Strona główna Fora Foto Sprzęt Zaawansowany kompakt – Panasonic FZ-50 vs Canon G9

Zaawansowany kompakt – Panasonic FZ-50 vs Canon G9

Sprzęt

Member

Witam.
Jestem nowy na forum, no i szukałem nieco za pomocą opcji “Szukaj”, ale nie znalazłem odpowiedzi na moje pytania.
Generalnie jestem zainteresowany kupnem jakiegoś w miarę przyzwoitego aparatu, jednak nie chciałbym aby była to lustrzanka – moje umiejętności, ani budżet nie są adekwatne do tego typu sprzętów :-)

Czytając regularnie DFV, wywnioskowałem, że godnym polecenia aparatami o sporych możliwościach, a będącymi jednocześnie wciąż kompaktami, są np. Panasonic FZ-50 lub Canon G9, jednak bardzo prosiłbym o opinie i rady na temat wyboru sprzętu. Za Canonem na pewno przemawiają mniejsze gabaryty, niż Panasonica, jednak głównymi cechami na jakich mi zależy, to:
– możliwość zapisu plików RAW
– ręczne sterowanie przesłoną, czasem naświetlania, czułością, ostrością
– możliwość podłączenia zewnętrznej lampy błyskowej
– możliwość odczytu kart SD
– możliwość zastosowania dodatkowych soczewek/nakładek

Byłbym wdzięczny za wszelkie porady i opinie, a może polecacie jeszcze coś innego, co odpowiadałoby moim wymaganiom ?

Member

Jestem posiadaczem Panasonica FZ 7, używam go od prawie dwóch lat, ciągle odkrywam i uczę się czegoś nowego. Wiem że FZ 50 ma lepszą optykę. Myślę, że FZ 50 zaspokoi wszystkie Twoje oczekiwania o których piszesz. Z perspektywy dwóch lat mogę powiedzieć, że w zawansowanym kompakcie najbardziej przeszkadzają mi szumy przy wyższych wartościach ISO. Gdy robie zdjęcia w dobrych warunkach wszystko jest OK, niestety przy gorszym świetle bez lampy ani rusz.
Pozdrawiam i życzę udanej decyzji

Member

Zarówno Canon, jak i Panasonic to bardzo dobre kompakty, przedstawiciele coraz mniejszej niestety grupy najbardziej zaawansowanych aparatów tego typu. Jeśli spojrzeć na specyfikację, to w najważniejszych rzeczach oba są podobne (nie licząc oczywiście obiektywów), dlatego w tym przypadku… nie zwracałbym na to uwagi.
W pierwszym rzędzie skupiłbym się raczej na próbie przewidzenia głównych zastosowań, a przez to – sposobu transportu. Canona weźmiesz ze sobą wszędzie, wsadzisz do kieszeni itd, a do Panasonica będziesz już potrzebował jakiejś torby. Jeśli więc ma to być fotografia okazjonalna, spontaniczna i rzekłbym “miejska” G9 sprawdzi się chyba lepiej, natomiast przy świadomym braniu aparatu na wyprawę fotograficzną – zdecydowanie FZ50. Nie licząc jednego z najlepszych obiektywów, jaki kiedykolwiek został przymocowany do kompaktu, ma on nad G9 dwie przewagi, które mają naprawdę przełożenie na praktykę. 1. Ruchomy ekran LCD na przegubie, 2. Ogniskową zmienia się pokrętłem na obiektywie – błyskawicznie i dokładnie tak, jak chcesz.
Dlatego z tej pary raczej polecałbym Panasonica, chyba że w przyszłości dopuszczasz kupno lustrzanki. Wtedy G9, a później lampa do niego, mogą być dobrym wstępem do wejścia w system Canona.

Member

sam używam FZ-18 i nie zamieniłbym go na żaden inny kompakt. żałuję że w FZ-18 nie mam zooma na obiektywie (a pod spustem) ale naprawdę polecam. obsługa, możliwości tego sprzętu są naprawdę wysokie. Jedyny minus FZ-18 to brak wejścia na wężyk, brak pilota do samowyzwalacza i brak wejścia na zewnętrzną lampę. nie wiem jak w FZ-50

Member

nie chciałbym się tu szarogęsić bo nie mam panasonica ani go nie używałem, ale z tego co o nim przeczytałem to niestety mimo obiecująco dobrego wyposażenia to rzecz w fotografii najważniejsza: podobno (bo sam nie sprawdziłem) robi bardzo kiepskie zdjęcia – strasznie szumi i to już przy 100 ISO ; radzę przed ewentualnym zakupem dobrze sprawdzić

Member

jeszcze raz ja
ze swego krótkiego doświadczenia szczerze polecam zaawansowane kompakty/hybrydy firmy FUJI
sam mam S6500fd i jestem z niego bardzo zadowolony – możliwości i jakość zdjęć oceniam bardzo wysoko
aktualnie przymierzam się do zmiany na S100fs – to ma być dopiero “the best” :)

Member

Mi osobiście w obu modelach brakuje szerszego kąta widzenia – kto wie może w nastepcy FZ50 już będzie?
Polecam jeszcze zainteresować się sonym R1 – wlasciwie mozna o nim powiedzieć że jest to lustrzanka z niewymiennym obiektywem :) Ma dużą fizycznie matryce,genialny obiektyw i naprawde szeroki kąt.Idealny aparat do fotografowania widoczków…

Niestety nie jest on już produkowany ze względu na wysokie koszty produkcji.Ale z pewnością jest to najlepsza hybryda na rynku jeśli wezmiesz pod uwage jakość zdjęć.Porozglądaj się na allegro bo naprawde warto…

Member

Dziękuję za cenne dla mnie porady, ale przyszło mi do głowy jeszcze takie pytanie: na ile potrzebny jest ruchomy ekran LCD? Do tej pory nigdy nie posiadałem aparatu z takim ekranem, ale potrafię sobie wyobrazić sytuacje, w których może sie on przydać, ale tak naprawdę wątpię, by zdarzało się to często (przynajmniej mi). Panasonic ma odchylany, ale o wiele mniejszy od Canona ekran, co przy wyświetleniu dużej ilości informacji o ustawieniach aparatu, może skutecznie utrudnić wygodne posługiwanie się tym ekranem. Co o tym sądzicie ?

Oglądałem również fotki testowe na http://www.dpreview.pl z obu tych aparatów i jak na moje oko, oba sprzęciki potrafią zrobić wyśmienite zdjęcia. Wiem, że to nie sprzęt, a umiejętności liczą się bardziej, jednak przy ich braku (czyli o mnie mowa:-) ) warto chyba (może nieco z przymrużeniem oka) wziąć pod uwagę wygodę i łatwość obsługi oraz to jak przyjazny jest dany aparat – znaczy, który bardziej “pomoże” mi wyuczyć się odpowiednich umiejętności;-) Nie chciałbym tracić większości czasu na obsługiwanie wielopoziomowego menu, w którym potrzebne mi funkcję będą schowane gdzieś tam głęboko. Nie miałem szansy jeszcze tego sprawdzić.

Member
Johnny-T wrote:
na ile potrzebny jest ruchomy ekran LCD? Do tej pory nigdy nie posiadałem aparatu z takim ekranem, ale potrafię sobie wyobrazić sytuacje, w których może sie on przydać, ale tak naprawdę wątpię, by zdarzało się to często (przynajmniej mi).

Na początku wątku wspomniałeś, że zależy Ci na możliwości dołączania dodatkowych nakładek/soczewek, z czego wywnioskowałem, że myślisz o wykorzystywaniu aparatu przy zdjęciach makro. Do tego typu zdjęć FZ50 z soczewką raynoxa nadaje się świetnie. I właśnie wtedy ruchomy wyświetlacz jest niezastąpiony.

Member

Witam ponownie. Niestety z powodów ode mnie niezależnych musiałem na jakiś czas odstawić myśl o kupnie aparatu, jednak ostatnio do tego wróciłem. Niestety (albo i “stety”) przez ten czas zmieniłem nieco koncepcję. Akurat dziś miałem okazję pobawić się chwilę Panasonic’iem i muszę z przykrością stwierdzić, że jego jakość wykonania pozostawia wiele do życzenia i z całym szacunkiem dla jego optyki, ale jak przez parę następnych lat ma mi coś skrzypieć w rękach za każdym razem gdy będę chciał zrobić fotkę, to ja z takiego zakupu rezygnuję;-) Strasznie mnie rozczarował ten Panasonic pod tym względem:-(
Jako, że Canon G9 jakoś też do mnie zbytnio nie przemawia, skierowałem swoją uwagę na Olympusa SP-570, który to w mojej ocenie jest bardzo przyzwoicie zrobiony, jednak jak każde urządzenie i on ma swoje wady, z czego wg mnie największą jest zapis zdjęć na kartach xD:-( Na wszystko inne w tym aparacie mógłbym w zasadzie przymknąć oko, ale tych kart, co tu dużo mówić, nieco się obawiam.
I tu pytanie do Was: czy ich rzekoma (i sławna już) wolna prędkość zapisu jest faktycznie tak uciążliwa, czy jest to kolejne marudzenie użytkowników lustrzanek, dla których wszystko, co poniżej tej klasy, to za przeproszeniem szmelc ???
P.S. A co powiedzielibyście na Fuji S9600 – jest bardzo podobny do SP-570, ale podobno ma możliwość zapisu na kartach CF ? Jednak te nie ma z kolei stabilizacji optycznej… A po moich doświadczeniach z prostymi kompaktami cyfrowymi, stwierdzam, że procent moich zdjęć zrobionych przy kiepskim świetle i niestety rozmazanych jest spory;-)
Kolejny raz proszę więc Was o pomoc i opinie.

Keymaster
Johnny-T wrote:
I tu pytanie do Was: czy ich rzekoma (i sławna już) wolna prędkość zapisu jest faktycznie tak uciążliwa, czy jest to kolejne marudzenie użytkowników lustrzanek, dla których wszystko, co poniżej tej klasy, to za przeproszeniem szmelc ???

Akurat w lustrzankach prędkość zapisu na kartę ma niewielkie znaczenie, chyba że strzelasz seriami. W kompakcie po zrobieniu jednego zdjęcia musisz czekać, aż je aparat zapisze na kartę, zanim będziesz mógł zrobić następne. Poza tym weź sobie porównaj ceny kart xD z SD np. o tej samej pojemności.

Quote:
P.S. A co powiedzielibyście na Fuji S9600 – jest bardzo podobny do SP-570, ale podobno ma możliwość zapisu na kartach CF ? Jednak te nie ma z kolei stabilizacji optycznej… A po moich doświadczeniach z prostymi kompaktami cyfrowymi, stwierdzam, że procent moich zdjęć zrobionych przy kiepskim świetle i niestety rozmazanych jest spory;-)
Kolejny raz proszę więc Was o pomoc i opinie.

W czasach lustrzanek za 1000 zł pakowanie się w tzw. zaawansowany kompakt to… Dobra, nie powiem. Jak chcesz kompakta, to poszukaj wśród najtańszych modeli takiego, który ma a) tryb manualny b) stabilizację c) najjasniejszy obiektyw. Skrzypieniem obudowy się nie przejmuj i nie myśl, jak będzie skrzypiał za parę lat. Zaręczam Ci, że wcześniej Ty nie będziesz mógł na niego patrzeć bez względu na skrzypienie.

Member

Co do lustrzanek to wiem, że tanieją coraz bardziej, ale nie chcę lustrzanki z kilku powodów:
– po pierwsze nie mam aż takich umiejętności by choć w połowie wykorzystać możliwości jakie daje taki sprzęcik
– na ile znam siebie, to wiem, że jak bym kupił jakieś body nawet z kitowym obiektywem, to zaraz zacząłbym starać się dokupować inne obiektywy lub akcesoria, na co nie bardzo mam w tej chwili fundusze (jak już ktoś mądry powiedział: “Kupno lustrzanki to nie koniec wydatków, a dopiero ich skromny początek” a więc na wspomnianym 1000zł na pewno by się nie skończyło) ;-)
– zaawansowany kompakt jest dla mnie tym, co akurat potrzebuję i co tu dużo mówić – dla mnie jest bardziej
– uniwersalny niż jakakolwiek lustrzanka (pewnie mi się teraz dostanie za to stwierdzenie ;-) )
Wiem, że moje podejście jest nieco laickie, ale dajcie mi trochę czasu – nauczę się nieco więcej na kompakcie, a za jakiś czas z pewnością zainteresuje się “lustrami” ;-)
Co do kart xD, to faktycznie są nieco droższe, ale co poradzić:-( Jednak czy prędkośc zapisu na xD a SD dajmy na to Ultra II, jest naprawdę tak zauważalna ? W końcu na “naładowanie” się lampy błyskowej też trzeba nieco poczekać:-) Niestety za kartami SD przemawia też to, że każdy nawet najtańszy laptop (w tym mój) ma już czytnik do tych kart, a do xD trzeba go w większości przypadków niestety dokupić:-(

Member

posiadam lumixa fz50 i jestem zadowolony. jednak jak wszystko ma on plusy i minusy.
do plusów można dodać:
– dobra optyka,
– manualny focus,
– możliwość zapisu w RAWie,
– dobra jakość filmów,
– łatwa obsługa,
– obrotowy wyświetlacz,
– tanie akcesoria (akumulatory zamienne, karty sd itp).

minusy to:
– szumy przy iso powyżej 100,
– tylko 2 kl/s,
– bardzo wolny przesył danych podczas podłączania aparatu do komputera (czytnik kart sd konieczny),
– aparat nie widzi kart 4 gb i większych.

zresztą zapraszam do mojej galerii na http://www.maciejr.fotogalerie.pl. tam można zobaczyć jak radzi sobie w nocy i za dnia :)
co do canona g9 to nie miałem nawet w ręku.

Member
El_Krynio wrote:
nie chciałbym się tu szarogęsić bo nie mam panasonica ani go nie używałem, ale z tego co o nim przeczytałem to niestety mimo obiecująco dobrego wyposażenia to rzecz w fotografii najważniejsza: podobno (bo sam nie sprawdziłem) robi bardzo kiepskie zdjęcia – strasznie szumi i to już przy 100 ISO ; radzę przed ewentualnym zakupem dobrze sprawdzić

Co to znaczy “bardzo kiepskie zdjęcia”???

Bo jeżeli chodzi o ich ostrość, wyrazistość, “kruchość”, odwzorowanie kolorów, brak problemów z wadami optyki (winietowaniem, dystorsją, aberracjami) to np. FZ7 jest dobry, a nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że pewnie lepszy od niektórych lustrzanek.

Szumi rzeczywiście – ale to też zależy od ustawienia czułości, czasu naświetlania, ilości głębokich cieni w danej fotografowanej scenie itp. Nie ma aparatów bez wad – zawsze jest coś za coś.

Obrotowy ekran LCD (w FZ50, lecz brak w FZ7) przydaje się do kadrowania znad głowy, czy zdjęć robionych z poziomu ziemi.

Z tego co wiem FZ50 ma też “gorącą stopkę” do podłączania lampy zewnętrznej – czego brak w FZ7.

“Podobno” niektóre kompakty Fuji “mydlą”, dają wyprane kolory, zaś ich elektronika robi zbyt agresywną obróbkę obrazu… “Podobno” Canon G9 ma wysokie szumy… Ale osobiście żadnego z tych aparatów nie używałem. A jest pewna różnica pomiędzy “podobno” a “sprawdziłem”, nieprawdaż? ;-)

Sam używam Panasonica FZ7 od roku i uważam, że – mimo paru wad – to bardzo dobry aparat.

Member
Piotr wrote:
W czasach lustrzanek za 1000 zł pakowanie się w tzw. zaawansowany kompakt to… Dobra, nie powiem. Jak chcesz kompakta, to poszukaj wśród najtańszych modeli takiego, który ma a) tryb manualny b) stabilizację c) najjasniejszy obiektyw. Skrzypieniem obudowy się nie przejmuj i nie myśl, jak będzie skrzypiał za parę lat. Zaręczam Ci, że wcześniej Ty nie będziesz mógł na niego patrzeć bez względu na skrzypienie.

Piotrze!!! Skąd ten ton zniechęcenia – w dobie lustrzanek za 1000zł?
Niedawno dokupiłem G9 do swojej lustrzanki (teraz myślę o takiej z wyższej półki :-))) i jestem zachwycony! Nie przejmować się skrzypieniem?! No nie wiem, może komuś o “drewnianym uchu” nie będzie to przeszkadzało, mnie szlag by trafił po kilku minutach. Jakość wykonania G9 jest bardzo dobra, solidna obudowa to jedna z ważnych cech tego aparatu (czytałem na forach, że nawet po upadku z kieszeni nic się nie działo – próbował nie będę). Minusem jest niewątpliwie zbyt krótko działający akumulator, maksymalny czas migawki 15s i szumy przy wyższych niż 200 czułościach. Być może jest to problem tylko dla mnie bo z szumami da się przecież żyć. O możliwościach nastaw manualnych nie będę pisał bo zajęło by to zbyt dużo miejsca. Możliwości podłączenia filtrów, dodatkowych szkieł, profesjonalnej lampy błyskowej, nakładki do zdjęć z mikroskopu i lunety, a także kręcenie filmów (wiem, wiem obciach) itd. robią z tego niewielkiego urządzenia niezły kombajn. Noszę go w kieszeni kurtki i jestem naprawdę zadowolony z wyboru i zakupu.
Spróbuj to zrobić z lustrzanką w podobnej cenie :-))) no chyba, że kupisz na jakiejś chińskiej stronie 5D II i wielką kurtkę rodem z “Kingsajz”

Keymaster

Dlaczego zniechęcenie? Każdy aparat to narzędzie do robienia zdjęć. W idealnej sytuacji nieograniczonego budżetu i tragarza można by oceniać tylko jakość i funkcjonalność aparatów. W bardziej realnych warunkach pod uwagę trzeba brać także cenę. Nie odkryję Ameryki twierdząc, że kompakty, mając znaczne ograniczenia w stosunku do lustrzanek, mają za to dwie zalety: małe, naprawdę kieszonkowe rozmiary niektórych modeli i niższa cena. Tzw. zaawansowane kompakty, typu właśnie G9, nie są już ani małe, ani tanie, a dodatkowa funkcjonalność w stosunku do prostszych modeli nie rekompensują ich wad. Za blisko sąsadują pod względem ceny i rozmiaru z lustrzankami, z którymi nie mogą rywalizować funkcjonalnością i jakością obrazu.
Tryb manualny w kompaktach jest potrzebny głównie po to, żeby rozstrzygnąć dyskusję z automatem, który “wie lepiej”, bo przecież manipulacja przysłoną i czasem naświetlania (wobec ograniczenia zakresu przysłon do 1,5-3 EV) daje niewiele. Szumy to nie tylko niższa jakość obrazu, ale także kolejne ograniczenie dla kreatywności – zrób zdjęcie wiewiórki w parku w pochmurny dzień – albo będziesz miał smugę po wiewiórce na 100 ISO albo wiewiórkę-lamparta na 400 ISO.
Możliwość podłączenia filtrów i lampy – zanim lustrzanki cyfrowe kosztowały normalne pieniądze, takie funkcje w kompakcie były super. Dzisiaj jak zabierzesz filtry, tulejkę do ich mocowania (!) i lampę, to aparat zaczyna mieć rozmiary lustrzankowe, a dalej nie ma jej zalet.
Nigdy nie twierdziłem, że kręcenie filmów kompaktami to obciach.
W praktyce tę samą użyteczność będzie miał kompakt kosztujący połowę ceny G9. Owszem, proste kompakty mają na papierze mniej funkcji, ale chętnie zobaczę, jak wykorzystujesz te zaawansowane funkcje kompaktu do uzyskania czegoś, czego nie uzyskasz mniejszym i tańszym modelem.

Member
Piotr wrote:
Szumy to nie tylko niższa jakość obrazu, ale także kolejne ograniczenie dla kreatywności – zrób zdjęcie wiewiórki w parku w pochmurny dzień – albo będziesz miał smugę po wiewiórce na 100 ISO albo wiewiórkę-lamparta na 400 ISO.
Możliwość podłączenia filtrów i lampy – zanim lustrzanki cyfrowe kosztowały normalne pieniądze, takie funkcje w kompakcie były super. Dzisiaj jak zabierzesz filtry, tulejkę do ich mocowania (!) i lampę, to aparat zaczyna mieć rozmiary lustrzankowe, a dalej nie ma jej zalet.
Nigdy nie twierdziłem, że kręcenie filmów kompaktami to obciach.
W praktyce tę samą użyteczność będzie miał kompakt kosztujący połowę ceny G9. Owszem, proste kompakty mają na papierze mniej funkcji, ale chętnie zobaczę, jak wykorzystujesz te zaawansowane funkcje kompaktu do uzyskania czegoś, czego nie uzyskasz mniejszym i tańszym modelem.

Cóż, mam dwa “średnio zaawansowane” kompakty Canona – A720 i S3. Pierwszy robi lepsze zdjęcia (potrafi mniej więcej tyle co G9), drugi robi zdjęcia gorsze, za to potrafi kręcić filmy z dźwiękiem stereo (niestety z dołozonym własnym szumem) i sprawdza sie w roli dyktafonu. Obydwa są naprawdę szybkie jak na kompakty, choć do lustrzanek im daleko – tzn. reakcja na przycisk migawki jest natychmiastowa, ale zapis trwa znacznie dłużej.

Ale nie rozumiem polityki Canona, który wypuszcza na rynek nową lustrzankę EOS 1000D o funkcjonalności mniejszej niż kompakt S3 – bez pomiaru punktowego. Ktoś toto kupi??? Mam wrażenie, że amatorskie produkty Canona są niedorobione, do tego dochodzi zła reputacja serwisu w Polsce.

Lustrzankowo poszedłem w Minoltę/Sony i jestem zadowolony. :-)

Member

“Podobno” niektóre kompakty Fuji “mydlą”, dają wyprane kolory, zaś ich elektronika robi zbyt agresywną obróbkę obrazu…

Nie mydlą. Miałem fuji S6500 i do ISO 1600 aparat był znakomity!!!!! Nie widziałem jeszcze żadnego innego kompaktu z tak niskimi szumami!!!! (a miałem okazję pobawić się Panasonikiem FZ18, FZ50, SONY H9, Kodakiem Z712 i Canonem 5IS czy jak mu tam- tym z obrotowym ekranem- w każdym z tych kompaktów szumy powyżej ISO 400 praktycznie nie do zniesienia!!!! Szkoda, że na rynku brak juz S6500 bo kolejne modele Fuji nie są już tak udane- Fuji S9600 ma ciut większe szumy, S8000 porażka z uwagi na kiepski obiektyw- S1000 Fd- amatorszczyzna i kiepska matryca… Jeżeli masz trochę kasy to polecam S100 fs- jest w nim wszystko, co ma amatorska lustrzanka a nawet więcej tylko obiektyw ma straszne abberacje…
Ja bym tam się w Panasonica nie pakował.
Polecam Fuji- albo S9600 (z tym, że nie ma stabilizacji :-( albo S100fs ale tu juz trzeba trochę kasy wyłożyć no i pojawia się pytanie czy warto, czy jednak sięgnąć po lustrzankę

Member
Piotr wrote:
Nigdy nie twierdziłem, że kręcenie filmów kompaktami to obciach.
W praktyce tę samą użyteczność będzie miał kompakt kosztujący połowę ceny G9.

Napisałem, że “wiem że to obciach” (ja mam takie wrażenie- albo aparat, albo kamera, a nie 2w1 Head and Sholders), a nie że Ty kiedykolwiek tak stwierdziłeś.
Który kompakt za 1/2 ceny G9 ma jego funkcjonalność i jakość? Ja chwilę szukałem, również na tym Forum i nie udało się takiego znaleźć.
Mały kompakt, oprócz całej gamy minusów ma niezaprzeczalny plus – jest mały i poręczny możliwy do wykorzystania w niemal każdej sytuacji. Nie muszę nosić co dzień ciężkiej torby z zapasem obiektywów i nerwowo zakładać właśnie tego, który w danym momencie akurat pasuje.
A jakość zdjęć, no cóż, z obiektywem kitowym nawet Canon 1D będzie dawał mizerne rezultaty.
Na koniec wcale nie chcę powiedzieć, że kompakt jest super a lustrzanka niewiele lepsza, lecz tylko, że oba typy aparatów mają swój obszar zastosowań i cieszę się, że mogę pomiędzy nimi wybierać.
Dawno temu, mając Smienę7 marzyłem o Zenicie, robiąc zdjęcia na HL-ce tęsknie patrzyłem na Ilforda, więc teraz cieszą mnie możliwości wyboru.

Keymaster
__Marek__ wrote:
Napisałem, że “wiem że to obciach” (ja mam takie wrażenie- albo aparat, albo kamera, a nie 2w1 Head and Sholders), a nie że Ty kiedykolwiek tak stwierdziłeś.

Nie twierdziłem, że Ty twierdziłeś, że ja twierdziłem… :)
Natomiast nie zgadzam się z obiegową opinią o obciachu, coraz bardziej jestem przekonany, że zawodowy fotograf będzie musiał być multimedialny. I nie chodzi tylko o filmy, ale o slideshow, panoramy normalne i kuliste, prezentacja itp.

Quote:
Który kompakt za 1/2 ceny G9 ma jego funkcjonalność i jakość? Ja chwilę szukałem, również na tym Forum i nie udało się takiego znaleźć.

Pytanie, co dla Ciebie znaczy funkcjonalność? Bo jeśli liczbę funkcji, to z pewnością żaden. Ale dla mnie liczba funkcji nie jest żadnym wyznacznikiem atrakcyjności i użyteczności aparatu. Mam w aparacie mnóstwo funkcji, z których nie korzystam wcale. Liczą się tylko te funkcje, które są przydatne i potrzebne (32. program tematyczny imponuje mi tylko pomysłową nazwą). A z przydatnych rzeczy to moim zdaniem dowolny Canon serii A (powyżej A4xx) ma wszystko, czego można potrzebować w kompakcie.

Quote:
Mały kompakt, oprócz całej gamy minusów ma niezaprzeczalny plus – jest mały i poręczny możliwy do wykorzystania w niemal każdej sytuacji. Nie muszę nosić co dzień ciężkiej torby z zapasem obiektywów i nerwowo zakładać właśnie tego, który w danym momencie akurat pasuje.

Nie wiem z kim dyskutujesz, ale nie ze mną :) Ja nie neguję użyteczności małego kompaktu jako uzupełnienia lustrzanki, tylko uważam tzw. zaawansowane kompakty za zbyt duże i zbyt drogie w stosunku do ich przydatności. Kompakt tak – przerośnięty kompakt niekoniecznie.

Member

Ja tam wolę mieć więcej niż o jedną za mało ;-)
Już wiem po co są filmy w aparatach:
http://www.smog.pl/wideo/20832/sto_razy_wolniej/

Member
Quote:
W czasach lustrzanek za 1000 zł pakowanie się w tzw. zaawansowany kompakt to… Dobra, nie powiem.

Niedawno miałem okazję pofocić fuji s6500 i musze szczerze powiedzieć że używanie go sprawiło mi mnóstwo frajdy – po pierwsze wszystko moge sobie spokojnie wykadrować na dużym tylnim ekranie z liniami pomocniczymi,po drugie mam niezły szeroki kąt,tele i dobre makro w jednym,po trzecie zniekształcenia na szerokim kącie są naprawdę bardzo małe,po czwarte…kolory – bajka!,po piąte iso 1600 jak najbardziej użyteczne na małych odbitkach i po szóste cena – obecnie można dostać za około 750 zł z kartą 2gb typ “h” ,markowym pokrowcem i kilkumiesięczną gwarancją…jeśli ktoś tylko nie gustuje w nagminnym robieniu zdjęć sportowych i nie robi bardzo dużych odbitek zrobi zakup życia zamiast wydawać 2000 zł na lustrzankę z 2 słabymi szkłami wykorzystując zaledwie 50 procent jej możliwości…

Tak więc wszystko zależy od fotografa i tego co zamierza fotografować,jeśli świadomie wybierze ultra zoom na pewno żałować nie będzie…jedni lubią robić zdjęcia wiewiórkom inni wolą coś bardziej ambitnego :)

p.s i nic nie skrzyyypi jak chocby w 1000d(podobno) ;-)

Member
pjotrek wrote:
jedni lubią robić zdjęcia wiewiórkom inni wolą coś bardziej ambitnego :)

A toś przywalił Administratorowi :-)))

Keymaster
__Marek__ wrote:
pjotrek wrote:
jedni lubią robić zdjęcia wiewiórkom inni wolą coś bardziej ambitnego :)

A toś przywalił Administratorowi :-)))

Aż popędziłem do Pjotrka galerii zobaczyć co to są ambitne zdjęcia.

Member
pjotrek wrote:
Tak więc wszystko zależy od fotografa i tego co zamierza fotografować,jeśli świadomie wybierze ultra zoom na pewno żałować nie będzie…jedni lubią robić zdjęcia wiewiórkom inni wolą coś bardziej ambitnego :)

No cóż, niewiedza czasami może zaboleć. Robię zdjęcia od ponad 20 lat i nie znam bardziej ambitnej dziedziny fotografii niż fotografia przyrodnicza. Rok temu wydawało mi się, że za amatorską fotografię przyrody można się zabrać ultrazoomem… ale bardzo szybko zobaczyłem kolosalny dystans pomiędzy taka zabawką a DSLR z dobrym tele.

Fotografowie przyrody to absolutna elita. Każdemu pstrykaczowi może wyjść udane “ambitne” zdjęcie, ale na dobre zdjęcia przyrodnicze trzeba naprawdę zapracować wszechstronną wiedzą, techniką i cierpliwością.

Też rzuciłem okiem na zdjęcia przedmówcy, żadnych ambitnych tematów nie stwierdziłem. Może się po prostu nie znam na ambitnych tematach :-)

Member

Zdjęcia przyrodnicze a zdjęcie wiewiórki w parku zrobione ultra szerokim kątem które same podchodzą podobno do ludzi po orzeszki to dla mnie duża różnica :) Absolutnie nie chciałem nikogo obrazić i nie takie było przesłanie mojego postu…uważam że jeśli ktoś dobierze aparat do swoich potrzeb to wcale nie robi błedu kupując dobry ultra zoom :) Chyba że przyjmiemy że dobry aparat to taki który daje możliwość robienia zdjęć wiewiórkom w parku ;-)

Quote:
Też rzuciłem okiem na zdjęcia przedmówcy, żadnych ambitnych tematów nie stwierdziłem. Może się po prostu nie znam na ambitnych tematach

…widzisz ja fotografuje od nie tak dawna a Ty od 20 lat i ja w Twojej galerii też nie potrafię dostrzec bardziej ambitnych tematów zdjęć,no moze z małymi wyjątkami ale jak na taki staż to jest średnio na jeża…ale ja tam się nie znam ;-)

Quote:
Aż popędziłem do Pjotrka galerii zobaczyć co to są ambitne zdjęcia.

…przykro mi że Cię rozczarowałem ale czytam uważnie dfv i staram się robić postępy…dla mnie fotografia to przedewszystkim dobra zabawa :)

Member

Panowie!
Ja zażartowałem wraz z Piotrem, taka gra niuansów, Monty Python w wydaniu podwórkowym, a tu widzę ciężkie działa zostały wytoczone! Nikt się nie obraża, nikomu nikt nie chce przywalić tylko wspólnie się przez zabawę edukujmy.
Make love no war! :-)))

Albo raczej
Take pictures no quarrel!

Member
Quote:
Take pictures no quarrel!

…jestem za…Peace,Love & Truth! :)

Member

Peace, love and sex? XD

A co do kompaktów…
Przeraza mnie ten postep…
Kupilem lustro bo uwazalem ze da mi o wiele wiecej mozliwosci niz kompakt,
nie ukrywam tez ze lustra byly od zawsze dla mnie czyms elitarnym i wyjatkowym…
Jednak niektore zaawansowane kompakty jak G9 moga juz chyba znacznie wiecej zdzialac niz podstawowe i tanie lustra jak D40 czy D40x.
Pytam co to bedzie za pare lat?

Member

Ale się narobiło, ja chciałem o poradę zapytać, a tu tak się temat potoczył, że ho ho :-) W sumie co do tematu wątku, to trochę już nieaktualny, choć bardzo Wam dziękuję za podpowiedzi.

W moim przypadku skończyło się na Olympusie SP570 z wielu względów i jak na razie go sobie chwalę.
Jednak mam jedno pytanie dotyczące tego aparatu, gdyż tej jednej rzeczy jeszcze nie udało mi się rozgryźć nawet z pomocą instrukcji…:
Oficjalna strona Olympusa podaje: “Podwójna stabilizacja obrazu zapewnia nawet, że na zdjęciach nie zagości już rozmyty i nieostry obraz.”
Domniemywam (co za dziwne słowo :-) ), że chodzi o stabilizację mechaniczną matrycy lub optyczną obiektywu i cyfrową, co w sumie daję tę podwójną stabilizację, ale… No właśnie, w instrukcji aparatu nie ma słowa o żadnej mechanicznej, czy optycznej stabilizacji, a jedyne, co można przeczytać, to tekst poniżej (pomijam już nieścisłości słowne tłumacza instrukcji):
“IMAGE STABILIZER – Wykonywanie zdjęć z wykorzystaniem funkcji cyfrowej stabilizacji obrazu. Funkcja ta redukuje rozmycie obrazu, które następuje przy poruszeniu aparatem podczas zdjęć. Podczas wykonywania zdjęć wystabilizowanym aparatem (za pomocą statywu), funkcję należy ustawić na [OFF]. Jeśli aparat jest silnie potrząsany, korygowanie obrazu może nie działać. Podczas wykonywania zdjęć w nocy lub przy długim czasie otwarcia migawki, tryb cyfrowej stabilizacji obrazu może nie działać.” Dodam, że dopiero po włączeniu tej funkcji na ekranie widnieje ikona łapki w jakby nawiasach.

I teraz seria pytań :-):

1. Dlaczego Olympus nie chwali się tą rzekomo podwójną stabilizacją w instrukcji, a mówi jedynie o cyfrowej. Jeśli jest jakaś inna (ta mechaniczna), to czy ona działa przez cały czas, a włączać i wyłączać można jedynie tą drugą (cyfrową)?

2. Czy nie ma możliwości wyłączenia tej mechanicznej i czy to normalne, że jakaś stabilizacja działa non-stop (jeśli faktycznie ona tam jest)?

3. Dlaczego podczas robienia zdjęć przy pomocy (nie “za pomocą” :-) ) statywu należy wyłączać stabilizację (jakąkolwiek) ?

4. Jak działa cyfrowa stabilizacja obrazu? Podnoszone jest automatycznie ISO czy jak?

Member

Johnny-T – Czy Ty nas trochę aby nie podpuszczasz?;-) Zadając seriami dość ogólne pytania i patrząc jak krew się leje:-D

Member
Quote:
W moim przypadku skończyło się na Olympusie SP570 z wielu względów i jak na razie go sobie chwalę

…miałem w łapach i potwierdzam – dobry wybór :)

1,2,4.Podwójna stabilizacja obrazu łączy wysokie czułości ISO z mechanicznym stabilizatorem obrazu zastosowanym do matrycy CCD.Pierwsza polega na automatycznym podbijaniu ISO, kosztem wielkiego zaszumnienia, jak to w takich mega zoomach bywa, wiec i pogorszeniem jakości wykonanego zdjęcia.Druga wykorzystuje wbudowany czujnik żyroskopowy wykrywający ruchy aparatu i stosownie do jego wskazań koryguje położenie matrycy CCD…możesz ją wyłączyć z poziomu menu.

3.Faktycznie przy pracy ze statywem należy wyłączyć stabilizację. Min. dlatego, że może to spowodować usterkę mechanizmu stabilizacji.Przedewszystkim jednak chodzi o to, że włączona stabilizacja za każdym razem próbuje kompensować drgania aparatu, więc gdy ten jest ustawiony nieruchomo na statywie jest ryzyko że stabilizator nieco zgłupieje i zamiast pomóc będzie na siłę “trzęsł” matrycą…tak mi się przynajmniej wydaje.Nieco inna sytuacja jest w lustrzankach sony alfa gdy właczony stabilziator matrycy pomaga zniwelować klapnięcia lustra podczas gdy aparat ustawiony jest na statywie…ale jako że w sp570 nie ma lustra to zdecydowanie lepiej jest stabilizację wyłączać, chyba że statyw kiepski i lata na boki ;)

p.s jeśli nie aktualizowałeś jeszcze firmware’a to luknij tutaj http://www.fotopolis.pl/index.php?n=7535

Member
Jacek_Z wrote:
(…)Zadając seriami dość ogólne pytania i patrząc jak krew się leje:-D

Nic z tych rzeczy!;-) Jestem za pokojowymi rozwiązaniami :-)

pjotrek wrote:
(…)Druga wykorzystuje wbudowany czujnik żyroskopowy wykrywający ruchy aparatu i stosownie do jego wskazań koryguje położenie matrycy CCD…możesz ją wyłączyć z poziomu menu.

A no właśnie o to chodzi, że nie mogę, bo takiej opcji w menu nie ma! Jedyne co można znaleźć w menu jest wspomniane wcześniej IMAGE STABILIZER i dotyczy to wspomnianej wyżej cyfrowej stabilizacji. I to właśnie mnie zastanawia…

pjotrek wrote:
p.s jeśli nie aktualizowałeś jeszcze firmware’a to luknij tutaj http://www.fotopolis.pl/index.php?n=7535

No właśnie słyszałem o tym i mam zamiar go wgrać – powiem Wam potem, czy to faktycznie pomoże coś z tym zoomem ;-)

Member

Faktycznie w instrukcji jest napisane cyfrowa…ale w tym przypadku dotyczy stabilizacji matrycy.Natomiast HIGH ISO AUTO dotyczy czułości.Jeśli to połączysz będziesz miał tzw. dual image stabilization :)

Member

Aaaaa… No chyba, że tak. To by się nawet zgadzało:-) W takim razie medal dla autora/tłumacza instrukcji!:-D

Dzięki wielkie za rozjaśnienie!!!

Keymaster

Bez obrazy, ale robi się ciekawie.

pjotrek wrote:
Zdjęcia przyrodnicze a zdjęcie wiewiórki w parku zrobione ultra szerokim kątem które same podchodzą podobno do ludzi po orzeszki to dla mnie duża różnica :)

Czyli jaka różnica? Czy na ocenę zdjęcia wpływa gdzie i w jakich warunkach zostało zrobione? Jakim sprzętem? Jak długo było robione? Kit z tą moją wiewiórką, ale co z Niallem Benvie, który swoją wiewiórkę sfotografował w czyimś ogródku (“Świat zwierząt oczami mistrzów fotografii” s.24). Czy to, że 5 lat przyzwyczajał wiewórki podnosi wartość zdjęcia czy je obniża? A ogniskowa – 300 mm u Benvie – też ma znaczenie? Zdjęcia przyrodnicze długą ogniskową są bardziej wartościowe? A co w takim razie ze zdjęciem nosorożca autorstwa Andy’ego Rouse’a (s.133), wykonanym ewidentnie obiektywem szerokokątnym? (IMO to najlepsze zdjęcie Rouse’a)
Jak zwierzę samo przychodzi, to zdjęcie nie ma wartości, a co z fotografowaniem własnych zwierząt? Na stronie 15 jest wykonane przez Heather Angel fantastyczne ujęcie pantery śnieżnej w skoku nad pokrytą śniegiem granią. Wszystkie cztery łapy w powietrzu, tułów skręcony, w tle odległy łańcuch gór. Czy zdjęcie jest gorsze, bo to była pantera śnieżna pani Angel, która radośnie wyskoczyła na śnieg po podróży helikopterem?
Czy miejsce wykonania zdjęcia ma znaczenie? Park jest fe, a co z domowym ogródkiem? Jim Brandenburg, specjalista od fotografii wilków, przyznał, że najlepsze jego zdjęcia tych zwięrząt wykonał, gdy zimą przychodziły one na jego podwórko.

Quote:
ja fotografuje od nie tak dawna a Ty od 20 lat i ja w Twojej galerii też nie potrafię dostrzec bardziej ambitnych tematów zdjęć

A co to są ambitne tematy i dlaczego należy je uprawiać?

Member
Misquamacus wrote:
Kupilem lustro bo uwazalem ze da mi o wiele wiecej mozliwosci niz kompakt, nie ukrywam tez ze lustra byly od zawsze dla mnie czyms elitarnym i wyjatkowym… Jednak niektore zaawansowane kompakty jak G9 moga juz chyba znacznie wiecej zdzialac niz podstawowe i tanie lustra jak D40 czy D40x.

Popieram:-)

Misquamacus wrote:
Pytam co to bedzie za pare lat?

Być może wraz z rozwojem nowych technologii matryc i obróbki obrazu oraz lekkiej, małowymiarowej optyki zwolennicy lustrzanek będą musieli nieco spuścić z tonu – tak jak teraz ci, którzy mówią, że dobre zdjęcia można robić TYLKO na tradycyjnych negatywach. Ale trzeba będzie jeszcze dłuuuugo poczekać…

W tej chwili wybór mamy następujący (i tu sprzeciwie się temu, co zrozumiałem z Pana klasyfikacji, Panie Piotrze, że “kompakt to kompakt, a lustrzanka to lustrzanka – niezależnie od półki”;-))):

SCENARIUSZ 1:
Pomiędzy masłem a płatkami kukurydzianymi wkładam do koszyka w supermarkecie kompakt “dla blondynki”, gdzie większość funkcji ustawić mogę tylko na Auto, o filtrach i przysłonach poczytam sobie w książkach, a o prawdziwym wizjerze (może być EVF, ale większy niż łepek od gwoździa) czy regulacji siły błysku lampy mogę tylko pomarzyć, z mizernym zoomem (2…3x) oraz supertanim (15 zł) miękkim statywem, który się jednak przewraca, bo ktoś zapomniał zrobić w aparacie gwintu na statyw po środku.

Wydatek: ok. 400 zł

Efekt: Zostaję głównym fotografem na “podlewanym” grillu u cioci. Kończę działalność gdy się ściemnia – i tak już niewiele widać, zresztą po co zadrażniać swe stosunki z krewnymi. Zaczynam działalność ponownie po północy, bo wszyscy wyrywają mi z ręki aparat, gdyż chcą się fotografować.

SCENARIUSZ 2:
Kupuję zaawansowany kompakt, mam wiele opcji których brakowało mi powyżej, brakuje mi szerokiego kąta, autofokus jest czasem za wolny, maksymalny zoom mydli, a dzięki dużemu poziomowi szumów uzyskuję dużo efektów “malarskich” (ekspresjonizm, impresjonizm, abstrakcja itp.) Kfiatki i robaczki wychodzą całkiem ładnie.

Wydatek: ok. 800 zł

Efekt: Profesjonalistą to raczej nie będę, za to mogę po niskich kosztach realizować swoje hobby i mieć z tego przyjemność. Przy deszczu chowam aparat pod kurtkę. Napotkani posiadacze lustrzanek patrzą na mnie z wyższością i pogardą (po dłuższym marszu, w deszczu lub kurzu – czasem z zazdrością).

SCENARIUSZ 3:
Kupuję jedną z najtańszych lustrzanek z obiektywem kitowym. Zapominam, co to szumy i brak szerokiego kąta. Uczę się co to winietowanie i dystorsje oraz FF/BF. Redefiniuję swoje wyobrażenia o f/5,6 i ISO1600.

Wydatek: ok. 1600 zł

Z czasem kupuję lepszy obiektyw (2000 zł), brakuje mi dłuższych ogniskowych, więc także teleobiektyw (2000 – 3000 zł) lub “spacerzoom” (2000 zł), lampę (ok. 500 zł) i “stałkę” 50mm, bo chcę się czegoś nauczyć (kolejne 500 zł).

Wydatek ostateczny: pewnie blisko 5000 zł

Efekt: Gdziekolwiek pójdę widzę spojrzenia typu “Łoo! Fotograf idzie!”. Mogę patrzeć z wyższością na “kompaktowców”. Żule z podwórka zastanawiają się, kto by to kupił i ile alpag można by nabyć za taki aparat. Gdy jadę na urlop w moim plecaku brakuje miejsca na ubranie, więc biorę tylko t-shirt. Wielki świat fotografii stoi dla mnie otworem. Mógłbym na tym zarabiać, ale na moje nieszczęście na świecie jest 100 000 lepszych fotografów, z tego połowa z kilkakrotnie droższym sprzętem.

To taki “Monthy Python” – w nawiązaniu do Waszego. Powiedzcie proszę, jak się w tym odnajdujecie;-)

Member
pjotrek wrote:
…widzisz ja fotografuje od nie tak dawna a Ty od 20 lat i ja w Twojej galerii też nie potrafię dostrzec bardziej ambitnych tematów zdjęć,no moze z małymi wyjątkami ale jak na taki staż to jest średnio na jeża…ale ja tam się nie znam ;-)

W mojej galerii są tylko przykładowe fotki przydatne do dyskusji technicznych. Pojedyncze klatki wyrwane z kontekstu, niestety nie jest ona w żaden sposób uporządkowana. Jeśli bardzo chciałbym się pochwalić, musiałbym postawić własne www (“staż” robi swoje – jest tego bardzo dużo).

Ale wracając do meritum – dla mnie fotografia liczy się przede wszystkim w swej dokumentacyjnej formie, nigdy nie interesowały mnie jakoś prace artystyczne.

Ale – proszę o definicję “ambitnej fotografii”. Nie za bardzo wiem, co to takiego, ale kojarzy mi sie to ze sztuką (???)

Member

Piotrze oto podpowiedź do Twojego pytania w sprawie fotografii przyrodniczej: http://www.fotografia-przyrodnicza.art.pl/index.php Wspaniała strona i chyba dobrze sformułowane zasady w regulaminie. Swoją drogą nie wiem dlaczego nie mogę się tam zalogować… :-(
Jacek_Z : Brawo! Jeszcze trzeba dodać kolejny scenariusz: kompakt+lustrzanka. Genialna definicja jednego z moich obiektywów (szczerze go nie lubię) spacerzoom!

Aha- jakubh- ambitna fotografia wcale nie kojarzy mi się ze sztuką. Wyobraź sobie zdjęcia spod mikroskopu lub z teleskopu… Przykłady można obejrzeć, na nieco bardziej niż to forum, rozbudowanych stronach (np.plfoto.com)

Pięknie się dyskusja rozlała!

Keymaster
__Marek__ wrote:
Piotrze oto podpowiedź do Twojego pytania w sprawie fotografii przyrodniczej: http://www.fotografia-przyrodnicza.art.pl/index.php Wspaniała strona i chyba dobrze sformułowane zasady w regulaminie.

No nie bardzo odpowiada. Np. nie wyjaśnia, dlaczego należy dyskwalifikować parkowe wiewiórki rybiooczne ;)
A serio. O ile w pełni zgadzam się, że łapanie i zrywanie jest niedopuszczalne oraz zawsze należy starać się wywierać jak najmniejsze zmiany w środowisku naturalnym (“leave only footsteps, take only pictures”), o tyle dyskwalifikacje zdjęć wykonanych w zoo czy hodowlanych jest co najmniej dyskusyjne. Pomijam już, że wielu znanych fotografów przyrody robi zdjęcia w zoo, wcale się tego nie wstydzi i ma takie zdjęcia w swoich portfolio na równi z “dzikimi”. Znacznie istotniejsze jest, że fotografowanie zwierząt w zoo robi znacznie mniejsze spustoszenie w środowisku. Tłumy amatorów uganiających się po miejscach gniazdowania ptaków, nawet przy zachowaniu ostrożności i staranności, mogą narobić znacznych szkód. Jeśli można takie samo zdjęcie uzyskać w zoo, to dlaczego nie? Punkt e) też dyskusyjny (Zdjęcia na których znajdują się wytwory rąk ludzkich nie stanowią obiektu zainteresowania FP). Jakiś czas temu miałem gniazdo pustułek nad balkonem. Niby dlaczego mam uprawiać fikcję i kombinować, żeby ukryć fakt, że pustułki mieszkają w mieście? Coraz więcej zwierząt można spotkać w okolicy ludzkich zabudowań. Ignorowanie tego i silenie się na stworzenie wrażenia, że skwerek w środku miasta to puszcza, to średnio dokumentacyjne podejście.

Quote:
Swoją drogą nie wiem dlaczego nie mogę się tam zalogować… :-(

Pewnie coś kiedyś na łące zerwałeś i teraz już nigdy nie zostaniesz prawdziwym fotografem dzikiej przyrody.

Member

Panowie zaraz sie pobijecie :P
Normalnie uszczypliwi jestescie jak male dzieci ;p

A co do ambitnej fotografii niekoniecznie przyrodniczej,(aczkolwiek mozna i tak ja nazwac) to polecam pana Newtona
na pewno wam znanego…

Keymaster
Jacek_Z wrote:
Misquamacus wrote:
Kupilem lustro bo uwazalem ze da mi o wiele wiecej mozliwosci niz kompakt, nie ukrywam tez ze lustra byly od zawsze dla mnie czyms elitarnym i wyjatkowym… Jednak niektore zaawansowane kompakty jak G9 moga juz chyba znacznie wiecej zdzialac niz podstawowe i tanie lustra jak D40 czy D40x.

Popieram:-)

Na papierze, w specyfikacji przeganiają. Tylko większość tych funkcji ma marginalne znaczenie (sporo funkcji dodawanych w lustrzankach też jest nieistotna). Tak naprawdę liczy się tylko, czy możesz w danych warunkach zrobić zdjęcie, jakie chcesz, czy nie możesz. A o tym decyduje kilka czynników, w których jak do tej pory lustrzanki są górą:
– sprawny autofokus, także przy słabym oświetleniu
– ogólna szybkość aparatu – nie tylko gotowość do pracy po włączeniu, ale gotowość do wykonania następnego zdjęcia bez czekania aż poprzednie zostanie zapisane, nadążanie ze śledzeniem dynamicznej akcji (przy optycznym wizjerze oczywiste, przy elektronicznym niekoniecznie).
– uzyskanie odpowiednio krótkiego czasu naświetlania, żeby nieporuszyć ujęcia lub zamrozić akcję – tutaj potrzebne są jasne obiektywy i/lub nadające się do czegoś wysokie ISO.
– swoboda w wyborze pola widzenia. Jeśli się nie mylę, to w kompaktach ze świecą trzeba szukać czegoś poniżej 24 mm. Na długim końcu jest lepiej.
– o swobodzie kreacji poprzez operowanie głębią ostrości to już nie wspominam.

Quote:
W tej chwili wybór mamy następujący (i tu sprzeciwie się temu, co zrozumiałem z Pana klasyfikacji, Panie Piotrze, że “kompakt to kompakt, a lustrzanka to lustrzanka – niezależnie od półki”;-))):

Klasyfikacja jest śliczna, choć nieco retro. Nie wiem skąd przekonanie, że korzystanie z lustrzanek cyfrowych musi w sposób nieuchronny i logiczny prowadzić do zarabiania na zdjęciach. To nie 2002 rok, gdy lustrzanki cyfrowe zaczynały się tak od 10 tysięcy złotych. Dzisiaj lustrzankę można kupić za 1/10 tej ceny, a co więcej, za 1/4 ceny zaawansowanego kompaktu sprzed paru lat. Kupując lustrzankę (nawet z kitem) po prostu dostajesz możliwości, których kompakt z najbardziej wypasioną specyfikacją nie oferuje. Jak z nich skorzystasz, to już Twoja broszka.
Nie bardzo też wiem, w którym momencie jest ten sprzeciw “kompakt to kompakt, a lustro to lustro”.
Zestawienie można uaktualnić o Panasonic G1, który jest całkiem nową klasą (https://www.dfv.pl/wiadomosci/articles/1007.html).
I już całkiem nieśmiało ponawiam apel o zaprzestanie panowania.

Quote:
Gdy jadę na urlop w moim plecaku brakuje miejsca na ubranie, więc biorę tylko t-shirt.

:)) I dlatego trzeba jeździć do ciepłych krajów.

Keymaster
Misquamacus wrote:
A co do ambitnej fotografii niekoniecznie przyrodniczej,(aczkolwiek mozna i tak ja nazwac) to polecam pana Newtona
na pewno wam znanego…

Helmuta? A to nie czysta żywa komercja? On w ogóle robił jakieś zdjęcia, które nie były wcześnie zapłacone przez klienta z branży modowej/prasowej?

Member
Piotr wrote:
Nie bardzo też wiem, w którym momencie jest ten sprzeciw “kompakt to kompakt, a lustro to lustro”.

Chodziło mi o Twoje sformułowanie: “kompakty, mając znaczne ograniczenia w stosunku do lustrzanek, mają za to dwie zalety: małe, naprawdę kieszonkowe rozmiary niektórych modeli i niższa cena. Tzw. zaawansowane kompakty, typu właśnie G9, nie są już ani małe, ani tanie, a dodatkowa funkcjonalność w stosunku do prostszych modeli nie rekompensują ich wad”.

Wydaje mi się to zbyt dużym uogólnieniem i sformułowaniem niesprawiedliwym wobec zaawansowanych kompaktów. A z tego co od niedawna dostrzegam rynek – zarówno kompaktów jak i lustrzanek – tak naprawdę dzieli się na wiele półek i półeczek…

Poza tym można użyć zaawansowanego kompaktu (jak również niejednej lustrzanki) w roli “full-auto kompaktu” (dla średnio ogarniętego orangutana, rzekłby złośliwiec;-), jednak w drugą stronę już dużo gorzej…

Piotr wrote:
Zestawienie można uaktualnić o Panasonic G1, który jest całkiem nową klasą.

Jeśli o mnie chodzi, bardzo chętnie – jednak zbyt wiele nadziei można pokładać w tym jednym niewielkim aparacie, aby nie bać się rozczarowań…

Piotr wrote:
Quote:
Gdy jadę na urlop w moim plecaku brakuje miejsca na ubranie, więc biorę tylko t-shirt.

:)) I dlatego trzeba jeździć do ciepłych krajów.

No właśnie! I tu chciałbym złożyć pełen żalu protest pod adresem autorów podręczników do fotografii: Sami jeżdżą sobie po świecie tam i siam – Grenlandia, Indie, Malediwy – a pod zdjęciami stamtąd demagogicznie piszą nam o tym, że tak naprawdę dobre zdjęcia można zrobić we własnym ogródku. Jeśli ktoś w ogóle ma ogródek:-(

Member
Piotr wrote:
Pomijam już, że wielu znanych fotografów przyrody robi zdjęcia w zoo, wcale się tego nie wstydzi i ma takie zdjęcia w swoich portfolio na równi z “dzikimi”. Znacznie istotniejsze jest, że fotografowanie zwierząt w zoo robi znacznie mniejsze spustoszenie w środowisku. Tłumy amatorów uganiających się po miejscach gniazdowania ptaków, nawet przy zachowaniu ostrożności i staranności, mogą narobić znacznych szkód. Jeśli można takie samo zdjęcie uzyskać w zoo, to dlaczego nie?

I tu zdania są podzielone. Bo są też tacy, którzy twierdzą, że chodzenie do ZOO jest wspieraniem trzymania zwierząt w niewoli i wyrywaniem ich z naturalnego środowiska jedynie ku uciesze znudzonej gawiedzi.

Wiecie co, poszedłem kiedyś do ZOO, a tam: biały miś jakby w ciężkiej depresji, gepardy z miną “please, no more photos”, pelikanom ktoś poprzycinał po jednym skrzydle, by nie poodlatywały, a marabut – cóż, jego skrzydła prezentowały raczej “wrak marabuta”. Czy więc takie same? No nie wiem. Dla mnie chyba wystarczy.

Prawdziwy egotystyczny troglodyta z aparatem nawet w ZOO może narobić zamieszania – zaś człowiek rozsądny i przyzwyczajony do szanowania natury będzie wiedział, kiedy się wycofać.

…zaś do warszawskich Łazienek diabli przynieśli koty, które próbują polować na wiewiórki. Koniec świata!:-(

Keymaster
Jacek_Z wrote:
Wydaje mi się to zbyt dużym uogólnieniem i sformułowaniem niesprawiedliwym wobec zaawansowanych kompaktów. A z tego co od niedawna dostrzegam rynek – zarówno kompaktów jak i lustrzanek – tak naprawdę dzieli się na wiele półek i półeczek…

Zapewne jestem niesprawiedliwy wobec biednych kompaktów, ale dla mnie aparaty dzielą się na dwie kategorie: te, które pozwolą w danej sytuacji zrobić zdjęcie jakie chcę, i te, które nie pozwolą. W większości sytuacji kompakty łapią się do drugiej kategorii. Przykro mi, ale zaawansowane kompakty wypadają tu gorzej niż proste, ale małe, bo w kategorii sytuacji “idę do sklepu i mam do dyspozycji tylko małą kieszeń”, jak i “sytuacja nie pozwala na zabieranie żadnych toreb fotograficznych” małe kompakty będą w kategorii pierwsze, a zaawansowane kompakty i lustrzanki – w drugiej.

Quote:
No właśnie! I tu chciałbym złożyć pełen żalu protest pod adresem autorów podręczników do fotografii: Sami jeżdżą sobie po świecie tam i siam – Grenlandia, Indie, Malediwy – a pod zdjęciami stamtąd demagogicznie piszą nam o tym, że tak naprawdę dobre zdjęcia można zrobić we własnym ogródku. Jeśli ktoś w ogóle ma ogródek:-(

A ja bym wystosował apel, żeby zamiast marzyć o Kenii, Yosemite i Machu Pichu poszukać fajnych miejsc do fotografowania w Polsce. Polska jest zdecydowanie niedofotografowanym krajem. El Captain, stodołę na tle Great Smoky Mountain, Antelope Canyon widziałem setki razy, a klasycznych, naprawdę dobrych ujęć Sudetów, Mazur czy naszych puszcz jest jak na lekarstwo.

Keymaster
Jacek_Z wrote:
I tu zdania są podzielone. Bo są też tacy, którzy twierdzą, że chodzenie do ZOO jest wspieraniem trzymania zwierząt w niewoli i wyrywaniem ich z naturalnego środowiska jedynie ku uciesze znudzonej gawiedzi.

Bo należy zwalczać XIX-wieczne ogrody zoologiczne z klaustrofobicznymi klatkami, a popierać nowoczesne, gdzie zwierzęta mają wybiegi jak pół sawanny. I lepiej się tam czują i lepiej fotografują.
Argument o niewoli jest nieco jednostronny. Jest w tym oczywiście trochę racji, ale jednocześnie pokazywanie tych zwierząt ludziom, którzy by ich nigdy nie zobaczyli na żywo, zwiększa zainteresowanie dziką przyrodą i ułatwia pozyskanie wsparcia społecznego i funduszy na projekty związane z ochroną przyrody oraz tworzeniem i finansowaniem rezerwatów.

Quote:
…zaś do warszawskich Łazienek diabli przynieśli koty, które próbują polować na wiewiórki. Koniec świata!:-(

Wiewiórki są szybkie, raczej kotom się nie uda. Tylko ze zdjęć z karmienia nici.

Member

Kilka gatunków zwierząt dziś żyje jedynie w niewoli. Ciężko przecenić taki argument.

Member
Piotr wrote:
Misquamacus wrote:
A co do ambitnej fotografii niekoniecznie przyrodniczej,(aczkolwiek mozna i tak ja nazwac) to polecam pana Newtona
na pewno wam znanego…

Helmuta? A to nie czysta żywa komercja? On w ogóle robił jakieś zdjęcia, które nie były wcześnie zapłacone przez klienta z branży modowej/prasowej?

Wiesz Piotrze?Komercja czy nie, jego fotografia do mnie przemawia.Ma w sobie cos co sprawia ze ogladajac jego zdjecia ciarki przechodza mi po plecach, a chyba o to chodzi w ambitnej fotografii, nie sadzisz?

Keymaster
Misquamacus wrote:
Wiesz Piotrze?Komercja czy nie, jego fotografia do mnie przemawia.Ma w sobie cos co sprawia ze ogladajac jego zdjecia ciarki przechodza mi po plecach, a chyba o to chodzi w ambitnej fotografii, nie sadzisz?

Oczywiście, Newton jest mistrzem, ale stawianie go jako wzoru artyzmu nieco komplikuje określenie co to ma być ta fotografia ambitna i artystyczna :)
Trochę sobie żartuję, natomiast całkiem serio bardzo lubię fotografię komercyjną na najwyższym poziomie. Dobra fotografia przekona ludzi, żeby za to płacić, więc fotografia, która na siebie zarabia jest dobra. Niekoniecznie natomiast będzie tak z fotografią, która jest uznawana przez krytykę artystyczną, stanowi efekt produkcji różnych ruchów i nurtów wywodzących się ze szkół artystycznych itp.

Member
Piotr wrote:
Zapewne jestem niesprawiedliwy wobec biednych kompaktów, ale dla mnie aparaty dzielą się na dwie kategorie: te, które pozwolą w danej sytuacji zrobić zdjęcie jakie chcę, i te, które nie pozwolą. W większości sytuacji kompakty łapią się do drugiej kategorii. Przykro mi, ale zaawansowane kompakty wypadają tu gorzej niż proste, ale małe, bo w kategorii sytuacji “idę do sklepu i mam do dyspozycji tylko małą kieszeń”, jak i “sytuacja nie pozwala na zabieranie żadnych toreb fotograficznych” małe kompakty będą w kategorii pierwsze, a zaawansowane kompakty i lustrzanki – w drugiej.

Niestety, czasem mały kompakt to może być wybór typu “kupię taniej coś, co mi się prawie do niczego nie przyda, tylko dlatego, że jest tańsze i mniejsze”. Obecnie większość swoich zdjęć robię w priorytecie przysłony – więc brak możliwości wpływania przeze mnie na głębię ostrości przy pewnych rodzajach ujęć jest rzeczą upiorną, że już nie wspomnę o gorszej ostrości obrazu z bardzo małej “małpki”.

Na pewno sprawdzają się małe kompakty (czy telefony “z oczkiem”) w sytuacji, gdy lepiej mieć przy sobie JAKIKOLWIEK aparat niż być bez aparatu: jak mówił Krzysztof Kowalewski w dawnej reklamie książeczki PZU (wg późniejszej parodii – PZPR;-) – “Mam. Nigdy się z nią nie rozstaję!”;-))) Na poważniejszą wycieczkę są jednak zbyt dokuczliwe w swoich ograniczeniach…

Piotr wrote:
A ja bym wystosował apel, żeby zamiast marzyć o Kenii, Yosemite i Machu Pichu poszukać fajnych miejsc do fotografowania w Polsce. Polska jest zdecydowanie niedofotografowanym krajem. El Captain, stodołę na tle Great Smoky Mountain, Antelope Canyon widziałem setki razy, a klasycznych, naprawdę dobrych ujęć Sudetów, Mazur czy naszych puszcz jest jak na lekarstwo.

Wszystkiemu jest winna nieszczęsna polska pogoda, która jest często niepewna, a z miesiąca na miesiąc co raz bardziej zbliża się do standardów angielskich. Jak tak dalej pójdzie, wkrótce fotografia plenerowa w tym kraju w ogóle straci swój sens;-(

Member
Piotr wrote:
Znacznie istotniejsze jest, że fotografowanie zwierząt w zoo robi znacznie mniejsze spustoszenie w środowisku. Tłumy amatorów uganiających się po miejscach gniazdowania ptaków, nawet przy zachowaniu ostrożności i staranności, mogą narobić znacznych szkód. Jeśli można takie samo zdjęcie uzyskać w zoo, to dlaczego nie? Coraz więcej zwierząt można spotkać w okolicy ludzkich zabudowań. Ignorowanie tego i silenie się na stworzenie wrażenia, że skwerek w środku miasta to puszcza, to średnio dokumentacyjne podejście.

Nie ma szans! Przeciętny amator, z kitowym obiektywem, wyjdzie “na polowanie” po późnym śniadaniu, w dobrą pogodę i znudzi się po kilkudziesięciu minutach czatowania. Nie zrobi wielkiej krzywdy przyrodzie, bo na ogół nie odchodzi daleko od szosy i budki z hot dogami.
Z zoo mam bardzo smutne doświadczenia. Nie widziałem tam “radosnych” i naturalnie czujnych zwierząt, które miałbym ochotę fotografować, no może oprócz zwiedzających (warunek – nie depczą sobie po butach w tłoku). Byłem w kilku polskich ogrodach zoologicznych i choćby były najwspanialej utrzymane, zawsze robią na mnie przygnębiające wrażenie. Te w złej kondycji (np zamojskie) to już tragedia. Nawet zgłosiłem do TOZu, ale stwierdzili, że na taką instytucję są za słabi… A zwierzęta tam, makabra, nic o czym, w tej dość lekko prowadzonej dyskusji, można by opowiadać.
Wracając do tematu – w zoo kompakt się sprawdzi, zmieści się między kraty, a tygrysa co najwyżej doprowadzi do lekkiej niestrawności.

Keymaster
Jacek_Z wrote:
Niestety, czasem mały kompakt to może być wybór typu “kupię taniej coś, co mi się prawie do niczego nie przyda, tylko dlatego, że jest tańsze i mniejsze”.

Dlatego warunkiem koniecznym sensownego kompaktu jest tryb manualny (priorytet przysłony też się przyda, choć nie zastąpi M), nie po to, żeby jakieś kreatywne kombinacje robić, tylko żeby mieć głos decydujący w dyskusji z automatem, który czasem dziwne rzeczy ustawia.

Quote:
Wszystkiemu jest winna nieszczęsna polska pogoda, która jest często niepewna, a z miesiąca na miesiąc co raz bardziej zbliża się do standardów angielskich. Jak tak dalej pójdzie, wkrótce fotografia plenerowa w tym kraju w ogóle straci swój sens;-(

W Anglii podobno codziennie jest słońce, tylko przeważnie przez kilka minut, więc trzeba być cierpliwym i czujnym :)
A pochmurna pogoda z jej rozproszonym światłem wcale nie jest zła do fotografii krajobrazowej. Filtry szare połówkowe się przydają.

Keymaster
__Marek__ wrote:
Nie ma szans! Przeciętny amator, z kitowym obiektywem, wyjdzie “na polowanie” po późnym śniadaniu, w dobrą pogodę i znudzi się po kilkudziesięciu minutach czatowania. Nie zrobi wielkiej krzywdy przyrodzie, bo na ogół nie odchodzi daleko od szosy i budki z hot dogami.

To jest wariant optymistyczny. Jak wpadnie na pomysł, żeby samochodem podjechać do gniazd i robić zdjęcie przez okno, bo mu się nie chce wysiadać, to narobi szkód.

Quote:
Byłem w kilku polskich ogrodach zoologicznych i choćby były najwspanialej utrzymane, zawsze robią na mnie przygnębiające wrażenie.

Są regulacje unijne, mówiące o minimalnej powierzchni wybiegu/zwierzę. Nie znam szczegółów, ale wymuszają one duże wybiegi. Jest dość niedługi termin na dostosowanie się albo zoo nie będzie mogło mieć zwierząt, dla których nie potrafi zapewnić warunków. Wrocławskie jest z tego powodu w trakcie rozbudowy.

Viewing 53 reply threads
  • You must be logged in to reply to this topic.