odwrotną – z jednej strony pełną kontrolę nad szkłem, lepszą jakość samej matrycy i.t.d. a brak kontroli nad funkcjami post processingowymi, które odgórnie zapodawałby nam aparat.

Keymaster
Rex_XIII wrote:
Zawodowcy nie mogą sobie pozwolić na słabszą jakość, dlatego, że dostają za to kasę, i nie mogą odwalić fuszerki, chyba że to właśnie tacy “zawodowcy”, dlatego fotografowie tacy niemal ZAWSZE używają trybu RAW, zamiast oszczędzać na jakości,

Przy założeniu, że JPEG jest na tyle destrukcyjny, by to miało znaczenie. O czym za chwilę.

Quote:
Nie jest to do końca prawda, każda ingerencja photoshopa w plik jest tak jakby otwarciem go i zapisaniem na nowo,

Chcesz powiedzieć, że każde ruszenie suwaczkiem czegokolwek powoduje rekompresję JPEG i zwiększenie artefaktów?

Quote:
np zatwierdzenie pare razy “levels”, czy “curves” i powoduje znaczne utraty w przejściach tonalnych obrazu, na dowód podaje linka gdzie jest to łopatologicznie wyjaśnione z przykładem, który każdy może sobie sam wykonać:
http://canon-board.info/ showthread.php?t=19818

Podanego wątku nie ma, nieważne. Jeśli tylko wprowadzane zmiany nie są naprawdę duże, różnica będzie widoczna tylko na histogramie, jeśli w ogóle. A przecież liczy się łądne zdjęcie, a nie gładki histogram. (Wiesz, że istnieją sprytne metody naprawiania histogramu? Oczywiście, destrukcyjne dla obrazka.) Krzywych zresztą używać należy raz, a dobrze. Jeśli ktoś się boi psucia obrazka a nie umie “raz a dobrze”, może to robić na warstwie dopasowania.
Różnica się robi dopiero wówczas, kiedy potrzebujesz sięgnąć po informacje, które nie zmieściły się w 8-bitowym JPEG-u, a byłyby w 12- bitowym RAW-ie (Pomijając najnowsze Canony, to RAW-y są 12-bitowe, a jedynie zapisywane jako 16 bitowe, co daje 4 bity “powietrza” na każdy punkt). To się rzeczywiście zdarza, ale w dość określonych sytuacjach – gdy rozpiętość tonalna jest troszkę zbyt duża dla JPEG-a (tylko troszkę, bo jak będzie dużo za duża dla JPEG-a, to i jeden RAW nie pomoże), gdy fotografujesz scenę o bardzo niskim kontraście (mgła, pochmurny dzień) i chcesz w obróbce uzyskać bardzo kontrastowe zdjęcie (wówczas rozciągnięcie histogramu jest na tyle radykalne, że na 8-bitach różnice w przejściach tonalnych mogą zacząć być widoczne). I wtedy warto użyć RAW-a.
Jeśli jednak robisz normalne operacje na poprawnie naświetlonym zdjęciu o rozpiętości tonalnej, która mieści się w granicach możliwości matrycy aparatu – to nie zobaczysz różnic między JPEG-iem i RAW-em. Przy paru założeniach: 1. dobrze sobie radzisz z krzywymi (bo jeśli sobie radzisz słabo, to suwaczki w rawerze są łatwiejsze do opanowania) i 2. aparat nie psuje JPEG-ów (Canony pozwalają ustawić neutralne JPEG-i, które są dobrym punktem wyjścia do obróbki; Sony/Minolta i starsze Nikony nawet na neutralnych teoretycznie JPEG-ach poprawiały kontrast i nieco ostrość, co przy ciężkiej obróbce stwarza dodatkowe problemy).

Teraz wróćmy do zawodców. Jak sądzisz, za co płacą zawodowemu fotografowi? Za śliczny 16-bitowy histogram? Przeważnie za dobre zdjęcia – ale nie wyświetlane w trybie 16-bitowym Photoshopa, ale wydrukowane. Do drukarni musisz oddać pliki 8-bitowe. Żadna maszyna nie czyta 16 bitów i nie potrafi tego naświetlić. Czyli możesz się bawić nawet obróbką w przestrzeni LAB czy Pro Photo RGB, ale na końcu musisz i tak wrócić do 8 bitów. Co gorsza, musisz przygotować te 8 bitów RGB do wydruku na maszynach CMYK-owych, które też mają swoje dodatkowe ograniczenia. Co oznacza, że musisz przygotować bardzo konserwatywny 8 bitowy plik, który będzie uwzględniał to, czego maszyna nie wydrukuje, choć każdy monitor wyświetli. Bawisz się więc do woli w 12, 14 czy 16 bitach, ale na koniec dnia musisz i tak mieć zdjęcie 8 bitowe. A jak od razu odpowiednio skonfigurujesz aparat, zadbasz o światła, zmierzysz poprawnie ekspozycję i ustawisz balans bieli – to takie prawie gotowe do drukarni 8 bitów dostajesz z aparatu.
Zawodowiec ma właśnie znać swój aparat i wiedzieć, co musi zrobić, żeby wyciągnąć z niego optymalny materiał do drukarni, a nie do stworzenia wzorcowego histogramu.

Quote:
GŁÓWNE niedogodności w kompaktach jeśli chodzi o jakość zdjęć wynikają nie z algorytmów wyostrzających i odszumiających, a z fizycznej wielkości matrycy, która jest wielkości paznokcia, przez to jest mniej światłoczuła, a potrzebuje większych prądów, co powoduje większe napięcia na samej matrycy i miniaturowe spięcia powodujące np szum na już takich wartościach iso jak np ISO 100.

No zgadza się. A jak jeszcze algorytmy kompakta ten szum wyostrzą i nasycą (a zawsze to robią, bo trzeba uszczęśliwić amatora, który lubi kolorowo i ostro) to problem się jeszcze zwiększa.

Quote:
Biorąc pod uwagę klientów kompaktów Rawów używa w nich pewnie z 1 %, większość nie ma pojęcia zielonego o fotografii i nie obchodzi ich RAW

Zakładasz sytuację, że miłośnik fotografii zawsze może sobie pozwolić na lustrzankę?

Znakomita większość moich zdjęć publikowanych na łamach DFV, a wcześniej FVD to poprawione JPEG-i. RAW-y miały większy udział chyba tylko w tekście o fotografowaniu we mgle. A różnice między najbardziej nawet złożoną ekspozycją w JPEG-u a RAW-ie to zresztą drobiazg w porównaniu z różnicą między plikami przygotowanymi na ekran i do drukarni.
Kiedyś na płytce dołączonej do DFV było to samo zdjęcie wywołane z RAW-a i JPEG-a i zapisane jako TIFF – można sobie było zgadywać które jest które. Nawet tam były wyciągane cienie, a i tak bez klucza nie byłbym w stanie ich rozróżnić.

Nawiasem mówiąc – i nie jest to wycieczka pod czyimkolwiek adresem – dość często można na różnych forach spotkać zwolenników wyższości RAW-a, którzy fotografie obrabiają, oglądaję je i oceniają na notebookach… Mit RAW-a to potęga.

Member

Rex_XIII napisał:
“Trzymając plik Raw zawsze można powrócić do surowego pliku i “wywołać” rawa raz jeszcze inaczej, co czasem się przydaje, nie wspominając już o korekcji naświetlania, pełnej kontroli nad ostrością obrazu, kontrastem, nasyceniem, większymy możliwościami krzywej.”

To ja mam do niego pytanie, całkiem serio: Na czym polegają większe możliwości krzywej w RAWie???? Bo ja o nich nie wiem i czuję się niedouczona. I chcę się dowiedzieć.
O pełnej kontroli nad ostrością obrazu, kontrastem i nasyceniem też bym się w sumie chętnie dowiedziała. Programy do wywoływania RAW-ów, które znam, nie dają precyzyjnej kontroli nad żadną z tych cech. Nad krzywymi też zresztą nie.

Keymaster

Co do destrukcyjności JPEG-a – parę razy się męczyliśmy, żeby przygotować do druku demonstrację stratności algorytmu JPEG. Trzeba naprawdę zrobić masakrę. Na monitorze wygląda to ohydnie. A w druku gazetowym… jak ktoś się dobrze przyjrzy, to zobaczy. FVD i DFV ma niezły papier, ale w tańszych pismach pokazanie tego wymaga wygenerowania czegoś bardzo odległego od jakichkolwiek praktycznych ilustracji. To tyle w temacie destrukcyjności JPEG-a dyskwalifikującej go z pracy u zawodowców.

Member

“Podanego wątku nie ma, nieważne. Jeśli tylko wprowadzane zmiany nie są naprawdę duże, różnica będzie widoczna tylko na histogramie, jeśli w ogóle. A przecież liczy się łądne zdjęcie, a nie gładki histogram. (Wiesz, że istnieją sprytne metody naprawiania histogramu? Oczywiście, destrukcyjne dla obrazka.) Krzywych zresztą używać należy raz, a dobrze. Jeśli ktoś się boi psucia obrazka a nie umie “raz a dobrze”, może to robić na warstwie dopasowania.
Różnica się robi dopiero wówczas, kiedy potrzebujesz sięgnąć po informacje, które nie zmieściły się w 8-bitowym JPEG-u, a byłyby w 12- bitowym RAW-ie (Pomijając najnowsze Canony, to RAW-y są 12-bitowe, a jedynie zapisywane jako 16 bitowe, co daje 4 bity “powietrza” na każdy punkt). To się rzeczywiście zdarza, ale w dość określonych sytuacjach – gdy rozpiętość tonalna jest troszkę zbyt duża dla JPEG-a (tylko troszkę, bo jak będzie dużo za duża dla JPEG-a, to i jeden RAW nie pomoże), gdy fotografujesz scenę o bardzo niskim kontraście (mgła, pochmurny dzień) i chcesz w obróbce uzyskać bardzo kontrastowe zdjęcie (wówczas rozciągnięcie histogramu jest na tyle radykalne, że na 8-bitach różnice w przejściach tonalnych mogą zacząć być widoczne). I wtedy warto użyć RAW-a.
Jeśli jednak robisz normalne operacje na poprawnie naświetlonym zdjęciu o rozpiętości tonalnej, która mieści się w granicach możliwości matrycy aparatu – to nie zobaczysz różnic między JPEG-iem i RAW-em. Przy paru założeniach: 1. dobrze sobie radzisz z krzywymi (bo jeśli sobie radzisz słabo, to suwaczki w rawerze są łatwiejsze do opanowania) i 2. aparat nie psuje JPEG-ów (Canony pozwalają ustawić neutralne JPEG-i, które są dobrym punktem wyjścia do obróbki; Sony/Minolta i starsze Nikony nawet na neutralnych teoretycznie JPEG-ach poprawiały kontrast i nieco ostrość, co przy ciężkiej obróbce stwarza dodatkowe problemy).”
To prawda, jednak nie kady używa krzywej tylko raz, ale nawet jeśli, to Krzywa, potem balans bieli za pomocą np levelsów, czy Hue Saturation, wyciągnięcie cieni, np poprawa ostrości, plus kontrast itd daje już znaczne pogorszenie, które może być widoczne gołym okiem, choć do potrzeb galerii takich jak ta nie będzie to zauważalne, ze względu na ułomny rozmiar, jednak nie sądze, aby ludzie robili zdjęcia wyłącznie do galerii internetowych. Mniemam że wiele z nich idzie na wydruk 10×15, gdzie te “artefakty” są już dużo bardziej widoczne. Pozatym zależy jeszcze co jest na zdjęciu, jeśli mamy przestrzenie gradiantacyjne, np niebo to bardzo łatwo, aby zatracić tam poszczególne tony i spowodować schodki. Rozwiązaniem, jeśli już mamy obrabiać jpg jest przerobienie go przedtem na 16 bit o czym poprzednio zapomniałem napisać.

“Co do destrukcyjności JPEG-a – parę razy się męczyliśmy, żeby przygotować do druku demonstrację stratności algorytmu JPEG. Trzeba naprawdę zrobić masakrę. Na monitorze wygląda to ohydnie. A w druku gazetowym… jak ktoś się dobrze przyjrzy, to zobaczy. FVD i DFV ma niezły papier, ale w tańszych pismach pokazanie tego wymaga wygenerowania czegoś bardzo odległego od jakichkolwiek praktycznych ilustracji. To tyle w temacie destrukcyjności JPEG-a dyskwalifikującej go z pracy u zawodowców.”

To interesujące co piszesz, osobiście spotkałem się z widoczną destrukcją przez JPG w zdjęciu wielkości A4, gdzie korekcja była naprawdę niewielka przed przygotowaniem zdjęcia do wydruku, widziałem też niszczący wpływ na odbitkach 10×15 mojego brata, jednak tam zdjęcie było już chyba mocniej obrabiane. Ogólnie skłaniam się do tego, że o ile na monitorze w wielkości 1024 x 768 szkody mogą nie być tak widoczne, to przy wydrukach już bardziej rzucają się w oczy (wg. mojego doświadczenia).

“To ja mam do niego pytanie, całkiem serio: Na czym polegają większe możliwości krzywej w RAWie???? Bo ja o nich nie wiem i czuję się niedouczona. I chcę się dowiedzieć.
O pełnej kontroli nad ostrością obrazu, kontrastem i nasyceniem też bym się w sumie chętnie dowiedziała. Programy do wywoływania RAW-ów, które znam, nie dają precyzyjnej kontroli nad żadną z tych cech. Nad krzywymi też zresztą nie.”

Większe możliwości krzywej w RAW polegają na tym, że jest fizycznie więcej informacji zapisanych na każdy dany piksel obrazu, o czym przed chwilą napisał Piotrek. Dajmy na to, że obrabiasz zdjęcie, które ma zarówno ciemne jak i jasne elementy, w trybie JPG i chcesz zejść nieco krzywą ze świateł – okazuje się że nic z tego bo fizycznie informacje jeśli jeszcze tam są to kolory okazują się wyblakłe, lub wogóle nie ma tam informacji. Albo cienie – wyciągasz cienie i ok, wiadomo, że w JPG też da się to zrobić, ale spójrz teraz ile straciłaś w nich szczegółów i jaki powstał szum. Obrabiając to samo w rawie wyciągniesz wiele więcej szczegółów i barw niż z JPG.
W Lightroomie jest przecież krzywa którą można kontrolować – wprawdzie nie można dać w dowolnym miejscu krzywej punktu, ale zawiera wystarczającą ilość punktów do określenia wstępnej jasności czerni, półtonów i świateł, potem taki raw idzie do wnikliwszej obróbki w fotoszopie to przecież jasne i nie chodzi mi o konkretne narzędzia w programach do wywoływania RAW,a możliwości zastosowania takich narzędzi na plikach RAW. Co do ostrości, osobiście nie przepadam za ostrzeniem na poziomie RAW i wole zrobić to w photoshopie a moja uwaga odnosiła się co do tego, że obraz taki jest zupełnie niewyostrzony – nie posiada nawet ostrzenia rozmyć spowodowanych przez filtr AA, więc kontrola nad takim plikiem podczas procesu ostrzenia jest pełna.
Ewo, chyba nie do końca mnie zrozumiałaś, bo nie pisałem o tym, że programy do wywoływania RAW dają większe możliwości, a że sam plik RAW daje większe możliwości do manipulacji kontrastem, krzywymi, ostrością i kolorystyką.

O podam inny przykład – u mnie w portfolio jest zdjęcie na którym chciałem sobie wyciągnąć piegi modelki, robiąc to zdjęcie w JPG wyciągnął bym piegi mniej szczegółowe i pojawiłby mi się odrazu szum z niebieskiego kanału i o ile przy prezentacji tego w internecie nie była by widoczna większa różnica, to przy wydruku nawet 13×18 byłaby już widoczna na pierwszy rzut oka.

MIT RAW to potęga niestety nie zgodzę się z tym :) Osobiście przetestowałem RAWY i JPGI i boleśnie się przekonałem, że fotografowanie w JPG bywa zgubne jeśli chodzi o korekty, lub wydruki. Oczywiście fotografować w JPG również można i efekt na pierwszy rzut oka nie będzie się różnił dopóki nie zacznie się wprowadzać korekt, wtedy różnica już potrafi być znaczna.

Member

Dodam jeszcze, żeby nie wyjść na fanatycznego obrońce formatu RAW, że w JPG też można z powodzeniem robić zdjęcia i nie odczuć ułomności tego formatu, pod warunkiem dobrych nastaw w aparacie i odpowiedniej sceny. Jednak nie widze powodu, aby się ograniczać jeśli ma się taką możliwość, być może problem wbrew wszelkim pozorom tkwi w systemie operacyjnym Windows, gdzie pliki RAW wszelakiego rodzaju nie są obsługiwane natywnie przez system, przez co stają się wyraźnie “Cięższe” od JPG, na tyle, że problematyka z ich późniejszym wywołaniem jest kompromisem nad jakością finalną obrazu.
Również zależy od tego co fotografujemy czy będziemy potrzebować RAW, bo np przy dokumencie, reportażu jakość techniczna nie jest aż tak istotna, gigantyczne wydruki też raczej rzadko wchodzą w grę, natomiast w fotografii reklamowej, studyjnej, gdzie pod późniejszą obróbkę idzie twarz modelki, a wydruki mogą być nawet wielkości bilboardu, lub większe format RAW wydaje się być niezbędny, choć tak jak pisałem, przy wydrukach A4, w WIELU wypadkach można zauważyć różnicę między tymi formatami (po obróbce).

“Zakładasz sytuację, że miłośnik fotografii zawsze może sobie pozwolić na lustrzankę? “
Owszem ;) Prawdę mówiąc, kiedy poważniej zainteresowałem się fotografią robiłem kompaktem Sony, jednak kiedy zaczął on mnie ograniczać kupiłem Zenita z Heliosem 58mm/F2 za 25 zł na giełdzie, dopóki nie nazbierałem na cyfre.

Member

a co jeśli praca ma trafić na wystawe
a cojeśli niedoświetlisz ?
z Rawa wyciągniesz nawet 2 EV +/-
a co jeśli masz zły balans bieli
wkońcu po coś jest ten format zajmujący czsem 5 krotnie więcej miejsca na karcie
tu zmiany dotyczące kolorystyki/blansu są bezstratne – niestety o jpgu tego nie moźna powiedzieć
To tk jakby kupić ferari i jeździć 30/h bo taniej :)
jpg pozatym wyoływany jest z rawa przez software – a to nie musi być nie omylne :)

Member

u mnie raw zajmuje nawet do 12 razy więcej miejsca na karcie, mimo to nie widze żadnego oporu przed jego używaniem, choć przyznam, że w części przypadków równie dobrze mógłbym zrobić zdjęcie w JPG i nie odczułbym straty, ale często okazuje się, że się przydaje, fotografując w JPG już na wstępie pozbawiam się możliwości pełniejszej korekcji.

Keymaster
Rex_XIII wrote:
To interesujące co piszesz, osobiście spotkałem się z widoczną destrukcją przez JPG w zdjęciu wielkości A4, gdzie korekcja była naprawdę niewielka przed przygotowaniem zdjęcia do wydruku, widziałem też niszczący wpływ na odbitkach 10×15

Jesteś pewien, że to nie lab Ci podostrzył? Obejrzyj, czy z tyłu zdjęcia nie ma jakiś cyferek. Zasadniczo do labu trzeba mocniej wyostrzać niż na ekran, żeby uzyskać ten sam efekt – przy założeniu, że lab wywołuje bez korekty i się w miarę skalibrowało z labem – a tylko tak ma sens.
Też możliwość – Twój brat obrabiał plik na parę sesji, za każdym razem zapisując jako JPEG. Takich kilka zapisów nawet z niewielką siłą kompresji jest destrukcyjne.

Quote:
Ogólnie skłaniam się do tego, że o ile na monitorze w wielkości 1024 x 768 szkody mogą nie być tak widoczne, to przy wydrukach już bardziej rzucają się w oczy (wg. mojego doświadczenia).

Oddajesz do labów, które pozwalają wywołać zdjęcia bez korekcji? I się kalibrujesz z nimi? Bo moje doświadczenia są odwrotne. A do tego maszyny offsetowe dużo bardziej zjadają ostrość niż laby.

Quote:
Co do ostrości, osobiście nie przepadam za ostrzeniem na poziomie RAW i wole zrobić to w photoshopie a moja uwaga odnosiła się co do tego, że obraz taki jest zupełnie niewyostrzony – nie posiada nawet ostrzenia rozmyć spowodowanych przez filtr AA, więc kontrola nad takim plikiem podczas procesu ostrzenia jest pełna.

Lustra Canona pozwalają już uzyskać całlkiem neutralne JPEG-i. Natomiast neutralność RAW-ów to osobna historia – tutaj każdy rawer to samo nieco inaczej interpretuje, a “neutralne” ustawienia suwaczków to też tak naprawdę preferencje producenta, a nie żadna neutralność.

Member
Piotr wrote:
Lustra Canona pozwalają już uzyskać całlkiem neutralne JPEG-i. Natomiast neutralność RAW-ów to osobna historia – tutaj każdy rawer to samo nieco inaczej interpretuje, a “neutralne” ustawienia suwaczków to też tak naprawdę preferencje producenta, a nie żadna neutralność.

Nie ma czegoś takiego jak “neutralne” JPGi, powiedziałbym, że zwłaszcza w lustrach Canona, a już szczególnie tych z niskiej półki… No ciut się poprawili w 40D, ale teraz z kolei co niektórzy klienci płaczą…

Keymaster
jaad75 wrote:
Nie ma czegoś takiego jak “neutralne” JPGi, powiedziałbym, że zwłaszcza w lustrach Canona, a już szczególnie tych z niskiej półki… No ciut się poprawili w 40D, ale teraz z kolei co niektórzy klienci płaczą…

Ciekawe. Co znaczy “zwłaszcza lustra Canona”? Moje doświadczenia wskazują, że Minolta 5D, 7D, Sony Alfa 100 i Nikony D50 i D70 uszczęśliwały dokontrastowaniem JPEG-ów, a od 400D i Picture Style właśnie styl neutralny jest… neutralny.

Keymaster
CyBeRmAnTiS wrote:
a co jeśli praca ma trafić na wystawe

To bym się szybko dowiedział na jakiej drukarce to będzie drukowane na wystawę. I poszedł się zaprzyjaźniać z tym, kto to będzie drukował.

Quote:
a cojeśli niedoświetlisz ?
z Rawa wyciągniesz nawet 2 EV +/-
a co jeśli masz zły balans bieli

balans bieli można zmienić w JPEG-u. Pokaż mi zdjęcie prześwietlone o 2 EV, które przywróciłeś do stanu poprawnego dzięki RAW-owi. Reszta to prawda, tylko… co to ma wspólnego z profesjonalistami? Myślałem, że profesjonaliści to tacy, którzy potrafią poprawnie ustawić ekspozycję. A przynajmniej od razu potrafią skontrolować jakość naświetlenia histogramem.

Quote:
wkońcu po coś jest ten format zajmujący czsem 5 krotnie więcej miejsca na karcie

1. Na specjalne okazje i w określonych sytuacjach daje Ci rzeczywiście większe możliwości
2. Ratuje skórę początkującym, zapominalskim i nerwusom
3. Dla większości amatorów suwaczki w rawerze są łatwiejsze do opanowania niż krzywe w Photoshopie.

Dla odmiany Ty mi powiedz po co jest sRAW w nowych Canonach? Moim zdaniem to strzał w 10, tylko raczej nie dla zawodowców.

Member
Piotr wrote:
…Dla odmiany Ty mi powiedz po co jest sRAW w nowych Canonach? Moim zdaniem to strzał w 10, tylko raczej nie dla zawodowców.

Tego akurat też nie rozumiem, zwłaszcza, że 4x mniejsza rozdzielczość w przypadku takiego 40D jest już nie za bardzo użyteczna do jakichkolwiek poważniejszych zastosowań…
A co do neutralności JPGów Canona, chodzi mi o specyficzny algorytm wyostrzania stosowany przez tę firmę, co w połączeniu z kiepskim odwzorowywaniem niskokontrastowych tekstur daje takie, a nie inne efekty…

Keymaster
jaad75 wrote:
Tego akurat też nie rozumiem, zwłaszcza, że 4x mniejsza rozdzielczość w przypadku takiego 40D jest już nie za bardzo użyteczna do jakichkolwiek poważniejszych zastosowań…

Ha! No właśnie, to jest dla amatorów, któzy tych megapikseli nie potrzebują, ale boją się zmniejszyć rozdzielczość, bo z suwakami rawera radzą sobie lepiej niż z krzywymi.

Quote:
A co do neutralności JPGów Canona, chodzi mi o specyficzny algorytm wyostrzania stosowany przez tę firmę, co w połączeniu z kiepskim odwzorowywaniem niskokontrastowych tekstur daje takie, a nie inne efekty…

Ciekawe, nic nie powiem o algorytmach, bo ich nie widziałem, ale bardzo możliwe, że mówimy o tym samym, tylko z różnymi opiniami. Dla mnie atutem luster Canona jest to, że można dostać niskokontrastowe JPEG-i, które wyglądają średnio, ale są świetnym materiałem do obróbki. Rozumiem, że Tobie się ten niski kontrast nie podoba.

Member

Nie, widzisz, ja też sciągam kontrast i nasycenie JPGów i daję wyostrzanie co najwyżej na 0, chociaż taki Phil Askey w swoim “teście” na DPreview wykazywał, że JPGi z mojego aparatu są w ogóle nie do użytku przez niską ostrość właśnie… Po prostu nie podoba mi się canonowski styl przetwarzania JPGów – ostre krawędzie, słabo zaznaczone tekstury. Zresztą, prywatnie uważam, że taka jest cena używania matryc CMOS i ich sprzętowego odszumiania, a ten sposób przetwarzania JPGów jest po prostu konsekwencją tego, jaki materiał jest konwertowany…

Keymaster

Czego używasz? I przy okazji to samo pytanie też do Rex_XIII

Member

Obecnie, wyłącznie Pentaxa K10D…

Member
Rex_XIII wrote:
To prawda, jednak nie kady używa krzywej tylko raz, ale nawet jeśli, to Krzywa, potem balans bieli za pomocą np levelsów, czy Hue Saturation, wyciągnięcie cieni, np poprawa ostrości, plus kontrast itd daje już znaczne pogorszenie, które może być widoczne gołym okiem

No jeśli ktoś ma taki tryb pracy, to faktycznie tylko RAW i suwaczki, których efekty zostaną nałożone wszystkie na raz. W zasadzie wszystkie rzeczy które tu wymieniasz, poza wyostrzaniem, robi się krzywymi w jednym przebiegu.

Rex_XIII wrote:
Rozwiązaniem, jeśli już mamy obrabiać jpg jest przerobienie go przedtem na 16 bit o czym poprzednio zapomniałem napisać.

Też dobry pomysł. Zrobiłam tak kilka razy w życiu ;) Przy poważnych korekcjach na delikatnych przejściach bywa przydatne.

Rex_XIII wrote:
Większe możliwości krzywej w RAW polegają na tym, że jest fizycznie więcej informacji zapisanych na każdy dany piksel obrazu, o czym przed chwilą napisał Piotrek. Dajmy na to, że obrabiasz zdjęcie, które ma zarówno ciemne jak i jasne elementy, w trybie JPG i chcesz zejść nieco krzywą ze świateł […] Albo cienie….

No wiem, wiem, co Piotr pisze, bo mu przez ramię zerkam. Ja nie przeczę, że RAW się czasem przydaje. Ale gdyby miał być dla mnie podstawowy, to bym umarła ze starości po pierwszej wycieczce fotograficznej.

Rex_XIII wrote:
W Lightroomie jest przecież krzywa którą można kontrolować – wprawdzie nie można dać w dowolnym miejscu krzywej punktu, ale zawiera wystarczającą ilość punktów do określenia wstępnej jasności czerni, półtonów i świateł, potem taki raw idzie do wnikliwszej obróbki w fotoszopie to przecież jasne

No i to właśnie jest powód, dla którego nie polubię RAWa, zanim nie dostanę porządnych narzędzi do wywoływania: konieczność podwójnej obróbki. Najpierw w… czymśtam, nie będę Adobemu reklamy robić, ustawiam zgrubnie naświetlenie i kolor, czyli w praktyce ręcznie doprowadzam zdjęcie do stanu, do którego powinien go automatycznie doprowadzić dobrze ustawiony aparat. A potem biorę porządniejszy program i ustawiam w punkt światła, cienie, kontrasty pociągam tam gdzie mają być i ogólnie przygotowuję do druku. A jeśli nawet na ekranie będzie jakaś różnica między efektem z RAWa a JPEGa (a nie będzie prawie nigdy) to i tak drukarnia ją zeżre. I po co tyle zachodu?
Nie mówię tu o wyciąganiu cieni, bo RAW się w tym punkcie akurat przydaje. Choć… zdjęcie bramy w mojej galerii jest przykładem, gdzie mi się wydawało, że się RAW przyda. Z prawej słońce, z lewej cień, ale w RAWa się zmieści. No i się zmieściło… w zasadzie… obrazek nadaje się w sam raz do galerii internetowej, bo szumy w cieniach powychodziły że ha. Należało zrobić 3 jpegi i poskładać, byłoby czyściej. Albo 2 RAWy, ale to więcej roboty :)

Rex_XIII wrote:
o ile przy prezentacji tego w internecie nie była by widoczna większa różnica, to przy wydruku nawet 13×18 byłaby już widoczna na pierwszy rzut oka.

Teraz już zaczynamy gdybać, bo nie widzieliśmy odbitki :)
Ale gdybanie nie jest złe. Bardzo możliwe że przy wydruku wyszłyby artefakty, niekoniecznie JPEGowe. Ale mogłyby wynikać nie tyle z formatu, co z przestrzeni barwnej, która dla drukarki (labu zresztą też) jest całkiem inna niż dla monitora. Węższa, generalnie. I jeśli się nie zrobi soft proofingu (nie bić za angielszczyznę! Jest jakiś polski odpowiednik?) to właściwie się nie wie, KTÓRYCH konkretnie tonów drukarce zabraknie.
Mieliśmy swego czasu specjalne zdjecie do testowania drukarek – zwykły landszafcik, drzewka, chmurki itp. Żadna drukarka nie była w stanie tego oddać – chmury zamiast niebieskich podświetlonych na różowo wychodziły w bardzo różnych, paskudnych kolorach, z twardymi przejściami i ogólnie strasznie. Laby radziły sobie jedne lepiej, inne gorzej nawet w opcji “bez korekcji”. Dopiero po dopasowaniu profilu kolorystycznego zdjęcia do konkretnego labu udało się uzyskać przyzwoitą odbitkę. Teraz ponoć są już domowe drukarki foto, które sobie z naszym landszaftem radzą, ale przypuszczam, że kalibracja i tak byłaby konieczna.
Pozdrawiam

Member

Oj duzo do przeczytania, najpierw odpowiem piotrowi, używam Fuji Finepix S2 Pro i Adobe Lightroom v 1.2

Co do Labu konfigurowałem pod niego monitor za pomocą odbitek (kilku) (polecam każdemu taką kalibracje) i poinformowałem, że pliki są przygotowane pod Lab i żeby nic nie grzebali, ale efekt, który dostałem nie przypominał przeostrzenia, a artefakty z JPG, które na monitorze normalnie były niewidoczne.

Co do zdjęcia o które pytałeś żeby pokazać Ci wyciągnięte z rawa to dyptyk Magdy – zdjęcie po prawej jest wyciągnięte o 3 EV (zapoomniałem zmienić ISO), wprawdzie widać tam już pewne niedogodności z tego tytułu, ale gdyby było zrobione w JPG nie było by mowy o takim wyciągnięciu.

Przyznam, że się nieco pogubiłem w tym wątku już i ciężko mi wyjaśnić w słowach o co mi chodzi, tak więc pokaże na przykładzie destrukcyjny wpływ korekcji:

Porównanie plików bez żadnej korekcji RAW i JPG:
2003529392238446466_rs.jpg

Jak widać różnicy nie widać, a nawet jeśli to jest to w tak małym stopniu, że jest pomijalna i spowodowana prawdopodobnie samą kompresją JPG.

Następnie wprowadzamy korektę balansu bieli:
2003527792561433472_rs.jpg
Widać tutaj stratę szczegółów, artefakty, zmniejszenie rozpiętości tonalnej i.t.d.
Oczywiście korekty aż tak dużej praktycznie się nie używa, ale chodzi mi o zasadę, bo to samo odnosi się co do jasności i.t.d. jeśli korekt będzie kilka i będą dotyczyć jasności, krzywych, kontrastu, nasycenia, balansu efekt będzie podobny nawet jeśli nie będą one aż tak znaczne. W przypadku wydruku takie artefakty są widoczne wg. moich doświadczeń jeszcze bardziej, natomiast po zmniejszeniu zdjęcia do małych rozmiarów ich już oczywiście nie widać, pozostaje natomiast np mniejsza rozpiętość tonalna.

Keymaster
jaad75 wrote:
Obecnie, wyłącznie Pentaxa K10D…

To jak będziesz w okolicy Wrocławia, to zapraszam na jakiś niskokontrastowy plener :)

Member
Piotr wrote:
To jak będziesz w okolicy Wrocławia, to zapraszam na jakiś niskokontrastowy plener :)

Chętnie, choć nie zanosi się, żebym był w najbliższym czasie w promieniu kilku tysięcy kilomerów…;)

Keymaster

Pierwszy forumowicz na Księżycu? ;)

Member

Teraz Ewie:

“No jeśli ktoś ma taki tryb pracy, to faktycznie tylko RAW i suwaczki, których efekty zostaną nałożone wszystkie na raz. W zasadzie wszystkie rzeczy które tu wymieniasz, poza wyostrzaniem, robi się krzywymi w jednym przebiegu. “

HUE, Saturation krzywymi się również nie da zrobić.

“No i to właśnie jest powód, dla którego nie polubię RAWa, zanim nie dostanę porządnych narzędzi do wywoływania: konieczność podwójnej obróbki. Najpierw w… czymśtam, nie będę Adobemu reklamy robić, ustawiam zgrubnie naświetlenie i kolor, czyli w praktyce ręcznie doprowadzam zdjęcie do stanu, do którego powinien go automatycznie doprowadzić dobrze ustawiony aparat. A potem biorę porządniejszy program i ustawiam w punkt światła, cienie, kontrasty pociągam tam gdzie mają być i ogólnie przygotowuję do druku. A jeśli nawet na ekranie będzie jakaś różnica między efektem z RAWa a JPEGa (a nie będzie prawie nigdy) to i tak drukarnia ją zeżre. I po co tyle zachodu?
Nie mówię tu o wyciąganiu cieni, bo RAW się w tym punkcie akurat przydaje. Choć… zdjęcie bramy w mojej galerii jest przykładem, gdzie mi się wydawało, że się RAW przyda. Z prawej słońce, z lewej cień, ale w RAWa się zmieści. No i się zmieściło… w zasadzie… obrazek nadaje się w sam raz do galerii internetowej, bo szumy w cieniach powychodziły że ha. Należało zrobić 3 jpegi i poskładać, byłoby czyściej. Albo 2 RAWy, ale to więcej roboty :)

W moich zdjęciach jest sporo, które lepiej wyglądaja z rawa niż z JPG, może to kwestia tego, że lubuję się w nadawaniu zdjęciom odpowiedniej kolorystyki w celu podkreślenia klimatu i tego jak chciałem kogoś przedstawić, poza tym przy portretach ze światłem zastanym często zdarza się, że trzeba wybrać kompromis pomiędzy dobrym światłem a dobrym momentem, otoczeniem mimiką i często zdarza się, że na twarzy jest spora rozpiętość świateł i cieni, a to ciężej “poprawić” mając do dyspozycji tylko 8 bitów, podwójna, czy potrójna ekspozycja również nie wchodzi w grę z wiadomych przyczyn. Z takiego rawa od biedy można też wyprodukować 3 różnie naświetlone JPG (choć rzadko to robię w praktyce).

Twoja niechęć do Rawów może być zrozumiała, Mnie nie sprawia problemu wywoływanie rawów, i późniejsza obróbka, za to pozwala mi na pewną kontrolę i dowolność w późniejszej obróbce jak i ratuje tyłek przed sytuacjami, gdzie zdarzają się jakieś wpadki, lub rozpiętość tonalna aparatu jest nie wystarczająca do poprawnego naświetlenia sceny. Jeśli nie potrzebujesz Rawów i uważasz je w tym co robisz za mało przydatne, to oczywiste, że nie ma sensu robić zdjęć w takim formacie, nie znaczy to jednak że jest to bajer niewiele różniący się od JPG i używany sporadycznie, bo jak widać zależy to od preferencji użytkownika, oraz rodzaju fotografii jaki uprawia, jak też i sposobu w jaki fotografuje i na czym się skupia.
Tak więc można dojść do wniosku, że jeśli ktoś nie czuje potrzeby używania rawów, a zapoznał się z nimi to niech robi w JPG, a jeśli ktoś zapozna się z Rawami i stwierdzi, że to jednak ułatwi mu pracę i pozwoli na osiąganie lepszych efektów, niech używa JPG. Z tego zapewne powodu, do wyboru są różne tryby zapisu w lustrzankach (wyjątkiem jest Sigma, gdzie są tylko Rawy), dla każdego kto co lubi i komu bardziej odpowiada.

Wyższość Rawa nad JPG można udowodnić liczbami, ale przydatność Rawa to już chyba inna kwestia i zależy w dużej mierze od preferencji danego użytkownika dla jednego jest znaczna, dla drugiego żadna.

Member

Rawami i stwierdzi, że to jednak ułatwi mu pracę i pozwoli na osiąganie lepszych efektów, niech używa JPG<- miało być RAW

Member
Rex_XIII wrote:
Teraz Ewie:

HUE, Saturation krzywymi się również nie da zrobić.

W moich zdjęciach jest sporo, które lepiej wyglądaja z rawa niż z JPG,

Krzywe, a w ostateczności mieszanie kanałów – i z kolorami da się zrobić niemal wszystko. Naprawdę.

A co do drugiego zdania, to cóż – pozostaje jeszcze do uwzględnienia czynnik ludzki.

W radzeniu sobie z RAW-ami może pomóc filmik zamieszczony na tym portalu w “Cyfrowej ciemni”.
Widziałam go ;)

https://www.dfv.pl/tl_files/dfv/Poradniki/filmy/flash/nowe/rawer/rawer1.html

Member

Jest jeszcze jedna zaleta Rawów: Robiąc serie zdjęć w jednym miejscu o tej samej porze (np modelce, czy na ślubie) soft aparatu może inaczej zinterpretować kilkukrotnie balans bieli i w rezultacie ustawić go inaczej na kilku zdjęciach, co poskutkuje w zmienionej kolorystyce, robiąc w rawach można łatwo to skorygować wklejając kilkunastu na raz infotmacje o prawidłowym balansie bieli, w JPG będzie już większy problem.

Member

Wiesz, myślę, że nikt tu nie ma wątpliwości co do tego, że RAW jest może być użyteczny, a w niektórych przypadkach wręcz trudno się bez niego obejść. Chodzi tylko, o nie przesadzanie w drugą stronę i twierdzenie, ze nic poza tym formatem się nie liczy. W wielu przypadkach JPG wystarczy i naprawdę trudno będzie komukolwiek zakwestionować jakość.
Z drugiej strony, miałem sytuację, w której usiłowałem uzyskać kilkoma konwerterami efekt zbliżony do JPG-a prosto z aparatu (takie zdjęcie testowe z dwoma pluszakami). Uwierz mi, spędziłem nad nim dziesiątki godzin i mimo, że jestem blisko, to jeszcze nie jestem w 100% zadowolony. To zdjęcie to taki mój benchmark dla czerwieni – masakra do odtworzenia z RAW-a, a JPG z aparatu wyszedł naprawdę super naturalnie.
BTW, używasz Lightrooma? Słyszałem, że z RAW-ami z Fuji radzą sobie dobrze wyłącznie konwertery Fuji…

Member

o czynniku ludzkim właśnie też pisałem i myślę, że to istota podzielonych zdań na ten temat.
Przydatność Rawa dla każdego może być inna, ale stwierdzenie że to niewiele znaczący bajer, który faktycznie przydaje się bardzo rzadko – w odniesieniu do ogółu jest po prostu nieprawdziwe :)

Member
Rex_XIII wrote:
Jest jeszcze jedna zaleta Rawów: Robiąc serie zdjęć w jednym miejscu o tej samej porze (np modelce, czy na ślubie) soft aparatu może inaczej zinterpretować kilkukrotnie balans bieli i w rezultacie ustawić go inaczej na kilku zdjęciach, co poskutkuje w zmienionej kolorystyce, robiąc w rawach można łatwo to skorygować wklejając kilkunastu na raz infotmacje o prawidłowym balansie bieli, w JPG będzie już większy problem.

Jeżeli używasz AWB, to oczywiście tak – w przybadku ręcznego ustawienia już nie ma tego problemu…

Keymaster
Rex_XIII wrote:
ale stwierdzenie że to niewiele znaczący bajer, który faktycznie przydaje się bardzo rzadko

Kto tak twierdził?

Keymaster
Rex_XIII wrote:
Jest jeszcze jedna zaleta Rawów: Robiąc serie zdjęć w jednym miejscu o tej samej porze (np modelce, czy na ślubie) soft aparatu może inaczej zinterpretować kilkukrotnie balans bieli i w rezultacie ustawić go inaczej.

Przy fotografowaniu w JPEG-ach pozostawienie balansu bieli na auto to proszenie się o problemy.

Member

Jeszcze małe pytanie do Rex_XIII – jak Ci się podobają niebieskie buźki zrobione z jpega? Doszły już?

Member

na poczatku poprzedniej strony chyba jandrzej[jakistamnumerek]

Ja z kolei nie twierdzilem, ze JPG sie nie sprawdza, owszem sprawdza sie i pisalem juz na poczatku, ze znam ludzi ktorzy majac mozliwosc i znajac format RAW uzywaja JPG z calkiem niezlymi rezultatami, o tu np Ewa podobnie rzadko uzywa RAW a efekty prac ma przeciez niezle :)
“eżeli używasz AWB, to oczywiście tak – w przybadku ręcznego ustawienia już nie ma tego problemu…”
Ale pojawia się inny, taki, że balans bieli nie jest poprawnie ustawiony, bo ustawienie “chmurka” jest średnio precyzyjne, inaczej sprawa wygląda przy ustawianiu dokładnego balansu bieli ale 1: Nie każdy aparat ma taką możliwość 2: Zaplątanie sobie tym głowy podczas fotografowania może być nieco uciążliwe.

Member

Ewa: Nie doszly jeszcze.

Member

Moim zaniem jpg są dobre dla osób ktore nie radzą sobie z obrobką RAWA , no bo ot trzeba jeszcze miec kamera raw do PSa i etc:)
albo Ci którzy korzystaja z windowsa, znajomi którym wysylałem rawy – typowe bo akurat canonowe, nie poradzili sobie z otwrciem plkiu i wkońcu prosili o jpg. windows przez jakąś pomyłkę stndartowo zaminił wysłane RAWY na pliki .bin … ;)
no i jeszcze jedno zróbcie obrazek o 3 skrajnych EV z jpga i rawa :)

Member

A cóż takiego szczególnego jest w obróbce z RAW-a, żeby ktoś potrafiący obrabiać inne formaty miał sobie z nią nie radzić? Problemem mogą być ograniczone narzędzia – mnie np. brakuje krzywych dla każdego kanału z osobna. Paradoksalnie problemem może być też duże doświadczenie i związana z tym rutyna – ktoś przyzwyczajony do osiągania pewnych efektów w konkretny sposób, niechętnie przestawi się na inną metodę, która niekoniecznie będzie tak samo efektywna, a zmusi go do całkowitej zmiany “workflow”…

Member

oj tam ważne, czy rawy, czy nie rawy, czy jpg, czy pngi, czy lustra czy kompakty, czy analogi czy cyfry ? Wazne jak ktos dane narzedzia wkorzysta i jaki bedzie efekt jego pracy i czy osianie to co chcal osiagnac i czy sprawi mu to frajde, a jak dojdzie do efektu to juz sprawa indywidualna.

Member

a swoja droga co daje fotografowanie w tifach ;) ?
Mam taką funkcje, ale nie widzę jej praktycznego zastosowania tym samym nie weim, czy niesie może ze sobą jakieś korzyści, które mogłyby być mi przydatne ?

Member
Rex_XIII wrote:
a swoja droga co daje fotografowanie w tifach ;) ?

Brak stratnej kompresji w pliku wyjściowym… Innych zalet nie zauważam – chyba, że tiffy byłyby 16-bitowe… Zresztą, chyba większość producentów wycofała się już z implementacji tego formatu zapisu w aparatach?

Member
Rex_XIII wrote:
a swoja droga co daje fotografowanie w tifach ;) ?
Mam taką funkcje, ale nie widzę jej praktycznego zastosowania tym samym nie weim, czy niesie może ze sobą jakieś korzyści, które mogłyby być mi przydatne ?

Bo nie ma żadnego zastosowania. To dla tych, co wierzą, że kompresja JPEG-a jest strasznie szkodliwa, a nie chcą obrabiać RAW-a. TIFF z aparatu ma wszystkie wady JPEG-a i RAW-a, a żadnych ich zalet.

Member

hm to dziwne trochę bez sensu w takim razie ten format w aparacie, dzięki za odpowiedź.

Member

To jest relikt dawnych czasów, pojawił się, gdy RAW i rawery raczkowały, jako format bezstratny i bezobróbkowy. Producenci już dawno dali sobie z tym spokój.

Viewing 71 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.