Strona główna Fora Foto Inne Pytać o zgodę?

Pytać o zgodę?

Inne

Member

Mam pytanie. Czy wszystkich , którzy pojawiaja się na naszych zdjęciach należy pytać o zgodę? Np. Mam zdjęcie mężczyzny ze stadem owieczek i chciałabym je zamieścić tu, w galerii. Czy nie naruszę w ten sposób jego prywatność? Czy zrobię coś nielegalnego? P.S. mężczyzna jest na pierwszym planie…

Keymaster

Zgodnie z prawem trzeba mieć zgodę osoby fotografowanej na publikację zdjęcia. Wyjątkiem jest, kiedy osoba stanowi tylko element tła (np. tłum), gdy osoba publiczna pełni swoją funkcję – np. polityk podczas przemówienia, aktor lub muzyk podczas występu, ale już “aktor na zakupach w hipermarkecie” wymaga zgody prezentowanego.

Member

Jeszcze jedna rzecz. Jeśli człowiek jest nierozpoznawalny na zdjęciu – to na przykład tylko sylwetka to wtedy nie musisz pytać o zgodę.

Member
Piotr wrote:
Wyjątkiem jest, kiedy osoba stanowi tylko element tła (np. tłum)

Piotrze a co w przypadku gdy mamy imprezę masową, jakiś koncert, i focę tłum, ale jedna osoba, bądź niewielka grupa bawiąca się na koncercie jest wyraźnie wyeksponowana na zdjęciu, zaś reszta bawiących się stanowi tylko tło, takie zdjęcia często można zobaczyć w gazetkach lokalnych w relacjach z imprez plenerowych, ciekawi mnie też jak wygląda sprawa robienia fotek ludzi za granicą, w egzotycznych krajach, często widzimy zdjęcia niemal portretowe wykonywane gdzieś na ulicach Kairu czy Tunisu pstrykane prawdopodobnie na wakacjach, w których zgodnie z polskim prawem oczywistym jest konieczność uzyskania zgody fotografowanego na publikacje, tylko jak zapytać o to Araba czy chociażby Greka??

Keymaster

Jeśli zrobisz wyizolowany portret jednego uczestnika imprezy, nie będącego jej aktorem, to powinieneś mieć zgodę na publikację. Natomiast grupa bawiąca się na publicznej imprezie jest IMO grupą na imprezie. Tutaj niestety jest pole do prawniczych dywagacji od ilu osób zaczyna się grupa i ile na zdjęciu ma być elementów świadczących o imprezowym kontekście (reklamy, scena, bilboardy, cokolwiek).
Co jest kluczowe – naruszenie prawa do wizerunku ścigane jest z oskarżenia prywatnego, co oznacza, że osoba, która poczuła się obrażona publikacją zdjęcia musi sama iść do sądu, złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i sama być oskarżycielem (lub wynająć adwokata, który będzie oskarżał w jej imieniu). Na żadnym etapie nie wchodzi tutaj prokurator jako oskarżyciel, co oznacza, że skarżący musi znać się na prawie sam, sam (lub za pomocą adwokata) radzić sobie w sądzie, no i ponosić koszty tego wszystkiego. To, co może uzyskać na “dzień dobry”, to zakaz naruszania swoich praw, czyli wycofanie swojej podobizny z miejsca publikacji. Zapewne to uzyska jeszcze przed procesem na drodze mediacji. Natomiast do uzyskania odszkodowania musiałby udowodnić, że mu się to odszkodowanie należy, czyli że w efekcie publikacji zdjęcia poniósł straty, bo np. utracił poważanie potrzebne do wykonywania zawodu. W praktyce więc musiałbyś albo komuś bardzo zaleźć za skórę, albo trafić na wyjątkowego pieniacza z nadmiarem czasu i pieniędzy, żeby z powodu publikacji wylądować w sądzie. Radziłbym jednak uważać ze zdjeciami przedstawiającymi osoby w kompromitujących sytuacjach.
Podczas robienia zdjęć za granicą obowiązuje nas prawo kraju, gdzie robimy zdjęcia, czyli jeśli jest zakaz fotografowania lotnisk, portów, gmachów rządowych, to go przestrzegamy. Jeśli nie wolno fotografować miejsc kultu religijnego (meczetów np.), to nie fotografujemy, bo standardy więziennictwa mogą być tam znacznie niższe niż standardy hoteli. Natomiast jak wrócimy do Polski, to obowiązuje nas już polskie prawo, czyli możemy publikować do woli przemycone zdjęcia koszar, tajnych baz wojskowych, mostów, portów itp.
Co do publikacji portretów obcych osób, niezależnie od tego, czy zrobione w kraju, czy za granicą, to zachowałbym zdrowy rozsądek. Jeśli zrobiłeś komuś zdjęcie po kryjomy, zza węgła, w taki sposób, że fotografowany do dzisiaj nie wie, że stał się ofiarą Twoich łowów, to zrezygnowałbym z publicznej prezentacji. Natomiast jeśli osoba fotografowana wiedziała, co się szykuje i zaakceptowała to (choćby uśmiechem, skinięciem głową itp.), to byłbym skłonny uznać, że masz jej zgodę na prezentację niekomercyjną. Tym bardziej masz taką zgodę tam, gdzie trzeba zapłacić “bakszysz” za fotografowanie – tu jest już sytuacja płacenia za wykonane zdjęcia, czyli z pewnością akceptacja i zgoda modela na bycie modelem.
To wszystko są moje prywatne opinie, które dobry prawnik z pewnością da radę obalić :)

Member

Jak zapytać? Uśmiechnąć się i gestem pokazać, że chcesz zrobić zdjęcie. Grecy raczej problemu nie robią, z Arabami nie mam doświadczeń. Może być potrzebny bakszysz, z tego co słyszałam.

Member

dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi:)

Member

Zgoda na tzw. “gębę” to ja nie wiem czy to jest wiążące. A jak potem zdjęcie zrobi jakąś “karierę” (rzadki ale możliwy przypadek, zwykły fuks) i obiekt się wycofa to mamy problem. Jeszcze większy problem jest ze zgodą na papierze. Próbowałem kiedyś coś takiego podstawić do podpisu to jegomość się przestraszył jakbym mu cyrograf podstawił.
Albo robić zdjęcia i nie przejmować się, albo nie robić. Tak jak wspomina Piotr, jeśli to jest ścigane z powództwa cywilnego to pozostaje mieć nadzieję, że albo obiekt nigdy nie zobaczy swojej podobizny, albo zobaczy i nie będzie nawet wiedział, że zgoda była potrzebna.
Ja stosuję zasadę, że jak robię komuś zdjęcie kompromitujące lub przedstawiające go w niekorzystnej sytuacji to staram sie aby był nierozpoznawalny. Ładne zdjęcia chyba nie zagrażają fotografowi. Miejmy nadzieję.

Member

To ja jeszcze ze swojej strony dodam, że procesy o odszkodowanie z powodu opublikowania kompromitującego zdjęcia są długie, a wyroki nie zawsze oczywiste. Są pochodną jakości prawników na których cię stać. Pewna duża gazeta opublikowała kiedyś zdjęcie z bazaru, gdzie na pierwszym planie stała babka trzymająca przed sobą ogromne majtki (oglądała je sobie). Ostrość ustawiona na babkę, coś na drugim, nieostrym planie było widać bazar. Babka poszła do sądu i… przegrała. Linia obrony gazety była mniej więcej taka: zdjęcie zostało zrobione na bazarze, a więc w miejscu publicznym i babka jest jedną z kilku postaci widocznych na zdjęciu (choć jedyna rozpoznawalna).
Tu idealnie pasuje dowcip z “Philadelphi” z Hanksem – “Co to jest 100 tys. prawników na dnie zatoki San Francisco? Dobry początek”. Przypominam proces wytoczony przez prokuratora jaki niedawno przechodził “Przekrój”, gdzie napisali o PoDUPAdłym prokuratorze. Prokurator przegrał, choć można mniemać że znał się na prawie…

Member

Brzmi zachęcająco! Hi.
Czyli indywidualne wyczucie bierze górę.

Member

:) rozmawiałem z osoba studiującą prawo :) manifestacja zaczyna sie od 15 osob tak samo z robieniem zdjec… jesli na zdjeciu masz 15 osob mozesz juz zdjecie publikowac… nawet jesli jest to grupa neonazistów (tu raczej bym nie publikował ze strachu) oczywiscie w miejscu publicznym…

Member

No to niezupełnie tak. Jeśli fotografujesz dajmy na to jakąś ciekawą uliczkę i jedna czy dwie osoby wlezą ci w kadr, to stanowią one element tła, więc możesz to publikować. I nie ma nic do rzeczy, że ustawiły się one w kadrze akurat w takim miejscu, że doskonale się komponują ;)

Member

To byłoby straszne jeśli dopiero 15 osób można by publikować. Trzeba chodzić z czternastoma statystami-swoimi ludźmi, tak w razie czego. Hi.
Miejmy nadzieję, że kolega student prawa jest dopiero na wczesnych latach studiowania. HI.

Keymaster

Myślę, że student prawa jest na tym etapie, kiedy się wydaje, że coś w prawie jest jasne i jednoznaczne.

Member

to jest z prawnego punktu widzenia :P przynajmniej on tak twierdzi i własnie jest na 3 roku :D UŁ… poza tym w polsce juest sporo tzw “martwych przepisów” tak jak i we rancji (gdzie kobieta jesli bedzie chodzic w spodniach grozi jej grzywna albo pobyt w wiezieniu do 2 tygodni) :P i wszedzie indziej :P

Member

Witam,
mam pytanie zbliżone, choć w temacie architektura. Otóż wróciłem właśnie z Lądka Zdroju, gdzie dowiedziałem się, iż uzdrowisku ZASTRZEGŁO wizerunek pijalni Wojciech i przed publikacją wymagana jest zgoda dyrekcji. Czy jest to zgodne z prawem? Wiem, że ostatnio muzea (np. Biskupin) w oparciu o ustawę zrobiło podobnie, ale mają do tego podstawę prawną. A na jakiej podstawie można zastrzec wizerunek obiektu niemuzealnego? Wg mnie to bezprawie i paranoja. Z tego co wiem, to jedynym budynkiem na świecie zastrzeżonym jest wieża Eifla. Polak jak widać potrafi.

Member

Co to się na tym świecie wyprawia…
Nie wieża Eiffla, tylko jej oświetlenie. A i to nie jestem pewna, czy to jest zgodne z prawem. Z polskim raczej nie.
Z obiektami wszelkimi jest tak: Jeśli jesteś w środku czyjejś własności, to musisz się słuchać właściciela. To tak jakby ktoś przyszedł do ciebie do domu: możesz mu zabronić palenia, robienia zdjęć, siadania na twoich fotelach albo patrzenia na sufit, jesteś w swoim prawie. Ale stojąc na publicznym gruncie możesz sobie fotografować wszelkie budynki, jakie tylko widzisz (no dobra, oprócz ewentualnych tajnych typu bazy wojskowe, jeśli one nadal są tajne). Czyli, że jeśli ochroniarz w hipermarkecie zabrania fotografować, to ma niestety prawo. Na podwórku hipermarketu też. Ale jeśli stoisz sobie na miejskim chodniku i fotografujesz tenże hipermarket, to może sobie iść na drzewo. Z uzdrowiskami to samo.
Nie wiem o co chodzi z tą specjalną ustawą o muzeach – możesz coś szerzej powiedzieć?

Member

z tym oświetleniem wieży eiffla jest tak, że tylko w prawie francuskim jest zastrzeżone więc w Polsce można bez problemu publikować

Member

No to, że w środku mogą zabronić, to rozumiem i nie neguję prawa własności. Natomiast zakaz publikacji fotki z zewnątrz mnie oburzył.
A co do muzeów, to np. Biskupin wymyślił sobie, że zastrzeże wizerunek bramy. A oparł to na ustawie: Ustawa o muzeach” z dnia 21 listopada 1996 r. ( Dz. U. Z dnia 20 stycznia 1997 r.)
gdzie można znaleźć:

“Art. 25.
1. Muzeum może pobierać opłaty za przygotowanie i udostępnianie zbiorów w celu kopiowania muzealiów albo sporządzania reprodukcji lub fotografii, a także za wypożyczenie do ekspozycji muzealiów znajdujących się w jego posiadaniu.

Art. 25a.
1. Wizerunki muzealiów mogą być utrwalane i przechowywane na informatycznych nośnikach danych w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (Dz.U. Nr 64, poz. 565).
2. Muzeum może pobierać opłaty za udostępnianie wizerunków muzealiów z wykorzystaniem informatycznych nośników danych. Bezpośredni dostęp do wizerunków muzealiów drogą elektroniczną jest bezpłatny.
3. Minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego
określi, w drodze rozporządzenia, wysokość opłat za udostępnianie wizerunków muzealiów z wykorzystaniem informatycznych nośników danych oraz sposób ich uiszczania, uwzględniając potrzebę zapewnienia powszechnego dostępu do wizerunków muzealiów i ich promowania.

oraz to co najważniejsze:

2. Muzealiami są rzeczy ruchome i nieruchomości wpisane do inwentarza muzealiów.
Muzealia stanowią dobro ogólnospołeczne.”

Czyli jak inni pójdą tym tropem, to koniec robienia fotek np. w skansenach, a i opublikowanie Wawelu bez zgody dyrekcji i uiszczenia odpowiedniej kwoty, może skończyć się w sądzie.
Może przesadzam, ale znając polską pazerność można się tego obawiać. Dlatego uważam, że środowisko fotografów powinno uzyskać wiążąca prawną odpowiedź do wydrukowania i noszenia przy sobie, w razie gdy ktoś będzie chciał wyłudzić kasę za zrobienie z zewnątrz w zamku, w którym muzeum ma swoją siedzibę.

Member

Dzięki za przytoczenie, to teraz wszystko jasne.
Nie ma w ustawie ani słowa o zastrzeganiu. Ergo, zastrzeganie nie jest legalne. Jest za to o dobrach ogólnospołecznych, ich promowaniu i powszechnym dostępie.
Moim nieprawniczym zdaniem cały ten artykuł oznacza, że muzea mogą pobierać opłatę za udostępnienie zbiorów do sfotografowania. Nie mogą zabraniać. Pytanie, czy brama Biskupina jest w ogóle obiektem muzealnym? Bo jeśli jest, to powinna gdzieś (nie na bramie, broń Boże!) wisieć kartka: fotografowanie 5 zł (albo jakoś tak). Jeśli nie jest, to na drzewo, tak samo jak przy hipermarkecie. Czy ta pijalnia w uzdrowisku jest obiektem muzealnym, szczerze wątpię. Jeśli jednak jest, to to samo: jedyne co mogą, to pobrać opłatę w kasie. Fotografowania z publicznego chodnika nie mogą zabraniać w ogóle, bo nawet niczego w tym momencie nie “udostępniają”.
Muzea zwykle korzystają z tego przepisu i mają przy kasie wypisane: wstęp 10 zł, fotografowanie 6zł, filmowanie 8zł albo inne zbliżone kwoty.
A jak inni spróbują pójść tym tropem, to należy konsekwentnie żądać podstawy prawnej. I pamiętać przytoczony tutaj art.25. I nie dać się, bo to piractwo w biały dzień.

Member

Kartka z ceną nie wisi, ale brama znajduje się na ogrodzonym terenie należącym do muzeum. Czyli odpada opcja, że robię z “chodnika”. Oni potraktowali teren na powietrzu jak wnętrze muzeum, a bramę i chaty jak nieruchome eksponaty muzealne. Naciągane ale jednak zgodne z zapisem ustawy. Co innego budynek pijalni, który leży na terenie miasta i faktycznie śmieszne i niezgodne z prawem jest zastrzeganie jego wizerunku. Ale jednak to zrobili.

Member

Nie, zakaz fotografowania jako taki jest niezgodny z zapisem ustawy. Nawet jeśli uznać budynki za muzealia, to nie mogą zabronić ich fotografowania, a co najwyżej wprowadzić z góry określoną opłatę, jeśli fotografowanie odchodzi wewnątrz obiektu (terenu).
Nie istnieje coś takiego, jak zastrzeganie wizerunku budynku. Jeśli ktoś twierdzi że to zrobił, to kłamie. Zastrzeżenie odbywa się niejako automatycznie na podstawie ustawy o prawie autorskim, ale dotyczy tylko sytuacji, gdybyśmy chcieli sobie taki sam budynek zbudować. Czyli oni sobie całkiem niepotrzebnie zastrzegają wizerunek bramy – on już jest zastrzeżony w tym sensie, że nie można sobie takiej bramy zbudować. Fotografować można sobie do woli.
Poza tym z ustawy wynika raczej, że muzeum ma prawo pobierać opłaty, kiedy samo udostępnia gotowe zdjęcia (udostępnianie wizerunków muzealiów), a także kiedy specjalnie przygotowuje zbiory do ich sfotografowania lub je wypożycza, a nie kiedy fotografowanie odbywa się w ramach normalnego zwiedzania. Co więcej, z “Bezpośredni dostęp do wizerunków muzealiów drogą elektroniczną jest bezpłatny” wynika, że muzeum de facto może pobrać opłatę za nośnik i koszt jego przygotowania, a nawet nie za samo zdjęcie udostępnione przez muzeum.
I na koniec: “muzeum może pobrać opłatę” oznacza, że mogą pobrać albo nie pobrać, ale absolutnie nie oznacza, że mogą nie pobrać opłaty i zabronić fotografowania. W cytowanej ustawie nie ma słowa o tym, że muzeum może czegokolwiek zabronić.

Member

Moj znajomy fotoreporter powiedziam mi ze gdyby pytal sie czy dane zdjecie z osoba lub grupka osob moze dac do gazety, to by nic nie oddal i by nie zarobil kasy. Nie pytaj, fotografuj i zamieszczaj.

Member

Jeśli chodzi o zdjęcia z ludźmi, to trzymam się zasady nie publikować zdjęć kompromitujących lub używać ich jako ilustracji tekstów, które stawiałyby osoby na zdjęciu w złym świetle. Na razie się to sprawdza, choć wydawnictwa coraz częściej przebąkują o dostarczaniu zgody osób na zdjęciach na publikację. Na razie przebąkują, pewnie za jakiś czas zażądają, po pierwszej rozprawie.

Member

hmm… muzea maja prawo zabronic fotografowania..> przynajmniej wg pana z jednego muzeum jesli:
1 moze to zle wpłynać na fotografowane dzieło (zniszczyć lub cos w tym stylu)
2 jesli muzeum jest prywatne
3 jesli dzieło jest w reku prywatnego własiciela i podczas wystawy nie wyraził zgodny na mozliwosc fotografowania i powielania.
Każdy polak ma prawo fotografować obiekty dziedzictwa narodowego… i tak samo je publikować… :)

ale wiekszosc muzeów posiada opłaty :/ (ich prawo) zawsze jakis zysk… ale jesli chodzi o biskupin to nie raz w gazetach i wszedzie indziej widziałem zdjecia z pokazów rycerskich itp ale nie słyszałem o tym zeby ktos sie sadził…

w parka narodowych nie wszedzie mozna robić zdjecia :P przynajmniej tak mowiła moja nauczycielka od przyrody w podstawowce :)

Keymaster
Mystik wrote:
hmm… muzea maja prawo zabronic fotografowania..> przynajmniej wg pana z jednego muzeum jesli:
1 moze to zle wpłynać na fotografowane dzieło (zniszczyć lub cos w tym stylu)

No i dlatego często zabraniają fotografowania z lampą, a czasem też ze statywem (bo się podłoga zniszczy, nawet jeśli jest kamienna). No ok, jest to jakieś uzasadnienie, niezależnie od tego, czy prawdziwe.

Quote:
w parka narodowych nie wszedzie mozna robić zdjecia :P przynajmniej tak mowiła moja nauczycielka od przyrody w podstawowce :)

Nie słyszałem o zakazie fotografowania w parkach narodowych. Może jakiś przykład?
Natomiast bywa tak, że na pewien obszar nie można czasowo w ogóle wchodzić, np. w czasie lęgu ptaków. Ale to całkiem niezależnie od fotografowania.

A z tymi 15 osobami, to zapewne jest przepis, który mówi, że od takiej liczby osób zgromadzenie wymaga zezwolenia. Ale znowu to nie ma nic wspólnego z fotografią, choć ktoś mógłby się upierać, że jak w okolicy kręciło się 15 osób, to on fotografował imprezę, a nie grupę osób.

Member

Musimy rozdzielić dwie całkiem inne rzeczy. Mianowicie, pozwolenie na ROBIENIE zdjęć i pozwolenie na ich PUBLIKACJĘ. I ja spotkałem się na razie z kilkoma wersjami podejścia muzeów i właścicieli.
Wersja I
W zamku Książ można robić zdjęcia we wnętrzach na własny użytek po opłaceniu jakiejś niewielkiej kwoty, ale już robienie zdjęć komercyjnych, kosztuje u nich 200 zł. Co w perspektywie ew. wykorzystania później jednej fotki jest drogą imprezą, ale w przypadku serii zdjęć do albumu to taniocha.
Wersja II
Muzeum w Gnieźnie, można robić na własny użytek za darmo, ale już za wykorzystanie KAŻDEGO zdjęcia komercyjnie, trzeba zapłacić muzeum po ok. 150-200 zł za SZTUKĘ!
Wersja III
Hotel-pałac w Antoninie. Po zgłoszeniu chęci zrobienia zdjęć komercyjnych w recepcji, można ich sobie narobić do woli i swobodnie publikować.
Wersja IV
Muzeum w Pieskowej Skale (tak było 5 lat temu, może się zmieniło). ŻADNYCH zdjęć, ani na własny użytek ani komercyjnych, chyba, że po zgodzie z Wawelu.

Co do robienia zdjęć z lampą, to wiadomo, że profesjonalista nie będzie z niej korzystał, bo wyjdą płaskie gnioty. Niezbędny jest statyw, wężyk i kilka zdjęć, żeby zrobić HDR-y, bo inaczej będą białe okna.
Dla muzeum rozłożenie statywu to sygnał, że będą zdjęcia komercyjne i oczywiście na to nie pozwalają, nawet jak wykupiło się prawo do fotografowania (są wyjątki).
Ciekawy pomysł podrzucił Scott Kelby w swojej książce. On też ma problemy z robieniem zdjęć ze statywu w muzeach, widać na całym świecie muzealnicy są identyczni. Dlatego on zabiera do muzeum monopod. Zawsze to lepsze niż robienie z ręki. A gdy strażnik zwraca mu uwagę, że nie wolno robić ze statywu, on odpowiada, że to przecież nie jest statyw, czym zwykle wprawia strażnika w konsternację i może spokojnie dalej robić zdjęcia.
Dla mnie nie zrozumiałe jest takie bronienie się przed zrobieniem zdjęć, np. do albumów, folderów czy przewodników. Dobry marketingowiec doskonale wie (przykład Antonina), że lepiej dać zrobić zdjęcie i mieć darmową reklamę niż wyciągnąć stosunkowo małą kasę od fotografa (dla którego jest to duży wydatek).
Ostatnio, co mi się osobiście nie podoba, pieniędzy za zrobienie zdjęć w kościołach zabytkowych, zaczęły żądać Kurie. Tak na pewno nie zyskają przychylności wiernych, a i zarobek będzie nieproporcjonalny do wyrządzonej szkody.
Dodam, że na szczęści większość proboszczów, których pytałem o zgodę wyrażali ją. Niestety kilku miała związane ręce zarządzeniem odgórnym.

Keymaster
FoTomasMedia.PL wrote:
Musimy rozdzielić dwie całkiem inne rzeczy. Mianowicie, pozwolenie na ROBIENIE zdjęć i pozwolenie na ich PUBLIKACJĘ. I ja spotkałem się na razie z kilkoma wersjami podejścia muzeów i właścicieli.

To jeszcze bym rozdzielił publikację sobie na własnej stronie WWW czy galerii internetowej od publikacji komercyjnej. Dla instytucji zgoda na publikację oznacza właśnie publikację w książce, reklamie itp.

Quote:
Wersja I
W zamku Książ można robić zdjęcia we wnętrzach na własny użytek po opłaceniu jakiejś niewielkiej kwoty, ale już robienie zdjęć komercyjnych, kosztuje u nich 200 zł. Co w perspektywie ew. wykorzystania później jednej fotki jest drogą imprezą, ale w przypadku serii zdjęć do albumu to taniocha.

No właśnie u nich taką cenę ma fotografia zarobkowa. I nie chodzi tylko o założenie, że “jak chce na tym zarobić, to niech odpali działkę”, ale też na tym, że taki fotografujący zarobkowo blokuje salę czy ogranicza ruch. Z drugiej strony – jak się zapłaci, to można sobie blokować salę. Te 200 zł to stawka zrobiona pod fotografów ślubnych. Cena za sesję reklamową jest negocjowana i zależy od tego, jak dużą ekipę się przywozi i jak dużą część zamku wyłącza z normalnego zwiedzania.

Quote:
Wersja II
Muzeum w Gnieźnie, można robić na własny użytek za darmo, ale już za wykorzystanie KAŻDEGO zdjęcia komercyjnie, trzeba zapłacić muzeum po ok. 150-200 zł za SZTUKĘ!

Ciekawe, jak to jest rozwiązane praktycznie? Bo jednorazowa opłata za wejście z aparatem to jedna sprawa, ale kontrola tego, co się później ze zdjęciami robi, to już inna. Ciekaw też jestem podstawy prawnej.

Przy okazji – zgodę na fotografowanie, ale bez lampy i statywu, można wykupić w Malborku, co jednak w gotyckim zamku praktycznie wyklucza sensowne zdjęcia.

Quote:
Ostatnio, co mi się osobiście nie podoba, pieniędzy za zrobienie zdjęć w kościołach zabytkowych, zaczęły żądać Kurie. Tak na pewno nie zyskają przychylności wiernych, a i zarobek będzie nieproporcjonalny do wyrządzonej szkody.

A ja to rozumiem. Jak kościół jest zabytkowy, to pieniądze na remont się przydadzą. A wierni to przychodzą się modlić, jak ktoś przychodzi fotografować, to przychodzi nie do kościoła, ale do zabytku, więc powinien zrozumieć potrzebę jego restaurowania.

Member
Piotr wrote:
A ja to rozumiem. Jak kościół jest zabytkowy, to pieniądze na remont się przydadzą. A wierni to przychodzą się modlić, jak ktoś przychodzi fotografować, to przychodzi nie do kościoła, ale do zabytku, więc powinien zrozumieć potrzebę jego restaurowania.

Ja rozumiem i popieram ideę zbierania na remont. Ale mądrzy proboszczowie zabytkowych kościołów (np. Gąsawa, Mogilno) już wpadli na pomysł jak to pogodzić. Wydrukowali książeczki o swoich kościołach i sprzedają je turystom. Ja zawsze kupuję taką książeczkę, a gdy jej nie ma, to w większości takich kościołów jest puszka: Na remont świątyni i tam wrzucam datek.
Chodzi mi o to, że przyjeżdża się do kościoła, idzie do gospodarza, czyli proboszcza (zawsze tak należy zrobić, wg mnie) i pyta się o zgodę na zrobienie zdjęć. A on rozkłada bezradnie ręce i mówi, że on by pozwolił, ale zgodę musi wydać Kuria. I zwykle musi to być prośba na piśmie, więc przejechało się 500 i więcej km bez sensu. Piszę to, bo dokładnie spotkało mnie to w weekend majowy, pierwszy raz od 20 lat, że nie mogłem zrobić zdjęć w kościele. Teraz mam nauczkę i będę wcześniej się zwracał o zgodę, jednak nie jestem przekonany, że tak powinno być.

Keymaster

No tak, opłata za fotografowanie a brak zgody na robienie zdjęć w ogóle to dwie różne sprawy. U nas i tak sytuacja jest bez porównania lepsza niż np. w Czechach.

Member

z parkami to było na tej zasadzie ze byłem na wycieczce i chciałem zrobić zdjecie moim “premierem” a tu wyskoczyła na mnie ze w tym miejscu nie wolno robic zdjec… :/ potwierdzenia prawnego nie znam… ale wtedy to była dla mnie trauma… a moja nauczycielka wywoła chyba wieksze szkody w ekosystemie niz moj aparacik

Member

Pani się coś totalnie ubzdurało. Rozumiem że nie należy straszyć zwierzaków lampą, ale żeby nie mozna było robić zdjęć w ogóle, to jakiś absurd. Nie przejmuj się, zdjęcia z parków są najlepsze :-))

Member

W tym samym temacie: czy na tym forum jest wzór (formularz) takiej zgody,zezwolenia aby robić fotki osobom prywatnym (nieznajomym)?

Member

Nie, nie ma. Jeśli spróbujesz sfotografować kogoś na ulicy i po prostu zapytasz z uśmiechem przed lub po fakcie, to jest duża szansa, że nie bedzie protestował. Jeśli do kogoś podejdziesz z papierem do podpisania, prawie na pewno ucieknie, albo wręcz zareaguje agresywnie.
Dopóki nie sprzedajesz zdjęć do reklamy ani nie sugerujesz w nich negatywnego, obraźliwego lub krępującego dla osoby kontekstu, ustna zgoda jest wystarczająca.

Member

Zdecydowanie polecam prośbę o zgodę na zrobienie zdjęć. Mówię to jako “twórca i tworzywo” ;) Nam korona z głowy nie spadnie a model w 99% przypadków poczuje się dowartościowany i pozwoli na zrobienia zdjęcia. Ja kiedyś nie pytałem i miałem dwa razy duże nieprzyjemności. Raz w Zielonej Górze sfociłem mima w takich śmiesznych holograficznych okularkach, może go ktoś kojarzy, bo wczoraj widziałem go w Międzyzdrojach i obszedłem szerokim łukiem. Dlaczego? Bo gdy zrobiłem mu zdjęcie w ZG, zażądał oddania karty i groził mi, jeśli tego nie zrobię. Oczywiście nie oddałem mu ale i zdjęcia nie wykorzystałem.
Drugi raz nie zapytałem w Gdańsku na Jarmarku Dominikańskim ludzi sprzedających militaria. Było bardzo nieprzyjemnie, bo nie wiedzieć czemu, mimo, że w biały dzień handlują militariami, to nie chcieli, by ich twarze trafiły do prasy.
Lepiej więc zapytać, a w przypadku osób przebranych, np. na turniejach rycerskich, którym chcemy zrobić portret, zaoferować 2-5 zł za fatygę. Jeśli w perspektywie ma się zarobić na dobrym zdjęciu, m.in. 50 zł, to nie jest to wygórowana kwota. Niestety wiem z własnego doświadczenia, że zawodowcy niemal nigdy nie spełniają obietnicy: “Na pewno wyślę zdjęcie/film” jako podziękowanie za pozowanie. Lepiej więc zawczasu uspokoić sumienie :)

Member

Co innego porozmawiać, a co innego podsuwać papier do podpisu.
Pewien reporter pracujący w egzotycznych krajach został kiedyś przez moją koleżankę zapytany, czy pyta o zgodę fotografowanych tam ludzi. Odpowiedź była jednoznaczna: “Co pani zwariowała, żeby mnie zabili ?!”
A Cartier-Bresson by w dzisiejszych czasach został szewcem.

Member

Dzięki za radę.
Ale widziałem gdzieś na forum portalu fotograficznego wzór zgody jeśli chodzi o zdjęcia przypadkowe lub okazyjnie zrobione i wzór umowy na pozowanie, tu jednak chodzi o modeli lub modelki. No a jeśli zdjęcia robimy dzieciom potrzeba zgody rodziców.
Trochę śliska sprawa, która nas focących ogranicza.

Member

Ustna zgoda, a nawet domniemanie zgody plus zdrowy rozsądek wystarczą. (Co to jest domniemanie zgody? Jeśli gość gapi ci się z uśmiechem w obiektyw, to widocznie się zgadza na zdjęcia. Tak tytułem przykładu.) I to właśnie my focący powinniśmy nie dawać się zwariować i nie wyciągać prawnych umów tam, gdzie rozsądek wystarczy. Rozsądek służy tutaj do tego, żeby wiedzieć kiedy zdjęcia robić i jak je ewentualnie wykorzystywać. Na przykład zdjęciem gościa przypadkiem złapanego na ulicy nie ilustrować artykułu o chuligaństwie. I nie sprzedawać też takich zdjęć do stocków, bo wtedy fotograf traci kontrolę nad wykorzystaniem swoich dzieł.
Pozowanie modeli/lek to praca. Jeśli kogoś wynajmujesz (choćby na parę minut), każesz mu coś robić, to jest jasne, że wypada mu za to zapłacić – pieniędzmi albo zdjęciami albo jeszcze inaczej, jak się umówicie. Czy potrzeba pisemnej umowy, to zależy od późniejszego wykorzystania zdjęć.

Member

Witam wszystkich .
Ewa pytala mnie jak to jest z fotografowaniem w Austri .MOge cos poweidziec szczegolnie jak sprawa wyglada w Wiedniu ,bo chodzilem tu troche po roznych muzeach ,kosciolach i innych zabytkach, a jest tu tego naprawde wiele ,w szczegolnosci w 1 bezyrku (centrum wiednia ).Wladze Austrii nie zabraniaja jakos fotografowania tych obiektow w srodku jak i na zewnatrz .Jest tu tak wiele turystow a to oznacza duza kase ,wiec raczej nie chca utrudniac zycia i wydawania pieniedzy goscia z aparatami .
Jest tu rowniez polski kosciol i mialem okazje byc w maju ,kiedy odbywaly sie tam uroczystosci komunijne ,poprosila mnie znajoma abym porobil jej corce pare fotek jako pamiatke tego swieta .I jednak tu sytuacja wygladala inaczej :toz ksieza zabronili fotografowania w srodku kosciola w czasie ceremonii ,oznajmiajac nam ,ze maja wlasnych fotografow i od nich pozniej kazdy bedzie mogl kupic zdjecia swoich pociech .MOze i mieli racje ,gdyz pstrykanie w czasie mszy troche by moglo przeszkadzac ale z drugiej strony pewnie chcieli troche zarobic na odnowe kosciola ?!? NIewazne ale naprawde polecam wieden jako obiekt zwiedzania i fotografowania

Member

Jeśli chodzi o robienie zdjęć w czasie mszy, to już zupełnie inna sprawa. Jestem właśnie po kursie archidiecezjalnym na fotografa kościelnego (jak zapewne wiele innych osób na tym forum) i nie odkryję Ameryki, że robienie zdjęć w czasie mszy, czy to wnętrzom czy samej ceremonii, bez niezbędnych do tego kwalifikacji i pozwolenia proboszcza (zwykle jest to właśnie sprawdzona i pewna osoba lub firma, współpracująca z parafią) jest niedopuszczalne.

Member

znalzłem swietny konkurs… swietny ale nie do konca :/
http://www.street-cultures.eu/
i miałbym dobre zdjecia ale… ale każda osoba ktora jest na zdjeciu musi podpisać zgode na to ze sa na tym zdjeciu… :/ a ja byłem na paradzie tanczecznej w łodzi (mieszkam tam) i jakos niemiałem głowy sie o to pytać a tym bardziej podsawiac tym tanczącym ludziom papierków pod nos.
Niestety tłumaczenie pani ze te osoby w zasadzie automatycznie wyraziły zgode uczestniczac w wydazeniu kulturalnym itp nie przekonuje tej pani i stwierdziła ze nie przyjmie zdjec do konkursu :/
przeciez to głupota

Member

Zgadza się, to głupota, absurd i całkowita nieznajomość realiów życia. Przypuszczam, że konkurs będzie miał małe powodzenie. Fotografia uliczna z definicji powinna być spontaniczna, a tu nie ma na to szans. Absurdem jest podstawianie artystom na występach papierów pod nos, a Twoje tłumaczenie jest słuszne. Raczej nic nie możesz zrobić, jeśli taki wymyślili sobie regulamin, to taki będzie. Żeby zdjęcie mogło być zgłoszone, to trzeba by wynająć paru gości, przebrać ich i kazać robić coś multikulturowego. Fotografia uliczna w najczystszej postaci (tu jest emotikon sarkazmu, ale nie wiem jak on wygląda). Albo flaszkę do kieszeni i szukać menela, który za tąże flaszkę i zapozuje, i naskrobie coś na dowolnym papierku. Tylko nie mam pewności, czy on się łapie na street culture.

Member

Odgrzeję temat, bo jestem bo serii zwarć z dyrekcjami muzeów.
Zarysował się pewien obraz. Im muzeum bardziej znane tym gorzej o zgodę na zrobienie zdjęć wewnątrz. Wysłałem prośbę o zgodę do łącznie około 50-60 obiektów muzealnych.
Odmówiono mi zgody na zrobienie zdjęć na Wawelu, Kórniku, Oblęgorku i Kielcach. W zamian oferując możliwość zakupu zdjęć (od 150 do 250 zł za jedno) wykonanych przez muzealną pracownię fotograficzną.
W Gołuchowie, Śmiełowie, Kielcach i Oblęgorku zażądano za możliwość wykonania zdjęcia i jego publikacji kwot od 150 zł w górę, za 1 sztukę plus jeszcze kilka kosztów dodatkowych. Na moje argumenty, że choć zdjęcia są komercyjne ale idą do przewodnika promującego te obiekty, usłyszałem, że im promocja nie jest potrzebna.
W Gołuchowie tak samo traktuje się fotografa robiącego zdjęcie do przewodnika jak tego, który robi sesję zdjęciową młodej parze na zamku. Jakoś nikt nie dostrzega różnicy, że tylko jeden z nich promuje zamek.
To na szczęście zaledwie 10% ze wszystkich obiektów do jakich się zwróciłem o zgodę, ale jednocześnie jednych z najciekawszych.
Do tego muzeum pomieszało się prawo własności z prawem autorskim. To, że jakaś rzecz należy do kogoś, nie znaczy, że ma on do niej prawa autorskie, bo takie wygasają po 75 latach od śmierci autora. A właśnie prawem autorskim do zbiorów zasłaniają się co poniektóre muzea. Prawnik z zaprzyjaźnionego wydawnictwa powiedział mi, że muzeum może sobie wytaczać proces jeśli ktoś wydrukuje zdjęć z jego wnętrza, ale go przegra. Bo w cywilizowanym świecie nie ma na to paragrafu. Nie może też zabraniać fotografować i większość to rozumie. Niestety są też wyjątki. Napisałem w tej sprawie do Ministerstwa Kultury i Sztuki. Oczywiście dostałem odpowiedź powołującą się na ww ustawę o muzeach. Na mój kolejny list obalający punkt po punkcie zasadność zakazu, już odpowiedzi nie otrzymałem.
Moim zdaniem, jedynie zjednoczenie się wydawców i wytworzenie przez nich nacisku na ministerstwo, może zmienić tę sprawę. Pojedynczy fotograficy nie są w stanie walczyć z Muzeum Narodowym, którego zadaniem jest jak najszersza publikacja swoich zbiorów, ale jakoś to do niego nie dociera.

Member

Polecam zdobycie legitymacji prasowej :)

Member

Jestem dziennikarzem i mam legitymację. Nie zmienia to sytuacji w przypadku wymienionych muzeów.

Member

Zaraz, jeśli dobrze rozumiem muzeum wymaga opłaty zależnej od pola eksploatacji zdjęcia? Jak robisz sobie do sztambucha to 100 zł, jak robisz do albumu który jako znany fotografik sprzedasz po 300 zł za sztukę i rozejdzie się na pniu to winszują sobie 1500 zł?

Jako redakcja od dwóch miesięcy prowadzimy korespondencję z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, trudno ją nazwać ożywioną bowiem odpowiadają w tempie przy którym ruch kontynentów jest wyraźnie widoczny, ale z czasem dotrzemy do jasnej wykładni, której będą musieli przede wszystkim przestrzegać dyrektorzy wszystkich muzeów…

Prędzej czy później (jak znam życie później) zaowocuje to sążnistym artykułem na łamach DFV rozwiązującym parę problemów. Z obecnego rozeznania już wiemy, że w każdym przypadku można prosić o podstawę prawną zakazu fotografowania. Albo cennika… Prawo mówi, że muzeum może (nie musi, może) pobierać opłatę za udostępnienie zbiorów do zdjęć, ale nie ma tam słowa o różnicowaniu opłaty w zależności od pola eksploatacji zdjęcia.

Member

Witam,
widełki cenowe pojawiły się z innego powodu. Cenniki są przeróżne. Cena np. wzrasta w zależności od NAKŁADU albo do ceny za zdjęcie kupione dochodzi jeszcze 30% za jego publikację :) To jest dopiero numer, płaci się za fotkę, ale jak się ją wykorzysta, to trzeba jeszcze dopłacić 30% wartości. W każdym razie gdybym miał zapłacić każdemu muzeum za każdą fotkę po średnio 150-200 zł za ujęcie, to bym musiał dokładać do interesu. Zwykle wydawnictwo płaci mi nie więcej niż 50 zł netto za zdjęcie przy ich większej ilości. A gdzie noclegi, przejazdy? No i jakby nie patrzeć, moje zdjęcia promują muzeum, które na mnie w ten sposób zarabia co najmniej dwukrotnie, biorąc ode mnie kasę za zdjęcia i od zwabionych przeze mnie turystów za bilety. Ani tu sensu ani logiki. I jak wspomniałem, olbrzymia część światłych dyrektorów placówek muzealnych to rozumie i wie jak się zarabia pieniądze. Niestety źle napisana ustawa pozwala na swobodną interpretację przepisów przez domorosłych “speców” od marketingu. A gdy argumentowałem u jednego z nich, że przecież w ustawie jest napisane, że muzeum MOŻE ale NIE MUSI brać pieniędzy, to usłyszałem, że co z tego, skoro oni tak mają zapisane w … wewnętrznym REGULAMINIE!!! Czyli mamy w Polsce dokumenty stojące ponad prawem.

Member

apokalipsa… przeciez to panstwowe muzea… to nalezy chyba do narodu… rozumiem ze moga pobierac opłaty ale zeby taka kase…
apokalispa

Member

No więc właśnie to jest najbardziej wkurzające. Dyrektor, który dostaje pensję ode MNIE, bo to z MOICH podatków mu płacą, zabrania mi zrobienia zdjęcia wnętrza, którego nie jest właścicielem, a jedynie opiekunem!!! To jest najbardziej chora sytuacja. To właśnie powiedziałem jednemu z nich, że gdyby to się działo w normalnej firmie, to ja już dawno wywaliłbym niegospodarnego dyrektora, bu mówienie, że muzeum nie potrzebuje promocji, jest rażącą niegospodarnością. Na co rozmówca mi odpowiedział: “Na szczęście podatnicy nie decydują o mianowaniach i dymisjach dyrektorów muzeów.” A może czas to zmienić? A jak to się ma do podstawowego prawa demokracji do pełnej informacji? Czy to działanie nie łamie tego prawa?

Member

A co powiesz o jednostce wojskowej? Też nasza, wspólna… Jakiś granacik by się odbezpieczyło, w końcu jest mój, płacę podatki. A promocja jednostki wręcz wystrzałowa, pełna fajerwerków!
Nie przesadzajcie z tą własnością!
A na poważnie: co do zgody – przypuszczam, że osób chcących robić zdjęcia w takich obiektach jest więcej. Dyrektor odpowiada za całość zbiorów i w czasie sesji musi wyznaczyć kogoś do pilnowania “sali” – dodatkowy kłopot.
Promocja Wawelu? Myślę, że akurat w tym przypadku dyrektor może sobie pogrymasić i powybrzydzać.
Sam kilka lat temu miałem problemy z uzyskaniem zgody na fotografowanie, ale osoba odpowiedzialna za miejsce spokojnie i rzeczowo wytłumaczyła mi skąd taki przepis i jakoś przebolałem stratę.
Aż w końcu – trzeba czekać na zmianę pokoleniową, na osoby które wyrosły w kulturze multimedialnej, otwarte na nowości, a wtedy skończą się tego typu problemy.

Member

Czytam ten topik i czytam, i ręce mi opadają… absurd goni absurd… (rozumiem argumenty co do szkodliwości flesza dla niektórych eksponatów, ale szkodliwości fotografowania jako takiego bez użycia flesza??)…

Niedawno, podczas spaceru w Wilanowie, także przeżyłam ciężkie ździwienie. Otóż podszedł do mnie ochroniarz i uprzejmnie poprosił o złożenie statywu -pałac w Wilanowie, i owszem, można fotografować z zewnątrz, ale z ręki. Rozłożenie statywu na terenie otaczającym pałacyk wymaga już zgody dyrekcji. I nie ma znaczenia czy to dla celów prywatnych, turystycznych czy komercyjnych. Odmówiłam równie uprzejmnie i zdjęcia spokojnie wykonałam, ale ani ochroniarz, ani ja nie rozumieliśmy zasadności tego przepisu dyrekcji w Wilanowie (domyślam się, że chodziło o opłatę -zakładają zapewne, że jak ze statywem ktoś się tam wybiera to będzie pewnie poważne zdjęcia zarobkowe czynił i dyrekcja widzi w tym dodatkowy profit, stąd ochroniarze ganiają za statywami….).

A propos opłat: w Trokach w kasie jest wyszczególniona opłata za fotografowanie, ale nie widziałam, żeby ktokolwiek ją uiszczał z tej masy ludzi, która się tam przewinęł w trakcie mojej bytności, a fotografował każdy. Może mieli dość kłótni z obcojęzycznymi turystami i dali spokój? Dodam, że była to kwota ludzka, jakieś 4 lity, ale nie testowałam tym razem, jak reagują na statyw… ;)

Member

W nawiazamiu do powyzszego watku. Bylem w Lednickim Parku Etnograficznym ze sprzetem foto(aparat, kilka szkiel i statyw). W pani w kasie powiedziala mi ze aby fotografowac musze kupic specjalny bilet a zawodowcy musza miec zgode dyrektora. Tak wiec pytam co rozumieja pod pojeciem zawodowy fotograf?? Pani mi odpowiada ze to taka osoba ktora ma duzy aparat… duzy obiektyw i statyw. Jak to usłyszalem to wybuchlem smiechem i zapytalem czy to oznacza wedlug nich ze amator nie moze miec porzadnego i duzego sprzetu. To jest jakas paranoja!!!!!! Przecoez wiadomo ze chce sie miec dobre ostre fotografie to nawet w sloneczny dzionek nalezy rozlozyc statyw. A nie oznacza to ze jestem zawodowcem i ze z tych zdjec mam zarobek. Pozdrawiam

Member

To ja uwazam sie za kompletnego amatora i poza statywem jakby taka kobita zobaczyla jeszcze wezyk i lampe na ramieniu to w ogole nie daloby sie jej przekonac, ze to beda zdjecia do rodzinnego albumu :)

Member

Ludzie Wy tu piszecie że nie wolno focić w parkach, muzeach itp, to ja się pytam gdzie wolno w Polsce robic foty?
Ja za tydzien jade do kraju i co pozostaje mi ” komóra z aparatem” . Moze ktoś wie gdzie poszukać paragrafu mówiącego o tym ze wolno fotografować i takiemu panu lub pani podsuwac przed nos i niech spada. Ja np mam taki wydruk w UK i jak jakis nadgorliwy podejdzie a nie ma racji to pokazuje i po problemie ( ja nie próbowałem ale ten co mi dał próbował i działa nawet na POLICE).

Member

O ile dobrze sie orientuje to nie mozna fotografowac tylko w takich miescach gdzie jest wyrazny zakaz pisemy (tabliczka o zakazie fotografowania), a co jest zabawniejsze: jesli ktos stwierdzi, ze bezprawnie fotografujesz w jakims miejscu to osoba zwracajaca uwage musi miec pewnosc, ze po drodze do miejsca w ktorym jestes mialas okazje zobaczyc taka tabliczke (np. jakis budynek z jednymi drzwiami, na ktorych byla tabliczka o zakazie fotografowania) lub/oraz musi udowodnic, ze w zasiegu wzroku (obracajac sie o 360 stopni) masz taka tabliczke (czytelna, a nie w odleglosci 100 metrow). Jesli nie bylo tabliczki po drodze, ani nie ma jej w miejscu wykonywania zdjec to zakaz slowny mozesz przyjac i przestac robic zdjecia lub poprosic o pokazanie takiej tabliczki/zakazu i wtedy przestac robic zdjecia.

Generalnie zabronione jest robienie zdjec budynkow wojskowych i rzadowych oraz punktow majacych znaczenie militarne/strategiczne/taktyczne.

Rowniez zabronione jest robienie zdjec osob, gdy w kadrze widac mniej niz 3 osoby (wtedy potrzebna jest ich zgoda) lub jesli z calego tlumu (3 osoby i wiecej) zdecydowanie wyroznia sie jedna osoba (wtedy potrzebna jest zgoda tej osoby – jesli wyrozniaja sie 3 osoby ze 100 to nie trzeba zgody tych trzech osob bo wyroznia sie tlum z tlumu :D). Osoby wymienione powyzej, ktorych zgoda jest niezbedna MUSZA byc identyfikowalne by musiec pytac ich o zgode (np. jesli fotografujemy jedna osobe i jest ona odwrocona plecami, nie potrzebujemy zgody (chyba, ze ma unikatowy tatuaz na plechach i jest bez koszulki)).

Mam nadzieje, z enie zagmatwalem :)

Member
reilord wrote:
Generalnie zabronione jest robienie zdjec budynkow wojskowych i rzadowych oraz punktow majacych znaczenie militarne/strategiczne/taktyczne.

Z tego co mi wiadomo taki zakaz już został dawno uchylony i nie ma już tabliczek “zakaz fotografowania – teren wojskowy”. Ostatni raz widziałem ją w “Śmiechu warte” jako zdjęcie jej samej. Chyba, że się mylę ale wątpie czy moje miasto, w którym znajduje się batalion pol-ukr był jakąś autonomią…

Member
reilord wrote:
Generalnie zabronione jest robienie zdjec budynkow wojskowych i rzadowych oraz punktow majacych znaczenie militarne/strategiczne/taktyczne

Jofiel dobrze pisze, ten zakaz nie obowiązuje – został zniesiony w 2004 roku! Nawet na terenie wojskowym mozesz fotografować. I np spójrz sobie w google earth – widać z góry wszystkie obiekty wojskowe, przed 2004 rokiem tego nie było.

Member

No to super, a ja sie przestraszylem, bo przypadkiem w kadrze mialem budynek MSW i znajomy gliniaz kazal mi to usunac, ale to juz bylo po 2004.

Member

Mam “dobrą” wiadomość ;) Dostałem zezwolenie na zrobienie zdjęć na Zamku Królewskim w Warszawie. Zamek “jedynie” pobierze ode mnie za każde zdjęcie (nie napisali wykonane czy opublikowane) 350 zł + VAT!!! Rekord Wawelu został pobity :) Będę musiał przeprosić dyrekcję Wawelu, że ich posądzałem o pazerność, oni wprawdzie zabronili mi robić zdjęcia, ale chcieli mi sprzedać swoje za “jedyne” 240 zł + VAT za sztukę. Na moje pytanie czemu nie mogę sam zrobić zdjęć na Wawelu, dostałem odpowiedź, którą można streścić w ten sposób: BO NIE! Chyba więcej komentarza nie trzeba a jedynie zmiany ustawy, gdzie znajdzie się podstawa prawna do tworzenia cenników, bo te, które są teraz są chore i zaporowe.

Member

to już taniej wyjdzie jak wejdziesz z wycieczką, odłączysz się od niej i po kryjomu zdjęcia będziesz robić:) jak Cię złapią powiesz, że nie wiedziałeś, a kara i tak mniej wyjdzie:)

Member

Najbardziej przerażające jest to, że od 3 tygodni Ministerstwo Kultury nie jest w stanie odpowiedzieć mi na pytanie o podstawę prawną zakazu robienie zdjęć na Wawelu. Gdy dzwonię, to mówią, że to złożony problem i ich eksperci na razie nie są w stanie znaleźć odpowiedzi. Bo jej nie ma. Jestem ciekaw co i kiedy mi w końcu odpowiedzą.
A tak pomyślałem, że skrzyknijmy się w 30 osób, pojedźmy na Wawel, kupmy bilety i w jednej z sal wyjmijmy aparaty i zacznijmy robić zdjęcia. Oczywiście bez lamp. Ciekawe co zrobi ochrona? Wezwie policję? Proszę bardzo, wtedy poprosimy o prawną podstawę zakazu. Może taka akcja z nagłośnieniem w mediach da jakieś efekty.

Member

O ile pamietam, urzedy polskie (skarbowy na pewno) mozna nagabywac zapytaniami o interpretacje prawna.
skladamy zapytanie, wraz z interpretacja wlasna. Jesli w ciagu ustawowo okreslonego czasu (bodajze 3 miesiace) nie otrzymamy odpowiedzi na nurtujace nas pytanie, wlasna interpretacja staje sie wiazaca.
Moze by wykorzystac przepis?


@FoTomas
: wyslales poleconym? ;)

Member

Nie jestem pewien jak to jest z tym fotografowaniem budynków z ulicy, bo przypomina mi się pewna historia…

Znajomy naprawiał na podwórku na osiedlu domków rodzinnych samochód, no i stukał nieco młotkiem, no i sąsiad z przeciwka porobił mu zdjęcia, żeby mieć dowód dla straży miejskiej, po którą zadzwonił, bo jak twierdził, nie mógł się przez ten hałas wyspać w niedzielny poranek (tzn. 11:00!) (zostawię to bez komentarza…).

No ale znajomy nie będąc mu dłużnym poszedł na policję złożyć doniesienie, że tamten fotografuje mu dom i że on sobie tego nie życzy, bo kiedyś już go okradli i teraz stara się być ostrożny.

No i tu całe sedno – policjant powiedział mu, że nie wolno fotografować czyiś posiadłości i jeżeli mu coś zginie, to ten sąsiad będzie pierwszym podejrzanym, bo robił zdjęcia domu. Jednak nie ukarali go jak na razie, tyle tylko, że mają zapisane, że jak coś zginie, to do niego mają zapukać najpierw:-) Nie wiem czy to było takie “nie wolno i mamy na to paragraf”, czy raczej “nie wolno” w sensie “nie powinien” (bez podstawy prawnej).

Tak więc nie jestem do końca pewien, czy z ulicy można sobie fotografować co się chce. Niby jest logiczne, że ulica to nie teren prywatny, jednak jak widać, może to być różnie zinterpretowane. Jednak być może dotyczy to tylko domów prywatnych.

Keymaster

To było na zasadzie: “nie mam pojęcia o przepisach, ale jestem policjant jestem, to zakażę”. A podejrzewać sobie policjant może każdego. Natomiast żeby wejść do domu, to musi mieć nakaz prokuratora. I nieco wątpię, żeby fotografowanie wystarczyło do takiego nakazu.

Member

Tzn tak, zakazu fotografowania na pewno z ulicy nie ma. Ale faktycznie trzeba liczyć się z pewnymi konsekwencjami. Związane są one ze specyfiką pracy Policji, co sam odczułem na własnej skórze. Raz gdy nagle dostałem wezwanie w sprawie morderstwa pary studentów w Kotlinie Kłodzkiej. Nie miałem pojęcia co ode mnie chce Policja, dopóki nie okazało się, że sprawdzają wszystkich mężczyzn, którzy w tamtym okresie przebywali w Kotlinie. Wprawdzie w moim przypadku było to całkiem bez sensu, bo byłem tam zimą a morderstwo było latem. Przy przepisywaniu 02 zamieniło im się pewnie na 08. Przekładając to na robienie zdjęć, faktycznie gdy coś zginie w obiekcie któremu robimy zdjęcia to nic dziwnego, że może zgłosić się do nas Policja, taka procedura. Ostatnio zdziwiłem się, że w pewnym kościele proboszcz powiedział, że udzieli mi zgody, ale najpierw muszę wystosować pismo z danymi osobowymi. Gdy zapytałem po co? To dowiedziałem się, że to wymóg Policji. Po prostu, gdyby po mojej sesji coś zginęło ze świątyni, mogę spodziewać się wizyty w domu funkcjonariuszy z nakazem. Trochę przerażające ale logiczne.
Oczywiście nie ma co wpadać w paranoję, ale warto mieć świadomość, że ktoś nas może po sesji zapytać co, kiedy i dlaczego?

Member

Sa sytuacje, kiedy nie musi mieć nakazu. Wówcza jest on wystawiany w ciągu zdaje sie 7dni po. Ale raczej nie chodziło tutaj o robienie automatycznego przeszukania, bo ktoś fotografował, myślę, że to było takie gadanie sobie, żeby obie strony były zadowolone i dały spokój głupim przepychankom sąsiedzkim. Ot i tyle jak znam życie. A jeśli do faceta ktoś by się faktycznie włamał to zapewne ów fotograf-sąsiad byłby po prostu przesłuchany na tę okoliczność, coby procedurom stało się zadość.

Keymaster

Tak, może wejść bez nakazu, jeśli jest to konieczne żeby zapobiec przestępstwu lub zapobiec zniszczeniu dowodów przestępstwa. Ale musi później uzyskać nakaz prokuratorski sankcjonujący to wejście. Jeśli okaże się, że nie było podstaw, to można takiego policjanta skarżyć. Ale myślę, że policjanci na tyle znają prawo, że nie będą się pchać w takie kłopotliwe dla nich sytuacje.

Member

Co do fotografowania prywatnego terenu – temat jest walkowany w co drugim wywiadzie z jakas “gwiazda”. W kontekscie prywatnosci osob publicznych.
Generalnie – jesli fotografuje sie to, co “widac golym okiem” – przez ogrodzenie (siatke), to wolno, gdyz fotografuje sie to, co zostalo wystawione na widok publiczny (z terenu publicznego). Jesli jednak ktos ma gesty zywoplot albo solidny mur, to jest to sygnal, ze teren po drugiej jest prywatny, czyli ustawienie drabiny/wejscie na drzewo i pstrykanie czyjegos terenu jest juz prawnie wejsciem w czyjas sfere prywatna i publikacja tak zrobionych fotek moze sie zakonczyc pozwem.

EDIT: Oczywiscie, ciekawiej sie robi, jesli sie ustawi rabine przy murze jakiegos muzeum/zabytku, ktory jest “dobrem narodowym” ^^

Member

Chcę się upewnić:
Jeżeli fotografuję jakąś imprezę masową a w jej czasie sa występy na scenie, i zrobię zdjęcie uczestnikom tych występów – to nie musze się ich pytac o zgodę przed publikacją? Nawet jeżeli to amatorzy?

Member

Nie, nie musisz się pytać o ile są w pracy (a są).

Member

Nie do końca. Nie musisz pytać o zgodę na samo zrobienie zdjęć. Jednak jeśli myślisz o ich publikacji, zwłaszcza ujęć pokazujących zbliżenia jednej konkretnej osoby, to w mojej agencji wymagane jest uzyskanie od takiej osoby pisemnej zgody na publikację. Inaczej nie wezmą ode mnie zdjęcia. A osoba taka wyłowiona z tłumu może Cię ścigać.

Member

to nie osoby wyłowiona z tłumu ale występująca na scenie. Co wtedy?

Member

Nie no zaraz. Jeśli ktoś występuje to nieważne czy to jedna osoba (solista) czy cała grupa, masz prawo do robienia zdjęć i ich publikacji (tak jest w kodeksie, jak poszczególne agencje na to patrzą nie wiem)

Member

Pisząc “wyłowione z tłumu” miałem na myśli wszystkie osoby, którym zrobisz portret czy ich pojedynczą postać na tle innych.

Member
roccodaone wrote:
Nie no zaraz. Jeśli ktoś występuje to nieważne czy to jedna osoba (solista) czy cała grupa, masz prawo do robienia zdjęć i ich publikacji (tak jest w kodeksie, jak poszczególne agencje na to patrzą nie wiem)

Mogę zobaczyć gdzie i w jakim kodeksie jest tak napisane?

Kiedyś owszem agencję podchodziły do sprawy na zasadzie interpretacji, że jeśli ktoś się przebrał i świadomie odróżnia się od tłumu to przestaje być osobą publiczną i można publikować jego zdjęcia. Ale to było w czasach, gdy ludzie nie mieli świadomości, że mogą zabronić robienia im zdjęć i że mogą żądać kasy za pozowanie.
Teraz już to wiedzą i agencje, żeby uniknąć problemów życzą sobie podpisanych kwitków, że taka to a taka osoba zgodziła się na publikację zdjęcia.

Keymaster

Myślę, że są dwie kwestie.
Niezależnie jak barwny widz na koncercie pozostaje widzem. Natomiast artysta podczas występu jest osobą publiczną (ten sam artysta podczas zakupów w sklepie już niekoniecznie będzie osobą publiczną, chociaż… wszelkie brukowce kupujące zdjęcia od paparazzi mają na ten temat inne zdanie).

Dość zrozumiałe, że agencja chce zgodę przedstawionych osób do wszystkich zdjęć, bo chce mieć swobodę w sprzedaży zdjęcia pana grającego na trąbce np. do reklamy piwa, żarówek, trąbek i cokolwiek się nadarzy. Natomiast nie ma żadnych problemów z publikacją takich zdjęć artystów z zachowaniem ich kontekstu.

Member
FoTomasMedia.PL wrote:
Mogę zobaczyć gdzie i w jakim kodeksie jest tak napisane?

Możesz, nie mam z tym problemu.

Member

To wszystko jest teoria. Oprócz prawa do wizerunku jest jeszcze coś takiego jak dobre zwyczaje. W praktyce kiedyś, gdy zaczynałem zabawę w reportaże, omal mnie nie pobito i nie zabrano aparatu, bo robiłem zdjęcia mimowi i fakirowi nie pytając ich o zgodę. Lepiej zawsze się zapytać “artystów” przed zrobieniem im zdjęcia czy nie będą mieli nic przeciwko. Tak mówi mi moje doświadczenie, niezależnie od prawa.

Member

:) przyjeły sie zasady ze jezeli zdjecie nie koncentruje sie na jednej osobie :) i jest to tłum to spokojnie mozna je publikowac (gdyby nie to gazety wyborcze rzeczpospolite itp miały by proces za procesem sadowym) co do ludzi na scenie to oczywiscie mozna ich fotografowac jezeli jest to np koncert organizowany przez miasto. gorzej jest z koncertami orgaznizowanymi przez np coca cole bo niby powinno sie miec pozwolenie (ale wiekszosc ludzi robi sobie tam zdjecia na nasza klase wiec nikt sie ich nie czepia. :P do tego jesli skoncentrujemy sie na wokaliscie i poza tym nic innego takiego nei widac a on sobie spiewa bo dostał kase za koncert lub nie to tez raczej mozna im zdjecia robic :D

chyba :D nasze prawo jest daleko w tyle. niektorzy mowia ze trzeba zarabiac albo kogos osmieszyc oczernic zafałszowac prawde zeby proces był sensowny. a inni ze nie wolno w ogole publikowac zdjec innych ludzi nie majac ich zgody :P
na pewno mozna funkcjonariuszy panstwowych na słuzbie :) jak skad i ile sie chce! :D

Member
Stacho wrote:
Ludzie Wy tu piszecie że nie wolno focić w parkach, muzeach itp, to ja się pytam gdzie wolno w Polsce robic foty?
Ja za tydzien jade do kraju i co pozostaje mi ” komóra z aparatem” . Moze ktoś wie gdzie poszukać paragrafu mówiącego o tym ze wolno fotografować i takiemu panu lub pani podsuwac przed nos i niech spada. Ja np mam taki wydruk w UK i jak jakis nadgorliwy podejdzie a nie ma racji to pokazuje i po problemie ( ja nie próbowałem ale ten co mi dał próbował i działa nawet na POLICE).

Czy moglbys mi przeslac link skad moglbym sobie to druknac bo akurat spotkalem sie z tym problemem kilkakrotnie w czasie pobytu w UK i zawsze bylo wiele tlumaczenia i jakies durne przepychanki. z gory dzieki serdeczne

Member
FoTomasMedia.PL wrote:
roccodaone wrote:
Nie no zaraz. Jeśli ktoś występuje to nieważne czy to jedna osoba (solista) czy cała grupa, masz prawo do robienia zdjęć i ich publikacji (tak jest w kodeksie, jak poszczególne agencje na to patrzą nie wiem)

Mogę zobaczyć gdzie i w jakim kodeksie jest tak napisane?

Kiedyś owszem agencję podchodziły do sprawy na zasadzie interpretacji, że jeśli ktoś się przebrał i świadomie odróżnia się od tłumu to przestaje być osobą publiczną i można publikować jego zdjęcia. Ale to było w czasach, gdy ludzie nie mieli świadomości, że mogą zabronić robienia im zdjęć i że mogą żądać kasy za pozowanie.
Teraz już to wiedzą i agencje, żeby uniknąć problemów życzą sobie podpisanych kwitków, że taka to a taka osoba zgodziła się na publikację zdjęcia.

prawo autorskie :
Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych,
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

mozna wiec zatem przyjac, ze osoba wystepujaca publicznie jest osoba “powszechnie znana ” i wykonuje swoje funkcje zawodowe. (patrz “zaklinacz” i “muzycznie” w mojej galerii) nie mam obaw w zwiazku z ew. publikacja tego typu zdjec

Member
Rafix73 wrote:
prawo autorskie :
Art. 81. 1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych,
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

mozna wiec zatem przyjac, ze osoba wystepujaca publicznie jest osoba “powszechnie znana ” i wykonuje swoje funkcje zawodowe. (patrz “zaklinacz” i “muzycznie” w mojej galerii) nie mam obaw w zwiazku z ew. publikacja tego typu zdjec

No dokładnie o tym pisałem. Takie jest prawo, jak działają agencje to już nie moja działka.

Member

Jak dla mnie to te przepisy potwierdzają to co ja mówiłem.
Ad. 1. Stwierdzenie, że osoba jest powszechnie znana, tyczy się polityków i aktorów a nie zwykłych wykonawców jakiś sztuczek.
Ad. 2. Osoba może być elementem, szczegółem większej całości, czyli należy rozumieć, że stoi sobie tłumek ludzi, albo tańczy zespół na scenie. Nie można teoretycznie bez jego zgody pokazać nikogo pojedynczo jako pierwszoplanowej postaci z rozmazanym tłumem w tle. A już publikowanie jej portretu bez jej zgody w ogóle nie wchodzi w grę.

I tak to jest interpretowane przez dwie duże (o ile nie największe agencje w Polsce), więc przez fachowców w branży.

Najczęściej osoby godzą się bez oporów na publikację zdjęcia, więc naprawdę nie jest to problemem.

Member

A co jesli chodzi o dzielnicowego lub grajka ktory stoi na tym samym rogu ulicy 5 razy w tygodniu od 5 lat ??
Nie sa to osoby “powszechnie znane” ? Czy w spolecznosci ludow zamieszkujacych Gorne Kongo bedzie osoba “powszechnie znana” szaman czy Doda ??

Member
FoTomasMedia.PL wrote:
I tak to jest interpretowane przez dwie duże (o ile nie największe agencje w Polsce), więc przez fachowców w branży.

Sadze tez ze agencje fotograficzne (chocby najwieksze we wszechswiecie ) niekoniecznie sa fachowcami w dziedzinie prawa (to troszke tak, jakby stwierdzic, ze Microsoft jest fachowcem od kas fiskalnych).

Member

Dobry przykład, spróbuj zrobić komuś takiemu fotkę zagranicą to się przekonasz, że bez dania mu jakieś kasy (co jest uznane za wyrażenie zgody na zrobienie zdjęcia i publikację) tego nie zrobisz.
Polecam książki Scotta Kelbyego, on dokładnie to opisuje i podpisywanie zgody i płacenie.

Ja to też piszę jako dwustronnie zainteresowany. Bo sam robię zdjęcia na imprezach ale i mi, gdy jestem ich uczestnikiem, zdjęcia są robione. I od razu wtedy oświadczam, że nie wyrażam swojej zgody na publikację mojego wizerunku albo jak mam dobry humor pozwalam, ale proszę o drobny datek (2, 5 zł). Ależ się wtedy oburzają fotograficy ze sprzętem za 20 tys. :)

Member
Rafix73 wrote:
FoTomasMedia.PL wrote:
I tak to jest interpretowane przez dwie duże (o ile nie największe agencje w Polsce), więc przez fachowców w branży.

Sadze tez ze agencje fotograficzne (chocby najwieksze we wszechswiecie ) niekoniecznie sa fachowcami w dziedzinie prawa (to troszke tak, jakby stwierdzic, ze Microsoft jest fachowcem od kas fiskalnych).

Ta wypowiedź mnie rozbawiła. Akurat agencje zatrudniają prawników, bo w razie czego do nich przyjdzie gość z nakazem sądowym a nie do autora zdjęcia. Życzę dalej dobrego samopoczucia.

A właściwie, to czemu ja się przejmuje? Zapytał ktoś. Odpowiedziałem zgodnie z moją wiedzą i 20 letnim doświadczeniem. To wolny kraj.
Róbta co chceta!
Pa.

Member

Widze ze kolega strasznie nerwowy jakis- a ja myslalem ze to tylko dyskusja…
Peace DUDE !!!

Member

Tak to jest jak się nie potrafi dyskutować tylko jest się przekonanym o własnej racji.

Piszę to jako bokser z 10 letnim doświadczeniem (nie wiem co to ma za znaczenie, ale jak się licytujemy…)

Member

Mysle ze microsoft tez zatrudnia technikow kas fiskalnych

Pisze to jako doswiadczony zbieracz grzybow (z 17 letnim doswiadczeniem) ;-)

Keymaster
roccodaone wrote:
Tak to jest jak się nie potrafi dyskutować tylko jest się przekonanym o własnej racji.

Piszę to jako bokser z 10 letnim doświadczeniem (nie wiem co to ma za znaczenie, ale jak się licytujemy…)

Będziesz używany do rozstrzygania dyskusji.

Ad meritum. Pytanie, czy zdjęcia do agencji są wysyłane jako newsowe czy ilustracyjne. Przy newsowych obostrzenia prawne są niewielkie, a przy ilustracyjnych agencja musi mieć swobodę sprzedania zdjęcia całkiem niezależnie od kontekstu. Amator zamieszczający zdjęcia z koncertu pani X jako zdjęcia z koncertu pani X nie ma takich problemów, bo jeśli pani X występuje na koncercie, to deklaruje tym samym, że jest osobą powszechnie znaną (w końcu na mój koncert wokalny nikt by nie przyszedł, mam nadzieję) i właśnie realizuje się zawodowo oraz publicznie.

Mim na rynku czy inny grajek uliczny zbierający do kapelusza to sytuacje z pogranicza. Pewnie nie są oni specjalnie znani, ale właśnie starają się :) Do tego, jeśli zbierają jakieś pieniądze, to jest to występ zarobkowy. Moim osobistym zdaniem – wrzucić im do kapelusza parę złotych i pstrykać.

Przenoszenie doświadczeń i wzorów z innych krajów jest ryzykowne. W Anglii jest projekt prawa zakazującego fotografowania policjanta na służbie. W obawie przed terrorystami oczywiście. W USA takiego prawa nie ma, ale sporo ludzi miało poważne nieprzyjemności fotografując policjantów (terroryści), budynki publiczne i prywatne z publicznego chodnika (terroryści), bawiące się dzieci (pedofile), krajobrazy i zwierzęta w parkach narodowych (diabli wiedzą co, ale rangersi lubi się doczepić). O ile mi wiadomo w USA na te wszystkie sytuacje nie ma przepisów prawnych zakazujących fotografowania, a nawet jest konstytucja z wolnością słowa, ale przepisy swoje, a histeria swoje.
Tak, zdecydowanie jesteśmy w tyle za cywilizowanym światem. Nawet strategiczne dworce można u nas fotografować, o łosiach w puszczy i Dodzie na scenie nie wspominając.

Member
Piotr wrote:
Przenoszenie doświadczeń i wzorów z innych krajów jest ryzykowne. W Anglii jest projekt prawa zakazującego fotografowania policjanta na służbie. W obawie przed terrorystami oczywiście.

Aaaa to dlatego się tak na mnie dziwnie patrzyli jak im zdjęcie robiłem. Ciekawe.

A czytałem gdzieś (u Was?), że jak się zrobi np. zdjęcie Wieży Ajfela w nocy to nie można go publikować we Francji (bo obowiązuje jakiś zakaz prawny), ale jak już się do Polski przyjedzie to można. Czru or not czru?

Member

A ja jeszcze może podrążę temat, skoro jest ktoś z praktyką:
Powiedzmy, że dajesz temu mimowi (gościowi pod budką z piwem, babie na bazarze, malowniczemu tubylcowi na wakacjach, komukolwiek) te parę złotych które są “opłatą za pozowanie”, więc masz prawo do publikacji zdjęcia. Tylko jak to w razie czego udowodnić? Ani fotograf nie udowodni że zapłacił, ani przygodny model, że nie dostał kasy.
Ja rozumiem że agencje są zachowawcze i chcą na wszystko podpis, w końcu chcą mieć swobodę wykorzystania zdjęć i święty spokój. Ale stosowanie takiego restrykcyjnego rozumienia na co dzień praktycznie uniemożliwia wszelką reporterkę, fotografię uliczną itp.
-Mogę fotkę cyknąć? – A rób pani! – Podpisze się pan tu? – A poszła won, ja nic nie podpisuję!
I co? Nie bywa tak? Jakoś trudno mi sobie wyobrazić malowniczego tambylca (gdziekolwiek jest to tam), chętnie się podpisującego pod czymkolwiek podsuniętym na ulicy.

Keymaster
roccodaone wrote:
A czytałem gdzieś (u Was?), że jak się zrobi np. zdjęcie Wieży Ajfela w nocy to nie można go publikować we Francji (bo obowiązuje jakiś zakaz prawny), ale jak już się do Polski przyjedzie to można. Czru or not czru?

Tak, istnieje przepis niezgodny z prawem (co samo w sobie jest ekstra), chroniący patentem oświetlenie wieży Eiffle’a (co też jest absurdem, bo układ oświetlenia nie jest innowacją technologiczną, a takie są chronione patentami) i na tej podstawie zakazującej fotografowania (co też jest absurdalne nawet w świetle patentów, bo patent zakazuje powielania, czyli nie można sobie takiego samego oświetlenia zrobić na swojej kopii wieży Eiffla). Nawiasem – samą wieżę można kopiować – jest już dość stara, by nie dało jej się chronić :)
Jest więc absurdalny przepis niezgodny z przepisami w samej Francji, o przepisie wie lokalna policja, więc jak złapie na fotografowaniu wieży w nocy, to może mandat wlepić i zażądać skasowania zdjęć. Ale oczywiście absurdalność przepisu i jego absolutna niezgodność z polskim prawem sprawia, że nie jest on w żaden sposób obowiązujący u nas – więc jeśli takie zdjęcie zrobisz, to możesz je publikować wszędzie poza Francją :)

Member
Piotr wrote:
Tak, istnieje przepis niezgodny z prawem (co samo w sobie jest ekstra), chroniący patentem oświetlenie wieży Eiffle’a (co też jest absurdem, bo układ oświetlenia nie jest innowacją technologiczną, a takie są chronione patentami) i na tej podstawie zakazującej fotografowania (co też jest absurdalne nawet w świetle patentów, bo patent zakazuje powielania, czyli nie można sobie takiego samego oświetlenia zrobić na swojej kopii wieży Eiffla). Nawiasem – samą wieżę można kopiować – jest już dość stara, by nie dało jej się chronić :)

Aaaale super. Jakby ta odpowiedź nie była taka długa bym sobie w stopkę wrzucił. Dzięki! ;D

Member

Ewa – chetnie bym odpowiedzial ale mam doswiadczenie tylko w zbieraniu grzybow ;-) a kolega z 20 letnim doswiadczeniem i wiedza chyba sie poczul ciut urazony. ;-)

A jesli chodzi o podpisywanie czegokolwiek – masz racje ostatnio chcialem zrobic (lub raczej sprobowac zrobic) reportarz w fabryce. Wszystko bylo ok do czasu az nie poprosilem wlasciciela o podpisanie zgody na ew. publikacje. Zaczely sie pytania “gdzie”, “za ile”…. i z “reporterki” nici …:-(

Keymaster
Rafix73 wrote:
A jesli chodzi o podpisywanie czegokolwiek – masz racje ostatnio chcialem zrobic (lub raczej sprobowac zrobic) reportarz w fabryce. Wszystko bylo ok do czasu az nie poprosilem wlasciciela o podpisanie zgody na ew. publikacje. Zaczely sie pytania “gdzie”, “za ile”…. i z “reporterki” nici …:-(

Trzeba było kontynuować negocjacje:
-“Hm, za ile? Jakie ma pan obroty i ile może zapłacić za reklamę?”
:))

Member

wlasnie …. jakos tak nie pomyslalem o tym :-)

Member
roccodaone wrote:
Piotr wrote:
Przenoszenie doświadczeń i wzorów z innych krajów jest ryzykowne. W Anglii jest projekt prawa zakazującego fotografowania policjanta na służbie. W obawie przed terrorystami oczywiście.

Aaaa to dlatego się tak na mnie dziwnie patrzyli jak im zdjęcie robiłem. Ciekawe.

A czytałem gdzieś (u Was?), że jak się zrobi np. zdjęcie Wieży Ajfela w nocy to nie można go publikować we Francji (bo obowiązuje jakiś zakaz prawny), ale jak już się do Polski przyjedzie to można. Czru or not czru?

:P we francji jest tez przepis mowiacy ze kobiety nie moga chodzic w spodniach :) :P kiedys w teleekspresie mowili :D ale wiadomo martwy przepis :P

a co do grajków :D taki grajek to w zasadzie duzo teraz nie moze zrobic gdyz taka forma zarobku jest NIELEGALNA :P i jak wyskoczy na kogos z geba to mozna powiedziec ze robisz zdjecia/krecisz film dla strazy miejskiej zeby mu mandat wlepiła to sie uspokoi albo wrcz odwrotnie jeszcze bardziej zdenewuje :P

Member
Ewa wrote:
Nie, zakaz fotografowania jako taki jest niezgodny z zapisem ustawy. Nawet jeśli uznać budynki za muzealia, to nie mogą zabronić ich fotografowania, a co najwyżej wprowadzić z góry określoną opłatę, jeśli fotografowanie odchodzi wewnątrz obiektu (terenu). .

Muzealiami są rzeczy ruchome i nieruchomości stanowiące własność muzeum i wpisane do inwentarza muzealiów. Muzealia stanowią dobro narodowe.

I tu Ewa ma rację zakaz bezprawny, opłata jak najbardziej możliwa

Member

a co do wizerunku to:
Dopuszczalne jest rozpowszechnianie wizerunku stanowiącego jedynie szczegół przedstawianej (np. w formie fotografii, filmu, obrazu) takiej całości, jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. Przepis ten umożliwia prowadzenie działalności dokumentacyjnej, sprawozdawczej, a także zapewnia wolność fotografowania wydarzeń publicznych. Sąd Apelacyjny w Łodzi zajął stanowisko, że: “Jeżeli zdjęcie jest z publicznej imprezy, przedstawia nie tylko powoda, ale kilku mężczyzn, nie jest w dodatku zdjęciem pozowanym, lecz zrobionym w trakcie akcji ratowniczej, to postać powoda stanowi jedynie szczegół ujętego na zdjęciu zdarzenia. Publikacja tego zdjęcia nie ma na celu rozpowszechniania wizerunku powoda, stąd strona pozwana nie miała obowiązku uzyskania od niego zezwolenia na publikację tego zdjęcia w celach reklamowych”.
Rozstrzygające znaczenie ma ustalenie w strukturze przedstawienia relacji między wizerunkiem osoby (lub osób) a pozostałymi elementami jego treści; rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga zezwolenia, jeśli stanowi on jedynie element akcydentalny lub akcesoryjny przedstawionej całości, tzn. w razie usunięcia wizerunku nie zmieniłby się przedmiot i charakter przedstawienia.

Member
Piotr wrote:
Mim na rynku czy inny grajek uliczny zbierający do kapelusza to sytuacje z pogranicza. Pewnie nie są oni specjalnie znani, ale właśnie starają się :) Do tego, jeśli zbierają jakieś pieniądze, to jest to występ zarobkowy. Moim osobistym zdaniem – wrzucić im do kapelusza parę złotych i pstrykać.

taaak , ale nie daj Boże wygraj jakis konkurs z takim zdjęciem, a grajek lub mim zobaczą i zechcą powalczyć o swoje – to i nagrody może nie styknąć ;-)

Member

Noo, chyba nie mogą za bardzo powalczyć. Dostali 5zł za pozowanie, co oznacza zgodę na publikację (z tej ustawy co to wyżej cytowana była), a zdjęcie należy do fotografa i już. Co oczywiście nie znaczy, że nie spróbują. No ale ludzie, nie dajmy się zwariować, że ktoś czegoś chce to jeszcze nie znaczy że mu się należy.

Member

Hmm niestety nie czytałem wszystkich wypowiedzi ale odpowiem na twoje pytanie.
Kilka “jeśli” :
>Jeśli chodzi o pierwszy plan to myślę że należało by się zapytać tego człowieka czy możesz je umieścić w sieci .
>Jeśli nie znasz go i zrobiłaś mu zdjęcie bo Ci się podobał lub ładnie wyglądał i już więcej go nie spotkasz bo było to
gdzieś tam to myślę że się nawet nie dowie.
>Jeśli się dowie to powiesz mu że zrobiłaś mu zdjęcie bo Ci się podobał to chyba Cię za to nie skarci . :)

_____________________
http://www.przem-tm.fotolog.pl

Member
Ewa wrote:
Noo, chyba nie mogą za bardzo powalczyć. Dostali 5zł za pozowanie, co oznacza zgodę na publikację (z tej ustawy co to wyżej cytowana była), a zdjęcie należy do fotografa i już. Co oczywiście nie znaczy, że nie spróbują. No ale ludzie, nie dajmy się zwariować, że ktoś czegoś chce to jeszcze nie znaczy że mu się należy.

Mogą bardzo powalczyć, bo to Ty musisz udowodnić, że się zgodzili i wzięli 5zł. Noo, chyba, że wystawili rachunek :-)

Keymaster
__Marek__ wrote:
Mogą bardzo powalczyć, bo to Ty musisz udowodnić, że się zgodzili i wzięli 5zł. Noo, chyba, że wystawili rachunek :-)

Wiesz, jeśli zdjęcie jest z bliska, szerokim kątem, a model nie zasłania rozpaczliwie twarzy ani nie wpycha łapy w obiektyw, to trudno mu będzie argumentować, że w ogóle nie chciał, nie wiedział i absolutnie nie akceptował robienia mu zdjęć :)

Member

no niestety _Marek_ ma rację – to fotograf musi udowodnić, że miał zgodę – wizerunek jest dobrem osobistym i w tym wypadku nie idący do sądu musi udowodnić, że naruszono, a naruszający, że nie naruszył
dura lex …… i tak dalej i tak dalej;-)

Member

nie będę zanudzał, ale:
W procesie o ochronę dóbr osobistych, pozwany ma obowiązek wykazać, że jego działanie nie było bezprawne. Bezprawność działania, zgodnie z art. 81 ust. 1 Prawa autorskiego, wyłącza zgoda uprawnionego. Istnienia zgody uprawnionego ani jej zakresu nie domniemywa się. Pozwany ma obowiązek wykazać, że uzyskał zgodę uprawnionego na rozpowszechnianie jego wizerunku w oznaczonych warunkach.

Member
dar_wro wrote:
nie będę zanudzał, ale:
W procesie o ochronę dóbr osobistych, pozwany ma obowiązek wykazać, że jego działanie nie było bezprawne. Bezprawność działania, zgodnie z art. 81 ust. 1 Prawa autorskiego, wyłącza zgoda uprawnionego. Istnienia zgody uprawnionego ani jej zakresu nie domniemywa się. Pozwany ma obowiązek wykazać, że uzyskał zgodę uprawnionego na rozpowszechnianie jego wizerunku w oznaczonych warunkach.

Raaany, aleś przywalił. Musiałem 3x przeczytać, żeby zrozumieć :-)))

Member
__Marek__ wrote:
Raaany, aleś przywalił. Musiałem 3x przeczytać, żeby zrozumieć :-)))

a to była “CYTATa” z sentencji wyroku sądu :-)

Member

jezeli masz lustrzanke… i ewidentnie ktos usmiecha sie i pozuje do zdjecia to juz musiał by udawac przed sądem idiote ze nie wiedział ze go fotografuja… :P

Member

I pewnie zrobi to z miłą chęcią żeby Cię oskubać z kilku zł.

Member

No ale chwila…
zapłata za pozowanie oznacza zgodę na publikację. Tak jest w ustawie, co nie?
I wraca pytanie: jak udowodnić fakt zapłaty? Zrobić zdjęcie ręki przekazującej pieniądze? A może ktoś zna sposoby na skłonienie człowieka na ulicy do podpisania czegokolwiek? Ja tak całkiem poważnie, praktycznie pytam. Bo jak tak iść tym tropem myślenia, to będzie można fotografować tylko kwiatki, a i to na własnej działce.
I jeszcze: czy nie jest tak, że żeby dostać jakieś odszkodowanie, to trzeba ponieść szkodę? A czy figurowanie na zdjęciu opublikowanym na wystawie pokonkursowej (ktoś wspomniał o konkursach…) jest szkodą?
Tak, znam tę sytuację z World Press Photo i zdjęciem młodych ludzi w samochodzie, wśród ruin. Tylko że tam problemem był nie fakt figurowania na zdjęciu, tylko dorobienie do niego fałszywej interpretacji, która tych ludzi stawiała w złym świetle. Nawiasem: wywalczyli coś? Bo mi końcówka historii umknęła.

Member

gdzieś czytałem, że rzeczywiście osoba fotografowana musiałaby ponieść szkodę, np. utrata pracy, zarobku, niemożność podjęcia pracy z powodu publikacji onego zdjęcia itp. W innych przypadkach raczej związane jest to ze zdjęciem fotki… ew. przepraszam ;) Samo odszkodowanie finansowe nie jest takie proste w Polsce, ale adrenalina skacze zawsze i wszędzie…

Member

uporządkujmy:
1. wizerunek jest prawnie chroniony – jako dobro osobiste (art. 23 k.c. + 81 pr. autorsk)
2. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie (art. 81 prawa autorsk.)
3. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
– osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych – czytaj Kaziu jako premier z słynna juz Izabell tak, Kaziu teraz jako doradca banku już nie (no dobra jest w gazetach, ale tabloidy taki proces mają w kosztach – zyski vs. proces)
– osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.
informacje o jednostce -> czytaj grajek na rynku we Wrocławiu stojący pod pręgierzem jak fotografujesz rynek – ale już nie sam grajek wykadrowany

Jakie są sankcje z naruszenie: Tutaj mamy do czynienia z art. 83 prawa autorsk. i 24 kodeksu cywilnego

1. pierwsza, która zawsze jest orzekana – to zakaz naruszania i przywrócenie stanu sprzed tzn. zakaz np. publikacji, zdjęcie zdjęcia z witryny wystawy itp. + przeprosiny – jeżeli będą w mediach, to mogą sporo kosztować – no niedawno jeden polityk dostał nakz przeproszenia w prime time w tv, który był taki od dyktafonu –
W przypadku zdjęcia np. mogłoby to być nawet jego zniszczenie – brutalne, ale prawdziwe – (
2. zadośćuczynienie – W razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. P
3. i ewentualne odszkodowanie (art. 24 k.c.) – czyli odszkodowanie tylko jak jest szkoda ii tu Ewa ma rację

wracając do pytania Ewy o zgodę:
Zezwolenie na rozpowszechnianie wizerunku może być udzielone w formie dowolnej; zgoda musi być jednak niewątpliwa. Oznacza to, że “osoba jej udzielająca musi mieć pełną świadomość nie tylko formy przedstawienia jej wizerunku, ale także miejsca i czasu publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami i towarzyszącego komentarza”

ufff ale się napisałem :P

Member

dar_wro, Ty to tak z zamiłowania… czy z kierunku nauczania…?

Member
all wrote:
dar_wro, Ty to tak z zamiłowania… czy z kierunku nauczania…?

z kierunQ :)

Member

a ja nadal nic nie wiem (mimo, że nie jestem blond;-) )
Więc dokładnie i szczegółowo czy to zdjęcie https://www.dfv.pl/gallery/members/ka_tula.html?g2_itemId=1055174 lub to https://www.dfv.pl/gallery/members/ka_tula.html?g2_itemId=1173610 zrobione wykonawcom w czasie publicznego występu mogę swobodnie pokazywać czy nie?? Czy też mogą mieć do mnie jakieś pretensje?

Member

W szwedzkim DigitalFoto magazine byl ostatnio artykul o tym czy mozna fotografowac bez zgody obce osoby. Otoz mozna i to nawet jesli one nie wyrazaja na to zgody. No bo trudno przeciez fotografujac jakas grupe ludzi na placu, pytac wszystkich o zgode czy chca byc na zdjeciu, celowo albo przypadkowo. Natomiast inna sprawa ma sie do publikacji takiego zdjecia w np: internecie.
Mysle jednak, ze tutaj w galeri DFV az roi sie od takich zdjec, gdzie osoba na zdjeciu nie pytana byla o zgode. To zalezy tez od kraju. Sa takie, ze lepiej nie probowac fotografowac zwlaszcza kobiet bez pytania jesli chcemy dalej posiadac nasz aparat i zeby.

Member
Jerry wrote:
Sa takie, ze lepiej nie probowac fotografowac zwlaszcza kobiet bez pytania jesli chcemy dalej posiadac nasz aparat i zeby.

…a i są takie, które w radości wołają: “…teraz będę sławna…!”
lub … raz byłem poproszony o udostępnienie zdjęć, celem wywieszenia ich w ośrodku gdzie pracują… ;)
co na pewno nie znaczy, że zawsze to się dobrze skończy… :)

Keymaster
ka_tula wrote:
a ja nadal nic nie wiem (mimo, że nie jestem blond;-) )
Więc dokładnie i szczegółowo czy to zdjęcie https://www.dfv.pl/gallery/members/ka_tula.html?g2_itemId=1055174 lub to https://www.dfv.pl/gallery/members/ka_tula.html?g2_itemId=1173610 zrobione wykonawcom w czasie publicznego występu mogę swobodnie pokazywać czy nie?? Czy też mogą mieć do mnie jakieś pretensje?

Możesz, bo:
– masz artystów w czasie publicznego występu. Jak występują, to są znani, skoro ktoś się potelepał na ten występ. Zresztą spróbuj znaleźć artystę, który będzie twierdził, że jest nieznany :)
– prezentujesz to w rzeczywistym kontekście – czyli jako fragment występu, a nie w kontekście, który mógłby sprawić, że osoby na zdjęciu poczułyby się urażone (np. “dzikie blondynki znowu atakują mulatów”)

100-procentowej pewności nie ma nikt i nigdzie, bo u nas nie ma zasady precedensu, czyli jak 100 kolejnych sędziów rozstrzygnie, że to jest w pełni legalne, to sto pierwszy może mieć inne zdanie. Dobry prawnik będzie w stanie się spierać jeszcze długo, jak się znajdzie dwóch, to będą dyskutować latami :)

Agencje fotograficzne żądają zgody osób sfotografowanych przy przyjmowaniu zdjęć ilustracyjnych, bo muszą mieć swobodę dysponowania nimi poza lub całkiem niezgodnie z oryginalnym kontekstem. Jak ktoś wstawi do sztoka zdjęcie swojej kochanej babci przygotowującej obiad, to powinien się liczyć z tym, że babcia się któregoś dnia zobaczy w jakimś “Życiu na gorąco” z podpisem “W dzień była miła, w nocy zjadała dzieci”. Zgoda na wykorzystanie wizerunku oznacza również zgodę na pokazanie się w takim kontekście.

Ja jestem głęboko przekonany, że Dar_wro ma wykształcenie prawnicze, natomiast mam wątpliwości, czy jego interpretacje są słuszne, bo wykluczyłyby w ogóle fotografię reportażową. Co więcej, nie można by zamieścić zdjęcia pijanego posła czy innego prominenta w kompromitującej sytuacji, skoro jak był pijany, to nie “pełnił funkcji publicznych”. I w ogóle żadnych funkcji nie pełnił i nawet nie mógł się świadomie zgodzić na fotografowanie.

Ale jak ktoś chce dalej dyskutować, to podrzucam następną interpretacje – zdjęcia Ka-tuli nie są “przedstawieniem wizerunku” tylko dziełem sztuki. Cassusów jest pełno, różni uznani i nagradzani artyści korzystają z ukrytych kamer, dostają nagrody. Brak nagród u Ka-tuli to żaden argument. Może właśnie za tę skaczącą blondynkę dostanie.

Member

a ja mam z kolei inny problem :p
Uniwersytet Łódzki organizuje konkurs foto zwiazany z uniwerkiem… :P tematyka dowolna byle łaczyło sie to z moim uniwersytetem. tylko ze jak chce wprowadzic w zycie swoje pomysły to niestety zawsze pada tekst “prosze nie fotografowac – nie zycze sobie tego” i takie pytanie: czy moge fotografowac w budynku uniwersytetu łódzkiego np profesoora ktory wpisuje oceny do indeksu?

Member

heh – dzis kolejne podejscie do fabryki …. (to tak na marginesie) :-)

Member
Mystik wrote:
tylko ze jak chce wprowadzic w zycie swoje pomysły to niestety zawsze pada tekst “prosze nie fotografowac – nie zycze sobie tego”

Masz szansę wygrywać konkursy (nie tylko ten…) rozmazanym zdjęciem profesora, gniewnie wyciągającego łapy w kierunku Twojego aparatu. Przy okazji dostaniesz najlepszą rekomendację do światka artystycznego: wylecisz z wilczym biletem niepokornego artysty. I to nie za pijaństwo, tylko za Sztukę. Może Cię po takim występie nawet na filmówkę przyjmą.

Member

Mystik, pozbierałeś już szczękę? To czytaj dalej.
Formalnie rzecz biorąc, to myślę że profesor wpisujący oceny do indeksu jest osobą wykonującą swoje funkcje, więc pewnie można, choć mogę sie mylić. Tylko że kwestie formalne są w Twoim przypadku bez znaczenia. Jeśli to jest profesor, który za chwilę będzie wypełniał Twój indeks, to bym na Twoim miejscu nie podskakiwała, niezależnie od sytuacji prawnej. A nigdy nie wiesz, czy taki “nie życzący sobie” nie będzie miał kontaktu z Twoim indeksem za rok-dwa. I jeśli jest pamiętliwy…
Moja rada: pomysł na zdjęcie dobry, spróbuj po prostu pójść do jakiegoś fotogenicznego profesora i pogadać, żebyś na przykład mógł mu trochę potowarzyszyć na uczelni (znaczy łazić za nim ;) i pofocić. Tylko nie mów że wybrałeś go bo jest fotogeniczny, tylko dlatego ze jest wybitną osobistością tej uczelni. Albo inną gadkę, w zależności od osobowości gościa.

Member

:) na szczescie wszystkie zeby mi zostały :D
dziekuje za rade :)
:D ale za to udało mi sie uchwycic kolejke do dziekanatu z podaniami o komisa :D :P

Member

Taka kolejka to już na pewno tłum, więc przynajmniej problem ze zgodą odpada :))
A tak całkiem poważnie, myślę że reportaż “dzień z życia profesora Iksińskiego” byłby świetny. Tylko naprawdę musiałbyś najpierw z takim gościem pogadać, wejść na ego. Na zasadzie “jak się skrada to złodziej, jak puka do drzwi to gość” – powinno zadziałać. A później ty będziesz za nim łaził, a on niech się zachowuje jakby cię nie było. Warto. Z własnego doświadczenia wiem, że profesorowie z reguły pozytywnie reagują na zainteresowanie własną osobą, a jeszcze bardziej – pracą. Choć oczywiście wyjątki mogą być.

Member
Piotr wrote:
[
Możesz, bo:
– masz artystów w czasie publicznego występu. Jak występują, to są znani, skoro ktoś się potelepał na ten występ.

..
a tu nie zgodze się z Piotrem – P

Piotr wrote:
100-procentowej pewności nie ma nikt i nigdzie, bo u nas nie ma zasady precedensu, czyli jak 100 kolejnych sędziów rozstrzygnie, że to jest w pełni legalne, to sto pierwszy może mieć inne zdanie. Dobry prawnik będzie w stanie się spierać jeszcze długo, jak się znajdzie dwóch, to będą dyskutować latami :)

oczywiście, ze racji jest nie 100 a tysiące, a każda sprawa inna i tu się zgodzę-)

Piotr wrote:
mam wątpliwości, czy jego interpretacje są słuszne, bo wykluczyłyby w ogóle fotografię reportażową. Co więcej, nie można by zamieścić zdjęcia pijanego posła czy innego prominenta w kompromitującej sytuacji, skoro jak był pijany, to nie “pełnił funkcji publicznych”. I w ogóle żadnych funkcji nie pełnił i nawet nie mógł się świadomie zgodzić na fotografowanie.

pijany poseł- masz jeszcze prawo prasowe, które pozwala na więcej oraz inne klauzulę wyłączające bezprawność czynu; poza tym posłem się nie jest od 8 do 16tej; a 24 na dobę – ZONK !!

A co do reportażu sądy są liberalne. Przypomnę co pisałem wcześniej – Dopuszczalne jest rozpowszechnianie wizerunku stanowiącego jedynie szczegół przedstawianej (np. w formie fotografii, filmu, obrazu) takiej całości, jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza. Przepis ten umożliwia prowadzenie działalności dokumentacyjnej, sprawozdawczej, a także zapewnia wolność fotografowania wydarzeń publicznych.

Więc nie ma żadnego zabijanai repportażu :)))

Member

na wszelki wypadek wszystkim kotom co je mam, przybiłem łapki pod zgodą na wykorzystanie ich wizerunku… ;)

Member

Trochę “off topic”, ale to woła o pomstę do nieba, szanowna Administracjo, żeby Ewę tytułować per Weteran!
To trzeba Koniecznie zmienić! (dar_wro już jakiś paragraf znajdzie…).

Keymaster
dar_wro wrote:
Piotr wrote:
[
Możesz, bo:
– masz artystów w czasie publicznego występu. Jak występują, to są znani, skoro ktoś się potelepał na ten występ.

..
a tu nie zgodze się z Piotrem – P

Czyli? Niektórzy artyści w trakcie występu to artyści, a niektórzy to osoby prywatne?

Quote:
masz jeszcze prawo prasowe, które pozwala na więcej oraz inne klauzulę wyłączające bezprawność czynu;

Zaraz, zaraz. Prawo dotyczy sytuacji, a nie jest tworzone dla wybranej grupy. Przynajmniej u nas jeszcze nie ma koncesjonowania dziennikarzy. Jeśli ktoś publikuje zdjęcie (w gazecie, portalu, stronie internetowej itp.) to albo ono jest publikacją, i wówczas działa prawo prasowe dla każdego, także dla tzw. dziennikarzy obywatelskich (czyli po prostu każdego, kto zrobi w jakiejś formie newsa), albo nie jest publikacją i nie ma powodu do skarg ze strony przedstawionej osoby.

Quote:
A co do reportażu sądy są liberalne. Przypomnę co pisałem wcześniej – Dopuszczalne jest rozpowszechnianie wizerunku stanowiącego jedynie szczegół przedstawianej (np. w formie fotografii, filmu, obrazu) takiej całości, […]
Więc nie ma żadnego zabijanai repportażu :)))

Terefere. Zbliżenie na uwalonego po imprezie masowej gościa nie jest “szczegółem przedstawianej całości”. Zobacz, jaka jest moda w reportażu – szeroki kąt i blisko modela. To raczej wyklucza, żeby model był “szczegółem całości”, raczej całość jest szczegółem z brzegu portretu.

Member

Piotrze niestety materia jest bardzo “płynna” – co mnie akurat cieszy :-)))) wiadomo!

każda ocena będzie inna – ale jak chcesz to poszukaj sobie wyroku w sprawie niejakiej Anny Muchy – wielowątkowy proces w sprawie jej zdjęć na okładkach Faktu – polecam lekturę – znajdziesz np. w Monitorze Prawniczym 2/2009
wyrok SN z 24.01.08 sygn. ICSK 341/07 – mogę tęż Ci podesłać na e-mail jak chcesz:)

niestety dziennikarzowi wolno więcej niż Darkowi :-), ale w końcu komu ja to mówię Ty jesteś dziennikarzem ;-)

Member

Darku, skoro już tak wszedłeś prawniczo w temat – a wiesz coś może o regulacjach dla… artystów? Czy dzieło artystyczne może wykorzystać czyjąś gębę bez pytania?
Pamiętam że kiedyś czytałam komentarz Andrzeja Dragana do jednego z jego typowych portretów (wszyscy wiedzą, jak miło na nich ludzie wyglądają); Mówił, że zdjęcie zrobił stojąc na przystanku, przez szybę autobusu, którym jego obiekt właśnie odjeżdżał. Jakoś nie wierzę, żeby zaraz potem pognał za tym autobusem z papierem, prosząc delikwenta o podpis. Kontekstu na obrazku niewątpliwie nie było, za to, również niewątpliwie, portret był twórczo przetworzony. Choć zapewne rozpoznawalny. Nie znam gościa, nie wiem czy był podobny do siebie, ale mógł ;)

Member

Właśnie w fotografii ulicznej, jak to jest ? Mogę wbić komuś przed oczy swoje szkło bez żadnych konsekwencji ? (prawnych oczywiście ;P).
Bo zazwyczaj mam lekkie opory, a jak się już przełamię to ludzie się dziwnie patrzą i uciekają …

Member
Ewa wrote:
Darku, skoro już tak wszedłeś prawniczo w temat – a wiesz coś może o regulacjach dla… artystów? Czy dzieło artystyczne może wykorzystać czyjąś gębę bez pytania?
Pamiętam że kiedyś czytałam komentarz Andrzeja Dragana do jednego z jego typowych portretów (wszyscy wiedzą, jak miło na nich ludzie wyglądają); Mówił, że zdjęcie zrobił stojąc na przystanku, przez szybę autobusu, którym jego obiekt właśnie odjeżdżał. Jakoś nie wierzę, żeby zaraz potem pognał za tym autobusem z papierem, prosząc delikwenta o podpis. Kontekstu na obrazku niewątpliwie nie było, za to, również niewątpliwie, portret był twórczo przetworzony. Choć zapewne rozpoznawalny. Nie znam gościa, nie wiem czy był podobny do siebie, ale mógł ;)

no to odpowiadam, ale już się boję ze Piotr będzie protestował :-)

to zacznę inaczej: wiemy jak jest -przepisy swoje, życie swoje – wolno jeździć 50, 90 130 km/h – wszyscy jeździmy szybciej
zdarzy się wypadek bo ktoś w mieście potrącił pieszego a jechał na 50 80 to jest larum – a sami tak jeździmy- nieprawdaż?

podobnie i z tym wizerunkiem i jego ochroną – dopóki zainteresowany nie robi nic w ochronie swego wizerunku, nic się nie dzieje – nie jest to przecież żadne przestępstwo więc tylko zainteresowany może coś z tym zrobić , bo naruszamy jego prawa i tylko jemu przysługuje prawo żądania ochrony wizerunku (generalnie, o wyjątkach nie będę zanudzał:P)
wracając do ad remu – artyści podlegają temu samemu prawu o ochronie praw autorskich i prawach pokrewnych – czyli art. 81 i następny o ochronie wizerunku :)
sam nie mam żadnych zgód – a moja córka, która wisi na dfv – niestety uświadomiona swoich praw – zaczęła mi się buntować :-) ale dostała bakszysz i wisi dalej :-)

PS. do Piotra – Prezentowane poglądy nie są poglądami autora – a stanowiskiem doktryny prawa i orzecznictwa – :-))) było pytanie więc odpowiedz była jak powinno być,: -))))) a że życie swoje a prawo swoje, to ……………………

PS2, Swoją drogą polecam rozważania na temat wizerunku na podstawie sprawy Mucha vs.Fakt :)

Member
PizMc wrote:
Bo zazwyczaj mam lekkie opory, a jak się już przełamię to ludzie się dziwnie patrzą i uciekają …

też mam te opory, abstrahując od prawa – i sporo ciekawego ucieka sprzed matrycy :)

Member

Głównie te najciekawsze właśnie, a nie mam na tyle odwagi (?) żeby latać za ludźmi i bezpardonowo robić im zdjęcia.
Mam nadzieję, że po zakupie dłuższego szkła nie będzie już tego problemu.

Member
PizMc wrote:
Głównie te najciekawsze właśnie, a nie mam na tyle odwagi (?) żeby latać za ludźmi i bezpardonowo robić im zdjęcia.
Mam nadzieję, że po zakupie dłuższego szkła nie będzie już tego problemu.

Kupic dobry tele i wygodne adidasy aby szybko uciekac. Robic i nie pytac.

Member
Jerry wrote:
Kupic dobry tele i wygodne adidasy aby szybko uciekac. Robic i nie pytac.

to prawda raz mnie chcieli na Zatybrzy w Rzymie gonić, mimo że robiłem z daleka z tele :-))

Keymaster
dar_wro wrote:
[
PS2, Swoją drogą polecam rozważania na temat wizerunku na podstawie sprawy Mucha vs.Fakt :)

Dzięki Darku za materiały (zdjęcie będące przyczyną procesu zapomniałeś podesłać ;P )

Z tej sprawy Muchy jak dla mnie wnioski wcale nie są takie jednoznaczne, a w każdym razie z całą pewnością nie wynika z nich, żeby Kokonek mógł mieć jakiekolwiek problemy z powodu publikacji zdjęcia wykonanego w trakcie występu.
Mucha uzyskała odszkodowanie i zakaz publikacji zdjęcia zrobionego z ukrycia, w trakcie gdy była na urlopie i opalała się goła na hotelowej plaży (z opisu wynikałoby, że wstęp na plażę mieli tylko gości hotelowi, a paparazzi, który zrobił zdjęcie, gościem nie był). To jest nieco inna sytuacja niż fotografowanie tej samej Muchy na scenie. W sądowym uzasadnieniu właśnie brak związku między zdjęciami na plaży a działalnością publiczną był podkreślany jako przyczyna takiego wyroku.

Ciekawe w tym wyroku jest jeszcze coś innego. Mucha nie uzyskała zakazu publikowania zdjęć wykonanych w trakcie sesji, na którą się zgodziła. Co ciekawe, nie ma tam słowa o tym, czy za tę sesję dostała zapłatę. Natomiast ponieważ zgodziła się na sesję i były to zdjęcia przeznaczone do publikacji, nie może się wycofać po fakcie ze zgody na publikację i zakazać dalszego ich publikowania:
“Odnośnie do publikacji zdjęć powódki pochodzących z sesji zdjęciowej […] Sąd Okręgowy uznał, że nie naruszają one dóbr osobistych powódki, gdyż zostały zrobione za jej zgodą i były przeznaczone do publikacji. “

I jeszcze fragment, który chyba rozstrzyga problem Kokonka: “powódka z racji wykonywanego zawodu jest osobą publiczną. Nie jest więc wymagana zgoda powódki na publikację jej wizerunku uzyskanego w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych. “

Member
Piotr wrote:
I jeszcze fragment, który chyba rozstrzyga problem Kokonka: “powódka z racji wykonywanego zawodu jest osobą publiczną. Nie jest więc wymagana zgoda powódki na publikację jej wizerunku uzyskanego w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych. “

tI. o akurat Ka_tula pytała:) ale to mniejsza z tym – )
kwestia pytania, kto na ile jest znany ? są orzeczenia, w których sąd rozważał pojęcie powszechności i inaczej rozumiana jest powszechność lokalnego artysty, a inaczej gwiazdy z TVP, lub z M jak coś tam :)

II. ale jak pisałem albo tu , albo w e-mailu – chcącemu się nic nie dzieje – dopóki sam zainteresowany nie wystąpi na drogę prawną – możemy spać spokojnie

III. Do publikacji musisz mieć zgodę, co nie jest jednoznaczne z tym, że musisz coś za taką zgodę zapłacić :)

IV. są inne orzeczenia, gdzie znowu sąd uznał że zgoda do publikacji w X, nie jest zgoda do dowolnej publikacji, bez wódki nie da się :-)

PS. dziadki z IT zostawiły oświadczenie notarialne w 300 dpi u testowego rejenta :-)

Member

Oto zapis ustawy o ochronie wizerunku:
Ustawa o prawie autorskim reguluje również kwestię ochrony wizerunku.
W myśl ustawy rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych oraz osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Member
sirJax wrote:
Oto zapis ustawy o ochronie wizerunku:
Ustawa o prawie autorskim reguluje również kwestię ochrony wizerunku.

sirJAx my już poszliśmy krok dalej w dyskusji -> przejrzyj cały wątek :-)

Member

Ha, widzę że wystarczyło lekko przycisnąć, postraszyć paragrafami i Ewa przeskoczyła do Administracji! Gratuluję :-)))

Member
__Marek__ wrote:
Ha, widzę że wystarczyło lekko przycisnąć, postraszyć paragrafami i Ewa przeskoczyła do Administracji! Gratuluję :-)))

Zawsze ten status jej przysługiwał, w pewnym momencie okazało się, że nikt właściwej opcji w panelu administracji forum nie zaznaczył. Generał bez munduru cały czas jest generałem :-))

Member

a tutaj ciekawy watek ze zdjęciami ale od strony prawa administracyjnego http://www.tvn24.pl/-1,1589061,0,1,w-naszej-klasie-bez-zdjec–prosze,wiadomosc.html
tylko piszą, ze sąd się nie zajął wizerunkiem – > no nie mógł bo to był sąd administracyjny i nie jest to w jego kompetencjach (GIODO tak, prawo autorskie nie)

Viewing 145 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.